Maksio performerem - Tomasz Lippoman
Proza » Długie Opowiadania » Maksio performerem
A A A
Maksio performerem

Był sobie świat zapełniony istotami rozumnymi. W tym i Maksiem pisarzem, który, mimo młodego wieku, doszedł do kresu zawodowych możliwości. Zdarza się.
Nie wyczuł rynku i wydał dwie lub trzy nadprogramowe powieści, które krytycy nader chłodno przyjęli.
Nie byłoby z tym dużego problemu. Wszak bycie niedocenianym przez krytyków, nie jest samo w sobie niczym złym.
Książki jego jednak wracały do księgarskich hurtowni, i to w zdecydowanie nadprogramowych ilościach, z których to wprost wędrowały do wytwórni papieru toaletowego.
Jak powszechnie wiadomo, pisarze dzielą się na pieszczochów krytyki literackiej i ulubieńców czytelników.
Niekiedy krytycy i czytelnicy mają podobny pogląd na istotność czyjejś tam twórczości. Zdarza się to jednak bardzo rzadko.
W przypadku Maksia, miał miejsce casus ani ani. W postaci czystej, czyli krystalicznej. Ani nie był doceniany przez krytyków, ani przez czytelników.
Zrozumiawszy gdzie leży, i jak bardzo leży, zareagował w typowy sposób.
Popadł więc, na skutek niepowodzenia, w pijaństwo, złe towarzystwo, w tym i kontakty z kobietami o długich, wymanikjurowanych szponach z dolepionymi tipsami.
Atrakcje tego rodzaju nie są tanie, stąd płynność finansowa Maksima uległa znacznemu przyhamowaniu.
Przyszedł, więc i dzień refleksji.
Bilans życia ujawnił, między innymi, i debet na rachunku bankowym. Debet o znacznym ciężarze gatunkowym, a co gorsza, brak realnych perspektyw wypełnienia go środkami.
Dochodzimy tu do punktu zwrotnego każdej dobrej opowieści, gdzie powinna dokonać się wewnętrzna przemiana bohatera.
Maksio pojąwszy głębię upadku swego, a może tylko chwilową marność doczesnej egzystencji, oddał się głębszej refleksji, w efekcie której uwiódł, w co trudno uwierzyć, urzędnika sporego banku.
Zaciągnął mały kredyt. Wynajął sporą salę. Kupił dmuchany basen, napełnił go wodą z kranu. Kupił dwa tuziny mrożonych kurczaków w cenach hurtowych. Wydrukował zaproszenia i wysłał je do krewnych i znajomych królika.
Treść zaproszeń, jak to bywa w takich przypadkach, sugerowała darmową, choć skromną wyżerkę i winko, w mniej skromnym zaopatrzeniu, białe i czerwone do wyboru. Normalnie.
Goście dopisali. Dzień tygodnia, miesiąca i roku wybrany został bowiem ze znawstwem środowiska opiniotwórczego.
Goście wchodzili przez wąską, metalową, skorodowaną już nieco bramkę, w czeluść piwniczną, cuchnącą zgniłymi rybami.
Umykając od złych woni podążyli ścieżką obrysowaną tuszami mrożonych kurczaków, oświetlonych ultrafioletowymi lampami.
Podążali ścieżką prostą, jedyną, ku sali numer 2, ku światłu, ku Maksiu czekającemu na gości w szacie egipskiego kapłana, z okresu któregoś tam z kolejnych Ramzesów.
Doszli wreszcie i pozostało im tylko upajać się performancem, co czynili z ochotą, a w każdym razie bez wstrętu.
Mistrz ceremonii, z miną sfinksa, wodził po powierzchni basenu złocistym rysikiem.
Z ukrytych w ścianach głośników dobywał się dźwięk brzozowych brewion, stających się dwutlenkiem węgla w czeluściach dobrze zaopatrzonego, kaflowego pieca.
Siła kontrastów i cała reszta zrobiła swoje.
Dnia następnego pojawiły się entuzjastyczne opinie w prasie krajowej, a nawet i zagranicznej, choć nie amerykańskiej. Szkoda. Trzeba było zaprosić Amerykanów.
Przymiotniki nowatorski, niezwykły, uległy, nie po raz pierwszy w mediach, nadużyciu.
Maksio doświadczał stanu łaski, który implikuje dobrostan materialny. Pisał więc sobie dalej rysikiem po wodzie przez czas jakiś to tu to tam, otoczony niesłabnącym entuzjazmem krytyków jako też i publiczności. Nikt nie zadawał krępujących pytań. Do czasu.
Mijały w miarę beztroskie lata. Wpierw skronie, a z czasem reszta czupryny pisarza posrebrzyły się, niczym rzeczka kręta w promieniach wschodzącego słońca.
I pewnie nie byłoby o czym pisać, gdyby nie obecność na jednym z późnych performansów małego chłopca, który to kilka dni wcześniej, z okazji jedenastych urodzin, został obdarowany przez ojca chrzestnego kamerą cyfrową.
Malec nudząc się jak mops, na wieczorku artystycznym, nagrał działalność performersko - pisarską Maksia, a następnie z braku lepszego zajęcia przeanalizował ją na zwolnionych obrotach, stop klatkach i tak dalej, by odkryć, co tak konkretnie nasz bohater pisał na wodzie.
Odkrycie wpędziło chłopca w melancholię nad światem, w którym dane mu było żyć.
Odkrył, ze Maksio wciąż i wciąż pisał srebrnym rysikiem jedno i to samo - woda, pocałujcie mnie w dupę, woda, pocałujcie mnie w dupę, woda.
Dalej były już tylko kłopoty, zawstydzenia krytyków, konsekwencje i inne nieprzyjemności.

Tomasz Lippoman

www.bialowieza.com.pl
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Tomasz Lippoman · dnia 08.09.2009 08:54 · Czytań: 1048 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 8
Komentarze
Usunięty dnia 08.09.2009 10:06
Twój tekst nie jest pozbawiany... wartośći.
msh dnia 08.09.2009 12:02 Ocena: Bardzo dobre
ano prawdę rzecze OZ - nie jest pozbawiony. ja już dawno temu mówiłem, żeby nie strzelać do niszowych poetów (pisarzy), bo z tego nic dobrego nie wynika. nad błędami się nie pastwię - od tego są inni. podoba mi się i tyle. pozdrawiam serdecznie. msh
Izolda dnia 09.09.2009 00:06 Ocena: Dobre
Muszę odwiedzić i poprzednie wcielenia Maksia i niech to będzie za cały, mały bo mały ale komplement!
Bardzki dnia 09.09.2009 11:40 Ocena: Bardzo dobre
Refleksyjne. Jak nie ma pomysłu, to nie ma i już. Nic nie pomoże. Pozostanie jedynie zewnętrzna forma. Pusta skorupa. Tekst zmuszający do refleksji. Napisany wyjątkowo ładnym językiem.
przyroda dnia 11.09.2009 19:46 Ocena: Świetne!
Mój Drogi...wszędzie poznam Twój styl, lekkość języka...wysublimowany dowcip:smilewinkgrin: ale zapomniałeś o przyrodzie...ach pamiętam te opisy!
Ps. nie kumam "sensu lato" pod moim tekstem...
Pozdrowionka
Tomasz Lippoman dnia 12.09.2009 14:13
Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam
Tomasz Lippoman dnia 12.09.2009 14:14
sensu lato czyli w sensie szerszym, ogólniejszym

pozdrawiam serdecznie
ginger dnia 14.09.2009 20:06 Ocena: Bardzo dobre
Ciekawe. Hmm... Ładnie podane wnioski. Takie trochę zakamuflowane, a jednak oczywiste. Podoba mi się.
Nie rozumiem tylko, po co entery po każdym zdaniu? No dlaczego one tam są? Nie wystarczyły akapity co jakiś czas? Drażniło mnie to przy czytaniu.

Całość na piątkę (mimo tych enterów i kilku zbłąkanych przecinków).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Afrodyta
07/08/2022 20:37
Przeczytałam obie części Twojej opowieści i przyznaję, że… »
wolnyduch
07/08/2022 20:19
Piękny, poruszający prawdą życiową wiersz. Dobrego wieczoru… »
wolnyduch
07/08/2022 20:16
Wymowny tekst, w ciekawej formie, smutne jest to, iż to… »
wolnyduch
07/08/2022 20:07
Wiersz msz zawsze aktualny, to prawda, że młody kwiat często… »
Afrodyta
07/08/2022 20:01
Tekst wciąga w swój świat, świat wypełniony jakimś… »
Afrodyta
07/08/2022 19:44
Opowiadanie przeczytałam z przyjemnością, jest w nim… »
Klusek
07/08/2022 09:40
Dziękuję pięknie za miłe słowa :) Nie zamierzam, plan był… »
G.G
06/08/2022 23:05
skroplami Przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Obowiązki… »
wolnyduch
06/08/2022 22:59
Wiersz jak dla mnie trudny do komentowania, intryguje mnie… »
K.i.r.o
06/08/2022 20:47
O lol. Na początku odpuściłem, kiedy zobaczyłem słowo Kurwa.… »
wolnyduch
06/08/2022 20:34
Dla mnie piękny, niezwykle kobiecy wiersz miłosny, który nie… »
wolnyduch
06/08/2022 20:28
Wybacz, leniwie podpiszę się pod komentarzem Zoli111, bowiem… »
wolnyduch
06/08/2022 20:21
Urokliwe to dziczenie, smutne, wymowne i pięknie oddane… »
Jacek Londyn
06/08/2022 20:09
Litości, viktorio12! Oczywiście w opisach… »
wolnyduch
06/08/2022 20:08
Witaj tetu Dziękuję za wnikliwy komentarz, cóż może to i… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas