Ławka. - Absurd_Paradox
Proza » Miniatura » Ławka.
A A A

Stała, jak się stoi, ale znów, nie tak do końca. Jej nogi wykrzywiały się w pewnym punkcie, łamały pod ciężarem, całkiem zresztą zgrabnej sylwetki. Nie były one podobne do ludzkich kopyt, ale to mnie nawet cieszyło, wiedziałem bowiem, że nie odejdzie. Rozmawialiśmy ze sobą jak dwoje najlepszych przyjaciół, przytulaliśmy się do siebie jak kochankowie. Czasem, zimą, dzielił nas mróz, latem, czasem, trzydzieści w cieniu, ale generalnie, byliśmy bardziej złączeni, niż jednak nie. Miałem wielką ochotę, by się nią pochwalić, ale strach, że ktoś mi ją skrzywdzi albo podpieprzy, był większy niż wzdymająca mnie duma. Była, po prostu, tylko moja. Wychodziłem więc wcześnie rano, aby dojść do niej po południu, posiedzieć chwilkę, i wrócić na kolację. Kochałem ją najbardziej ze wszystkich siedzeń, które znałem.

Był to jakiś dzień w tygodniu, podejrzewam, że nie pamiętam który. Stało się wtedy coś tak oderwanego od rzeczywistości, jak hipotetyczny wybuch drugiej wojny światowej albo, co gorsze, przerwanie emisji Dragon Ball w telewizji. Pod dębem, na mojej własności siedziała dziewczyna, obca, jak każda inna zresztą, ale(!), nosiła na głowie hełm, co jasno wskazywało, że podobnie do mnie, interesuje się historią i militariami. Ja miałem tylko breloczek z Pifsudzkim, i to w kieszeni. Moje pierwsze wrażenie o niej było ekstremalnie pozytywne, kręciła mnie jak niewybuch odkopany na plaży o wschodzie słońca. Wiem, jestem niepoprawnym romantykiem, ale tak już mam.

- Cześć! - Zawołała. - Co tak stoisz i nie podejdziesz?

- A co, mam podejść? Nie znam Cię.

- No nie bój się, chodź.

- Zahaczając butem o but, dokonałem tych kilku, najtrudniejszych w moim życiu, kroków. Na początku to ona mówiła więcej, ale w końcu zdobyłem się na odwagę i zadałem pytanie.

- Jaki przedmiot w szkole lubisz najbardziej?

- Kocham fizykę, opowiedzieć ci o tym?

Fakt, że lubiła fizykę, nie zabolał mnie aż tak bardzo, jak powinien. Jednakowoż, drobny niesmak na czubku języka pozostał. W ogóle miałem poczucie, że relacje z rzeczami martwymi są o wiele prostsze. Tak czy inaczej, coś mnie do niej przyciągało, coś nie pozwalało odejść.

- Wyjaśnić ci, czemu noszę to na głowie?

- Bo jest ci w tym do twarzy?

- Nie, głuptasie.

I mówiła długo i wytrwale, nie plując na mnie przy tym zbytnio, mówiła szybko z razu, z razu wolniej, akcentując słowo po słowie, myśl po myśli, przecinek po przecinku. Hełmu potrzebowała do doświadczenia z klatką Baradaya. Chodziło o to, by zamknąć oczy i zatkać nos, aby zachować homogenizację. Potem tylko należało poczekać na burze. Pogoda była słoneczna - jednak w pełni rozumiałem czemu go dziś nosi - z takim pięknym nakryciem głowy można by nawet iść do ślubu.

Nie chciałem znać jej imienia, wolałem nazwać ją Kleopadrą, gdyż z butów wysypywał się jej piasek, a moje uczucie do niej nawarstwiało się piramidalnie. Potem znów rozmawialiśmy, siedziałem tylko pół metra od niej, modląc się by ławka dostała skurczu do takiego stopnia, że wgniotłoby nas w siebie. Najważniejsze, iż bliskości między nami nie można było liczyć w jednostkach miary, ale w ilości wymienionych spojrzeń.

Potem przypomniałem sobie, o dawno wymyślonym przeze mnie Teście Na Wszystko. Zbierałem się, i rozbierałem, by go w końcu przedstawić mojej ukochanej ? Tak ! Użyłem tego słowa, nareszcie !

- Czy wiesz, jak miała na imię pierwsza żona Mapoleona?

- Chodzi ci o żonę Napoleona? To bardzo proste, miała na imię Józefina.

- Józefina! Józefina?! Przecież to takie proste! Artemida! Artemida miała na imię!

Nie powiem jak rozczarowany się poczułem, jaki ból drążył wnętrze mojego odrętwiałego ciała. Zerwałem się z ławki i zacząłem biec. Biegłem naprawdę szybko, długo i chyba daleko. Zatrzymał mnie facet przebrany za Żandarma, odzywając się do mnie takim akcentem, chyba góralskim, że nie mogłem nic zrozumieć. Potem dowiedziałem się, że chodziło mu o paszport. Rodzice wytłumaczyli mi, że Unia Europejska jeszcze wtedy nie miała takiego brzucha jak obecnie.

Parę dni po tym, kiedy wyeksportowano mnie do ukochanej ojczyzny, wróciłem w nasze miejsce i postanowiłem zaczekać, aż zjawi się Kleopadra. I zjawiła się, jak deszcz po burzy, jak popołudnie po wieczorze. Przyznała mi rację odnośnie żony Mapoleona, ja wyznałem jej swoje uczucia, i zaczęliśmy obracać się wokół siebie jakiś czas. Byłem bagnetem nakłuwającym ziemie, ona płodnym polem minowym. Wkrótce jednak zbliżyła się do pewnego świetnego biologa, a mnie rozkochała w sobie wybitna matematyczka, będąca blisko odkrycia systemu do totka.

A co z ławeczką ? Stała się z czasem centrum kultury i wiedzy, afrodyzjakiem łączącym w pary najpotężniejsze umysły, tak miast pobliskich, jak i tych nieco oddalonych. Była, co jest oczywiste i warte podkreślenia, symbolem przerostu treści nad formą.

 

 

30.07.2019

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Absurd_Paradox · dnia 04.08.2019 21:15 · Czytań: 94 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
Dobra Cobra dnia 04.08.2019 22:20
Wiesz co, każda historia potrzebuje zawiązania akcji, zdążania do celu, punktu zmylki, dalszego podążania do celu, drugiego punktu zwrotnego, wielkiego finału i rozwiązania.

Ważny jest pomysł i jego wykorzystanie. A najlepiej, gdy czytelnik od początku czuje konflikt. Antagonizm zaciekawia, budujr charakterystyczne postacie.

U Ciebie brak tego, w związku z tym opowieść nie jest ciekawa. I właściwie o niczym, bo kolega poznał pannę, ale się rozeszli w sposób nudny. Nie było wsadzania łap w majtki i zdobywania kobiety, a tylko prawiczkowskie gadanie o niczym.

Dość fajnie budujesz scenę, potrzebny byłby jeszcze jakiś dobry pomysł na akcję, do czego zmierza para młodych ludzi, może ma jakąś wielką tajemnicę ( np ona była porwana przez kosmitów, on miał nietypową relację z ojcem). Co rzutuje na ich postępowanie.

Kombinuj, pisanie oznacza zaskakiwanie czytelnika. Jak to czymś nie przyciagniesz, odejdzie. Bo czytelnik to zdradliwa bestja jest, przez J pisane.

Zachęcam do walki o niego.


Ukłaniam,

DoCo
Absurd_Paradox dnia 05.08.2019 10:25
Dziękuję bardzo za te trafne uwagi, i za czytanie. Biorę je do serca ( to nie ironia).

Pozdrawiam
al-szamanka dnia 05.08.2019 12:59
Cytat:
- A co(,) mam po­dejść() ?

Nie robimy spacji przed wykrzyknikiem, znakiem zapytania, kropką, przecinkiem, średnikiem.
Cytat:
- Cześć! - (z)Za­wo­ła­ła. - Co tak sto­isz i nie po­dej­dziesz ()?

masz też ciut za dużo przecinków

A ja, muszę przyznać, przeczytałam tekst z zaciekawieniem.
Pokręcony on jest rzeczywiście, ale pokręcony z sensem :D
A poniższe zdanie, nie dość, że przezabawne, to z rozmachem określa groteskowość miniatury.
Cytat:
Nie chcia­łem znać jej imie­nia, wo­la­łem na­zwać ją Kle­opa­drą, gdyż z butów wy­sy­py­wał się jej pia­sek, a moje uczu­cie do niej na­war­stwia­ło się pi­ra­mi­dal­nie.


pozdrawiam :)
Absurd_Paradox dnia 05.08.2019 14:36
Dziękuję za przeczytanie i komentarz :)

Pozdrawiam ;)

błąd poprawie ale nie mogę teraz,

ed. poprawiłem,
dzięki raz jeszcze
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wodniczka
23/08/2019 22:26
Pierwsza część podoba się najbardziej. Ogólnie ciekawa… »
Marek Adam Grabowski
23/08/2019 19:16
Masz dobry warsztat pisarski; czyta się ciebie bardzo… »
wodniczka
23/08/2019 18:40
Pięknie. Szczególnie w połowie zatrzymał mnie na dłużej.… »
PrzemeK155J
23/08/2019 17:59
Historia jest naprawdę ciekawa. Jedna z najciekawszych, jaką… »
wodniczka
23/08/2019 16:26
Al-szamanko Tak. Masz rację. Trochę tam się nawarstwiło.… »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:09
:-) :) :) »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:08
:-) dziękuję Karen. Widzę, że mam jeszcze dla kogo pisać... »
Karen Lety
23/08/2019 14:04
Wiersze są trochę jak piosenki, każdy znajduje w nich coś… »
Karen Lety
23/08/2019 13:58
Świetny wiersz. Napisany przy użyciu takich słów i w taki… »
JOLA S.
23/08/2019 13:57
Dobrze się zaczyna :) Nikt, dotąd, nie skomentował tekstu.… »
Karen Lety
23/08/2019 13:52
Zgadzam się z Darcon, że drugi psychiatra mógłby zagościć na… »
RafalSulikovski
23/08/2019 11:34
:-) Dzięki! Ja dopiero jestem stale "zapowiadającym… »
MP642
23/08/2019 11:22
Jeżeli by rok '68 rozumieć wąsko, to faktycznie za… »
JOLA S.
23/08/2019 10:21
Darconie, mów dalej, proszę :) Czytanie książek to… »
Darcon
23/08/2019 07:14
Cóż, bardzo mi się podobało. Piszę cóż, gdyż po dłuższej… »
ShoutBox
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 16:36
  • Święte słowa!
  • JOLA S.
  • 23/08/2019 12:22
  • Powodem waśni był smok. Na początku nikt z jadących portalem nie wierzył. „Bo mało to bajek po świecie pędzi” Poczytajcie, Panowie, naszego Skuula i basta, bo życie ucieka na bzdurkach.:)
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 07:11
  • Coś cię najwyraźniej uwiera, geniuszu, łaszący się do portalowym władz. Tak trudno ci zakończyć insektowo robaczaną połajankę?
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
Ostatnio widziani
Gości online:8
Najnowszy:4miac252go4
Wspierają nas