Kiwi Kid: Czasowstrzymywacz cz.4 - AnonimowyGrzybiarz
Proza » Długie Opowiadania » Kiwi Kid: Czasowstrzymywacz cz.4
A A A
Czasowstrzymywacz cz.4

15

Parasol trafił Ivy Mana w głowę.
- Ha! Headshot! Rządzę! - krzyknęła osiemdziesięcioletnia babcia i zaczęła tańczyć makarenę.
Sędziowie w moich oczach pokazali jej dwie dziesiątki.
Liany puściły dziewczynę, która upadła na podłogę i zaczęła łapczywie chwytać powietrze.
Nie czekając, wyrwałem siekierę ze ściany i ruszyłem w kierunku miotającego się Bluszczyka.

16

Opuściłem siekierę na pierwszą lianę. Bluszczyk ryknął z bólu i zmierzył mnie spojrzeniem pełnym nienawiści, które przekłuł w kolejny atak. Złapałem nadlatującą lianę, szarpnąłem i odrąbałem siekierą. Ivy Man upadł na kolana zaciskając mocno pięści, wytrzeszczając oczy i nie mogąc wydobyć z siebie choćby głoski.
- You... - wycedził. Nie czekałem na miłe słowa. Podbiegłem i uderzyłem pięścią. Rozpłaszczył się na posadzce jeszcze bardziej wkurzony. Czasem tak bywa, myślisz że już po wszystkim, że wygrałeś, zabiłeś natrętną biedronkę. A biedronka wraca - więcej: wraca i skopuje ci dupę, że aż się smutno robi. Całkiem często stawałem się taką biedronką.
- Biedron wrócił, dupku!
Zająłem się kolejnymi lianami, kiedy Ivy Man próbował wstać. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że Bluszczyk był słaby. Powiecie "Kiwi! Pogięło cie?! Człowieku, ledwo stoisz na nogach. Koleś zmasakrował cię nie ruszając się z miejsca, a ty mówisz, że jest słaby?! No bez takich!". A ja powtórzę: Bluszczyk był słaby. Jego siłę stanowiła niedostępność. Walka na dystans, za pomocą tajemniczych zdolności, mgły i lian. Bez całej swojej fantastycznej otoczki stawał się zwykłym, chudym i słabym chłopakiem. Takiego Ivy Mana miałem szansę pokonać.

17

Ostatnia odrąbana liana spoczęła u mych stóp sikając zieloną posoką. Odetchnąłem głęboko, otarłem czoło z krwi i potu. Odrzuciłem niepotrzebną już siekierę, która upadła z głuchym łoskotem. Chwyciłem Bluszczyka za kołnierz i postawiłem na nogi. Zmienił się. Wyglądał jak na początku naszego spotkania, był tylko trochę bardziej sponiewierany. Jego noga, w miejscu, gdzie łączyła się z dziwną naroślą, krwawiła. Prawdę mówiąc wyglądała, jakby ktoś ją porąbał siekierą. I tym kimś zapewne byłem ja. Chłopak tracił dużo krwi, potrzebował szybko pomocy. Jednak nadal nie miał zamiaru współpracować. Nagłym ruchem wyrwał się z mojego chwytu i skoczył ku leżącej na ziemi broni. Podniósł karabin, jednocześnie wyrywając zza pazuchy pistolet. Zatrzymałem się gwałtownie, gdy zwrócił w moją stronę obie lufy.
Byłem pewny, że zaraz mnie podziurawi. On jednak opuścił ręce wzdłuż boków i, obracając się wokół własnej osi, zaczął strzelać. Kiedy skończyły się naboje uniósł dymiące pistolety.
- Na razie - powiedział do mnie i tupnął. Podłoga zapadła się pod jego ciężarem, tworząc idealnie okrągłą dziurę.
Zanurkowałem za nim, znikając w ciemności.

18

Upadłem na kolano i podparłem się ręką, by nie zanurzyć się całkowicie w cuchnącej wodzie. Zamarłem w bezruchu, nasłuchując. Byłem w kanałach pod bankiem. Bluszczyk już wcześniej musiał planować taki sposób ucieczki, bo nie sądzę, że przez kilkumetrową bankową posadzkę zdołałby się przebić paroma kulami. Musiał wcześniej planować napad i rozważać wszystkie możliwości. Nie rozważył tylko mnie.
Nasłuchiwanie nic nie dało. Gdzieś w oddali kapała woda. Zanurzony po kolana (na polu musiała być na prawdę wielka ulewa, by kanały tak wezbrały) ruszyłem przed siebie. Ani przed sobą, ani za sobą nikogo nie znalazłem.
Bluszczyk zniknął.

19

Wróciłem na górę i złożyłem zeznania policji, która właśnie przyjechała. Oczywiście dwadzieścia minut za późno - zupełnie jak w filmach. Nie wspomniałem o lianach, mgle ani babci rzucającej parasolem. Wzięli by mnie za wariata. Miałem też nadzieję, że nikt ze świadków się nie wygada.
Lekarze uparli się by zabrać mnie do szpitala, więc zwiałem. Dniwecnir zajmie się wszystkim, lekarze nie powinni tracić na mnie czasu, podczas gdy kto inny może bardziej potrzebować ich pomocy.
Chyłkiem przemknąłem się do tylnego zaułka. Postawiłem kołnierz kurtki i szybkim krokiem ruszyłem przed siebie, od czasu do czasu spoglądając przez ramię. Właśnie podczas takiego "spoglądnięcia" wpadłem na dziewczynę.
- Aaaa! - krzyknęła.
- Przepraszam!
Spojrzałem na nią i od razu poznałem. Była to ta sama kobieta, którą dusił w banku Ivy Man.
Uśmiechnęła się do mnie, a ja odpowiedziałem tym samym.
- Idziesz w tę stronę? - zapytałem wskazując kierunek, w którym podążałem.
Przytaknęła. Chyba też wyrwała się lekarzom. Odprowadziłem ją kawałek. Wieczorami na Hucie bywa niebezpiecznie.
- Tu skręcam - powiedziała.
- Ja idę prosto - odpowiedziałem.
- Dziękuję za odprowadzenie. I za wszystko.
Ruszyła przed siebie. Zaraz doskoczyło do niej dwóch rosłych typów w garniturach i jeden z nich rozłożył nad nią parasol. Zobaczyłem jeszcze jak wąsaty mężczyzna w czapce szofera otwiera jej tylne drzwi czarnej limuzyny. Fiu fiu.
Wtedy właśnie dotarło do mnie, że zostawiłem swoje buty w banku i wybuchnąłem śmiechem.

20

W mieszkaniu czekali na mnie przyjaciele.
Grzybiarz patrzył w przestrzeń i huśtał się na krześle z nieobecnym wyrazem twarzy. Dniwecnir pół leżał na stole, opierając się na łokciu i ściskał głowę rękoma. Wyglądali strasznie, przynajmniej równie źle co ja.
- Co się stało? - spytałem oczekując najgorszego.
Mag westchnął. Ścisnął kąciki zaczerwienionych oczu palcami.
- Ktoś ukradł Pomocną Dłoń - wychrypiał.

Ciąg dalszy nastąpi.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AnonimowyGrzybiarz · dnia 22.09.2009 09:42 · Czytań: 1162 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 5
Komentarze
Usunięty dnia 22.09.2009 16:21 Ocena: Dobre
Cytat:
Właśnie podczas takiego spoglądnięcia wpadłem na dziewczynę

- nie ma czegoś takiego, jak spoglądnięcie :D, jest spojrzenie, ewentualnie wejrzenie.

Cytat:
i jeden z nich rozporzył nad nią parasol.

- "rozporzyć" to mógł rozporek, a tak to pewnie rozłożył ;)

Chyba czytałam dotychczas tylko jedną z części Twojej zwariowanej historyjki. Przypominam sobie, że tam też była jakaś siekanka z bluszczem, ale to za mało, żeby móc docenić/ocenić całość. Oceniam więc tę część. Piszesz ładnym językiem, ale wszystko przywodzi mi na myśl jakiś komiks -spiedermana, czy batmana... Doceniam jednak, tak warsztat, jak i fantazję.
AnonimowyGrzybiarz dnia 22.09.2009 19:33
Dzięki. Zapraszam do poprzednich części :)
Jack the Nipper dnia 27.09.2009 23:42 Ocena: Dobre
Cytat:
- Biedron wrócił, dupku!


Mistrz :D:D:D:D

Cytat:
szczerze, że wspomniany Bluszczyk był słaby.


że wspomniany - zbędne

Cytat:
Walka na dystans, za pomocą swoich tajemniczych


swoich - zbędne

Cytat:
zieloną posoką. Odetchnąłem głęboko, otarłem czoło z krwi


nie grają kolory - zielona posoka i krew (czerwona)

Cytat:
Oczywiście dwadzieścia minut za późno - zupełnie jak w filmach. Nie wspomniałem oczywiście


2 x oczywiście

Cytat:
przemknąłem się do


się - zbędne

Cytat:
Wieczorami w Hucie


w Hucie - jako dokładnie w budynku huty - będzie ok. Ale w Hucie jako dzielnicy to raczej "na"

No tak, najpierw wprowadziłes mnie w doskonały nastrój Bierdońem :) a potem juz nie był nic takiego. Więc trochę rozczarowanie, ale nie słabym tekstem, tylko brakiem równie mistrzowskich wstawek.
Całość w Twoim stylu i całkiem niezła.
AnonimowyGrzybiarz dnia 28.09.2009 17:09
Cytat:
Mistrz smileysmileysmileysmiley


:lol: Cieszę się, że się spodobało :smilewinkgrin:

Cytat:
a potem juz nie był nic takiego. Więc trochę rozczarowanie, ale nie słabym tekstem, tylko brakiem równie mistrzowskich wstawek.


postaram się bardziej następnym razem
Cytat:

Całość w Twoim stylu i całkiem niezła.


A to dopiero początek... Buhahahahaha! B)
AnonimowyGrzybiarz dnia 28.09.2009 17:11
A. I poprawiłem błędy. Oprócz tego z kolorami.
I z "przemknąłem się". Bo to 'się" jest konieczne do mojego szczęścia ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
09/12/2022 11:18
Bardzo malownicze i wciągające opowiadanie. Marianie jesteś… »
alos
09/12/2022 01:12
No, pętla na Krzykach i okolice to moje ulubione miejsce we… »
alos
09/12/2022 01:10
Subtelnie wyrażone. Pozdrawiam. »
alos
09/12/2022 01:08
Bardzo ładnie poprowadzona strofa saficka. Klasyka :) »
alos
09/12/2022 01:06
Dzięki za komentarze. Pozdrawiam. »
Abi-syn
09/12/2022 00:40
no i super, nie ze wszystkim musimy się zgadzać, zaś… »
Abi-syn
09/12/2022 00:27
"Allons enfants de la Patrie" I naprzód marsz,… »
wolnyduch
09/12/2022 00:16
Re: Abi Wiesz z tymi fobiami, to msz nie do końca tak...… »
Abi-syn
09/12/2022 00:16
Darek: trafiony - zatopiony dawaj link do odsłuchania… »
wolnyduch
08/12/2022 23:57
Poruszający wiersz o problemie społecznym który niestety… »
Abi-syn
08/12/2022 23:56
Dzięki za komentarze, chciałbym się odwzajemnić, jak zwykle… »
wolnyduch
08/12/2022 23:52
Cześć Valerko/Wioletko Jak dla mnie jeden z lepszych… »
wolnyduch
08/12/2022 23:47
No tak, ja wiem, że neologizmy są różnie odbierane, ale ja… »
wolnyduch
08/12/2022 23:44
To dobrze Wiolinie, że jaśniej... Pozdrawiam przed snem. »
valeria
08/12/2022 19:43
Jak pięknie :) »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 07/12/2022 20:48
  • Dobry wieczór, szanowni Portalowicze. Gdyby ktoś znalazł kilkanaście wolnych minut i miałby ochotę posłuchać moich wierszy w Poczcie Poetyckiej Radia Koszalin, to serdecznie zapraszam. Link powyżej :)
  • Kobra
  • 02/12/2022 17:58
  • Pociengiel piękny link.
  • akacjowa agnes
  • 02/12/2022 11:28
  • Darcon, z tego co wiem, to lista była przedwczoraj u przedostatniego uczestnika. Czyli powinna już raczej dotrzeć do wszystkich :)
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas