| Ostatnie obrazki |
|
|
|
| Gdybym - hippiegirl |
PROLOG
Mówi się, że Słowianie albo robią coś dobrze, albo wcale. Popadają ze skrajności w skrajność. Nie potrafią odnaleźć granicy umiaru.
Jestem Słowianką.
I to stało się moim przekleństwem.
Rozdział 1
Nie ćpam. Nie palę. Rzadko sięgam po alkohol. A jeśli sięgam, właściwie od razu zasypiam. Nie jestem rozrywkowa. Nie umiem się dobrze bawić. Po prostu. Kiedy widzę faceta, który nie umie tańczyć, widzę w nim ofiarę losu. Wyobrażam sobie siebie szalejącą na parkiecie. Zgadnijcie kogo widzę? Tak, tak – ostatnią siermięgę. Siermięga to ulubione słowo mojej znajomej. Odnosi je ona do wszystkich. W jej oczach każdy jest siermięgą. Ona też.
Siedzę na przystanku. Obok mnie trajkoczą trzy pussykaty. Pussykaty to takie dziewczyny, które lubią ćpać, palić, tańczyć, a co gorsza – trajkotać na przystanku. Gdybym ćpała, paliła, piła i lubiła tańczyć, pewnie by mnie one tak nie drażniły. Gdybym… Gdyby babcia miała wąsy… Siedzę więc na tym przystanku, obok mnie stoją pussykaty.
- Idziemy dzisiaj do Landryny? – szczeka jedna.
-Hm.. – druga udaje, że się zastanawia drapiąc się żelowym tipsem po nosie – piwo kosztuje tam całe 7 zeta.
- To nie będziemy się tam upijać. Zrobimy mały biforek u mnie na chacie, a potem jeden sznaps w Landrynie i jesteś gotowa! – pieje trzecia ochrypłym od fajek głosem.
Duszący dym papierosowy przegryza mi krtań. Spoglądam na rozkład jazdy… Jeszcze 7 minut. Dlaczego jeszcze nie zrobiłam prawa jazdy? Nie musiałabym tłuc się MZK. Ciekawe czy studiują. A jeśli studiują to co? Oby resocjalizację. Może jest dla nich jeszcze ratunek?
Na przystanku pojawia się człowiek w dresie. Człowiek w dresie ma ze sobą siatkę z jednego z największych sieci sklepów z tanią żywnością, gdzie starsze kobiety pędzą na złamanie karku by dorwać co lepszy łup. W torbie zaś tłucze się jakieś szkło. Człowiek stawia swój bagaż na ziemi. Wróćmy do dresu. Dres jest podarty pod pachami i w nogawce. Na pierwszy rzut oka – zwykły ortalion. Trzy paski muszą być, choćby świat miał się zawalić. Człowiek przyodziany we wspomniany dres ma twarz boksera. Nie psa. Byłoby zbyt estetycznie. Boksera walczącego w ringu. Słabego boksera, bo jego twarz zdobi wątpliwej urody przekrzywiony nos, rozcięta warga i spuchnięte oko. Całej krasy tej persony dopełnia natomiast jego jedyny ząb. Oczywiście – jakżeby inaczej – wyciąga fajkę i ją zapala. W końcu jest w miejscu publicznym, musi potruć trochę innych. Sięga następnie do swojej siatki, wyciąga butelkę piwa, którą otwiera jedynym zębem. Ciągnie długi łyk, po czym zaciąga się swoim płonącym patyczkiem. Podchodzi do eleganckiej starszej kobiety ubranej w norki. (Że też takie jeżdżą autobusami…)
- Gdybym chciał – zaczyna przybierając cwaniacką pozę – to by pani by mogła być moją żonom.
Nagle z głuszy za zamkniętymi ustami człowieka w dresie, słychać dźwięk gęstych smarków odchrząkniętych z nosa i wyplutych wprost pod moje buty. Gdybym była odważna, powiedziałabym mu coś. Ale nie jestem.
Minęło na szczęście już 6 minut. Wstaję, podchodzę do autobusu. Wysypują się z niego ludzie. Już próbuję wejść, kiedy nadciąga z bebechów pojazdu ostatni kuśtykający dziadek.
- Pchają się wszyscy! Ci co wysiadają mają pierwszeństwo!
Kupuje bilet, siadam tam, gdzie nikt nie może stanąć koło mnie z torbą lub dwiema zakupów. Mam za swoje. Pojawia się starszy facet z wielkim brzuchem. Jeszcze trochę i idąc, podbijałby go kolanami ku górze. Wpuszczam go na siedzenie pod oknem. Czuję odór piwska i papierochów. Gdybym piła i paliła, to może nie przeszkadzałoby mi to… Tak czy inaczej, zachwycony uprzejmością, jaka go spotkała ze strony młodego człowieka (bo to przecież takie rzadkie – uprzejmy młody człowiek), postanawia ze mną porozmawiać. Kiwam więc głową w potakującym geście, udając, że rozumiem co mówi. Kobieta siedząca za mną otwiera właśnie w tym momencie na całą szerokość swoje pomarszczone usta i kaszle z całym impetem wprost na tył mojej głowy. Gęby zasłonić nie raczy. Po co? Przecież jej bakterie nie zdążą osiąść na innych, bo pęd wydychanego powietrza podczas kaszlu to ponad 100 kilometrów na godzinę. Jej oskrzelowe tornado mogło urwać mi głowę. Nie wytrzymuję. Wstaję. Wysiadam trzy przystanki wcześniej niż powinnam.
Tak właśnie wygląda moje życie codzienne. Widzę to, czego nie dostrzegają inni. A może i dostrzegają, ale nie przywiązują do tego wagi. Są ponad to. Ja nie potrafię. Idę na kurs na prawo jazdy.
Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości użytkowników portalu bez ich zgody, jest stanowczo zabronione.
(Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).
|
|
|
|
 |
dnia marzec 08 2010 08:56:38
Mówi się, że Słowianie albo robią coś dobrze, albo wcale. Popadają ze skrajności w skrajność. Nie potrafią odnaleźć granicy umiaru.
Jestem Słowianką
Po pierwsze: co rozumiesz, przez stwierdzenie "jestem słowianką"? po drugie: naprawdę się tak mówi? gdzie?
Gdybym piła i paliła
powtarzasz to w kółko, jak i kilka innych słów, choćby bokser i pussykat), trochę synonimów by nie zaszkodziło
Widzę to, czego nie dostrzegają inni.
ajajaj... kolejna wybrana... naprawdę Twojej bohaterce wydaje się, że nikomu innemu komunikacja miejska nie działa na nerwy?
Najpierw kwestia stylistyczna: jak już napisałam: powtórki, jak już coś ci podpasuje, to powtarzasz to w kółko, momentami tez przesadzasz z zaimkami, kiedy śmiało możesz je powyrzucać, ale ogólnie nic, czego by nie można wyeliminować małą korektą.
A teraz co do fabuły: jeśli to jest prolog, to książkę od razu odłożyłabym na półkę. Marudna bohaterka, której nic nie pasuje i wszystko przeszkadza, za to wyraźnie ma siebie za kogoś lepszego od innych. Nie zniosłabym całej książki pisanej w tym tonie. |
 |
dnia marzec 08 2010 13:16:40
Wyjątkowo zgadzam się z Oke_Mani. Bohaterka, narratorka taka trochę wyrwana z "kontekstu". Ale gdyby spuścić z niej trochę powietrza, mogłaby być wcale fajną laską. Oczywiście najpierw musiałaby się nauczyć pić i palić.
Pozdrawiam. |
 |
dnia marzec 08 2010 13:47:19
mówi, się mówi ;d każdy, kto choć trochę intersuje się naszymi korzeniami prędzej czy później dochodzi do takiego stwierdzenia, ale w końcu nie to jest przedmiotem tekstu. Powtarzanie "Gdybym" jest celowe, natomiast z faktem, że występuje za dużo innych powtórzeń, rzeczywiście muszę się zgodzić. Bohaterka miała być "napuszona". Wydaje jej się że jest cudowna i wyjątkowa, ale do tego zamierzam dopiero dojść. Dzięki za komentarze  |
 |
dnia marzec 08 2010 13:50:37
No to z bohaterką Ci się udało. Tylko teraz jestem ciekawa, jak zachęcisz do czytania całości, skoro bohaterka z góry budzi antypatię? |
 |
dnia marzec 08 2010 13:55:31
no cóż, przyznam, że pokazałam ten tekst wielu osobom i jesteś pierwszą, której nie spodobała się bohaterka i jej spojrzenie na świat... nie wszystkim musi się ona podobać, ważne, by nie była obojętna |
 |
dnia marzec 08 2010 14:01:59
Albo nie byli z Tobą szczerzy Sorki, już taki mój paskudny charakter
Jeszcze jedną małą uwagę mam, ale tu już możliwe, że to tylko moje odczucia. Dopiero później zauważyłam, że PROLOG to tylko ten jeden akapit. Trochę dziwnie to wygląda, bo jak dla mnie prolog musi mieć jednak chociaż szczątkową fabułę, a tu jest jeden akapit na temat tego, że bohaterka jest Słowianką (cokolwiek by to znaczyło). |
 |
dnia marzec 08 2010 14:10:23
też jest taka możliwość nie rozumiem, czego nie rozumiesz z tą Słowianką? |
 |
dnia marzec 08 2010 14:12:16
No wytłumacz mi: jest Słowianką, bo...? |
 |
dnia marzec 08 2010 14:14:43
bo mieszka w Polsce. ot cała tajemnica |
 |
dnia marzec 08 2010 14:23:54
Żeby mieszkać w Polsce nie trzeba być Słowianinem, a i nie każdy Słowianin mieszka w Polsce. Straszny zgrzyt jak dla mnie. Jakbyś napisała o tych Słowianach tylko dlatego, ze podoba Ci się to słowo. |
 |
dnia marzec 08 2010 14:27:31
cóż, mam zatem napisać: Urodziłam się w Polsce dnia tego i tego, tu i tu, moi rodzice również są rodowitymi mieszkańcami Polski. Również są zmalkontenciali, tak jak ja, dlatego ośmielam tytułować się słowianką? Czy wtedy byłoby dobrze? Wydaje mi się, że szukasz dziury w całym. Zresztą, przynajmniej w moim odczuciu, wstęp jest dość metaforyczny - skoro słownianie robią coą albo dobrze, albo wcale, to uważam się za słowiankę. Eh.. niezła dyskusja się wywiązała ;d niemniej, dzięki za zwrócenie uwagi  |
 |
dnia marzec 08 2010 14:45:23
Mam Ci napisać prosto z mostu, że to co piszesz w prologu to bzdury? Spotkałaś w życiu jakiegoś Polaka, który mówi o sobie, że jest Słowianinem? |
 |
dnia marzec 08 2010 14:56:31
zaraz się tutaj pobijemy spokojnie! szanuję oczywiście Twoje zdanie, Ty myśl sobie swoje, a ja będę myślała swoje. Pisanie ma to do siebie, że nie zawsze trzeba pisać prawdę i odzwierciedlać rzeczywistość  |
 |
dnia marzec 08 2010 15:02:06
Prolog, czego? Nauki jazdy? Jak zarazie nie ruszyła z przystanku.
Może wystarczy pierwsza część. Trzeba przyznać, że dość swobodnie posługujesz się językiem.Umiesz skupić się na szczególe i dobrze obserwujesz. Poza tym dość nudne, ale to przecież prolog więc jest nadzieja na więcej. Nigdy nie oceniam na postawie fragmentu (bo może potem się okaże z teksu ,że jednak to był prolog) |
 |
dnia marzec 08 2010 15:06:57
Pisanie ma to do siebie, że nie zawsze trzeba pisać prawdę i odzwierciedlać rzeczywistość
Gdybyś na samym początku poinformowała mnie, że masz takie podejście, to w ogóle odpuściłabym sobie komentowanie. Powodzenia 
Bardzki, to jest pierwszy rozdział. "Prolog" to tylko jeden akapit  |
 |
dnia marzec 08 2010 15:26:41
Oke _Mani masz rację, wyraźnie, muszę pójść do okulisty |
 |
dnia marzec 08 2010 16:47:52
Słowianie? ten fragment był mi obojętny. Drugi i trzeci akapit - powtórzenia i nadmiar zaimków przeszkadzają bardzo i walczyłam, by czytać dalej. Podobnie jak Oke - drażnią mnie kolejne oświecone indywidualistki, krytykujące wszystko i wszystkich. To już było.
Za krótkie, by konkretnie ocenić styl czy cokolwiek. Ale nie jest źle i końcówkę czytało mi się w porządku. Daję dobry, czekając na więcej Pozdrawiam  |
 |
dnia marzec 08 2010 23:05:35
Pussykaty to takie dziewczyny, które lubią ćpać, palić, tańczyć, a co gorsza – trajkotać na przystanku. Gdybym ćpała, paliła, piła i lubiła tańczyć, pewnie by mnie one tak nie drażniły.
Nie lepiej napisać?: Gdybym robiła to, co one, pewnie...
-Hm..
Jeszcze jedną kropkę więcej.
piwo kosztuje tam całe 7 zeta.
Słownie siódemkę proszę
Spoglądam na rozkład jazdy… Jeszcze 7 minut.
O i tu.
Tak w ogóle, to bohaterkę prześladuje cyfra siedem? 
Na przystanku pojawia się człowiek w dresie. Człowiek w dresie ma ze sobą siatkę
Po co to powtarzasz? Wiadomo, o kogo chodzi.
Pisz tak: Na przystanku pojawia się człowiek w dresie. Ma ze sobą...
Sorry, ale prolog jest nieudany. Do poprawy. Wtedy dokończę  |
 |
dnia marzec 10 2010 18:33:29
Spotkałaś w życiu jakiegoś Polaka, który mówi o sobie, że jest Słowianinem? Ja jestem słowianinem i się czuję słowianinem. Nie wiem co w tym kurdę dziwnego. |
 |
dnia marzec 10 2010 18:41:10
Nie pisz cyframi.
A jeśli studiują to co? Oby resocjalizację. Może jest dla nich jeszcze ratunek? Bohaterka jest okropna, ale to jej się udało
Nie pisz liczb cyframi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bohaterka jest beznadziejna. Rozumiem odniesienie do słowian, ale nia mam zamiaru nikomu tłumaczyć. Rozdział jest bardzo fajny. Niezłe spojrzenie na świat.
To bardzo mądry tekst. To świetny scenariusz. No nie wiem. Co jeszcze. Kto nie czuje klimatu nie skuma. |
 |
dnia marzec 10 2010 18:43:46
Drugi i trzeci akapit - powtórzenia i nadmiar zaimków przeszkadzają bardzo i walczyłam, by czytać dalej. Czyli Kinga nie lubisz.
No jest trochę tego, ale chyba nie jest tak źle. |
 |
dnia marzec 11 2010 08:48:16
Myślałem i myślałem co to opowiadanie mówi o bohaterce. Niby tylko nadwrażliwość i alienacja, ale nagle wpadła mi do głowy myśl- z kim ona by uprawiała seks? Z plastikowym manekinem? Przecież każdy człowiek ma wady, a w gazetach wygląda się "idealnie" po malowaniu i retuszach.
Dobre z minuskiem. |
|
|
|
|
|
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
|
|
|
|