Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Portal Pisarski » Książki i Filmy » Czytelnia
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
introwerka Recenzent
  • Postów: 291
  • Skąd:
Dodane dnia 09-11-2017 22:25
Bartosz Konstrat:



traktat na temat komendy „ręce do góry”


Czego uczy się pies w czasie tresury, jeżeli nie komendy „ręce do góry”?

A człowiek, jakie słowa poznaje jako pierwsze w obcym języku?



o obcych policjantach


A co na to pogoda? Co z nastrojem chmur?
Słońce wyciąga ręce na obrazku dziecka.

Czy koleiny w błocie mają swoje życie?
Skazani na depresję malują potwory.

Albo chiński horoskop: zwierzęta na smyczy.
Potomkowie rozkoszy uwięzieni w zoo.

To nic – i to wszystko – taki ładny idiom,
którego wciąż i bez końca uczę się na pamięć.
"miłość
jest jedyną fortecą
dość mocną, by jej zaufać".
(Marianne Moore)
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Bozena B Redaktor
  • Postów: 736
  • Skąd:
Dodane dnia 12-11-2017 11:55
Kły
Piotr Kuśmirek

ślad po zębach: dwa błędy w datowaniu,
miejsca po imionach suchych jak osypiska
pumeksu; poszarpane krawędzie,
kratery w których przyszło zaczynać

smutek pory deszczowej, raj utracony
i zyskany na chwilę; ta noc, żarliwa
jak początki jazzu, kiedy każda kobieta
jest po prostu kobietą, ciałem, lawą, larwą,

przepowiednią śmierci i głodem,
który sprawia że jednak idziesz za mną,

bez pytań, jak każdy z bezpańskich psów,
jedynych przyjaciół, od jukatanu po texas
Uprasza się o niedokarmianie trolli.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Netykieta
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Troll_internetowy
Do góry
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
introwerka Recenzent
  • Postów: 291
  • Skąd:
Dodane dnia 15-11-2017 22:25
Dwa zjawiskowe wiersze z tomu Romana Honeta „baw się i kilka innych wierszy o rzeczach ważnych”, z bardzo urokliwymi inwersjami:


róża z grobu andersena

zima jest różą z grobu andersena,
a śnieg rodzajem soli, co przywraca
wzrok, ta krwista pręga na niebie
jakby to płonął latający węgiel
albo zmarły uciekał z ognistego pieca. odzwierzęcą chorobą
jest śmierć. chirurdzy wykonali
dla niej dzwon i zegar, zakład
dla obłąkanych ufundował berło.
popatrz. posłuchaj. zimowy ptak
jak płuco pracujące w krzewach,
skrzypienie śniegu pod butami dzieci
powracających z rorat i roześmianych,
bo spodobały się tej nocy bogu
i zaświecił nad nimi grób andersena


martwy diament. martwa latarnia

to, co mówili o duchach, minęło,
odeszło bezpowrotnie, bez śladu.
trwa zima. prąd ma kształt medalionów
i przepływa w drzewach, w zamglonych oknach
szepcze się do dzieci – patrzcie na barwy
śniegu, nieprzeliczone (i one widzą
każdą z nich prócz bieli). ta noc
okrywająca mnie jak głowę z próchna,
mój stół nakryty – tu wyję
i jem. tutaj przychodzą bracia
żywych – zmarli – świeci im nocy
martwy diament. martwa latarnia. nie odeszliśmy aż tak daleko,
by wracać – przypominają, jakby nie było między nami straty,
a jedynie żart, przez przypadek
zrządzony sen o przemijaniu, w przymkniętych oczach
każda barwa śniegu prócz bieli
"miłość
jest jedyną fortecą
dość mocną, by jej zaufać".
(Marianne Moore)
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Slavek Użytkownik
  • Postów: 252
  • Skąd:
Dodane dnia 16-12-2017 19:55
Ks. Jan Twardowski

Usłyszałem krzyki przy drzwiach wejściowych do kościoła.
Chciano wyrzucić kobietę. Wołali:
- To ulicznica! Taka może okraść kościół!
Obroniłem ją. Poszliśmy razem do zakrystii.
Powiedziała, że chciała się wyspowiadać:
- Stałam na ulicy, obsypał mnie śnieg, przypomniała mi się moja
sukienka do Pierwszej Komunii Świętej.
"...podziwiam komunistów/ za ich upór bezmyślne oddanie/ czemuś tak bezwzględnie błędnemu"

Leonard Cohen
Do góry
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Daniel Madej Użytkownik
  • Postów: 734
  • Skąd:
Dodane dnia 18-12-2017 08:16
Anna Świrszczyńska

Czternastoletnia sanitariuszka myśli zasypiając



Żeby wszystkie kule na świecie
trafiły we mnie,
toby już nie mogły trafić w nikogo.

I żebym umarła tyle razy,
ile jest ludzi na świecie,
żeby oni nie musieli już umierać,
nawet Niemcy.

I żeby ludzie wcale nie wiedzieli,
że ja umarłam za nich,
żeby nie było im smutno.
Do góry
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
introwerka Recenzent
  • Postów: 291
  • Skąd:
Dodane dnia 20-12-2017 21:20
A ja na podobny temat coś mniej idealistycznego, bardziej z psychoanalizy motywów/ról kulturowych ;)


Izabela Filipiak

Pielęgniarka

Chciałaby spotkać miłą kobiecą
kobietę Pragnie tylko takiej Wrażliwej
kruchej czułej do prawdziwego partnerstwa
Opowiada to wszystko gazecie.

Potem czeka zapewne Tęskni
do tej osoby, którą już prawie
byłaby zdolna sobie wyobrazić
Na list, boi się spotkania.
Pracuje na izbie przyjęć,
całe życie to zmiana za zmianą.

Marzy o takiej sekcie
która wycinałaby mężczyznom
odstające części ciała i umysłu
żeby ich spłaszczyć do ludzkiego wymiaru
Tymczasem opatruje ich, przemywa rany
nastawia kości, przyjmuje kwiaty
od doprowadzonych do stanu.

Przed tą wrażliwą
jak ją tylko spotka
nie zdradzi się będzie uważać
Jedna fantazja nie może
nic wiedzieć o drugiej
Pacjenci dla których
też bywa fantazją
nie mogą wiedzieć o niczym.
"miłość
jest jedyną fortecą
dość mocną, by jej zaufać".
(Marianne Moore)
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Daniel Madej Użytkownik
  • Postów: 734
  • Skąd:
Dodane dnia 01-01-2018 09:40
Dominik Bielicki
Kermit


Czy wiemy, kim naprawdę był Kermit?
W swoim życiu? Jak wyglądała
jego starość, samotność w wielkim domu
przy Pięćdziesiątej Drugiej ulicy?
Z szafą pełną dżinsów, którymi go
zasypywali Levi’s, Klein, Diesel?
Z zamkniętym fortepianem,
ciężkimi zasłonami w oknach?
Z tymi wszystkimi zdjęciami,
które robił sobie z nim każdy
aktor, piosenkarka? Z czułym
portretem od Warhola, który
odszedł? Miał wielu przyjaciół,
ale o ich losach wiemy równie mało.
I czy nie umiał tylko dawać?
Dawał samym tym, że jest.
Starczyło, żeby wyszedł na scenę
taki, jakim go stworzono,
coś sobie mówił czy śpiewał.
Pamiętacie tę późną chałturę
z Kylie Minogue? A to
jedno z ostatnich zdjęć, na którym
siedzi na krześle przodem do nas,
zapadły w sobie, jakby
przed telewizorem?
Do góry
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
introwerka Recenzent
  • Postów: 291
  • Skąd:
Dodane dnia 18-02-2018 02:54
Bartłomiej Majzel z tomu "Biała Afryka":


deszcze monsunowe

aj aj trębacze. przezroczyści misjonarze w porcie.
tumult nieruchomych zardzewiałych koni.
udawaj że nie słyszysz ale pamiętasz -
człowiek jest przyjacielem kamienia.
i przechodzi ciągle do ataku na samego siebie.
aj jjjaj.

aajjjaki był wynik? zwycięska porażka!
brązowi marynarze dryfują w białym dymie.
chłopi tańczą z grubymi snopkami siana do białego rana.
patrz: to wszystko jak białko naznaczone słońcem.
papieros za szybą jak żywy. bielinek kapustnik.
wybielone miejsce po ostatnim mieszkańcu.
bo człowiek jest przyjacielem kamienia
więc opada na dno oceanu.

a kto się wychyla
cierpieć przestaje.
więc rozbijam o szybę:
ciało. listy. pamiątki po ciele.
a igła z mojego oka prosto w twoje.
aj

nie piszę o tych rzeczach dlatego że istnieją
piszę o nich bo mogą istnieć równie dobrze beze mnie.




umarły umywa ręce-od rodziny niebieskiej-i gna

to nie zostało przeze mnie wymówione w złości.
pani roze kręciła się tuż za komodą.
ależ ja nic nie mówiłem pani roze.
to była moja cisza. która milczy po mnie.

ja już nie sprzątam.
nie palę i nie pożądam.
nie pojawiam się w świetle.
nic. po prostu nic.
ale czy już dotknąłem tej tęczy czy dopiero dotknę?
czy umarłem czy właśnie się otwieram na tysiące ciał?

umarły do psów doskakiwał. robiąc awantury:
ja was wszystkie kurwy
zagryzę. wrzeszczał w niebogłosy.
w piekłogłosy i w strach.
nie bój się stary. i ty martwy ptaku.
śniło mi się "święte". że jest.
niepodobne do niczego innego.
ale jasne i warte użycia siebie
do całkiem innych celów niż życie i śmierć.

pani roze krzątała się jeszcze dookoła życia.
brzęk szkła przenikał jej pachnącą kuchnię.
lecz to nie perfum nie perfum.
to była moja cisza która milczy po mnie.

piękna ty gwiazdo co przybliżasz odległe.
tak strasznie się upiłem pyłem planet. mgławicą
wchodzącą do ust. prosto w kryształ.
odwiedziłem tu ostatnio gniazdo bocianie.
dziwne że te ptaki nie potrafią łkać.
w oknie dostrzegłem odbicie niebieskie.
coś jakby spadający pilot albo wielki ptak.
anioły ciągle straszą.

przepraszam. nie wrócę.
nie pisałem ostatnio niczego prócz siebie.


[Dodano 19-02-2018 23:43]

Grażyna Wojcieszko z tomu "Zaklinanie":


Lamenty kornika

I

czasami słyszę lamenty kornika
a zaraz potem dzięcioła trójpalczastego
obaj głodni coraz bardziej głodni
słabną w oczach
ale ważne są hasła

las dla pieniędzy wystąpił
o zwiększenie etatu cięć
oczywiście wszystko pod hasłem obrony puszczy


II

czasami słyszę lamenty kornika
a zaraz potem dzięcioła trójpalczastego
niech wam drzewa a raczej deski
nie przysłonią lasu
ale ważne są hasła

las przekabaca świerki na dechy
zanim kornik przerobi je na posusz
oczywiście wszystko pod hasłem ochrony przyrody


III

czasami słyszę lamenty kornika
a zaraz potem dzięcioła trójpalczastego
las z martwymi drzewami żyje
życiem robactwa
ale ważne są hasła

las nawet nie udaje że żałuje
kiedy kornik idzie na szubienicę
oczywiście wszystko pod hasłem dobroci dla dzięcioła




Idioci

Jurku,
muszę ci zdać relację z moich stosunków
ze światem zwierząt a konkretnie z zającami
też z Indianami z Eskimosami z Prusakami
i innymi idiotami co wyginęli albo wyginą

pan każe idiota musi - od zawsze a tymczasem

idioci zrobili się bezczelni nie słuchają
nie mogę ich wystraszyć nawet gdybym
chciała nawet gdy widzą moją niechęć
przychodzą codziennie skubać mój klomb

idioto nie powinieneś mieć rogów - tylko garb

szczególnie jeden głupek je to co nazywa
się scilla a po polsku cebulica bezczelny
jakby nie wiedział co pańskie że to ja mogę
go zjeść że on urodził się niżej dużo niżej

idioto nie zadawaj pytań - tylko potulnie słuchaj

staję pięć metrów od niego i mówię no ty
głupie cielę ile razy cię prosiłam żebyś się
od tych kwiatków odczepił i żarł trawę żarł
na łące jak każde normalne dzikie zwierzę

idioto podejmując opór - jesteś już zwycięzcą

to cielę się patrzy na mnie takim wzrokiem,
jakbym w ogóle nie istniała a kiedy kończę
demonstracyjnie kroczy kilka metrów dalej
zaczyna jeść pąki płatki kwiaty liście łodygi

to postawa którą podpatrzył u moich dzieci


[Dodano 23-02-2018 10:51]

Tomasz Bąk

Człowiek-pizda
przestępuje z lewej na prawą


w kolejce do pisuaru.
Chcącemu nie dzieje się krzywda
– dwóch długowłosych młodzieńców
w czarnych koszulkach zespołów
o malowniczo nieczytelnych logotypach
wynurza się z mroku jak Coma:
z właściwym tylko Morfeuszowi wyrazem
twarzy pozwalają mi dokonać wolnego wyboru
między tabletką niebieską a błękitną.

Łykam więc 2QC – suplement diety
zapobiegający lewackiemu skurwieniu –
i widzę jak każdy zwolniony stoczniowiec
zakłada własną stocznię
i uzbrojone w procę canoe
– przypływ podnosi wszystkie łodzie –
niewidzialną ręką rynku przenosi
ponad służbą celną na rynek białoruski,
mop płaski superchłonny podróży dalekomorskiej.

Wychodzę z knajpy, niosąc dobrą nowinę,
kreślę krzywą Laffera na rozkładzie MPK,
kreślę krzywą Laffera na mandacie kredytowanym.
Kolega z kapeli tatuuje mi krzywą Laffera
gdzieś pomiędzy Bogiem a niewidzialna ręką rynku,
pod tym parę słów o rurkowcach, a może i
o tym, jak kończy się zło i kończy się cierpienie,
gdy każdy, kogo mijasz, nosi przy sobie broń.
Ukąszony wolnością/zamroczony wolnością
z wolna dochodzę do siebie na łóżku
– gładzę telefon wyprodukowany przez kapitał,
przeglądam portfel zdywersyfikowany jak kosmos.
Idee Ayn Rand z wolna spływają nogawką.
"miłość
jest jedyną fortecą
dość mocną, by jej zaufać".
(Marianne Moore)
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Slavek Użytkownik
  • Postów: 252
  • Skąd:
Dodane dnia 21-03-2018 18:49
Stanisław Baliński

Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,
Walcząca w mroku, samotna i ciemna,
Moim powietrzem jest wicher bez nieba,
Moim pokarmem jest krew w garści chleba,
A moim światłem, co płonie z daleka,
Jest nasze prawo i prawo człowieka.
Może mnie dławić ten bunt wiecznie żywy,
Ale bez niego nie będę szczęśliwy,
Mogę uciekać przed zmagań żałobą,
Ale już nigdy nie ujdę przed sobą.
Wśród wielu ojczyzn, co płyną w mgle cudnej,
Ja chcę tej jednej, tej wolnej, tej trudnej.
Cóż mi po wszystkich słońcach tego świata,
Jeżeli światło zaciemnia mi krata.
Cóż mi po wszystkich urokach tej ziemi,
Jeśli mi serce pchnięto do podziemi.
O bracia moi, a kto bez wolności,
niech w ciemności idzie i walczy w ciemności.
Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,
Walcząca w mroku, samotna i ciemna,
czy tam, czy tutaj, to jedno nas łączy,
Nurt nieśmiertelny, co we krwi się sączy
I każe sercu taką moc natężyć,
Że wbrew rozumom musimy zwyciężyć.
"...podziwiam komunistów/ za ich upór bezmyślne oddanie/ czemuś tak bezwzględnie błędnemu"

Leonard Cohen
Do góry
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
allaska Użytkownik
  • Postów: 5
  • Skąd:
Dodane dnia 30-03-2018 11:06
Małgorzata Borzeszkowska

NADCHODZI

nadchodzi zbawienie,
wspina się na ramiona krzyża
wśród grzmotów i błyskawic,
przybija się gwoździami do belek,
przebija włócznią i stroi w ciernie,
jak kornik wygryza w drewnie wieczność,
wieczność, na którą nie zasługują ani łotr, ani namiestnik,
eony, które nie należą się centurionom ni żebrakom
u bram Jerozolimy,

kapłani nie zapracowali na nieskończoność,
ani przekupnie niosący na głowach kosze pełne fig,
a mimo to zbawienie przywiera do krzyża i wrasta w każdą drzazgę
i gdy zapada ciemność i wypełnia się czas
oni wszyscy na krótką chwilę zmieniają się w oliwne drzewa
i płoną żółtym ogniem jak oliwne lampy,
a potem wcierają w oczy powidoki
grzechów odpuszczonych
Do góry
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
introwerka Recenzent
  • Postów: 291
  • Skąd:
Dodane dnia 15-05-2018 18:40
Laura (Riding) Jackson - Ta starożytna linia

(przekład: Julia Fiedorczuk)

Stara Matka-Czyn i jej syn Fakt-Czynu
Żyli praktycznie jak jedno
On bardzo dumny z monomaniakalnej matki
Ona bardzo dumna z partenogenetycznego syna.

Dzięki urodzie i wykształceniu
Po śmierci matki syn mógł przecież żyć
Z formalnych komplementów innych fraz;
Z oszczędności urodziła mu się jedna córka
Wybitnie przypominająca
Babkę po ojcu, jedyną.

Rzeczywiście, pomiędzy Czynem a Sednem-Faktu
Zachodziło pokrewieństwo tak sympatyczne
Że zanik matrylinearności
W trzecim pokoleniu czystej logiki
Nie umniejszał wiarygodności
Tamtej ani późniejszych rewizji
Źródłowego argumentu rozrodczego.

Długo trwał rozkwit tego rodu
I nigdy nie wymarła samorodna linia.
Potomek przychodził po potomku
Aż starożytna krew całkiem się rozrzedziła.
Jednak Zaiste, Naprawdę i Poza-Wszelką-Wątpliwością
Odnowiły spuściznę - I-Tak-Dalej.
"miłość
jest jedyną fortecą
dość mocną, by jej zaufać".
(Marianne Moore)
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Vanillivi Redaktor
  • Postów: 1033
  • Skąd:
Dodane dnia 17-07-2018 05:52
18 elegii dla Aylana Kurdiego
Radosław Jurczak - z tomu "Pamięć zewnętrzna"



(1)
morze rozsuwa się jak ekran dotykowy
morze przygasa jak ekran dotykowy:

(2)
w czasach dziwnych i wrogich żyliśmy wspaniałych
a także toczono bekę skrajem wyschniętych mórz:

(3)
zasadzę dłonie ażeby we mnie rosły
zasadzę składnię ażeby jęła się kłębić:

(4)
wynajdę sobie dykcję jasną jak światłowód
ułożę pod językiem poczekam aż wejdzie:

(5)
kiedy byłem dzieckiem zawsze wierzyłem dłoniom
kiedy byłem dzieckiem nie zdążyłem utonąć:

(6)
kiedy wierzyłem dłoniom nie zdążyłem utonąć
kiedy zdążono za mnie nie omieszkałem prosić:

(7)
oczu pojemnych ażeby pełne morza
dłoniom cementu ażeby domy obszerne:

(8)
wypłoszyć morza aż pokażą ciała
wypłoszyć ciała aż pokażą dna:

(9)
a teraz wrócić do siebie wyjść z każdego obrazu
a teraz wrócić w obraz mówiąc innymi dłońmi:

(10)
cudzymi dłońmi ażeby trwalszym murem
obszerne morze ażeby cement z rąk:

(11)
cementu z rąk ażeby spoiste morze
morza spoistego ażeby nie płoszyć ciał:

(12)
murów pojemnych ku ochronie ekranom
ekranów jasnych ażeby nimi oślepnąć:

(13)
a kiedy zdążyłeś oślepnąć ażeby nie zdążyć utonąć?
kiedy zdążono za ciebie czy spamiętałaś dłonie? :

(14)
obrazy są przez gardło dlatego w końcu dławią
zatem murów pojemnych ku ochronie gardłu:

(15)
zatem gardeł pojemnych ku połknięciu mórz
mórz ku umyciu dłoni i prześwietleniu ciał:

(16)
cierpienia jest za dużo zatem nie będzie odjęte
i nie istnieją ekrany ku prześwietleniu ciał? :

(17)
morze rozsuwa się jak ekran dotykowy
morze przygasa jak ekran dotykowy:

(18)
w czasach dziwnych i wrogich żyliśmy wspaniałych
a także toczono bekę do osłabnięcia rąk
http://www.cala-reszta-nocy.blogspot.com Mój blog o życiu, podróżach i pisaniu.
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Esy Floresy Redaktor
  • Postów: 5969
  • Skąd:
Dodane dnia 16-09-2018 22:48
Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził
Stanisław Barańczak

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził.
Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim.
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.

I półprzytomny wstyd, że ona tak się trudzi,
to, co tłumione czyniąc podwójnie tłumionym
przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził:

ile więc było wcześniej nocy, gdy nie zwrócił
uwagi - gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin
gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi

negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił
do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim:
"Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził"?

Na wyciągnięcie ręki - ci dotkliwie drudzy,
niedotykalnie drodzy ze swoim "Śpij, pomiń
snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi".

I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził
toporniejszą tkliwością jej tkliwość: "Zapomnij.
Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził,
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi".
Możemy być tylko tym kim jesteśmy, nikim więcej i nikim mniej.
Do góry
Numer GG
Autor
RE: Poetyckie smakowitości (po raz kolejny)
Vanillivi Redaktor
  • Postów: 1033
  • Skąd:
Dodane dnia 21-09-2018 14:13
Tym razem wyjątkowo nagranie ;)

Czytanie wiersza "Nowosielski" Agaty Jabłońskiej (w duecie z Pawłem Harlenderem) z książki "Raport wojenny" podczas Stacji Literatura 23. Bardzo zmysłowa rzecz.

http://www.facebook.com/BLiterackie/.../2220715671495800/

[Dodano 12-10-2018 02:01]
Philip Larkin - Taki niech będzie wiersz
(Tłum. Jerzy Jarniewicz)

Tatko cię z mamcią spierdolili.
Może nie chcieli, lecz tak było.
I swoje wady przekazali,
dodali kilka nowych - siłą.

Ale ich także spierdolili
głupcy w niemodnych kapeluszach,
pół dnia tkwiąc w ckliwej surowości
a drugie pół wzajem się dusząc.

Człowiek swą nędzę odziedzicza,
głębszą niż osad sprzed stuleci.
Wynoś się prędzej, pókiś zdrowy
i sam nie majstruj żadnych dzieci.


Wersja oryginalna:

This Be The Verse
BY PHILIP LARKIN

They fuck you up, your mum and dad.
They may not mean to, but they do.
They fill you with the faults they had
And add some extra, just for you.

But they were fucked up in their turn
By fools in old-style hats and coats,
Who half the time were soppy-stern
And half at one another’s throats.

Man hands on misery to man.
It deepens like a coastal shelf.
Get out as early as you can,
And don’t have any kids yourself.

[Dodano 13-11-2018 06:45]





Jan Rojewski z tomu Ikonoklazm

Polecam bardzo ten tomik, w najbliższych dniach ukaże się nakładem Biura Literackiego.


TERAZ GAGARIN JEST W NIEBIE


i boga tam nie widzi ów symbol
radzieckiej techniki więc wszystko powinno być jasne
na trzydzieści lat przed moim narodzeniem
stary gawron rozwalony przez koty
dzieci z gałganami w ustach lis z pyskiem we własnych bebechach
tak piętrzą się burzyny krwi
świat się kurwi

jak to dobrze świadczy o mojej rodzinie że nie musiałem być astronautą
czerwone płaszcze wyciągają mężczyznę z tłumu opiera się
to on poleci w kosmos wdrapuje się po skałach do wiatraka na wzgórzu
tumult jest telewizor śnieży
w dole jasnowłosy chłopiec bije koty kijem aż zrobią się miękkie

młyn się kręci
rakieta odlatuje wzwyż





[PIERWSI LUDZIE MIESZKALI W DOLINIE]


Pierwsi ludzie mieszkali w dolinie i pewnie gdyby
znali to słowo nazwaliby ją Polską
żyli pod drzewem z którego zrywali owoce kobiety
zbyt długo trzymały w ustach sok z winogron malowały
nim siebie i wnętrza domostw w tym czasie mężczyźni
wchodzili w nie bez pytania skryci pod sierścią nocy

Drzewo płonęło dotykiem pioruna zwiastowało
rozwody i kuchenki mikrofalowe odkrywszy ciepło
zasypiali uczyli się marzyć
szukało ich wtedy trzech myśliwych martwy zając
zgraja psów zwieszała pyski ze szczytu Giewontu

ziemia w której pochował brata miała smak popiołu
dzieciom kazano trzymać wdowę żeby bóg nie usłyszał lamentu
dół zasypano kamieniami jeden kamień nosił ślady krwi
myśliwi widzieli to odeszli byli już nieprzydatni

taka jest kosmogonia tej krainy ale nigdzie jej nie zapisano
taka jest kosmogonia tej krainy ale ja o tym nie wiem
myję z babcią naczynia w kuchni i śpiewam piosenki z Ziarna
kredkami rysuję po ścianie w salonie coś jakby
cztery byki czarną krowę kilkoro ludzi pod nimi
kościół i supermarket
http://www.cala-reszta-nocy.blogspot.com Mój blog o życiu, podróżach i pisaniu.
Do góry
Strona WWW
Numer GG
  • Skocz do forum:
Polecane
ShoutBox
  • Silvus
  • 17/12/2018 23:35
  • Dobranoc, Arkady.
  • mike17
  • 17/12/2018 20:39
  • Kiedy jedziesz do domu na Święta : [link]
  • Esy Floresy
  • 17/12/2018 20:29
  • Kreciku, bajkowych snów :)
  • Arkady
  • 17/12/2018 20:28
  • dość tego rozrabiania, dobranoc. wstaję o 4.00
  • Zola111
  • 17/12/2018 16:44
  • Hybert Z ma pw ode mnie :)
  • Esy Floresy
  • 17/12/2018 13:58
  • A teraz wracam do mycia okien. Ghrrr
  • Esy Floresy
  • 17/12/2018 13:56
  • Postaram się, choć nie obiecuję, że przed świętami, ale przyjdę. Poproszę o pw, żeby mi nie umknęło. :)
  • allaska
  • 17/12/2018 13:54
  • ja proszę Redakcję o udzielenie mi pytania, czemu mój tekst śladami trafił na dolną półkę, to aż taki gniot? :) co prawda naniosłam poprawki, ale za koment bardzo podziękuję :) miłego dnia
  • Esy Floresy
  • 17/12/2018 13:53
  • Pomiędzy porządkami a lepieniem pierogów pomyślcie o baśniach do naszego konkursu [link]
  • Esy Floresy
  • 17/12/2018 13:46
  • Już nasza w tym głowa, aby tym zarządzić. :) Tymczasem cieszmy się wolnością słowa.
Wspierają nas