Coś się kończy 2 - Szuirad
Proza » Długie Opowiadania » Coś się kończy 2
A A A
Dla jasności wydarzeń sugeruję zajrzeć do części pierwszej opowiadania - Szuirad


Krzysztof chciał zauważyć, że zaproszenie wypadło jakoś sztucznie, ale w tym momencie rozległ się sygnał komórki. Staruszek skinął głową, strzelił palcami w rondo kapelusza i wolnym krokiem odszedł w kierunku przystanku autobusowego.
Parę minut później telefon zamilkł. Ala rozłączyła się i jakakolwiek próba nawiązania ponownego kontaktu rozbijała się o bezduszny głos, monotonnie informujący, że abonent jest nieosiągalny.
Chłopak rozejrzał się. Nieznajomy zniknął a wokół przesuwali się milczący, skuleni pod parasolami ludzie, chowając się przed deszczem, który jakąś chwilę temu zaczął ponownie siąpić. Mrok zgęstniał a chmury jakby zjechały w dół i stłumiły wszelką radość. Gdzieś z daleka niosły się przytłumione odgłosy obwodnicy, wskazując, że świat jednak się nie zmienił. Dobitniej upewniła go o tym brudna, oleista kałuża, która, poderwana przez przejeżdżający samochód, chlusnęła jęzorem błocka na jego spodnie. Poczuł wilgoć, wdzierającą się do butów lepkimi, zimnymi dłońmi. Niski volkswagen golf, z przyciemnionymi szybami, zwolnił i zamrugał światłami w ramach przeprosin, po czym odjechał z piskiem szerokich opon, unosząc z sobą rwące się takty: Coś się zaczyna, coś się kończy;.
Krzysztof dłonią starł z czoła krople deszczu i spojrzał na witrynę antykwariatu. Woda strugami spływała po szybie, załamując i zniekształcając obraz. Książki wydawały się falować. Nabrzmiewać, to znów kulić pośród udrapowanych na półkach aksamitów. Blask ulicznych lamp rozmywał się, by w chwilę później skupić w soczewkach kropel, malując na milczących woluminach mozaiki cieni i świetlistych plam. Obok regałów, niczym zaklęci strażnicy, trwały wyniosłe, wysokie wazony pełne zasuszonych kwiatów.
A gdzieś głębiej antykwariatu czaiła się tajemnica.

Ranek powitał Krzysztofa bólem głowy, gardła i wysoką gorączką. Z trudem przełknął ślinę i z oporami usiadł na łóżku. Było jeszcze wcześnie, tak wcześnie, że nawet emerytowani gospodarze wciąż spali. Najciszej jak umiał wszedł do łazienki i przepłukał gardło gorącą wodą. W kuchni zrobił sobie herbatę i z szafki nad lodówką wygrzebał jakieś pastylki do ssania. Po drodze zgarnął jeszcze aspirynę musującą i witaminy. Ze wszystkim wrócił do pokoju. Tabletki popił łykiem pozostawionego wczoraj soku. Na koniec do jego resztek wrzucił krążek aspiryny. Czekając, aż się rozpuści, podszedł do okna. Zielona reklama antykwariatu trwała na swoim miejscu. Westchnął. Miał nadzieję, że wieczorna przygoda była tylko koszmarem.
Wrócił pod kołdrę. W niespokojnym śnie rzucał się na łóżku do samego rana.

Kilka kolejnych dni spędził w swoim pokoju. Pilne sprawy udało mu się załatwić telefonicznie. Szukanie pracy odłożył na później. Nie miał teraz do tego głowy, ani jego aparycja nie budziła zaufania. Z Alą nie udało mu się skontaktować. Przez znajomych dowiedział się, że wyjechała. Sprawdził też, że nie dotarła do rodzinnego domu. Przypadkiem w rozmowie z sekretarką z Dziekanatu dowiedział się, że Ala nagle wzięła urlop dziekański i wczoraj wyjechała do Holandii. Trybiki w umyśle Krzysztofa zaskoczyły. W zasadzie nie musiał już pytać czy opiekunem grupy był adiunkt profesora Kołkowskiego. Odkrycie prawdy bynajmniej nie poprawiło mu nastroju.

Cały następny miesiąc, każdą wolną chwilę Krzysztof obserwował witrynę z książkami. Zamknął się w sobie i właściwie to momentami żałował, że w końcu dostał jakąś pracę. Odsunął się od ludzi. Wolał tkwić przy oknie i gapić bezmyślnie na wchodzących i wychodzących z antykwariatu. Na początku bawiło go jeszcze liczenie ludzi i wymyślanie, jakie książki kupili lub sprzedali. Wkrótce apatia przezwyciężyła i to. Kilkukrotnie widział staruszka. Wysiadał z autobusu i dziarskim krokiem kierował się do antykwariatu. Zanim zanurzył się w świecie książek, zawsze spojrzał w stronę jego okna, jakby wiedział, że tam zza firanki śledzi go para oczu. Krzysztof momentami chciał się z nim spotkać, ale bał się. Tak, jak każdy człowiek boi się, że ktoś może znać jego najskrytsze myśli.
Już parokrotnie wychodził z mieszkania z zamiarem wstąpienia i zapytania o starszego pana, ale odwagi wystarczało mu na przejście obok wystawy. Czasem zawracał już ze schodów w mieszkaniu. Denerwowało go to i irytowało. Im bardziej uczucia te rosły, z tym większej bezsilności zdawał sobie sprawę.

Przełom nastąpił tuż przed Wigilią.

W piątek szefowa zarzuciła go w biurze robotą. Z uśmiechem wręczyła dodatkowe dokumenty. Młody, samotny to ma przed świętami więcej czasu. Klnąc w duchu zabrał papierkową robotę do domu. W sobotę od rana zasiadł przed laptopem. Zawziął się i przed obiadem udało mu się postawić ostatnią kropkę. Przeczytał raport raz jeszcze i w końcu zadowolony wyłączył komputer. Nie wstając z krzesła, rozprostował się i wyciągnął ręce ponad głowę. Stawy chrupnęły, jakby miały się zaraz rozsypać. Ziewnął przy tym przeciągle. Nim skończył rozległ się sygnał nadejścia SMS'a.
Numer nadawcy był zastrzeżony. Krzysztof nieco zdziwiony otworzył wiadomość, a gdy treść dotarła do jego umysłu, machinalnie wstał i przesiadł się na tapczan. Były to świątecznie życzenia od Ali. Ciepłe i jak zwykle niestandardowe. Trąciły jednak oficjalną nutą i wyczuwalnym dystansem. Długo nie odrywał wzroku od niebieskawego ekraniku, trawiąc literki jedna po drugiej, jakby chciał wyryć w pamięci wyraz po wyrazie. Jakby sądził, że poprzez telefoniczne łącza jest w stanie ściągnąć dziewczynę do siebie.
I wtedy coś w nim pękło. Sięgnął po przewieszony przez krzesło polar. W przedpokoju, praktycznie w locie, narzucił na siebie kurtkę i wzuł buty.

Tylko przez moment zawahał się przed naciśnięciem klamki antykwariatu. Kiedy jednak zamek już szczęknął, Krzysztof poczuł jakby z jego ramion opadły okowy. Jakieś ogromne brzemię zostało przed progiem i po raz pierwszy od miesiąca pozwoliło mu wyprostować się i głęboko odetchnąć.

Wewnątrz pomieszczenia panowała cisza przesiąknięta atmosferą tajemniczości i powagi. W powietrzu unosił się ulotny, subtelny zapach starego papieru, dokumentów i jakby pewnego napięcia zastygłego pomiędzy pełnymi regałami. Krzysztof mimo woli przejechał opuszkami palców po skórzanym grzbiecie najbliższego woluminu. Dotyk rozbudził w nim tęsknotę za sekretnymi, zagadkowymi światami, ukrytymi na pożółkłych, czasem postrzępionych kartach. Zawsze miał wrażenie, że czytając wskrzesza na nowo uśpione przed laty myśli i uczucia. Niemalże namacalnie doznawał ich obecności wokół siebie, krążących pomiędzy półkami, ocierających się niczym muślin o zastygłe w oczekiwaniu na czytelnika tomy.
- Życie jest jak książka, którą się czyta i pisze jednocześnie. Może być fascynująca...ale również okropnie nudna.
Przed Krzysztofem pojawiła się mała, korpulentna kobieta. Czarna bluzka i spódnica dodawały nieznajomej powagi, która pryskała, gdy spojrzało się w jej zielone oczy. Właściwie trudno było stwierdzić czy figlarno - drapieżny błysk w źrenicach to znak żywiołowego temperamentu, czy jedynie odprysk światła z rozwieszonych kandelabrów. W tej jednak chwili uśmiechnęła się ciepło i dodała:
- Dobrze, że przyszedłeś. Szef czeka na zapleczu.
W zasadzie Krzysztof sam nie wiedział, dlaczego nie zdziwił się takim powitaniem. W postawie kobiety i aurze tego miejsca było coś, co sprawiało, że naprawdę poczuł się jak stary bywalec.
- Prawie jak w domu - przez głowę przebiegła mu ulotna myśl, ale spłoszył ja szybko, gdzieś bardzo głęboko, czując bolesne ukłucie.
- Na zapleczu, to znaczy? - Zawiesił pytająco głos.
- O! Przepraszam. Tam, na końcu tej wnęki. - Wskazała mu szerokie drzwi za ostatnim z regałów.
Podziękował skinieniem głowy i skierował się we wskazane miejsce. Uchylone skrzydło zapraszało do mrocznego wnętrza. Przez chwilę zawahał się, ale wszedł. Kątem oka zobaczył jeszcze jak kobieta z wielką pedanterią poprawia i tak idealnie wyeksponowane tomy.
Pomieszczenie, w którym się znalazł było niewiele mniejsze od sali wystawowej. Panujący półmrok bardziej przywodził na myśl jakieś katakumby niż, nawet tak duży, kantorek sklepu. Wrażenie potęgowało brak okien i cichy szmer wentylatorów.
- Tu jestem! - Doleciał go przytłumiony, jakby wydobywający się z głębin szafy głos. Staruszek siedział przy małym biurku otoczony całymi stertami książek i wklepywał jakieś dane do komputera. Zielonkawo-niebieski poblask ekranu wyostrzał mu rysy, pogłębiał zmarszczki i rzędami białych linijek odbijał się w szkłach okularów o cieniutkiej, srebrnej oprawie.
- Dzień dobry... - Krzysztof zagaił niepewnie. Stał i nie wiedział, po co tu przyszedł. Całe przemówienie, jakie układał sobie przez tygodnie, wydało mu się w tej chwili totalnie bezsensowne. Pytać nieznajomego starca o to, dlaczego rzuciła go dziewczyna? Przecież to zakrawa na paranoję!
Antykwariusz na chwilę odwrócił wzrok od ekranu komputera i sponad szkieł spojrzał na gościa, poczym przeniósł wzrok gdzieś za niego.
- Jeśli możesz, podaj tamte książki. - Wskazał Krzysztofowi stos zalegający na sąsiednim stoliku. Sam oczyścił miejsce wokół siebie, wypełniając tomami rozstawione na podłodze kartonowe pudła. Jedne z nich były białe, inne czarne.
Krzysztof w kilka minut przeniósł kilkadziesiąt pozycji, szczelnie zastawiając biurko wokół komputera. Najbardziej dziwił go fakt, że na okładkach wytłoczone były jedynie imiona i nazwiska autorów. Po tytule nie było śladu. Staruszek każdą książkę brał po kolei w ręce, oglądał uważnie, odczytywał jej numer i sprawdzał czy figuruje w elektronicznym wykazie. Jeżeli tak, odkładał ją na prawo, jeżeli nie, na lewo od siebie.
- Dobrze, że przyszedłeś. - Antykwariusz odsunął się z fotelem od ekranu, zdjął okulary, przetarł zmęczone powieki i z dezaprobatą spojrzał na ciemne żarówki. Potem przeciągnął się, aż oparcie fotela zatrzeszczało, jakby miało zaraz pęknąć.
- Przynajmniej bilety się nie zmarnują. - Dodał mrużąc głębokie, bystre, piwne oczy.
"Ktoś z takim wzrokiem nie musi nosić okularów" - przemknęło Krzysztofowi przez myśl. Po sekundzie jednak otrząsnął się.
- Jakie bilety? O co tu chodzi? Kim pan jest? - Oparł się o blat biurka i pochylił w stronę nieznajomego.
- To jakaś cholerna gra? - Próbował utrzymać gniew, który jednak wyciekał z niego jak woda z czerpaka. Mimo jawnych ataków na swoją prywatność, jakoś nie mógł przebić się przez atmosferę tego miejsca.
- Jedno jest pewne - staruszek odłożył okulary i dłońmi rozmasował sobie twarz. - To nie jest żadna gra. - Uśmiechnął się i wskazał na wolne krzesło.
- Usiądź!
Krzysztof przysunął mebel bliżej, rozpiął kurtkę, odetchnął głęboko i zajął miejsce. Mimo wszystko był spięty. W milczeniu przyglądał się rozmówcy, schowanemu za stertami tomów. Antykwariusz delikatnie rozsunął dwa stosy. Teraz dobrze widzieli swoje twarze pomiędzy kolumnami książek.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? - Przerwał milczenie antykwariusz.
- Czy pamiętam?! - Krzysztof żachnął się. - Całe życie od tamtej pory inaczej wygląda. - Wyrzucił z goryczą.
- Nie przesadzaj. - Skrzywił się staruszek - mogło być o wiele gorzej. W dużej mierze rozwój wielu spraw zależy od twojej postawy.
- Odejście Ali też? - Spytał zaczepnie.
- Powiedziałem, że rozwój wielu spraw a nie ich istota. A co do Ali... Sam dobrze wiesz, że już wcześniej wasza znajomość była mocno podminowana.
- Skąd ta pewność? - W glosie Krzysztofa oprócz sporej dawki ironii bez trudu można było wychwycić ciekawość.
- Eee tam... - Staruszek skrzywił się i machnął ręką. - Szczegóły techniczne są tu bez znaczenia. Skupmy się na faktach. Jej wybór dojrzewał od dłuższego czasu. Czegoś między wami zabrakło, coś nie zagrało.
- Jak tak dużo pan wie, to proszę mnie oświecić?
Antykwariusz spojrzał na niego uważnie.
- Do niektórych rzeczy lepiej dojść samemu.
Krzysztof milczał jakby przetrawiał ostatnie słowa.
- Dostałem dzisiaj od niej SMS'a, może... - Powiedział już innym tonem.
- Hm! - Antykwariusz wstał i, jak miał to w zwyczaju będąc zakłopotanym, potarł dłonią brodę.
- Dalej się łudzisz? - Zapytał, po czym westchnął i wyrzucił z siebie. - Jeśli już o tym mowa, to wiadomość tę wysłałem osobiście z tego komputera. Nie lubię tak drastycznych metod, ale niektóre przypadki wymagają leczenia wstrząsowego.
- Jjj.. Jaak to? Jakim prawem?! - Krzysztof oniemiał. - Kto dał panu prawo wtrącania się w moje życie?! - Stał teraz z zaciśniętymi pięściami. Cała nagromadzona przez tygodnie gorycz, frustracja i napięcie eksplodowało w tym jednym krzyku.
Starzec uniósł brwi i uśmiechnął się szeroko.
- No w końcu jakaś żywsza reakcja. - Zaraz jednak spoważniał - Masz rację to twoje życie. Ale cóż, czy życiem nazywasz to codzienne dreptanie do biura i potem wielogodzinne, otępiające obserwacje jakiegoś sklepu handlującego książkami!? - Antykwariusz przechylił się przez zastawiony książkami blat. - Stanąłeś przed zakrętem. Uczepiłeś się jakiegoś końca i nie masz odwagi zacząć czegoś nowego. Jeżeli kurczowo trzymasz się tylko przeszłości to po kawałku umierasz. Nie czujesz tego? Chcesz, by twoje życie było nowelką czy konkretnym tomem? - Podniósł jeden z opasłych woluminów leżących przed nim.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szuirad · dnia 20.06.2009 10:44 · Czytań: 1069 · Średnia ocena: 4,2 · Komentarzy: 11
Komentarze
Jack the Nipper dnia 21.06.2009 11:53 Ocena: Bardzo dobre
Interpunkcja kuleje, zwłaszcza jedna regułka - przed "a" zwykle wstawiamy przecinek ;)

Poza tym dobrze napisane i wciągające. Chętnie poczytam dalej.

Jedno do czego się uczepię - reakcja Krzysztofa na fakt, że to antykwariusz wysłał SMS. Ona jest strasznie standardowa - w niemal każdej książce, kazdym filmie bohater wybucha gniewem, przerywa rozmowę, zamiast spokojnie sprobować się dowiedzieć więcej.

I tylko tyle.
Szuirad dnia 22.06.2009 09:19
Dzięki za komentarz
Fakt interpunkcja nie jest mocna moją stroną, choć uczciwie przyznaję, ze od jakiegoś czasu próbuje czytać i oprzeglądać zasady. To jest stary tekst, w którym poprawilem poprawiłem to co spostrzeglem po ostatnich powrotach do reguł interpunkcji.Będzie lepiej.

Co dio reakcji bohatera. Fakt jest to "standardowe" zachowanie :). Prezyznaję, że wczesniej o tym tak nie myslałem. Z drugiej jednak strony chłopak był nabuzowany od jakiegoś czasu, Poza tym po taim wybuchu jest chwila wyciszenia a taka tu mi pasuje, jest wręcz niezbędna. Pomyslę o tym. Co zrobię ostatecznie nie wiem

Dzięki
Elwira dnia 22.06.2009 11:22 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Ala rozłączyła się i jakakolwiek próba nawiązania ponownego kontaktu rozbijała się o bezduszny głos, monotonnie informujący, że abonent jest nieosiągalny.
Chłopak rozejrzał się. Nieznajomy zniknął a wokół przesuwali się milczący, skuleni pod parasolami ludzie, chowając się przed deszczem, który jakąś chwilę temu zaczął ponownie siąpić.


5 razy się i brak przecinka przed a

Cytat:
niosły się przytłumione odgłosy obwodnicy, wskazując, że świat jednak się nie zmienił.


znów się

Cytat:
Z trudem przełknął ślinę i z oporami usiadł na łóżku.


Tu dwie uwagi. Kor? Wcześniej piszesz o ranku, a z tego wynika, że on jest osobą działającą. Wiem, że Krzysztof, ale z treści to nie wynika. I "z trudem", "z oporami", brzmi tak samo, daje wrażenie monotonii.

Cytat:
W kuchni zrobił sobie herbatę i z szafki


zamiast "i" dałabym "a" stawiając przed nim przecinek

Cytat:
W niespokojnym śnie rzucał się na łóżku do samego rana.


Jak to do rana? Przecież rano wstał i zadbał o chore gardło. Sprecyzuj o jaką porę chodzi.


Cytat:
Z Alą nie udało mu się skontaktować. Przez znajomych dowiedział się, że wyjechała
.

2 razy się

Cytat:
Zamknął się w sobie i właściwie to momentami żałował, że w końcu dostał jakąś pracę. Odsunął się od ludzi.


2 razy się

Cytat:
Wolał tkwić przy oknie i gapić bezmyślnie


a tu brak się po "gapić", ale jako , że są dwa w poprzednich zdaniach, proponuję "pogadać bezmyślnie..."

Cytat:
kierował się do antykwariatu. Zanim zanurzył się w świecie


znowu 2 razy się

Cytat:
Krzysztof momentami chciał się z nim spotkać, ale bał się. Tak, jak każdy człowiek boi się, że ktoś


3 razy się

Cytat:
Zawziął się i przed obiadem udało mu się postawić


2 razy się

Cytat:
jakby miały się zaraz rozsypać. Ziewnął przy tym przeciągle. Nim skończył rozległ się sygnał nadejścia SMS\'a.


2 razy się
Zastanawiam się (i nie wiem) jak zapisywać sms, czy tak jak Ty, czy małymi literami, czy jest to dowolne. Cóż, gdybyś kiedyś wiedział, daj znać


Cytat:
W zasadzie Krzysztof sam nie wiedział, dlaczego nie zdziwił się takim powitaniem. W postawie kobiety i aurze tego miejsca było coś, co sprawiało, że naprawdę poczuł się jak stary bywalec.



2 razy się za blisko

Cytat:
Wskazała mu szerokie


pozbyłabym się "mu"
Cytat:
skierował się we wskazane miejsce. Uchylone skrzydło zapraszało do mrocznego wnętrza. Przez chwilę zawahał się, ale wszedł. Kątem oka zobaczył jeszcze jak kobieta z wielką pedanterią poprawia i tak idealnie wyeksponowane tomy.


2 razy się i zagubiony przecinek przed jak

Cytat:
wydało mu się w tej chwili totalnie bezsensowne


a gdyby i to "mu" wyciąć?


Cytat:
zakrawa na paranoję!


a nie "o paranoję"?


Cytat:
- Dostałem dzisiaj od niej SMS\'a, może... - Powiedział już innym tonem.


tu "powiedział" zapisałabym małą literą


Cytat:
przechylił się przez zastawiony książkami blat.


Już wiemy, że tam były książki, po co ciągle o tym piszesz? wystarczy "przed blat biurka".

Poza tym duuużo brakujących przecinków. Nie wypisywałam, bo musiałabym zedytować właściwie cały tekst. Word ma taką funkcję, że pokazuje miejsca, gdzie powinien być przecinek. Jeśli nie burzy to sensu zdania i nie psuje Ci szyków, korzystaj z tej pomocy, bo warto. Musisz jednak nad nim panować. Całej roboty za Ciebie i tak nie zrobi.

Styl gładki, czyta się szybko, bez nudy. Bardzo zaciekawiła mnie postać antykwariusza. Kimże on jest? Jakie zadanie ma wypełnić? Ha, wiem, że nie odpowiesz, bo spalisz dalszy ciąg, ale ta jego mroczność, tajemnica i atmosfera, w jakiej przebywa niezwykle mnie pociąga. Potrafisz tak zbudować fabułę, że nie mówiąc wszystkiego bawisz i zaciekawiasz, a to niezwykła umiejętność. Cóż, czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam.:)
Szuirad dnia 22.06.2009 12:22
Wielkie dzięki za tak konkretny komentarz.
Oczy mam szeroko otwarte ze zdziwienia jeśli chodzi o "się". Co do przecinków , to odpowiedzi powyżej juz skruchę wyraziłem. Wordowski system do przecinków - jakos podchodzę do niego jak do jeża :). Częściowo już z niego korzystalem.

Cieszę się, ze mimo wszystko tekst przypadł do gustu i pozostawił po sobie chęć sięgnięcia po dalszy ciąg - Wkrótce będzie. Jeszcze nie wiem, czy w jednej, czy dwóch częściach
Krystyna Habrat dnia 23.06.2009 13:05 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo mi się ten tekst podoba, bo ja patrzę głównie na treść, nastrój, osoby, intrygę, przesłanie. Wciąga nastrój tajemniczości. I ten antykwariat w tle bardziej intryguje niż gdyby to był np bar.
Puenta świetna. Zmusza do przemyśleń. Tylko wg mnie należałoby ją (samą puentę) opowiedzieć nieco inaczej, może nie tak bardzo kawa na ławę, ale, żeby nie zgubić trafnego przesłania. Sam to zresztą wiesz najlepiej, ja mogę się mylić. Oczekuje dalszych opowiadań w tym typie, bo lubię takie.
Krystyna Habrat dnia 23.06.2009 13:13 Ocena: Bardzo dobre
Mam podobne problemy z przecinkami.
Szuirad dnia 23.06.2009 15:58
Witaj Sokol - dzięki za komentarz
Co do puenty to nie jest to koniec opowiadania, objetościowo raczej jego srodek, wkrótce część trzecia
Zapraszam i jeszcze raz dziękuję
Miladora dnia 13.07.2009 17:32 Ocena: Bardzo dobre
No to zaliczyłam część drugą z równym zainteresowaniem... :D
Ciekawe, dobrze napisane, choć parę potknięć stylistycznych jest, no i interpunkcja do poprawy także - w zapisie dialogów chociażby...
aha - taki mały przykład:
- mozaiki cieni - mozaikę cieni raczej... ;)
Czy życzysz sobie, waszmość, wypunktowania zauważonych błędów?
Czasem rozbieram bowiem tylko na życzenie właściciela ciuchów... :D
bdb dla Ciebie i lecę do części trzeciej... :D
Usunięty dnia 14.05.2010 08:52 Ocena: Świetne!
idę do trzeciej i pozdrawiam. Jestem coraz bardziej przekonany do Twojego stylu.
M
Wasinka dnia 14.05.2010 11:00
Witaj.
Nie będę wymieniać błędów (jak w części pierwszej), gdyż Miladora już się zaoferowała.
Moim zdaniem jest interesująco... :)
Szuirad dnia 16.05.2010 10:02
Witajcie

Owsianko
serdecznie zapraszam do trzeciej części

Wasinko
Dzięki za odwiedziny. Błędy wwytknięte przez Miladorę starałe się usunąć, podejrzewam, że nie wszystkie mogły być wykryte
Dzięki
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:31
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas