Ucieczka - Kazjuno
A A A
Od autora: Tym razem proponuję kawałek mojego tłumaczenia z języka angielskiego powieści, którą napisałem parę lat wcześniej o Jarku Menowskim. To nieżyjący już kryminalista, o którym wspominałem dwukrotnie w publikowanym tu wieloodcinkowym tekście Gra.
Lecz to nie ja napisałem przedstawiony poniżej rozdział Ucieczka. Autorem Ucieczki jest mój brat Tadek, mieszkający w Anglii. Tłumaczy moją powieść na angielski i czasem coś dopisuje lub zmienia. Poniższy rozdział stworzył jako ważne jego zdaniem uzupełnienie. Ma wzbogacić powieść o naszym koledze z dzieciństwa i wczesnej młodości.
Ten fragment Tadek przeczyta za nie cały tydzień na comiesięcznym spotkaniu angielskich literatów w Peterborough. Rzecz jasna w ich ojczystym języku. Brytyjscy koledzy po piórze z dużym zainteresowaniem wysłuchają egzotycznych dla nich opowieści o polskich chuliganach w epoce komunizmu.
Ciekaw jestem, czy spodoba się Wam moje tłumaczenie?
Tu krótka próbka oryginału poniższego tekstu:
[...] “It must be warm inside and looking doesn’t cost a thing,” he encouraged himself thinking of how little money he had in his purse.
He opened the door and heard a screech uttered by the big bird. The odour of rats, rabbits, and a few puppies hit his nose, but it didn’t matter, at least it was not cold in here. His eyes focused on a large wall painting of an African landscape. It presented a monkey sitting in a palm tree, that was devouring bananas and looking down on a rhinoceros, In the distance there was a hunter with a gun mounted on a horse[...].

Ucieczka

 

Upłynęły już cztery dni od kiedy szesnastoletni Jarek uciekł z domu. Miał dość codziennie pijanego i wrogo powarkującego na niego ojca. Odległy tubalny ryk syreny okrętowej parowca przypomniał mu o bliskości morskiego portu. Od rana wałęsał się ulicami Szczecina. Z turystycznej broszury jaką wziął z usytuowanego w okolicy rybnego targu hotelu, dowiedział się, że układ miasta zaprojektował ten sam architekt, który budował Paryż. Ulice rozchodziły się gwiaździście od wielu placów. Wcześniej zapoznał się z portem w miejscu gdzie przycumowane były statki z magicznego, wolnego od komunizmu zachodniego świata. Musiał jakoś spędzić jeszcze parę godzin do zmierzchu. Wtedy zaplanował dostać się na norweski statek handlowy.

Pomarańczowa kula słońca zbliżała się do horyzontu. Był listopad i robiło się coraz zimniej. Jarek był też głodny. Na rogu ulicy zobaczył sklep zoologiczny. W oknie wystawowym ujrzał wielką papugę w dużej klatce. W środku na pewno jest ciepło poza tym oglądanie nic nie kosztuje. Otworzył drzwi i usłyszał krzyk wielkiego ptaka z wystawy. Uderzył go odór szczurów, królików i paru szczeniąt ale to nie miało znaczenia, przynajmniej tu było ciepło. Oczy zatrzymał na dużym ściennym malowidle. Przedstawiało afrykański pejzaż. Była tam siedząca na palmie małpa zajadająca się bananami, patrzyła na zazdrośnie łypiącego na nią nosorożca. Na drugim planie widniał uzbrojony w karabin jeździec na koniu.

– Czy mogę w czymś pomóc? – odezwała się ciemnowłosa młoda sprzedawczyni zza lady.

– Podoba mi się… podoba mi się ta papuga.

– O tak, jest piękna, jednak jest dość droga, kosztuje osiemset złotych, ponadto jej klatka kolejne trzysta – dodała dziewczyna domyślając się zapewne, że chłopak nie będzie miał tyle pieniędzy. – Ale mamy tu kanarki, nie kosztują drogo. -- Pokazała mniejsze klatki z żółtymi ptaszkami w rogu pokoju.

– A pani jest też na sprzedaż? – Zażartował Jarek, obdarzając ją szerokim uwodzicielskim uśmiechem. Taka dziewczyna przydałaby mi się tam gdzie jadę - na bezludnej tropikalnej wyspie. Jest tam sporo dużych papug, owoców, ryb. No może przydałyby się żarna żeby robić chleb.

– Jakie to romantyczne panie Robinson Crusoe. -- Sprzedawczyni uśmiechnęła się zalotnie.

W otwartych drzwiach obok kontuaru pojawiła postać wysokiego mężczyzny. Na dziewczynę patrzył złym wzrokiem.

– Nie płacę pani za flirtowanie – zahuczał.

– W porządku, w porządku, nie ma powodu krzyczeć na dziewczynę, jest tylko uprzejma dla klienta – powiedział Jarek wychodząc.

Na pożegnanie rzucił jej smutne spojrzenie.

 

Siedząc później w lokalu trzeciej kategorii, podniósł oczy znad notatnika i książeczki z podstawowymi rozmówkami po angielsku.

– I escape from a communist country, I escape from a communist country – półszeptem ćwiczył wymowę ważnego zdania.

Obok książek na stole znajdowały się pozostałości skromnego posiłku: talerz z którego zniknęła sałatka śledziowa z kromką suchego chleba i niedopita szklanka letniej herbaty. Wśród niewielu klientów lokalu siedziało kilku wyglądających na stałych klientów piwoszy oraz dwóch zagranicznych marynarzy. Cudzoziemcom towarzyszyły dwie prostytutki (z których jedna była całkiem ładna.) Między przedstawicielkami najstarszego zawodu świata siedział facet, zdecydowanie wyglądający na alfonsa.

– Give me twentee dollars you and twentee dollars you and... – powtarzał.

I wtedy wykonał gest kilkukrotnego wkładania palca wskazującego w otwór pomiędzy palcem wskazującym a kciukiem.

Innego dnia prawdopodobnie ta sytuacja rozbawiłaby Jarka, lecz nie w tym momencie.. Zauważył przyglądające mu się z zaciekawieniem wodniste oczy alfonsa. Mógł być również kapusiem. By nie sprowokować awantury Jarek odwrócił głowę udając, że zainteresował go wypchany rekin, dekoracja wisząca na jednej ze ścian. Sprawdził czas. Wskazówki sowieckiej produkcji zegarka, ukradzionego na dworcu kolejowym śpiącemu pijakowi, pokazywały dziewiątą trzydzieści - za pół godziny będą zamykali. Pora się zwijać.

Kelner w onegdaj białym, poplamionym kitlu siedział za barem rozmawiając z barmanką. Młody uciekinier z PRL-u podszedł do nich i zapłacił. Zostało tylko dwadzieścia złotych. Ale miał już wszystko zaplanowane – polskich złotówek więcej nie będzie potrzebował. Niezbędne rzeczy miał w worku. Oprócz ostrego noża, kompasu i paru ciuchów na dnie spoczywał bochenek chleba.

Na ulicy było już ciemno. Zdając sobie sprawę jak trudno będzie dostać się na norweski parowiec, poczuł w żołądku skurcze, zdał sobie sprawę, że nie panuje nad drżeniem ciała. Z wcześniejszego rozpoznania wiedział, że część portu gdzie stały zagraniczne statki otoczona jest ponad dwu metrowym betonowym płotem, zwieńczonym drutem kolczastym. Ale to drobiazg. Czyż nie zdumiewał swych rówieśników iście kaskaderskimi wyczynami. Obawiał się patrolujących nabrzeże, uzbrojonych w pistolety maszynowe PPS 43 żołnierzy WOP-u.

Kwadrans później niemal z małpią sprawnością zaczął wspinać się po linie cumowniczej. Rozciągała się pomiędzy żelaznym słupkiem cumowniczym na nabrzeżu, a otworem w burcie statku nieopodal dziobu. Jarek podciągał się coraz wyżej. Pokonał już dwie trzecie długości liny.

– Stój, bo strzelam! – ktoś krzyknął.

Zesztywniał z przerażenia. Obrócił głowę i ujrzał żołnierza z wycelowaną w niego bronią. Szybko spojrzał w dół w czarną czeluść pomiędzy statkiem a nabrzeżem. Czy skok do lodowatej wody to moja jedyna szansa? szybko analizował.

Ogłuszająca seria z pistoletu maszynowego rozdarła ciszę późnego wieczoru. Uderzył go podmuch przelatujących tuż obok pocisków.

– Nawet o tym nie myśl - ostrzegł czytając w jego myślach żołnierz. – Schodź, bo kurwa zajebię...

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Kazjuno · dnia 04.10.2019 15:50 · Czytań: 122 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 5
Komentarze
bruliben dnia 04.10.2019 18:39 Ocena: Dobre
Drobne uwagi:

„...zazdrośnie łypiącego (na) nią nosorożca....”.

uzbrjony - uzbrojony

– Ale mamy tu kanarki, nie kosztują drogo ( - ) pokazała mniejsze klatki z żółtymi ptaszkami w rogu pokoju.

– Jakie to romantyczne panie Robinson Crusoe - sprzedawczynie (-czyni) uśmiechnęła się zalotnie.

W otwartch drzwiach obok kontuaru pojawiłła (się) postać wysokiego mężczyznu. Na dziewczynę patrzył złym wzrokiem.

– Stój (się) bo strzelam! – ktoś krzyknął.
„Się” zbędne i może przecinek przed „bo”?

Czy skok do lodowatej wody to moja jedyna szansa? szybko analizował.
A inaczej? Na przykład: Analizował czy skok do lodowatej wody był jego jedyną szansą.

Osobliwy, zimnowojenny klimat mają te twoje opowiastki. W pewien sposób kojarzą się z czarno-białymi filmami. Uwspółcześnienie, tj. nasycenie ujęć kolorami odebrałoby im ten specyficzny klimat.
Kazjuno dnia 04.10.2019 19:24
Dzięki Bluribdenie
Dużo popełniłem tych usterek i już naniosłem prawie wszystkie poprawki.
Te literówki popełniłem z pośpiechu.
Też wdzięczny jestem za dobrą ocenę.
Właśnie przed paroma godzinami Tadek - autor przeczytał ten fragment na spotkaniu brytyjskich literatów. (Ma się rozumieć po angielsku).
Dostałem takiego oto e"maila:
"Cześć
Co u Ciebie?
Jestem już po spotkaniu kółka literackiego. "Ucieczka" spodobała się. Zebrałem parę sądzę szczerych komplementów.
Opowiadania moich znajomych z kółka nie zawierały jednak rosnącego napięcia ani dramatycznego końca, choć niektóre były dość zabawne.
Have a good rest of the day, N/T/G"


Pozdrawiam
Madawydar dnia 07.10.2019 14:13 Ocena: Świetne!
Ponownie, dzięki Tobie znalazłem się w czasach mrocznego PRL-u. Żal mi tego chłopaka. Kiedy ja miałem 16 lat, chodziłem do renomowanego liceum ogólnokształcącego we Wrocławiu, nie byłem głodny, dobrze ubrany, rodzice z pochodzenia chłopskiego, ale ja już z inteligenckiego. Wspaniali kumple, morze wypitego piwa i wódki, a w sobotnią nos był Luksemburg, chata szkło i dyskusje po świt. Potem matura i studia na Wyższej Szkole Morskiej w Szczecinie. I znowu morze piwa, wódki w okopconych ścianach portowych tawern z kolegami. Koleżanek na wydziale nawigacyjnym wtedy nie było. Nikt do mnie nie strzelał, na statki wchodziłem normalnie po trapie ( fakt, wyłącznie polskie). Diametralna różnica pomiędzy mną a Tym Jarkiem.... Ale klimat ten sam. Ta sama szarzyzna. Opowiadanie jest mi bliskie.

Pozdrawiam

Ahoj
Dobra Cobra dnia 07.10.2019 16:05
Jak widze nurzasz sie w zbrodni i dreszczu, czyli w tematach mnie całkiem obcych jak i niezbyt interesujących. Ta opowieść nieco przypomina polski film o dwóch chlopakach, którzy pod skandynawskim tirem wyjechali na prom. Co może oznaczać, że była tylko taka droga ucieczki, takim sposobem.

Kazjuno,

Ale dobrze napisane i tak trzymaj, chlopaku. Warsztat najważniejszy, jak powiedział erotoman Władysław pokazując ptaka przechodzącej dziewczynie.

Pozdrawiam pięknie,

DoCo
Kazjuno dnia 07.10.2019 20:19
Madawydarze - Kapitanie Żeglugi Wielkiej
Cieszę się, że udało mi się wepchnąć Cię do czasów, gdy zażywałeś uroków młodości My z Bratem (bliźniakiem - autorem angielskiej wersji Ucieczki) też zaczynaliśmy od elitarnego wałbrzyskiego ogólniaka. Wylecieliśmy z tej szkoły, napęczniałej od piździelców przyszłych karierowiczów. Potem wywalili nas z jeszcze jednej i w trzeciej zdaliśmy maturę. Wielkiej kariery bokserskiej nie zrobiliśmy, ale przez parę latek, byliśmy pierwszymi piąchami największej w powiecie tancbudy. Chata Luxemburg i szkło towarzyszyły, rzecz jasna non-stop.
Koleś-Jarek, którego Ci się zrobiło żal, niedługo po szczecińskiej przygodzie został groźnym bandziorem. Raz zabił pięścią i doczekał się wyroku 17 lat. Kolegowaliśmy się od dzieciństwa do czasu gdy wylądował w pudle. Wyszedł po pięciu i odbił mi pierwszą miłość. Potem go jeszcze znokautowałem. Wóda przeniosła go przedwcześnie na łono Abrachama.

Bardzo mi i pewnie Bratu autorowi (zresztą zaraz wyślę mu link do Twego komentarza) pochlebia, że w Ucieczce odnalazłeś klimaty młodości.
Serdecznie dziękujemy,
Acchoj, Kapitanie
PS Dziękujemy też za wspaniałą cenzurę.

DOBRA COBRO,
Tobie także serdecznie dziękujemy za koment
Nie wiemy, który to Władek pokazał ptaka dziewczynie. (Ciekawe, czy była ładna?)
Naszemu koledze Jarkowi ptaszki pokazywała atrakcyjna sprzedawczyni, nie zdejmując przy tym majtek.
Pozdrawiam tłumacz tekstu Brata.
Kaz
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
allaska
19/10/2019 12:45
Piękny:) druga cudna cząstka:) »
wiosna
19/10/2019 12:10
Al dziękuję za słowo o wierszu. Zawsze z przyjemnością… »
wiosna
19/10/2019 12:05
Al, a gdzie mnie nie zagnało:):):) Rozumiem. Nie każdy… »
Florian Konrad
19/10/2019 11:14
pewnie, że nie padnie. nie zamorzyłbym nikogo głodem... »
liathia
19/10/2019 10:43
Dziękuję. »
bruliben
19/10/2019 10:31
Fajne masz nastawienie i odważnie, że spróbowałeś wierszy,… »
MarcinD
19/10/2019 10:00
A proszę :-). Przyznam szczerze, że zerknąłem również na… »
d.urbanska
19/10/2019 09:45
Brawo! Widzę, że lubisz wyzwania. Wiersz trudny do… »
bruliben
19/10/2019 09:29
Dziękuję MarcinieD za przywędrowanie do tekstu i twoją… »
marzenna
19/10/2019 09:21
allaska tymczasowa podlira, krótka, ale emocje są duże :) »
MarcinD
19/10/2019 09:04
Smutne takie. Oczywiście skojarzenia są oczywiste ;-).… »
allaska
19/10/2019 08:49
Marzenno dziękuję bardzo. Na szczęście to portret tymczasowy… »
marzenna
19/10/2019 08:43
Stare kino, pleśń, grzyb na ścianie. Niemy film,… »
MarcinD
19/10/2019 08:33
Generalnie Duch będzie się spotykał od czasu do czasu z… »
JOLA S.
19/10/2019 08:17
Obiecuję, Al. :) :) :) :) »
ShoutBox
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:atynyjix
Wspierają nas