Krótka opowieść o miłości - Miladora
Proza » Humoreska » Krótka opowieść o miłości
A A A

Śmiech to wcale niezły
początek przyjaźni, a jest też
najlepszym jej zakończeniem.
Oskar Wilde

Krótka opowieść o miłości

Pewnego pięknego dnia opuścił mnie mąż.
Po prostu stwierdził nagle, że nie jest szczęśliwy i ma prawo do własnego życia, po czym zniknął. Zgłupiałam, zamurowało mnie i wpadłam w stupor. Jadłam machinalnie, spałam nałogowo, a żyłam tylko z przyzwyczajenia, które, jak wiadomo, jest drugą naturą człowieka. Płakać, nie płakałam. Nie miałam czasu. Za dużo długów mi zostawił.

Mąż okazał się człowiekiem taktownym i dyskretnym. Zjawiał się niesłychanie rzadko, tak bym mogła bezboleśnie odzwyczaić się od niego i taktownie nie wspominał o pieniądzach.
Na szczęście Córkę miałam na tyle dużą, że żyła własnym życiem i nie zawracała mi głowy. Los też okazał się łaskawy. W pracy zaczęłam mieć cholerne kłopoty, a właściwie nie tyle ja, co zespół, któremu przewodziłam. Nastąpiła ostra przepychanka i w rezultacie musiałam wystartować w konkursie na dyrektora. W domu również nie miałam czasu, by spokojnie pomyśleć o swojej bolesnej stracie. Ciągle się coś psuło, rachunki przychodziły jeden po drugim, Córka wyrastała z butów, a Rodzina, która nie wiedziała o niczym, przysłała mi bratanka na utrzymanie.

Potem Córka na miejsce tatusia znalazła sobie chłopaka, a ja odkryłam, że to była całkiem niegłupia roszada i zrobiłam to samo. Przyroda, jak mówią, nie znosi próżni. Jednocześnie sąsiad Złota Rączka zaczął załatwiać mi naprawy domowe. I to za darmo. Nie, nie zrozumcie mnie źle. Wszystko z czystej przyjaźni. Stałam się kobietą miłą, pogodną i zrównoważoną. Mało tego, stałam się kobietą ze wszech miar zadbaną.

Po jakimś czasie okazało się również, że mam znacznie więcej pieniędzy niż dawniej, co w pierwszej chwili wprawiło mnie w niebotyczne zdumienie, gdyż w kwestiach finansowych mąż nadal był człowiekiem niesłychanie taktownym. Tak dalece przyzwyczaiłam się nawet do myśli, że w tym względzie mogę liczyć na niego, że kiedy zadzwonił z okazji rocznicy ślubu, potraktowałam to z pewnym niesmakiem, a już całkowitym faux pas było obdarowanie mnie prezentem. Nie odebrałam mu stale wzrastającego uczucia przyjaźni tylko dlatego, że, jak zwykła mawiać moja ukochana, a utracona już teściowa: Nie kładzie się tamy dobroczynności.

A potem, pewnego dnia, usiadłam z kartką papieru, linijką, ołówkiem i czarną kawą, narysowałam rubryki, zapaliłam papierosa i wpisałam - winien/ma.
I co z tego wynikło? Sprawdźcie sami.
Winien – nic i nikomu. Ma – to, co ma.
Strata – ślubny mąż. Zysk – nieślubny mąż.
Strata – ukochany tatuś Córeczki. Zysk – ukochany chłopak Córeczki.
A ponadto okazało się, że mam o wiele więcej czasu, więcej przyjemności, większą swobodę, większy porządek i święty spokój, nie mówiąc już o tym, że kiedy dostałam nagrodę, po raz pierwszy nie musiałam się z nikim nią dzielić.

Los też okazał się łaskawy. W pracy ustały kłopoty, przegrałam konkurs i ktoś inny podjął grę w odpowiedzialność. Nawet Bratanek się wyprowadził. Zaczęłam nowe życie. Z dodatnim kontem, jak widać. Mało obowiązków – dużo przyjemności.
A ludzie dziwią się, dlaczego jestem wciąż uśmiechnięta. Bardzo lubię swojego byłego.
I teraz już wiecie, czemu napisałam: Pewnego pięknego dnia...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 14.01.2009 16:52 · Czytań: 4490 · Średnia ocena: 3,96 · Komentarzy: 37
Komentarze
Usunięty dnia 14.01.2009 17:15 Ocena: Bardzo dobre
Miłe, lekkie opowiadanie. :D Choć nienawidzę rozwodów i opowieści o takiej tematyce lub też pokrewnej, to jednak mi się podobało. :p dam bdb.
SzalonaJulka dnia 14.01.2009 17:35 Ocena: Bardzo dobre
To komplet z "Długim opowiadaniem..."? Po przeczytaniu ich obu, można dojść do wniosku, że jakkolwiek się życie ułoży, należy szukać jego dobrych stron i przyjmować wszystko z uśmiechem :)
Bardzo mi się podoba :yes:

W kwestii korekty: na początku drugiego akapitu powtarza się taktowny - taktownie i nie bardzo rozumiem; o co chodzi w zdaniu: "...,nie mówiąc już o tym, że kiedy dostałam nagrodę, po raz pierwszy nie musiałam się nikim przejmować." - czyli wcześniej musiałaś?
Miladora dnia 14.01.2009 17:51
Pewnie, że musiałam. Nagrody zazwyczaj pożerały długi i rachunki.
Ale poprawię, żeby było jaśniej.
Powtórzenie celowe. Był człowiekiem taktownym i "taktownie" nie wspominał o pieniądzach, z moją stratą, oczywiście.
Chyba więc dam cudzysłów. :D
Dzięki :D
roman dnia 14.01.2009 17:59 Ocena: Świetne!
zawsze podziwiałem tych, którzy potrafią być pogodni mimowszystko, mnie to nie jest dane, dlatego nie zazdroszczę dyrektorom
Tomi dnia 14.01.2009 18:17 Ocena: Dobre
Cytat:
Po jakimś czasie okazało się również, że mam znacznie więcej pieniędzy niż dawniej, co w pierwszej chwili wprawiło mnie w niebotyczne zdumienie, ponieważ mąż nadal był człowiekiem niesłychanie taktownym.


jakoś nie mogę tego przetrawić
w zdumienie wprawiło to, "że mam znacznie więcej pieniędzy niż dawniej", czy to , że "mąż nadal był człowiekiem niesłychanie taktownym"?
myślę, że "ponieważ" zakłóca treść zdania

Cytat:
Tak więc pewnego dnia (...)


ktoś mi kiedyś zwrócił uwagę na portalu, że zaczynanie zdania od "tak więc" może być ryzykowne
(może czasem warto zaryzykować)

Po lekturze wysnuwam wnioski. Najbardziej czytelny i jednocześnie poruszający to ten traktujący o tym, że czasami warto zmienić na nowszy model. ;)
mahuss dnia 14.01.2009 18:29 Ocena: Bardzo dobre
No cóż, co nas nie zabije, to nas wzmocni, że tak pozwolę sobie posłużyć się komunałem. Chyba każdy ma wśród znajomych kogoś z taką "przygodą" w życiu. Ogólnie największy powód do radości jest taki, że kulturowo dojrzeliśmy do rozwodów; pary, które się rozeszły nie są już wyklinane z ambon (chociaż pewnie gdzieniegdzie jeszcze się to zdarza). Swoją drogą, to modny temat ostatnio na portalu :)
Miladora dnia 14.01.2009 18:30
Poprawiłam jeden cudzysłów, zapomniałam o drugim, stąd ta mniejsza czytelność zdania. W kontekście wcześniejszego stwierdzenia "taktowny", oznacza to zdumienie z większej ilości pieniędzy, mimo braku pieniędzy od męża. Poprawiam... :D
Tak się złożyło przypadkowo, że w tym czasie miałam ten tekst dodać, więc dodałam. Fakt, że dopiero po pewnym czasie widzi się zabawne strony takich doświadczeń życiowych...
Hyper dnia 14.01.2009 18:45 Ocena: Dobre
Podczas lektury wyobraziłam sobie tą panią, która opowiada toki swego losu jednocześnie wzruszając ramionami. Napisane z humorem, lekko. Oby inne nieszczęsne/szczęsne :) kobiety przyjmowały koleje losu w ten sposób.
bassooner dnia 14.01.2009 20:36 Ocena: Bardzo dobre
I ty Miladora sięjozisz? Ty? Ja to i owszem - ale ty?
bdb
Usunięty dnia 14.01.2009 21:35 Ocena: Dobre
językowo całkiem ok.

Problem w tym że to szkic a nie opowiadanie. Nadaje się na list czytelniczki pisemka dla kobiet :lol:

ja bym rozbudował, nasycił akcją etc.
Jack the Nipper dnia 14.01.2009 21:37 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
"nie kładzie się tamy dobroczynności".


Tama Dobroczynności - czy to coś, co zatrzymuje rzeke złych uczynkow? ;) W tym szyku jest niejednoznacznie, ale że to cytat, to pewnie ma zostać jak jest.

Cytat:
się łaskawy. W pracy skończyły się kłopoty, przegrałam konkurs i ktoś inny bawi się w odpowiedzialność. Bratanek też się


4 x się

Bardzo ładnie, z dużym dystansem - jaka szkoda, że taki dystans przychodzi z czasem, a nie ejst wtedy, kiedy najbardziej go potrzeba.
wyrrostek dnia 14.01.2009 21:50 Ocena: Świetne!
Świetne :yes: i tylko zgrzytają mi słowa Rzepusi " nie chciałabym być tą panią. Mimo wszystko.", bo ja chciałbym być, a nawet nią jestem. ;)
Miladora dnia 14.01.2009 21:54
Bassooniu, to Ty nie wiesz, że pod względem sięjoznych królików zajmuję I miejsce na portalu? Dopiero de Nipper mi wytłukł...
A jak się okazuje, nadal ma co tłuc... :D
Dziękuję AP za komentarz - to miała być taka miniaturka, łatwa do czytania, bo szybka. Rozbudowywanie tego akurat tematu nie bardzo mnie pociąga. ;)
de Nipper - "nie kładzie się tamy dobroczynności" to rzeczywiście powiedzenie. Znaczy, że jeżeli ktoś chce Ci coś dać, to bierz... - tu w tym sensie. Idę robić pasztet z królików... Dziękuję za upolowanie. :D Dziękuję też wszystkim, którym jeszcze nie dziękowałam :yes:
ginger dnia 14.01.2009 21:57 Ocena: Dobre
Ładnie Ci to Miluś wyszło, lekko i z humorem, tylko troszkę za krótko. Zanim zdążyłam się rozczytać, opowiadanie zdążyło się skończyć...
Miladora dnia 15.01.2009 01:19
Ponieważ w moim rozumieniu tytuł tego utworu miał nawiązywać do opowieści, a nie opowiadania w sensie gatunku literackiego, pozwalam sobie go zmienić, co jest tym bardziej logiczne, że stanowi właściwie swoiste pendant do Długiej opowieści o miłości. ;)
Wyjaśniam też, że miało być takie krótkie (to humoreska), żeby nikogo nie znużyć starym jak świat tematem.
Niestety pisma dla kobiet nie przyjęły go... :lol:
Usunięty dnia 15.01.2009 04:13 Ocena: Dobre
zgrabnie, napisane z zimną kalkulacją:)
al_qubain dnia 15.01.2009 10:27 Ocena: Bardzo dobre
w tytule jest "krótka opowieść" i jest krótko i zwięźle. Sam tekst smakuje mi raczej jak coś krótszego i lapidarnego niż opowieść/opowiadanie (sam nie wiem, szkic?). I wygląda mi też na tekst "ku pocieszeniu" ;-) A tak w kwestii stylu to dla mnie bombowo ;-)
valdens dnia 15.01.2009 11:19 Ocena: Bardzo dobre
Napisane ładnie. Tak spokojnie, statecznie, bez kombinowania. No i Mildor dała się nam trochę poznać, co też jest cenne :yes: ( Choć będzie krzyczeć, że popełniam kardynalny błąd - utożsamiania postaci z autorem :smilewinkgrin: I będzie mieć rację, ale co mi tam...)
Miladora dnia 15.01.2009 11:27
Wcale nie będę krzyczeć... :lol: Każdy może sobie interpretować jak mu się żywnie podoba, jego tzw. zbójeckie, przepraszam, czytelnicze prawo to jest... :D
Miło mi, że rozbawiłam Was trochę takim smutnym właściwie tematem... Ta historyjka potwierdza mądrość owej taoistycznej przypowieści o - "A skąd wiecie...?"
Dziękuję :yes:
stary krab dnia 16.01.2009 14:14 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobra opowieść. Nie długa, nie krótka - tak w sam raz. I nie mogę zrozumieć tych komentarzy, które sugerują, żeby tę humoreskę rozbudowywać. Po co, żeby popisywać się ilością napisanych stron? Ja wyżej cenię sens wypowiedzi, zwięzłość utworu, pewien dystans i umiar w uogulnianiu wniosków. Na deser otrzymałem jeszcze niebanalny rodzaj humoru. Dzięki Milordo.B)
Miladora dnia 16.01.2009 15:00
Dziękuję, Krabuniu, za zrozumienie, dlaczego jest to takie krótkie... :D
jadwiga30091 dnia 17.01.2009 17:12 Ocena: Świetne!
Ładnie to opisałaś-niczym poemat.Nie wiem tylko czy to prawda czy fantazja.Jak fantazja to duży plusik.Pisz tak dalej bo ciekawe.A jak z życia wzięte/Twojego/ to współczuję-dużo przeszłaś-dobra szkoła,sle dobrze się skończyło.
soczewica dnia 18.01.2009 13:01 Ocena: Świetne!
dobre. proste. wprawdzie mam wrażenie, że już kiedyś takie coś widziałam, ale może to tylko takie wrażenie, deja vu, cy cuś. ale to nie jest ważne - ważna jest trzeźwe spojrzenie na sytuację.
aga2906 dnia 18.01.2009 13:49 Ocena: Bardzo dobre
tekst mi się podoba, chociaż nie jestem znawcą. Ale pokazuje, że na pozór złe rzeczy mogą nam w życiu przynieść wiele zmian, na dobre:)
bosski_diabel dnia 20.01.2009 23:13 Ocena: Świetne!
zawsze po burzy świeci słońce a po nocy wstaje dzień :) czytałem z lekkim uśmiechem na twarzy :)
Natasha dnia 21.01.2009 17:09 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo zgrabny kawałek prozy, tak inny od "Długiej historii..." ale równie pozytywny. Jednak zawsze można znaleźć dobre strony :D
Miladora dnia 21.01.2009 17:49
Dziękuję z uśmiechem wszystkim :D
Zadysta dnia 24.01.2009 00:34 Ocena: Przeciętne
Ponownie nasuwają mi się te skojarzenia męsko-damskie po takich historiach...
1. Porządny czytaj frajer który da się omotać żądzy podtrzymania gatunku zakodowany w samicy, która ograniczona instynktem macierzyńskim zrobi wszystko aby się rozmnożyć. Po 30-tce samice dostają kociokwiku, bo zegar biologiczny i jej koleżanki, które znalazły już frajerów, wpędzają samicę w depresję.
2. Przystojny (w mniemaniu samicy), czyli taki, który będzie mógł gwarantować poszczycenie się samicy potomstwem przed innymi samicami (tak samo pustymi).
3. Przystojni i porządni mężczyźni są homoseksualistami, bo przejrzeli na oczy.
4. Przystojni, porządni i heteroseksualni mężczyźni są żonaci, ale tylko ci, których IQ jest niższe od 90 (to, co drugi przypadek w naszym społeczeństwie r11; bez względu na płeć)
5. Mężczyźni, brzydcy i porządni, nie mają zwykle pieniędzy, (czyli większość) r11; takich wybierają kobiety, kiedy już ich zegar biologiczny dzwoni głośno a oni gwarantują przynajmniej zainicjowanie potomstwa i minimum poczucia emocjonalnego bezpieczeństwa.
6. Mężczyźni, nie przystojni i porządni z pieniędzmi wiedzą z doświadczenia, że kobiety można kupić.
7. Przystojni mężczyźni bez pieniędzy oglądają się tylko za starszymi, aby mieć pieniądze na młode mięsko bo wiedzą już co to jest i czym pachnie stare mięso.
8. Przystojni mężczyźni, nie porządni (czytaj niezależni r11; tacy, co nie dadzą się omotać), uważają, że te piękne, są generalnie puste a jeśli nie są puste patrz punkt 4.
9. Mężczyźni, którzy myślą, że kobiety są piękne (ale tylko te do 30-tki), ci porządni i mają pieniądze, są tchórzami (czytaj rozsądni) i nie chcą się pakować w g... Bo po 30-tce (lub wydaniu potomstwa) samica zmienia się fizycznie na niekorzyść a samiec akurat w tym wieku dopiero zaczyna nabierać rozsądku.
10. Mężczyźni, przystojni, porządni z pieniędzmi, wolni, heteroseksualni, są postrzegani jako nieśmiali gdyż są zbyt rozsądni i powściągliwi i po co im pierwszy krok, jeśli zawsze mogą sobie bzyknąć (one dla takich są łatwe, bo instynkt podtrzymania gatunku pcha je ku nich).
11. Mężczyźni, którzy nie robią pierwszego kroku, automatycznie tracą zainteresowanie nami w momencie, gdy przejmujemy inicjatywę (myślą rozsądnie r11; po co im ogon od którego będzie się trudno odczepić
Miladora dnia 24.01.2009 01:59
Wybacz Zadysto, ale nie widzę związku Twojego komentarza z moim tekstem. Podana przez Ciebie typologia mężczyzn ma się tak do humoreski, jak piernik do wiatraka. A raczej w ogóle. :D
Poza tym, o ile pamiętam, umieściłeś ją już wcześniej i to też chyba pod jakimś tekstem. Wolałabym, żeby było Cię stać na własny komentarz, niż powielanie bzdurnej listy.
Zadysta dnia 24.01.2009 23:11 Ocena: Przeciętne
Miladora - uderz w stół, a...
DamianMorfeusz dnia 26.01.2009 12:24 Ocena: Bardzo dobre
Miło się czytało, Miladoro, poprawiłaś mi humor, tak że na chwilę zapomniałem o męczącej mnie grypie :)
milla dnia 27.01.2009 14:57 Ocena: Świetne!
hihi:) świetne. finezyjne, lekkie z zarabiście sączonym humorkiem. Ej, Miladoro, poprawiłaś mi absoutnie homor
ekonomista dnia 30.01.2009 17:09 Ocena: Dobre
"Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło."
Kushi dnia 06.05.2011 21:26 Ocena: Świetne!
Tak to jest Milko...:)
Los przynosi nam różne niespodzianki i czasami zanim otrząśniemy się z jednej wpadamy w następną...:)
Różne są jego koleje;)
No i co ja mam powiedzieć...świetnie piszesz:)
Czytam Cię z ogromnie fantastyczną przyjemnością:):D
Pozdrowienia zaczytanej:)
Miladora dnia 06.05.2011 21:44
Dziękuję wszystkim, którym jeszcze nie zdążyłam podziękować. :D

Kushinko, na tym świecie końcem świata jest tylko własna śmierć.
Dopóki się żyje, nic nie jest jeszcze przesądzone. ;)
Buźka wieczorna.
Usunięty dnia 15.09.2013 11:05 Ocena: Bardzo dobre
Każdy WINIEN przyznać, że dobrze jest, gdy kobieta MA ogromny talent w TAKTOWNYM rozliczaniu się z rzeczywistością przy pomocy DYSKRETNEJ ironii. Jak widać na załączonym obrazku.
Miladora dnia 15.09.2013 15:56
O, Morfinka mnie odkopała. :)))
Dzięki serdeczne, bo przy okazji zmusiłaś mnie do wklejenia poprawionego tekstu, na co ciągle brakowało mi czasu.
Do licha - wtedy to ja jeszcze nie odróżniałam myślnika od dywizu. Aż wstyd. :(

Miłej niedzieli :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
20/09/2019 15:41
Związek frazeologiczny brzmi "brać nogi za pas/wziąć… »
Dobra Cobra
20/09/2019 14:00
Detektywistyczna sprawa. I jak dopracowana. Ładniutkie.… »
Dobra Cobra
20/09/2019 13:50
Tu należałoby wspomnieć pewną miłą anegdotę o sławnym… »
Kapelusznik
20/09/2019 11:56
Ciekawy tekst, to muszę przyznać, ale wydaje mi się że lekko… »
JOLA S.
20/09/2019 11:55
Więc tak... to jedna z najlepszych historii Dobrej Kobry. :)»
Kazjuno
20/09/2019 11:49
Och, Droga Jolu, Znowu takie komplementy i to w zwięzłej, i… »
Opheliac
20/09/2019 11:42
W drugiej zwrotce usunęłabym pierwszy wers i zaczęłabym ją… »
JOLA S.
20/09/2019 11:24
Kazjuno, Odkąd zjawiłeś się na scenie z kolejnym… »
Kazjuno
20/09/2019 10:20
Ciekawy, choć niełatwy do przetrawienia tekst. Przynajmniej… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 09:16
Wiosenko niezawodna korektorko :) tak, rym wkradł się… »
Wiktor Mazurkiewicz
20/09/2019 08:56
Nuria 22227 bruliben Proszę nie mieć mi za złe,… »
domofon
20/09/2019 07:54
bruliben, dokładnie, dzięki za ocenę. Pozdrawiam »
Rafi
20/09/2019 02:33
mike17 Bardzo dziękuję za opinie :D są to moje początki,… »
mike17
19/09/2019 22:14
He he, miło mi to słyszeć :) Dobre słowo wszystkiego warte… »
Yaro
19/09/2019 21:44
Dzięki bruliben :) »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:22
  • tej wytwórni. Ale sam szef D. próbuje zmienić czasy i transformację koncernu w stronę tematyki niebaśniowej. [link]
  • Dobra Cobra
  • 18/09/2019 08:20
  • Disney ma nie lada orzech do zgryzienia :) . Johansson zaprosili nawet na spotkanie dyrektorów D. I ona tam jasno mówiła, że reżyser niepokorny i film też, co niespecjalnie idzie za rączkę z polityką
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:50
  • em FOXa, więc Disney nie miał nic do gadania. A czy film pojawi się w Polskich kinach? Sadzę, że tak, ale nie wszędzie i nie od razu, bo tu nie chodzi o ideologię, ale o kasę.
  • TomaszObluda
  • 18/09/2019 06:48
  • Co do filmu, ten Hitler, będzie wymyślonym przyjacielem i z tego co wiem, będzie takim diabłem na ramieniu, co mówi źle, to wbrew pozorom nie komedia. Druga sprawa film powstał praktycznie przed zakup
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 14:16
  • Znowu przesadzasz. Jesteś wrażliwym facetem, na dodatek z intuicją muzyka, więc czułym na fałszywe nuty. Także te cecha ułatwia Ci trafne komentarze. Więc jak znajdziesz czas(?)...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:55
  • Powiem tak: technicznie mam coś do powiedzenia i choć nie jest to idealne, to potrafi być pomocne, natomiast mój gust znacznie odbiega od przeciętnej i to, co mi się podoba, nie zawsze jest dobre.
  • Kazjuno
  • 17/09/2019 11:49
  • Przesadzasz Antosiu! Bardzo cenię Twoje komentarze i byłbym rad przeczytać twoje wnikliwe uwagi. Zawsze były celne. Jak znajdziesz czas to zapraszam...
  • AntoniGrycuk
  • 17/09/2019 11:38
  • Kazjuno, ja chętnie skomentowałbym Twój tekst, ale ostatnio mam urwanie głowy i jedynie czasem króciutkie komentuje. Choć z drugiej strony, co jest wart mój komentarz?
  • Dobra Cobra
  • 17/09/2019 08:09
  • Sztuka kreskówkowa jest uważana za gorszą ze sztuk pięknych. :( A tak można w kinie podziwiać i piękną Scarlett i małego Hitlerka. Jak żywych. Choć ten synek ma nadzwyczaj mądry wyraz twarzy.
Ostatnio widziani
Gości online:27
Najnowszy:6milae8323eb2
Wspierają nas