Czasowstrzymywacz cz.3 (Kiwi Kid) - AnonimowyGrzybiarz
Proza » Długie Opowiadania » Czasowstrzymywacz cz.3 (Kiwi Kid)
A A A
9

Z mgły, wirując, wyleciało biurko. Chwilę później poczułem, że było to ZCB (Zarąbiście Ciężkie Biurko), które po prostu mnie zmiotło. W miejscu, w którym stałem zostały tylko moje dymiące buty...

10

Chwiejnie i ciut niepewnie wygrzebałem się spod szczątków ZCB. Tak naprawdę mogło z nim być znacznie gorzej - z biurkiem znaczy się. Bo trzeba pamiętać, że przyjąłem biurko na klatę, łagodząc starcie "Ściana vs. Biurko". Czyn to był głupi (bo ZCB rozsmarowało mnie na ZTŚ (Zarąbiście Twarda Ściana)), niezamierzony i brzemienny w skutkach.
Ledwo stałem, a lewy bark chyba mi wypadł - ręka bezwładnie zwisała. Spróbowałem nią poruszyć, ale tylko syknąłem z bólu. Postanowiłem więc pomóc sobie ciągle jako-tako sprawną prawicą - podniosłem bezwładną rękę na wysokość łokcia i puściłem. Ręka spadła do poprzedniego - zwisającego - poziomu, minęła go i siłą rozpędu wzleciała kawałek do góry, po czym znowu zaczęła spadać. I tak kilka razy. Patrzyłem na to z rosnącym zażenowaniem. Jakby się chwilę nad tym zastanowić, to ręka huśtała się jak małe wahadełko. Tylko, że wahadło chyba tak nie boli, a ja, dopóki ręka nie znieruchomiała, skamlałem z bólu.
Mgła poczęła opadać.
Czym prędzej odwróciłem się do ściany, gdyż Listek w każdej chwili mógł znowu zaatakować, miotając kolejne biurko w moją stronę. Z całej siły uderzyłem chorym barkiem w twardą i gładką powierzchnię. Ryknąłem przez zaciśnięte zęby, ale udało się, bark wskoczył na swoje miejsce. Nie pierwszy zwichnięty bark, nie ostatni. Mam wprawę.
Wróciłem do szczątków biurka i znalazłem wśród nich siekierę. Twardo i pewnie ująłem ją w obie dłonie.

11

Liana na sekundę zamarła w bezruchu, a potem uderzyła. Mierzyła w siekierę i - dziwnym nie jest - trafiła, oplatając trzonek i wyrywając mi narzędzie z rąk. Odrzuciła je w tył, na szczęście nikogo nie trafiając. Siekiera wbiła się w przeciwległą ścianę. Widziałem to wyraźnie, gdyż mgła opadła prawie całkowicie, tylko jakieś pojedyncze strzępki wiły się nadal wokół moich kostek.
Nie czekając na mój komentarz w stylu "I co? Też tak umiem" tudzież "Mogłaś kogoś zabić!" cholerne zielsko owinęło się wokół mojego nadgarstka. Zza moich pleców, zupełnie niespodziewanie, wystrzeliły trzy kolejne liany i chwyciły mnie za drugi nadgarstek i dwie kostki. A potem pociągnęły, każda w inną stronę. Kiedy przestałem się szamotać, trzy z nich owinęły ciasno moją klatkę piersiową, unieruchamiając ręce, a ostania ścisnęła ciasno nogi. Napinanie mięśni nic nie dało. Byłem uwięziony.

12

Listek unosił się kilka stóp nad ziemią. Nadal siedział po turecku, na jego udach spoczywał karabin. Dłonie opierał na kolanach, przedramiona pokryte były ohydnymi fioletowo-czarnymi żyłami. Przez koszulę, okrywającą tors mężczyzny, prześwitywało niespokojnie bijące serce. Przy każdym uderzeniu koszula lekko świeciła. Tak jakby mężczyzna wsadził sobie pod nią latarkę i co chwilę ją zapalał i gasił - w rytm uderzeń własnego serca. Ta, co chwilę zapalająca się, zielona żaróweczka sprawiała złowieszcze, wręcz upiorne wrażenie. Twarz chłopaka, mimo, że wcześniej wyraźnie widziałem, jak jej lewa część wybucha, była tylko bardzo blada i zroszona potem. Nie było po niej widać, że przed chwilą zderzyła się z ciężarówką. A, skoro wybuchła, takie powinna sprawiać wrażenie. Tylko oczy były całe czarne. Nie tylko źrenice, ale również białka. Dwie czarne dziury... Tatuaż, który był chyba źródłem wszystkich kłopotów wyglądał, jakby przestał się interesować całą sprawą - spoczywał spokojnie koło lewego oka i przestał świecić. Ale to wszystko - czarne żyły na rękach, zielone serce pracujące jak mały parowóz, i czrne oczy - to wszystko było nic w porównaniu z prawą nogą nieznajomego...
Posłuchajcie...

13

Prawej nogi nie było. Tak jakby.
Z nogawki wystawał gruby konar porośnięty mchem i rozdzielający się, przy ziemi, na pięć części. Cztery z nich więziły mnie w stalowym uścisku. Ostatnia, piąta liana była krótka, zmarszczona i najwyraźniej ranna. Krwawiła. Gęsta zielona maź kapała na posadzkę. Kropla po kropli. Kap. Kap. Kap... W miejscu, gdzie krople stykały się z podłogą, krew - czy też jakiś dziwny sok lub kwas - syczała i wypalała dziury w kamiennych płytach, z których unosiły się cienkie strużki gęstego, szarego dymu. Musiała to być pierwsza atakująca mnie liana, znieczulona siekierą podczas szalonej przejażdżki między biurkami...
Patrzyłem na to wszystko z szeroko otwartymi oczami. Nawet żart, którym miałem uraczyć Listka, kiedy w końcu spotkamy się wśród mgły, teraz jakoś nie chciał mi przejść przez gardło...
Zwyczajnie zabrakło mi pary.

14

Przełknąłem głośno ślinę, kiedy liany zaniosły mnie bliżej Listka. Bałem się spojrzeć mu w oczy. Bo nie byłem do końca pewny, co tak naprawdę może się stać, gdy nasze spojrzenia się spotkają. Te oczy przerażały mnie chyba najbardziej. Były... dziwne.
Listek natomiast chyba nie miał takich dylematów i spojrzał od razu. Głęboko, tak, że nie mogłem odwrócić wzroku, ani mrugnąć. Po długiej chwili, podczas której z oczu ciekły mi łzy, Listek przestał mi się przyglądać. Odwrócił wzrok i popatrzył na swoje dłonie. Prawą chwycił mnie za gardło. Zbliżył moją twarz do swojej i znowu spojrzał mi w oczy.
- Kiwi Kid... - powiedział wyraźnie, a ja zesztywniałem, bo nie miał prawa znać mojego "Imienia". - I'm IVY MAN. - Przedstawił się. Więc to nie Listek, a raczej... Bluszczyk. I dlaczego mówił po angielsku...? Całkiem mu się widać pomieszało. Dodatkowo wydawało mi się, że to nie jest ten sam facet. Wyglądał tak samo (o ile można to stwierdzić, patrząc na to jak się zmienił), ale był inny, czułem to... - That's the end of all this.- Kontynuował. - Have a nice...
- ...Day? - podpowiedziałem z nadzieją.
- ... dead.
Trzymające mnie liany napięły się, miażdżąc mi żebra. Zacisnąłem pięści, naprężyłem mięśnie. Wygiąłem się w łuk, próbując wyśliznąć się z więzów. Widząc, że żadna z obranych metod nie pomagała, gwałtownie odrzuciłem głowę w tył.
- Utop się, świrze!- krzyknąłem i począłem pluć na Bluszczyka. Podpatrzyłem ten trick u pewnego Admirała, o którym można przeczytać w opowiadaniu "Zakon Słońca - historia zmyślona". Ślina trafiła w czarne oko i z nosa Ivy Mana pociekła krew. (Z nosa zawsze CIEKNIE krew, nawet ze złamanego - tylko w filmach i książkach krew TRYSKA.) Liany poluzowały ucisk i zdołałem się wyplątać. Upadłem na posadzkę. Nie zdążyłem się podnieść, gdy obok mojego ucha przemknęła ze świstem liana. Nie trafiła? - nie mogłem uwierzyć. Czyżby Ivy Mana, aż tak osłabiła ślina w oku, że nie trafia w prawie nieruchomy cel...?
Nie. Ivy Man nie celował we mnie.
Liana przemknęła ze świstem obok mojego ucha i wpadła między ludzi, nadal klęczących pod ścianą. Ludzie pokładli się z krzykiem na podłodze i próbowali czym prędzej odsunąć się jak najdalej od rośliny. Pełną napięcia ciszę rozdarł krzyk. Po chwili liana wyłoniła się z tłumu. Jej koniec zaciśnięty był na gardle dziewczyny. Bardzo ładnej dziewczyny, która nogami młóciła powietrze, szukając dla nich oparcia. I nie znajdując go...
Zabawa, że tak powiem, się skończyła.
Wtedy przez salę przeleciał różowy parasol.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AnonimowyGrzybiarz · dnia 02.08.2009 09:39 · Czytań: 1630 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 3
Komentarze
Jack the Nipper dnia 02.08.2009 11:45 Ocena: Dobre
Cytat:
mój komentarz w stylu "I co? Też tak umiem" tudzież "Mogłaś kogoś zabić!" cholerne zielsko owinęło się wokół mojego nadgarstka. Zza moich pleców, zupełnie niespodziewanie, wystrzeliły trzy kolejne liany i chwyciły mnie


zaimkoza: mój - mojego - moich - mnie

Cytat:
co chwilę ją zapalał i gasił - w rytm uderzeń własnego serca. Ta, co chwilę


2 x co chwilę

Cytat:
Bo nie byłem


Bo - zbędne

Cytat:
mi łzy, Listek przestał mi się przyglądać. Odwrócił wzrok i popatrzył na swoje dłonie. Prawą chwycił mnie za gardło. Zbliżył moją twarz do swojej i znowu spojrzał mi w oczy.
- Kiwi Kid... - powiedział wyraźnie, a ja zesztywniałem, bo nie miał prawa znać mojego


znów zaimkoza: mi - mi - swoje - mnie - moją - mi - mojego

Cytat:
się, miażdżąc mi żebra. Zacisnąłem pięści, naprężyłem mięśnie. Wygiąłem się w łuk, próbując wyśliznąć się


3 x się

Cytat:
krzykiem na podłodze i próbowali czym prędzej odsunąć się jak najdalej od rośliny. Pełną napięcia ciszę rozdarł krzyk


krzykiem - krzyk - wynika z tego, że krzyk rozdarł krzyk.

Pozbądź się polowy zaimków, a zaraz będzie lepiej.
Jest dobrze napisane, krótkie zdania umiejetnie przeplatasz długimi, co nadaje właściwie tempo.
Na minus - brakuje mi tu troche humoru - jeden powtórzony żart o pluciu, cos jeszcze by sie przydało.
Usunięty dnia 02.08.2009 14:18 Ocena: Dobre
fajny klimatyczny, ale te skróty kojarzą się z międzynarodową korporacja, tak gadają ludzie szurnięci, udający OTN, czyli otwartych narzędzi niezrozumienia. - prawda, że brzmi wyjątkowo durnowato?
AnonimowyGrzybiarz dnia 03.08.2009 13:13
dzięki
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ClakierCat
15/12/2025 12:49
Tak Ajw, Mila powiedziała: po za tym Mila upomina za… »
ClakierCat
15/12/2025 11:31
Pozwól na moje uwagi: 1. Ładny Twój styl i passage - jak… »
ClakierCat
15/12/2025 01:28
Ten wiersz ma wyjątkowy przekaz, uniwersalność również… »
ClakierCat
14/12/2025 23:22
"niczym"* more? także szuja czy popielnik czy… »
stanlee
13/12/2025 10:40
Dzięki za tak ciekawy komentarz. Potrafisz dostrzec coś… »
Janusz Rosek
09/12/2025 10:33
Madawydar Dziękuję bardzo za Twój komentarz i najwyższą… »
ClakierCat
08/12/2025 22:48
Podoba mi się Twój wiersz, dodałem od siebie: biała… »
Madawydar
08/12/2025 12:16
To jest właśnie magia Świąt. Czyni cuda. Pierwszym cudem… »
Madawydar
08/12/2025 11:43
Samotność, bezmiar wód i dokuczliwa bezczynność. I ta wiara,… »
Zdzislaw
07/12/2025 11:41
Pocienglu-Grainie, mój wierny trolliku - tego typu… »
pociengiel
06/12/2025 22:41
Pornografomanie, pytasz mając najlepsze źródła. »
Zdzislaw
06/12/2025 21:51
O, jest i pociengiel, znany z innych portali jako Grain. Mój… »
Madawydar
06/12/2025 09:12
Mie jestem zwolennikiem aluzji politycznych na PP. To nie to… »
pociengiel
06/12/2025 07:20
Publiczne znieważenie Prezydenta RP jest przestępstwem, za… »
Madawydar
05/12/2025 06:47
Nie wszystkie ścieżki historii są nam znane. Są przy tym… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
  • Kushi
  • 26/11/2025 21:13
  • Pada śnieg, pada śnieg... ;)
  • Miladora
  • 25/11/2025 21:06
  • Przyjdą następne, tylko nie wiadomo, czy jeszcze tej zimy. :) Ale oby. :)
  • Wiktor Orzel
  • 25/11/2025 14:19
  • Po zaspach w Krakowie już niestety nic nie zostało...
  • Darcon
  • 24/11/2025 07:29
  • Hej, Drodzy Użytkownicy. W konkursie "Malowanie Słowem" zostały już tylko trzy wolne miejsca. Nie zwlekajcie! Pozdrawiam. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty