Mrokiem dusz prostych, kłębem serc zawoalonych wśród poetów,
żyła od zawsze piękna gładź, przenośnią zwana od stu wieków.

Dla gładzi było miliard dusz onieśmielonych jej wzniosłością,
a drugi miliard twardych słów płynęło rzeki płytką złością.

Lecz jej to jedno było wszak, bo miała swoją piękną wolę
i przemagała wolą wraz, czy były szczęścia, czy niedole.

I był poeta piękny raz, a świat nim wzdychał w jego słowie,
i się unosił w świecie on, bo poetyckim zwał się zdrowiem.

"Należy w końcu ruszyć czas i skończyć czasy wskroś człowiecze!"
Tak światu on pewnego dnia coś rozedrganym głosem rzecze.

Lecz świat nie myślał, przyjął wraz, co wyśnił wieszcz mu ukochany,
i wieszcz to serce ludzkie wziął i dał dzwoniące mu kajdany.

A widział on tę sławną gładź, co się nad światem unosiła;
i zabrał tę, więc z sercem zmiął, a jego moc je połączyła.

Trwała symbioza bytów spół, bo wieszcz miał siłę, a gładź wolę,
gdy słowem szastnął zimny pan, czy były szczęścia, czy niedole.

A ludzie nie widzieli nic! Dalej żył ojciec z dziatki swymi,
ale już prawdy nie znał nikt, tylko przenośnie i ich rymy.

I umarł w końcu zimny pan, co wieszczem zwany, serce więził,
lecz się nie rozpadł węzeł sam, i dalej ludzi wolą gnębił.

Mijały wieki, tląc się w rytm; wieszcze wschodzili i spadali.
A węzeł wciąż nieskromnie trwał, więc zwykłym w końcu go nazwali.

Choć przecież pętlił wierszy tok, a ludzi męczył zły słów wymysł,
ale już prawdy nie znał nikt, tylko przenośnie i ich rymy.

Znasz ty ten węzeł! Ciebie też oplata kajdan gładzi w sercach.
Więc czemu ty nie niszczysz zła, gdy zło twe wersy wciąż uśmierca?

08.02.10 Warszawa

Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości użytkowników portalu bez ich zgody, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).