Profil użytkownika
Decand

Użytkownik
Offline
  • Miejscowość:
  • Data urodzenia:
  • -
  • -
  • Data rejestracji:
  • Ostatnia wizyta:
  • 31.12.2017 19:13
  • 20.08.2019 03:03
  • Tekstów:
  • Recenzji:
  • Komentarzy:
  • Pomógł:
  • Postów na Forum:
  • Tematów na Forum:
  • Newsów:
  • Postów w Shoutboxie:
  • 1
  • 0
  • 50
  • 21 razy
  • 21
  • 3
  • 0
  • 14
  • Grupy użytkownika:
Ostatnie komentarze Decand
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie przeczytam co by jednak pasowało idealnie do tego tekstu i dlaczego. A nuż pomoże następynm razem. Dziękuję za odczyt.
Pejzaż · 17.08.2019 23:53 · Czytaj całość
d.urbanska - dobór słów jaki jest - każdy widzi, a sama "niefortunność" pasuje do całości idealnie. Ważne natomiast, że w sumie średnie, a nie że w częściach do dupy. Dzięki za przeczytanie
Pejzaż · 15.08.2019 23:14 · Czytaj całość
@al-szamanka
Dziękuję za odczyt i korektę w miejscach, gdzie były one potrzebne, najwyraźniej przez pewien czas działałem na autopilocie przy ponownym odczycie tekstu przed jego wypuszczeniem. Naturalnie cieszy mnie, że pomimo tych błędów udało Ci się znaleźć w tym tekście coś fajnego.

@Dobra Cobra - dziękuję za odczyt i miłe słówko. Nawet niepokojowi mogą czuć pokój w duszy.
Pejzaż · 15.08.2019 09:14 · Czytaj całość
@Kazujo
Za odczyt i miłe słówko dziękuję.

@JOLA S.
Za odczyt i zdania miłe dziękuję również. By uściślić - że tekst podobny - być może, może czytałaś coś mojego sprzed roku, dwóch, albo trafiłaś na bardzo nieoryginalny sposób pisowni tego tekstu i stąd skojarzenie. Czy szydercze popisy? Próbuję się nie popisywać i katuje siebie za jakieś grafomaństwo także walczę. I oryginalna myśl i zapis, ale nie zakładam, że to czysto oryginalna koncepcja. Tak czy inaczej - cieszę się ogromnie, że wpadło w gusta i się spodobało.
Pejzaż · 14.08.2019 15:10 · Czytaj całość
Kilka rzeczy co mnie odstraszyło:

1. "I w tym momencie", "W tym momencie", "Nagle" - co to za paskudny zabieg? Jeżeli akcja dzieje się w czasie rzeczywistym, a nie w przeszłości i przyszłości to taka implikacja nie ma sensu, jeszcze szczególnie na początku akapitów. Logicznym jest, że tekst dalej będzie kontynuował daną myśl, jeżeli narracja ku temu prowadzi, a autor nie wybija człowieka z tropu wrzucając jakąś zmianę w tej narracji. Dla mnie to kompletne zbędne stwierdzenia - ich usunięcie nie zmieni w tekście nic, a przynajmniej estetyka zostanie zachowana.

2. Masz tendencję do pisania, że czegoś nie ma, zamiast opisywać to, co faktycznie jest. Wybija się to już na samym początku gdzie:

Cytat:
Leżę na wy­su­szo­nej, po­żół­kłej tra­wie. Wokół mnie ro­śnie mnó­stwo sta­rych, spróch­nia­łych drzew bez ani jed­ne­go naj­mniej­sze­go list­ka. Nie la­ta­ją owady czy ptaki. Nie sły­chać szcze­ka­nia psa czy choć­by ludz­kiej mowy.


Czy tekst bez ostatnich dwóch zdań straci na wartości? Spodziewam się, że nie. Czytelnik sam w sobie raczej nie zapyta "A czy w tym miejscu były pieski?" dopóki się tego nie przedstawi. Takie dodawanie tylko powoduje, że tekst się wydłuża i szybko przekonuje do tego jak ostatecznie ono się skończy.

3. Używasz na przestrzeni tekstu kilku instancji wielokropka, każde, moim zdaniem, niepoprawne. Proponowałbym w wolnej chwili zainteresować się jego użyciem i tym, ono powinno być faktycznie stosowane.

4. W tekście jest kilka dość śmiesznych, dla mnie momentów.

Cytat:
Cofam ją szybko, co sprawia, że on od razu przestaje świecić i zaczyna patrzeć na mnie z… tęsknotą…?Przynajmniej tak to odbieram, ale może mi się tylko wydawać…

Cytat:
Tutaj. Ptaszek. Malutki. Kolorowy. Nie, to nie może być prawda! Na pewno mi się przewidziało. To po prostu niemożliwe!


Tak ludzie chyba nie mówią, a przynajmniej ja nie miałem okazji. Te wykrzykniki też zwiększają pretensjonalność Twoich wypowiedzi. Moim zdaniem za bardzo próbujesz wywołać u czytelnika zdziwienie podchodząc trochę od d**y strony.

5. Zakończenie - nie wiem w sumie jak go opisać by nie wyjść z jednej strony na niefajnego użytkownika, a z drugiej by przekazać masę krytyki. Motyw snu jest tak obrobiony, że aż szkoda kopać martwego. Niby fajna konkluzja z tą kratą, ale sam motyw kraty jest tak bardzo oczywisty, tak bardzo "in your face", że szukanie drugiego dna w tym tekście jest praktycznie niemożliwe. Jeszcze do tego, że nauczyciel powoduje smutek - jakieś to takie infantylne, banalne, problem dziecka pierwszego świata. Już bym nawet w tym zakończeniu jakiś motyw z sępem rozwinął, że sępami są rodzice bohaterki, którzy, na przykład, ją molestują psychicznie i fizycznie, ale na rozbudowanie takiego zakończenia trzeba czasu. To, jakie jest aktualnie zaprawa trochę o tekst do piosenki Green Day.

No ale jest w tym tekście potencjał. Twoje pisanie, o ile dość mozolne, nie jest trudne i w miarę prosto też da się przez ten tekst przejść. Przecinki zjadasz, ale to już chyba tradycja na Portalu Pisarskim, przy czym ortograficznych błędów nie jestem w stanie zarzucić. Ja bym tylko popracował nad formą i prezentacją całego opowiadania, bo wydaje mi się, że sam koncept ma coś w sobie i całkiem fajnie można byłoby się pobawić z tym pomysłem. Wywaliłbym osobiście zakończenie, pretensjonalizmy i te więzienne pręty na niebie jakoś złagodził by nie były aż tak oczywiste.
Jakaś drobnica co mi się chwyciła:

Cytat:
Tylko do domu, jak za­wsze od dzie­siąt­ków już lat - za­wsze da­le­ko.


Zamiast pauzy przecinek

Cytat:
prze­czy­tać i po­biec…..​do ta­wer­ny „Pod Wra­kiem”


Tu znowu przesadziłeś z wielokropkiem

Cytat:
Sie­dzę więc zatem


Coś tutaj nie gra

Cytat:
prze­sa­dził opi­su­jąc skan­da­licz­ne za­cho­wa­nie się wład­cy wzglę­dem pew­nej mło­dej ak­tor­ki z trupy ak­tor­skiej Mo­lie­ra.


Tu z kolei lekka przesada z jedzeniem przecinków. W sumie na przestrzeni całego tekstu gdzieś te przecinki się zjadły.
Potem w tekście następuje pięć powtórzeń słowa Molier - ciut za dużo i trochę to spowalnia czytanie.

Sam tekst, patrząc na niego jako osobną konstrukcję, odizolowaną od czegokolwiek innego, nie może się utrzymać. Początek opisujący poprzednie przygody podmiotu są przyspieszone, brak w nich rozbudowania tematu, czytelnik nie może przyzwyczaić się do jednej łodzi to już wyskakuje na drugą. Ja rozumiem, że może to zabieg stylistyczny - że sam bohater nie przyzwyczaja się do tego miejsca - ale nawet jeżeli tak było to reszta tekstu tego nie potwierdza ani nie rozszerza tego motywu w żaden sposób. Motyw upada jeszcze dobitniej ze względu na dość zwięzłą formułę. Ta sama formuła niejako zabija zakończenie, z którego, tak naprawdę, nic nie wynika dla czytelnika. Tak jakbyś wyrwał tekst na początku, opublikował i, w sumie tyle. Gdzie tutaj jakaś konkluzja? Jak nie chcesz jej dawać to gdzie w tekście mogę znaleźć, że to będzie miało kontynuacje? Napisałeś "coś" ale mało z tego "czegoś" wynika - tutaj chyba największy pies pogrzebany. Być może w formie kompletnego tekstu całe opowiadanie miałoby sens. Na razie - jakaś taka migawka z tego wyszła, ale za bardzo razi w oczy.
Noc Bogów · 14.08.2019 07:40 · Czytaj całość
Tak się w sumie zastanawiam drogi Przemku co tak naprawdę chodziło Ci w głowie w trakcie pisania tego tekstu. Zawsze fascynuje proces twórczy, jak to człowiek siedzi sobie przed pustą kartą papieru/nowym plikiem w edytorze tekstu i wyskakuje mu myśl napisania czegoś. W ogóle to fajnie się nawet zapowiadało, tak z tytułu i coś czuję, że sama idea też była równie ciekawa, jak tak się na nią popatrzy z góry. Coś mi, jako czytelnikowi, wydaje się, że idea szybko spadła z rowerka i jakoś nie mogła potem już powstać aż do samego końca. Ale po kolei.

Zacznę od takich czysto merytorycznych i niesubiektywnych opinii. Wpierw brakuje mi bibliografii, albo chociaż notatki, na jakich tekstach się opierałeś. Nie mówię już konkretnie o tym artykule, ale w ogóle - jakby popatrzeć tak na artykuły prasy popularno-naukowej to jest w nich tendencja do prezentowania, jeżeli nie źródeł, tekstów, do których autor się odnosi. Inaczej artykuł wygląda bardziej na opinię niżeli akt autentyczny. Druga sprawa - wydaje mi się, że robienie nadmiernej ilości akapitów powoduje, że tekst czyta się opornie - człowiek się rozpędza, bo oczekuje długiego paragrafu, dostaje cztery zdania na krzyż i potem wpada na jednozdaniowy akapit. Nie można przez to uznać artykułu za sprawie czytelny. Mimo wszystko warto byłoby spojrzeć na nie tylko walor informacyjny ale także i na walor estetyczny pracy przy następnej takiej próbie.

No dobra, ale teraz do rzeczy - co mi się tutaj nie podoba. Parę rzeczy. Zacznijmy od tego, że cały tekst jest oparty na eseju, ale nie takim faktycznie eseju, a na tym co się w szkołach licealnych pisze jako rozprawki jak kobieta od "polaka" ma zbyt wielką ambicję zrobienia z kogoś literata. Nie chcę oceniać wieku autora, ale zwyczajnie, tak się nie podchodzi do sprawy. Widziałeś w życiu artykuł, który zaczyna się frazą:

Cytat:
Uczu­cia są na­szy­mi nie­od­łącz­ny­mi kom­pa­na­mi.


Jak już zaczniesz atakować nas takimi oczywistościami (ale zaraz, do tego przejdziemy później) to można z góry zakładać, że coś jest nie tak, no bo jak to - autor za kretyna mnie uważa? Że niby ja nie wiem, że uczucia takie są kurde? No właśnie - traktowanie czytelnika po omacku, takie wysiadywanie wielkiego jaja, ale nie ma tutaj przede wszystkim jakiegoś nakręcenia atmosfery. Takie jedno zdanie nie zmusza mnie do przeczytania dalej tekstu, nie ma w tym jakiegoś nakręcenia, historii, która by mnie pochwyciła. Serio weź pierwszy lepszy artykuł w magazynie i zobacz czy tak się on zaczyna, taką frazą-oczywistością. No nie, więc skąd pomysł na taki początek.

Sam tekst sprawia również wrażenie jakbyś do końca chciał sam przed sobą udowodnić, że chcesz rzeczywiście go napisać. Masz ogromny problem z przekazywaniem informacji do czytelników i często przekazujesz informację, które, moim zdaniem, są zupełnie bezwartościowe. Jakby tak obciąć połowę tego tekstu to mógłby być to dobry szkic na porządny artykuł. Przykłady o czym mówię? Proszę bardzo:

Cytat:
Skąd wła­ści­wie się wzię­ły? Czym są te niby ma­gicz­ne barwy na­sze­go świa­ta, które można doj­rzeć tylko umy­słem? (a wła­ści­wie głów­nie ukła­dem lim­bicz­nym i korą przed­czo­ło­wą?).


Informacja o układzie limbicznym oraz korą przedczołową już nigdy nie zostanie poruszona w dalszej części artykułu. Informacja dla mnie trochę z tyłka, bo może byś chociaż coś rozwinął na ten temat, wytłumaczył? Tutaj ujawnia się Twój problem w pisaniu - otwierasz jakiś wątek, lecz nigdy z niego w pełni nie wyciągasz, nie dokańczasz go. Zaczynasz i zostawiasz. Jak dla mnie, w jakiejkolwiek literaturze, tworzenie wątku, który do niczego nie prowadzi, nie ma dla mnie jakiegokolwiek sensu - nawet w artykule musi być jakaś rezolucja. W tym fragmencie pojawia się też pierwszy przykład dysonansu poznawczego - dla kogo piszesz ten tekst? Dla osób, które nic nie wiedzą o uczuciach czy może dla kogoś, kto o nich wie, ale chce się dowiedzieć więcej?

Cytat:
Ary­sto­te­les, czy So­kra­tes byli bar­dzo mą­dry­mi ludź­mi, lecz od współ­cze­snych neu­ro­lo­gów i psy­cho­lo­gów dzie­li­ła ich ogrom­na


Pierwszy Ford to był w sumie bardzo dobry samochód, lecz od współczesnego Ferarii dzieli go ogromna przepaść. No shit Sherlock - po co takie oczywistości?

Cytat:
Co mówią na ten temat współ­cze­śni psy­cho­lo­go­wie? Co sądzą o emo­cjach, ich źró­dle i po­cząt­ku?


Tych pytań to ja już naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć. Po co one są? Bo nie umiesz z jednego akapitu przejść na drugi? Nie musisz za każdym razem wprowadzać w coś czytelnika - on mimo co ma umysł i czytanie nie sprawia mu problemu. Zamiast zadawać ciągle pytania wprowadź go w coś, co mu na to pytanie odpowie - niech on sam sobie je zadaje. Znowu, takie rozwiązania związane z pytaniami zawiewa zażyłością szkolną.

Cytat:
Po­zwól­cie, że na razie ob­ja­śnię czym, we­dług wielu neu­ro­lo­gów, są te uczu­cia.


Nie, nie pozwalam. :confused:
Pozwól, że teraz napiszę coś na temat tego fragmentu.
Znowu - po co mi to mówisz - skoro czytam artykuł o tym i wiem, że chcesz mi o tych uczuciach powiedzieć (co sugerują akapity powyżej) to na kij drążyć temat? Get on with it!

https://www.youtube.com/watch?v=sXE8LdXzeHM

By być już dobitnie do słownym - czy jak siedzisz jesz kanapkę to mówisz do siebie "Pozwól, że zaraz zjem tą kanapkę, którą sobie wcześniej zrobiłem"? :lol:

Cytat:
Or­ga­ni­zmy ży­ją­ce na tej pla­ne­cie w dłu­giej dro­dze do­bo­ru na­tu­ral­ne­go wy­kształ­ci­ły różne od­po­wie­dzi na tego typu sy­tu­acje. 

Cytat:
Co to ozna­cza? Że różne or­ga­ni­zmy po­sia­da­ją różne za­kre­sy od­czu­wa­nia.  


Redundancja jak byk - staraj się nie pisać o tym samym, szczególnie jak oddziela te dwie kwestie dosłownie jeden akapit.

Cytat:
Jeśli weź­mie­my pod uwagę zwie­rzę­ta gru­po­we - szym­pan­sy, ludzi, wilki i del­fi­ny - po­ja­wia się cała gama uczuć, zło­żo­nych z in­nych uczuć. (A tak na mar­gi­ne­sie - wa­chlarz emo­cjo­nal­ny zwie­rząt zba­da­li­śmy już dawno temu, jed­nak wciąż jest on rów­nie ta­jem­ni­czy dla nas, jak nasz wła­sny układ ner­wo­wy. Mimo tego, jak wy­ni­ka z prac Dar­wi­na Expres­sion of Emo­tions in Human and Ani­mals - O wy­ra­zie uczuć czło­wie­ka i Zwie­rząt - emo­cje ludzi i zwie­rząt opie­ra­ją się na tych sa­mych re­gu­łach, tylko lu­dzie po­sia­da­ją głęb­szy za­kres emo­cji).


Z zasady jak nawias jest kilkukrotnie większy od zdania właściwego powinno się go jednak zamienić na zdanie, bo nawiasy bardzo rzadko (w ogóle?) nie mają rozbudowanej formy - od takich rzeczy są odniesienia.

Cytat:
Może być to za­pach, smak, obraz wi­zu­al­ny, dźwięk, dotyk, albo wszyst­ko naraz.

Cytat:
Wiemy jed­nak, że ów bo­dziec musi naj­pierw zo­stać zi­den­ty­fi­ko­wa­ny przez któ­ryś z re­cep­to­rów (wzro­ku, słu­chu, do­ty­ku, czy węchu).


Jak powyżej - redundancja - powtarzasz się.

Cytat:
Expression of Emotions in Human and Animals - O wyrazie uczuć człowieka i Zwierząt


Proponuję:
Cytat:
"Expression of Emotions in Human and Animals" (pol. O wyrazie uczuć człowieka i zwierząt)

Ciut estetycznej a przynajmniej pauzy mają jakieś logiczną konkluzję.

Cytat:
prze­szło­ści i prze­szło­ści, trzy­ma­ją­cy nas w ry­zach ,,czu­wa­nia i go­to­wo­ści’’


Ten cytat to odniesienie do czyjejś wypowiedzi? Gdzie ona jest?

Cytat:
bar­dzo trud­no zba­dać, po­nie­waż gdyż po­mia­ro­we prze­zna­czo­ne do ba­da­nia uczuć,


Cytat:
Od­po­wiedź po­zo­sta­wiam tobie, czy­tel­ni­ku.


Akurat z faktu, że artykuł jest opiniotwórczy, taka wstawka wydaje się być zupełnie niepotrzebna.

Jakoś nie mogę zauważyć zbyt wielu błędów w kwestii ortografii - najbardziej przejawia się u Ciebie "w ogóle" (jednak pisane osobno) oraz niepotrzebne nazwy własne typu "Kora czuciowa", "Hipokamp". Reszta wydaje się być czystą chociaż, będąc szczerym, mało byłem zainteresowany doszukiwaniem się w tym tekście jakiś błędów bo, jak by na to nie patrzeć, nie ma w nim mega błędów natury czysto pisarskiej. Problemem zdecydowanie jest przekazywanie informacji, co z mojego punktu widzenia jest tutaj najistotniejsze. Bo, powtórzę się, nie wiem czy wiesz komu ten tekst ma być zaprezentowany, do kogo ma trafić. Z jednej strony traktowanie czytelnika jak idiotę, z drugiej wyrzucanie mu nazw medycznych - jakoś mi się to kupy nie trzyma. Bo o ile środek samego tekstu jest całkiem do przeżycia tak za ten początek, koniec (no błagam, pytania bezpośrednio do widza - co to, Dragon Ball?) i te cholerne akapity-pytania powinieneś dostać baty. Nie jestem pewny z czego to wynika, bo nie znamy się na tyle by można byłoby o tym coś powiedzieć. Ale takich kilka rad ja mam, przyjmij bądź nie. Zacząłbym od przeczytania tekstu wielokrotnie przed wypuszczeniem, ale nie okiem autora, tylko czytelnika. Zastanowiłbym się czy jest coś co mi się w tym tekście nie podoba. Poczytałbym artykuły innych ludzi i zobaczył jak oni przyciągają do siebie swoją ofiarę. I, to przede wszystkim, zastanowiłbym się czy faktycznie mam coś fajnego do przekazania i na tym budował swoją treść. Nie na jakiś niepotrzebnych wstawkach o Arystotelesach (do którego i tak nie wrócisz) psychologach (o których już więcej nie wspomnisz) i jakiś dziwnych dywagacjach na temat tego, że zaczniesz coś pisać. Jak to powiedział wielki poeta na zielonym ekranie Just do it. Mi się jakoś nie podoba ten tekst, ale może kiedyś uda mi się przeczytać coś Twojego co wzbudzi mnie do jakiś większych przemyśleń nad treścią niżeli błędami w pisaniu.
Oj Fuksiarz... W ogóle to dzień dobry.

Zacznę od tego, że pseudo-filozoficznego "bełkotu" nie trawię więc proponuje poniżej zamieszczoną krytykę potraktować z odrobiną ironii, aronii i mięty. Tak czy inaczej swędzi i korci by dokopać za ortograficzne bzdety więc zrobię to z ogromną przyjemnością. Chociaż ze sceptycyzmem spoglądam na stwierdzenie "uzasadnioną krytykę". Zobaczymy co dla Fuksiarza jest uzasadnione, a co nie.

A więc tak, powiem wprost - tekst pod względem ortografii, interpunkcji i poprawności piśmarskiej jest paskudny. Brak kapitalizacji liter:
Cytat:
w sta­nie za­re­ago­wać ? Co jeśli nasze

Cytat:
i mo­no­ton­ne... Nie­któ­rzy


Pytajniki po spacjach (serio, kto takich rzeczy uczy? Muszę kogoś skopać za to, najlepiej kogoś z oświaty)

Błędy ortograficzne:
Cytat:
co nie do­ koń­ca

Cytat:
mamy do ­czy­nie­nia

Cytat:
abyśmy zdążyli

Cytat:
Każdy pojedyńczy


Zjadanie przecinków (nagminne!):
Cytat:
Czas. Jest to nieubłagana chwila, jak i jej koniec. Czas jest tym, co nas ogranicza, jak i tym, co nas napędza.

Cytat:
Zamykamy się w pułapce, z której nie możemy wyjść.

Cytat:
Mniej ważne obmyślamy szybko, ponieważ wiemy

Cytat:
Sytuacje, w których musimy podjąć szybki krok przy ciężkim ruchu, są bardzo rzadkie dlatego nie jesteśmy na nie przygotowani.

Cytat:
Jeśli każdy ruch byłby tak samo ważny, bylibyśmy przygotowani dokładnie na wszystko.


I jeszcze parę takich kwiatków by się z pewnością znalazło, ale mi się nie chce. Za to autorowi nie wybaczam, nie wybaczyłbym sobie, więc i Tobie nie wybaczę, bo i po co. Nazizm gramatyczny musi trzymać się dalej i służyć propagowaniu dobrej polszczyzny. Dlatego intensywnie namawiam, aby każdy następny tekst równie amatorski, równie napisany "pod weną". Bo nawet zagwozdki jakoś muszą wyglądać skoro chcesz, by trawili je inni.

Teraz wchodzimy w teren zupełnie subiektywny. Mam nadzieję, że masz galoty ze stali (albo piżamę w psie łapki) bo, mówiąc zupełnie szczerze, przeczytałem i nie wiem o co ci chodziło. Piszesz o czasie, jak miliony przed i miliony po tobie. Nie wprowadzasz dla mnie, jako czytelnika, niczego, czego bym wcześniej nie wiedział na ten temat. Padają trywialne stwierdzenia typu:

Cytat:
Czas. Jest to nie­ubła­ga­na chwi­la jak i jej ko­niec. Czas jest tym co nas ogra­ni­cza jak i tym co nas na­pę­dza.

Brzmi to jak parodia poetów. Kto tak pisał, Sokrates z dwa tysiące lat temu? Gdzie w tym współczesność i twarde podejście do tematu?

Cytat:
Czasu nie możemy zatrzymać jak i cofać.

No shit Sherlock.

Cytat:
Ostat­ni ele­ment, kiedy czas za­sta­je, mo­że­my po­czuć każdą jego część.

Tutaj to już na serio nie wiem o co ci chodzi. Ani to się nie łączy ze zdaniem poprzednim, ani z następnym.

Cytat:
Chwi­le te nie są łatwe, cięż­kie czy po­wol­ne w rze­czy­wi­sto­ści, to tylko dzie­je się w na­szych gło­wach.

Zły szyk. Ja bym to zrobił tak:
Cytat:
Chwi­le te, w rze­czy­wi­sto­ści, nie są łatwe, cięż­kie czy po­wol­ne. Te stary tworzą się w naszych głowach

Nadal nie idealnie, ale przynajmniej nie trzeba się wracać co parę słów, by zrozumieć sens wypowiedzi.

Cytat:
Mniej ważne ob­my­śla­my szyb­ko po­nie­waż wiemy, że nie będą za sobą słały kon­se­kwen­cji i bę­dzie­my mogli de­du­ko­wać w trak­cie danej sy­tu­acji czy zro­bi­li­śmy wła­ści­wie.

Pokomplikowałeś to zdanie.

Cytat:
Waż­niej­sze ruchy są ob­my­śla­ne stop­nio­wo. Każdy po­je­dyń­czy gest aż do końca a potem my­śli­my jak to wy­glą­da w ca­ło­ści.

Co się temu drugiemu zdaniu stało że tak powiem? Po "aż do końca" powinna być kontynuacja jakiejś frazy dotyczącej każdego pojedynczego ruchu. Po co to "a potem"?

Cytat:
Jeśli mamy do czy­nie­nia z bar­dzo cięż­kim ru­chem a nie mamy czasu go prze­my­śleć, po­win­ni­śmy się go pod­jąć?

Taki ruch powinien pójść na odchudzanie, siłownie, dietę zmienić może. No, chyba, że masz na myśli korki. O to winiłbym państwo.
Wiem, co, teoretycznie, chcesz przekazać, ale "ciężki ruch" ma już konotację zupełnie inną, niż byś z pewnością chciał. Zmieniłbym to, poszukał czegoś bardziej konkretnego.

Cytat:
Są typy ludzi, które po­trze­bu­ją sta­tycz­ne­go pola wi­dze­nia w przy­szłość swo­ich celów.

Nie ma czegoś takiego jak "typy ludzi", bo to brzmi tak jakbyś odnosił się do "typów zwierząt". Są "typy osobowości" chociażby, "typy charakterów".

Cytat:
Jest wiele róż­nych in­nych odła­mów spo­łe­czeń­stwa ludz­kie­go, któ­rych za­zwy­czaj nie wi­dzi­my.

Mi się podoba to ostatnie zdanie, bo pokazuje ewidentnie, że ten tekst został urwany w połowie albo fakt, że autor coś nabazgrał i tyle z tego. Panta rhei.

Dla mnie to jest szkic, nic, co można zachwalać, nic, czym można się zachwycać. Mało mówisz mi nowego, a ja właśnie po filozofii oczekuje innego, świeżego spojrzenia. Więc czuję się poniekąd oszukany, bo myślałem, że dostanę czegoś, czego, być może nigdy, nie było. I tak tłamsić to można, ale szkoda czasu na ten tekst. Napisz coś, poprawiaj, sprawdzaj błędy i wrzucaj na PP. A nuż trafi Ci się coś dobrego, a nuż ktoś do rany przyłoży. Ja, niestety, mam ręce zajęte hejtem i odznakami za mój udział w ortograficznym cyrku.
Czas · 18.06.2018 18:46 · Czytaj całość
Trochę mnie ten tekst boli, ale nie do końca z tego powodu, co bym chciał. Znaczy, ja osobiście mam do "przypowieści" taki zarzut, że to takie moralizatorstwo trochę na siłę. Bo, jakby tak spojrzeć, zupełnie odcinając się od konotacji chrześcijańskich, to fakt czy ten Bóg rzeczywiście jest potrzebny i czy mógłby zostać zastąpiony Latającym Potworem Spaghetti? No ale tak, to przypowieść, nie ma co się czepiać.

Do tego co warto:
Cytat:
Gdy historia jest fantastyczna, trzeba zawsze sobie coś wyobrazić, ponieważ zaś i ta jest zmyślona, wymaga wyobraźni.

Powiem wprost - to zdanie zabija ten utwór na starcie. Jakieś dziwne "ponieważ zaś", fakt, że dwa razy mamy "wyobrażenie", jakby synonim nie mógłby zostać zastosowany. Nie wiem, źle się zaczyna, po prostu.

Cytat:
Wyobraźmy sobie zatem: oto Bóg powiedział ludziom: „Ktokolwiek skoczy z okna, z siódmego piętra na ulicy Lipowej dziesięć, dostanie supermoce.”.

Nie wiem czy można "dostać" supermoce. Dodatkowo, ta formuła z podwójnie zagnieżdżonymi dwukropkami - potworność. I jeszcze jedno - kropka przed cudzysłowem jest błędna. To się powtarza w przeciągu tekstu więc warto zwrócić na to uwagę przy następnym podejściu do tego tematu.

Cytat:
Minął czas jakiś: dni, lata, miesiące – czy też lat tysiące.

Dni, po nich lata, a po tych latach miesiące? Przedziwna konstrukcja.

Cytat:
Będę zbawiony, bo przecież z godnie z tradycją i Pismem

zgodnie

Cytat:
„Nie będzie taki zbawiony, bo też nic nie rozumie,a jedynie

, a

Cytat:
Prześledził więc najpierw, dzieje zapisu, by przekonać się czy jest prawdziwy i czy też nie jest czasem jakimś fałszywym

Po pierwsze - przekonać się, czy. Po drugie - nie, redundancja nie jest stylistyczna. To, że sprawdzał czy jest prawdziwa od razu zakłada, że coś może być nie fałszywym.

Cytat:
Odkrył zatem, że dany fragment zachował się w stu siedemdziesięciu rożnych rękopisach starożytnych

róznych

Cytat:
ze szczególnym uwzględnieniem kontekstu literackiego i języka w jakim został on spisany.

języka, w jakim

I tam coś później jest, przede wszystkim, z "dostawaniem" supermocy. Dla mnie to błąd bo takich rzeczy raczej nie da się otrzymać, a z nimi urodzić. Nie wiem też czy nie przypadkiem "super mocy", chociaż nie znalazłem jeszcze opinii na temat poprawnego zastosowania tego słowa gramatycznie. Uogólniając uwagi powyżej - trochę dokładniejszy proofread by się nam obu przydał (bo też miałem za to wczoraj ochrzan). No i sam fakt zaznaczenia końca tekstu jest dla mnie bezsensowny.

Ale problem ogólnie mam z tym problemem formy ponad treścią. Niby wszystko ładnie, fajnie, przypowieść przypowieściowa. Ale, jak dla mnie, ta forma nigdy nie była atrakcyjna i adekwatna do współczesnego stanu. Wykorzystanie jej natomiast może stanowić o jakimś tam snobizmie, chęci przeciętnego moralizatorstwa, niestety, w imię wiary, a nie zdrowego rozsądku. No i sam fakt, że, moim zdaniem, ten tekst mógłby równie dobrze być napisany normalną prozą i nic by sobą nie stracił w przekazie.

Śmiertelnie przeciętny. A wiem, że możesz lepiej i swoim własnym, naturalnym głosem. No, ale ja się tutaj tylko czepiam.
Niby miniatura, niby grafomaństwo, niby słówko podąża za słówkiem, ale brak w tym wszystkim puenty, jakiejś konkluzji, zakończenia. Przeczytałem słowa, ale nic z tego nie wynoszę. Albo mistycyzm za mocny, albo autor nie pofatygował się mi powiedzieć wszystkiego. Może w jego głowie ten tekst wyglądałby lepiej.

Ale za to ortografia-wzór. Chociaż tyle z tego tekstu wyniosłem.
Straszliwie niechlujna praca, może tak powiem. Epopei mi się pisać na jej temat nie chcę (bo kto by tam tracił czasu na czytanie tego?) ale zwrócę uwagę na dwie istotne rzeczy, a właściwie to trzy.

1. Dialogi

Wpierw, wbijamy sobie do głowy - Wypowiedzi dialogowe każdego bohatera zaczynać się powinny od MYŚLNIKA. A, no i zdanie w dialogu też zakańczamy myślnikiem. Niby pierdoła, ale jednak razi. Równie mocno wali brak konsystencji między tymi dialogami. Raz po nich walisz "westchnął, stwierdził, powiedział", a raz jednak powadzisz tą narrację do przodu, przy czym tylko ta druga opcja jest dla mnie sensowna. Mylisz myśli od tego, co postać rzeczywiście mówi:

Cytat:
-Ak,ak, ompię epuł - tak to mniej wię­cej brzmia­ło.

Ten dziwny "odgłos" to przecież nie wypowiedź postaci, a jakaś tam dygresja. Chyba, że jakoś abstrakcyjnie przełamuje czwartą ścianę, co byłoby jeszcze większym problemem.

Cytat:
- Nie, ja tylko…- ciężko było mi sklecić jakiekolwiek zdanie - po co ten trud?

Wpierw - spacja przed wielokropkiem lub jej brak - raz Ci się tak widzi, raz inaczej, bezsensownie. Po drugie - skoro wielokropek to teraz dalsza część "Po co ten trud?"

2. Kompozycja

Znowu, niby pierdoła, ale jednak. Ten tekst rozłożyłbym na trzy części: część dialogową bez żadnego opisu, ścianę opisu/płaczu, by zakończyć czymś w stylu ściany długiego dialogu wymieszanego z opisem. Dla mnie to mały horror, bo tego się czytać równo nie da. Ja rozumiałbym coś takiego dla długiego tekstu, ale na Boga, to miniatura. Jeżeli pisanie ma przypominać taką sinusoidalną falę to Twój przypomina trójkąt. Bardzo, bardzo ostry trójkąt.

3. Błędy

Byłeś chyba nadwyraz głodny by wziąć i zjeść całą masę znaków interpunkcyjnych. Przez co cały ten tekst jest, dla mnie, bardzo niezdarnym szkicem, które dopiero po n-tej próbie przeradza się w tekst prawdziwy. Nie rozumiem tendencji do zjadania kropek po dydaskaliach:

Cytat:
-...​się na­ła­do­wać nie może? - W. przy­tak­nął.


Albo w ogóle:

Cytat:
- Coś ci jest? - za­py­tał W, na co po­krę­ci­łem prze­czą­co głową.


Nie rozumiem spacji po otwartym nawiasie i przed zamkniętym nawiasem.
Nie rozumiem niekonsystencji w stawianiu przeciwnków przy W. - raz robisz W., , raz robisz W,. I weź tutaj czytelnika do takiego niechlujstwa przekonaj.
Zjadasz też przecinki przy długich zdaniach złożonych, co jest też problematyczne:

Cytat:
Nagle kawałek, który właśnie miał rozpuścić się w ustach, stał się jakiś twardy i ciężki.


Cytat:
Gdy połknąłem pierwszy kęs, wpadłem w zachwyt: banany z czekoladą są najlepszą parą, jaka istnieje na ziemi.


Cytat:
Ani się obejrzeliśmy, jak wszystkie miski stały puste, a za oknami panował półmrok.


Niechlujstwo, po prostu. Ja bym wziął ten tekst i jeszcze raz go przeredagował. Bo samym słowem pisanym pisarz nie żyje.

A do samej historii powiem tylko tyle - nie dla mnie ta baja.
W. · 22.05.2018 18:14 · Czytaj całość
W swojej niezłomnie dziwnej naturze doczepię się dwóch obiektywnych pierdół.

1. Ta adnotacja do "brajla" nie jest zupełnie potrzeba, bo sam "brajl" jest akceptowalnym spolszczeniem i jest szeroko rozumiany jako odniesienie do języka Braille'a.

2. Chyba już drugi czy trzeci raz zauważam u Ciebie (?) przecinek przez "niż", który, moim zdaniem, jest zupełnie niepotrzebny.

A tak to się czyta i się nie męczy. Refleksji u mnie nie wzbudziło, ale też nie stękam, że to złe. Liryczność przekazu (bo w końcu jest jakiś koniec literacki) połączona z potocznym językiem jest dla mnie dziwnym przeskokiem, który mnie, osobiście, się nie podoba jako zabieg. Może przy dłużej formie miałoby to sens. Ale, poza tym, uwag nie mam, bo i po co? Ot, kawałek dobrej miniaturyzacji. I to bez "kolesiarstwa".
Mnie również, jako osobę pod którym tekstem Darcon napisał wyżej wymieniony komentarz, czuję pewien niedosyt. Widzisz, "mam tak samo jak Ty". I to mnie poniekąd boli bo im bardziej widzę swoje perwersje u innych w kwestii nadmiernej emocjonalności do pisanego tekstu, tym bardziej zastanawiam się kto by to chciał rzeczywiście przeczytać. Ja przeczytałem. Ale bolało. Boli mnie, cholernego nazistę, to nieprzyłożenie się do interpunkcji (i fakt, że się pisze poezje nie jest żadnym wytłumaczeniem). Boli mnie rozdarcie i pewna trzpiotka w tekście pisanym (bo, ostatecznie, czyta się to cholernie niezręcznie). Boli mnie też nadmierne, i całkiem dla mnie niewytłumaczalne, emocjonalne przywiązanie do tego dość szkicowego tekstu. Boli mnie jeszcze fakt, że, tak naprawdę, nie siedzę w głowie autorki i podobnie jak Darcon nie rozumiem co miałem od tego tekstu dostać, bo, no cóż, mnie on de facto nie dotyczy. Bo okej, to nie jest fikcja, bo masz pińcet powodów. Tym bardziej, skoro to temat istotny, to zaprezentowanie go w takim stanie jest, przynajmniej w mojej ocenie, bardzo lekkomyślne. Tak mam zapamiętać bardzo ważne dla Ciebie przeżycia? Pełne dziur, interpunkcyjnych chorób i luk logicznych?

Odważnie też stwierdzę fakt, że to "ochłonięcie" tekstu jest co najmniej zabawne spoglądając na tą treść. Dla mnie to szkic. Dobry szkic, ale TYLKO szkic. I nie wiem czy jestem w stanie zdzierżyć czytania kolejnego "szkicu" potencjalnie dobrej pracy na PP. Bo, dla mnie (po raz n-ty), to było pierwsze wrażenie, średnio pozytywne. I chciałbym teraz gazetą pyknąć autorkę za to, że potraktowała tekst... No, właśnie tak. Podejdę jeszcze odważniejszą teorią, że taką prozę, jaką zaprezentowałaś można byłoby przerobić na wiersze i pewnie byś na tym lepiej wyszła. Bo samozwańczy poeta zabierający się za samozwańczą prozę stanowić może jedynie o szaleństwie. Czy to dobrze, czy to źle? Ja nie wiem. Idę pewnie tą samą drogą co Ty i tak samo stęka Darcon nad moim pieprznięciem o klawiaturę. Ale ja, z perspektywy mojego krzesła, takiego tworu nie kupuje. Ale tylko dla samej jej prezentacji i rozrzuconej treści, bo reszta ładnie drapie po uszach.
spotkania z ojcem · 10.05.2018 22:15 · Czytaj całość
Witamy Toyera na portalu i lecimy z grubej rury, czysto subiektywnie, bo obiektywnie to mi się już nie chcę... W ogóle to Decand jestem i mam pewien problem z samozwańczą prozą pisaną przez samozwańczych poetów. Ale po kolei.

Zacznę od faktu, że tekst uniknął sporej ilości błędów natury czysto gramatycznej, ortograficznej czy interpunkcyjnej. Co nie znaczy, że ich nie ma. Kolejny już pojawiający się tu pisarzysta ma Syndrom Zjadania Przecinków. Ciągle ich gdzieś tam brakuje:

Cytat:
Los wielu istnień można zawsze zmienić nawet jeżeli „oczy przyszłości” już o nim zdecydowały.


"zmienić, nawet jeżeli"

Cytat:
Są to tylko sugestie tego co się stanie, jeżeli rzekę wydarzeń puści się jej własnym nurtem bez żadnej ingerencji.


"tego, co"

Cytat:
Dlatego gdy tylko przyszedł moment o którym mówiła przepowiednia, z trwogą zamierzali pozbyć się problemu jaki zwiastowała.


"Dlatego, gdy"
"moment, o którym"
"problemu, jaki"

Cytat:
Orkowie posiadali nadludzką siłę, jednak kosztem rozumu.


Tutaj bym zamienił "posiadali" na "mieli", bo ogólnie posiada się coś, czego można się pozbyć (np. biżuterii, jakiś pierdół), a "ma" się części ciała, zdolności, umiejętności, problemy.

Cytat:
W szałasie w którym światła dostarczał Lumos


"szałasie, w którym"

I tego jest jeszcze więcej, rozsianych przez cały tekst. Przede wszystkim trzeba przysiąść nad tym jeżeli rzeczywiście chce się zaprezentować coś faktycznie a'la początek powieści. W końcu pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Natomiast reszta znaczków, literówek i tego typu grymasów praktycznie nie istnieje. To dobrze, bo daje to nadzieję na to, że reszta Twoich tekstów (których z pewnością nie przeczytam - przepraszam, ale poezja to dla mnie skaranie narodowe, które trzeba wyplenić za wszelką cenę) będzie zachowywać przeciętny, ale akceptowalny poziom. To dobre również z tego względu, że czasem, okazjonalnie, raz na chwilę, pojawiają się tutaj ludzie, którzy cenią sobie treść ponad poprawną pisownie i tak też się bronią swoją słabą prezentacją. Tutaj jednak nie mam większych do niej zastrzeżeń - poza przecinkami: duży plus.

Doczepię się jednak do treści i tępić będę. Czysto stylistycznie. Bić, szarpać, gnieść po udach (bez homoerotycznych wojaży!).

Cytat:
Rok 630 ludzkiej ery, niewielka wioska orków Dar – Therm. To właśnie w tym miejscu, tej pamiętnej letniej nocy doszło do niesamowitego zdarzenia, które miało całkowicie zmienić świat zarówno zielonoskórych jak i wszystkich nacji, zamieszkujących ziemie Ollnatium. A wszystko było zapisane w przepowiedni, którą otrzymała jedna z najwyższych wieszczek ludzkich – Prea Augoria.


Podsumuje jednym zdaniem - czytała Krystyna Czubówna.
To się czyta strasznie sztucznie, nienaturalnie. Nie pamiętam by wstęp do jakiejś fantastycznej powieści komuś w ten sposób wyszedł. No dobra, poza Tolkienem. Ale nigdy nie będziesz Tolkienem. Moim zdaniem takim początkiem wrzucasz czytelnika na głęboką wodę. Ja, człowiek nie mający za grosz pojęcia o fantastyce, czuję się przytłoczony rzucanymi nazwami, które mnie teraz nie obchodzą i które pewnie dalej mnie nie będą obchodzić. Nie wiem czy wrzucanie tych nazw, od tego obcych, tych światów i roku (Jakie znaczenie ma rok? Dlaczego nie może być to "kiedyś"?) przytłacza. Przynajmniej mnie.

Cytat:
Większość jej wizji odzwierciedlała przyszłe wydarzenia, dlatego ludzie nigdy ich nie bagatelizowali.


Czy "wizja odzwierciedlająca przyszłe wydarzenia" nie jest równoznaczna z przepowiednią? Bo skoro tak to powtarzasz drugi raz to samo, co napisałeś w zdaniu poprzednim.

Cytat:
W niekorzystnych warunkach starali się zmieniać los wydarzeń i czasami się to nawet udawało. Żadna przepowiednia nie niesie za sobą stuprocentowej sprawdzalności.


Pomiędzy tymi dwoma zdaniami jest za duży przeskok, jakby czegoś w środku brakowało.

Cytat:
Szczególnie to proroctwo zasiało niepokój w ludzkich sercach. Bo dotyczyło ich samych a dokładniej wielkich zmian jakie miały się wydarzyć w ich dotychczasowym życiu, do których nie chcieli dopuścić.


Znowu - redundancja. Skoro zasiało niepokój to po co dodatkowo informacja, że nie chcieli do tego dopuścić. Dla mnie mówi się to samo przez siebie.

Cytat:
Zmieniona wizja brzmiała tak : „W noc wielce burzową, między grzmotem a błyskawicą narodzi się ork, co zagładę zwiastuje, biel swej skóry zmieni w czerwień krwi swoich braci, strzeżcie się zła wcielonego, jakie jego istnienie przyniesie i zagładę na was sprowadzi.”


Takie gimnazjalne fantasy.
ZRODZI SIĘ TEN KTO SIĘ NARODZI, A JAK SIĘ URODZI TO SIĘ WSZYSTKO ZRODZI. KWIATY BĘDĄ PIERDZIEĆ KAMIENIAMI...
Sama przepowiednia mogłaby zostać wprowadzona jeszcze przed początkiem rozdziału. Byłoby wtedy przynajmniej ciekawiej i mniej wymuszenie. Albo jeszcze lepiej - zachować przepowiedni w tajemnicy do pewnego momentu. Tak to ani suspens, ani delikatność w treści.

Cytat:
Orkowie od razu uwierzyli w słowa kapłanki, którą przekazała im naczelna szamanka zielonoskórych Orda – Gai (po orkowemu: sługa boga)


O, dzień dobry nawiasie! Nie wiedziałem, że jesteś częścią fantastycznej historii o orkach!
Dla mnie takie wtrącenia narratora (dosyć niewytłumaczalne) powinny albo nie istnieć albo pojawić się jako adnotacje. Inaczej psują flow całego tekstu. Ale to tylko ja.
A, jeszcze jedno - czy fakt, że poznamy przetłumaczone imię danej postaci, ma znaczenie dla mnie, czytelnika? Bo ja czuję, że nie ma i szybko o tym znaczeniu zapomnę.

Cytat:
która cieszyła przez nich się o wiele większym uznaniem od jej ludzkiej odpowiedniczki.


"cieszyła przez nich się"? Co to za magiczna, orkowa zapadnia językowa?

Cytat:
Dlatego gdy tylko przyszedł moment o którym mówiła przepowiednia, z trwogą zamierzali pozbyć się problemu jaki zwiastowała.


Ale my już wiemy, że przepowiednia jest boo-boo i trzeba się jej bać. Pisałeś o tym wcześniej.

No dobra, ale mogę siedzieć i się pastwić, ale ogólnie mam jedno zastrzeżenie. Weź książkę fantasy, jakąś taką porządną, i nie Tolkiena. Znajdź mi w niej fragment, który wrzuca czytelnikowi na samym wstępie całą historię świata, do którego się przemieszcza. Takiego czegoś się na wstępie nie robi. Po co do razu odkrywać wszystkie karty czytelnikowi? By się już na początku speszył? Szczególnie, że skoro ma być to coś większego (a sugeruje to sam fakt, że jest to jakaś forma prologu) to dlaczego nie rozłożyć ten klimat, tę historię w przeciągu całego trwania tekstu? Nawalanie na głowę tak od razu po prostu peszy. Peszy i mnie, ale ja mam awersję, może nie rozumiem.

Podsumuje to na podstawie jednego akapitu:

Cytat:
Dzień powoli dobiegał końca, słońce zachodziło za horyzont z ognistą poświatą. Według wierzeń było ono jednym z oczu Sargotha, który obserwuje nim swoich wyznawców. Księżyc zaś to jego drugie oko, które jednak nie każdej nocy jest widoczne. Wierzący uważali, że nie należy się przemieszczać gdy, żadne z oczu nie jest widoczne, ponieważ bóstwo nie obserwuje wtedy poczynań swoich wiernych, a co za tym idzie nie obdarza ich swoją łaską i opieką.


Ja czuję w tym jedynie "Dzień powoli dobiegał końca, słońce zachodziło za horyzont z ognistą poświatą.". Reszta, niestety, jest dla mnie nieistotna na ten moment bo nie mam pojęcia o co chodzi. A można było o tych oczach powiedzieć w jakimś losowym dialogu. Można było zamieścić w czymś uszczypliwym (o, wierszu, co sobie bohater/bohaterka znajdują). W pieśni, w liście, w jakimś mistycznym sraczu. Jakkolwiek inaczej. Język jest przecież po to by bawić się nim, by kreować świat nie w sposób tłumaczenia, a, no, kreatywnie. Podchodzić do tego inaczej, niż podeszli inni. Zaskakiwać, a nie dawać oczywistości prosto pod nos. Czuję, że fantastyka ma być przygodą to pozwól mi do niej dołączyć. Nie pozwalaj mi być pieprzonym historykiem spoglądającym na te wydarzenia z oddali. Ja chcę tam być, pozwól mi tam być. Nie wciskaj mi rzeczy, które sam mógłbym odkryć na przestrzeni mojej podróży z Twoją powieścią. Bo jest takie słowo - niejasność. Nie pozwól mi bym wiedział wszystko. Bo gdy wiem wszystko to czuję się komfortowo. Za komfortowo.

A, no i jeszcze:

Cytat:
Brzmi ono Mor – Khar (biały demon)


Nie mogło być bardziej już oczywiście, że to ZŁO ZŁOWOWATE, prawda?

I tak wychodzi samozwańcza proza pisana przez samozwańczego poetę. Nie jest to koniec świata, ale praca, uważam, powinna być w ten rozdział włożona ponownie.
Kroniki Ollnatium · 08.05.2018 19:12 · Czytaj całość
Kemilk napisał:
Mówienie o braku zaangażowania, moim zdaniem jest normą w korporacjach.
Nie mówi się, w co dana osoba ma być zaangażowana. Zaangażowanie oznacza po prostu w stu procentach poświęcenie się firmie.


Zgoda, ale w prezentowanym zdaniu to tak nie brzmi.

Cytat:
Nieraz decydował się na zwolnienie osób niebędących, według niego, wystarczająco zaangażowanych


Zwalnia osoby wystarczająco zaangażowane? Czy osoby niewystarczająco zaangażowanych? Czy osoby niewystarczająco zaangażowane? Pokłóciłbym się z zamianą właśnie słowa "zaangażowanych" na "zaangażowane" bo brzmi to zwyczajnie lepiej - osoby zaangażowane: nie ma powodu, dla którego mógłbym domniemywać w co te osoby robiły w danym czasie, bo zwyczajnie chodzi o osoby (jakie?) zaangażowane. Drobnostka, tak czy inaczej.

Kemilk napisał:
Druga rzecz, to nie wiem dlaczego bohater opowiadania nie ma z czasem uświadamiać sobie swojej sytuacji. W końcu nowa sytuacja i niecodzienne zdarzenia dają do myślenia i zmieniają sposób postrzegania.


Sprytnyś, bo teraz nie mogę odnieść się do Twojego tekstu. Przez co zabiłeś argument. Ale spróbuję podejść na ślepo do problemu.

Niecodzienne sytuacje czyli sytuacje... Nierealne? Rozumiem użycie takiego argumentu gdybyś opisywał akcję napadu na sklep albo czegoś, co może spotkać każdego z nas. Wtedy bym się zgodził. Ale nie piszesz o czymś tak realnym, bo tworzysz całą swoją historię w czysto fikcyjnej sytuacji. Ale, żeby rozszerzyć swój argument, dam Ci trzy powody dla których uważam, że takie coś zwyczajnie Ci się nie udało:

1. Nie dajesz powodu dla którego czytelnik miałby się zgodzić z takim tokiem narracji. Główny podmiot "dowiaduje" się rzeczy o czymś tak nierealnym w przeciągu dwóch, trzech akapitów. Rozumiem, że to miniatura, ale, bądźmy szczerzy, za bardzo pobieżnie rozpracowujesz to "zapoznawanie się". Gdy czytelnik czuję, że coś jest napisane pośpiesznie to to widać. Nie ma bata by w przeciągu tak krótkiej formy zaprezentować zrozumienie tak dziwnej i fizycznie niemożliwej sytuacji.

2. Sytuacja nie jest realna, ba, jest abstrakcyjna. W jaki sposób jakikolwiek człowiek znajdujący się w takiej przestrzeni mógłby w takim krótkim okresie narracji zapoznać się z tym, co go spotkało? Chyba raz na czas nie znajduję się w przestrzeni tego świata, tego rozdzielenia z ciałem czy jakkolwiek.

3. Zrozumiałbym taki tok narracyjny gdyby bohater ciągu całego utworu przypominał sobie co się z zdarzyło przed tym pojawieniem się w przestrzeni, w której rozgrywa się akcja. Niestety, i wspomnę do punktu pierwszego, nie dajesz czytelnikowi żadnego odniesienia przez co czuję, że, jako czytelnik nie siedzący w Twojej głowie, nie jestem w stanie uwarunkować takiego zachowania postaci.

Widzę, że starasz się teraz, w tej nowej strukturze, jakoś to uporządkować. I bardzo dobrze robisz przy czym nadal uważam, że w tak krótkiej formie zamieszczenie takiego ciągu zdarzeń jest problematyczne. Pomimo wszystko niezłomnie będę twierdził, że pierwsza wersja Twojego tekstu ma fundamentalny błąd z tempem narracji. Bohater dowiaduje się o wszystkim za szybko i w sposób nieregularny. Niby jest w szoku, ale jednak myśli logicznie. Niby panikuje i ciężko mu zrozumieć gdzie się znajduje, ale zaraz potem już wie, że jest tu i tu i ma jakieś tam widzi-mi-się. Moim zdaniem to jest błąd. Możemy tak debatować w nieskończoność, ale, ostatecznie, dla aktualnej wersji tekstu to nie ma żadnego znaczenia.

No i oczywiście, ze względu na to, że tej pierwotnej wersji tutaj nie ma, wygrywam ten argument walkowerem. Dlatego właśnie nie lubię radykalnych poprawek tekstów na PP.
Życie · 06.05.2018 20:22 · Czytaj całość
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dany
20/08/2019 00:16
Zgrabny limeryk, poprawnie napisany, rozbawił mnie.… »
d.urbanska
19/08/2019 23:15
Dobre, do przemyślenia i sprawne. Z jedną uwagą: "Nie… »
liathia
19/08/2019 20:44
Bardzo mi się czyta i, odczuwa Twój wiersz. Wracam do niego,… »
wodniczka
19/08/2019 20:13
Bardzo ciekawa metaforyka. Podoba mi się ten obraz. Jest w… »
wodniczka
19/08/2019 20:10
Bardzo krótkie i bardzo konkretne. Przemawia. Podoba się.… »
amaranta
19/08/2019 19:53
Bardzo lubię takie wiersze. Nieprzegadane, sama istota… »
wodniczka
19/08/2019 19:41
Witaj i ten cytat: i ten cytat: i końcówka.… »
wodniczka
19/08/2019 19:34
Witaj Dla mnie jeden z Twoich najlepszych. A jak bym mogła… »
wodniczka
19/08/2019 19:32
Cześć Pulsar Czasami lepiej jest przespać niektóre… »
RafalSulikovski
19/08/2019 07:10
:) :) :) »
Kushi
18/08/2019 19:30
Wiolinku Czarodzieju, wiesz, że jesteś jednym z nielicznych… »
Kushi
18/08/2019 19:24
Hej Besko... pierwsza zwrotka jak najbardziej na tak,… »
Decand
17/08/2019 23:53
Nuira - błądzić jest rzeczą ludzką. Przy czym chętnie… »
domofon
17/08/2019 20:13
Jola S. , chyba się dzisiaj upiję. Wielkie dzięki Pulsar,… »
Pulsar
17/08/2019 18:12
Dostosuję się. Nie nadam, na nikogo w życiu nie nadałem.… »
ShoutBox
  • Dobra Cobra
  • 18/08/2019 11:24
  • [link] Pełna wersja pięknej opowieści Ponad czasem w wydaniu dźwiękowym. Interpretuje głosowo najlepszy z polskich aktorów - Jarosław Boberek, znany z wielu ról.
  • mike17
  • 15/08/2019 20:25
  • Pozdrówki z wakacji :)
  • czarnanna
  • 15/08/2019 10:14
  • To teraz ja. Zaslyszane podczas pobytu w szpitalu: Błogosławieni ci, którzy wierzą w wypis tego samego dnia
  • Decand
  • 13/08/2019 19:20
  • Niektórzy wierzą też, że maksymalny czas tekstu w poczekalni wynosi pięć dni. Trzeba powoli, małymi kroczkami, jak nauka o nieistniejącym Mikołaju
  • Dobra Cobra
  • 13/08/2019 15:03
  • Niektórzy znow wierzą, że jak zostawisz 40 komentarzy różnym osobom to te 40 osób wróci do ciebie i da tobie takze 40 komentów
  • Dobra Cobra
  • 12/08/2019 18:38
  • Najprostsza rzecz to załatwić sobie klakierów ;)
  • Joefrind1
  • 11/08/2019 00:51
  • Nikt nie komentuje mojego wiersza :(
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 20:52
  • A to przepraszam, juz nie przeszkadzam
  • Dobra Cobra
  • 10/08/2019 19:20
  • Prozaicy piszą kolejne wersy, poeci kolejne rymy spisują. Nikt nie ma czasu ma oglądanie pogody, gdy Ojczyzna w potrzebie.
  • Joefrind1
  • 10/08/2019 16:25
  • Ale dzisiaj fajna pogoda
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:vertysadero3
Wspierają nas