Desperacja - keefree
Proza » Obyczajowe » Desperacja
A A A
Każda mijająca chwila zwiększała jego niepokój. Miotał się po mieszkaniu niczym dzikie zwierzę. Kolejny raz spojrzał przez okno. Palce zabębniły po parapecie. Powinni już dawno tu być. Zegarek odmierzył następną długą minutę. Wreszcie! Mała półciężarówka zaparkowała przed domem. Po chwili z szoferki wyskoczył kierowca. W ręku trzymał pękatą paczuszkę.
Brzęczyk domofonu był gwałtowny wręcz histeryczny. Trupio blady facet zagarnął łapczywie paczuszkę.
Mamrocząc coś niewyraźnie r16;za fatygęr17; wepchnął mu w dłoń brudny zwitek.
Kierowca zbiegając po schodach zastanawiał się kiedy ostatnio miał tak dziwnego odbiorcę. Właściwie pamiętał dokładnie, tyle że wtedy w ramach napiwku nie dostał pieniędzy. Nie żałował, ale w tej sytuacji postanowił uzależnić działanie od kwoty.
Już w samochodzie przeliczył. Suma była na tyle duża by poczuł niepokój. Sięgnął po telefon. Kontrolerzy.
Mógłby ich wezwać. A jeśli się myli? Narobi kłopotów i jeszcze nie zdąży zdać samochodu przed zamknięciem wrót .Spanie w hotelu mu się nie uśmiechało. Nastawił głośno radio i postanowił zapomnieć o sprawie.
Odczekał aż ucichły kroki doręczyciela.
Kolejne minuty aż głos silnika rozpłynął się w oddali Musiał mieć pewność iż nie wróci i nie zada kłopotliwych pytań. Zbyt długo przygotowywał się by zaprzepaścić szansę.
Na kolejną legalną i tak nie miał co liczyć. Wyczerpał ich limit dawno temu, zbyt dawno o czym w dobitny sposób przypomniano mu w minionym tygodniu.
-Znane są Panu zasady pobytu w naszym mieście?- Przewodniczący, człowiek zbyt stary i zepsuty by pełnić inną funkcję, wychylił się drapieżnie w fotelu.
- Oczywiście Panie Przewodniczący! Zgodnie z brzmieniem paragrafu pie..
-Dobrze dobrze! Nie musi nam Pan tego przypominać-w tonie starego człowieka słychać było nuty znudzenia i zniecierpliwienia- Nie pytałem czy znane są Panu na pamięć artykuły regulaminu tylko czy jest Pan świadom ich znaczenia. Ostatnie Pańskie działania budzą we mnie co do tego faktu spore wątpliwości i muszę powiedzieć iż nie jestem w tym osamotniony jak łatwo zauważyć- Przewodniczący przerwał spoglądając na pozostałych czterech równie ponurych starców- Prezydium!- zagrzmiał niespodziewanie- nie zbiera się z błahych powodów ,ta sala to nie miejsce na błazenady! Tu zapadają decyzje ostateczne, być albo nie być! Dlatego musimy mieć pewność czy mieszkaniec naszego Miasta wie i rozumie dlaczego tu się znalazł!
Powrócił do teraźniejszości.
Przewodniczący rugał go jeszcze przez dłuższą chwilę. Najważniejszy był termin który mu wyznaczył- tydzień na stworzenie wartościowego dzieła. Inaczej skończy za bramą. Sama myśl o tym przyprawiało go o mdłości..
Mocno trzymając paczuszkę w dłoni wkroczył do swojego prywatnego miejsca kaźni. Tak ostatnio ochrzcił pomieszczenie. Gołe odrapane ściany. Tandetne biurko z kawowymi stemplami na przykurzonym blacie. Mała metalowa lampka. Oczywiście mnóstwo wież zbudowanych z kartek. Wszystkich przeraźliwie białych. Na kilka zużytych, rzuconych w kąt strzykawek wolał nie spoglądać. Wena na zamówienie okazała się zdradliwa i okrutna. Po chwili zauroczenia zabrała go tam gdzie w ciemnościach pełzały zepsute pomysły. Dławiące i duszące obrzydliwie śliskimi mackami..
Otrząsnął się i zapalił światło, znajome bzyczenie lampki wprawiło go w dobry humor. Położył paczkę na blacie i pogwizdując udał się do kuchni.
Kawa, kawa, kawa.. dużo kawy- mruczał do siebie napełniając wrzątkiem pękaty termos- to będzie długa owocna noc, rozumiesz stary? choć ciebie to pewnie wcale nie obchodzi a powinno..
Kot siedzący na lodówce ziewnął. Człowiek krzątający się po kuchni znaczył dla niego tyle ile ilość karmy którą dostarczał.. W tym momencie nic. Z ciekawości jednak podążył za dwunożnym. W następnym pomieszczeniu sytuacja mogła się zmienić. Niestety nie tym razem, miauknął demonstracyjnie i wyszedł..
Postanowił chwilowo zignorować futrzaka. Jeśli był naprawdę głodny skorzysta z tradycyjnie uchylonego okna. Jego nocne polowania oczyszczały okolice z niechcianych sublokatorów.
Drżąc z emocji zabrał się z otwieranie przesyłki. Nożykiem starannie rozciął sznurek, dalej rozwijał szeleszczący papier. Działał powoli i ze skupieniem, nie chciał w pośpiechu czegoś uszkodzić. To oznaczałoby katastrofę. Wreszcie jego oczom ukazała się zgrabna drewniana skrzyneczka, ciemno brązowa pozbawiona jakichkolwiek zdobień.. Wyciągnął rękę by otworzyć wieczko, niestety w korytarzu zaczął dzwonić telefon. Nie miał ochoty z nikim rozmawiać. Nie teraz. Jednak jeśli nie odbierze zareagują sąsiedzi.. Wyłamią drzwi i będzie go czekać nie tylko spory wydatek ale i jeszcze więcej niewygodnych pytań i tłumaczeń.
-Jak sobie radzisz? martwimy się tu o Ciebie-
Niewiarygodne. Właśnie tego głosu najmniej się spodziewał. Resztki. Kiedy ktoś taki troszczy się o ciebie pora na zmiany. Poważne i jak najszybciej. Oczywiście był w tej ocenie nie do końca sprawiedliwy i szczery ale w tym momencie tak czuł.
Dzięki za pamięć. Jeszcze poznaję się w lustrze.-
Aha to świetnie świetnie, hmm ale stary jakby co to wiesz nie,co?
Tak, wiem wiem, dzięki-
Wyciągnął wtyczkę z gniazdka. O tej porze już nikt inny nie powinien go szukać.
Nie do końca potrafił zdefiniować to czego spodziewał się po otwarciu wieczka. Jego dostawca był bardzo tajemniczy. Zapewnił jedynie o stuprocentowej skuteczności.. Nie miał więc żadnej możliwości złożenia tak zwanej reklamacji.. Spoglądając na puste wnętrze skrzyneczki nabierał coraz silniejszego przekonania iż nie było to zbyt mądre posunięcie. Szczególnie iż przymocowane do wewnętrznej strony wieczka gęsie pióro nawet ze złotą stalówką nie miało szczególnej wartości.. Co gorsza mimo kilku prób zamoczenia go w atramencie konsekwentnie odmawiało pisania. Tylko skrzypiało i robiło soczyste kleksy. Zrezygnowany siedział przy biurku bezmyślnie bawiąc się nożykiem. Nawet nie zauważył kiedy skaleczył się w palec, klnąc pod nosem poszedł do łazienki.
Opatrzył się i do lustra mruknął
-To pora pakować walizki-
Nagle zdało mu się iż z miejsca kaźni dobiega jakiś ledwie słyszalny hałas. Jakby śmiechy i krzyki bawiących się dzieci.. Zbliżał się do swojego biurka na palcach, z niewyjaśnionego powodu czuł więcej podniecenia niż strachu. Nie było mu trudno zlokalizować źródła dźwięku i przyczyny.
W tej chwili malutkie przegródki wcale nie wydawały się puste. Przynajmniej nie wszystkie. W kilku poruszały się mikroskopijne jasnoczerwone kształty. Przytknął niemal nos do pudełka i zauważył iż pozostałych również panuje rozgardiasz tyle że przeźroczysty.
-ach więc to o to chodzi, no to sprawdźmy-
Chwycił pióro i powoli zbliżył stalówkę do miejsca gdzie buzowała jasna czerwień.. Na moment zapanowała głucha cisza, po czym czubek stalówki się zaczerwienił. Czując jak jego serce coraz mocniej bije przeniósł rękę nad kartkę.
-śmiał dawajcie- szepnął
Ku jego radości na całej powierzchni kartki zaczęły się pojawiać litery, fragmenty słów, znaki interpunkcyjne. Wiedział już jaki ma surowiec i jakie paliwo jest potrzebne. Pozostało podjąć decyzję.
Kiedy sąsiedzi rano wyważyli drzwi, nie potrafili określić czy bardziej zszokowały ich setki kartek zapisanych na czerwono, czy też niknąca melodia tysięcy dziecięcych głosów.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
keefree · dnia 04.08.2007 17:15 · Czytań: 958 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
DamianMorfeusz dnia 03.07.2008 10:16
Ładny tekst. Rozstrzel tekst w dwóch - trzech miejscach, będzie się o wiele milej czytało.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
18/05/2022 20:12
Ładnie, prosto, bez udziwnień i melancholijnie. Dobrego… »
wolnyduch
18/05/2022 20:08
Dobra zaduma egzystencjalna, dobry wiersz, zawsze na czasie,… »
wolnyduch
18/05/2022 20:00
Dobre przesłanie, jesteśmy tacy sami, mimo różnic, a w… »
wolnyduch
18/05/2022 19:56
Bdb wiersz, odbieram go w dramatycznym klimacie, wiersz… »
wolnyduch
18/05/2022 19:52
Kolejna życiowa porcja do zastanowienia, a ostatnia cząstka… »
wolnyduch
18/05/2022 19:46
Doskonały tryptyk, msz, życiowo i boleśnie, z pierwszą… »
wolnyduch
18/05/2022 19:27
Ciekawy, dobry wiersz, co do puenty chyba coś w tym jest,… »
wolnyduch
18/05/2022 19:15
Dobry wiersz, z tęsknotą za miłością i z zadumą nad życiem.… »
wolnyduch
18/05/2022 19:04
No tak, wiem, że to przekład, ja też głownie piszę rymowane,… »
OWSIANKO
18/05/2022 18:41
Galernik wrzuć nie mieszkając! bzdyk »
Lilah
18/05/2022 12:53
Dzięki, wolnyduchu. Miło, że tekst przypadł Ci do gustu.… »
Kobra
17/05/2022 22:16
Dobry. »
Florian Konrad
17/05/2022 20:53
Dziękuję, Kochani i również Was pozdrawiam! »
Florian Konrad
17/05/2022 20:52
Dziękuję i również pozdrawiam. »
wolnyduch
17/05/2022 20:21
Podoba mi się, prosty, bezpretensjonalny wiersz, trafiający… »
ShoutBox
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
  • Yaro
  • 15/05/2022 18:40
  • Michał odezwij się. Pozdrawiam:)
  • Galernik
  • 10/05/2022 12:27
  • Dobra Cobro, ale to tak dobrze brzmi "Żywot bałwana". Myślę, że tytuł jest trafny, ale jak mi coś fajnego podrzucisz, to czemu nie, można zmienić. Dzięki za przeczytanie.
  • Dobra Cobra
  • 09/05/2022 15:30
  • Piękne zaproszenie. Zmieniłbym tytuł, żeby było bez słowa "balwan" , bo odzierasz punkt kuliminacyjny z zaskoczenia. I od początku wiadomo, co będzie.
  • Galernik
  • 09/05/2022 15:00
  • Witajcie. Melduję się po roku nieobecności. Żywot bałwana, jedna z moich najnowszych humoresek / opowiadań oczekuje Waszych opinii i ocen.
  • Darcon
  • 08/05/2022 09:57
  • Cały czas trwa nabór na konkurs "Malowanie słowem". Liczę, że wypoczęliście podczas majówki i teraz ruszycie z pisaniem. :)
  • Darcon
  • 04/05/2022 21:52
  • majka100, Strona główna, na dole, archiwum newsów. Marzec i kwiecień 2021. :) Pozdrawiam.
  • majka100
  • 04/05/2022 18:57
  • Dzień dobry, jest gdzieś zapis pierwszej edycji 'Malowanie słowem'?, bo jakoś nie mogę znaleźć. 'Muzoweny' też nie do odkopania.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas