Ukryte dno - soczewica
Proza » Inne » Ukryte dno
A A A
Zwykle rano niewiele czasu spędzam przed lustrem (właściwie, bywają dni, kiedy wolę omijać je wzrokiem po przebudzeniu, a przed wyjściem z domu, jako że wolę straszyć innych, niż siebie...), ale tym razem - wolne, które miałam spędzić z Blondie i Kat w SCC zobowiązywało mnie do uczłowieczenia (ukobiecenia, raczej) własnego wyglądu. Nawet włosy postanowiłam przeczesać i to był błąd...
-O żesz, kurwa, mać, ja pierdolę! Ty w mordę jebana gnido! - na ten okrzyk pies, obserwujący mnie dotychczas z progu łazienki uciekł, kuląc pod siebie ogon, a jego miejsce zajęła jednostka do zadań specjalnych - Lenin:
-Czemu tak brzydko mówisz do mojej żony? - spytał, obejmując mnie ramionami i spoglądając w oczy mojemu lustrzanemu odbiciu. Wykrzywiłam się:
-Ty tu po jaką cholerę? -
-Przyszedłem się przytulić. Będę tęsknił... - mruknął prosto w moją szyję. Jego łapska już mocowały się z zapięciem mojej bluzki. Wystarczyło siedem lat intensywnej tresury... yyy, współżycia, żeby wiedział, jak zapanować nad moimi fochami. Podczas pieszczot prawie zapomniałam o swoim odkryciu...
-Zauważyłeś coś dziwnego we mnie? - spytałam, obracając się nagle.
-No, coś ci się do oka przykleiło! - z właściwym sobie wyczuciem wymierzył palec we mnie, by rozmazać mój precyzyjnie nałożony makijaż. Uniosłam kolano, symulując kopniaka w jego genitalia:
-Ani kroku dalej! - Lenin przytulił mnie mocno do siebie, aż w odruchu obronnym pisnęłam mu prosto do ucha. Odsunął się i potrzepał głową:
-Nie umrzesz śmiercią naturalną! -
-Wiem. Zginę, mówiąc. I co, nie widzisz tego? - wskazałam na czubek mojej głowy.
-O, poczesałaś się w końcu!
-Nie! Nienienie! Mam siwy włos! Pierwszy, cholerny, siwy włos! - Wybuchnął śmiechem, aż miałam ochotę go uderzyć. Widząc moje zamiary, chwycił mnie za ręce:
-Co się martwisz? Ciągle narzekasz, że wyglądasz smarkato, to teraz przynajmniej włosy dodadzą ci lat! - Próbowałam się wyrwać, ale przeciwstawianie moich czterdziestu pięciu kilogramów jego prawie stu było bezskuteczne. I bardzo mi się podobało...

Kiedy wychodziłam z ostentacyjnie smutną miną, spróbował jeszcze raz:
-A ja jestem gruby i łysy...! I się nie martwię! - Głupek. Czasem niczego nie rozumiał.

Kat zadzwoniła, gdy dojeżdżałam do dworca:
-Cześć. Będę spóźniona!
-Też mi nowość! Jak kiedyś nie będziesz, to mnie poinformuj, cobym na zawał nie padła!
-Hahaha! Ależ ty masz dziś humorek!
-Bo mam problem.
-Okres? Ja też! Współczuję!
-Nie, nie okres! Jesteś głucha!
-Nie mów do mnie, że jestem głupia!
-OK. Jesteś wrednym, złośliwym potworem. Lepiej?
-Ciągnie swój do swego! - rozłączyła się, Nie oczekiwałam z jej strony nic ponad złośliwości. Za to ją kochałam. Oczywiście - równała mnie zwykle z podłożem, ale czasem to było czymś w rodzaju podsypywania ziemi, żebym wyszła z dołka. Może to głupio brzmi, ale zawsze najlepiej ratowało mnie poczucie humoru, a ona doskonale je pobudzała.

Postanowiłam zwierzyć się komuś bardziej zbliżonemu do mnie wiekiem. MMS do Mad wydawał mi się dobrym rozwiązaniem:
Tam gdzieś, prawdopodobnie nie widać, bo mam chujowy aparat, jest siwy włos. Jakieś rady?
Na odpowiedź nie czekałam długo. Dźwięk odbioru wiadomości - "Łuhu!" w wykonaniu Homera Simpsona - od pół roku sprawiał, że się uśmiechałam. MMS od mojej drogiej Mad niósł w sobie głębsze przesłanie:
Tam gdzieś, prawdopodobnie, jest stado siwych włosów. To dowodzi wyższości blondynek nad brunetkami.
"Cholera, kolejna dowcipna!", pomyślałam. Warkot, który wzbierał się w moim gardle, stał się na tyle głośny, że stojąca obok kobieta spojrzała na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. Nie pokazałam jej języka, uwierzcie! Za to wyobraziłam sobie, przy dźwiękach X...Y...U..., że sprowokowała mnie do rozerwania jej gardła gołymi rękami, podrapania twarzy, podziurawienia obcasami zwłok, po czym dopełnienia kompozycji wysypaniem na nie zawartości torebki właścicielki.

Blondie już czekała. Nie mogłam się nią nie zachwycić. Dwadzieścia lat, zielone oczy, dołeczki w policzkach, nogi po sam biust, też zresztą całkiem niezły. Gdzieś po drodze fajny tyłeczek, w obowiązkowych dżinsach. I glany. Uwielbiam laski w glanach. Całus na powitanie i od razu zaczęłam:
-Kobieto, ten dzień jest zły. Zły z kapslokiem! - Przewróciła oczami:
-Super! Jeszcze powiedz mi, że Kat nie przyjedzie i będę musiała sama znosić twoje marudzenie!
-Nie, ona będzie tylko spóźniona. Ale ja mam pierwszy siwy włos! - wybuch śmiechu Lenina był nędzną namiastką tego, co zaczęła wydawać z siebie Blondie.

Przeczekałam, po czym kontynuowałam, kiedy była już w stanie słuchać:
-Siwieję, a jeszcze nie zaczęłam zbierać kasy na pierwszy lifting! Niedługo zmarszczę się jak shar pei, czuję, że wyskakuje mi syfek, co znaczy, że dostanę okres, kolejny miesiąc życia idzie w pizdu, a ja nadal nie dorobiłam się dziecka! - Uderzyła się ręką w czoło:
-A, to o to chodzi! Nie było dzisiaj "tiru-riru"! - Stałam z otwartymi szeroko ustami, zaszokowana jej bezczelnością. Gówniara miała rację.

Ciekawe, czy będzie taka mądra, kiedy osiągnie mój wiek. Za osiem lat.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
soczewica · dnia 12.02.2009 15:26 · Czytań: 1859 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 14
Komentarze
ginger dnia 12.02.2009 15:36 Ocena: Bardzo dobre
Masa literówek. Do poprawienia.
Nie wiem, mam wrażenie, że coś ze stylem jest nie do końca w porządku... Ale nie wiem co.

Treść za to jest świetna, rozwaliła mnie na łopatki, prawie spadłam z krzesła i z przerażeniem stwierdziłam, że w jakichś osiemdziesięciu trzech procentach to opowiadanie o mnie. I właśnie dlatego wystawię bardzo dobry :D

Tylko powiedz mi, proszę, co to jest "tiru-riru"...? Bo nie będę mogła zasnąć ;)
soczewica dnia 12.02.2009 15:43
no, tiru-riru to jest oczywiście główny powód egzystencji mężczyzn. i kobiet. razem.
SzalonaJulka dnia 12.02.2009 15:44 Ocena: Świetne!
Soczewico, popraw te litrówki, bo ja już zostawiam świetny, no bo to świetne jest i jakże prawdziwe :D
ginger dnia 12.02.2009 15:50 Ocena: Bardzo dobre
Hmm... A ja myślałam, że oni jednak ten tamten... Jeszcze raz będę musiała przeczytać :D
kuros dnia 12.02.2009 17:12 Ocena: Bardzo dobre
Zacząłem od przeczytania komentarzy, i po natrafieniu na tiru-riru zdecydowałem się przeczytać. I nie żałuje! :)
soczewica dnia 12.02.2009 17:15
a oprócz tego uczłowieczenia? bo ja nie umiem nawe ze wspomaganiem znaleźć więcej literówek...
WholeTruth dnia 12.02.2009 17:23 Ocena: Bardzo dobre
generalnie super.! czasem nie podoba mi się budowa zdań. za długich jak na mnie. ale sama treść rozbrajająca :)
gratuluję Soczewico [z kapslokiem] ;)
pozdrawiam. Whole :)
valdens dnia 12.02.2009 17:37 Ocena: Bardzo dobre
No. Jest fajnie, bo jest odważnie, konkretnie, po męsku, z trafnymi opisami, z krótkimi piłkami, odważnie. To się nazywa potencja. Resztę opanujesz z czasem.
Usunięty dnia 12.02.2009 20:18 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
że sprowokowała mnie do rozerwania jej gardła gołymi rękami, podrapania twarzy, podziurawienia obcasami zwłok, po czym dopełnienia kompozycji wysypaniem na nie zawartości torebki właścicielki.


druga część mi się nie podoba, brzmi sztucznie. " dopełnienia, wysypaniem"... Zresztą w ogóle można by to zdanie przerobić lub podzielić na dwa.

Mam jeszcze kilka innych wątpliwości, ale nie będę zaczynać bo być może tak miało być.

Aaa na początku się pogubiłam, bo zmieniasz narratora, n i ten Lenin - brygada antyterrorystyczna też mnie wyprowadził w pole.

Tekst zabawny, pozytywny, lekki. Ciekawie napisany. BDB

Może bohaterka powinna zacząć się zadawać ze starszymi od siebie koleżankami? I założyć kółko "Solidarność Siwego Włosa";-)
Nika13 dnia 12.02.2009 21:30 Ocena: Świetne!
Mmmm..przyjemne dla oka, dobre dla duszy :yes:
al_qubain dnia 13.02.2009 08:00 Ocena: Dobre
Cytat:
Wykrzywiłam się:
-Ty tu po jaką cholerę? - Mruknął prosto w moją szyję:
-Przyszedłem się przytulić.

Sformatuj jakoś ten fragment bo przez chwilę wydawało mi się, że to on mruknął "Ty tu po jaką cholerę". :lol:

Tekst generalnie sprawnie napisany, styl gra, słownictwo ok, ale... nie wyobrażam sobie, tego tekstu gdyby był dłuższy. Chyba by mnie znudził ale nie warto się tym przejmować bo najwidoczniej nie należę do grupy odbiorców. :yes:
Zastanawia mnie trochę skąd tyle frustracji w tak młodej osobie.:lol:
soczewica dnia 13.02.2009 09:37
cóż - tego typu tekstu też sobie nie wyobrażam dłuższego [znam tylko jedną osobę, która lubuje się w długich dialogach ze mną...]. nawet wiem, że mógłby być krótszy: "Tego dnia rano znalazłam na swojej głowie pierwszy siwy włos. Właściwie nie zdenerwowałby mnie w ogóle ten objaw starzenia się, gdyby nie to, że mąż nie dał mi wcześniej dowodu mojej atrakcyjności w postaci stosunku seksualnego."
;)
i o co chodzi ze zmienianiem narratora?
aha. skąd tyle frustracji? myślę, że stąd:
http://portal-pisarski.pl/readarticle.php?article_id=5928
al_qubain dnia 13.02.2009 14:44 Ocena: Dobre
Cytat:
-Ty tu po jaką cholerę? - Wykrzywiłam się.
-Przyszedłem się przytulić. - Mruknął prosto w moją szyję

tak jest przejrzyściej dla mnie, ale ostateczna decyzja należy do Ciebie
:yes::yes::yes:
Hyper dnia 13.02.2009 15:52 Ocena: Dobre
No, Tiru-riru jest :) Dobrze opisałaś takie życiowe przekomarzanki.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Abi-syn
23/04/2019 21:28
Hejka Wiki to prawie jak ja, :) , też rzadko, też z… »
Elminster
23/04/2019 18:10
@Marek Adam Grabowski nie zmieniłem czcionki, ponieważ… »
cliffhanger
23/04/2019 16:47
Bardzo dobre. »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:16
Widzę, że powtarzasz błędy z poprzedniej części. Nawet… »
Marek Adam Grabowski
23/04/2019 16:08
Bardzo piękny wiersz. I piszę to mimo tego, że nie przepadam… »
al-szamanka
23/04/2019 14:55
Nie dziwię się, że próbowała utonąć. Doskonale pokazałaś… »
Madawydar
23/04/2019 12:09
Fabuła zapowiada się całkiem nieźle. Błędy są, ale nie… »
pociengiel
23/04/2019 10:01
Dzięki. Jest najlepsza. Aczkolwiek zaszalałem dodając cztery… »
allaska
23/04/2019 09:38
Popracowalabym nad ostatnia strofa:) »
AntoniGrycuk
22/04/2019 21:14
Marku, dzięki za nalot na tę mini-miniaturę. I za taką… »
Marek Adam Grabowski
22/04/2019 20:18
Świetne. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam »
maleo
22/04/2019 10:31
Pełen uczuć, słodki :) »
al-szamanka
22/04/2019 05:26
Hmm, widać wyraźnie, że puenta ma tu być z założenia mocna i… »
Scareto
22/04/2019 01:28
Dziękuję ślicznie za wizytę! :) Czy puenta nie wydaje się… »
22227
21/04/2019 20:54
Ciekawy tekst szczególnie: "ile muszę popełnić… »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/04/2019 18:46
  • Głosujcie w MUZO WENACH 7 na swoich faworytów, oto konkursowe namiary : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:31
  • A kto inny mówi, że w Słowniku Poprawnej Polszczyzny z 2016 jest: winny wszystkiemu. I co tu sądzić? Ja mam tylko taką sugestię: być winny wypadku, zdarzeń (kogo, czego).
  • AntoniGrycuk
  • 23/04/2019 13:27
  • Otóż dzwoniłem do poradni językowej Uniwersytetu w Poznaniu. Podano mi, że w słowniku sprzed 40 lat obie formy są dopuszczane, a w nowym tylko w formie dopełniacza. Więc: winny wszystkiego.
  • Dobra Cobra
  • 23/04/2019 10:40
  • Jaka piękna wymiana celowników i dopelniaczy ! Lata cale czekałem na taką rozrywkę umysłową na Sb.
  • MitomanGej
  • 23/04/2019 04:30
  • "Wszystkiemu" to celownik, a "wszystkiego" - dopełniacz. Z logicznego punktu widzenia poprawna jest forma z końcówką -ego, gdyż jesteśmy winni kogo/czego, w celowniku to możesz być winny koledze 5 zł
  • AntoniGrycuk
  • 22/04/2019 18:12
  • Dzięki. Choć logicznie to brzmi, jakby chodziło o znaczenie słowa winny w sensie długu, a nie przyczyn wydarzeń.
  • al-szamanka
  • 22/04/2019 18:02
  • Jestem winny WSZYSTKIEMU... WSZYSTKIEMU jestem winny.
  • mike17
  • 22/04/2019 16:51
  • Nasza zabawa trwa. Głosujcie w MUZO WENACH 7, łatwo czytać miniatury, bo jest ich niewiele. Dlatego liczę na Wasz odbiór i cenne głosy. Czekają na nie też Autorzy, którzy zaszczycili konkurs :)
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:bubbles99
Wspierają nas