Monika II - lina_91
Proza » Obyczajowe » Monika II
A A A
Tamten dzień pamiętała tak dokładnie, jakby to było wczoraj. Koncert, duszność, ostra muzyka, pogo... Jak zwykle, poszła z koleżankami, wiedząc, że w klubie powinien się pojawić Adrian z Jackiem. Ale że przez dłuższą chwilę nie mogła go wypatrzyć, wybiegła na pogo. Musiała się wyszaleć. W którymś momencie przyszło jej przekląć swoją głupotę: potknęła się, upadła i wrzasnęła z bólu. Jakimś cudem wtedy znalazł się przy niej Jacek, pomógł wstać i wywlec się z tłumu.
-Co z tobą? - wrzasnął. Monika przelotnie spojrzała w twarz przyjaciela. Właśnie: przyjaciela. Do tamtego koncertu byli tylko przyjaciółmi. Sięgnęła do tylnej kieszeni i wyjęła stamtąd nóż z niewielkimi, ale wyraźnymi kropelkami krwi na ostrzu. -Monika!
-Otworzył się, jak upadłam. Rozcięłam sobie nogę.
-Idziesz do domu?
Chciała wrzasnąć, że to raczej naiwne pytanie, ale dała sobie spokój, szkoda było gardła. Pokiwała tylko głową. Jacek złapał ją za ramię i ścisnął, nachylił się do jej ucha, zadrżała.
-Zawiozę cię.
-Nie trzeba...
-Mona! - teraz dopadł do nich Adrian, rzutem oka ogarnął dziewczynę i chłopaka. Pokręcił głową. -Mówiłem ci, że jak my tu będziemy, nie musisz targać tej kosy - wrzasnął, przekrzykując muzykę. Adrian był zdecydowanie najmniej cierpliwy, więc wyciągnął ich na zewnątrz i tam już ciszej kontynuował:
-Przecież wiesz, że nic nie dalibyśmy ci zrobić, powtarzam ci to codziennie. Co się stało?
-Sama się ciachnęłam, nóż otworzył mi się w kieszeni. Idę do domu.
-Dobra, odwiozę cię.
-Ja to zrobię - zaprotestował ostro Jacek. Adrian spojrzał ze zdziwieniem na spokojnego zazwyczaj kumpla.
-Dobra, wyluzuj. To ja wracam, Krzysiek się nachlał, trzeba go pilnować. Nara.

A potem... Wolna jazda, nastrojowa muzyka - o ile Jacek na koncertach uwielbiał ostrą muzykę, w samochodzie nigdy jej nie puszczał, bo twierdził, że go dekoncentruje. I cisza w jej domu - rodziców nie było. Do niczego nie doszło, ale... Otóż to, ale. Kiedy wyszła z łazienki, opatrzywszy sobie nogę, on czekał na nią w salonie. Nie powiedziała ani słowa, on też nie.
Spojrzała tylko na niego wzrokiem niemowlaka, który nie umie mówić, więc wierzy, że oczami da się powiedzieć całą prawdę. On znowu patrzył na nią jak mały chłopczyk, który domyśla się, że zbroił, ale wie, że musiał, bo to było silniejsze od niego.
-Chodź - powiedział. Dopiero teraz zauważyła, że w ręku trzymał butelkę wina. Nie miała pojęcia, skąd ją wziął, bo jej rodzice woleli słabsze trunki. Potrząsnęła głowa.
-Nie chcę.
Znała go od kilku lat, ufała jak nikomu innemu, ale napić się nie chciała. Nie z nim, nie o jedenastej w nocy, nie sama w domu. I bynajmniej nie chodziło o to, co on miałby możliwość jej zrobić, a o to, co jej mogłoby strzelić do głowy w obecności tego chłopaka.
Monika wstała i przekręciła gałkę w odtwarzaczu cd. Na dźwięk "Pieśni aniołów" The Analogs, Jacek wstał i pokręcił głową. Zmienił płytę.
"Miłość, jak wino uderza do głów..."
-Eleni? Nie wiedziałam, że jej słuchasz.
-Może powinienem.
-Dlaczego?
-Bo ty jej słuchasz. To co, napijesz się? - usiadł naprzeciwko niej, w fotelu.
-Nie, Jacek.
-I dobrze - stwierdził zaskakująco spokojnie. -Nam wina nie trzeba. Mnie przynajmniej. A tobie?

I wtedy wszystko się zaczęło. Nie było westchnień, egzaltowanych wynurzeń. Klęczał przy niej ponad pół godziny, ściskając za rękę.
-Jak długo?
-Długo, Jacek. Bardzo długo.
-Za długo? Myślisz, że obudziłem się za późno?
-Nigdy nie jest za późno.
-Myślisz? Ja chciałem to zrobić już kilka miesięcy temu. Ale, wiesz... Bałem się. Jesteś taka młoda... Nadal się boję. Twoi rodzice pewnie też. A ty?
-Nie ciebie, Jacek. A powinnam?
-Nie musisz się mnie bać. Nie chodzi mi o to - położył rękę na jej udzie i przesunął do góry. Nie drgnęła, ale musiał poczuć nagłe spięcie mięśni. -Wiesz przecież. Ja chcę ciebie. Nie twojego ciała, ciebie. Daj mi siebie.
Wiedziała, o czym mówił. Nie prosił, żeby zrzuciła jasną bluzkę i położyła się z nim na wąskiej kanapie. Nie prosił, żeby rozpaliła żar dwóch ciał, żeby zapaliła świeczkę mandarynkową. On chciał, żeby po raz pierwszy od lat tak naprawdę dała mu siebie.
-Dasz?
-Przecież wiesz - kiedy wstała, zmieniła się płyta w odtwarzaczu i zaczął zawodzić Robert Gawliński.
"Nigdy, nigdy nie jest za późno
Zacząć tak jak chce się żyć
Nigdy, nigdy nie jest za późno
Zacząć tak jak chce się żyć"
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
lina_91 · dnia 24.06.2007 16:54 · Czytań: 604 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:40
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas