Fragmentowisko, fragment2, Twoje Imię - bruliben
Proza » Inne » Fragmentowisko, fragment2, Twoje Imię
A A A
Od autora: Ze zbioru Fragmentowisko fragment 2 pt. Twoje imię. Będą kolejne, krótsze lub dłuższe.

Fragment 2 - Twoje Imię

Znikam powoli za szklanymi taflami ograniczającymi kawiarnię, mimo że z zewnątrz widzicie niewyraźną sylwetkę w białej poświacie. Chcę tu pozostać w ukryciu jak najdłużej, odcięty od teorii na każdą okazję, utopiony w nieoczywistości. Zmierzch o kolorze sepii przynosi nastrojowość, ale jest tak naprawdę bezużyteczny. Stanowi realną przeszkodę. Wpadam prawie ślepy, bez śladu złośliwości na spłoszonych ludzi, witryny sklepowe i słupy. Tracę orientację, przyśpieszam szaleńczo na prostej tracąc równowagę. Uderzam i czuję ból, i zażenowanie, a następnie słyszę z ust przechodniów słowa dezaprobaty.

Skazany na wyobcowanie i rodzaj banicji. Złowrogi i żałosny stan. Dobrze, że istnieją specjalne przystanie, gdzie można powoli dojść do siebie. Kelner jednak nie stosuje taryfy ulgowej i spogląda natarczywie w tę stronę. Wyraża niegłośne obiekcje. Dialog bez słów. 

Liczę jednak na dyskrecję. Jeśli tylko można zostałbym całą noc. Potrafię posprzątać. Mogę umyć naczynia
i odkurzyć, wyczyścić toalety i jeszcze przetrzeć na mokro podłogi. Domniemam, że zna na pamięć wszystkie zmienne nastroje miasta i mieszkańców. Ma dar obserwacji i wie lepiej, z której strony nadjeżdża karetka na sygnale.

Przypuszczam, że potrafiłby odgadnąć co może trapić faceta, ustawicznie zapominającego o złożeniu zamówienia. Kelnerowanie to specyficzne zajęcie. Wymaga wielkich pokładów cierpliwości. Nie jest łatwo zdobyć praktyczną zdolność trzeźwej i zarazem szybkiej oceny sytuacji, a szczególnie ludzkich charakterów. 

Jedno jest pewne: nie mam dziś ochoty na jakąkolwiek spowiedź. Podobno kontakt z ludźmi uzdrawia i cywilizuje.  Powtarzała to wszechwiedząca matka. Ojciec nie miał siły zaprzeczać i zmarł stosunkowo wcześnie, ledwo dobijając do sześćdziesięciu sześciu lat. Od tamtej pory matka musiała samotnie wypierać z siebie lęk omylności.

Osoby, którym przypadkowo, pod wpływem chwili powierzamy osobiste tajemnice są najmniej przewidywalne. Mam poważne obawy, że będę źle zrozumiany i w konsekwencji oceniony niesprawiedliwie lub w sposób nierzetelny. Od wielu gorzkich lat uznaję tylko jednego wewnętrznego cenzora dobrych i złych uczynków, i tylko jemu odsłaniam najgłębsze myśli. 

Czy tak nie jest zdrowiej, przejrzyściej i przede wszystkim sprawiedliwiej? Zbyt wielu ludzi bezkrytycznie przekazuje najgłębsze sekrety przypadkowym osobnikom.

Tym razem spojrzenie zza lady jest bezczelnie indagujące. Dłoń o czarnym owłosieniu prawie sięga po długopis, przyzwyczajona do szybkiego i dokładnego zapisywania zamówień. Jakby chciała wymusić mój ruch, spontaniczną odpowiedź na długo tłumione rozdrażnienie. Ostatecznie „mój” kelner mógł mieć ograniczoną tolerancję wobec wszelkiego niezdecydowania, sprawiającego wrażenie „grania na nerwach”. Absurdalne przedłużanie chwil
w nieskończoność stanowi raczej cechę filmów alternatywnych i nie powinno wykraczać poza sferę rzeczywistości kinomana. 

Podejrzewam, że jako protagonista pierwszej sceny z serwetą i przedziałkiem maczałeś w tym palce. To ty poniekąd utwierdzasz mnie w statusie banity, ty legitymujesz od tamtej chwili każdy krok (przypomnij, chociażby telepatycznie jak brzmi twoje imię, mimo że wydawać by się mogło, że to mało istotny szczegół). Odkąd biorę leki na wyniszczającą chorobę tracę powoli pamięć.

Ty użyczyłeś nadziei, najpotężniejszej z broni zmieniającej ludzkie uczucia. Czuję wstyd ilekroć pomyślę o wyjściu z nadzieją na ulicę, do ludzi. O pokazywaniu, obnoszeniu jak na targu z osobliwościami. Ja zasadniczo nigdy przedtem nie poznałem nadziei. To mój pierwszy raz na występach z tym zjawiskiem.

Choroba nie pozwala na szybkie reakcje, więc omijam wzrokiem jak we śnie ruch dłoni kelnera. Zatrzymuję tę dłoń w czasie. Mózg wchodzi teraz w stan uśpienia, wygodnie usadowiony w małej niszy w czaszce. 

Właśnie przenikam niepostrzeżenie do równoległego świata przez cienką, niewidzialną błonkę. Mój kelner energicznie strzepuje nieskazitelnie białą serwetą niewidzialny kurz. Widzę to jedynie kątem oka. Nawet nie domyśla się, gdzie mogę przebywać bez jego wiedzy i akceptacji. Uciekłbym nie zapłaciwszy rachunku, ale tylko gdybym złożył zamówienie.

Co za przyjemność przebywać w dwóch miejscach na raz. Wyciekać z realności w bezpieczny kokon amortyzujący naciski ze wszystkich stron. Podglądają mnie ukradkiem jedynie chichoczące, duże i średnie dynie, i ich mniejsze siostrzyczki zapełniające wolne miejsca na parapetach. Podobno zupa z dyni nie smakuje tak dobrze jak w tym miejscu, w środku deszczowej krainy.  

Muzyka, mój towarzysz. Final Cut puszczony od samego początku i jeszcze raz. Płyta weszła w pierwsze powtórne obroty. Postwojennym koszmar streszczony w każdym najmniejszym szczególe. Siadam na kosmicznym fotelu przenoszącym w czasie. Wypożyczonym skąd? Z kawiarni? I składam nareszcie zaległe zamówienie. Akordy
z płyty wcale nie cichną. Musze przekrzykiwać muzykę, nadwyrężając gardło.

- Kelner!
- Słucham Pana.
- Proszę o trochę więcej magii i zwykłej poezji w tym przybytku!
- Tak od razu?!
-Tak, dlaczego nie? Nie oczekuję innych bardziej wygórowanych przyjemności! Wiem, że nie ustalam zasad, tym bardziej nalegam!
- Dobrze.
- Jak na imię…?!
- Moje piękne imię John, proszę Pana.
- Nie chcę twojego! Tamtej osoby, która wyszła! Siedzieliśmy razem przy jednym stoliku! Rozmawialiśmy
i trzymałem w dłoni kieliszek białego wina Udręka!
- Nie serwujemy wina o takiej nazwie i nikogo takiego nie pamiętam.
- To znaczy?!
- Od dwóch godzin siedzi Pan  sam.
- Na pewno?!
- Tak, od chwili wejścia.
- John, masz doświadczenie i jesteś uprzejmy?!
- Zgadza się.
- Nie oszukałbyś za nic?!
- Za nic.            

Po pierwszych łykach zupy z dyni niebo w ustach. Nabrałem ochoty na drugi kieliszek wina. Poprosiłem Johna o czerwone wytrawne. Siedzieliśmy chwilę razem gaworząc jak małe dzieci. John jest muzykalny i przyjechał z miasta opanowanego dawno temu przez fado. Udowadnia swoje zdolności nucąc po cichutku.

*****

         

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bruliben · dnia 04.10.2019 15:50 · Czytań: 86 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Kazjuno dnia 06.10.2019 19:08
Przeczytałem ale kilka zdań musiałem rozkniajać jak rebusy, by wyłapać ich rzeczywisty sens.
Trudny utwór i niełatwy do ogarnięcia.
Nie chcę Cię Autorze określić twórcą tworzącym pretensjonalny przekaz. Ale tak musiał być odebrany skoro oprócz mnie niema komentujących,
Zaczynasz tworzyć nastrój konsumenta/narratora analizującego psychikę patrzącego nań kelnera.
Jako czytelnik czekam na jakieś dzianie się.
Z dialogu między narratorem a kelnerem - dla mnie - za wiele nie wynika.
Tworzysz długie ciężkostrawne zdania - jak poniżej.
Cytat:
Osta­tecz­nie „mój” kel­ner mógł mieć ogra­ni­czo­ną to­le­ran­cję wobec wszel­kie­go nie­zde­cy­do­wa­nia, spra­wia­ją­ce­go wra­że­nie „gra­nia na ner­wach”. Ab­sur­dal­ne prze­dłu­ża­nie chwilw nie­skoń­czo­ność sta­no­wi ra­czej cechę fil­mów al­ter­na­tyw­nych i nie po­win­no wy­kra­czać poza sferę rze­czy­wi­sto­ści ki­no­ma­na. 

Nie potrafię tej poetycko filozoficznej prozie wystawić pozytywnej oceny.
Zresztą wyjaśniałem, że słabo znam się na poezji.
Wybacz mi miałki komentarz.
Pozdrawiam, Kaz
bruliben dnia 06.10.2019 20:08
Dziękuję Kazjuno za komentarz, za każdy bym podziękował, jaki by nie był. Mam specyficzne podejście do pisania, i wiem, że może być niełatwo rozwikłać te rebusy. Mam nadzieję, że kolejne fragmenty będą czytelniejsze. Postaram się mniej zanudzać. Następnym razem wrzucę coś starszego :))
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
allaska
19/10/2019 12:45
Piękny:) druga cudna cząstka:) »
wiosna
19/10/2019 12:10
Al dziękuję za słowo o wierszu. Zawsze z przyjemnością… »
wiosna
19/10/2019 12:05
Al, a gdzie mnie nie zagnało:):):) Rozumiem. Nie każdy… »
Florian Konrad
19/10/2019 11:14
pewnie, że nie padnie. nie zamorzyłbym nikogo głodem... »
liathia
19/10/2019 10:43
Dziękuję. »
bruliben
19/10/2019 10:31
Fajne masz nastawienie i odważnie, że spróbowałeś wierszy,… »
MarcinD
19/10/2019 10:00
A proszę :-). Przyznam szczerze, że zerknąłem również na… »
d.urbanska
19/10/2019 09:45
Brawo! Widzę, że lubisz wyzwania. Wiersz trudny do… »
bruliben
19/10/2019 09:29
Dziękuję MarcinieD za przywędrowanie do tekstu i twoją… »
marzenna
19/10/2019 09:21
allaska tymczasowa podlira, krótka, ale emocje są duże :) »
MarcinD
19/10/2019 09:04
Smutne takie. Oczywiście skojarzenia są oczywiste ;-).… »
allaska
19/10/2019 08:49
Marzenno dziękuję bardzo. Na szczęście to portret tymczasowy… »
marzenna
19/10/2019 08:43
Stare kino, pleśń, grzyb na ścianie. Niemy film,… »
MarcinD
19/10/2019 08:33
Generalnie Duch będzie się spotykał od czasu do czasu z… »
JOLA S.
19/10/2019 08:17
Obiecuję, Al. :) :) :) :) »
ShoutBox
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:atynyjix
Wspierają nas