Night Hunters cz. 7 - TomaszPruffer
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Night Hunters cz. 7
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

AKT II - CISZA PRZED BURZĄ

 

Solaris

 

Wampiry (in. Nekuraty, Nosferatu, Czarni Apostołowie); podział: wampiry wyższe, w. niższe, pół-wampiry. - istoty magiczne, występujące naturalnie tylko w Midgardzie; brak informacji o introdukcji w innych światach. Silnie związane z magią krwi, nocy i śmierci; żywią się energią magiczną pozyskiwaną z ludzkiej ew. zwierzęcej krwi. Są nadludzko silne, szybkie i wytrzymałe; odporne na większość znanych trucizn. Posiadają niezwykle wyostrzone zmysły; potrafią wyczuwać magię krwi z odległości do ok. 20 metrów. Posiadają wrodzoną zdolność hipnozy, [...]

Wampiry wyższe - rodzą się ze związku wampirów czystej krwi (wyjątkami są wampiry przemienione przez Draculę, które również uznawane są za w. wyższe). Ich siła i pozycja w wampirzej hierarchii zależą od rodowodu. Mogą rozmnażać się płciowo oraz przemieniać osoby z potencjałem magicznym w wampiry niższe poprzez ugryzienie. [...]

Wampiry niższe - wampiry powstałe na skutek ugryzienia osoby z potencjałem magicznym przez wampira wyższego. Mniej inteligentne i słabsze niż w. wyższe; nie mogą tworzyć nowych wampirów. [...]

Pół-wampiry - ogólna nazwa dla wszystkich istot będących wampirami tylko w części. Rodzą się ze związków wampirów wyższych bądź pół-wampirów z ludźmi lub pół-wampirami oraz na skutek ugryzienia przez pół-wampira osoby z potencjałem magicznym (tracą tę zdolność, kiedy odsetek wampirzego DNA i magii jest u nich niższy niż 25%). Ich charakterystyki i zdolności są niezwykle zróżnicowane, ale w większości przypadków (przy współczynniku wampiryzmu mniejszym niż 85-87%) wykazują odporność na światło słoneczne, srebro oraz wodę święconą. Nie muszą też mieć pozwolenia na przekroczenie bariery ogniska domowego, w przeciwieństwie do w. wyższych. [...]

 

Encyclopaedia Maxima Monstra

 

- Nie ma nawet takiej opcji! - krzyknęła na niego Chelsea. - Znowu próbujesz uciec, co? Nie-e, nie zgadzam się. Praktycznie wychowywałam ciebie, teraz ty możesz wychować ją.

Eren właśnie poprosił elfkę o zajęcie się Aną podczas jego polowań na mieście. Miał nadzieję, że Chelsea uzna to za świetny sposób na zdobycie nowej przyjaciółki, a on nie będzie musiał martwić się, co dziewczyna o nim myśli. Niestety, jego misterny plan legł w gruzach już na starcie.

- To nie chodzi o to, że uciekam. Mówiłem ci - zaniedbaliśmy ostatnimi czasy sytuację w mieście i trzeba posprzątać. Tyle. - próbował się tłumaczyć.

- Miron. Spójrz na mnie. - powiedziała Chelsea łapiąc go za brodę i patrząc mu głęboko w oczy. - O co tak naprawdę chodzi?

Eren westchnął i usiadł przy stole.

- Zauważyłaś w niej coś dziwnego? - zapytał. - Coś co nie pasuje ci do niedawno przemienionej w wampira dziewczyny, która wcześniej nie miała żadnego kontaktu z magią?

- Hmmm… - Chelsea się zamyśliła. - Szybko się dostosowała do nowych warunków, ale to chyba kwestia charakteru. Rozmawiałam z nią chwilę i mówiła, że jest sierotą. Wydaje mi się, że nie miała lekkiego dzieciństwa, nic dziwnego że jest twarda.

- Domyśliłem się po bliznach na przedramionach. - powiedział. - Ale chodzi mi bardziej o rzeczy związane z magią. Kiedy ją tu przyprowadziłem, wyczuła wszystkie trzy kręgi ochronne. Wcześniej w jakiś sposób była w stanie śledzić mnie mimo, że używałem pełnych zaklęć maskujących, a dodatkowo ja przez te kilka godzin jej nie zauważyłem. - podszedł do okna i spojrzał na zachodzące słońce. - Jestem też prawie pewien, że jeszcze zanim ją przemieniłem, udało jej się postawić magiczną tarczę. Słabą, ale teoretycznie nie powinna być w stanie zrobić nawet takiej.

- Hm, to faktycznie zastanawiające. - odpowiedziała Chelsea. - Ale to jeszcze nie wszystko, prawda?

- Nie, jest coś jeszcze. - potwierdził. - Rafi mówiła, że wyczuwa od niej magię szarych elfów.

- To tłumaczy tą akcję ze śledzeniem, prawda? Szare elfy mają bardzo rozwiniętą magię maskującą i tropiącą. - elfka nalała whiskey do szklanki i podała Erenowi uważając, żeby nie wdychać oparów. Podziękował skinieniem głowy.

- No dawaj, widzę, że coś cię jeszcze trapi, szefie. - powiedziała i objęła go od tyłu. - Wyduś to z siebie. 

- Jej magia… jest w niej coś znajomego. - powiedział po dłuższej chwili. - Jestem pewien, że kiedyś czułem coś podobnego, tylko teraz nie mam pojęcia kiedy…

- Cóż, w końcu sobie przypomnisz, nie?

- Mam nadzieję. - powiedział, wyswobadzając się z uścisku drobnych ramion elfki. - Coś czuję, że nasza ruda królewna jeszcze nas wszystkich zaskoczy…

 

* * *

 

- Ana, wstawaj! - ktoś potrząsał jej ramieniem. A może jej się śniło? Miała jakiś sen, ale o czym? Pamiętała tylko kulę ognia płonącą nad jakimś szarym pałacem. Widok ten wydawał się jej dziwnie znajomy. Czytała o tym w jakiejś książce?

- Nie moge, mam spanko… - wymruczała sennie i przewróciła się na drugi bok.

- Ehh, sama chciałaś. - Eren wyciągną rękę. - Ano Seras, jako twój pan nakazuję ci wstać!

- Aaaaah! - ciało Any przeszył nagły ból, natychmiast ją budząc. Ze zdziwieniem zauważyła, że stoi koło łóżka, twarzą w twarz z Erenem.

- Co to miało znaczyć! - krzyknęła, zrywając z łóżka kołdrę i zakrywając się. Miała na sobie tylko cienką koszulę nocną - wczesna wiosna była w tym roku bardzo ciepła.

- Zaklęcie Rozkazu. - wzruszył ramionami Eren. - Przemieniłem cię w wampira, więc mam nad tobą kontrolę.

- Czekaj, możesz mnie zmusić żebym zrobiła cokolwiek zechcesz?

- Nie, aż tak to nie. Jesteśmy tylko pół-wampirami, poza tym zdajesz się mieć silny charakter, więc pewnie będziesz w stanie mi się oprzeć. Ale jeśli nie będziesz wykonywać moich poleceń, mogę sprawić ci ból.

Ana szybko przegoniła ze swojej głowy wizję całonocnych sesji BDSM napędzanych tą sztuczką.

- Mogę się dowiedzieć, co robisz w moim pokoju o czwartej rano? - zapytała, mierząc w niego palcem.

 

* * *

 

- Nie, proszę… - Ana dyszała ciężko. - Przestań Eren. Dłużej już nie… dłużej już dam rady… Aaaaaahhh! - jęknęła.

- Na pewno? Nie wytrzymasz tego dłużej? - wydyszał jej do ucha.

- Na pewno… Ooooh!

- Yas! Znowu wygrałem! - powiedział, rozluźniając chwyt. Ana leżała na ziemi w pokoju treningowym Twierdzy, próbując złapać oddech. Cały dzień spędzili na intensywnym treningu walki wręcz.

- Po tobie! - krzyknął Eren, stając nad nią i biorąc zamach.

 

- Po tobie! - krzyknął pięściarz, stając nad nią i biorąc zamach.

Ana zahaczyła piętą o jego nogę i gwałtownie zwinęła ciało, unikając ciosu. Szybko poderwała się na nogi, uderzając go przy tym łokciem w brzuch. Dwa ciosy kolanem w twarz później, zwycięstwo należało do niej.

- Proszę państwa! Cóż za niespodziewany rezultat! Dla takich widoków organizujemy te walki!

Ana stała na ringu, urządzonym w starym magazynie. Co tydzień odbywały się tutaj nielegalne walki, których była wschodzącą gwiazdą. 

- Proszę, twoja działka. - powiedział organizator, rzucając jej plik banknotów. Przeliczyła je szybko i schowała za dekolt.

- Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, jak taka drobna ślicznotka jak ty może kopać dupska dwa razy większym bykom. - zagadał.

- Szybko. - rzuciła, idąc się przebrać. Była pewna, że próbował ją poderwać i nie zamierzała dawać mu fałszywej nadziei.

Zakładała właśnie kurtkę kiedy do komórki, dawniej pewnie będącej budką ciecia, a obecnie służącej za szatnię, wszedł jej ostatni przeciwnik z dwoma innymi osiłkami. Jeden z nich stanął przy drzwiach, blokując wyjście, a pozostali dwaj podeszli do niej.

- Te, Lala, czas na rewanż. - mężczyzna uśmiechnął się paskudnie, robiąc krok w jej stronę.

 

Ana zahaczyła piętą o nogę Erena, chcąc zwinąć szybko ciało i uniknąć jego ciosu. Nie zdążyła.

- Ugh. - jęknęła, kiedy jego pięść trafiła ją w brzuch.

- Za wolno! Szybciej! Wstawaj! - krzyczał, kopiąc ją po żebrach. - Jeśli leżysz, jesteś praktycznie martwa!

Ana złapała jego stopę i obróciła, chcąc skręcić mu kostkę. Eren jednak podskoczył, obracając się zgodnie z ruchem jej rąk, i zwinnie wylądował na rękach, twarzą do niej. Ugiął łokcie i kolana, odchylając się równocześnie do tyłu, a następnie gwałtownie się wyprostował, padając na plecy. Ana poczuła, jak jakaś siła ciągnie ją do góry. Przeleciała nad Erenem i w ostatniej chwili zamortyzowała upadek, wyciągając ręce. Natychmiast zerwała się na nogi i w ostatniej chwili zasłoniła się przed serią ciosów wampira.

- Dobrze! Bardzo dobrze! Teraz blokuj! Lewa góra, prawy dół, środek, środek, prawo, dół, lewa góra! - krzyczał, wyprowadzając ciosy. Ana zablokowała je wszystkie.

- Jeszcze raz! Środek, lewy dół, prawy dół, góra, lewo, prawy dół!

“Podpuszcza mnie.” pomyślała. “Ostatni cios będzie w lewą górę.”

Trzy pierwsze ciosy zablokowała bez problemu. Tak samo jak czwarty. Ustawiała się już żeby zasłonić się z lewej strony przed przedostatnim atakiem, gdy pięść Erena spadła na jej prawy obojczyk.

- Ała! - krzyknęła, opadając na kolano.

- Myślałaś, że to ostatni będzie zmyłką, co? - uśmiechnął się, podając jej rękę.

- Nie mam z tobą szans. - powiedziała. - Jesteś szybszy, silniejszy i bardziej doświadczony.

- Cóż, ty też dobrze sobie radzisz. Masz talent, zakładam, że w policji też was czegoś uczyli, no i ewidentnie brałaś udział w niejednej bójce, co?

- Ano. - powiedziała, siadając pod ścianą i biorąc bidon z wodą. Po chwili Eren usiadł obok niej.

- W college`u dorabiałam sobie biorąc udział w podziemnych walkach  w klatce. - powiedziała po chwili. - Nie żebym się chwaliła, ale byłam naprawdę dobra. Miałam nawet pseudonim “Czerwona Śmierć”. - puściła do Erena oko.

- A ha ha ha ha. - zaśmiał się. - Nietrudno mi to sobie wyobrazić.

- Mogło być gorzej. - podjęła po chwili. - Część moich koleżanek była prostytutkami. Ja sama miałam epizod z tańcem na rurze. Nie mówiłam ci chyba, choć pewnie wiesz już od Chelsea, ale jestem sierotą.

- Wspominała. - kiwnął głową.

- Matka zmarła przy porodzie, a ojca nikt nie znał. Moja ciotka, w zasadzie przyszywana, bo moja matka była adoptowana, nie chciała mnie wziąć. Spadek za to przyjęła z wielką chęcią. - zacisnęła usta. - I tak, odkąd pamiętam, tułałam się po rodzinach zastępczych i domach dziecka. Niestety byłam… trudnym dzieckiem, więc nigdzie nie chcieli mnie zbyt długo. Sporo czasu spędziłam też zwyczajnie na ulicy.

Siedzieli w milczeniu, wsłuchani w krew pulsującą w ich żyłach.

- Nie żebym się licytował, ale ja też nie miałem łatwego startu. - odezwał się Eren po chwili. - Wampiry wyższe bardzo szybko dorastają. W wieku trzech lat wyglądałem na piętnaście, więc moje dzieciństwo, siłą rzeczy, nie trwało zbyt długo. Do tego jeszcze trwała akurat wojna, a małżeństwo moich rodziców było… cóż, trudne. Potem przeprowadziliśmy się z Londynu do Polski, skąd pochodziła moja matka, a mój ojciec… - westchnął ciężko. - Zaczął się gorzej czuć. Powiedzmy że przestał rozpoznawać ludzi, więc trzeba było go… odizolować. Potem wybuchła druga wojna i… 

- Czekaj, druga wojna? Urodziłeś się… 

- Podczas pierwszej wojny światowej. Czternastego czerwca tysiąc dziewięćset piętnastego.

- Czyli masz… - policzyła szybko. - prawie sto cztery lata?

- Ano. - uśmiechnął się. - Wampirom nie skracają się telomery podczas podziału komórki i mamy niezwykłe zdolności regeneracyjne, więc zasadniczo się nie starzejemy.

- Jak ciężko jest zabić wampira? - zapytała Ana. W sumie chyba powinna była zadać to pytanie wcześniej.

- Bardzo. Zasadniczo jedynym sposobem jest całkowite zniszczenie mózgu. Z większości innych obrażeń możemy się wyleczyć.

- Czyli nic się nie stanie jak zrobię tak? - powiedziała Ana odchylając się i z całej siły kopiąc Erena w głowę. Zablokował jej cios, ale i tak odrzuciło go do tyłu.

- Ha ha ha, bardzo dobrze. - uśmiechnął się, a w jego oczach zatańczyły ogniki. - Masz ochotę na drugą rundę?

- Jeśli dasz radę, staruszku. - również się uśmiechnęła, przyjmując postawę bojową.

Zaatakowali równocześnie, sierpowym wzmocnionym magicznym wyskokiem do przodu. Ich pięści zderzyły się w powietrzu, a oni odskoczyli do tyłu. Natychmiast ponowili ataki, z podobnym skutkiem. Doskakiwali i odskakiwali od siebie coraz szybciej, aż Ana z przerażeniem zauważyła, że przestaje za nim nadążać. Starała się dotrzymać mu tempa, ale poruszał się z dosłownie nadludzką prędkością. W końcu jego cios dosięgnął jej brzucha, pozbawiając Any oddechu. Nogi ugięły się pod nią, ale Eren przytrzymał dziewczynę, nie pozwalając jej upaść. Objął Anę i położył jej głowę na swoim ramieniu.

- Ana, ja… - zaczął. Oczy dziewczyny rozszerzyły się, a jej serce nagle przyspieszyło. - Chcę ci tylko powiedzieć, że nie będziemy jak twoje poprzednie rodziny. Jesteś jedną z nas i nic tego nie zmieni, rozumiesz? Zamierzam dotrzymać obietnicy, którą ci złożyłem.

- Ja… nie wiem co powiedzieć… Dziękuję. - W oczach Any zakręciły się łzy. “Nikt nigdy nie powiedział mi czegoś takiego.” dotarło do niej nagle.

- Jeszcze jedno… - Eren nachylił się, muskając ustami ucho Any. “O mój Boże, o mój Boże, nie panikuj Ana, tylko nie panikuj. Wyzna mi miłość? Nie rób sobie nadziei, idiotko. Wysłuchaj go i nie zrób nic głupiego. A jak będziemy się całować? Myłam rano zęby?” galopowały w jej głowie myśli. - Nie opuszczaj gardy. - wyszeptał, podcinając jej nogi.

Świat zawirował jej przed oczami i po chwili znowu leżała na podłodze.

- To nie fair!  - stwierdziła, krzyżując ręce na piersi.

- Ah ha ha ha. - zaśmiał się Eren, widząc jej minę. - Wiem już chyba, na czym polega twój problem. - powiedział. - Myślisz jak człowiek. Owszem, fizycznie jeszcze nie osiągnęłaś pełni swoich możliwość, musi minąć kilka tygodni od przemiany, żebyś całkowicie rozwinęła swój potencjał, ale główna blokada jest tu. - kucnął, kładąc jej palec na czole.

- W jakim sensie?

- Już teraz twoje ciało ma dużo większe możliwości, niż kiedy byłaś człowiekiem. Problem polega na tym, że twój mózg nie zdaje sobie z tego sprawy i za maksimum uznaje twój poziom sprzed przemiany. Musisz otworzyć umysł i pokonać tą barierę, a od razu staniesz się szybsza i silniejsza.

- To brzmi jak jakaś gadka motywacyjna youtube`owego choacha. - stwierdziła sceptycznie, unosząc się na łokciu.

- Pewnie tak. - Eren zamyślił się. - Ale hej, może zadziała.

Ana wstała sprężynką i wzięła głęboki oddech. “Skup się i uwolnij swój umysł.” pomyślała. “Dasz radę. Możesz to zrobić.”

- Dawaj, uderz mnie wszystkim, co masz. - powiedział Eren, przygotowując się.

Pół sekundy później Ana znowu leżała na podłodze.

“Nie dam rady” pomyślała. “Nie mam szans.”

 

“Nie dam rady” pomyślała. “Nie mam szans.”

Drogę ucieczki miała całkowicie odciętą, a w ciasnej szatni zwinność nic jej nie dawała. W tej sytuacji liczyła się tylko brutalna siła, a tej akurat jej przeciwnicy mieli zdecydowanie więcej.

- Jakiś problem, panowie? - zapytała, uśmiechając się uprzejmie.

- Tak. Ty. - odpowiedział mężczyzna, którego pokonała w klatce. Po czym uderzył ją w twarz. Udało jej się zablokować cios, ale i tak poleciała na ścianę. Od impetu straciła oddech, a przed oczami zobaczyła gwiazdy. Mięśniak podszedł, uderzył ją jeszcze raz, po czym szarpnięciem zerwał z niej bluzę. Sięgnął do kieszeni, w której trzymała wszystkie zarobione dzisiaj pieniądze.

- Jesteśmy kwita, laleczko. - powiedział, machając plikiem banknotów.

Ana padła na ziemię, trzęsąc się.

 

Ana padła na ziemię, trzęsąc się.

- Tylko na tyle cię stać? - zapytał Eren drwiąco. - Ile to już razy próbowałaś? Pięć? Siedem? Masz tak słabe ciosy, że nawet nie pamiętam ile ich było.

Zacisnęła zęby z wściekłości. Nadal próbowała przełamać blokadę o której mówił Eren i użyć pełni możliwości jakie dawało jej teraz jej ciało, ale bezskutecznie. Odnosiła wrażenie, że więcej krzywdy robi tymi atakami sobie, niż jemu.

- No, co tak leżysz? Wstawaj! - pchnął w nią falę energii, rzucając nią o ścianę.

“Przepraszam, Ana. Przepraszam, ale to najprostszy sposób, żebyś przekroczyła własne granice.” pomyślał patrząc, jak wstaje, podpierając się na drżących rękach. “Poza tym chcesz też sprawdzić, czy nie wpadnie w morderczy szał, co?” odezwał się ochrypły, zły głos w jego głowie. Jego głos. “Hej, lepiej tutaj, niż pośród ludzi, nie? Może nawet zdążysz ją zabić, zanim pojawią się pierwsze ofiary?”

Ana chwiejnie zrobiła dwa kroki naprzód. Widząc drwiący uśmiech na twarzy Erena, zapłoną w niej gniew. Poczuła, jak jasne, gorejące płomienie wypełniają jej ciało.

 

Widząc jak osiłek idzie do wyjścia z pieniędzmi, za które musiała przeżyć do końca tygodnia, zapłoną w niej gniew. Poczuła, jak jasne, gorejące płomienie wypełniają jej ciało.

Skoczyła, nie wydając żadnego dźwięku. Jej pięść zostawiła za sobą delikatną złotą smugę, pędząc w stronę pleców najbliższego z mężczyzn. Dźwięk roztrzaskiwanych żeber zlał się z jękiem bólu i zaskoczenia, kiedy poleciał na przeciwną ścianę kanciapy.

- Co do… - mężczyzna odwrócił się w stronę Any. Jej oczy były złote jak roztopione złoto, a na twarzy miała wyraz wściekłości. Banknoty poleciały pod sufit jak konfetti, kiedy jednym ciosem posłała go na ścianę, łamiąc mu przy tym nos i kości twarzoczaszki. Wybite zęby wbiły się w tył jego podniebienia jak małe szrapnele.

Ostatni z trójki otworzył drzwi i wybiegł na korytarz. Ana skoczyła za nim, skręcając w locie i zostawiając za sobą złoty ślad. Złapała go za ramię, zakręciła w powietrzu młynka, wybijając mężczyźnie bark i zrywając większość ścięgien, a następnie rzuciła nim przez cały magazyn. Opadła na ziemię i zamrugała kilka razy. 

- Dobra, co tu się właśnie odjebało? - zapytała po dłuższej chwili. Odpowiedziało jej tylko echo i słabe jęki bólu.

 

Skoczyła nagle na Erena, nie wydając żadnego dźwięku. Poruszała się z zawrotną prędkością, zostawiając za sobą złotą smugę. Jej oczy dosłownie płonęły złotym blaskiem.

“Co do…” zdążył pomyśleć Eren, zanim świecąca złotym światłem pięść Any trafiła go w brzuch. Wbił się w ścianę sali, niemal przelatując na drugą stronę.

- O mój Boże, Eren! - krzyknęła dziewczyna patrząc, jak z ust wampira bucha krew. - Przepraszam, nie chciałam, naprawdę! Nic ci nie jest? - podbiegła do niego i pociągnęła za rękę, pomagając mu wyjść z dziury w ścianie, którą wybił.

- Bardzo… *ekhe* *ekhe* bardzo dobrze. J-jestem z ciebie dumny. - Eren stęknął, przykładając rękę do brzucha. - Na dzisiaj koniec części praktycznej, muszą mi się zrosnąć żebra.

 

* * *

- No, i tak to właśnie wyglądało. - zakończył swoją opowieść czekając, aż Chelsea skończy składać do kupy jego żebra. I, jak się okazało, również płuco.

- Złote światło, co? - zamyśliła się. - Masz jakieś pomysły, co to za magia?

- Nie, ale to ta sama energia, która wydawała mi się w niej znajoma. - odpowiedział. - Jak teraz nad tym myślę, to chyba jej też użyła do zasłonięcia się przed Piorunem.

- Dziwnista sprawa, faktycznie. Czyli nie dostała jej od ciebie?

- Nie, to jej własna magia. - Eren zastanawiał się nad czymś, pukając paznokciem w kieł. - Czyli ma w sobie magię szarych elfów, a do tego też tą dziwną, “złotą” magię. Nie jest to na pewno ludzka magia, ale żeby postawić taką magiczną tarczę, jakiej wtedy użyła, trzeba nią władać. Co oznacza, że… 

- Do kompletu z tymi dwiema, ma w sobie też magię ludzkich magów. - dokończyła Chelsea. - Która dodatkowo może być aktywowana przez tą złotą, mimo braku szkolenia i inicjacji. Rajuśku…

- Będziemy się zmieniać w treningach z nią. - zadecydował Eren. - Dzięki temu lepiej was wszystkich pozna, ale też wy będziecie mieli okazję przyjrzeć się jej. Może ktoś wpadnie, o co tutaj chodzi.

- Jestem ciekawa, co z tego wyniknie. - powiedziała elfka.

- Ja też, Chelsea. Uwierz, że ja też.

 

* * *

 

Ana leżała na swoim łóżku z opasłym tomiszczem w dłoniach. “Podstawy Sztuki Tajemnej” autorstwa Jana Bekkera, jej pierwsza książka o magii. Eren dał jej ją jako wstęp do nauki teoretycznej, a sam poszedł do Chelsea - jego urazy okazały się poważniejsze, niż przypuszczali.

“Nie masz się czym przejmować, do jutra samo by się zrosło. Po prostu wolę cały czas być gotowy i w pełni sprawny.” powiedział.

Oczywiście i tak się tym przejmowała - a co, gdyby trafiła go w głowę? Nie była pewna, czy przeżyłby coś takiego. Spojrzała na swoją dłoń. 

- To nie był pierwszy raz. - rzuciła w przestrzeń. - Już wcześniej zdarzało mi się coś takiego, ale nigdy z aż taką siłą. Może to przez to, że stałam się wampirem?

“Zdolności magiczne u ludzi są w zasadzie abominacją. W wieku kilku miesięcy mózg tłumi wszystkie i trzeba je potem aktywować odpowiednim rytuałem. U ciebie tę rolę odegrała przemiana w wampira.” przypomniała sobie słowa Erena.

- Może to o to chodzi? Może to zawsze było we mnie, tylko nie miałam dostępu do większości tej mocy? - zamyśliła się. - Czy to może mieć… Nie, to na pewno ma jakiś związek z moimi rodzicami. Kim byli? Zwykłymi ludźmi? Magami? Jakimiś istotami magicznymi? Ehhh… - westchnęła i wróciła do lektury.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
TomaszPruffer · dnia 09.10.2019 15:47 · Czytań: 22 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
allaska
19/10/2019 12:45
Piękny:) druga cudna cząstka:) »
wiosna
19/10/2019 12:10
Al dziękuję za słowo o wierszu. Zawsze z przyjemnością… »
wiosna
19/10/2019 12:05
Al, a gdzie mnie nie zagnało:):):) Rozumiem. Nie każdy… »
Florian Konrad
19/10/2019 11:14
pewnie, że nie padnie. nie zamorzyłbym nikogo głodem... »
liathia
19/10/2019 10:43
Dziękuję. »
bruliben
19/10/2019 10:31
Fajne masz nastawienie i odważnie, że spróbowałeś wierszy,… »
MarcinD
19/10/2019 10:00
A proszę :-). Przyznam szczerze, że zerknąłem również na… »
d.urbanska
19/10/2019 09:45
Brawo! Widzę, że lubisz wyzwania. Wiersz trudny do… »
bruliben
19/10/2019 09:29
Dziękuję MarcinieD za przywędrowanie do tekstu i twoją… »
marzenna
19/10/2019 09:21
allaska tymczasowa podlira, krótka, ale emocje są duże :) »
MarcinD
19/10/2019 09:04
Smutne takie. Oczywiście skojarzenia są oczywiste ;-).… »
allaska
19/10/2019 08:49
Marzenno dziękuję bardzo. Na szczęście to portret tymczasowy… »
marzenna
19/10/2019 08:43
Stare kino, pleśń, grzyb na ścianie. Niemy film,… »
MarcinD
19/10/2019 08:33
Generalnie Duch będzie się spotykał od czasu do czasu z… »
JOLA S.
19/10/2019 08:17
Obiecuję, Al. :) :) :) :) »
ShoutBox
  • Zola111
  • 19/10/2019 00:18
  • Jak Wam się pisze wiersze do Zaśrodkowania?
  • mike17
  • 18/10/2019 14:04
  • MUZO WENY 8 zapraszają do udziału śmiałków pióra. Podejmijcie wyzwanie i dajcie z siebie wszystko :) [link]
  • bruliben
  • 18/10/2019 09:02
  • Już wiem, ktory utwór najlepiej rozgrzewa do pisania :)
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:56
  • Dlaczego tu jestem, czego szukam, skoro większość dreamin’ offline.
  • bruliben
  • 18/10/2019 04:48
  • Aż sześć muzo wen - wypadałoby zajrzeć, zobaczyć, poczuć jak zainspirują.
  • allaska
  • 17/10/2019 16:27
  • Prośba do redakcji przy wysyłaniu tekstu nie wiem co zrobiłam ale wkleiłam dwa na raz proszę o usunięcie jednego one są takie same. Pozdrawiam. Czarodziejka z planety: " nie dorastam wam do pięt ;)"
  • mike17
  • 16/10/2019 19:13
  • Jeśli chcesz zaistnieć w portalowej sławie, nie wahaj się już i pisz śmiało do konkursu dla prozaików MUZO WENY 8, gdzie jedynym wymogiem jest napisanie miniatury. Dużo? Nie, mało. Zatem do boju :)
  • allaska
  • 16/10/2019 16:12
  • Gratulacje :) Vanillivi
  • Vanillivi
  • 16/10/2019 14:36
  • Oprócz mnie jest kilku świetnych autorów, więc polecam, dostępne w Empiku razem z numerem Fabulariów w cenie 8 zł.
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:atynyjix
Wspierają nas