Śnieg - Decand
Proza » Inne » Śnieg
A A A
Od autora: Próba numer dwa - większe pomysły na razie nie wychodzą, a chciałbym, by w końcu wyszły.

Po upadku, ocierając twarz z potu, włączam światło w dużym pokoju. Spoglądając na nią z dystansu można odnieść wrażenie obecności dziwnego kontaktu między nami, w pełni odległego od tego, co można byłoby oczekiwać po romantycznym związku dwóch kochanków. Jej włosy upadały lekko na poduszkę, układając różne kształty i formy, przeistaczając się jakby w półżywą istotę, uruchamianą przez serię skomplikowanych redukcji światła. Ramiona trzymała lekko uniesione nad poduszką, jakby wnet miała pochwycić się do działania przez niebezpiecznym dniem. Spędzając wieczór w błękitnej sukience, która upadła już z krzesła, zachowała spokój pomimo ciągłej niewygody, jaką mogła spowodować. Był to jeden z jej smutnych wybryków, by stać się dla mnie bardziej atrakcyjną i odpowiednią. Przez ten proces jednak, wydaje mi się, straciliśmy coś, o czym wcześniej nie myśleliśmy, a od zawsze tęskniliśmy. Kiedy siedząc tak, oglądając mnie wzrokiem, precyzyjnym czuciem wbiła mi nóż w plecy – ten wzrok mówi, że już przegrałeś. Wtedy spoglądałem na świat trochę w formie skomplikowanych ruchów tanecznych albo chaotycznych myśli przemieszczających się po próżni, z niewinnością podchodziłem do całej sytuacji. Być może celem całej tej wzmianki o drugim mężczyźnie w jej życiu miało być wyprowadzenie z równowagi, precyzyjnie niwelując wszelkie szanse na neutralny koniec wspólnej historii. Chyba się nie dałem, zachowałem spokój, pomimo tego, że widoczny był on jedynie za światłami zapalonych świec. Mimo tego, że jej ruchy wydawały się przewidywalne były niemożliwe wręcz do nauczenia, musiały się pojawić naturalnie, ze struktur genetycznych, którymi była obciążona. Zmieszane ze sobą, ułożone między śmiechem a smutkiem dnia codziennego, pozostają w ciągłym, mieszanym ruchu, przypominającym paralityczny szok, spazm. Niektóre z nich, wystarczająco mocne, przejmują nad nią kontrolę, wymuszając na niej zbiór akcji, o których konsekwencjach dowiaduje się dopiero po fakcie. Nawet w tej kwestii byłem zachowawczy. Ciągle coś wypadało z głowy, chyba myśl o uratowaniu jej za wszelką cenę, lecz bez większych konkluzji – zawsze gdzieś się poddawałem, byłem za słaby. Nawet przy nim, o którym mówiła mi tak mało, jak tylko mogła - osadzonym między fikcją a marzeniem, wyimaginowany książę, który kiedyś ją zrozumie, zaakceptuje i wyniesie w daleką przestrzeń, z dala od błędów, problemów, bólu.


Teraz jest wewnątrz mnie, a my wewnątrz Ciebie. Mogę jedynie spoglądać z szerokimi oczami na to, jak rozrywasz mnie od zewnątrz, próbując uciec. W momencie, gdy wszystko wokół nas się zamyka, przez mury wypełnione rzeczami, które nigdy nie widzieliśmy, prześwituje prosta linia światła opadająca między nami. Nasza trójka, zniszczona przeżyciami, staje do konfrontacji. Na horyzoncie widać drzwi. Podbiega do nich z twarzą pełną ran i spuchnięć i zanim się orientuje przechodzi przez nie, popchnięta, spadając ze schodów. Krzyk następuje nie długo po tym, lecz jest szybko ucięty, przykryty gruchotem kręgosłupa i czaszki. Zwłoki swobodnie upadając na sam dół wydają ostatnie westchnienie, niczym informacja zaginiona i zapomniana przez wszelkie fotografie na których byliśmy szczęśliwi. Wkrótce zostaje otoczona mężczyznami w czarnych szatach, maskach, z białymi rękawiczkami, czarnymi, wypolerowanymi butami. Bez żadnych oznak na twarzy poruszają nią, kopią, ciągną za głowę, emanując przy tym energią, starając się ponownie przejąć kontrolę. Zbiór małych monet wypada z ziemi, upadając na drobinki kurzu. Wspomnienia przelatują wraz z unoszącym się powietrzem, które gęstnieje w jego łzach i uśmiechu. Zakańcza się pewien okres, śniegiem przebijając bladą skórę jej ciała oraz krew na jego dłoniach. Na twarzy emanuje światło, które pojawiło się być może w kilku ostatnich sekundach świadomości. Zdarzenie sprzed kilku minut zaczyna przybierać na znaczeniu. Krew miesza się teraz z błękitem i stoimy, spoglądając na siebie w niebezpiecznym toku myśli, rozważając kolejny ruch, być może, stanowiący ostatnią szansę na ucieczkę. Jednak czekamy, wpatrzeni w siebie, rozwiązując swoje myśli wewnątrz nas. Teraz on jest we mnie, a my w jej biednym ciele.


W mieście na północy, tuż przed naszym ślubem, obserwowaliśmy z dystansu grupę ptaków, unoszącą się niebezpiecznie nisko nad lądem pod wpływem morskiego wiatru. Siła obrzucała nas do tyłu, jednak, prąc do przodu, widzieliśmy serię kamieni prowadzących na południowy punkt widokowy. Poszukując pewnego dnia opisów na każdym z nich zaczęliśmy zauważać nie tylko najdalsze oceny, które tworzyły w nas poczucie życia na bezludnej wyspie, ale także i nas, dokładniej analizując naszą obecność razem. Wtedy nie zważałem na to, zauważając wieczorami krwistoczerwone niebo, ściskając ją u swego boku. Chcieliśmy zobaczyć ten tajemniczy huragan, o którym często wspominali lokalni starcy, przykuci do swoich relacji niewidzialną nicią. Czekaliśmy, nigdy nie wierzyliśmy, że rzeczywiście go ujrzymy, ale wspólna obecność dawała nadzieję na zmianę tego stanu. Czy miało znaczenie to, że marzenia i życie innych nie wchodziło w nasze buty, nie przebywało teraz na naszym miejscu? Jej suknia po lekkim deszczu stała się taka delikatna, a dotyk rozpędzał nasze zmysły. Wtedy, będąc wolni, stanowiąc dla siebie jedyną podporę i potrzebę w życiu, przebywając z dala od cywilizacji zaszedł nasz pierwszy pocałunek, precyzyjny, lecz bez znaczącego rozwoju, satysfakcjonującego końca – wydawać się może, że wieczne niespełnienie było jej karą za grzech, a moją – brak samokontroli i akceptacji innego człowieka obok niej. Dotknąłem jej szyję, splecioną wcześniej lekkim sznurem, który pozostawił na jej skórze niemożliwe ślady i symbole.


Przechodząc z myśli na myśl obraz tego, co było, zaburzał się. Słyszałem jego dyszenie, coraz to niepewne, zapewne z myślą o ucieczce z miejsca zdarzenia. Zdałem sobie sprawę jak bardzo inne kobiety mnie brzydzą, a na dole otwartej na oścież klatki schodowej leży jedyna osoba, która faktycznie mi się podobała. Otoczona już płatkami śniegu, jakby łzami, które nie mogłem wyrazić, inspirująca i kochająca ostatnim wychodzącym z niej ciepłem. Kochałem tak, jakby cała historia rozpoczęła się na momencie, w którym ją poznałem – czuję zakończenie ery, być może i tego, co uznawałem za normalne. Jakby poprzednie bycie nie miało tak naprawdę znaczenia. Zapytany wkrótce odpowiem, ze życie z nią było dobre, że szło ono szybko, zbyt szybko, że zakończyło się i nie powróci nigdy. Czuję się niepewnie, mam ociężały umysł, zrodziłem się sztuczny, permanentny na jej problemy, bez zahamowania mówiłem o tym, co myślę, często brutalnie. Mieliśmy wiele rozterek, ale zawsze jakoś wracaliśmy, mimo wszystko, próbując prostować nieregularności i robactwa niszczącego nasze relacje. Uciekaliśmy do przecięć serca, urazów wewnętrznych, nawet usuwaliśmy wszelkich przeciwników, by tylko wrócić na stare rejony, by poczuć to jeszcze raz. Lecz przez jego obecność, tą destrukcyjną i niepewną, wrodziła u nas dziwna tendencja konfliktu, który, pomimo braku jego otwartości, dział się między nami. Gdyby tylko go nigdy nie było…


Zajęło mi chwilę, by zauważyć, że uciekł z mieszkania. Chyba tak właśnie kończy się życie – ucieczką, we wspomnieniach, delikatnie wystawiając dłoń na śnieg, przy oczach odbijających błękit i czerwień świateł.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Decand · dnia 25.08.2019 12:11 · Czytań: 171 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Kazjuno dnia 25.08.2019 13:58
Poprawny choć zawiły przekaz. Chwilami wciągał mnie mocniej, a czasem się gubiłem i nie do końca zrozumiałem. Czyżby bohater zamordował swą ukochaną? I to dosłownie?
Zmęczył mnie ten utwór. spróbuję jeszcze raz przeczytać, ale nie mam teraz czasu.
Mam nadzieję, że zapomniałeś o robaczanej połajance.
Pozdrawiam, Kj
Gabriel Dobosz dnia 25.08.2019 15:12
Z błędów, które zauważyłem:
Cytat:
Za­kań­cza się pe­wien okres
trochę niezręcznie brzmi. Lepiej napisać "kończy się pewien okres".
Cytat:
zro­dzi­łem się sztucz­ny, per­ma­nent­ny na jej pro­ble­my
tu chyba powinno być inne słowo.
Utwór rzeczywiście wydaje się przyciężkawy, a to dlatego, że zbyt wiele stosujesz zdań złożonych, czasem wielokrotnie. Spróbuj część z nich rozbić na zdania proste, moim zdaniem ułatwi to odbiór.
Co do treści – jak na moją prostą pokrywkę trochę zbyt enigmatyczna. Ale może to akurat kwestia mojej niedomyślności.
Poza tym jeszcze na plus dbałość o interpunkcję i brak powtórzeń.
Powodzenia w dalszym pisaniu.
Decand dnia 25.08.2019 18:12
Kazjuno - za odczyt dziękuję, za komentarz również. Zawiłość, fakt, istnieje, być może widziało mi się to lepiej przy ostatnich odczytach - ciężko powiedzieć. A ze tekst zmęczył - zdarza się i tak w życiu. Tylko mieć nadzieję, że reszta tekstów znajdujących się tutaj męczy mniej.
Gabriel Dobosz - za komentarz i wytyk elementów niebrzmiących dobrze dziękuję, rzeczywiście kilka drobnych zawiłości wpadło pod kołnierz. Enigmatyczność miała osiągnąć zdecydowanie odwrotny efekt niż konfuzję co jedynie oznacza, że trzeba nad tym jeszcze trochę popracować, więc może kiedyś. Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze gdzieś, wkrótce.
Nuria dnia 03.09.2019 10:19
Cytat:
Bez żad­nych oznak na twa­rzy po­ru­sza­ją nią, kopią, cią­gną za głowę, 

emanując przy tym ener­gią


Cytat:
. Na twa­rzy ema­nu­je świa­tło, które po­ja­wi­ło się być może w kilku ostat­nich se­kun­dach świa­do­mo­ści.


Widzę, że "emanowanie" to ulubione słówko.
Takich powtórzeń jest więcej, a przecież język polski jest bogaty, tylko wybierać.

Cytat:
Czuję się nie­pew­nie, mam ocię­ża­ły umysł, zro­dzi­łem się sztucz­ny, per­ma­nent­ny na jej pro­ble­my,


Wyraz permanentny - czyli ustawiczny, trwały, ciągły, stały...nie pasuje. No bo jak to brzmi np. ciągły na jej problemy?...co ciągły?

Tekst ciężki niczym wieko trumny, źle się czyta.......Ale to ja, inni mogą wpaść w ekstazę.

Życzę lekkości pióra i pozdrawiam serdecznie:)
al-szamanka dnia 03.09.2019 10:39
Cytat:
Jej włosy upa­da­ły lekko na po­dusz­kę, ukła­da­jąc różne kształ­ty i formy

lepiej... opadały
Cytat:
Ra­mio­na trzy­ma­ła lekko unie­sio­ne nad po­dusz­ką, jakby wnet miała po­chwy­cić się do dzia­ła­nia przez(d) nie­bez­piecz­nym dniem.

bez trzymała
Cytat:
Spę­dza­jąc wie­czór w błę­kit­nej su­kien­ce, która upa­dła(osunęła się) już z krze­sła, za­cho­wa­ła spo­kój po­mi­mo cią­głej nie­wy­go­dy, jaką mogła spo­wo­do­wać.

a poza tym kto i jak mógł spowodować
Cytat:
Kiedy sie­dząc tak, oglą­da­jąc mnie wzro­kiem, pre­cy­zyj­nym czu­ciem wbiła mi nóż w plecy

???
itp., itd.
Rzeczywiście ciężko się czyta.
Bardzo komplikujesz zdania poprzez częste umieszczanie wyrazów niepasujących do całości, zawile.
A gdybyś tak wygładził?

pozdrawiam :)
wiosna dnia 03.09.2019 10:55
Niestety nie przebrnęłam przez tekst.
Cytat:
 w pełni od­le­głe­go od tego, co można by­ło­by ocze­ki­wać po ro­man­tycz­nym związ­ku dwóch ko­chan­ków.

nie co* a czego*
Cytat:
włą­czam świa­tło

Cytat:
Jej włosy upa­da­ły

najpierw czas teraźniejszy, później przeszły. Nie mówię już o upadały*
Cytat:
jakby wnet miała po­chwy­cić się do dzia­ła­nia przez nie­bez­piecz­nym dniem

nie rozumiem. Może nie przez* tylko przed*
Pozdrawiam. :)
Nuria dnia 03.09.2019 11:55
Dziwi mnie fakt, że takie teksty / niedopracowane/ trafiają na górną półkę prozy.
Ciekawe jak, ten kto to klasyfikuje, uzasadnił by swoją decyzję.
wiosna dnia 03.09.2019 13:20
Nurio, myślę, że chodzi w klasyfikacji o to, że ilu czytelników, tyle reakcji. Po prostu czytam, nie zwracając uwagi na jakąkolwiek segregację i to jest klucz:)
Decand dnia 03.09.2019 16:43
Za poprawki dziękuję i co, leci się dalej
Nuria dnia 03.09.2019 20:48
wiosna napisała:
Nurio, myślę, że chodzi w klasyfikacji o to, że ilu czytelników, tyle reakcji. Po prostu czytam, nie zwracając uwagi na jakąkolwiek segregację i to jest klucz


A więc po co ta cała górna...dolna?
Szukam wzorca i jeśli ktoś / nie wiem kto/ klasyfikuje utwór na "Górze" to powinien on być nieskazitelny.
Dlatego uważam, że przynajmniej w prozie, "segregujący" winien zostawić uzasadnienie dlaczego tak uznał.
Czytam prozę i często mam wrażenie, że ten podział to taki na chybił trafił...bez czytania.

Kłaniam się pięknie.
wiosna dnia 03.09.2019 20:55
Zgadzam się z Tobą. Dla mnie zbyteczny jest ten podział bez uzasadnienia.
Pozdrawiam :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
bruliben
21/09/2019 00:42
Racja, nawet mama, która jest jedna :) »
Bartek Otremba
21/09/2019 00:41
Akurat tego nikomu nie poświęciłem... co najwyżej swojej… »
Bartek Otremba
21/09/2019 00:31
każdy ma swój czas każdy w godzinie ma 60 minut ;0 i tak… »
bruliben
21/09/2019 00:30
A jednak dopiął swego, nie byłby Benedyktem. Ale tylu ich… »
bruliben
21/09/2019 00:07
Wiem, że nie mam kontroli i ją mam - takie złudzenie.… »
wiosna
20/09/2019 22:55
Kazjuno dziękuję za podzielenie się przyjemnością ze… »
Dobra Cobra
20/09/2019 22:17
Olbrzymie masy nadludzi w naszym kraju potwierdzają fakt, ze… »
Kazjuno
20/09/2019 21:52
Nie znam się na współczesnej poezji. - Wiosno. Najczęściej… »
bruliben
20/09/2019 21:36
Co jest po drugiej stronie? Odwieczne pytanie. Romeo liczył… »
Kazjuno
20/09/2019 20:34
Mr Stawitzky Nawała szpanerstwa, "Jakim to nie jestem… »
wiosna
20/09/2019 20:11
Al dziękuję za Twoje grzybowe rozbawienie:) Ten wierszyk,… »
Lilah
20/09/2019 20:07
Piękny trzynastozgłoskowiec, świetnie się czyta. :) »
Lilah
20/09/2019 20:02
No toś mnie zaskoczył, Clakier! Dzięki :) Bardzo… »
mike17
20/09/2019 19:33
Dość wesołe dziełko :) Niektóre rymy nieco zgrzytają, są… »
MarcinD
20/09/2019 19:22
Dziękuję bardzo :-). Miło przeczytać taki komentarz.… »
ShoutBox
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:13
  • Czy ktoś ma iphona i już aktualizował/a do ios13? Lepiej działa?
  • bruliben
  • 20/09/2019 22:12
  • Miłego z Krakowa :) Słucham jak szumią tutejsze tramwaje :)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:16
  • Miłego wieczoru kochani :):)
  • Kushi
  • 20/09/2019 18:15
  • Znacie? ... nie znacie ?????, to poznacie ;):):):) [link] .... :):)
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Maattaes50
Wspierają nas