Przykładowy strumień - MarioPierro
Proza » Inne » Przykładowy strumień
A A A
UWAGA!!!

JEŻELI Z GÓRY ZAKŁADASZ, ŻE WYJĄTKOWO ŹLE ZNOSISZ DŁUGIE, ROZBUDOWANE ZDANIA, BĄDŹ TEŻ CZYTAJĄC TEN TEKST STWIERDZISZ, ŻE NIE DASZ RADY BRNĄĆ DALEJ, NIE CZYTAJ DO KOŃCA I NIE KOMENTUJ. JEŚLI NATOMIAST ZAMIERZASZ PRZECZYTAĆ, ZRÓB TO JEDNYM TCHEM, NIE ZAGLĄDAJĄC UPRZEDNIO DO KOMENTARZY.
DZIĘKUJĘ, AUTOR.
*

Wartki strumień zawodzi jednostajnym śpiewem i jest lodowaty niczym wyjęte z zamrażarki kostki do letnich drinków, zatem kiedy Marek - właściciel organizmu jeszcze nie oczyszczonego z alkoholu {po wczorajszej, dość niespodziewanej wieści Pawła |z którym znali się przecież jak łyse konie|, że jego druga połowa właśnie wydała na świat syna} w postaci zielonego Jaśka Wędrowniczka, {"doprawionego" specjałami rodem znad Wisły} - opuszcza namiot, musi bardzo ostrożnie stąpać, by nie zawadzić o wystającą skośną linkę {niezmiennie kojarzącą się tutejszemu przewodnikowi |a zarazem - po Pawle - vicebłaznowi| z linią wysokiego napięcia |co, zdaniem Doroty, siostry Marka, było [tak się czasem mówi] "średnio śmieszne" [tego zresztą akurat Too-High-Bay (przezwano go tak z uwagi na dziwnie kontynentalny - jak na Szkota - niemal wręcz azjatycki wygląd) nie pomyślał jako żart (chyba zresztą dlatego w opinii ogółu - z wyjątkiem Doroty - wyszedł mu)]|}, co mu nawet wychodzi, ale zaraz będzie musiał uważać na porozrzucane wokół kamienie, tudzież resztki konarów {z powodu ich poskręcania Too-High-Bay |oficjalnie używający imienia Graham, choć to mało istotne| przy wczorajszym ognisku zaczął zjadliwie porównywać je do pogmatwanych życiorysów znanych angielskich gwiazdek filmu, estrady, srebrnego ekranu, literatury itp., a Paweł natychmiast podchwycił dowcip i - ku radości pozostałej trójki uczestniczących w wyprawie Polaków, jak i reszty ekipy - przetransportował tę aluzję na twarze skądinąd mniej znane lecz jakże znajomo wyglądające czasem i w tej części Europy: pospolitych żuli, bohaterów tak zwanego codziennego życia |które [podobno], jak to ktoś rzewnie zawodził, "jest nowelą", ale zostawmy ten temat, bo przecież nie piszemy noweli|, ale zostawmy ten temat nim owa proza życia |która [podobno], jak to ktoś mądrze zaśpiewał, jest "przyjaźni kat", ale zostawmy ten temat, ponieważ dla wielu może on być zbyt ciężki| przytłoczy nas swym walcem}, co mu się zresztą udaje z jednakowym powodzeniem, a zważać musi dlatego, iż wszystkie te obiekty {każdy z osobna i wszystkie razem wzięte} otaczają {bądź też, rzekłbyś, osaczają} namiot {jakby był renegatem |ale na opak [wytwór człowieka osaczony przez naturę]|} w taki sposób, że każdy przechodzący obok homo sapiens {lub też inna istota o podobnych wymiarach} - w razie jakiegokolwiek niewłaściwego ruchu - z dużym prawdopodobieństwem znajdzie swe miejsce w chłodnym prądzie {środowisku być może nawet naturalnym |bardziej jednak dla pstrągów|, jednak niekoniecznie przyjaznym}, czego właśnie doświadcza Marek, nie wyrobiwszy na pokrytej rosą kępce trawy, ale, daj spokój, nie idź do niego, nie wpadł cały, bo na szczęście w porę złapał równowagę {nie lada wyczyn w tym stanie, co?} i tylko łydkę zamoczył w zimnych odmętach {niezły początek dnia w jego sytuacji, nie uważasz?}, a nawet jakby się tam skąpał, to przecież nurt by go nie porwał, jakoś by się wydostał, dałby radę, no i czemu pytasz, czy nic mu nie jest, a co by miało być, no widzisz, on i tak już bełkoce, że gówno cię to obchodzi, oj tak, przepraszam za użycie wobec ciebie wulgaryzmu, rzadko to robię, ale teraz tylko powtarzam po nim, zresztą przyznaj szczerze, wcale nie chciałabyś mu pomóc, tylko się zgrywasz, żeś taka troskliwa, no już dobrze, nie bierz zbyt poważnie wszystkiego, co teraz mówię, ale zostań, tak mi się tu przyjemnie z tobą siedzi w porannej mgle z kubkiem herbaty w dłoni {aha, ty pijesz kawę |widzisz, tym razem diabelski napój szkodziłby mi na żołądek|, trzymając kubek w obu dłoniach |a niech ci będzie|} i masz tak piękną, nordycką twarz z oczkami jak to niebo jeszcze przedwczoraj {zanim przyszedł - zapowiadany przez jedną na cztery stacje radiowe |jednak dobrze, że ktoś [nawet więcej niż jeden (prócz Pawła Lena i ja)] pomyślał o wzięciu odbiornika| niż, psujący wszystko}, włosami koloru słońca {wiem, mało to oryginalne, ale chyba cię nie nudzę?} i gdyby nie ten twój ortalionowy, szaro-czerwony strój, pasowałabyś idealnie na rusałkę, czy coś takiego, skąd ten słodki, ironiczny nieco uśmiech, poważnie to mówiłem, ale nie pomyśl czasem, że cię podrywam i kiedy teraz dopijasz z blaszanego kubka tę kawę, jak to sama określiłaś, kowbojską {bo czarną i bez cukru |podziwiam, choć w tym stanie trochę mdli mnie od tego zapachu, ale muszę go biernie przyjąć|}, przyjmując biernie muśnięcia chłodnej mgły i delikatnego lecz również zimnego wiatru, to ja chciałbym być nimi, tą mgłą i tym wiatrem, całując cię po smukłych, bladych policzkach, nie martw się, to tylko gdybanie {wolno mi chyba, czyż nie?}, no więc chwilę potem powolnym ślizgiem przeszedłbym do któregoś z twoich uszu {które teraz |nie wiem czemu akurat teraz| zakrywasz grubą opaską koloru tej ziemi} i tak, żując miękką chrząstkę, jak ty teraz wyjętą z kieszeni markową miętówkę {dzięki, nie chcę} wzbudzałbym w tobie poczucie ekscytacji {tylko nie mów, że jesteś tą co szóstą czy którąś tam, co na to nie reaguje |milczysz, widzę, wciąż przeżuwając ten problem, a milczenie [nawet z gumą w ustach i pogardliwą miną] oznacza zgodę|}, za twoją zgodą zszedłbym trochę niżej, przez trąbkę Eustachiusza do szyi, a jeśli bałabyś się o swoje gardło, zaatakowane ostatnio przez stado dzikich bestii, które bezskutecznie próbujesz masakrować całą serią jakichś tam pastylek, to niepotrzebnie, gdyż moje usta cieplejsze są niż mgła, a od wiatru też bym cię osłonił i kiedy teraz bez słowa ni spojrzenia na mnie, jak gdyby nigdy nic wstajesz i podążając w kierunku Marka, udajesz, że chcesz sprawdzić, co z nim, przez moment ukazawszy mi swą całą wysokość i zakatarzone nozdrza z dolnej perspektywy, myślę, że zaraz potem podążyłbym znów w górę, w ich kierunku, liżąc z zapamiętaniem te twoje wilgotne dziurki, ach, rozmarzyłem się, zresztą chyba tego nie słyszysz, bo właśnie opuściłaś tego podtrutego na własne życzenie męczennika, który zaraz wstanie i - podobnie jak ty - schowa się w namiocie, z tą różnicą, że on nie trzyma w żadnej ze swych dłoni blaszanego kubka, tylko co najwyżej kropelki rosy, a wszedłszy, narobi {też w przeciwieństwie do ciebie} wielkiego rumoru, nie budząc jednak swego współlokatora {śpiącego twardo pijanym snem młodego tatusia}, co tobie się nie udaje, bo choć poruszasz się naprawdę bezszelestnie {w czym podobna jesteś do tej mgły}, to już niespełna minutę po twoim zniknięciu w namiocie, wyłania się zeń ta nieco nadgorliwa Rosjanka pytając mnie: "Gdzje maja kamiera?", a ja: "Skąd mam wiedzieć?", a ona: "Ty nie widzjel jejo?", a ja {po przypływie strumienia wyrozumiałości i ciężkiej łodzi, jaką stanowi dla mnie rosyjski słownik}: "Niet. A paciemu mnie eto znać? Spytaj Too-High-Bay’a, on możet szto-to mądrego skazać tiebie...", a ona:"Nie szutkaj", na co wbrew jej intencjom mam ochotę lać ze śmiechu, ale mówię: "Nie żartuję. No daj spokój, Lena, pijana ty kak prawie wsje tuda", a ona {zaskakująco czystą |przynajmniej częściowo| polszczyzną}: "Kurwa mać, co z tego? I jak te foty z wcierajszej impry odzyskaju?", a ja: "Najdziosz, nie bojsja, ili kto-to z nas najdziet", a ona już mnie nie słucha, niemal trzeźwiejąc ze wzburzenia, węszy gdzie popadnie, nawet w zaroślach przy wodzie, a po chwili, zrezygnowana, ze łzami w oczach wraca na swe legowisko, zostawiając mnie sam na sam z myślą, że chyba jednak potraktowałem ją nieco zbyt opryskliwie, a przecież reprezentantki jej płci w liczbie trzech stanowiły tu nieznaczną mniejszość, a w dodatku była tą jedyną zza wschodniej granicy mojego kraju {a tym samym przybyłą z najdalszego miejsca} i jeszcze to zaginięcie aparatu, cóż, powinienem być łagodniejszy, nawet {a może szczególniej} wobec kogoś, kto do picia ma „mocniejszy łeb”, ale już za późno, schowała się przed złem tego świata {objawiającym się tym razem w moich słowach} pod kurtyną barwy jasnej nadziei i najwyraźniej nie zamierza szybko wyjść na światło dzienne, a przecież nie wejdę tam i nie zacznę przepraszać, bo jak by to wyglądało, ale teraz żałuję bardzo, że to w dużym stopniu inaczej wygląda, to znaczy niby jest ten sam strumień i ludzie w większości ci sami: ja, Marek, Dorota, Too-High-Bay i Lena, postarzeni o ładnych siedemnaście lat, wzbogaceni o swoje drugie połowy, z których wszystkie {jakimś cudem} wyraziły zgodę na tę podróż sentymentalną, niestety brak głównego komika {Marek twierdzi, że Paweł jeszcze na krótko po separacji z żoną |jeszcze żoną| był pogodnym, wciąż tryskającym humorem gościem w sile wieku i powodziło mu się całkiem nieźle, ale dopiero gdy wraz z rozwodem spadły na niego alimenty i odebrano mu prawo widywania się z trójką dzieci, zdegenerował się |choć grunt [jeszcze nie stracił go pod nogami], że jeszcze nie stracił pracy| do tego stopnia, że dawni znajomi |i wycieczki w przeszłość| już go nie tylko nie interesują, ale wręcz odrażają, źle się kojarzą i on, Marek, nie widzi dla niego „szans na życie z jaśniejszym kierunku”} i tamtej jasnowłosej Dunki, z którą wtedy przecież wcale nie prowadziłem tej ciekawej konwersacji, gdyż {o, zgrozo!} prawie nie znałem angielskiego {na tyle tylko żeby się dogadać |od tamtej pory zrobiłem spory postęp| w podstawowych sprawach} {cóż, byłem wtedy jeszcze dwudziestopięcioletnim gówniarzem}, bo na pewno nie operowałem w języku Shakespeare’a pojęciami typu "muśnięcie" czy "odmęty", a dziś strasznie tego żałuję, ale czego tu właściwie żałować {że nie zarwałem sobie skandynawskiej piękności?}, mam przecież kochającą żonę {teraz jeszcze sobie chrapie w namiocie obok}, której wygląd i zachowanie bardzo mi odpowiada, a w ogóle nie wiem jak to jest, że choć najczęściej podobały mi się właśnie takie czarnookie, raczej niskie brunetki {ideałem, jak mi się zdawało, miały być Azjatki |przez jakiś czas nawet [parę lat po tamtym obozie (a na krótko przed poznaniem jej, śpiącej w namiocie obok), gdy już trochę podszlifowałem swój angielski], chodziłem z jedną taką Tajwanką, dość przypadkowo poznaną w Pirenejach|, które zawsze urzekały mnie swą niespotykaną nigdzie indziej, jakąś taką dziwną majestatycznością, choć i wśród własnych ziomalek, tudzież sąsiadek lub mieszkanek dalszych krajów [ale raczej tych w kierunku południowym] naszego kontynentu ten właśnie typ urody [heh, śródziemnomorski, że tak powiem] najsilniej przemawiał do mojego podwzgórza}, to jednak widząc wtedy zjawisko jej rodzaju, nie mogłem mu się oprzeć, jak teraz siedzący obok mnie Too-High-Bay {w dalszym ciągu używam wobec niego tego określenia} nie może oprzeć się widokowi dwóch pstrągów, wyskakujących na chwilę z wody, "Look!", słyszę jak mówi do swej lubej {choć wydaje mi się, jakby kierował te słowa do całej naszej reszty naszego czworokąta |oprócz nas siedzi z nami jeszcze Dorota|, czyli po prostu w powietrze}, "Aren’t they beautiful?", a ona: "Oh, Graham, don’t be boring, I saw it so many times...", a on {z wyraźnym szkockim akcentem |dokładnie wymawiając "r"|}: "Yeah, sweetie but for our continental guests it’s rather rare to see..." (...)
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarioPierro · dnia 24.06.2009 10:11 · Czytań: 1859 · Średnia ocena: 3,78 · Komentarzy: 46
Komentarze
Usunięty dnia 24.06.2009 10:42
Ojoj...
MarioPierro dnia 24.06.2009 10:48
Wiem, co masz na myśli;)
Odwołuję chwilowe powstrzymanie jakichkolwiek commentów sprzed paru minut, gdyż widzę, że "cenzura" tekstu nie była sterowana przez adminów, a przez skrypt, który po prostu nie pokazał tekstu w niektórych nawiasach, więc je zmieniłem na inne. Za fałszywe podejrzenia pragnę serdecznie przeprosić szanownych adminów:)
Tymczasem jak ktoś czuje się na siłach, niech komentuje:D
Elwira dnia 24.06.2009 11:15 Ocena: Bardzo dobre
Mario, co się stało z tym tekstem?
MarioPierro dnia 24.06.2009 11:19
Już wszystko w porządku, choć może trudno w to uwierzyć:D Wcześniej tylko "wyrzuciło" mi parę fragmentów o Too-High-Bay'u, bo je zamknąłem w trójkątne nawiasy. Teraz (co zaznaczę może jeszcze raz) jest tak, jak miało być. Ale całość będzie chyba 5 razy dłuższa (stąd wielokrop na końcu), proszę więc o cierpliwość :lol:
bassooner dnia 24.06.2009 11:29 Ocena: Dobre
wydaje mi się (oczywiście jeszcze z rana{a piszę z rana ponieważ wczoraj spożyłem co nieco[bo zenek miał imieniny<a z zenkiem gram w siatkówkę>]})że nic nie rozumiem... ;-)))
Elwira dnia 24.06.2009 11:34 Ocena: Bardzo dobre
I te nawiasy też mają tak być?
Usunięty dnia 24.06.2009 11:35 Ocena: Bardzo dobre
To jest celowo pokręcone i zagmatwane - i chyba takie miało być w moim przeczuciu. Co prawda trudno mi było nadążyć i połapać się w tych nawiasach i wypowiedzeniach zawierających inne wypowiedzenia, a one z kolei inne :D, ale ogólnie wiem, o co chodzi. :shy:

Chyba miałeś niezły ubaw z tym tekstem, Mario. Dam bdb, bo choć łapię tylko zarys, to mi się to podoba.
MarioPierro dnia 24.06.2009 11:41
Elwiro: a co, nie mają? Bo już sam nie wiem;)
bassooner, się nie dziwię (ale tego typu teksty są w tym stanie {o którym będzie jeszcze mowa [w dalszym ciągu tekstu |który się stale tworzy|]} najlepsze) ;-)))
13outy, no jasne, dziękóweczka, jednak jak już wspomniałem to będzie znacznie dłuższe, więc wszelkie opinie przedwczesne:D
Elwira dnia 24.06.2009 12:04 Ocena: Bardzo dobre
Ti Ty mi powiedz, dlaczego ułatwiasz czytelnikowi zadanie. Takich tekstów nie powinno się podawać na tacy. Cóż, Twoja wola :)

Mnie się podoba, bo jest oryginalne. Wciąż poszukujesz własnego stylu, własnego pomysłu na tekst, a to tworzy go niebanalnym i ciekawym. Coś mi się wydaje, że obcowanie z Twoją literaturą niebawem stanie się niezwykle fascynującą przygodą.
Pozdrawiam.
Usunięty dnia 24.06.2009 12:11 Ocena: Dobre
Ciekawy zabieg, mający być może pokazać wielowarstwowość rzeczywistości, czy wątków, ale w komentarzu nie dodam nic ponad to, co w swoim krótkim przykładzie podał bassoner. Ogólnie - Marrio Pierro - doprowadziłeś mnie do rozwarstwienia jaźni jak to czytałam, dobrze, że choć historie wymyślełeś w miarę "prostą", bo inaczej dałabym sobie spokój.
Za radosne poszukiwania wlepiam Ci czwóreczkę! ;-)
MarioPierro dnia 24.06.2009 12:31
E-Elwiro, hm..., yhm, przepraszam, ale na chwilę odebrało mi głos, dz-dzięki Ci b-bardzo, hm, czuję się w,w,wz-wzruszony do pięt, ale czy nie wwwyddaje Ci się, że trochę przesadzasz?;) Zresztą będzie jeszcze czas na weryfikację, jak już dopiszę ten spory fragmencik...
kmkmk, dobrze, że po długiej nieobecności wreszcie raczyłaś skomentować choć część tych moich wypocin z intensywnego przesilenia letniego, bo już myślałem, że odpuściłaś sobie cały ten pp-świat;) A ta historia dalej też będzie (w miarę) prosta, tylko będzie sporo mieszania czasów i osób.
Zresztą, może powinienem tu przytoczyć kawałek opisu: "ale jeśli ktoś czuje wyjątkową niechęć do prozy Joyce'a, Faulknera, Simona [i innych takich], proszony jest o nieczytanie" ;)
Elwira dnia 24.06.2009 13:16 Ocena: Bardzo dobre
eh ci PP-ludzie... :rol: Jak ich krytykować, to krzyczą, że się nie ma serca, a jak im mówić, że coś się podoba, to nie wierzą. Sama już nie wiem, czego Wy chcecie. :@
bassooner dnia 24.06.2009 15:34 Ocena: Dobre
uuu... 144 czytania, a tekst jeszcze u góry słupka. teraz wiem co zrobić, żeby moje były równie poczytne? - dam od groma tego: ((())), tego; {{{}}}, tego; [[[]]], tego;<<<>>>, i... a skiędyś te pionowe wziął???
MarioPierro dnia 24.06.2009 16:08
bassooner, ty też chyba przesadzasz, tylko w nieco inną stronę. Ale mniejsza o to. Jak chcesz, możesz spróbować (ostatecznie nie mam jeszcze wyłączności {ani patentu} na tę metodę {przedtem zresztą stosowaną [z różnym powodzeniem] przez wielu [zwł. anglo- i franko- języcznych] XX-wiecznych prozaików [z których kilku raczyłem wymienić |comment powyżej|]}, która przynajmniej daje pisarską radość), powodzenia!

A pionowe robisz tak: na lewo od Backspace'a (to taka - służąca do odstrzeliwania byków - strzałka w lewo {tuż nad Enterem} ;)) znajdujesz klawisz z krechą (która wcale nie wygląda na pionową {bardziej jak ukośna [ale kto wie, może ktoś, kto wymyślał te znaczki, też był w stanie wskazującym...]}), wciskasz najpierw sprzęgło Shifta (to ten {nie no, chyba nie muszę tłumaczyć:D}...) i dodajesz gazu tym klawiszem (wymienionym kilka linijek wyżej {jak się zgubiłeś, wróć do początku [ale tylko tego akapitu:p]}). Myślę, że dasz radę, albowiem wyraziłem się (chyba) krótko i zwięźle :lol:
Dodam może jeszcze, że <trójkątnych> nie radzę, bo ten skrypt albo wyrzuca tekst w nich zawarty, albo drukuje kursywą (stąd moje wcześniejsze, niesłuszne podejrzenia o cenzurkę)... itp. itd.
Usunięty dnia 24.06.2009 16:11 Ocena: Świetne!
a to strumień świadomości?
MarioPierro dnia 24.06.2009 16:14
:yes: No proszę, wiedziałem, że ktoś wreszcie to zauważy.
Usunięty dnia 24.06.2009 16:25 Ocena: Świetne!
Bo w strumieniach Mario, to ja jestem perfekcjonistką piszę je od 2004 roku codziennie, hehe

I masz ode mnie świetny!
MarioPierro dnia 24.06.2009 16:42
O jeny! Dzi-dziękuję bardzo! Ja, ja się nie spodziewałem, bo większość tego tekstu (zresztą jeszcze i teraz nie skończonego) powstała spontanicznie w ciągu jednej doby (reszta w trakcie pisania)... <trzęsąc się ze strachu, odbiera wyróżnienie od Małgorzaty, nieśmiało całuje ją w policzek, podchodzi do mikrofonu i wygłasza jakieś standardowe przemówienie>: "Chciałbym serdecznie podziękować moim rodzicom, siostrze, profesorom, znajomym ze studiów i zdechłemu niedawno śp. królikowi, który był dla mnie szczególną inspiracją..." itd., po czym, ku ogólnemu odetchnięciu z ulgą publiczności kończy: "A w ogóle to ja tu jestem dość przypadkowo, właściwie to zawsze chciałem być rybakiem, co podziwiałby ryby i ptaki i przeraża mnie cały ten sztuczny szum niczym ów strumień wokół mnie i nie wiem, jak to zniosę, no ale trudno się mówi, co się stało się nie odstanie... " itd. :D
Usunięty dnia 24.06.2009 16:57 Ocena: Świetne!
Ta ryba śmierdzi, kaczka w basenie zdycha, a przemówień na dzisiaj mam dość. Kwiatów dla rektora nie kupili, jaki to idiotyzm, w upale trzydziestostopniowym tkwić na sali i znowu nic nie rozumiem, cholera, nie wypastowałam butów, Mario ma spodnie w kant i źle zawiązał krawat, nie, tylko nie to, idzie do mnie z tymi śmierdzącymi liliami, daj je Jolce, Jolce, oczy mnie już bolą, uff, tylko całus, kończcie już, kończcie siku mi się chce...
bassooner dnia 24.06.2009 18:48 Ocena: Dobre
test: ||||| - faktycznie pionowe, a ja myślałem, że pochyłe... ;-(((
MarioPierro dnia 24.06.2009 18:54
Może ta magiczna substancja jeszcze nie przestała działać (ale zostawmy ten temat ;-))) ...
Szuirad dnia 24.06.2009 21:21 Ocena: Dobre
Mam wrażenie, że Twojej klawiaturze brak kropki - Kurcze to chyba najdłuższe zdanie jakie widziałem a końca jeszcze nie dostrzegam :O
Przyznaję, że jestem za bardziej komunikatywnymi kawałkami. Ale plus za nowatorstwo. A tak szczerze (napisałreś to w jedną dobę - jak podałeś wyżej) czy kończąc wiedziałeś co chciałeś powiedzieć na początku?
Szuirad dnia 24.06.2009 21:21 Ocena: Dobre
Mam wrażenie, że Twojej klawiaturze brak kropki - Kurcze to chyba najdłuższe zdanie jakie widziałem a końca jeszcze nie dostrzegam :O
Przyznaję, że jestem za bardziej komunikatywnymi kawałkami. Ale plus za nowatorstwo. A tak szczerze (napisałreś to w jedną dobę - jak podałeś wyżej) czy kończąc wiedziałeś co chciałeś powiedzieć na początku?
MarioPierro dnia 24.06.2009 22:07
Ten tu akurat kawałek, (no, przynajmniej jakieś 95 % z niego) powstał w mojej głowie i został przelany na papier między wieczorem w czwartek 18 czerwca a południem dnia następnego. Ale reszta (a będzie tego jeszcze przynajmniej drugie tyle) jeszcze się tworzy. Oczywiście nie było żadnego planu dotyczącego akcji (czy raczej fabuły), która z góry miała być do pewnego stopnia banalna (choć będzie może trochę ciekawiej dalej). I po prostu często wracałem do opuszczonych wcześniej wątków, choć nie ukrywam, że niektóre mi umknęły. Nie wiem, Szuiradzie, czy dobrze odpowiedziałem na Twoje wątpliwości :D ale dzięki za dobre słowo.
bassooner dnia 24.06.2009 22:24 Ocena: Dobre
szuirad znalazł sposób, żeby sobie nabijać punkty - wszystkie komentarze x2... ;-)))
bassooner dnia 24.06.2009 22:24 Ocena: Dobre
szuirad znalazł sposób, żeby sobie nabijać punkty - wszystkie komentarze x2... ;-)))
Szuirad dnia 25.06.2009 08:53 Ocena: Dobre
Komentarz razy 2 to przypadek, ale widzę, ze znalazlem godnych nasladowców :D
Dzięki Mario za odpowiedź - tak własnie myślałem. Taka forma niesamowicie utrudnia uchwycenie całości. Praktycznie co kilka słow tworzy sie nowy wątek
Elwira dnia 25.06.2009 10:45 Ocena: Bardzo dobre
Ale tu przecież nie chodzi o akcję, o treść samą w sobie, tylko o słowo, o zabawę, o to, żeby płynąc gładko, wywoływało odpowiednie obrazy w świadomości, nawet jeśli nie mają one żadnego sensu, ładu i składu.
MarioPierro dnia 25.06.2009 14:17
Elwiro, już chciałem napisać: "No właśnie", ale nie do końca tak jest. Trochę mi też chodzi o jakiś sens, który zresztą będzie lepiej widoczny później. Ale owszem, pewna zabawa (jak mawia mój profesor translatoryki, "ciskanie czytelnikowi języka w oczy":D) tu jest i ma duże znaczenie. Jak już skończę ten tekst (teraz akurat mam jeszcze mnóstwo innych obowiązków), to na pewno dam o tym znać wszystkim, którzy wykazali nim zainteresowanie, żeby sobie ewentualnie zweryfikowali pogląd, na lepszy lub gorszy.
ginger dnia 26.06.2009 13:07 Ocena: Dobre
Ja mam jedno zastrzeżenie. Doceniam całość jako zabawę słowem, wyszło inaczej niż zawsze, trochę zamotane, ale przy odpowiednim skupieniu czytelne. Fabuła dzięki Bogu nie jest zbyt poplątana, więc można się odnaleźć. Także wyszedłeś z tej próby zwycięsko - przynajmniej na razie. Nie przepadam za takimi cudami, ale tym razem jest w porządku.
Problem mam z nawiasami - nie z ilością czy zagęszczeniem, ale losowością. Jeśli już stawiasz ich tyle, bądź konsekwentny w ich używaniu. Mianowicie: {...<...[...(...)]>}, gdzie, zamiast <...> możesz postawić |...|. Ale za każdym razem w tej samej kolejności, bo idzie zwariować. (Mam matematyczną duszę, dlatego zwracam uwagę na coś takiego.)
MarioPierro dnia 26.06.2009 13:30
Dzięki Ci bardzo, imbirku, za docenienie, ale co właściwie, przepraszam, było nie w kolejności? :O Często otwieram nowy nawias przed zamknięciem poprzedniego, ale samej kolejności starałem się pilnować z takąż właśnie matematyczną precyzją! Jeśli jednak coś mi umknęło, proszę mi to wypunktować. A w <trójkątne>, jak to gdzieś wyżej zaznaczyłem, już się nie bawię (wolę |te|) bo php odczytuje to na swój sposób.
ginger dnia 26.06.2009 13:40 Ocena: Dobre
Cytat:
(po wczorajszej, dość niespodziewanej wieści Pawła {z którym znali się przecież jak łyse konie}, że jego druga połowa właśnie wydała na świat syna)

Cytat:
{które [podobno], jak to ktoś rzewnie zawodził, "jest nowelą", ale zostawmy ten temat, bo przecież nie piszemy noweli}

Hmm...?
MarioPierro dnia 26.06.2009 14:33
Hmm... ? Nie rozumiem. Przecież te są domknięte i to akurat niemal od razu po otwarciu. Ja wiem, że z pozoru to wygląda na bałagan, ale wystarczy się przyjrzeć, aby stwierdzić, iż tak nie jest. Co najwyżej można mi zarzucić niepotrzebność tego, czy innego nawiasu, które mogłem zastąpić przecinami. Jeśli ktoś ma takie wrażenie, to niech wyłoży tu swój problem, z tym że też prosiłbym o konkrety.
ginger dnia 26.06.2009 14:41 Ocena: Dobre
Nawiasy są pozamykane. Wszystkie. Chodzi o ich kolejność... O! Wiem. Kształt! Nie jesteś konsekwentny. Okrągłe zawsze powinny być w środku, potem kwadratowe, na samym końcu klamerki. Teraz już wiesz, o co mi chodzi? Wybierasz kształt na chybił-trafił, a mnie to denerwowało w tekście :)
MarioPierro dnia 26.06.2009 14:45
Aaaa... Trza było tak od razu! To dzięki, bo właściwie nie wiedziałem, jaka jest ta "właściwa" kolejność, o ile w ogóle jest. Ale zakładam, że na zabiegach formalnych znasz się lepiej:) Z tym że to nie było tak całkiem na chybił trafił, wydawało mi się logiczne, że zaraz po okrągłych dajemy trochę mniej okrągłe i tak stopniowo przechodzimy do "sztywniaków" :)
ginger dnia 26.06.2009 14:53 Ocena: Dobre
No trochę tak - tylko okrągłe zawsze zostają w środku.
przecież mówiłam od razu. A przynajmniej wydawało mi się, że mówię :p

Skoro już wszystko jasne, to Cię dłużej nie molestuję, i czekam na kolejną część ;)
MarioPierro dnia 26.06.2009 14:56
Kolejna część będzie w "tej" części. Thx & welcome soon ;)
Miladora dnia 15.07.2009 23:18 Ocena: Bardzo dobre
Przeczytałam grzecznie według instrukcji, nie zaglądając do komentarzy... :yes:
Grzecznie, to znaczy jednym tchem i możliwie jak najszybciej, nie, żeby mieć to już za sobą (chociaż może trochę też z tego powodu), ale przede wszystkim dlatego, że tylko takie szybkie czytanie pozwoliło uchwycić sens tego opowiadania, gdyż nie było się w stanie nawet zapomnieć tego, co przeczytane przed chwilą kołatało w umyśle, tak krótki czas dzielił możliwość zapomnienia od, jeżeli mam być szczera, zapamiętania, co w rezultacie dało ciekawy konglomerat myśli jeszcze nie zapomnianych z jeszcze nie zapamiętanymi i sprawiło, że nagle, w umyśle rozbrzmiewały głosy wszystkich bohaterów na raz, czyli jak w rzeczywistości, tak, dosłownie jak w rzeczywistości, gdy słysząc liczne głosy i tak wiemy, do kogo one należą i nawet nie musimy zapamiętywać ich barwy, to znaczy, oczywiście, tych głosów, bo zakodowana już została w naszej pamięci przy, jak sądzę, pierwszym słyszeniu, tak więc słysząc te wszystkie głosy rozbrzmiewające w mojej głowie, po paru zaledwie chwilach zdezorientowania, potrafiłam już je wszystkie umiejscowić, mało tego, potrafiłam niemal narysować sylwetki wszystkich bohaterów, wprawdzie dość cienkim konturem, lecz niemniej na tyle wyraźnym, by nie tracić ich z oczu w dalszym ciągu akcji, która, o ile to w ogóle można nazwać akcją, właściwie się nie dzieje, gdyż wszystko mogło rozegrać się zaledwie w ciągu kilku minut, tak, wiem, powiesz, drogi MarioPierro, ze kilka minut może stanowić o losie świata i ja, jak najbardziej jestem skłonna zgodzić się z Tobą, ale przecież nie o to chodzi, gdyż jak napisała w jednej ze swoich książek Isabel Allende - "Na płaszczyźnie duchowej czas nie istnieje", z czym można się zgodzić i jak sądzę, Ty, drogi Mario też możesz być podobnego zdania, na co dowód stanowi chociażby Twój tekst, w którym, jak już chyba mówiłam, wszystko dzieje się na raz, co wprawdzie jest na początku trochę trudne do ogarnięcia, ale, przecież do wytrwałych świat należy (tego, jak sądzę jeszcze nie mówiłam), tak, że plącząc te wszystkie głosy w mojej głowie nie spowodowałeś u mnie wprawdzie jej bólu, co z wielką ulgą oznajmiam, ale i nie przyniosłeś ulgi moim oczom, ślizgającym się po linijkach tekstu z szybkością niemal światła, w dążeniu do uchwycenia sensu tego co czytam i w nieustannej pogoni za myślami wszystkich bohaterów tego tekstu, by choć na moment zebrać je razem i splątane rozplątać, co w końcu nie było aż tak ważnym zabiegiem, jak się okazało, gdyż, z trudem, bo z trudem, ale moje oczy przyzwyczaiły się wreszcie i wtedy moment ich oswajania okazał się nawet opłacalny, bo - SZCZĘŚLIWIE, KURWA, DOTARŁAM DO KOŃCA, NIE TRACĄC ZDROWIA, WZROKU, ROZUMU, ŻYCIA I CHOCIAŻ TERAZ KRĘCI MI SIĘ W GŁOWIE, TO ODDYCHAM Z ULGĄ... TAK! PRZECZYTAŁAM!!! :lol:
No i dobrze.
Czasem Trzeba się poświęcić dla dobra ogółu... zaraz, dla jakiego dobra? Chyba jestem nienormalna! ;)

Tak więc moje pierwsze spotkanie z drogim MarioPierro zakończyło się szczęśliwie. Zdałam test na przeczytanie tasiemca i napisanie komentarza. Proszę Autora o wystawienie mi oceny za komentarz, zgodnie z prawem do mojego ubiegania się o rewanż. :D
Informuję, że ten komentarz napisałam jednym ciągiem, nie czytając go od samego początku, czyli na tak zwanego "czuja strumienia świadomości".
bdb i niech diabli wezmą - wnioskuję o pół roku zakazu pisania takich tekstów! :lol:

PS. Drogi Panie Piotrusiu - u nas (to znaczy w mojej zwariowanej Rodzinie) takie "coś" jak Twój tekst nazywane jest -
SWOBODNYM LOTEM KALAFIORA! (co nie stanowi bynajmniej ujmy)
(hahaha)
MarioPierro dnia 16.07.2009 21:48
Uff, Miladoro, moja odpowiedź będzie raczej krótka: nie wiem, co powiedzieć*, więc tylko dziękuję bardzo i już kończę, pozdrawiając serdecznie:D

P.S. Nie jestem żadnym Piotrusiem:upset: :) "Pierro" - to skrót od nazwiska B). Ale to "coś" nazywajcie, proszę, by zacytować tym razem Shakespeare'a, jak Wam się podoba, a strumień i tak jeszcze nie wysechł, fala jeszcze się powiększy...:lol:
----------------------------------------------------------------------------
*tzn. nie wiem, od czego zacząć, za dużo tu wątków w całym Twym komentarzu, a przecież wypadałoby z mojej strony jeszcze się czasem uśmiechnąć, o np. tak :D, albo tak :) albo jeszcze inaczej, czego nie mógłbym uczynić w samym "Strumieniu", tzn. owszem, mógłbym, w tym sensie, że miałbym do tego pełne prawo, tak jak to uczynił był np. niejaki _VV_ w tekście pt. "Ucieczka z Liberty Island", {który niejako przy okazji chciałbym tu zareklamować:yes:}, jednakże ze względu na chęć zachowania - mimo wszystko - pewnych konwencji, aż tak daleko się nie posunąłem, ale zostawmy ten temat, bo już czuję jak porywają mnie słowa i tym samym powoli zaczynam wpływać w boczne nurty, a przecież miałem płynąć prosto do celu, odpowiadając konkretnie, co też czynię, pisząc, że:
1) wcale, Miladoro, nie trzeba tego czytać tak od razu jednym ciągiem {zwłaszcza, że te nawiasy mają pomóc w zatrzymaniu}, można czasem poczekać, wrócić {jak pisał jeden z moich prozatorskich [poetyckich?] idoli [zapewne wiele osób tutaj |również i Ty, szanowna Miladoro| doskonale wie kto, bez googlowania tego cytatu]: Jednej rzeczy trzeba wystrzegać się w tych sprawach: małostkowości, pedanterii i tępej dosłowności. Czy zauważyliście kiedyś, że między wierszami pewnych książek przelatują tłumnie jaskółki, całe wersety jaskółek...? Należy czytać z lotu tych ptaków. , :yes:, z tym że w tym wypadku to nie jaskółki, tylko rybki, a ten strumień i tak jest zbyt wartki, by zdążyć schwycić każdą kropelkę wody}, zresztą próbowałem tak dobierać słowa po zamknięciu nawiasów, by się w jakiś sposób synchronizowały z wątkiem w samym nawiasie {co, mam nadzieję, rzuciło się w oczy:O}, tak że nawet jeśli ktoś się na chwilę lub dwie - co wydaje się pewne - zgubi, najprawdopodobniej i tak na pocieszenie dostanie taką grę znaczeniową, będącą swoistym znakiem STOP!
2) Ech, ta polifonia głosów, lubię się nią bawić... :D Ale o tym właściwie już napisałem przed chwilą.
3) Kontur postaci w dalszym ciągu jest dość cienki, ale i tak pewna poprawa już nastąpiła i nie chcę, aby to brzmiało jak usprawiedliwianie się, gdyż jest tylko wyjaśnieniem {A to siłą rzeczy nie jest to samo}, że chyba nie może być inaczej i byłem tego świadom, pisząc ten {kiepski czy rewelacyjny: to już nie mnie oceniać;)} utwór, choć jak patrzę na takiego np. Faulknera, to chyba muszę jednak zmienić zdanie, ale cóż, nie jestem Faulknerem najwyraźniej :no:
4) Nie czytałem nic z Allende i podchodzę do niej ze szczególnym dystansem, bynajmniej nie z racji pokrewieństwa z zamordystycznym politykiem, a z powodu nieprawdopodobnego wręcz znużenia filmem Dom duchów {chyba tak brzmiał tytuł}, będącym ekranizacją bodaj najbardziej znanego jej dzieła, tym niemniej z jej cytowaną przez Ciebie, Miladoro, myślą, muszę się - istotnie - zgodzić, nawet jeśli sam bym nie wpadł na to, że ten tekst może stanowić jej {myśli} dowód.
5) Nie wiem i może nie powinienem wiedzieć, co tym razem mam rozumieć przez "poświęcenie dla dobra ogółu", więc może lepiej zostawmy ten temat, hę?
6) Ocena komentarza zgodna z numerkiem tego odnośnika. Dziękuję:lol:
Miladora dnia 17.07.2009 03:52 Ocena: Bardzo dobre
Drogi Mario Pierro, przewrotnie i nieopatrznie nazwany przeze mnie Panem Piotrusiem :D
1. Szybkie czytanie faktycznie pozwoliło mi na komfort niezgubienia się w Twoim tekście (nieopatrznie i przewrotnie nazwanym przeze mnie powyżej "cosiem". W polifonii wszak także słucha się wszystkich głosów jednocześnie. ;)
2. Od nieszczęsnej Allende możesz spokojnie się odczepić (nie jej wina, że jest spokrewniona, każdy jest z kimś spokrewniony przecież, ale to tylko dygresja), gdyż jest dobrą pisarką, a film
"Dom dusz" absolutnie nie jest przez nią zawiniony. ;)
Zastosowany przeze mnie cytat miał świadczyć... zresztą, co Ci będę tłumaczyć - jesteś wystarczająco inteligentny, żeby zrozumieć bez mojego tłumaczenia, zresztą to wszystko jest w komentarzu. ;)
3. "Poświęcenie dla dobra ogółu", mój znakomity kolego prozaiku, miało znaczyć, że po przeczytaniu Twojego tekstu będę tak zahartowana na wszystkie przeciwności prozatorskiego losu, że inne teksty naszych szanownych użytkowników to będzie dla mnie "mięta z bubrem", czyli "małe piwo" i myślę, że nie zaprzeczysz, zdając sobie jasno sprawę, jak wiele osób może zyskać na rozszerzonej przez Twój tekst mojej odporności i tolerancji. ;)
PS. Proszę, zawiadom mnie, gdy wejdzie na wokandę następna część Twojego strumienia świadomości, dobrze?
(może uda mi się w porę wyjechać "swobodnym rzutem kalafiora...):lol::lol::lol:
Jako osoba niesłychanie kulturalna dziękuję za ocenę mojego komentarza zgodnie z moimi oczekiwaniami :D i rewanżuję się takąż samą, dodając jeszcze parę mili-artów premii. :D
(co to są mili-arty? - to punkty przyznawane za "zajefajność";) ;)
Pozdrawiam serdecznie :D
MarioPierro dnia 17.07.2009 13:26
Tym razem będzie trochę dłużej:)
Oczywiście, że trudno mi uczynić samo pokrewieństwo Isabel z panem Allende jakimkolwiek zarzutem, na dobrą sprawę to podobno wszyscy jesteśmy w jakimś tam stopniu ze sobą spokrewnieni, tak jak wszystkie krople wody w strumieniu, choć z czasem trafiają w całkiem różne rejony ziemi, mają wspólne źródło. Film też, rzecz jasna, nie przez nią zawiniony, a jeśli książka godna polecenia, to może się kiedyś za nią wezmę. Ale to osobny temat. W każdym razie cytat jak najbardziej pasował, chciałbym tu zatem wyrazić zań wdzięczność i nie wykluczam, że mógłby być dobrym mottem. Przemyślę to jeszcze. ;)
Cieszę się bardzo, iż strumień zimnej wody podziałał na Ciebie, Miladoro, hartująco i mam nadzieję, że znajdą się jeszcze inni, którzy także zaznają tej korzyści. Oczywiście zarówno o dalszym biegu tegoż, jak i innych strumieni, będę zawiadamiał na bieżąco, zwłaszcza tych, którzy już tu wyrazili swe zainteresowanie. Tymczasem pozostaje mi polecić choćby np. Drogę przez Flandrię Claude'a Simona. Choć z pozoru to dla najwytrwalszych, można się zatrzymać na bardzo pięknych, malarskich wizjach.
Pozdrawiam serdecznie, dziękując za premię :smilewinkgrin:
Miladora dnia 17.07.2009 13:42 Ocena: Bardzo dobre
Pozdrawiam serdecznie, dziękując za miłą (i konstruktywną) dyskusję... do zobaczenia pod kolejnymi tekstami, może z biegiem czasu i pod swoim ujrzę, jakże wiele mówiący nick i avatar, chociaż, tak prawdę mówiąc... czy ja wiem... nie spodoba Ci się i będę miała następny problem... :D
MarioPierro dnia 17.07.2009 14:21
Ale skąd to pesymistyczne założenie tak z góry?
Izolda dnia 24.09.2009 23:39 Ocena: Świetne!
Kierując mój strumień zainteresowań do Twojego Czcigodnego (jak sama nazwa wskazuje, ocena mimowolnie wystawia się sama)Strumienia, zafundowałeś mi połączenie, które intuicyjnie chyba wyczułeś, że utworzy potok słów na temat tego utworu, który tak jak Miladora przeczytałam, w pełni stosując się do Twoich zaleceń i chociaż w stawianiu nawiasów się nie specjalizuję, to przecinki i kropki na ogół utrudniają mi czytanie (z tego powodu niechętnie stosuję je sama, ponieważ uważam za zbędny balast, który zaśmieca tekst) nadmienię też od razu, że przecinki, które pojawiają się w tym tekście wstawiam zupełnie bezwiednie (czyli na zasadzie odruchu bezwarunkowego, który pojawia się przed niektórymi wyrazami zupełnie spontanicznie i nie odpowiadam za niego) wracając jednak do tekstu (jaka to ulga, że wreszcie coś można skomentować nie zważając na te małe wszy, co zamulają tekst) chciałam zaznaczyć, że odczuwałam przyjemność z poddania się strumieniowi (czy wypada powiedzieć nawiasem mówiąc, będąc w nawiasie? - często nachodzi mnie cofanie strumienia by dojść do tego od czego zaczęło się coś idiotycznego do czego się nieświadomie doszło i mogę powiedzieć, że jestem w tym dobra, zawsze przewinę do końca) pewnie dlatego, że lubię jak wszystko dzieję się na raz, bo dostarcza ekstremalnych przeżyć i jeśli miałabym powiedzieć coś mniej przychylnego, to tylko tyle, że brakowało mi zakładki, której bym użyła jako podkreślacza linijek, bo pora późna i wzrok już zadymiony od nadużywania, a korbka w myszce przewijać powinna po jednej linijce, ale nie przewija, małpa jedna, chciałam też zaznaczyć, że forma, którą zaczęliśmy się posługiwać od kilku komentarzy, przyszła do mnie w zupełnej niewiedzy popełnianych przez Ciebie utworów, a jednakowoż wpasowuje się w całokształt tak ładnie, że aż muszę zacząć podejrzewać intuicję o spałatanie jakiegoś figla i jednocześnie być Ci wdzięczna, żeś mię tu przysłał, albowiem satysfakcja z czytania oraz możliwość wypowiedzenia się swobodnym lotem kalafiora były dzisiaj nieoczekiwanie wielce satysfakcjonującym zwieńczeniem dnia.
PrzystępujęzatemdotradycyjnegojużpozdrowieniaibeznamysłuwstawiamCinajwyższąnotę.
MarioPierro dnia 25.09.2009 00:34
O żesz Ty, Izoldo! Pozwolisz, że odpowiem tym razem niestrumieniowo;) Jestem w szoku, bo za pierwszym razem przedwczoraj skomentowałaś mnie tak od niechcenia, zresztą na taki koment "Kasia" zasłużyła, a tutaj awans do takiego optymizmu i najwyższej noty? Bardzo mi miło, bo choć tutejszy strumień osobiście uważam za jedno z moich ambitniejszych pisadeł, to przecież nie jest to jeszcze całkiem skończony i płynie sobie dalej. Szczerze pisząc, mam np. pewne wątpliwości, czy aby na pewno zostawić te cztery rodzaje nawiasów, czy też może zrobić jeden rodzaj i niech się czytelnicy męczą przy domyślaniu. No i fabuła: mam w głowie pewne mniej lub bardziej pesymistyczne wątki i nawet gotowe zakończenie, ale nie opracowałem jeszcze kolejności w jakiej wszystko ma po sobie następować. Obiecałem się za to solidnie wziąć w ciągu lata i oczywiście niewiele z tego wyszło, ale Twoja opinia tylko mnie motywuje, by trochę odświeżyć tekst. Zresztą w ogóle muszę chyba zrobić solidne sprzątanie w tych wcześniejszych. Wielkie dzięki.

P.S.
Zauważyłem, że niektóre tutejsze komenty, w tym Twój, nadawałyby się na całkiem niezgorsze dzieła literackie:) No, może przesadzam, ale bardzo mnie ruszyło to: "i jeśli miałabym powiedzieć coś mniej przychylnego, to tylko tyle, że brakowało mi zakładki, której bym użyła jako podkreślacza linijek, bo pora późna i wzrok już zadymiony od nadużywania, a korbka w myszce przewijać powinna po jednej linijce, ale nie przewija, małpa jedna" :D
Izolda dnia 25.09.2009 08:56 Ocena: Świetne!
Zatem jak na smakoszy długich zdań przystało, wypada wyrazić zadowolenie z faktu iżmysię w tej materii porozumieli. Kibicować wszelkim stumieniom oraz temu doskonalącemu się obiecuję.
Osobiście nie lubię, kiedy przymuszana jestem do cięcia zdań i doprawdy nie spodziewałam się, że znajdują się na tym świecie ludzie, którzy lubią długie skomplikowane zdania. Po powrocie z upojnego weekendu przymierzam się zlustrować resztę Twojej tfurczości:D
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Dziękuję serdeczniasto! »
Florian Konrad
26/01/2023 17:43
Oj, metal jest tym, co kocham »
Yaro
26/01/2023 10:50
Dziękuję za komentarz bardzo budujący , błąd prawiłem.… »
Woland
26/01/2023 08:20
Dziękuję :) I również dziękuję, chociaż mniej od… »
wolnyduch
26/01/2023 00:18
Pięknie wyrażona tęsknota za "Odyseuszem" , podoba… »
wolnyduch
26/01/2023 00:12
Jak dla mnie to taki bardzo wysublimowany, niezwykle… »
wolnyduch
26/01/2023 00:09
Bardzo lubię prostotę, a jednocześnie pięknie wyrażającą… »
wolnyduch
26/01/2023 00:04
Urokliwy wiersz o przyrodzie, mnie się o bardzo podoba,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:54
Nie przepadam za wyliczankami, dlatego wiersz nie bardzo mi… »
wolnyduch
25/01/2023 23:36
Tak, masz rację, Ołowiany Żołnierzyku, że to proza poetycka,… »
wolnyduch
25/01/2023 23:31
Tak, dobrze się czyta, teoretycznie o zwykłej jeździe… »
Olowiany Zolnierzyk
25/01/2023 23:11
Dobre. Choć za krótka ta miniatura.. Stylistyka szwankuje.… »
wolnyduch
25/01/2023 23:05
Zastanawia mnie ten brak odbicia w lustrze?... A co do… »
Olowiany Zolnierzyk
25/01/2023 23:04
Bogate słownictwo. Aby nie wpadło do rynsztoka. Ciekawa… »
Olowiany Zolnierzyk
25/01/2023 22:53
Trochę siermiężna ta poezja. To raczej proza poetycka pisana… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 25/01/2023 22:34
  • Droga Redakcjo. Przez przypadek dodałam dwa razy ten sam tekst. Nie wątpię, że wiecie, co zrobić z tym faktem ;)
  • Dark
  • 22/01/2023 14:36
  • Rada dla tworzących horror lub jakąkolwiek grozę - nie tutaj. Szukajcie grup na fb, wysyłajcie prawdziwym autorom swoje teksty na priv, udzielajcie się w postach.
  • Dark
  • 22/01/2023 14:35
  • Usunąłem teksty i się żegnam. Odezwała się do mnie Anna Dzięgielewska, która ma kontaktować się z Wojciechem Gunią. W przyszłym roku redakcja Planeta czytelnika ma ogłosić mnie swoim autorem, promować
  • Berele
  • 14/01/2023 01:47
  • Bo ja się wycofałem ;)
  • Arkady
  • 12/01/2023 20:30
  • Jakoś tu cicho się zrobiło ... i pusto...
  • wolnyduch
  • 06/01/2023 21:02
  • Dołączam do życzeń,
  • Gramofon
  • 05/01/2023 20:11
  • Dark, o jakim tekście mówisz?
  • Dark
  • 05/01/2023 07:41
  • Zgadzam się.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas