Larwy cz. I - Azazella
Proza » Długie Opowiadania » Larwy cz. I
A A A
Larwy... Są wszędzie. W ścianach, w podłodze, pod łóżkiem. Szepczą o mnie, naśmiewają się... To doprowadza mnie do szaleństwa... O to Im chodzi... Powoli spuściłam stopy na podłogę i zajrzałam pod łóżko, nie było Ich. Pochowały się, szepty ucichły. Pobiegłam do łazienki i zatrzasnęłam za sobą drzwi, chociaż i tak wiedziałam, że to nic nie da, One były juz w środku. Pływają w rurach, zlewie nawet w muszli. Nachyliłam się na jej ciemnym wnętrzem, ale pochowały się, gdy tylko zobaczyły moją twarz

- Kiedyś was zabiję - wrzasnęłam z nienawiścią do wnętrza kibla
Z satysfakcją oddałam mocz na białe niegdyś kafelki. Z przyjemnością zbezcześciłam "sanktuarium" matki... Cały dom mógł być brudny, ale łazienka zawsze musiała być nienagannie czysta. Szalona kobieta

Truchtem wróciłam do pokoju. Starałam się nie spojrzeć w żadne z pięciu luster (kolejne szaleństwo matki).Boję się własnej twarzy. Z lustra patrzę nie ja, tam jest inna kobieta. Ona ma rzadkie włosy, splątane i tłuste, a jej oczy są tak wyłupiaste jakby miały wypaść - to Larwy chcą je wypchnąć. Czuję dziwną sympatię do dziewczyny z lustra... Chcę jej pomóc, powtarzam to za każdym razem, kiedy przechodzę koło jej małego domku w lustrze. Szybko wbiegłam do pokoju i jednym susem wskoczyłam na łóżko. One znowu szepczą. Są blisko, słyszę jak się ruszają... Otuliłam się przepoconym prześcieradłem, to jedyna bariera, jeżeli nie będę miała, nawet takiej osłony, wejdą we mnie. Wejdą przez usta, nos, odbyt i pochwę. Ale ja mam jeszcze jedną broń. Głupie robale nie wiedzą, co im szykuję. Sięgnęłam pod poduszkę. Był tam kawałek szkła. Dziwną przyjemność sprawiło mi cięcie własnych nadgarstków... Ach jak to bolało... tak słodko, gdy One martwe wypływały ze mnie ...

- Gińcie - szepnęłam z satysfakcją - gincie

Cięłam coraz głębiej, a świat wirował bardziej i bardziej wraz z upływem krwi... świat wirował, a wraz z nim pokój, jak karuzela, karu-zela, zela-karu, karuzelllaaa. Jakie śmieszne słowo?.. łowo, owo, wo oooooooooo. Szepty. One znowu To robią... Ale ten szept... Jest Inny... Inny niż inne... Kusi mnie, wabi, a jednocześnie odpycha... Boję się go i boję się za nim nie iść

- Chodź - szepcą One - chodź

Ostrożnie otworzyłam drzwi pokoju. Ona tam była. Królowa, robali. Obleśna, tłusta w papierowej koronie na głowie, jeszcze tylko berło i podnóżek i królowa będzie Królową... ścisnęłam mocniej kawałek szkła, raniąc sobie wnętrze dłoni.

- Zabiję cię, kurwo - szepnęłam podchodząc do Niej

- Tak, podejdź kochanie - szepnęła Ona głosem matki - choć do mamy

Świat zawirował, a Ona wyciągnęła długi jęzor i złapała mnie za nogi, wciągała mnie do gęby. Wrzeszczałam i wiłam się, ale Ona nie przestawała. Już, już by mnie niebyło, gdy królowa... Zniknęła po prostu i zwyczajnie... Była i nie ma. Osuwałam się w ciemność...

Do gabinetu weszła młoda kobieta. Nie dało się dokładnie określić jej wieku. Liczne łzy i nieprzespane noce, nadawały jej wygląd dużo starszej niż była w rzeczywistości. Za biurkiem siedział młody lekarz
- Proszę, niech pani usiądzie -gestem wskazał jej krzesło
Gdy kobieta się usadowiła, zaczął
- Wiem, że to może być trudne, ale musi mi pani opowiedzieć, co się przytrafiło pani córce. Ludzie nie stają się... tacy, z dnia na dzień, bez powodu
Kobieta westchnęła i zaczęła opowiadać
To był słoneczny dzień. Ania bawiła się z kolegami z zerówki na polance, niedaleko domu. Dzieci biegały i bawiły się w ciuciubabkę.
Złap nas ciuciubabko - krzyczały Malce do dziewczynki - Złap nas
Ania miała zawiązane oczy, nie wiedziała jak bardzo oddaliła się od skraju polany
- Ania, Ania nie idź tam - chcieli ją ostrzec koledzy
Niestety było za późno. Mała wpadła do dołu przykrytego gałęziami. Ludzie ze wsi wrzucali tam martwe zwierzęta i odpadki. W dole było mnóstwo robaków i larw much. Przerażone dzieci zebrały się wokół dziury płacząc i wołając koleżankę. Jedna z matek zainteresowana zamieszaniem podeszła do dzieci
- Jezus, Maria, Aniu! Pomocy! Niech ktoś pomoże!
Dziecko w głębokim szoku przewieziono do szpitala. Od tamtego czasu mała panicznie bała się owadów. Szczególnie przerażały ją wszelkiego rodzaju larwy. Z czasem zwykły strach przekształcił się w fobię, dziewczyna bała się nawet motyli…Rodzice próbowali wszystkiego, prowadzili córkę do wszystkich specjalistów, jakich tylko byli w stanie znaleźć, jednak każdy z nich, po paru wizytach rozkładał ręce
- Nie możemy pomóc waszej córce - twierdzili
Rodzice byli coraz bardziej zrozpaczeni. Chwytali się każdej rzeczy, która mogła pomóc Ani. Hipnoza, akupunktura, tabletki. Wszystko zawodziło. Gdy wydawało się, że wszystko jest już dobrze, lęk powracał ze zdwojoną siłą. Rodzice coraz częściej kłócili się, obwiniając wzajemnie. Zaczęli się od siebie oddalać, więzi rodzinne słabły. Matka i ojciec skupieni na obarczaniu się wzajemnie winą, nie zauważyli, że mała Ania coraz bardziej zamyka się w sobie…
- Mamo idę do szkoły - rzuciła piętnastoletnia już Ania do matki
Kobieta tylko mruknęła i machnęła ręką. Oglądała swój ulubiony serial, nie mogła zajmować się teraz błahostkami.
- Mama musi się zrelaksować-myślała dziewczyna idąc ulicą. Tak naprawdę wcale nie szła do szkoły. Teraz większość swojego czasu spędzała w nowo otwartym klubie. To tam poznała "Iksa". Tak kazał do siebie mówić. Na pierwszy rzut oka był jednym ze wszystkich dorastających chłopaków, ale miał jednak coś w sobie. Coś tajemniczego, pociągającego. Był kimś przed kim mogła się otworzyć, wypłakać, przytulić. Dziewczyna wyraźnie odżyła. Rodzice zadowoleni, ze zdwojona siłą zajęli się walką ze sobą. Gdy córka coraz później wracała do domu, swą złość i niepokój wyładowywali na sobie. W końcu dowiedzieli się o wagarach
- Anka na dół, natychmiast! - Matka, Az trzęsła się ze złości
-Tak mamo?
- Jakie "tak mamo" do cholery! Co znaczą te twoje nieobecności, gówniaro!
- Mamusiu ja…ja wszystko wyjaśnię – łzy zaczęły dławić dziewczynę, matka nigdy nie podnosiła na nią głosu
- Tylko mi tu nie rycz! To, że boisz się robali, jak jakaś idiotka nie znaczy, że masz sobie odpuszczać szkołę!
Dziewczyna wybuchnęła płaczem i wybiegła z domu
- I co zadowolona - syknął ojciec- napawaj się zwycięstwem
- A ty co, cholera jasna! Zawsze po jej stronie - wrzasnęła kobieta- To twoja wina, że jest taka!
Córka wróciła do domu po dwóch tygodniach. Brud mieszał się z krwią na jej ciele, na rękach miała slady igieł. Niektóre rany zaczęły się już jątrzyć.
- Była wielokrotnie gwałcona - orzekł lekarz - I najprawdopodobniej jest uzależniona od heroiny. Potrzebny jest natychmiastowy odwyk, jeszcze nie jest za późno.
Lekarz ostrzegał, że po odwyku, dziewczyna może nie być sobą, przez jakiś czas, ale jej stan pogarszał się od ponad pół roku. Po samobójstwie ojca dziewczyna jakby się uspokoiła, prawie wróciła do normalności. Potem jednak zamknęła się w swoim pokoju i tak zostało aż do dzisiaj

Kobieta skończyła opowiadać. Spuściła głowę i załkała. Młody lekarz ścisnął jej dłoń
- Wszystko będzie dobrze, pomogę Pani córce.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Azazella · dnia 11.06.2009 09:02 · Czytań: 1023 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
milla dnia 13.06.2009 12:55
Cytat:
Larwy.
może wielokropek?
Cytat:
Larwy. Są wszędzie. W ścianach, w podłodze, pod łóżkiem. Szepczą o mnie, naśmiewają się... To doprowadza mnie do szaleństwa... O to Im chodzi... Powoli spuściłam stopy na podłogę i zajrzałam pod łóżko, nie było Ich.
mieszasz czasy. najpierw teraźniejszy, potem przeszly bez płynnego przejscia. zgrzyta.
Cytat:
One były juz w środku. Pływają w rurach, zlewie nawet w muszli. Nachyliłam się na jej ciemnym wnętrzem, ale pochowały się, gdy tylko zobaczyły
tutaj to samo
Cytat:
Chcę jej pomóc, powtarzam to za każdym razem, kiedy przechodzę koło jej małego domku w lustrze. Szybko wbiegłam do pokoju i jednym susem wskoczyłam na łóżko.
to samo
i masę taich przykłądów. według mnie do zmienienia, bo czyta się przez te skoki czasowe koszmarnie
Cytat:
- Zabiję cię kurwo - szepnęłam podchodząc do Niej
- Tak podejdź kochanie - szepnęła Ona głosem matki - choć do mamy
chyba braki interpunkcyjne
ostatni akapit psuje treść. zbyt pospieszny, wrzucasz informacje jak leci, zamiast je opowiedzieć.
pierwsza częśc calkiem fajna,ale braki stylistyczne do poprawy.
poki co, bez oceny
pzdr
Azazella dnia 15.06.2009 20:34
braki interpunkcyjne, to napewno. Starałam się, żeby było ich jak najmniej, ale nie umiem ocenić czy tylko na staraniu się skończylo. Co do skoków czasowych, pisząc np. "Larwy... Są wszedzie" nie chodzi mi, że one sa w tej chwili, tak samo z fragmentem "Pływają w muszli(...)" onie nie pływaja w tej chwili. To jest... hmm stan ogólny(?) nie wiem jak to określić... Ale popracuję nad tym ;)... dobra poprawiłam:)
RosieSilence dnia 27.07.2011 17:25
Zgadzam się z Millą, że druga część jest napisana zbyt ogólnikowo. Mimo wszystko podoba mi się i czekam na drugą część :)
Azazella dnia 27.07.2011 20:21
Dziękuję za odwiedziny, ale kolejnej części raczej nie będzie;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Janusz Rosek
12/07/2024 08:57
Kazjuno Bardzo dziękuję za Twój komentarz i słuszne… »
Kazjuno
12/07/2024 08:07
Przeczytałem Januszu z zainteresowaniem. Wewnętrzne rozterki… »
valeria
10/07/2024 13:53
Podoba mi się. Łagodne lato :) »
valeria
10/07/2024 13:51
Dziękuję, opis poprawiony już:) zachęcam :) od soboty jestem… »
Berele
10/07/2024 13:37
Pointa mogłaby okazać się jakaś lżejsza, ale udała się ta… »
Jacek Londyn
10/07/2024 13:08
Valerio, cieszę się, że się wydało, że ktoś z nas (a… »
Berele
10/07/2024 10:59
Nawet fajne neolęgi. Spodobał mi się wiersz ubogi w… »
Berele
10/07/2024 10:37
Dużo ładnych figur w wierszu. Na minus poetyckość eteru i… »
Dar
09/07/2024 21:49
złotym strumieniem spłyniesz po mej wyjątkowej kreacji… »
valeria
09/07/2024 21:38
Pięknie, rozpływam się :) »
Dar
09/07/2024 18:29
Ciepłym deszczem rozpoczniesz lato gdy tak zmysłowo… »
Dar
08/07/2024 11:31
Ludzie z chorobami psychicznymi otrzymują stopień… »
Kazjuno
08/07/2024 00:29
Przyznam się Kasiu, że początkowo czytało mi się tekst… »
Dar
06/07/2024 19:35
valeria Myślę, że kobiety czerpią najwięcej energii z… »
Miyo
06/07/2024 19:23
witam uważam na podstawie obserwacji, że stresu nie można… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:23
Najnowszy:Arcte