monotonia - ndomagalska
Proza » Długie Opowiadania » monotonia
A A A

Ten sam pociąg, ta sama godzina. Każdego dnia. Wsiadając, widzę tych samych ludzi, co zawsze. To był ustalony porządek - zajmuję miejsce przy oknie. Siedząca naprzeciwko mnie starsza pani w berecie lekko kiwa mi głową na powitanie. Odpowiadam tym samym. Tak naprawdę nie znamy się; nie zamieniłyśmy nigdy nawet słowa. Mimo to witamy się. Tak jest codziennie. Nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby coś zmienić. Na następnej stacji wsiadają dwie osoby; młoda, jak zwykle zestresowana kobieta i mężczyzna z kawą w jednej ręce i aktówką w drugiej. Starsza pani kręci się niespokojnie. Wszyscy dobrze znają powód. Wysiada na następnej stacji. Chwyta torebkę i chwiejnym krokiem rusza w kierunku drzwi. Po drodze rzuca mi pożegnalne spojrzenie. Jak zwykle prawie się przewraca, kiedy pociąg hamuje.
Dojeżdżamy do miasta. Nie muszę nawet sprawdzać, by wiedzieć, że pociąg jest opóźniony o siedem minut. Mężczyzna z kawą stawia aktówkę na podłodze i zaczyna rozmowę przez telefon.  W tym czasie reszta pasażerów, która wcześniej albo obojętnym wzrokiem wyglądała przez okno, albo patrzyła w telefon, ustawia się przy drzwiach. Jak zwykle liczę, ile ich stoi. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem. Osiem. Jak zwykle. Wsiada parę nowych osób. Nie siadają. Zawsze wybierają miejsca stojące. Następna stacja za kilka minut. Mężczyzna z kawą rozłącza się, podnosi aktówkę i podchodzi do kobiety.
- Idziesz? - mówi do niej, patrząc w przestrzeń. Kobieta kiwa głową i wstaje. Kiedy pociąg się zatrzymuje, wychodzą. Starszy pan zajmuje miejsce starszej pani naprzeciwko mnie. Ze smutkiem przesuwa ręką po siedzeniu, jak zawsze. Przygnębionym wzrokiem wygląda przez okno. Pociąga cicho nosem, zanim dojeżdżamy do następnej stacji. Odwracam wzrok, kiedy pierwsza łza spływa po jego policzku. Kątem oka widzę, że próbuje przywołać się do porządku. Zwykle nie wtrącam się w życie innych, ale jego historia naprawdę mnie interesuje. Kilka łez później podaję mu chusteczkę.
- Dziękuję - odpowiada.
Na następnej stacji wysiadają wszyscy. Kolejna już ostatnia. To moja. Szykuję się do wyjścia. Kiedy już otwieram drzwi, biorę głęboki oddech.
Siedemdziesiąt minut. Monotonia.
                            
Mija wyczerpujące dziesięć godzin - jak zwykle zostałam po godzinach - i w końcu mogę wrócić do domu. Nic ciekawego się nie wydarzyło, ot - zwykły dzień, taki jak każdy inny. Teraz wszystkie są do siebie podobne. Czasami zastanawiam się, czy tak już będzie zawsze. Czy moje życie będzie polegało tylko na dążeniu do weekendu, do świąt, do urlopu? I jak to by było, gdybym spróbowała coś zmienić? Zawsze wtedy przerywam swoje rozmyślania, bo uznaję, że nie jestem dość odważna, żeby to sprawdzić.
                              
Nazajutrz wsiadam do pociągu jak zwykle z poczuciem beznadziei. Kolejny dzień, który będzie tak samo nudny jak inne. Jednak po dwudziestu minutach zauważam coś dziwnego. Starsza pani nie wysiada. To wprawia mnie w lekkie osłupienie. Zawsze opuszczała pociąg na stacji przed wjazdem do miasta. To dziwne. Nie przywiązałam do tego jednak zbyt dużej uwagi. Co z tego, że chciała sobie pojechać do miasta? Może po prostu potrzebuje zrobić zakupy. To jeszcze nie znaczy, że coś się zmieni. Nadal będzie tak samo. Dopiero kiedy wsiadł starszy pan, który zwykle płacze, zdałam sobie sprawę, że jednak coś się zmieni. A nawet bardzo. Nieśmiało zdejmuje kapelusz, patrząc na siedzącą naprzeciwko mnie kobietę z niedowierzaniem i przejęciem.
- Nela? - wyjąkał. - Czy to naprawdę ty?
Ona odwróciła się w jego stronę. Przez kilka długich sekund tylko na siebie patrzą. Po chwili przychodzi jej kolej na rozpłakanie się. Nie zwlekając już długo, padają sobie w objęcia. Przyglądam się tej scenie z niemałą konsternacją. Ta krótka sytuacja w całości tłumaczyła zachowanie starszego pana. To zaskakujące, jak życie może być przewrotne. Jechali tym samym pociągiem od tak długiego czasu, ale ona zawsze wysiadała kilkanaście minut przed nim. Ale w końcu się spotkali. Przysłuchując się ich rozmowie zaczęłam żywić nadzieję, że może mi też uda się coś zmienić.
                            
Cały dzień rozmyślałam na temat Neli i starszego pana z pociągu. Zastanawiałam się, czy jutro rano też będą nim jechać, tym razem wspólnie. Muszę przyznać, że ich historia jest miłą odskocznią od codziennej monotonii. Obiecałam sobie, że następnego dnia muszę z nimi porozmawiać.
                        
Rzeczywiście jechali razem. Wsiedli na tej samej stacji, promiennie uśmiechnięci.
- Jeździłem przez pięć lat tym samym pociągiem, licząc na to, że ją spotkam - opowiadał mi, jak się okazało, Mirek. - I w końcu tak się stało.
Nela uśmiechnęła się.
Słuchając tego wszystkiego, zdałam sobie sprawę, jak bardzo historia zupełnie obcych mi ludzi na mnie wpłynęła. Właściwie myślałam o nich cały czas przez dwa dni, coś się zmieniło. Wiedziałam, że to nic wielkiego ale to zawsze krok do przodu. Jeśli ich życie zrobiło obrót o 180 stopni całkowicie przypadkiem, to jaki obrót może zrobić moje, jeśli postaram się zrobić to celowo?
                           
Następnego dnia rano jak zwykle wsiadłam do pociągu. Od razu zauważyłam, że coś jest inaczej. Właściwie wszystko było inaczej. I nie chodziło o drastyczne zmiany w moim otoczeniu, ale w mojej głowie. Patrzyłam inaczej na otaczający mnie świat. Zaczęłam widzieć małe, zwykle nic nie znaczące rzeczy. Kobieta pocieszała małego chłopca. Nie wszyscy pasażerowie wpatrywali się bezsensownie w swoje telefony; dużo z nich było radosnych i przyjaznych. Przyjrzałam się również mężczyźnie z aktówką i towarzyszącej mu kobiecie. Uświadomiłam sobie, że choć ze sobą nie rozmawiają, obydwoje troszczą się o siebie. On stara się, żeby ona znalazła sobie miejsce, sam może stać. Ciągle zerka na nią, patrzy, co robi. Ona podaje mu cukier w saszetce do kawy. Wyraźnie przysłuchuje się jego rozmowie przez telefon i kiedy mężczyzna się denerwuje, marszczy brwi. Nagle też usłyszałam wesołe rozmowy i śmiechy młodych ludzi siedzących na końcu. Cały pociąg zaczął wydawać mi się mniej ponury i smutny. Nawet nie tylko pociąg, ale całe moje życie. Doszłam do wniosku, że kiedy zmienimy swój punkt widzenia, wszystko też staje się inne.

 

Patrząc na wszystko z perspektywy czasu, potrzebowałam tylko jednej sytuacji, jednego motywującego zdania, żebym w końcu coś zrobiła. Uświadomiłam sobie, że nic codziennie nie jest takie samo. Zauważyłam, że dzisiaj świeci słońce, a innego dnia pada deszcz. Że tego dnia pociąg był opóźniony, a innego przyjechał wczesniej. Że znajomi z mojej pracy często próbują nawiązać ze mną kontakt. Że jeśli chcę, to mogę zmienić swoje życie na lepsze. Otworzyłam się na ludzi. Zapisałam się na warsztaty taneczne, choć nigdy nie miałam na to odwagi. Wybrałam się na lot balonem. Pojechałam na weekend nad jezioro. Zaczęłam się cieszyć najmniejszymi, pozornie nieważnymi momentami. Kiedy w końcu poszerzyłam swoje perspektywy, zobaczyłam miliony różnych możliwości. Postanowiłam więcej nie czekać, aż wydarzy się coś ciekawego, tylko sprawić, by się wydarzyło.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ndomagalska · dnia 11.09.2019 10:37 · Czytań: 48 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
Dobra Cobra dnia 11.09.2019 18:53
Piękny tekst o codzienności.


ndomagalska,

Dobrze, że dziewczynka na koniec nie wskoczyła do jeziora z okazji tej przemiany ;) bo juz drżałam w emocji. Ale nic, a nawet pięknie. To dobrze, zwłaszcza teraz w zalewie brutalności i kryminałów. Bo ludziom się wydaje, że jak będzie zbrodnia i wykrywanie iglaków, to dobrze dla autora. Takie czasy...

Dziękuję Ci za piękne przedwieczorne chwilę, spędzone przy Twojej opowieści. Która być może idzie nieco na skróty, ale przecież to tylko krótkie opowiadanie.

Pozdrawiam,

DoCo
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kamila N
18/09/2019 15:48
Dziękuję. »
EDyta To
18/09/2019 11:09
mike17 - bardzo dziękuję za aprobatę. Przyjemnie motywujące!… »
bruliben
18/09/2019 10:36
I mi się robi duszno od takich obrazków :) »
bruliben
18/09/2019 10:33
Bardzo utrafił w mój nastrój no i wiek. Dziękuję. Lekko i… »
bruliben
18/09/2019 10:30
Kobiety potrafią być jak świąd, nieustępliwy i dokuczliwy.… »
Lilah
18/09/2019 10:16
To ważne, aby czuc się dobrze w swojej skórze. A że nikt nie… »
Kazjuno
18/09/2019 09:51
Nie mam Dobra Cobro cienia wątpliwości co do prawdziwości… »
bruliben
18/09/2019 09:24
Wczesna pora na palenie. Chyba, że ktoś cierpi na bezsenność… »
bruliben
18/09/2019 01:44
Nie jestem w stu procentach pewny, ale ten drobny utwór… »
bruliben
18/09/2019 01:38
Prosto i wymownie. Zabawne te wygibasy. Gdybym był wędkarzem… »
bruliben
18/09/2019 01:33
Ładne, uczuciowe zakończenie. Mężczyźni miewają podobne… »
bruliben
18/09/2019 01:19
Myślę, że grunt to mieć ten swój styl, na wspak różnym… »
SzalonaJulka
18/09/2019 00:07
andro, w sensie, że po co? »
mike17
17/09/2019 22:53
Wiersz ma swój urok - jest bardzo dynamiczny - nie sposób… »
bruliben
17/09/2019 20:55
Doceniam twoją wizytę Kazjuno. Będzie dalszy ciąg, stąd… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
  • bruliben
  • 16/09/2019 22:11
  • A może przemeblowanie na kreskówkę by pomogło. Takie elementy jak w Masce z Jimim Carreyem?
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:ugecyf
Wspierają nas