Pierwszy raz - Koziorowska
Proza » Obyczajowe » Pierwszy raz
A A A
Od autora: Oto część pierwsza mojej opowieści.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Pierwszy raz

 

Patrick, a wspominasz czasem, jak wyglądał nasz pierwszy raz? Było to bardzo ważne dla nas wydarzenie. Choć nie przygotowywaliśmy się do niego, to myślę o nim jak o jednym z najistotniejszych momentów w moim całym życiu. Zwłaszcza że byłeś moim pierwszym mężczyzną.

Trwał spokojny, wczesnowiosenny wieczór. Pomarańczowe słońce zaglądało do naszego pokoju przez okno, rozrzucało na podłodze i ścianach złociste plamy światła. Ja rozsiadłam się wygodnie na mojej nieco wysłużonej kanapie, ty zajmowałeś miejsce na również podstarzałym fotelu. Oboje raczyliśmy się kubkami kakao. Nie rozmawialiśmy, bo cisza była tak rozkoszna, że żal było ją burzyć. Od czasu do czasu zerkaliśmy jedynie na siebie znad krawędzi kubków. Twoje zielone oczy stykały się z moimi czarnymi. Za każdym razem, jak nasze spojrzenia się spotykały, uśmiechaliśmy się do siebie delikatnie.

W pewnym momencie postanowiłam odnieść puste kubki do zlewu. Gdy byłam zajęta ich myciem, poczułam nagle twój dotyk. Przestraszyłam się nieco, po podszedłeś do mnie zupełnie bezszelestnie i niespodziewanie. Otoczyłeś mnie w pasie ramionami, przylgnąłeś do moich pleców, podbródek wsparłeś o mój bark. Gdy poczułam na ciele twoje ciepło, momentalnie zrobiło mi się przyjemnie. Odłożyłam niedomyte kubki do zlewu i odwróciłam się ku tobie. Twój wzrok… od twojego wzroku bił ogromny głód. Nienasycone pragnienie. A przy tym prawdziwe, szczere uczucie. Gdy zerkałeś na mnie tak błagalnie, wiedziałam, co masz na myśli… Czekałeś jedynie na moje pozwolenie, na moją zgodę.

Przyznam, że mocno się wahałam. Wprawdzie byliśmy w związku od kilkunastu tygodni, to wciąż miałam pewne obawy. Byłeś moim pierwszym mężczyzną i chciałam się upewnić, że również właściwym. Nie chciałam oddać mojej cnoty byle komu. Choć skończyłam niedawno dwadzieścia jeden lat, to nie wstydziłam się faktu, że wciąż jestem dziewicą. Wręcz przeciwnie, uznawałam to za powód do dumy. Nie łajdaczyłam się jak większość dziewczyn w moim wieku. Kochałam cię i byłam pewna, że nie potrafię już bez ciebie żyć. Ceniłam sobie jednak moją czystość. Dlatego przez ostatnie miesiące nie zaczynałam wątku dotyczącego współżycia.

Tym razem jednak wiedziałam, że nadszedł ostateczny moment. Musiałam podjąć rozstrzygającą decyzję. Wiedziałam, że długo już nie wytrzymasz, że twoja cierpliwość powoli się kończy. Jeśli chodzi o twoją czystość, to nie miałam pojęcia, czy miałeś przede mną jakąś kobietę. Jakoś nie miałam odwagi, by cię o to zapytać. Nurtowało mnie to, jednak nie potrafiłam zadać ci tego pytania. Miałam nadzieję, że pewnego dnia sam poruszysz ten temat.

Jak miałam postąpić? Nie miałam sumienia dłużej cię testować. Bolało mnie serce na widok twojego błagalnego spojrzenia. Przełknęłam głośno ślinę, znienacka zaschło mi w gardle. O dziwo, poczułam w żołądku całkiem przyjemny uścisk, a w podołku miłe łaskotanie. Oderwałam z trudem wzrok od podłogi u moich stóp i spojrzałam ci w twarz. Wciąż przyglądałeś mi się błagalnie. Nie, nie, nie mogłam dłużej się z tobą przekomarzać. Nie potrafiłam cię zwodzić. Serce mi się krajało na twój widok. Dlatego więc skinęłam delikatnie głową na znak, że możesz zrobić ze mną wszystko, co zapragniesz…

Gdy zobaczyłeś moją odpowiedź, na twej ślicznej twarzy rozkwitł szeroki uśmiech, który tak bardzo kochałam. W twych zielonych tęczówkach zapaliło się nagle jasne, pogodne światło. Gdy wziąłeś mnie znienacka na ręce, pisnęłam i zaśmiałam się donośnie. Byłam zaskoczona, że udało ci się mnie podnieść. Nie należałam do najszczuplejszych dziewczyn.

Zaniosłeś mnie do sypialni. Ostrożnie położyłeś mnie na łóżku. Czułam, jak serce tłucze mi się w piersi. Mój oddech przyśpieszył nagle. W dole brzucha wciąż czułam przyjemne mrowienie. Wszystko to było dla mnie zupełnie nowe. Nigdy wcześniej tak się nie czułam. Byłam zaskoczona reakcją mojego ciała na tę sytuację. Nie sądziłam, że może to być tak przyjemne, tak rozkoszne… A przecież to był dopiero początek, niczego jeszcze nie zaczęliśmy!

Gdy leżałam na wznak, niewinna i w pełni ci oddana, wspiąłeś się na mnie. Moje serce zabiło jeszcze mocniej, gdy poczułam na sobie twój rozkoszny ciężar. Przez kilka pierwszych minut tylko się całowaliśmy. Ale co to były za pocałunki! Nie mogłam się nimi nasycić. Całowałeś z niesamowitą wprawą. Hm, pewnie miałeś praktykę… Nieważne. Odrzuciłam od siebie tę myśl. Liczyło się to, że w tej chwili jestem tylko twoja.

Nie spieszyliśmy się. W końcu jednak pocałunki przestały nam wystarczać. Drżącymi dłońmi zacząłeś dobierać się do guzików mojej koszulki. Jako że nie lubiłam nosić stanika, chwilę później mój biust objawił się przed tobą w pełnej krasie. Na jego widok aż zabrakło ci tchu. Przez następne kilka minut skupiałeś się wyłącznie na moich piersiach. Przyznam, że było to niezwykle przyjemne. Zamykałam oczy, aby jeszcze silniej odczuć pieszczotę. Przygryzałam wargę, moje rozochocone ciało wyginało się w łuk. Czułam, że powoli staję się gotowa…

Ty jednak nie chciałeś jeszcze przejść do sedna sprawy. Gdy znudził ci się mój biust, postanowiłeś rozebrać się sam. Mmm, aż zamruczałam z rozkoszy na widok twojej nagiej klatki piersiowej. Nie była to klatka sportowca, jednak nie mogłam się na nią napatrzeć. Nie wytrzymałam – uniosłam rękę, by jej dotknąć. Była rozgrzana do czerwoności. Zaskoczyła mnie miękkość i gładkość twej skóry.

Stopniowo pozbawialiśmy się garderoby. Gdy ujrzałam cię takiego, jakim cię Pan Bóg stworzył… Miałam wrażenie, że moje podbrzusze eksploduje. To, co poczułam, chyba można było nazwać pożądaniem. Tak bardzo zapragnęłam, by cię poczuć… Rozłożyłam ramiona i uda, zapraszając cię… Rozrzewnił mnie fakt, że tam, na dole, jesteś tak jaśniutki…

Czułam, jak narasta we mnie namiętność. Jak mój głód się zaostrza. Szeptałam ci do ucha, błagając o jeszcze… Błagałam, żebyś mnie nie oszczędzał, żebyś robił ze mną wszystko, na co tylko masz ochotę. Chciałam, abyś mówił mi o swych potrzebach, o twych życzeniach, abym mogła je spełniać. Byłam sobą zaskoczona, ale nie czułam się zażenowana czy skrępowana. Nie odczuwałam zażenowania. Wręcz przeciwnie – gdy było ci dobrze, ja także byłam szczęśliwa. Twoją przyjemność stawiałam na pierwszym miejscu. Oczywiście, czekałam na rewanż, ale nie byłam egoistyczna.

W końcu i ty, i ja mieliśmy dość czekania. Ponownie się na mnie wspiąłeś. Ująłeś mnie delikatnie za biodra i… to się stało. Gdy cię poczułam, zadławiłam się własnym oddechem. Poczułam wprawdzie lekki ból, ale był to ból dobry. Zamknęłam oczy, by rozkoszować się chwilą. Oplotłam ramionami twoją szyję. Poruszałeś się powoli, bez pośpiechu, co pobudzało moje zmysły. Gdy rozchyliłam nieznacznie powieki, zobaczyłam twoją twarz. Wykrzywiający ją grymas rozkoszy podziałał na mnie jeszcze bardziej. Wiedziałam, że powoli wspinam się na najwyższy szczyt…

Eksplodowaliśmy jednocześnie. Twój słodki, cichutki jęk pieścił moje uszy. Ja sama odetchnęłam głęboko, targana namiętnością. Moje ciało naprężyło się jak struna; miałam wrażenie, że sięgam samych gwiazd, że dotykam słońca… Jednak najpiękniejszym widokiem była twoja twarz, na której malowało się spełnienie…

Gdy najpiękniejsza z chwil przeminęła, nasze gotujące się ciała opadły na przyjemnie chłodną, miękką pościel. Oddechy uspokajały się bardzo długo. Lekko kręciło mi się w głowie, pewnie od nagłego skoku ciśnienia. Nie mówiliśmy nic – czekaliśmy, aż wrócimy na ziemię. Głuchą ciszę w pokoju roztrącały jedynie nasze głębokie westchnienia.

Gdy doszliśmy do siebie, zwróciłeś się w moją stronę. Pamiętam, jak pytałeś, czy tak sobie wyobrażałam mój pierwszy raz. Odpowiedziałam ci, że był taki, jak sobie go wymarzyłam. Że jestem szczęśliwa, że odbyłam go właśnie z tobą. Że to ty odebrałeś mi niewinność. Ja również zadałam ci pytanie, czy było ci ze mną dobrze. Odparłeś, że po raz pierwszy doznałeś takich fajerwerków. Korciło mnie, aby zapytać cię, czy był to również twój pierwszy raz, ale po raz kolejny powstrzymała mnie trema.

Tak, mój kochany Patricku. Lubię wspominać nasz pierwszy raz. Lubię rozkoszować się myślą, że ty uczyniłeś mnie kobietą. Że nasz związek wkroczył w nowy etap. Oczywiście, na co dzień spotyka nas wiele pięknych chwil, ale tego dnia, kiedy oddałam ci się bezwarunkowo, nigdy nie zapomnę.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Koziorowska · dnia 25.08.2019 12:07 · Czytań: 66 · Średnia ocena: 1 · Komentarzy: 2
Komentarze
TomaszObluda dnia 28.08.2019 17:22
To jest rodzaj listu? Bo taką ma formę.

Dziwny ten tekst. Trochę powtórzeń. Wiesz, że nie ma czegoś takiego jak czarne oczy? Chyba, że elfy, albo nie wiem, jakieś tam inne demony.
Ona ma lat 21, jest z gościem kilkanaście tygodni, a nie wie czy jest jego pierwszą kobietą. To chyba nie rozmawiają zbyt często.

Ogólnie nie lubię erotyków, tylu szczegółów, bo czuję się trochę, jakbym komuś za bardzo wchodził w życie prywatne. Jasne, że to tylko postacie literackie, ale to jakbym czytał, o tym jak ktoś ścina sobie włosy, goli nogi, kąpie się, albo jakieś inne rzeczy tego typu. Odrobina erotyzmu jak najbardziej to fajne, ale nie całe opisy. Przeczytałem 50 Twarzy Greya, ale tam była też jakaś historia, a tu tylko wspomnienie pierwszego bzykania. Zdecydowanie nie dla mnie literatura, ale pewnie są fani takich klimatów.

Dlaczego nie może być Patrykiem, tylko musi być Parickiem? No, ale spoko, co kto lubi. Ogólnie nie jest to jakiś zły tekst jeśli chodzi o samo wykonanie, ale tematyka, nie dla mnie.

Pzdr
Madawydar dnia 30.08.2019 09:01 Ocena: Słabe
Typowy erotyczny tekst jak w sex shopie. Scena erotyczna, czy to w filmie, czy w literaturze powinna czemuś służyć. To, co jest tutaj, to zwykły pamiętnik, a nie utwór literacki. PP nie ma kategorii dla takich tekstów. To nie jest obyczajowe, lecz raczej nieobyczajne.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
17/09/2019 11:33
Nie chcecie komentować? Trudno... Więc zastanawiam się… »
Darcon
17/09/2019 10:43
Ten sensor, a raczej całe urządzenie, nazywa się "Cyber… »
bruliben
17/09/2019 07:41
Od pewnych rzeczy nie sposób uciec. A co dopiero wybicie na… »
bruliben
17/09/2019 07:36
W mojej ocenie konsumeryzm to wiara, a Bóg - czy to się… »
MarcinD
17/09/2019 07:19
Dobrze, że fakt był autentyczny... Bo jakby był… »
MarcinD
17/09/2019 07:08
JESTEM. I mam gęsią skórkę, brrrr. To straszne, jak nie… »
alos
17/09/2019 01:41
Tak, tak - winyl ma moc! No i raczej wyklucza wybieranie… »
Kobra
16/09/2019 23:29
Na TAK. :) »
bruliben
16/09/2019 23:23
Nie trać wiary. Pokaż wrogom, ze potrafisz. Uwierz, że znam… »
mike17
16/09/2019 22:24
Piękny, sentymentalny wiersz o gaśnięciu, przemijaniu i… »
bruliben
16/09/2019 22:12
Powiedz to osiemdziesiątlatkowi :)) »
Bartek Otremba
16/09/2019 22:05
To tylko przemijanie, nic strasznego, rzecz tak samo zwykła… »
bruliben
16/09/2019 21:48
I dlatego wolę październik. Wrzesień jest jak pożoga,… »
bruliben
16/09/2019 21:30
Strasznie u ciebie fatalistycznie. Zgoda, że jesień jest… »
Yaro
16/09/2019 20:47
Dziękuję Kushi :) Dlatego ważne by robić swoje i dobrze… »
ShoutBox
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
  • bruliben
  • 16/09/2019 22:11
  • A może przemeblowanie na kreskówkę by pomogło. Takie elementy jak w Masce z Jimim Carreyem?
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 21:01
  • Bo w.Disenyu wszystko musi być prawilne i bardzo uładzone, a tu niepokorny reżyser, niepokorny temat ... i na dodatek nasza wszechobecna martyrologia, z której nie wolno żartować, tylko na poważnie
  • Dobra Cobra
  • 16/09/2019 20:58
  • U nas jakoś nie widzę tego filmu w oficjalnej dystrybucji. Choć kto wie, bo jak donosi Hollywood Reporter to jest Fox, a więc koncern Disney, ale pewnie będą się bać puścić to w Polsce .
  • bruliben
  • 16/09/2019 15:58
  • Guardian / dosyć kontrowersyjny temat (Hitlerek jako wymarzony przyjaciel). No ale nie od dziś H. pełnił rolę idola. Poprzez komedię można dotrzeć do większej liczby ludzi z przekazem...
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:Niceswanderse1
Wspierają nas