Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Portal Pisarski » Inwencja Twórcza » Dyskusje Twórcze
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Vanillivi Redaktor
  • Postów: 1047
  • Skąd:
Dodane dnia 06-10-2015 21:25
Elwiro, to że sztuka musi na siebie zarabiać, a wydawnictwa nie są instytucjami charytatywnymi, wydaje mi się oczywiste. Mam wrażenie jednak Elwiro, że chcąc ostrzec przed naiwnością, niepotrzebnie przeginasz w drugą stronę, pisząc że powieść MUSI być nieskomplikowana, jednowątkowa, finał szczęśliwy, problematyka lekka...

Owszem, takie książki często sprzedają się dobrze. Potwierdza to doskonale przykład Greya, różnych Zmierzchów, Michalak, Grocholi i tak dalej. Ale to wcale nie oznacza, że nie da się wypromować i sprzedać książki ambitnej.
Pozytywny przykład: Weronika Murek, moja rówieśniczka (rocznik 1989) i jej debiutancka książka "Uprawa roślin południowych metodą Miczurina". Książka bardzo inteligentna, a przy tym pełna humoru, forma niełatwa, bardzo wymagająca dla czytelnika, pobudzająca intelekt i wyobraźnię. Rzecz niszowa, opowiadania debiutantów raczej nie sprzedają się dobrze. A tu wydawnictwo Czarne zainwestowało w promocję, dystrybucję, książka została wydana bardzo ładnie, pojawiła się na dobrych półkach w Empiku i Matrasie, sprzedaje się. Autorka jednocześnie za swoją sztukę "Feinweinwein" otrzymała Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną. Jej wartość to 50 tys. zł.
Weronika, którą miałam przyjemność spotkać osobiście, do publikacji w wydawnictwie doszła w sposób normalny - tzn. brała udział w organizowanych przez nie warsztatach. Więc da się.

Nie wiem z jakim wydawnictwem rozmawiałaś Elwiro, co miałaś mu do zaoferowania (mówię o Twojej propozycji wydawniczej), mogło się tak zdarzyć, że trafiłaś do wydawnictwa nastawionego typowo na komercję. Zwróć uwagę jednak, że dla niezbyt wykształconego czytelnika autorki takie jak E.L. James, Stephanie Meyer czy Katarzyna Grochola oferują coś, co przyciąga - trafiły i zagospodarowały nisze, jednocześnie ich książki są bardzo komunikatywne i wyraziste, o czymś. Natomiast wielu początkujących pisarzy uderza do wydawnictw z propozycjami, który prosty schemat komplikują w sposób dla czytelnika niestrawny, niekomunikatywny. Tworzą teksty, gdzie brakuje wyraźnej myśli przewodniej, tematu, klarowności. Łączą na przykład elementy fantastyki albo kryminału z (w swoim mniemaniu niezwykle ambitnym i oryginalnym) strumieniem świadomości, co dla czytelnika daje efekt zupełnie niezachęcający.
Na bieżąco śledzę rynek wydawniczy i myślę, że najczęściej jednak rzeczy niszowe, a ambitne udaje się wydać, chociaż w małych nakładach, na przykład dzięki wsparciu różnych dotacji i instytucji kulturalnych. Tak jest często z poezją, która sprzedaje się bardzo kiepsko.
Jednak problem wielu debiutantów (potencjalnych klientów różnych takich Radwanów i Psychoskoków) polega na tym, że piszą w gatunkach teoretycznie bardzo komercyjnych (kryminał, romans, fantasy), a jednak nie są w stanie napisać sprawnego, poprawnego tekstu według gatunkowego schematu. Barierą jest język, jest nieumiejętność stworzenia fabuły... A potem tacy ludzie kreują się na twórców literatury "niszowej" odrzucanej przez wielkie wydawnictwa...


Cytat:
I oczywiście treść poprawna politycznie. Pozytywny bohater nie może zrobić czegoś, co jest przez społeczeństwo uważane za złe i nie zostać za to ukaranym, nie przeżyć przemiany, nie zmienić poglądów.
.
Tu zupełnie się nie zgodzę. Może w określonych wydawnictwach/nurtach tak jest. Jednocześnie wybija się masa pozycji, które bazują głównie na wzbudzanych kontrowersjach, na buncie przeciw określonym konwencjom, na szokowaniu przekazem.
http://www.cala-reszta-nocy.blogspot.com Mój blog o życiu, podróżach i pisaniu.
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Elwira Recenzent
  • Postów: 4148
  • Skąd: Rembertów
Dodane dnia 06-10-2015 23:07
Vanillivi, może i przeginam w drugą stronę, ale nie bez powodu. Wydawnictwa boją się ambitnej literatury. Boją się jej u debiutanta. Pod słowem "debiutant" kryje się nie tylko osoba, która jeszcze nic nie opublikowała, ale też taka, która nie współpracowała z danym wydawcą i on nie wie, jak się sprzeda nazwisko. Nie twierdzę, że nie da się wydać. Pewnie się da, ale właśnie dzięki wsparciu albo, jak sama wspominasz, bocznej furtce. Tyle tylko, że mały nakład, właściwie kameralny, daje małą szansę na zaistnienie w świecie czytelnika. Czytam dużo, również zawodowo, a o wspomnianej przez Ciebie autorce słyszałam, ale najpierw w kontekście nagrody za dramat. I tylko dlatego, że interesuję się teatrem zawodowo. Książki nie czytałam i tak naprawdę nie wiem, czy jest do zdobycia w księgarni, przypuszczam, że w bibliotece tylko Narodowej. Więc wydana jest, ale do jak szerokiego grona trafiła? Mam nadzieję, że szerszego niż te psychoskoku.

Rozmawiałam z wieloma wydawnictwami, nie opieram opinii na jednej dyskusji. Bo mogłabym ją uznać za niepoważną i chciałabym, gdyby się nie odbyła kilka razy... Może nieco przerysowałam "wymagania", trochę uprościłam, ale takie wyciągnęłam wnioski na podstawie wymiany zdań. Mało tego, niedawno mi napisano, że poruszam w powieści za trudną problematykę. Na szczęście dla innego wydawcy nie była za trudna :)
Co do poprawności politycznej też jestem pewna tego, co napisałam. Może nie chodziło tu o szokowanie przekazem, ale o ludzkie reakcje na sytuacje życiowe. Konkretnie zachowania bohaterów niezgodne z przyjętymi społecznie normami. I o ile takie zachowania u czarnych charakterów są super, nawet nasilone, wypaczone do rangi patologii, o tyle u pozytywnych bohaterów już wydawca ich nie akceptuje, a jeśli inni bohaterowie nie uważają tego za przestępstwo, to jest kompletnie źle. Mówię tu o moim tekście i rozmowach z kilkoma wydawcami, którzy za każdym razem pokazywali na te sama fragmenty jako nie do przyjęcia. Nie przypuszczam, żeby się w tej kwestii kontaktowali. Za każdym razem odpowiedź brzmiała: wstępna decyzja o druku, ale trzeba zmienić to i to....
I nie mieli na myśli nieścisłości w fabule, niespójnej akcji, czy błędów merytorycznych, tylko konkretne zachowania.
Mało tego, literatura niosąca przekaz i zmuszająca do refleksji (nie mylić z trudna czy skomplikowana) jest kiepsko odbierana przez czytelnika. I tu mogłaby się wypowiedzieć nasza portalowa koleżanka. Napisała bardzo dobrą powieść, ale żeby ją zrozumieć, trzeba ją zinterpretować. Dla czytelnika to za trudne. Lepiej skrytykować. Oczywiście, że nie dla każdego trudne, ale nakład leży w magazynie.

Dlatego nie dziwmy się, że często naprawdę dobre powieści są odrzucane przez wydawców. Oni wydają to, co się sprzeda. Jeśli autor jest pewny tekstu, powinien pukać do wielu, szukać sposobów. Może konkursy, agencje literackie? Trzeba jednak naprawdę obiektywnie patrzeć, bo nie wszystko, co autor uzna za dobre takim jest. Drukowanie w firmach poligraficznych jednak nie jest najlepszym rozwiązaniem. Chyba że autora stać na zapłacenie osobno redaktorowi, korektorowi, specowi od promocji i sam zajmie się dystrybucją (wynajmie kogoś, kto to zrobi). To są jednak kwoty, które mogą się nigdy nie zwrócić.
Blog autorski
Blog z recenzjami
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Heisenberg Użytkownik
  • Postów: 604
  • Skąd:
Dodane dnia 06-10-2015 23:59
Elwira napisała:
o ludzkie reakcje na sytuacje życiowe. Konkretnie zachowania bohaterów niezgodne z przyjętymi społecznie normami. I o ile takie zachowania u czarnych charakterów są super, nawet nasilone, wypaczone do rangi patologii, o tyle u pozytywnych bohaterów już wydawca ich nie akceptuje, a jeśli inni bohaterowie nie uważają tego za przestępstwo, to jest kompletnie źle.

Może chodzi nie tyle o poprawność polityczną, ale o konwencję postaci? Jak pisał A. Pilipiuk:

Nasz bohater w przypadku pojawienia się problemu będzie go rozwiązywał tak jak my mu każemy. Dlatego musimy zwrócić baczną uwagę na to by jego działania nie wydały się czytelnikowi niezrozumiałe.

Niektóre zachowania nie pasują i pasować nie mogą do "pozytywnych postaci" (pozytywnych w ogólnym rozumieniu społecznym). Ale "protagonista" =/= "pozytywny bohater". Dalej z felietonu Pilipiuka:

Wędrowycz jeśli pojawia się problem wypija słoik bimbru, zagryza pasztetem z kota i z siekierą lub pepeszą w dłoni bierze się do roboty. Gdyby zamiast tego wyciągnął laptopa i połączył się z satelitą - czytelnik może by to nawet i kupił, ale takie rozwiązania sytuacji fabularnej spowodowałoby poważny dysonans. Dlatego że używanie komputera nie mieści się w konwencji tej postaci. To człowiek ze wsi, ukształtowany bardziej przez instynkt niż rozum. Zachowania postaci wypływają więc z ich przeszłości i z wzorców ich osobowości które utrzymujemy w mózgu gdy piszemy.

Generalnie jedzenie pasztetu z kota i bieganie po wsi z siekierą nie jest zgodne ze społecznymi normami. Czy to znaczy, że gdyby Pilipiuk nic dotąd nie wydał, nie miałby teraz szans na publikację swoich opowiadań, a następnie debiut książkowy antologią ze swoim "Wędrowyczem"?
What's changed, Jesse?
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Vanillivi Redaktor
  • Postów: 1047
  • Skąd:
Dodane dnia 07-10-2015 00:38
Elwira napisała:
Vanillivi, może i przeginam w drugą stronę, ale nie bez powodu. Wydawnictwa boją się ambitnej literatury. Boją się jej u debiutanta. Pod słowem "debiutant" kryje się nie tylko osoba, która jeszcze nic nie opublikowała, ale też taka, która nie współpracowała z danym wydawcą i on nie wie, jak się sprzeda nazwisko.


Rozumiem, tu z pewnością masz rację.

Elwira napisała:
Pewnie się da, ale właśnie dzięki wsparciu albo, jak sama wspominasz, bocznej furtce.

Szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem, czym jest ta "boczna furtka", o której niby wspominam, do czego się odnosisz.
Ja pisałam o niszowych wydawnictwach, które utrzymują się dzięki państwowym dotacjom, dzięki wsparciu fundacji, miasta. Wspominałam też o autorce, w moim przekonaniu prozy ambitnej, dobrej, która została dostrzeżona podczas organizowanych przez wydawnictwo warsztatów. Udział w warsztatach to chyba żadna boczna furtka?

Elwira napisała:
Książki nie czytałam i tak naprawdę nie wiem, czy jest do zdobycia w księgarni, przypuszczam, że w bibliotece tylko Narodowej. Więc wydana jest, ale do jak szerokiego grona trafiła? Mam nadzieję, że szerszego niż te psychoskoku.

Akurat wspomniana przeze mnie pozycja jest łatwo dostępna w każdym Empiku i Matrasie, nawet - co mnie miło zaskoczyło - przez długi czas utrzymywała się na dość eksponowanych półkach.

Elwira napisała:
Rozmawiałam z wieloma wydawnictwami, nie opieram opinii na jednej dyskusji. Bo mogłabym ją uznać za niepoważną i chciałabym, gdyby się nie odbyła kilka razy... Może nieco przerysowałam "wymagania", trochę uprościłam, ale takie wyciągnęłam wnioski na podstawie wymiany zdań. Mało tego, niedawno mi napisano, że poruszam w powieści za trudną problematykę. Na szczęście dla innego wydawcy nie była za trudna.

Widzisz, to trochę paradoksalne, ale mnie do Twoich książek zniechęca trochę właśnie to, że wydają mi się... zbyt "lekkie", "komercyjne". Mam nadzieję, że nie czujesz się jakoś obrażona tą opinią, bo ja Twój warsztat pisarski bardzo szanuję, po prostu gustuję w nieco innych gatunkach.

Elwira napisała:
Co do poprawności politycznej też jestem pewna tego, co napisałam. Może nie chodziło tu o szokowanie przekazem, ale o ludzkie reakcje na sytuacje życiowe. Konkretnie zachowania bohaterów niezgodne z przyjętymi społecznie normami. I o ile takie zachowania u czarnych charakterów są super, nawet nasilone, wypaczone do rangi patologii, o tyle u pozytywnych bohaterów już wydawca ich nie akceptuje, a jeśli inni bohaterowie nie uważają tego za przestępstwo, to jest kompletnie źle. Mówię tu o moim tekście i rozmowach z kilkoma wydawcami, którzy za każdym razem pokazywali na te sama fragmenty jako nie do przyjęcia. Nie przypuszczam, żeby się w tej kwestii kontaktowali. Za każdym razem odpowiedź brzmiała: wstępna decyzja o druku, ale trzeba zmienić to i to....I nie mieli na myśli nieścisłości w fabule, niespójnej akcji, czy błędów merytorycznych, tylko konkretne zachowania.

Ciężko się wypowiedzieć, Ty najlepiej znasz kontekst sytuacji, prawdopodobnie dużo zależy od konwencji i związanych z nią oczekiwań wydawcy. Być może wydawcy wpisywali Twój tekst w jakąś taką wizję słodkiej obyczajówki dla grzecznych panienek i to im nie pasowało. (Heisenberg znacznie lepiej wyraził już to, co mam na myśli).

Elwira napisała:
Mało tego, literatura niosąca przekaz i zmuszająca do refleksji (nie mylić z trudna czy skomplikowana) jest kiepsko odbierana przez czytelnika. I tu mogłaby się wypowiedzieć nasza portalowa koleżanka. Napisała bardzo dobrą powieść, ale żeby ją zrozumieć, trzeba ją zinterpretować. Dla czytelnika to za trudne. Lepiej skrytykować. Oczywiście, że nie dla każdego trudne, ale nakład leży w magazynie.

Przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawa, o której portalowej koleżance piszesz, próbuję się domyślać. Jeśli to nie tajemnica, chętnie zapoznałabym się z tą książką (jeśli jeszcze jej nie znam, bo kojarzę trochę, co kto wydaje na portalu).

Elwira napisała:
Dlatego nie dziwmy się, że często naprawdę dobre powieści są odrzucane przez wydawców. Oni wydają to, co się sprzeda.

A kto decyduje, co się sprzedaje? My, czytelnicy. Jeśli chcemy, by dobre powieści były wydawane, promowane, trzeba przede wszystkim zacząć od swoich nawyków zakupowych.
Elwira napisała:
Jeśli autor jest pewny tekstu, powinien pukać do wielu, szukać sposobów. Może konkursy, agencje literackie? Trzeba jednak naprawdę obiektywnie patrzeć, bo nie wszystko, co autor uzna za dobre takim jest. Drukowanie w firmach poligraficznych jednak nie jest najlepszym rozwiązaniem. Chyba że autora stać na zapłacenie osobno redaktorowi, korektorowi, specowi od promocji i sam zajmie się dystrybucją (wynajmie kogoś, kto to zrobi). To są jednak kwoty, które mogą się nigdy nie zwrócić.

Tu masz sto procent racji.
http://www.cala-reszta-nocy.blogspot.com Mój blog o życiu, podróżach i pisaniu.
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Elwira Recenzent
  • Postów: 4148
  • Skąd: Rembertów
Dodane dnia 07-10-2015 13:54
Vanillivi napisała:
Szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem, czym jest ta "boczna furtka", o której niby wspominam, do czego się odnosisz.

Myślałam o udziale w warsztatach, gdzie można zostać dostrzeżonym. Zawsze to inny rodzaj kontaktu. Ale też są różne konkursy, projekty, czasem ktoś może autora polecić. Znam osobę, która dostała propozycję opracowania części pracy magisterskiej. Swojej, oczywiście, żeby nie było. Książka została wydana.
Vanillivi napisała:
Akurat wspomniana przeze mnie pozycja jest łatwo dostępna w każdym Empiku i Matrasie, nawet - co mnie miło zaskoczyło - przez długi czas utrzymywała się na dość eksponowanych półkach.

I super. Tyle że półki w empiku to za mało, żeby wypromować nieznanego autora.
Vanillivi napisała:
Widzisz, to trochę paradoksalne, ale mnie do Twoich książek zniechęca trochę właśnie to, że wydają mi się... zbyt "lekkie", "komercyjne".

Trudno wymagać ciężkości od tekstów dla dzieci i młodzieży. Ale komercji staram się unikać.
Nie wiem, co masz na myśli i nie wiem, na ile ta opinia jest "narzucona" przez okładkę i opis na niej. Trzeba pamiętać, że książka jest produktem, który ma się sprzedać, więc dostaje odpowiednie opakowanie. Nie zawsze najlepsze. Rozumiem jednak, że nie wszystko spodoba się wszystkim, bo jesteśmy różni. I nie wiem, czy to, co podoba się Tobie, mnie przypadłoby do gustu. Staram się, żeby moje teksty były o czymś, poruszały jakiś problem, ale w formie, która dotrze do czytelnika. Ale jeśli mam być szczera, to właśnie chyba forma leży, bo nie czytałam jeszcze recenzji, w której zwrócono by uwagę na całą problematykę. Najwidoczniej trzeba bardziej łopatologicznie. Przepraszam, to było złośliwe. Nie każdy czytelnik pisze recenzję. Ale jestem rozczarowana czytelnictwem i umiejętnościami czytania ze zrozumieniem i interpretowania. W ogóle, nie tylko moich tekstów. Może ostatnio za dużo czytam recenzji :)
Vanillivi napisała:
Przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawa, o której portalowej koleżance piszesz, próbuję się domyślać. Jeśli to nie tajemnica, chętnie zapoznałabym się z tą książką (jeśli jeszcze jej nie znam, bo kojarzę trochę, co kto wydaje na portalu).

Autorka się chyba nie obrazi. Mam na myśli "Tylko przy mnie bądź" Asi Sykat. Książka wielokrotnie zjechana w recenzjach, a bardzo mądra.
Vanillivi napisała:
A kto decyduje, co się sprzedaje? My, czytelnicy. Jeśli chcemy, by dobre powieści były wydawane, promowane, trzeba przede wszystkim zacząć od swoich nawyków zakupowych.

Tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak my dwie nie zmienimy nawyków zakupowych. Mam swoją teorię na temat obecnego rynku czytelniczego, ale to chyba już za bardzo odbiega od tematu.
Vanillivi napisała:
Ciężko się wypowiedzieć, Ty najlepiej znasz kontekst sytuacji, prawdopodobnie dużo zależy od konwencji i związanych z nią oczekiwań wydawcy. Być może wydawcy wpisywali Twój tekst w jakąś taką wizję słodkiej obyczajówki dla grzecznych panienek i to im nie pasowało.

Myślę, że to bardzo prawdopodobne. Wydawca lubi mieć szufladkę i do niej pakować. Wszystko pod szablon, resztę robi okładka i opis. Tylko ile w tym jest wizji autora? Ile prawdy?

Heisenberg napisał:
Generalnie jedzenie pasztetu z kota i bieganie po wsi z siekierą nie jest zgodne ze społecznymi normami. Czy to znaczy, że gdyby Pilipiuk nic dotąd nie wydał, nie miałby teraz szans na publikację swoich opowiadań, a następnie debiut książkowy antologią ze swoim "Wędrowyczem"?

Bardzo prawdopodobne :) Zaraz by się zbuntowali obrońcy praw zwierząt, miłośnicy kotów i feministki, że to jawna przemoc. A gdyby latał za żoną, którą by bardzo kochał i ona byłaby z nim szczęśliwa, to powieść nigdy nie znalazłaby się w księgarniach.
Blog autorski
Blog z recenzjami
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Heisenberg Użytkownik
  • Postów: 604
  • Skąd:
Dodane dnia 07-10-2015 15:50
Elwira napisała:
Tyle że półki w empiku to za mało, żeby wypromować nieznanego autora.

Tyle że autorzy książek wydawanych "selfpubowo" raczej nie mają nawet możliwości by trafić na półkę empiku czy matrasa...


Elwira napisała:
Książka wielokrotnie zjechana w recenzjach, a bardzo mądra.

Elwira napisała:
nie czytałam jeszcze recenzji, w której zwrócono by uwagę na całą problematykę.

A nie uważasz, że trudno wymagać od dzieci/młodzieży/czytelników literatury kobiecej, by rozumieli głębię treści? (Chciałem napisać "przekaz", ale dla mnie to słowo ma skrajnie pejoratywny wydźwięk, jako nierozerwalnie złączone z truizmem i banałem).

Elwira napisała:
Bardzo prawdopodobne

Myślę, że jednak nie ;) :)
What's changed, Jesse?
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Elwira Recenzent
  • Postów: 4148
  • Skąd: Rembertów
Dodane dnia 07-10-2015 17:46
Heisenberg napisał:
Tyle że autorzy książek wydawanych "selfpubowo" raczej nie mają nawet możliwości by trafić na półkę empiku czy matrasa...

Jeśli sami o to zadbają, to mają szansę. Tyle że my wciąż mylimy autorów wydających jako wolni strzelcy, czyli bioracych na siebie odpowiedzialność za tekst, promocję i dystrybucję, czyli selfboblisherów i autorów skuszonych przez naciągaczy, myślących, że jak zapłacą, to ktoś zrobi z nich pisarzy. Selfpublishing i współpraca z firmami drukującymi książki to coś zupełnie innego.
Heisenberg napisał:
A nie uważasz, że trudno wymagać od dzieci/młodzieży/czytelników literatury kobiecej, by rozumieli głębię treści?

Jeżeli tekst jest dostosowany do wieku, to jak najbardziej oczekuję, że dziecko zrozumie głębię, świat wartości, wyciągnie wnioski (zgodne z własnym światem rozumienia). Przepraszam, dziecko to nie półgłówek, który nie myśli. Myśli. Po swojemu, ale często bardziej kreatywnie niż dorosły człowiek. A to, że umiejętność rozumienia słowa czytanego zanika jest winą rodziców, a nie możliwości percepcyjnych młodzieży.
A czym czytelnik literatury kobiecej różni się od czytelnika fantasy/kryminałów/ s-f? Nie pojmuję durnego podziału. Rasizm na gruncie literackim? Wybrał taką książkę, bo takie lubi/ tak chciał/tego potrzebował. Nie rozumiem, dlaczego taki czytelnik miałby nie umieć czytać ze zrozumieniem i interpretować? Może warto więc edytować post i dopisać też: czytelnik grozy/horrorów/kryminałów i tak dalej? Bo powiało bardzo niegrzecznym stwierdzeniem, że uważasz tych, którzy sięgają po obyczajówkę (też pisaną przez mężczyzn) za analfabetów.
I nawet jeśli masz rację i nie mogę od przeciętnego czytelnika oczekiwać, że umie czytać ze zrozumieniem, to na pewno mam prawo oczekiwać tego od recenzenta. I mam prawo oczekiwać, że wyrazi swój pogląd precyzyjnym
językiem, tak, żeby zostać właściwie zrozumianym.
Heisenberg napisał:
Myślę, że jednak nie

Tego nie sprawdzimy.
Blog autorski
Blog z recenzjami
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Heisenberg Użytkownik
  • Postów: 604
  • Skąd:
Dodane dnia 07-10-2015 18:48
Elwiro, nie rozumiesz mnie. Ja siebie zawsze stawiam w roli czytelnika i autora tej najniższej, rozrywkowej prozy. Jeśli chcę poczytać thriller, to oczekuje od niego thrillera, nie głębokiego przekazu. Jeśli chcę coś ambitniejszego, to nie sięgam po kryminał czy thriller, tylko coś ambitniejszego. Konwencja.
What's changed, Jesse?
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
kalam Użytkownik
  • Postów: 10
  • Skąd:
Dodane dnia 07-10-2015 21:59
Tak zapytam z czystej ciekawości: ile propozycji dostaje wydawnictwo miesięcznie?
A tak naiwnie zapytam czy istnieje jakaś kwota wymagana jeśli chodzi o polskie pozycje? W ramach promocji polskich pisarzy?
Jeśli rynek nie jest chroniony to może warto o to zadbac?
Do góry
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Vanillivi Redaktor
  • Postów: 1047
  • Skąd:
Dodane dnia 08-10-2015 05:38
Elwira napisała:
Trudno wymagać ciężkości od tekstów dla dzieci i młodzieży. Ale komercji staram się unikać. Nie wiem, co masz na myśli i nie wiem, na ile ta opinia jest "narzucona" przez okładkę i opis na niej. Trzeba pamiętać, że książka jest produktem, który ma się sprzedać, więc dostaje odpowiednie opakowanie.


Prawdopodobnie w dużej mierze tak jest - okładki i opisy Twoich książek w jakiś sposób od razu wyrobiły we mnie przekonanie, że to książki nie dla mnie. Mimo że znałam Twoje teksty z portalu i uważałam, że są niezłe. Kiedyś jeszcze spróbuję się do nich przekonać, odrzucić całą marketingową otoczkę i skoncentrować wyłącznie na tekście.

Elwira napisała:
Mało tego, literatura niosąca przekaz i zmuszająca do refleksji (nie mylić z trudna czy skomplikowana) jest kiepsko odbierana przez czytelnika. I tu mogłaby się wypowiedzieć nasza portalowa koleżanka. Napisała bardzo dobrą powieść, ale żeby ją zrozumieć, trzeba ją zinterpretować. Dla czytelnika to za trudne. Lepiej skrytykować. Oczywiście, że nie dla każdego trudne, ale nakład leży w magazynie.

Elwira napisała:
Autorka się chyba nie obrazi. Mam na myśli "Tylko przy mnie bądź" Asi Sykat. Książka wielokrotnie zjechana w recenzjach, a bardzo mądra.


Ja tej książki nie czytałam, ale mam już pewne podejrzenia, skąd może brać się problem. Patrzę na Twoją opinię o książce, patrzę na okładkę i opis, tytuł, odczuwam dysonans poznawczy. Widząc książkę na półce w księgarni od razu zakwalifikowałabym ją: romansidło, lekka literatura kobieca, skoro pojawia się motyw "wybór między pieniędzmi i miłością" to pewnie będzie miałka krytyka konsumpcjonizmu, pochwała bezinteresownej miłości.
I, zainteresowana "literaturą niosącą przekaz, zmuszającą do refleksji" rezygnuję z lektury, bo nie mam żadnych powodów sądzić, że książka da mi to, czego poszukuję.
Po książkę, zwabione okładką i opisem, sięgają natomiast osoby, poszukujące właśnie romansidła, prostych wzruszeń,
pewnego schematu fabularnego. Dostają jednak coś, co jak piszesz "trzeba zinterpretować" - są rozczarowane, bo to rozmija się ze schematem, którego oczekiwały. Stąd może się brać niezrozumienie, rozczarowanie i krytyczne recenzje.


Elwira napisała:
Myślę, że to bardzo prawdopodobne. Wydawca lubi mieć szufladkę i do niej pakować. Wszystko pod szablon, resztę robi okładka i opis. Tylko ile w tym jest wizji autora? Ile prawdy?

Dlatego myślę bardzo ważna jest możliwość współpracy z wydawcą, który "czuje" naszą wizję książki.
Elwira napisała:
czym czytelnik literatury kobiecej różni się od czytelnika fantasy/kryminałów/ s-f? Nie pojmuję durnego podziału. Rasizm na gruncie literackim? Wybrał taką książkę, bo takie lubi/ tak chciał/tego potrzebował. Nie rozumiem, dlaczego taki czytelnik miałby nie umieć czytać ze zrozumieniem i interpretować? Może warto więc edytować post i dopisać też: czytelnik grozy/horrorów/kryminałów i tak dalej? Bo powiało bardzo niegrzecznym stwierdzeniem, że uważasz tych, którzy sięgają po obyczajówkę (też pisaną przez mężczyzn) za analfabetów.


Myślę, że zarówno w przypadku Twoich książek, jak i książki Joasi Sykat problem mógł tkwić w niedostosowaniu przekazu marketingowego do autorskiej wizji książki.

kalam napisała:
Tak zapytam z czystej ciekawości: ile propozycji dostaje wydawnictwo miesięcznie?

Nie ma oficjalnych danych, wydawnictwa podają czasem różne, słyszałam o przedziałach kilkadziesiąt nawet do kilkuset maszynopisów miesięcznie.

kalam napisała:
A tak naiwnie zapytam czy istnieje jakaś kwota wymagana jeśli chodzi o polskie pozycje? W ramach promocji polskich pisarzy? Jeśli rynek nie jest chroniony to może warto o to zadbac?

Nie, nie ma. Z resztą nie wiem, jak to sobie wyobrażasz. Znam na przykład małe wydawnictwo, które zajmuje się wyłącznie przekładami prozy koreańskiej. Albo wydawnictwo, które powstało tylko po to, by jeden tłumacz wydał kilka własnych przekładów szwedzkiego autora. I jak to sobie wyobrażasz, żeby takie wydawnictwa były zmuszone do wydawania jakiegoś procentu książek rodzimych autorów?
http://www.cala-reszta-nocy.blogspot.com Mój blog o życiu, podróżach i pisaniu.
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Elwira Recenzent
  • Postów: 4148
  • Skąd: Rembertów
Dodane dnia 08-10-2015 13:00
Heisenberg napisał:
Jeśli chcę poczytać thriller, to oczekuje od niego thrillera, nie głębokiego przekazu. Jeśli chcę coś ambitniejszego, to nie sięgam po kryminał czy thriller, tylko coś ambitniejszego. Konwencja.

Ale może być kryminał z niejednoznaczną, ciekawą psychologią mordercy. Thriller, w którym nie chodzi tylko o to, że się cały czas boisz. Każdy tekst można zbudować tak, żeby fabuła nie była schematyczna, postaci ciekawe, a na końcu zostało jakieś pytania. To zależy tylko od konwencji autora. Mam tu na myśli czynnik literacki, a nie przekaz rodem z Matrixa, gdzie chodzi tylko o efekty specjalne i one załatwiają sprawę. Myślę, że właśnie literackość odróżnia książki niskich lotów od tej ambitniejszej literatury. Można napisać ciekawy pod każdym względem kryminał, a można tylko opowiedzieć historię kryminalną. Mam nadzieję, że widzisz różnicę?

Vanillivi napisała:
a tej książki nie czytałam, ale mam już pewne podejrzenia, skąd może brać się problem. Patrzę na Twoją opinię o książce, patrzę na okładkę i opis, tytuł, odczuwam dysonans poznawczy. Widząc książkę na półce w księgarni od razu zakwalifikowałabym ją: romansidło, lekka literatura kobieca, skoro pojawia się motyw "wybór między pieniędzmi i miłością" to pewnie będzie miałka krytyka konsumpcjonizmu, pochwała bezinteresownej miłości. I, zainteresowana "literaturą niosącą przekaz, zmuszającą do refleksji" rezygnuję z lektury, bo nie mam żadnych powodów sądzić, że książka da mi to, czego poszukuję. Po książkę, zwabione okładką i opisem, sięgają natomiast osoby, poszukujące właśnie romansidła, prostych wzruszeń, pewnego schematu fabularnego. Dostają jednak coś, co jak piszesz "trzeba zinterpretować" - są rozczarowane, bo to rozmija się ze schematem, którego oczekiwały. Stąd może się brać niezrozumienie, rozczarowanie i krytyczne recenzje.

Tyle że na okładkę i opis autor nie zawsze ma wpływ. O ile bierze udział w redakcji i korekcie, o tyle w tworzenie "opakowania" rzadko jest włączany. W przypadku Repliki nie pytano mnie o zdanie. Dostałam na maila okładkę wybraną przez redakcję. Koniec rozmowy. Opisu nie widziałam wcale. Od razu został upubliczniony na stronie wydawcy i już nic nie mogłam zmienić, bo to nieprofesjonalne :) Myślę, że u Asi sprawa wyglądała tak samo. Na pewno identycznie było z "Grzechami Joanny" Joanny Marat. Okładka i opis nijak mają się do treści. One są tworzone przez speców od marketingu, którzy wcale nie muszą znać treści książki. Dostają ogólne wytyczne, reszta to ich znajomość rynku i sztuka manipulacji. To są prawdziwi mistrzowie w pisaniu o książkach tak, żeby nie kłamać, ale jednocześnie nie powiedzieć prawdy.
To jest nieuczciwe względem czytelników, doskonale to wiem. Dźwignią handlu jest reklama, a reklama kłamie.

I absolutnie nie namawiam Cię, Vanillivi, do czytania. Żeby tutaj zaraz nie było, że się reklamuję. Nie wiem, jakie są Twoje czytelnicze gusta. Trudno mi więc stwierdzić, co Ci się spodoba. Pokazuję tylko, że często wyobrażenia czytelnika o procesie wydawniczym różnia się od stanu faktycznego. Okładka nie zawsze mówi prawdę o książce. Już samo to, że na mojej jest blondynka, a bohaterka blondynką nie jest. Zgłaszam zastrzeżenia i co słyszę? Blondynki lepiej się sprzedają.

Vanillivi napisała:
Dlatego myślę bardzo ważna jest możliwość współpracy z wydawcą, który "czuje" naszą wizję książki.

Dokładnie. Tyle że przeciętny autor podpisuje umowę, a której wydawca zastrzega sobie prawo do decydowania o opisie, okładce, a nawet tytule. Oczywiście nie każdy wydawca. Dwóch z czterech, z którymi pracowałam, więc wychodzi, że połowa. :) Przy czym jeden mi wykręcił numer, którego nigdy nie wybaczę. Dostał śliczną, metaforyczną okładkę, na którą nie tylko miło było popatrzeć, ale też się nad nią zamyślić. Do tego idealnie pasowała do treści. Ale jej nie kupił. Nie wiem, dlaczego. Za droga, za długo się zastanawiał? Mam nerw już na samo wspomnienie.

Na nijaką okładkę mogą sobie pozwolić wydawcy tylko w przypadku autora, który sprzedaje książki już samym nazwiskiem. Tu na polskim rynku będzie Michalak, Grochola, Witkiewicz, Lingas-Łoniewska...

Vanillivi napisała:
Myślę, że zarówno w przypadku Twoich książek, jak i książki Joasi Sykat problem mógł tkwić w niedostosowaniu przekazu marketingowego do autorskiej wizji książki.

Niestety. Tylko zwykle obrywa za to autor i to on, a nie wydawca jest posądzany o nieuczcią grę.
Blog autorski
Blog z recenzjami
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Heisenberg Użytkownik
  • Postów: 604
  • Skąd:
Dodane dnia 08-10-2015 16:15
Elwira napisała:
Każdy tekst można zbudować tak, żeby fabuła nie była schematyczna, postaci ciekawe, a na końcu zostało jakieś pytania.

Otóż to. Tylko nie rozumiem, co to ma wspólnego z przekazem. Czy wspomniany wcześniej Wędrowycz ma ciekawą postać i nieschematyczną fabułę? Ma. Czy ma przekaz? Ponoć Dukaj doszukał się kiedyś głębszej myśli w opowiadaniach Pilipiuka, ale Pilipiuk go wyśmiał.
I na odwrót - czy książki Cohelo mają przekaz? Mają go w opór. Czy są ciekawe, nowatorskie, "dobre"? No w moim mniemaniu to stek banałów pod publikę.

Elwira napisała:
Okładka i opis nijak mają się do treści. One są tworzone przez speców od marketingu,

Dla mnie to nie jest dziwne. Gdybym był wydawcą, chciałbym trafić książką do jak największej liczby czytelników. Wszedlbym na listę bestsellerów empika i popatrzył. Chcę trafić w target E. L. James? Muszę wydać cos prostego, czytadło, najlepiej zahaczajace o lekką kontrowersję. Nie moge od owego targetu wymagać interpretowanja i rozumienia ukrytych znaczeń. Nie zachęcę ich opisem książki o głębii treści. Chcę trafić do czytelników kryminałów? Muszę ich zachęcić opisem o psychopatycznym mordercy, zwrotach akcji i zaskakującym zakończeniu. Bo oni takiej chcą książki. Czytelnik ma mi zapłacić. Ma wydać pieniądze, które równie dobrze mógłby zainwestować na tysiąc innych sposobów, akurat w to, co ja mu podstawiam pod nos. Wydaję literaturę kobiecą, obyczajową, jakąkolwiek inną? Muszę udowodnić czytelnikowi, że w mojej książce jest dokładnie to, czego on szuka. Przeciętny czytelnik chce poczytać coś ciekawego, co go wciągnie, zapewni dobrą rozrywkę, pozwoli odpocząć po pracy czy szkole. Wmawiamy sobie i innym, że to źle, tlumaczymy że "Lalka" jest wartosciowsza od "Harrego Pottera", zniechecamy ludzi do literatury już od dziecka nudnymi lekturami szkolnymi, a potem dziwimy się, że czytelnictwo w Polsce upada.
Nie uważam jednak że trafienie z głębią treści do masowego czytelnika jest niemożliwe. Taki Palahniuk albo śp. Mankell odnieśli światowy sukces (znowu pojawia się kwestia postrzegania literatury, bo dla mnie ich książki to właśnie owa "ambitność", ale wielu innych nazwaloby je pisaniną dla najmniej wymagających czytelników). W Polsce też znalazloby się parę przykładów. Mogę jedynie przypuszczać, i to bardzo nieśmiało, ale moim zdaniem sęk w tym, by napisać coś, co nawet po zaszufladkowaniu, nie da się określić jako schematyczne. I co znajdzie swój target, często bardzo eklektyczny.

EDIT.
Nie jest dla mnie nie dziwne to, że okładka i opis nie mają związku z treścią - aczkolwiek nie natrafiłem jeszcze na taką książkę - ale to, że są one tworzone przez specjalistów od marketingu.
What's changed, Jesse?
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
swistakos Użytkownik
  • Postów: 972
  • Skąd: Gdańsk
Dodane dnia 10-10-2015 10:20
Więc podsumowując - w przypadku debiutanta, jego książka powinna być lekka, łatwa, przyjemna i prosta, by mogła się sprzedać?
A życie jak pijany zając mknie zygzakiem do przodu.
Do góry
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Heisenberg Użytkownik
  • Postów: 604
  • Skąd:
Dodane dnia 10-10-2015 11:54
Ech...
Vanillivi napisała:
to wcale nie oznacza, że nie da się wypromować i sprzedać książki ambitnej.

Heisenberg napisał:
Nie uważam jednak że trafienie z głębią treści do masowego czytelnika jest niemożliwe.

Elwira napisała:
Każdy tekst można zbudować tak, żeby fabuła nie była schematyczna, postaci ciekawe, a na końcu zostało jakieś pytania.
What's changed, Jesse?
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Elwira Recenzent
  • Postów: 4148
  • Skąd: Rembertów
Dodane dnia 10-10-2015 14:19
Heisenberg napisał:
Otóż to. Tylko nie rozumiem, co to ma wspólnego z przekazem. Czy wspomniany wcześniej Wędrowycz ma ciekawą postać i nieschematyczną fabułę? Ma. Czy ma przekaz? Ponoć Dukaj doszukał się kiedyś głębszej myśli w opowiadaniach Pilipiuka, ale Pilipiuk go wyśmiał.I na odwrót - czy książki Cohelo mają przekaz? Mają go w opór. Czy są ciekawe, nowatorskie, "dobre"? No w moim mniemaniu to stek banałów pod publikę.


Naprawdę bardzo dużo zależy tu od gustów czytelniczych. Osobiście nie przepadam za książkami Pilipiuka. Kilka nieudanych podejść. Nie wiem czy kiedykolwiek się przemogę.
Co do Coleho... Może się komuś nie podobać. Mnie zresztą też. Ale jego książki przetłumaczono bodajże na 80 języków. Czy to nie jest sukces, o jakim marzy większość początkujących autorów? Może więc warto pisać pod publikę i schematycznie?

Heisenberg napisał:
EDIT.Nie jest dla mnie nie dziwne to, że okładka i opis nie mają związku z treścią - aczkolwiek nie natrafiłem jeszcze na taką książkę - ale to, że są one tworzone przez specjalistów od marketingu.

Dawno nie czytałam bardziej skomplikowanego zdania :)
Mnie też nie dziwi, że opisy tworzą specjaliści od marketingu, ale też od manipulacji. Lubię, kiedy mówi mi się prawdę, a nie sprzedaje ściemę. Nie dziwię się, że zmanipulowany przez okładkę i opis czytelnik jest zawiedziony. Ma prawo. Też czasem jestem. I uważam, że ci specjaliści często robią wielką krzywdę autorowi i czytelnikowi. Chociaż pewnie byłaby ona mniejsza, gdyby istniała instytucja recenzenta opowiadającego o książce uczciwie i rzetelnie, a nie blogosfera pisząca peany na cześć gniotów i nie potrafiąca obronić własnego zdania. Obronić? Co ja piszę, niektóre blogerki nie potrafią nawet go precyzyjnie wyrazić.
Blog autorski
Blog z recenzjami
Do góry
Strona WWW
Numer GG
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
KatarzynaKonopkaChludzinska Użytkownik
  • Postów: 241
  • Skąd:
Dodane dnia 22-10-2016 18:36
Heisenberg, co do cytatu: Tłumaczymy, że "Lalka" jest wartościowsza od "Harry`ego Pottera", zniechęcamy ludzi do literatury już od dziecka nudnym lekturami szkolnymi, a potem dziwimy się, że czytelnictwo w Polsce upada. Tak naprawdę czytelnictwo w Polsce nigdy nie miało masowej popularności poza wczesnym PRL-em(notabene w literaturze: czasu socrealizmu, pisarzy jako "inżynierów dusz";). Może dlatego że charakter polskiego społeczeństwa jest bardziej robotniczo-chłopski niż mieszczański. Reszty dopełniły najpierw w latach 60. lawinowy wzrost popularności telewizji, a bliżej naszym czasom- eksplozja Internetu. Czy gdyby znieślibyśmy w ogóle sztywny kanon lektur w polskich szkołach, wzrosłoby czytelnictwo w Polsce? Nie sądzę.
Do góry
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Heisenberg Użytkownik
  • Postów: 604
  • Skąd:
Dodane dnia 23-10-2016 09:43
Katarzyno, zgadzam się oczywiście co do lektur szkolnych, zmiany w kanonie nie przyniosłyby raczej zmiany w poziomie czytelnictwa. Niemniej lista lektur w obecnej postaci pozostaje jak dla mnie jednym z "czynników zniechęcających". Nie prowadziłem żadnych badań na ten temat, więc pozostaje to tylko moją opinią.

Swoją drogą, w ten tragicznie niski poziom czytelnictwa w Polsce nie do końca wierzę. Na ogół ufam statystykom (muszę z racji tego, czym się zajmuję), ale w tym wypadku mam wątpliwości.
What's changed, Jesse?
Do góry
Strona WWW
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
Usunięty Gość
  • Postów:
  • Skąd:
Dodane dnia 23-10-2016 14:51
Lekki offtop
A czy ten mityczny "poziom czytelnictwa" jest wyznacznikiem czegoś istotnego? Różne są typy temperamentu, różne osobowości i nie każdy wymaga oczytania, żeby się rozwijać intelektualnie. Książka, to tylko nośnik treści; literatura - sposób podania treści. Żadnej specyficznej, sobie tylko właściwej, funkcji nie pełni. To samo robi film, a w szczgólności samo życie. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że literatura staje się powoli archaiczną formą wypowiedzi, bo niedopasowaną tempem do współczesnego świata. Oczywiście zawsze znajdą się jednostki, chociażby takie jak ja i pewnie część użytkowników PP, które cenią rozpisanie tematu zainteresowań albo inne, używające wymyślonych fabuł jako życia zastępczego, ale świat zmierza do streszczania siebie w każdym wymiarze.
Myślę, że problem edukacji, jeśli chodzi o j. polski, należałoby przerobić na poziomie strukturalnym: uczyć stosunku do języka, przywiązywania wagi nie tyle do poprawności, ile jego skuteczności i raczej zwięzłości niż obszerności (pamiętam ze szkoły, że obszerne wypracowania odbierano automatycznie za lepsze). Uwrażliwienie na siłę słowa, jego precyzję, w efekcie wyrobiłoby - chcąc nie chcąc - czucie dobrej/złej lektury. Prymusi, którzy dostawali szóstki z wypracowań, często leją wodę w komentarzach, recenzjach, próbach literackich, są rozgadani beztreściowo i oni też zostają promotorami czytelnictwa oraz kształtują ten rynek. Ich inteligencja rozwinęła się w stronę skutecznego zdobywania wysokich ocen, a nie rozumienia literatury i umiejętności wyrażania w piśmie.
Nie opieram się na badaniach statystycznych, bo mnie nie przekonuje ta metoda, a na doświadczeniu własnym i biografiach, pamiętnikach innych.
Obecnie, jak i dawniej, opór wobec nauki w szkole bywa najmądrzejszą taktyką. ;)
Do góry
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
KatarzynaKonopkaChludzinska Użytkownik
  • Postów: 241
  • Skąd:
Dodane dnia 26-12-2016 19:29
Napisałeś, że "Obecnie, jak i dawniej, opór wobec nauki w szkole bywa najmądrzejszą taktyką."
Coś w tym jest. Są menadżerowie wielkich koncernów bez studiów z zarządzania i ekonomii(za to będący anglistami, historykami i filozofami), Mark Zuckenberg nie skończył studiów wcale. Sama nie podjęłam studiów w ogóle.
Dlaczego? Poziom większości polskich prywatnych uczelni jest słaby. Do dzisiaj pamiętam, jak moje liceum w Łomży odwiedził wykładowca z takiej uczelni i komentując moją wiedzę na temat ekonomii powiedział: Tego co ty wiesz, to moi studenci na II i III roku nie wiedzą. To jest tak, że kupujesz samochód i kupujesz 20-letniego fiata w cenie nowego mercedesa.
Moje pokolenie jest formalnie najlepiej wykształconym pokoleniem w historii Polski. Ilu z niego będzie wybitnych naukowców, lekarzy, prawników, artystów, polityków? Czy z niego będzie choć jeden noblista?
Do góry
Autor
RE: Dwie pensje dzielą Cię od zostania pisarzem
swistakos Użytkownik
  • Postów: 972
  • Skąd: Gdańsk
Dodane dnia 27-12-2016 10:59
Tak będzie noblista, nawet niejeden z tego pokolenia.
A życie jak pijany zając mknie zygzakiem do przodu.
Do góry
  • Skocz do forum:
Polecane
ShoutBox
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 17:47
  • Będę, jako zwykły użytkownik. I postram się od czasu do czasu komentowac Wasze teksty i moze dodawac wlasne
  • JOLA S.
  • 24/08/2019 16:35
  • Vanillivi, przykro, że nas opuszczasz. Pocieszające, że będziesz nam towarzyszyć.:) Późno na refleksje, ale nie traćmy ducha. Powodzenia i do zobaczenia.:)
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 14:23
  • Kochani, musiałam zrezygnować z funkcji redaktora. Portal i obecne na nim osoby są nadal dla mnie ważne, będę tu bywać i utrzymywać z wami kontakt, ale już nie jako redaktor.
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 16:36
  • Święte słowa!
  • JOLA S.
  • 23/08/2019 12:22
  • Powodem waśni był smok. Na początku nikt z jadących portalem nie wierzył. „Bo mało to bajek po świecie pędzi” Poczytajcie, Panowie, naszego Skuula i basta, bo życie ucieka na bzdurkach.:)
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 07:11
  • Coś cię najwyraźniej uwiera, geniuszu, łaszący się do portalowym władz. Tak trudno ci zakończyć insektowo robaczaną połajankę?
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
Wspierają nas