Strach się bać - waikhru
Proza » Humoreska » Strach się bać
A A A

Amelia bała się od zawsze. Czego się bała? Sęk w tym, że wszystkiego. Wszystko, co ją otaczało, mogło spowodować spektakularną katastrofę, w której życie straciłaby ona, a wraz z nią miliony ludzi.
Gdy była mała, nienawidziła Bożego Narodzenia. Patrzyła z ukosa na grubego starszego pana, z siwą brodą i wielkim workiem. Na nic zdało się tłumaczenie, że w tym worku są tylko prezenty - Amelia co roku spodziewała się przynajmniej dziesięciu bomb, które św. Mikołaj, korzystając z nieuwagi rodziny, podłoży pod choinkę. W wyobraźni widziała wybuch i resztki wigilijnych potraw, które fruwały po okolicy.
Gdy Amelka podrosła i niepewnie podreptała do szkoły, nie trzeba było długo czekać na pierwszy wybuch paniki:
- Mamo!!! - krzyczała od progu, wracając pewnego dnia.
- Co się stało, córeczko? - Mama wiedziała o nadmiernym lęku dziecka, ale starała się nie lekceważyć żadnego problemu, tak jak radzili w "Koleżance".
- Ja nie wrócę do szkoły! Ta wredna kucharka ze stołówki chciała nas otruć. Widziałam, jak wsypywała coś z takiej niebieskiej paczuszki do każdego talerza!
Matce nie pozostawało nic innego, jak pójść do szkoły i porozmawiać z morderczą kucharką.
Dziewczyna zaczęła dorastać, a domownicy z nadzieją czekali na moment, w którym nastąpi przełom - łudzili się, że w końcu przestanie się lękać i będzie żyła jak inne dzieci w jej wieku. Było jednak coraz gorzej. Amelia szczerze znienawidziła przelatujące samoloty. Gdy słyszała znajomy huk, czym prędzej chowała się pod stół. Wraz z narastającym hałasem ogarniał ją paniczny strach, a na skronie występował zimny pot. Wyobrażała sobie, że to Rosjanie wysłali żołnierzy, żeby zniszczyć jej piękny kraj. Kiedy indziej czekała na moment, gdy z samolotu zostanie spuszczona bomba atomowa. Piękny grzyb wyrósłby w miejscu jednego z większych miast Polski. Gdy potencjalne zagrożenie odlatywało, otwierała oczy i ze zdziwieniem stwierdzała, że wszyscy żyją.
Wreszcie stało się! Amelia znalazła chłopaka. W jej domu zapanowało ogólne podniecenie. Wszyscy żyli nadzieją, że córka - opierając się o silne ramię owego młodzieńca - przestanie się bać. Z młodym mężczyzną, o bujnych blond włosach, dziewczyna spotykała się często. Na parkowych ławkach, w przytulnych kawiarniach i ciemnych salach kinowych powoli odpędzała strach. Kelnerka przestała podtruwać gości, biznesmen obok nie był zakamuflowanym terrorystą z dynamitem w teczce, a ekran kinowy nie miał zamiaru pochłonąć ich żywcem.
Po roku para postanowiła razem zamieszkać. Pierwszy wieczór minął spokojnie: wspólna wesoła kąpiel, masaż na rozluźnienie. I byłoby tak pięknie może i przez następnych lat dwadzieścia, gdyby nie uporczywa myśl, która zaczęła rodzić się w Ameliowiej głowie. Bo skąd ona może mieć pewność, że ten szczupły mężczyzna chrapiący obok ( i to całkiem donośnie), nie trzyma w ręku noża, czekając tylko, żeby ją dźgnąć i poćwiartować? Wychyliła się za krawędź łóżka, spojrzała na luźno zwisającą dłoń i ze zdziwieniem stwierdziła, że żadnego ostrego przedmiotu w niej nie ma. A może trzyma go za łóżkiem? Również postanowiła to sprawdzić. Uniosła się delikatnie na łokciach, wyciągnęła szyję, jak tylko potrafiła i już, już miała dojrzeć, gdy nagle straciła równowagę i całym swoim ciężarem runęła na narzeczonego. Ten zerwał się jak oparzony! Zaczęli krzyczeć, pytać, krzyczeli, pytając i krzycząc, pytali. W końcu Amelia spakowała się i wyszła, nie upewniwszy się, co też kryło się za łóżkiem.
Samotne spanie nie było wcale lepsze. Co noc miała przeczucie, że ktoś wtargnie do jej mieszkania, rozwalając przedtem drzwi karabinem i przeszyje ją taką samą serią. Bystra dziewczyna nie chciała jednak poddać się bez walki - mogła przecież przejść po barierkach na balkon sąsiadów. No tak, ale tam również mogli czyhać bandyci. Zauważywszy ten ważny problem, obmyśliła plan B. Wyjdzie na taras - szybciutko, zanim karabin upora się z drzwiami, skoczy na drzewa rosnące pod blokiem (owszem, podrapie się pewnie, ale nic to w obliczu zagrożenia) i czym prędzej schowa się pod najniższy balkon. Stamtąd spokojnie będzie słuchała przekleństw niedoszłych morderców. Nie zdążyła jeszcze obmyślić strategii przedostania się w jakieś bardziej bezpieczne miejsce, gdy z zamyślenia wyrwał ją dźwięk telefonu. Z lękiem podniosła słuchawkę - a nuż terroryści mają jakąś metodę na zabijanie w ten sposób. Zamiast arabskich okrzyków, usłyszała szloch matki.
- Halo? Mamo? Stało się coś? - zapytała z drżeniem w głosie.
- Twój brat... Dziś w nocy był wypadek... On nie żyje!

Amelia zamilkła na moment. Po chwili odetchnęła z ulgą i powiedziała:
- Już myślałam, że stało się coś naprawdę strasznego.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
waikhru · dnia 16.07.2009 08:13 · Czytań: 1061 · Średnia ocena: 3,38 · Komentarzy: 16
Komentarze
Jack the Nipper dnia 16.07.2009 14:30 Ocena: Dobre
Wszystko pięknie i ładnie, zabawne to opisy obaw bohaterki przed terrorystami, karabinami i wszystkimi którzy czyhają na jej życie. NIestety, końcowa puenta ni przypiął ni przyłatał, wyrazńnie na siłę dopisana, jakby zabrakło pomysłu.

Wiem co chciałaś za jej pomoca powiedzieć, ale jest jak gruba nieociosana deska na ładnie rzeźbionej drewnianej podłodze.
waikhru dnia 16.07.2009 14:32
Ładnie to ująłeś:)Pomysł od początku był taki, ale może jego wykonanie mi nie poszło. Postaram się nad tym pomyśleć...

Dzięki za wizytę!
Jack the Nipper dnia 16.07.2009 14:47 Ocena: Dobre
Wykonanie wyszło jak najbardziej, tylko tą puentę inaczej zbuduj a będzie ok.
Anaris dnia 20.07.2009 12:16 Ocena: Dobre
Cytat:
Gdy była mała nienawidziła

mała, nienawidziła

Cytat:
Co się stało córeczko

stało, córeczko

Cytat:
krzyczeli pytając i krzycząc pytali

krzyczeli, pytając
krzycząc, pytali


Ładnie napisane, czyta się lekko. Pomysł też ciekawy. Tylko zakończenie dziwne ;)
MarioPierro dnia 21.07.2009 10:01 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Gdy Amelka podrosła i niepewnie podreptała do szkoły - nie trzeba było

Nie rozumiem, czemu myślnik, a nie przecinek?

Resztę błędów, które zauważyłem (lub których nie widziałem), wytknęła Ci Anaris, radzę poprawić. Ale do tej puenty pretensyj bym nie zgłaszał, choć może rzeczywiście coś innego lepiej by pasowało? A że opowiadanie bardzo ciekawe, gładko poruszające ważny problem neurotycznego, obsesyjnego lęku przed... chyba wszystkim co się rusza, ode mnie dostajesz 5. :yes: Z minusem tylko za tych kilka błędów.
Szuirad dnia 21.07.2009 13:46 Ocena: Dobre
końcówka zaskakująca, rozumiem, ze miala być przeciwwagą do charakteru Amelii. Jednak jest troche dziwna. Muszę jeszcze nad tym sie zastanowić :)
Cute dnia 21.07.2009 21:04 Ocena: Bardzo dobre
Też widzę troszkę błędów interpunkcyjnych. ;)
Cytat:
Wszystko, co ją otaczało mogło spowodować

przed ''mogło'' powinien być przecinek - zdanie wtrącone.

Cytat:
Wraz z narastającym hałasem, ogarniał ją paniczny strach

Niepotrzebny przecinek, zdecydowanie.

No tak, co do reszty - bardzo mi się podoba. ;) Czyta się dobrze i zrozumiale, jednak - tak jak inni już to pisali - końcówka jest kichą. Może niech umrze jej chłopak? I okaże się, że tak naprawdę było tam coś czyhającego na nią.. hm.
waikhru dnia 21.07.2009 21:13
Witam wszystkich i dziękuję za komentarze. Końcówkę, póki co zostawię, bo spotkałam się też z komentarzem, że całość jest taka sobie i tylko końcówka ciekawa, więc ile czytelników, tyle opinii. Jednak, gdy przyjdzie mi do głowy coś lepszego to zmienię;) Poprawki interpunkcyjne na pewno naniosę.

Cute - zdecydowanie nie o taką końcówkę mi chodziło;)Chciałam przekazać to, że czasami obawiamy się wszystkiego, a jak przyjdzie coś, czego faktycznie powinniśmy się przestraszyć, to przechodzimy obok tego obojętnie. Być może faktycznie kulawo wyszło, więc poważnie rozważę zmiany, ale dopiero, gdy przyjdzie mi inny wyraźny pomysł, odpowiadający moim zamierzeniom.


Pozdrawiam!
Cute dnia 21.07.2009 21:20 Ocena: Bardzo dobre
waikhru, rozumiem i życzę powodzenia przy dalszych ocenach. ;) Ale tekst i tak mi się podoba!
waikhru dnia 21.07.2009 21:22
Cieszę się niezmiernie:)Jak będziesz miała czas, to zapraszam do innych;)

Pozdrawiam!
milla dnia 22.07.2009 09:53 Ocena: Dobre
Cytat:
w której życia straciłaby ona, a wraz z nią miliony ludzi.
życie
Cytat:
Patrzyła z ukosa na grubego starszego pana, z siwą brodą i wielkim workiem.
:O przy tym fragmencie wystawiłam takie oczy:) i dopiero po chwili zorzumiałąm, ze to chodzi o MIkołaja:)
Cytat:
szyję wyciągnęła jak łabędzica
jakoś mi ta łąbędzica nie pasuje. może po porstu wyciagnęłą szyję?
masakra, co za życie ma Amelia:: mania prześladowcza czy cuś?
wszytsko ok. czytało się gładko, jak zawsze.
ale wydaje mi się, że tekst w wielu momentach zbyt pospieszny. przeganiasz nieco czytelnika, np w akapicie; "samotne spanie"
i zmieniłabym końcówkę.
buziaki
waikhru dnia 22.07.2009 09:59
Ech, ta przeklęta końcówka;) Teraz już jestem pewna, że trzeba zmienić. Może macie sugestie, w którym kierunku? Albo inaczej - co konkretnie w niej przeszkadza?

Milla, dzięki;)Sugestie naniosłam. Jak będę miała chwilę czasu, to postaram się "rozciągnąć" i zwonić tekst:)
ginger dnia 22.07.2009 10:23 Ocena: Dobre
No ta końcówka... Generalnie czyta się dobrze, obsesje Amelii opisane są lekko i zgrabnie. Ale zakończenie nie wyszło. Dlaczego? Bo nie pasuje do Amelii - wychodzi na, za przeproszeniem - zimną sukę, której nic nie obchodzi. Nawet brat. A chyba nie o to chodziło ;)
Właśnie dlatego zgrzyta - mi przynajmniej.
waikhru dnia 22.07.2009 10:54
ginger - dziękuję, wreszcie mam pojęcie, co dokładnie jest nie tak;)Pomyślę nad tym - może zrobię coś Amelii, żeby nie było, że innym nie umie współczuć:D
Abakarow dnia 28.07.2009 11:58 Ocena: Bardzo dobre
na Boga nie zmieniaj końcówki!!!
dla mnie jest oczywiste, że Amelia nie jest normalna. Jej schiozofreniczny strach wzbudza u czytelnika litość. Prawda jest jednak taka, że Amelia w swej nienormalności jest podłą suką. Stąd ten problem z oceną jej postępowania. Tekst dobry, pomysł świetny.

Nie pasuje mi jedynie fragment:
Cytat:
Wreszcie stało się! Amelia znalazła chłopaka. W jej domu zapanowała dzika radość. Teraz było już niemal pewne, że córka - opierając się o silne ramię owego młodzieńca - przestanie się bać.


skąd ta pewność?! skąd ta radość?!
waikhru dnia 28.07.2009 12:14
Dziękuję za wizytę i sugestie:) Ten moment zmieniłam, mam nadzieję, że teraz mniej w nim tej pewności i radości;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Gramofon
14/07/2024 20:40
Lżejsza usadzona mocno przez grawitacje. »
skroplami
14/07/2024 11:07
Jak dzień i noc, różnice :). Chociaż jak one tak Twoja… »
skroplami
14/07/2024 10:00
Stara prawda, wieczna prawda, boska prawda. Zawarłeś kilka… »
al-szamanka
13/07/2024 17:07
Sumiennie przeczytałam tekst od początku do końca i mam… »
al-szamanka
13/07/2024 14:50
Mam pytanie. Czy wyzwolone kobiety, to te z tymi wszystkimi… »
Florian Konrad
13/07/2024 13:58
Dziękuję. Wiersz jest nieromantyczny, bydlak jeden :) »
Janusz Rosek
13/07/2024 12:19
Kazjuno To bardzo ciekawa historia. Czytając takie… »
Kazjuno
13/07/2024 07:42
Bardzo ciekawe, Januszu, 3 opowieści. Przeczytałem jednym… »
Janusz Rosek
12/07/2024 08:57
Kazjuno Bardzo dziękuję za Twój komentarz i słuszne… »
Kazjuno
12/07/2024 08:07
Przeczytałem Januszu z zainteresowaniem. Wewnętrzne rozterki… »
valeria
10/07/2024 13:53
Podoba mi się. Łagodne lato :) »
valeria
10/07/2024 13:51
Dziękuję, opis poprawiony już:) zachęcam :) od soboty jestem… »
Berele
10/07/2024 13:37
Pointa mogłaby okazać się jakaś lżejsza, ale udała się ta… »
Jacek Londyn
10/07/2024 13:08
Valerio, cieszę się, że się wydało, że ktoś z nas (a… »
Berele
10/07/2024 10:59
Nawet fajne neolęgi. Spodobał mi się wiersz ubogi w… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty