Jedno kliknięcie - Bardzki
A A A
Stefan leżał wyciągnięty na plaży. Słońce przyjemnie grzało jego mokry tors. Przed chwilą zażywał zimnej, orzeźwiającej kąpieli. Nareszcie poczuł się lepiej po nocnych szaleństwach. Do rana zdzierał głos zabawiając gości, wymyślając coraz to nowe konkursy i jednocześnie próbując przekrzyczeć orkiestrę. Nie musi się o nic martwić. Przynajmniej przez najbliższe dwie godziny. Co za ulga, jęknął - przewracając się na plecy i prostując zmęczone nogi wodzireja. Słońce raziło go przez przymknięte powieki. Wziął więc poranną gazetę i zasłonił się. Powoli zasypiał.
Obudzili go plażowicze. Wyraźnie czymś przejęci, pokazywali rękoma niebo. Stefan chciał za wszelką cenę zatrzymać sen, lecz w końcu się nie udało. Do jego ucha, coraz natarczywiej, dochodziły podniecone głosy. Nagle drgnął. Szybko podniósł się z piasku. Może ktoś się topi? - pomyślał. Spojrzał w kierunku krzykliwego tłumu.
Ludzie pokazywali słońce. Zwykle, w południe oślepiająco jaskrawe. Teraz świeciło niezbyt mocno. Wydawało się, że z każdą chwilą traci na jasności. Powoli zaczęło ciemnieć tak, jakby ktoś z wolna przykręcał niewidzialny regulator. Po pewnym czasie przestało przygasać. Żarzyło się jedynie bladą poświatą niczym światło awaryjne na korytarzach biurowca.
Stefan był wyraźnie zdziwiony tym zjawiskiem. Spostrzegł, że cały otaczający go świat zaczyna powoli się zmieniać. Wysokie skałki, schodzące w tym miejscu do morza, wyraźnie zmalały, a ich ostre szczyty wygięły się. Bloki skalne momentalnie zwiotczały, tak jakby ktoś wyjął z nich niewidzialną zatyczkę i niczym z materaca spuścił powietrze.
Woda powoli się wycofywała, odsłaniając piasek. Morze zaczęło znikać. Z minuty na minutę było go coraz mniej. Proces ten początkowo powolny z każdą chwilą przybierał na sile. W końcu cała woda, ze świstem, zniknęła w czarnej dziurze, która pojawiła się tuż obok płaskich, w tej chwili, skał. Stefanowi wydawało się nawet, że słyszy bulgot, jaki zwykle jej towarzyszy, gdy w domu spływa do rur.
Ludzie stali stłoczeni na plaży, a raczej na czymś, co przed chwilą nią było i wpatrywali się w niebo. Działy się tam rzeczy nie mniej interesujące niż te na ziemi. Słońce znikło całkowicie. Niebo zaczęło powoli zmieniać kolor. Szafir przeistaczał się w granat, a ten coraz bardziej ciemniał, aby w końcu zniknąć. W jego miejsce pojawiła się czerń, lecz nie była to czerń nocy, lecz bezkresnej pustki, nicości. Zaczęła się rozlewać po całym świecie, pochłaniając kolejno to co zostało z gór i morza. Ku przerażeniu ludzi wpełzła także na plażę tuż pod ich stopy. Nie spadli jednak w bezkres. Utrzymywała ich jakaś tajemnicza siła. Teraz swobodnie dyndali nogami w powietrzu. Reagowali na to różnie. Niektórzy próbowali odszukać twardy grunt lub rękoma odnaleźć coś, czego można byłoby się chwycić. Drudzy odruchowo przesłaniali rękami oczy, gdyż wydawało im się, że zaraz spadną. Kobiety łapały swoich partnerów za ramiona, krzycząc ze strachu.
Tam gdzie przed chwilą był horyzont, pojawiły się równoległe do siebie, cienkie, białe, bardzo jasne, aż nierealne paski. Biegły od lewej strony do prawej. Po chwili, takie same paski pojawiły się nad głowami zdumionych turystów. One też zaczęły rozwijać się w kierunku horyzontu, by następnie wrócić i przebiec pod ich nogami. W ten sposób, krzyżując się z poprzednimi, stworzyły siatkę.
Siatkę? - pomyślał Stefan -. Tak siatkę... siatkę!... współrzędnych!!! Już wiem o co chodzi! Sięgnął do kieszeni po telefon. Szybko otworzył książkę telefoniczną i wybrał numer. Po chwili w telefonie rozległ się miły damski głos.
- W czym mogę pomóc.
- Stefan Wafel, jestem właścicielem biura podróży "Korsarz". Chciałem zgłosić przerwę w transmisji.
- Chwileczkę, zaraz sprawdzę.
Słychać było klikanie komputerowych klawiszy.
- "Korsarz" w Międzyzdrojach? - upewniła się telefonistka.
- Tak.
- To nie są problemy techniczne. Nie zapłacił pan rachunku. Termin minął dwudziestego lipca. Dziś mamy dwudziestego siódmego.
- Jak to nie zapłaciłem?! Przecież osobiście robiłem przelew.
- Niestety, nie dotarł do nas - głos telefonistki był miły, lecz stanowczy.
- Proszę poczekać.
Stefan wsunął telefon do kieszeni tak, aby nie rozłączyć połączenia i sięgnął po laptopa, który wisiał teraz w przestrzeni, po tym jak spadł ze stolika niknącego wraz z otoczeniem. Oparł go na przedramieniu i drugą dłonią zaczął stukać w klawisze. Połączenie z bankiem trwało tylko chwilę. Odetchnął z ulga, gdy ujrzał znajomą witrynę. No jeszcze hasełko i w domu. "O... cholera!!!" - pomyślał. - "Rzeczywiście nie puściłem, aktywowałem, ale nie wysłałem!". Jedno kliknięcie i przelew "poszedł". - Uff - sapnął -. Ale się narobiło. Szybko sięgnął po telefon.
- Proszę sprawdzić - rzekł, a w duchu błagał, aby przelew przeszedł jak najszybciej.
- Tak, teraz jest - padła odpowiedź - natychmiast dzwonię do techników. Proszę poczekać, zaraz wszystko będzie w porządku.
Rzeczywiście po kilku minutach otchłań stała się jakby trochę płytsza, a czerń mniej intensywna. Po jakimś czasie można było nawet powiedzieć, że powoli przechodzi w granat, który z biegiem czasu stawał się coraz jaśniejszy. Do stóp Stefana zaczęła powoli zbliżać się podłoga w kolorze jasnego beżu. Pofałdowała się, zmarszczyła i rozsypała złotym piaskiem. Utworzona w ten sposób długa piaszczysta plaża w jednym miejscu, niczym purchawka, rosła szybko w górę. Proces ten postępował bardzo szybko. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki "wyskoczyły" skały, szybko nabierając kształtów. Morze pojawiło się znienacka i niezwłocznie wypełniło wolną przestrzeń. Zjawisko było tak intensywne, że utworzyła się mała fala, która obmyła do kolan nogi zaskoczonych turystów.
"Szybko im idzie" - pomyślał Stefan. - "Starają się". "Pieniądze sprawiają cuda" - przeszło mu przez głowę. Poczuł, że stoi na piasku, a nogi znowu grzeją się na jego powierzchni. Trochę kłopotów było z szumem morza. Pojawił się na chwilę, po czym równie szybko umilkł. Powtórzyło się to kilkakrotnie, lecz w końcu dźwięk "zaskoczył". W tym samym prawie czasie włączono nawiew. Wiatr znów zaczął rozwiewać niesforne włosy Stefana.
Rozejrzał się po okolicy. Wszystko wyraźnie wracało do normy. Słonce świeciło oślepiającym blaskiem. Wszystko, może tylko z wyjątkiem wystraszonych turystów, których spora grupka nadal tłoczyła się w tym samym miejscu.
"Muszę z nimi pogadać zanim minie zaskoczenie" - pomyślał.
Oczywiście nie przyznał się, że przez jego pomyłkę mieli dodatkowe atrakcje. Zaczął narzekać na to jak trudno dzisiaj znaleźć dobrego kontrahenta, który do końca byłby rzetelny i obowiązkowy. Udał zdziwionego tym, że technicy dopuścili do takiej sytuacji. Chwilę ponarzekał, pożartował. Starał się zbagatelizować całe zajście. Kiedy już stwierdził, że atmosfera jest mniej napięta, wrócił na swój koc i dalej zaczął rozmyślać.
Był na siebie zły. "Cholera, drobna pomyłka i świat staje do góry nogami!" - pomyślał." Do góry nogami, o tak, to dobre określenie" - zaśmiał się w duchu, zadowolony z tego, że znalazł na poczekaniu tak pasujące do sytuacji określenie. -"Jedno kliknięcie i nie byłoby sprawy. Muszę zatrudnić jeszcze jedną osobę. Zbyt wiele mam na głowie. Koszty, kosztami, ale bez przesady". Podniósł się z koca i sięgnął po laptop. Sprawdził. Dawno nieprzeglądana poczta zawalona była mailami. Większość z nich wzywała do zapłaty co raczej nie świadczyło na jego korzyść.
Ciężko westchnął. Odłożył komputer i wrócił na koc. Spojrzał w niebo. Nad jego głową rozpościerał się jasny błękit i tylko gdzieniegdzie wisiały małe obłoczki. Wzrokiem, dla zabawy, przeskakiwał z jednego na drugi. W pewnym momencie dostrzegł, że z jednym z nich jest coś nie tak. Przyjrzał się dokładniej. No właśnie, jeżeli się na nim dłużej zatrzyma wzrok, widać różnicę - pomyślał. Wyraźnie jeden z obłoków był otoczony czarną, nienaturalnie wyglądającą obwódką. Wyglądało to tak, jakby lekko odstawał od nieba.
Wziął do ręki telefon. Po chwili w słuchawce odezwał się znajoma pani. Podniesionym głosem zażądał interwencji. Rzucił jeszcze kilka stanowczych uwag i rozłączył się.
Popatrzył na horyzont. W oddali na redzie kołysały się statki. Gdy po chwili podniósł wzrok i spojrzał ponownie na obłoki, czarnej obwódki nie było. Chmurka po prostu wskoczyła na swoje miejsce. Jak chcą to mogą - pomyślał i to stwierdzenie wyraźnie go uspokoiło. Tym razem poczuł się nie jak zaganiany właściciel biura podróżny, lecz jak jeden z jego marudzących klientów.
Spojrzał na zegarek. - "No mam jeszcze jakąś godzinkę". Przewrócił się na bok. Dla wygody podłożył rękę pod głowę. Jeszcze to i owo jest do zapłacenia, ale... to może już....jutro...zapłacę - pomyślał i głęboko ziewnął. Powoli nocne zmęczenie zaczęło powracać. Jeszcze przez chwilę, oczyma wyobraźni, przeglądał swoje biurko. Próbował sobie przypomnieć, czy coś jeszcze mu nie umknęło. Czynność ta była jednak tak nudna, jak nudne jest liczenie owiec. Oczy powoli zaczęły mu się kleić. Słonko miło grzało. Powoli zapadał w słodką drzemkę.



Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Bardzki · dnia 20.08.2009 11:02 · Czytań: 3634 · Średnia ocena: 3,29 · Komentarzy: 26
Komentarze
Marek Zadra dnia 22.08.2009 18:44 Ocena: Bardzo dobre
Rafale, z dużym zainteresowaniem i przyjemnością przeczytałem Twoje opowiadanie. Po raz kolejny dowodzisz, że jako autor umiesz opowiadać. Niezły kawałek prozy napisany ładnym językiem.

Kto wie? Może to już nie tak odległy czas, kiedy biura podróży będą nęcić swoimi nadzwyczajnymi ofertami, podobnymi do tych, jakie opisujesz w swoim tekście. Ode mnie bardzo dobry.

Pozdrawiam serdecznie.
Bardzki dnia 24.08.2009 14:52
Dzięki Marku za dobre słowo. Tym razem starałem się pisać prostym językiem, bez bawienia się słowem i stosowania mniej lub bardzej udanych doświadczeń.
Jack the Nipper dnia 07.10.2009 21:20 Ocena: Dobre
Cytat:
Wziął więc poranną gazetę i się nią zasłonił


mniej szkolnie: zasłonił twarz poranna gazetą.

Cytat:
Nagle drgnął. Szybko podniósł się z piasku


sugeruję: Nagle drgnął i błyskawicznie wstał (unikasz powtórki się)

Cytat:
Po pewnym czasie słońce przestało


słońce - zbędne

Cytat:
się zmieniać. Wysokie skały schodzące w tym miejscu do morza, wyraźnie się obniżyły, a ostre ich szczyty się wygięły. Bloki skalne zaczęły się kurczyć. Kurczyły się


5 x się

Cytat:
było go coraz mniej. Proces ten był


było - był

Cytat:
ciemnieć. Szafir zamieniał się w granat, a ten coraz bardziej ciemniał,


ciemnieć - ciemniał

Cytat:
rękoma odnaleźć coś, czego można byłoby się chwycić. Inni przesłaniali odruchowo rękoma


2 x rękoma

Cytat:
się nad głowami zdumionych turystów. One też zaczęły rozwijać się w kierunku horyzontu, by następnie wrócić i przebiec pod ich nogami. W ten sposób, krzyżując się


3 x się

Cytat:
stała się jakby trochę mniej głęboka, a czerń stała się mniej intensywna. Po jakimś czasie można było nawet powiedzieć, że powoli przechodzi w granat, który z biegiem czasu stawał się


stała się - stała się - stawał się

Cytat:
się coraz jaśniejszy. Do stóp Stefana zaczęła powoli zbliżać się podłoga w kolorze jasnego beżu. Pofałdowała się, zmarszczyła i rozsypała złotym piaskiem. Utworzona w ten sposób długa piaszczysta plaża w jednym miejscu zaczęła się


4 x się

Cytat:
jego nogi znowu grzeją się na jego


2 x jego

Cytat:
dzisiaj dodatkowe atrakcje. Zaczął narzekać na to jak trudno dzisiaj


2 x dzisiaj

Cytat:
się więc w żaden sposób usprawiedliwić.
Ciężko westchnął i przewrócił się na plecy. Spojrzał w niebo. Nad jego głową rozpościerał się


3 x się

Pomysł nienowy, ale dobrze pomyślany. To co męczy strasznie to ciagle powtórki, zalecam uważniejsze przeglądanie tekstów pod tym względem.
Jedna nieścisłość - skąd Stefan wziął laptopa? Wyglądało na to, ze leży sobie na kocyku i jeśli nawet wszystko jest fata-morgana to o laptopie nie ma żadnej wzmianki.
Bardzki dnia 08.10.2009 14:12
Wszystkie się - izmy poprawię. Dzięki z ich wypisanie. Co do laptopa to leżał na stoliku, który, jak napisałem, zniknął w razem z otoczeniem. Stefan jest na plaży służbowo, więc wydaje mi się, że używanie komputera jest tu jak najbardziej na miejscu. Skoro jest stolik, to można domyśleć się, że jest i krzesło. Co prawda Stefan leży na kocu, ale jest to miejsce na którym można rozprostować obolałe nogi. Nie opisałem całej drogi laptopa z innymi gratami na plażę, ze względu na troskę o objętość tekstu.
Elwira dnia 10.10.2009 20:05 Ocena: Dobre
Cytat:
20-tego lipca dziś mamy 27.


sugeruję zastąpić liczebniki słowami, ładniej wygląda

Cytat:
Przecież osobiści robiłem przelew.


osobiście

Cytat:
rosnąć szybko w górę. Proces ten postępował bardzo szybko. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki "wyskoczyły" skały, szybko


można rosnąć w dół? :) pleonazm się trafił i powtarzasz informacje z tym szybko

Cytat:
Zjawisko był tak intensywne,


było

Cytat:
sięgnął po Laptop


dlaczego laptop wielką literą?

O powtórkach wspomniał Jack. Zwyczajnie to przeczytaj i powyrzucaj, pozamieniaj, wytnij zbędne informacje. Dużo zaimków, tu też pomyśl, bo połowę zwyczajnie można wyciąć bez uszczerbku dla treści.

Opowiadanie czytałam już dawno. Bardzo mi się podobało. Cóż, że nie innowacyjne, ale ciekawie opowiedziane. Brakuje mocnego pchnięcia na koniec. Stefan mógłby zapomnieć zapłacić za coś ważnego, albo ktoś mógł nie zapłacić jemu czy coś....
Wrażenie pozytywne, bo mimo potknięć technicznych, wciąga.
Pozdrawiam.
Bardzki dnia 11.10.2009 18:43
Dzięki Elwira z komentarz i gratuluję zajęcia pierwszego miejsca w konkursie. Zwłaszcza,że jako jedna z niewielu, dosłownie trzymałaś się tematu. Większość twoich uwag wprowadziłem.Natomiast zastanawiam się nad zwrotem "rosnąć w górę". W końcu można rosnąć w dól tak jak bluszcz lub w bok jak konary. Co do zakończenia masz rację, że można byłoby zakończyć inaczej. Niestety założyłem sobie pewną budowę utworu opartą o falę. Najpierw jest spokojnie. Z czasem fala się unosi by osiągnąć apogeum (wiszący turyści), a następnie powoli opada (wraca rzeczywistość). Nie inaczej dzieje się z Stefanem. On też musi się uspokoić, stąd fragment z chmurką. Wszystko tak jak sinusoida wraca powoli do punktu wyjścia (zera). Jego dalszy sen w sensie logiczny jest również uzasadniony. Wraca do przerwanego odpoczynku, poza tym, co może być bardziej widowiskowego od końca świata. W tak małym tekście można przedobrzyć.

Pozdrawiam Rafał:)
Szuirad dnia 11.10.2009 20:27 Ocena: Dobre
Pomysł ciekawy. Mniemam, że jako wodzirej Stefan dorabia dodatkowo?
Styl jest, jak piszesz, miał być prosty i chyba udało się to nawet aż za bardzo. Być może to tylko moje skrzywienie, ale nie zgrzyta mi zbyt duże skomnasowanie czasownika był. W różnych formach występuje w tokście ponad 20 razy, momentami blisko siebie - ot taka moja uwaga jako dodatek do tego co napisano przede mną. Powtórzeń znalazłoby się więcej :). Sumując Pomysła fajny, styl trochę, jakk widać z uwag, jeszcze do wyszlifowania.
Bardzki dnia 12.10.2009 09:57
Dzięki, że wpadłeś Szuirad. Zwrócę w przyszłości większą uwagę na wyrazy "lub" i inne powtórzenia. Wydaje mi się, że w humoresce czym styl jest prostszy tym lepiej . Oczywiście nie mam na myśli błędów.
Bardzki dnia 12.10.2009 09:57
Miladora dnia 03.08.2010 12:54 Ocena: Dobre
Witaj, Rafale :D

Spodobał mi się pomysł. Tekst ma klimat opowiadań Roberta Sheckley'a, którego lubię.
Natomiast nad stylem sugerowałabym jeszcze popracować - powinien być bardziej zwięzły i klarowny. Jest sporo słów, które bez szkody dla tekstu można by usunąć. Są też niepotrzebne powtórzenia i zdania nie zawsze najlepsze pod względem konstrukcji.
Masz literówki:

- Rzeczywiście po kliku minutach
- właściciel biura podróżny

Poza tym dobre opowiadanie, a może być bardzo dobre. ;)
Pobaw się nim jeszcze.
Gdybyś miał ochotę, to mogę wypunktować Ci potknięcia po powrocie z wakacji w połowie sierpnia.

Pozdrawiam serdecznie :D
Bardzki dnia 03.08.2010 15:09
Dziękuję za komentarz. Cenię sobie twoje uwagi i korekty. Jeżeli masz ochotę to czemu nie. Muszę przyznać, że trochę zapomniałem o tym tekście. Rzeczywiście szlif może mu się przydać.

Przyjemnych wakacji:)
Jerzy dnia 03.08.2010 18:58 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobry pomysł, chociaż jakby skądś znany... może podobny film oglądałem? Podoba mi się, ale, bo zawsze ma jakieś ale, nie oprę się delikatnej krytyce. ;)
Trzeba troszkę popracować nad rytmem, czyli na łączeniu zdań krótkich z długimi. Jeżeli piszesz kilka krótkich zdań obok siebie, to robi się dynamika, a ta nie zawsze pasuje do treści. Proponuję dwa długie, jedno krótkie. Troszkę występuje w tekście niezgrabności gramatycznych. Niby jest poprawie, a jednak w uchu nie brzmi - to kwestia pewnej wrażliwości. Ktoś zwrócił Ci uwagę na zbyt częste "był", ja zwrócę na zbyt częste "on" "jego" itp - lepiej po imieniu.
Cytat:
- Proszę poczekać - Stefan wsunął telefon do kieszeni tak, aby nie rozłączyć połączenia i sięgnął po laptop. Wisiał on teraz w przestrzeni, po tym jak spadł ze stolika, który zniknął wraz z otoczeniem. Oparł go na przedramieniu i druga dłonią zaczął stukać w klawisze.

O wiele lepiej wygląda gdy dasz akapit po wypowiedzi, a nie pauzę, czyli:
- Proszę poczekać.
Stefan wsunął telefon do kieszeni tak, aby nie rozłączyć połączenia i sięgnął po laptop. Wisiał on teraz w przestrzeni, po tym jak spadł ze stolika, który zniknął wraz z otoczeniem. Oparł go na przedramieniu i druga dłonią zaczął stukać w klawisze.

Fajnie się czytało!
Bardzki dnia 03.08.2010 20:08
Dzięki Jerzy. Akapit zmieniłem, kilka zaimków też poległo. Jutro jeszcze raz przeczytam tekst i zapewne dojrzę inne błędy.
Po przeczytaniu twojego komentarza coś mnie tknęło i dokładniej przyjrzałem się głównej stronie. Zobaczyłem, że Elwira odkurzyła staruszka i go poleca. Trzeba przyznać, że trochę o nim zapomniałem, ale skoro już został wyciągnięty z krypty to wypadałoby to i owo w nim pozmieniać.

Pozdrawiam Rafał
Elwira dnia 03.08.2010 21:11 Ocena: Dobre
Zawsze chciałam być archeologiem, a tych z PP bardzo lubię, bo są dla mnie niespodzianką. Tekst trochę przewietrzyłeś, a teraz z perspektywy czasu go sobie popraw :) Na pewno sam też dużo znajdziesz.

Udanej pracy :D
Bardzki dnia 04.08.2010 15:14
Dzięki Elwira, że przy pracach archeologicznych zahaczyłaś o mój ogródek.
Dziewczyny z Archeo zawsze były sympatyczniejsze od tych z Genesis;)
Adamas dnia 12.08.2010 11:13 Ocena: Dobre
Dobra, bezpretensjonalna utwora.
Coś takiego modne było (i pewnie dalej jest) parę lat temu na naszym fantastycznym podwórku, więc jak dla mnie opowiadanie nie jest odkrywcze. Poza tym: patrz pierwsza linijka.

No i da się to czytać
Bardzki dnia 12.08.2010 17:13
Dzięki Adamas za wpis. Cieszy mnie ,że da się to czytać. Dobra, bezpretensjonalna utwora. Super, dla mnie skrobiącego od czasu do czasu to duża pochwała.

Dzięki:)
Wasinka dnia 18.08.2010 08:51
Przeczytałam z przyjemnością. Ładnie nakreśliłeś swój obrazek wakacyjny. Niedociągnięć wypisywać nie będę, gdyż jesteś już umówiony, jak zauważyłam, z Milą :)
Pozdrawiam, dziękując za miłe poczytanie.
Bardzki dnia 18.08.2010 09:36
Wasinka dziękuję za komentarz:)
Miladora dnia 19.08.2010 22:25 Ocena: Dobre
Witaj, Rafale - chyba powinnam przeprosić Cię za mój brak sklerozy. :D
I wiwisekcję... ;)
No to do roboty. ;)

- Słońce przyjemnie grzało jego mokre, wychłodzone ciało. – rym
- Przed chwilą zażywał zimnej, orzeźwiającej kąpieli. – w zasadzie dopowiadasz, chociaż mógłbyś ująć to w poprzednim zdaniu (Słońce przyjemnie paliło jego mokre, wychłodzone po orzeźwiającej kąpieli ciało).

- Nareszcie poczuł się (trochę) lepiej po nocnych szaleństwach. – wyrzuciłabym

- Stefan leżał wyciągnięty na plaży/Leży teraz wygodnie na plaży. – powt.

- Co za ulga – jęknął(,) przewracając się na plecy

- Słońce raziło go przez przymknięte powieki. Wziął więc poranną gazetę i zasłonił się przed słońcem. – powt. „słońce”

- dochodziły podniecone rozmowy. – może lepiej „podniecone głosy”?

- Szybko podniósł się z piasku - może ktoś się topi? - pomyślał. – zmieniłabym zapis „Szybko podniósł się z piasku. ”Może ktoś się topi?” - pomyślał.

- Ludzie pokazywali (na) słońce.

- oślepiło. Teraz świeciło – rym

- Po pewnym czasie (słońce) przestało przygasać. Żarzyło się (teraz) bladą poświatą – „słońce” do kosza, „teraz” zmieniłabym na „jedynie”

- Stefan był wyraźnie zdziwiony tym zjawiskiem. Spostrzegł, nie bez zdumienia, - powtarzasz myśl „zdziwiony” i „nie bez zdumienia” (to drugie możesz wyrzucić, zwłaszcza że tworzy się rym „zdumienia/zmieniać”)

- że cały otaczający go świat zaczyna powoli się zmieniać. Wysokie skały, schodzące w tym miejscu do morza, wyraźnie zmalały, a ich ostre szczyty wygięły się. Bloki skalne momentalnie zaczęły się kurczyć, - rym „skały/zmalały” (daj „skałki”), powt. „zaczęły” i „się”

- Woda zaczęła się też dziwnie zachowywać. Powoli się wycofywała, odsłaniając piasek. Morze zaczęło znikać. – powt. „zaczęła” i „się”

- W końcu cała woda/jaki towarzyszy zwykle wodzie – powt.

- Ludzie stali stłoczeni na plaży (lub ) na czymś, co przed chwilą nią było – a raczej na czymś, co przed chwilą nią było (zamiast „lub”)

- Niebo zaczęło powoli/Zaczęła się rozlewać – powt.

- Ku przerażeniu ludzi wpełzła (także) na plażę

- Nie spadli jednak w (jej) bezkres. – do kosza

- Tam gdzie przed chwilą był/Były bardzo jasne – powt.

- Siatkę? - pomyślał Stefan - tak siatkę... siatkę!... współrzędnych!!! Już wiem o co chodzi! – zmieniłabym zapis („Siatkę?” - pomyślał Stefan. – „Tak, siatkę... Siatkę... współrzędnych!!! Już wiem o co chodzi!”

- Chwileczkę(,) zaraz sprawdzę.

- i sięgnął po laptop, - po laptopa

- który wisiał teraz w przestrzeni, po tym jak spadł ze stolika, który zniknął – powt. „który”

- i druga dłonią – drugą

(„)O... cholera!!!(„) – pomyślał(.) – („)(R)zeczywiście nie puściłem, aktywowałem, ale nie wysłałem!(„) – daj myśli konsekwentnie w cudzysłowach

(-)Uff – sapnął(.) – (A)le się narobiło(...)

- Tak, teraz jest - padła opowiedz(.) – (N)atychmiast dzwonię – odpowiedź (literówka)

- Rzeczywiście po kliku minutach – kilku

- otchłań stała się jakby trochę mniej głęboka, a czerń mniej intensywna.
– powt. „mniej” (może „płytsza, a czerń mniej intensywna”?)

- zaczęła powoli/zaczęła puchnąć – powt.

(„)Szybko im idzie(„) - pomyślał Stefan(.) – („)(S)tarają się. Pieniądze sprawiają cuda(„)- przeszło mu przez głowę.

- a jego nogi znowu grzeją się na jego powierzchni. – powt. „jego”

- Wiatr znów zaczął/Słonce znowu świeciło – powt.

- może tylko za wyjątkiem – z wyjątkiem

(„)Muszę z nimi pogadać zanim minie zaskoczenie(„) - pomyślał.

- mieli dzisiaj dodatkowe atrakcje/jak trudno dzisiaj – powt.

(„)Cholera, drobna pomyłka i świat staje do góry nogami!(„) - pomyślał.

(„)Do góry nogami, o tak, to dobre określenie(„) - zaśmiał się w duchu, zadowolony z tego, że znalazł na poczekaniu tak pasujące do sytuacji określenie.(-) („)Jedno kliknięcie i nie byłoby sprawy. Muszę zatrudnić jeszcze jedną osobę. Zbyt wiele mam na głowie. Koszty, kosztami, ale bez przesady(„).

- poczuł się nie jak zaganiany właściciel biura podróżny, - zagoniony i „podróży”

- Spojrzał na zegarek(.) – („)(N)o mam jeszcze jakąś godzinkę(„).

(„)Jeszcze to i owo jest do zapłacenia, ale... to może już....jutro...()zapłacę(„) - pomyślał i głęboko ziewnął. – () = spacja

- Słonko miło grzało. – dałabym „mile”, wtedy nie kończą się wszystkie wyrazy na „ko” i „ło”

Przecinków nie wypunktowałam, ponieważ najlepiej jest to robić po naniesieniu poprawek.

Przepraszam jeszcze raz, Rafale. U siebie czasem trudno jest zobaczyć pewne rzeczy – wiem to po sobie. A Twoje opowiadanie warte jest dopracowania.
Pozdrawiam serdecznie ;)
Bardzki dnia 19.08.2010 22:42
Dzięki Miladoro za twoją mrówczą pracę. Te uwagi są dla mnie bardzo cenne. W końcu ktoś przenicował mój tekst i dzięki temu wiem jakie najczęściej robię błędy Dzisiaj jest już późno, ale jutro większość z nich na pewno poprawię.

Pozdrawiam Rafał:)
Bardzki dnia 20.08.2010 17:17
Dziękuję Miladoro poprawki naniosłem. W dwóch miejscach muszę się zastanowić. Co do reszty, zgadzam się całkowicie.:)
Miladora dnia 20.08.2010 22:17 Ocena: Dobre
Proszę uprzejmie, Rafale. :D Zawsze do usług. :D

No to teraz proponuję, żebyś wymienił ten tekst na poprawiony, a wtedy następni czytelnicy dostaną lepszą jego wersję. ;)

Buźka...
Usunięty dnia 20.08.2010 22:33
Tekst smakuje (ę)
Bardzki dnia 21.08.2010 14:27
Dziękuję Zolnierzyku te dwa zdania komentarza bardzo mnie cieszą. Czasami nie potrzeba więcej.
Bardzki dnia 21.08.2010 14:50
a nich to chyba się nie zapisało. Wieczorem jeszcze raz poprawię. Jedno kliknięcie nomen omen.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JoannaP
02/07/2022 15:03
Dzięki :) »
Jacek Londyn
02/07/2022 07:09
Dobra Cobro. Sam nie wiem, czy to dobre dla mnie to… »
Lilah
01/07/2022 20:01
Abi, cała przyjemność po mojej stronie. :) To… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:04
Dziękuję Wszystkim!!!!!!! Nawet Pierwszemu :) Nie, żebym się… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:02
Dziękuję. »
Dobra Cobra
01/07/2022 17:35
Ja tu widzę SAME pozytywne zmiany u bohatera tego jakze… »
Jacek Londyn
01/07/2022 08:08
Wolnyduchu, Mareczku, dziękuję za znak na… »
Abi-syn
30/06/2022 22:57
Atutem tego wiersza jest autentyczność, wiersz pisany… »
Abi-syn
30/06/2022 22:46
Dzięki: No i trafiały się u mnie też i gorsze teksty,… »
Abi-syn
30/06/2022 22:06
Wolna Duchem, "wyciągłaś" B) B) z niebytu tekst,… »
Madawydar
30/06/2022 20:55
Taka chwila przed pierwszym aktem, oczekiwanie, kondensacja… »
Yaro
30/06/2022 19:52
Dziękuję Duszku jesteś bardzo potrzebna i niesiesz dobre… »
wolnyduch
30/06/2022 19:47
Specyficzne poczucie humoru, jak dla mnie jest to wiersz… »
wolnyduch
30/06/2022 19:44
Jak dla mnie świetny, rytmiczny 13 zgłoskowiec, a z takimi… »
wolnyduch
30/06/2022 19:29
Dobry wiersz do zatrzymania, pozdrawiam. »
ShoutBox
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas