| Ostatnie obrazki |
|
|
|
| Oczekiwanie w barze |
Czasami człowiek łaknie samotności
i gdzie jej szuka? Ja szukałem w barze
gdzie panował półmrok i zadymione powietrze.
Zamówiłem piwo i usiadłem na rozklekotanej
kanapie a w tle leciała jakaś psychodela
następnie bluesowy standard z harmonijką ustną.
Dzięki Bogu nie serwowali komercyjnych stacji
bo chyba bym wyszedł wylawszy wcześniej piwo
do rdzewiejących bebechów.
Poza mną, w barze, było kilku ludzi.
Grupka studentów, których nie znałem
oraz dwie zakochane pary.
Jedna z nich siedziała tuż po mojej prawicy.
Dziewczyna z dreadami i jej łysiejący
anglojęzyczny partner pewnie po wypiciu
herbatki zaczną lepiej się poznawać.
Lokal temu doskonale sprzyja.
Wspólny kibel oraz automat z kondomami
wiszący na ścianie jasno wyraża, że tam można.
Może to mnie wyobraźnia ponosi?
Ciekawe co by na to powiedział Freud?
Wyobraziłem sobie, że jestem Bogartem.
Twardym facetem w zmiętym prochowcu
oraz gustownym filcowym kapeluszu,
który po wejściu do knajpy rzuca monetę
i rzecze barmance: "Nalej to co zwykle, mała"
po czym dostaje szklankę whisky
i zasiada gdzieś w kącie, z dala od świata.
Oto w knajpie puścili Toma Waitsa.
Jego zszarpany przez życie głos zdawał się
brzmieć jak chór pijanych skowronków i wycie
deszczowych kundli na widok suki z wyższych sfer.
Na stoliku, przede mną, leżał tomik
Bukowskiego pod tytułem
"Miłość to piekielny pies"
który zapewne owego Toma Waitsa zachwycał
a który przelewa się seksem, piciem i konnymi
wyścigami. Tematy typowe dla Charlesa B.
co całe życie chlał i pieprzył a zabiła
go białaczka, i to w dość podeszłym
wieku. Kończę wiersz bo piwo zwietrzeje.
Twoje zdrowie, Chinaski!
A jednak pisałem dalej.
Skłoniła mnie do tego dźwięcząca w radiu
żydowska muzyka. Zastanawiałem
się czy to czasem nie arabskie brzmienia
lecz to ewidentna melancholia płaczących
skrzypiec starszych braci w wierze,
którym kultura zawdzięcza bardzo dużo
choćby najpiękniejsze aktorki Hollywood.
Czekałem ciągle na jedyną osobę
którą chciałem tego dnia widzieć.
Wiedziała, że tam byłem.
"Jak będzie chciała, to przyjdzie" pomyślałem
bo przecież ja nie wywietrzeję.
Przynajmniej nie tak szybko.
I jak robak grzebiący się ze wstydu
w piaskach plaży nudystów kończę ten brudny
strumień świadomości w którym nikt nie popłynie
zarówno w slipkach jak i bez.
Potrzeba pisania to najgorsze na świecie
upośledzenie umysłowe.
Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości użytkowników portalu bez ich zgody, jest stanowczo zabronione.
(Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).
|
|
|
|
|
Nie znaleziono podobnych tytułów.
|
|
|
|
 |
dnia luty 08 2010 18:38:57
hmm
za długie? przegadane?
to nic
rozgrzeszasz się sam w ostatnim wersie
widzę peela jak siedzi w barze i piszę bo nie może nie pisać
ten obrazek wydaje mi się na tyle szczery że kupuję |
 |
dnia luty 09 2010 00:45:10
Początek jest nieciekawy, ale potem się rozkręca i kręci aż do puenty. |
 |
dnia luty 09 2010 07:34:13
Nie wiedziałem, czy męczyć się i pisać z tego opowiadanie, czy zapisać to w formie wierszo - prozy, która trafia się w poezji wspominanego w wierszu Bukowskiego. Doszedłem do wniosku, że nie idzie mi jak narazie pisanie prozy i szybko wymiękam pisząc ją, więc postanowiłem napisać to tak. I wiadomo, że początek nie ma w sobie nic cieakawego, bo służy do zarysowania tła, sytuacji, miejsca i czasu akcji. Cieszę się, że się podoba. |
 |
dnia luty 09 2010 20:16:07
Okrój to, skondensuj treśc i wywal troche czasowników...wtedy bedzie o niebo lepiej... |
 |
dnia luty 09 2010 22:49:22
Za Waitsa i Bukowskiego już masz u mnie plus Dobrze się czyta, szczególnie po przebrnięciu przez początek, kiedy klimat i atmosfera już w nas wsiąkną. Niemal czułam jak wżyna mi się w skórę zapach tego zadymionego miejsca (to przez tego Waitsa zapewne, bo on mi się nieodmiennie kojarzy z zadymionymi knajpami ;P).
Pointa absolutnie trafna! W kilku słowach kwituje całą powyższą lawinę zdań.
Pozdrawiam wszystkich uzależnionych od pisania  |
|
|
|
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
|
|