Poznaj losy Ani z Zielonego Wzgórza na podstawie książki, filmu i serialu na Netflixie

Historia rudowłosej Ani o romantycznej i nieco szalonej duszy, wyrazistej osobowości i wyjątkowej inteligencji chwyta za serce nie tylko dzieci i młodzież, ale również dorosłych. Ta piękna powieść rozgrywająca się na zielonych wzgórzach Avonlea rozwija uczuciowość kolejnych pokoleń. Współcześnie, oprócz książki, mamy do dyspozycji film i nowy serial emitowany przez Netflixa, dzięki którym jeszcze pełniej poznamy niesamowity świat Ani.

Ania z Zielonego Wzgórza – historia, którą warto znać

Warto wiedzieć, że kanwą powieści była autentyczna historia, która miała miejsce w 1892 roku na Wyspie Księcia Edwarda. Lucy Maud Montgomery stworzyła całą serię opowieści o perypetiach rudowłosej Ani, m.in. Anię na Uniwersytecie, Anię z Szumiących Topoli, Anię ze Złotego Brzegu i wiele innych.

Każdy sposób na poznanie historii rudowłosej, sympatycznej dziewczynki, Maryli i Mateusza oraz innych przyjaciół z Avonlea jest dobry. Warto jednak rozpocząć od przeczytania powieści, by potem przejść do jej różnych ekranizacji. Jeśli przeczytałaś już Anię z Zielonego Wzgórza, lecz chcesz odświeżyć sobie informacje i przypomnieć szczegóły, zajrzyj na stronę http://ania-z-zielonego-wzgorza.klp.pl/a-8631.html.ksiazki.jpg

Ania z Zielonego Wzgórza, będąca dziś jedną z ulubionych książek młodzieży, na początku nie została pozytywnie przyjęta przez wydawnictwa. Gdy Lucy Maud Montgomery chciała, aby jej powieść ujrzała światło dzienne, spotkała się z dużą obojętnością ze strony wydawców. Na szczęście jednak, po trzech latach przechowywania rękopisów w szufladzie, autorce wreszcie udało się wydać powieść. Historia charakternej Ani zdobyła uznanie wśród dużych i małych czytelników; bardzo pochlebnie o lekturze wypowiedział się też pisarz Mark Twain.

Ania z Zielonego Wzgórza na szklanym ekranie

Po przeczytaniu lektury, warto też obejrzeć film z 1985 roku Ania z Zielonego Wzgórza z Megan Follows w roli głównej. Realizacja doczekała się kontynuacji pod tytułem Ania z Zielonego Wzgórza: Dalsze dzieje. Film ten, niegdyś często emitowany w telewizji, wyreżyserował Kevin Sullivan.

W 2017 roku fani dzieła Lucy Maud Montgomery otrzymali od serwisu Netflix i stacji CBC prezent w postaci kilkunastoodcinkowego serialu Ania, nie Anna, przedstawiającego losy Ani Shirley. W tytułową postać wciela się zdolna Amybeth McNulty. Dobre przyjęcie ekranizacji przez widzów skłoniło twórców do nakręcenia drugiego sezonu serialu. Pozycja warta obejrzenia z uwagi na malownicze zdjęcia i grę aktorską.

Artykuł sponsorowany.

Wiktor Orzel · 09:47 06.11.2017 · 7 ·
Komentarze
Miladora dnia 06.11.2017 16:06
Cytat:
W 2017 roku fani dzieła Lucy Maud Montgomery otrzymali od serwisu Netflix i stacji CBC prezent w postaci kilkunastoodcinkowego serialu Ania, nie Anna,

Miło to usłyszeć - właśnie znalazłam ten serial online i zamierzam skonfrontować swoje wyobrażenie o Ani i pozostałych postaciach powieści z filmowymi odpowiednikami. :)
Eliana dnia 07.11.2017 10:51
Ja też oglądam ten serial. jets świetny ;)
Miladora dnia 07.11.2017 19:40
Nareszcie prawdziwa Ania - chuda, ruda i brzydka. I świetnie grająca tę postać młoda aktorka. :)
Nie to, co poprzednie cukierkowe ekranizacje.
Wprawdzie Netflix zrobił sobie wolnoamerykankę z fabuły książki, co czasem drażni, ale czy to pierwszy raz filmowcy robią takie volty? :)
Alen Dagam dnia 07.11.2017 20:07
Obejrzałam wczoraj dwa pierwsze odcinki. Przy okazji dowiedziałam się czegoś o sobie, o co bym się wcześniej nie podejrzewała.

UWAGA, SPOJLERY!

Pierwszy odcinek.
Bardzo zgodny z książką. Aktorka musiała nauczyć się wielu linijek tekstu i tak powinno być w dobrej ekranizacji tej książki. Świetna obsada. Wtrącone reminiscencje z ciężkiego dzieciństwa bohaterki uzasadnione i na miejscu. Byłam zachwycona i już się widziałam w roli oddanej adwokatki serialu.

Niestety, drugi odcinek.
Prawie w całości fabuła jest wymyślona przez twórców serialu. I akcja, i bohaterka przestają mieć cokolwiek wspólnego z zamierzeniem L.M. Montgomery. I podczas gdy akcję mogłabym z łatwością jeszcze przetrawić (chociaż pędzący na koniu Mateusz wytrąca mnie ździebko z równowagi), w końcu to rozciągnięta ekranizacja usiłująca lepiej pokazać ówczesny świat książki, to zmienionej Ani nie jestem w stanie zdzierżyć. Nie dość, że już w tym odcinku nauczyła się świetnie kłamać i robi to z pełną premedytacją; nie dość, że się buntuje i focha, to, najgorsze ze wszystkiego, moralizuje! To już nie jest naiwne, pogodne, romantyczne, spragnione miłości dziecko, lecz mała intrygantka.

Czuję się tak, jakby ktoś mnie spoliczkkował. Być może taka "Ania" jest w oczach współczesnych widzów bardziej naturalnie dziecięca, ale mnie od niej odrzuca. Końcówka tego odcinka chyba najbardziej razi. Gdy bohaterowie wznoszą toast owocowym kordiałem z okazji przyjęcia przez dziewczynkę nazwiska opiekunów (!), zbiera mi się na mdłości. Wyłączam w tym miejscu, jeszcze przed napisami i wiem, że nigdy już do tego serialu nie wrócę.

Wcześniejsza scena: "Ania" przybywa na piknik, gdzie zebrało się chyba całe Avonlea. Wszyscy, łącznie z pastorem, szydzą z tego, że dziewczynka jest sierotą. Acha, pewnie ma to służyć fabule kolejnych nie-Montgomerowskich odcinków, w którzych "Ania" będzie mogła swoim bohaterstwem, moralizowaniem/potępianiem wszelkich niesprawiedliwości społecznych i kilkoma wyszukanymi cytatami z angielskich klasyków udowodnić całemu miastu, że jest fajna. Jeszcze więcej wyciskania łez, na siłę i bez umiaru. Atmosfera książki leży na ziemi, podeptana, ale nieważne... pokazano nam nową, rewolucyjną perspektywę, a twórcy przejdą tą wersją do potomności. Nieważne, że szlag trafił przy tym piękną i naprawdę wzruszająca subtelność powieści, która dostarczyła mi tylu wspaniałych chwil w dzieciństwie. I szczerych emocji. I która, między innymi, nauczyła mnie, jak być dobrym człowiekiem.

"Ania" straciła swoją niezwykłość i stała się po prostu pyskatym, obrażalskim dzieckiem z wybujałą wyobraźnią. Tytuł serialu powinien brzmieć: "Ani Ania, ani Anna, ani Andzia."

Czego nauczyłam się o sobie? Że jestem konserwatywna i przekonana o tym, że pewnych rzeczy nie wolno zmieniać. I że jestem sentymentalna. Tęsknię do "mojej", prawdziwej, cudownej Ani. Teraz muszę jeszcze raz przeczytać książkę, żeby choć trochę zetrzeć z siebie nieprzyjemność tej ekranizacji.

Z ciekawości spojrzałam jeszcze na opis zawartości pozostałych odcinków. Okazuje się, że Maryla wstąpi do towarzystwa "Postępowych Matek", a "Ania" przejdzie swoją pierwszą miesiączkę. Brrrr!

Uciekam i dobranoc.
Miladora dnia 07.11.2017 21:33
Masz sporo racji w tym, co piszesz, Alen Dagam. :)
To faktycznie nie jest ta Ania, którą znamy z książek Lucy Maud. Ale jeżeli się zastanowić, to czy Montgomery nie pominęła wielu zwyczajnych aspektów życia tylko dlatego, że to książki w zasadzie dla dzieci, i że w tamtych czasach nie wypadało o tym mówić?
Czy naprawdę młodzież, która mieszkała na wsi, mając ciągły kontakt ze zwierzętami, była tak naiwna i nieuświadomiona? Nie sądzę. Ale to przecież był zupełnie inny świat niż obecnie.
Ja też jestem sentymentalna, jeżeli chodzi o ulubioną klasykę, dlatego próbuję patrzeć na ten serial jak na coś zupełnie niezwiązanego z książką, gdyż inaczej, pomimo dobrej gry aktorskiej, musiałabym pewnie zrezygnować z oglądania ze względu na to, że, jak napisałaś - szlag trafił przy tym piękną i naprawdę wzruszająca subtelność powieści.
Alen Dagam dnia 08.11.2017 19:41
Miladoro, jeśli nie czytałaś, polecam książkę Ania z Wyspy Księcia Edwarda. Polecam i nie polecam... Montgomery porusza w serii opowiadań tematy, których nie znajdziemy w innych książkach o Ani. Nie do końca tematy tabu, na pewno nie dla nas, ale takie już prawdziwsze, mroczniejsze. Nie polecam, ponieważ bohaterka wraz z całą rodziną są w zbiorze jeszcze bardziej idealni, niż w innych częściach. A to z kolei dla wielu jest zbyt nierealne i przesłodzone.

Jest też kilka opowiadań z innych zbiorów autorki, które idą naprawdę daleko pod względem pokazania realiów życia tamtego czasu.

Twórcy serialu chcieli, jak sądzę, stworzyć bardziej naturalną Anię, ale dla mnie - przedobrzyli. Komu jednak serial się w takiej formie podoba, nie gorszy się przekształceniem postaci nie tylko głównej, ale i wielu innych, powinien oglądać. Ja, niestety, nie mam zamiaru. A szkoda, bo pierwszy odcinek był naprawdę fajny i czuję się zawiedziona drugim.
Miladora dnia 09.11.2017 15:36
Oglądnęłam cały pierwszy sezon i faktycznie humorzasta Ania przestała mnie przekonywać, nie mówiąc o tym, że przy siódmym odcinku szlag mnie trafił za wprowadzenie do fabuły kryminalnego wątku związanego z postaciami dwóch łotrów, którzy zaplanowali przejęcie Zielonego Wzgórza.
Już chyba dalej nie można było odejść. :|
Co do twórczości Montgomery - trzeba pamiętać, jakie miała życie, gdyż niewątpliwie wpłynęło ono na pewne idealizowanie rodziny i taki właśnie, wymarzony obraz świata, gdyż rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.
Jako ciekawostka - jej syna podczas drugiej wojny światowej uratowali polscy marynarze. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Darcon
24/02/2018 18:59
Trochę trwało, zanim wczułem się w klimat. Wrzucasz… »
Gatsby
24/02/2018 17:53
Poruszona przykra tematyka homoseksualnego światka... No… »
Black Mirror
24/02/2018 17:50
Na szczęście świat jest różny, ale co innego prawda… »
Zola111
24/02/2018 17:27
Liathio, piękny, wzruszający wiersz. Chciałabym wskazać… »
Wiolin
24/02/2018 16:53
Witaj Liathio. "Czuć jej z ust ojcem,… »
Lilah
24/02/2018 16:34
Rytm zaburzony. Popatrz uważnie: Stoi bocian na kamieniu,… »
Wiolin
24/02/2018 16:26
Witaj Black. Tak się złożyło temu światu że jest i czarny… »
JOLA S.
24/02/2018 16:07
Witaj zulu, dobrze, swobodnie napisany tekst. Tylko jak… »
Jesienny syn
24/02/2018 15:39
Ograniczę się do literówek i interpunkcji, bo treść nawet… »
Jesienny syn
24/02/2018 15:30
Fajny tekst, ciekawy, nawet mimo braku metafor. Jednak… »
Jesienny syn
24/02/2018 15:15
Tekst z lekka przegadany. Przecież wiadomo, że… »
Jesienny syn
24/02/2018 15:12
UUU, strasznie pociachany ten tekst. Po pierwsze, trzeba… »
Jesienny syn
24/02/2018 14:55
Mam parę uwag do tego wierszyka. Dlaczego praktycznie ciągle… »
Jesienny syn
24/02/2018 14:40
Szczerze mówiąc dobry średniak, niestety trochę zbyt… »
Jesienny syn
24/02/2018 14:26
Naprawdę jestem pod wrażeniem. W moim subiektywnym odczuciu… »
ShoutBox
  • mike17
  • 24/02/2018 15:28
  • Ten kawałek chodzi za mną od wielu lat : [link]
  • Maly
  • 23/02/2018 12:39
  • Już działa :)
  • Silvus
  • 23/02/2018 12:35
  • Mi działa.
  • Maly
  • 23/02/2018 12:30
  • Alen Dagam, link nie działa
  • Alen Dagam
  • 23/02/2018 02:16
  • Czytajcie i komentujcie wirtajki, kochani! Mamy sporo debiutów :) Pokażcie, że to nasz wspólny projekt, napiszcie choć parę słow! [link]
  • dodatek111
  • 22/02/2018 12:46
  • Dzięki Silvus, czekam cierpliwie aż wróci:)
  • Silvus
  • 22/02/2018 12:12
  • Z tego, co ja wiem, @Dod, to zdjęcia dodaje Wiktor, a widać, go nie ma.
  • dodatek111
  • 22/02/2018 12:04
  • Co się dzieje ze zdjęciami? Dodałem ponad tydzień temu, jako ilustracje do wierszy. Wiersze się zestarzały, a zdjęć nie ma:)
Ostatnio widziani
Gości online:28
Najnowszy:lodstvewp67
Wspierają nas