Andrzej Pilipiuk - Każdy pisarz to wariat - valdens
Dla użytkownika » Warsztaty Andrzeja Pilipiuka » Andrzej Pilipiuk - Każdy pisarz to wariat
A A A

powrót do
poprzedniej części




Witajcie drodzy kandydaci na grafomanów. W dzisiejszym odcinku zanalizujemy sobie co też najbardziej przeszkadza nam pisać.
Niemal każdy początkujący grafoman uskarża się na brak czasu niezbędnego na rozwijanie tego hobby. Niestety przyszło nam żyć w epoce, która nie szanuje naszego czasu. Spora część w Was - czytających te słowa uczęszcza jeszcze do szkoły. Niestety instytucja ta zabiera każdemu z nas, po minimum 6-7 godzin dziennie, a jeśli doliczymy czas dojazdu, czas marnowany na odrabianie prac domowych i samodzielną naukę, rychło przekonamy się, że spora część naszego życia zostaje bezmyślnie unicestwiona przez nauczycieli. Po szkole i okresie względnej wolności na studiach, niestety musimy iść do pracy. Praca zasadniczo zabiera podobną ilość czasu jak szkoła i niekiedy zadają nam też do domu.

Jak wyjść z tej pułapki? Możliwości istnieją. Po pierwsze możemy rzucić naukę i zająć się pisaniem. Nie polecam jednak tej metody. Pomijając wywołane taką decyzją kłopoty rodzinne, narażamy się aparatowi państwowemu. Nauczyciele w obawie przed masową ucieczką niewolników zaklepali sobie, że każdy ma obowiązek uczyć się do 18-tego roku życia. W naszym kraju należy też niestety zdobyć maturę - cholera w sumie wie dlaczego - ale niestety bez tego różowego papierka daleko nie zajedziemy...
Po drugie możemy podjąć bolesną decyzję - w gimnazjum i liceum poświęcamy czas wolny na doskonalenie warsztatu. Piszemy, poprawiamy, publikujemy pierwsze teksty. Potem dostajemy się na studia. W tym okresie czasu mamy odrobinę więcej - musimy więc rozwinąć karierę, drukować w wielu miejscach jednocześnie, wyrobić sobie markę i wydać pierwszą książkę, a najlepiej kilka. Jeśli włożymy w to odpowiednio dużo wysiłku, z chwilą uzyskania dyplomu będziemy mieć swobodę wyboru. Albo pójdziemy do pracy, a w wolnych chwilach będziemy coś skrobali, albo zdecydujemy się pójść na całość i spróbować żyć z pisania.

Jak więc widzimy, w większości przypadków nie da się uniknąć poświecenia wolnego czasu. Do tego zaś potrzeba dużo silnej woli. Trzeba ograniczyć oglądanie telewizji do dwu - trzech godzin tygodniowo. Trzeba zrezygnować z gier komputerowych. Zmienić rozkład dnia w ten sposób, by mieć minimum godzinę na czytanie i dwie-trzy godziny na pisanie. Łatwe to nie jest - ale w tym momencie waży się nasza przyszłość. Nauczmy się szanować czas. Każda jego chwila jest na wagę złota. Czytać można w drodze do szkoły. Czytać można w czasie długiej przerwy, w pociągu, w kolejce do urzędu.
Wymyślać i notować pomysły da się niemal w każdych warunkach. Dzięki temu, że pisałem siedząc na plaży poznałem Pawła Siedlara - pisarza, który namówił mnie na współpracę z Fenixem. Pierwsze opowiadania napisałem na praktykach archeologicznych w Płocku, odpoczywając po 7 godzinach machania łopatą. Kilkanaście pierwszych pomysłów na "Wędrowycze" zanotowałem na kartce wyrwanej z zeszytu, czekając w bibliotece na zamówione książki. Blisko dwadzieścia wymyśliłem wraz z narzeczoną najpierw, leżąc w smaganym deszczem namiocie, następnie w drodze z Bodo do Galiware, jednym okiem patrząc w zeszyt, drugim podziwiając smagane wichrem pustkowia norweskiej, a potem szwedzkiej Laponii. Kilka dobrych pomysłów wpadło mi do głowy, gdy siedziałem w Wojsławicach nad kuflem piwa "Perła". Scenariusz komiksu o krasnoludach tworzyłem w pociągu, jadąc z Warszawy do Krakowa.

Teraz drugi podstępny wróg każdego grafomana - lenistwo. Generalnie jesteśmy narodem, który pracuje zrywami. Parokrotnie w różnych okresach dokonywaliśmy czynów zdumiewających i niesamowitych. Rozbijaliśmy wielokrotnie liczniejsze obce armie, obudowywaliśmy kraj po zniszczeniach kolejnych wojen. Wykonywaliśmy gigantyczne skoki do przodu, po czym zadowoleni uwalaliśmy się jak świnie do góry brzuchem i chrząkaliśmy w błocie, aż wszystko znowu diabli brali. Energii starczało nam na kilka lat gorączkowej krzątaniny.
Jakaś skaza mentalności powoduje, że jeśli nie osiągniemy sukcesu błyskawicznie, nie osiągamy go wcale. Jesteśmy narodem wojowników, którzy muszą zdobyć łupy natychmiast i w ogromnej ilości. Mozolne budowanie dobrobytu opartego na mocnych podstawach, nie interesuje nas prawie wcale.
Podobnie jest z pisaniem. Gdy miałem naście lat sądziłem, że napiszę "Norweski dziennik" i za ten genialny płód mojego umysłu zainkasuję masę kasy, za którą będę mógł żyć przez kilka lat. Potem wymyśliłem, żeby napisać tego 12 tomów i tym samym zdobyć kasę zupełnie nieprawdopodobną. Kilka lat później siedziałem w pewnym wielkim i bogatym wydawnictwie patrząc na umowę leżącą na biurku przede mną. Wynikało z niej jasno, że za pierwszy tom zbioru opowiadań, dostanę "oszałamiającą" zaliczkę w kwocie 2 tyś zł, książka zostanie wydana w ciągu pięciu lat (po dwu latach od podpisania nie było jeszcze zrobionej nawet redakcji), a od każdego sprzedanego egzemplarza zainkasuję aż... 85 groszy.
"Dziennikiem" w ogóle nie byli zainteresowani. Już wcześniej wiedziałem, że zarobki w tej branży nie są nadzwyczajne - ale dopiero to uświadomiło mi, jak marnie się kształtują. W tym momencie miałem dwa wyjścia. Albo machnąć ręką, albo wypruć z siebie żyły i przez jakiś czas pisać naprawdę dużo w nadziei, że w przyszłości stawki ulegną poprawie.
W 1999 roku załapałem się do pisania kontynuacji Pana Samochodzika. W ciągu następnych 5 lat napisałem jej 19 tomów. W międzyczasie powstało także kilkadziesiąt opowiadań, dwie powieści "Kuzynki" i "Księżniczka" oraz nie wydane dotąd 2 tomy "Operacji dzień wskrzeszenia". Tym samym pobiłem prawdopodobnie rekord Polski. Jednak możemy to policzyć także inaczej. 5 lat to po odliczeniu niedziel około 1500 dni. W tym czasie napisałem około 4500 stron maszynopisu. Średnia wychodzi więc porażająco niska - zaledwie 3 strony dziennie. 45 minut efektywnej pracy. Jestem leniem. Jestem patologicznym leniem, który przedkłada czytanie książek nad pracę przy pisaniu książek. Z taką wydajnością można napisać trzy solidne - 300 stronicowe powieści rocznie. Z taką wydajnością jestem na pierwszym miejscu. Oznacza to, że reszta światka literackiego nie jest w stanie mnie dogonić - 3 strony dziennie to dla nich za dużo... Naród leni tkwi w marazmie... Pisarz nie musi być pracoholikiem. Ale jeśli chcecie coś osiągnąć musicie przyjąć program minimum - 3 strony dziennie. Dzień po dniu przez pierwsze 10 lat.

Trzecim naszym wrogiem jest opór materii. Niestety nie od nas zależy, czy dana rzecz zostanie wydana od razu, czy za kilka lat. Nie od nas zależy, czy wydawca zainwestuje głupie kilka tysięcy w reklamę. W wielu przypadkach nie mamy wpływu na sposób wydania naszego dzieła. (np. Wędrowycza pewne wydawnictwo planowało wydać w serii... "współczesna proza polska"). Z tym trudno walczyć - ale niech to nie będzie dla Was wymówką. Po pięciu latach szarpaniny, udało mi się wydać pierwszą książkę. A teraz generalnie wydać pierwszą książkę jest łatwiej.

"Każdy pisarz to wariat, ale nie każdy wariat to pisarz" (G. Janusz)

przejdź do
następnej części

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
valdens · dnia 06.01.2009 12:18 · Czytań: 5659 · Średnia ocena: 4,08 · Komentarzy: 20
Komentarze
al_qubain dnia 06.01.2009 12:30 Ocena: Świetne!
Qrcze... tak sobie czytam i wydaje mi się, że przy mnie jest Pan tytanem pracy. Dziewiętnaście książek w pięć lat (nie czytałem co prawda żadnej no ale sam fakt - dziewiętnaście wydanych książek). Muszę się rozkręcić (ale nie na części pierwsze) z tym pisaniem. Żeby chociaż dziennie stronę pisać! Aż wstyd, że taki ze mnie leń. :D
stary krab dnia 06.01.2009 12:56 Ocena: Bardzo dobre
Jakże interesująco opowiadasz.B)
Miło jest dowiedzieć się czegoś o pracy autora Pana Samochodzika. Teraz czytam J. Pilcha i K. Daukszewicza, lecz następnum razem zapytam w mojej filialnej bibliotece , czy mają coś twojego autorstwa.
bury_wilk dnia 06.01.2009 13:27 Ocena: Dobre
Mnie też do tej średniej bardzo daleko... no i przez ostatnie pięć lat nie wydałem żadnej książki... wogóle żadnej nie wydałem :p
Ale na swój sposób się staram i nieustająco dążę do celu. Zobaczymy, co z tego wyjdzie...
bassooner dnia 06.01.2009 13:35 Ocena: Świetne!
he he he... ja to taki leń jestem, że tekstu powyżej jeszcze nie przeczytałem... ;-(((
lina_91 dnia 06.01.2009 13:54 Ocena: Dobre
O matuchno... Szacunek. Ja to faktycznie taki ''zrywus''. Jak sie do czegos zabiore, bede orac w dzien i w nocy. Gorzej jak na chwile przystane - wtedy ni walca sie zabrac dalej do roboty. No i faktycznie szkola tu nie pomaga.
Co w sumie tylko potwierdza moja opinie, ze aby zostac profesjonalnym pisarzem (czyli utrzymywac sie z pisania) trzeba byc albo geniuszem, albo szczesliwcem w przyslowiowym czepku urodzonym. A ja nie jestem ani jednym, ani drugim. I nie stac mnie na rzucenie szkoly czy studiow, czy co tam jeszcze... Zwlaszcza za sama musze na nie zarobic.
Nie wiem, jak mam to ocenic, bo skupilam sie tylko na tresci. Posrodku niech bedzie.
TheEnd09 dnia 06.01.2009 20:47 Ocena: Bardzo dobre
Ja mam tak samo jak lina. Jeśli zacznę coś pisać to idzie z górki, a jeszcze jak mam cały dzień zawalony szkołą, nauką, obowiązkami to tysiąc pomysłów mi przychodzi do głowy. Ale jak już zrobię sobie dzień przerwy, ale jak mam wolny dzień, to cholera, trudno się za coś zabrać. U mnie najważniejsza jest systematyczność. Czasem zmuszanie się też pomaga i później już jakoś idzie:D

Tekst b. dobry, łatwo się czytało. No i gratuluję takiej frekwencji. :)
lina_91 dnia 07.01.2009 11:29 Ocena: Dobre
Otoz to. Czasami jak sie czlowiek przymusi, cos z tego wyjdzie. A czasami siedze godzine przy komputerze i ni w zab nic nie idzie. Wiec nie jestem sama ;)
Usunięty dnia 07.01.2009 16:23 Ocena: Dobre
Dorobek prawie 13 lat pracy 1996-2009 w lutym stuknie rocznica to 19 tomów samochodzika + 17 książek pod własnym nazwiskiem.

Pierwsze próby pisania w 1985-tym.
Pierwsze opublikowane opowiadanie w 1996
Pierwsza wydana książka w 1999 od tego czasu próbowałem żyć z pisania.
pierwsza książka pod własnym nazwiskiem w 2001-szym.
i w zasadzie dopiero wtedy nabrałem wiatru w żagle.

Na pierwszy rzut oka wydaje się że to dużo. Tak naprawdę liczy się te ostatnie 17 książek.

Samochodziki nie mają wznowień, nakład był śladowy - tu spora para poszła w gwizdek - z drugiej strony dzieki honorarium za nie mogłem spokojnie pisać ine rzeczy.
valdens dnia 07.01.2009 16:35
No 2001 to rzeczywiście jakby wczoraj. Wydawało mi się, że dłużej.
lina_91 dnia 07.01.2009 16:39 Ocena: Dobre
Panie Pilipiuku, Pan jest geniusz czy głupi, któremu się udaje? Przepraszam za wyrażenie, ale normalnie mi się to nie może pomieścić w głowie. Szacunek.

Jak to jest, że nic Pańskiego nie czytałam?
Usunięty dnia 08.01.2009 13:22 Ocena: Dobre
jestem człowiekiem który nie wyuczył się dobrze żadnego zawodu wiec musi pisać książki żeby nie zdechnąć z głodu. :lol:

no dobra w razie czego umiem malowac mieszkania, klaść kafelki i robić poprawki stolarskie. Pole zaorać koniem też potrafię choć efekty mogą odbiegać od eurowzorca prostej i kształtnej bruzdy.

Fakt że nie chodzę do roboty oznacza że mam więcej czasu na pisanie niż pisarze półzawodowi lub amatorzy. Reszta jest kwestią samodyscypliny...

Gdybym takową posiadał lepiej rozwiniętą pisałbym więcej.

Nie jestem geniuszem (i daleko mi) więc pozostaje dogryzać konkurencji pracowitością...
stary krab dnia 09.01.2009 17:18 Ocena: Bardzo dobre
Wyrazy szacunku.
A wiesz co mnie zaskoczyło? To, iż te książki zacząłeś pisać dopiero w 1985 roku. Znam drugiego w Polsce literata, który żyje z pisania. Ale on pisze - od zawsze, jak pamiętam. To nestor naszych pisarzy, Lech Konopiński.
Usunięty dnia 10.01.2009 00:04 Ocena: Dobre
jak sie urodziłem w 1974-tym to trochę trudno mi było wcześniej niż 1985-tym zacząć :lol: zwłaszcza że szkoła usilnie zniechęcała mnie nie tylko do pisania ale i do czytania...

z moich znajomych z pisania żyje np. Jacek Komuda - jest starszy odemnie chyba 2 lata. M.L.Kossakowska (nie wypada podawać wieku damy ale podobnie)

Jarosław Grzędowicz jest starszy chyba o dekadę, etc.
stary krab dnia 10.01.2009 13:40 Ocena: Bardzo dobre
Nie znam twórczości wymienionych, być może za wyjątkiem pani M.L.Kossakowskiej. Uwaga zaś dotycząca Lecha Konopińskiego odnosiła się, być może, do poety, żyjącego ze swej twórczości. Poznałem go podczas jednej z Galicyjskich Jesieni Literackich.

Pisz zdrowo, bo fajnie się czyta. Zgłębiam właśnie zakopane i zamurowane problemy, nurt granicznej rzeki i śledzę zawartość bimbru w samogonie.;)B)
AnonimowyGrzybiarz dnia 10.01.2009 15:09 Ocena: Świetne!
stary krab - koniecznie zapoznaj się z Twórczością Grzędowicza. Wstyd, że nie znasz!
stary krab dnia 12.01.2009 10:27 Ocena: Bardzo dobre
Dziś zapytam w bibliotece. Z ciekawości, nie ze wstydu.
Zobaczymy, czy trafnie podpowiedziałeś.
ela_gruca dnia 15.01.2009 17:59 Ocena: Świetne!
Ja pomysły zapisuję zwykle na chemii, bo jak na współczesnego licealistę-lenia przystało i tak zwykle nic nie wyciągam z reakcji chemicznych; oraz jak na poprawnego humanistę przystało: skoro nic z chemii nie rozumiem i 3 z minusem mnie zadawala, to dlaczego mam marnować czas na chemię?

Cenne rady.
Asliae dnia 10.02.2009 09:21 Ocena: Bardzo dobre
A ja swoje pomysły spisuję głównie po nocach, zamiast spać. Nie wiem czemu, ale wtedy najlepiej mi się myśli :rol: O, a ostatnio też w trakcie czytania tych felietonów... Świetna rzecz :)
aleksander_sowa dnia 13.02.2009 10:36 Ocena: Świetne!
Cytat:
Każda jego chwila jest na wagę złota.
prawda jak cholera! Orólnie tekst na 6.
Tomasz Lippoman dnia 23.07.2009 23:06 Ocena: Dobre
Mnie się wydaje, ze dla osoby zdecydowanej na upublicznianie swoich myśli, zwanej niekiedy pisarzem ważna jest:
1. Jakość tego co próbuje ludziom wcisnąć. Tu pierwsze sito. Pisanie to skreślanie, i tyle
2. Czytelnicy, dużo czytelników. Tu pomaga prasa.
3. Pieniądze. Te najlepiej mieć zanim zajmiemy się pisaniem
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
22/08/2019 15:24
RafaleSulikovski SF nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale… »
JOLA S.
22/08/2019 14:35
Ładne, prawdziwe. Istnieją słowa, które żyją podwójnym… »
Kushi
22/08/2019 13:48
Ach moja ukochana Poetko... czasem wydaje mi się, że czytasz… »
JOLA S.
22/08/2019 10:39
Rafale, znowu stoję z nożyczkami i nie wiem, od czego by… »
kamyczek
22/08/2019 09:38
Dla mnie, optymistki, szklanka jest zawsze do połowy pełna.… »
kamyczek
22/08/2019 09:34
Bardzo ładny wiersz,, Wodniczko, podoba mi się. I… »
Zdzislaw
22/08/2019 09:21
Przyjemnie, że się spodobał i wywołał uśmiech. Również… »
Madawydar
22/08/2019 07:43
Witaj Decand Dzięki za komentarz. Pozdrawiam. »
ponadchodnikami
22/08/2019 02:23
"myślę więc (że) jestem" jest bardzo poruszające. »
Kushi
21/08/2019 23:44
Czasem w nas samych tak bywa, że nie doceniamy tego co mamy… »
wiosna
21/08/2019 23:41
Kazjuno, Carvedilol dziękuję i właśnie tak jest. W głowie… »
Kushi
21/08/2019 23:35
- piękne to jest Wodniczko:):) Zawsze po Twoich wierszach… »
wodniczka
21/08/2019 17:27
Witaj Jola S. Cieszę się, że moja poezyjka przypadła Ci do… »
JOLA S.
21/08/2019 15:51
Sen odpręża, daje energię do życia i do działania. Nie… »
Yaro
21/08/2019 15:05
Dziękuję »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Tennesones60
Wspierają nas