Rozmowa III - lina_91
Proza » Obyczajowe » Rozmowa III
A A A
-Poczekaj, spokojnie. Anita... - Jacek siłą stłumił cisnące mu się na usta przekleństwo. Anita zamilkła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jedynie jej oczy ciskały gromy.
-Spokojnie? Ty nic nie wiesz. Nie chodzi o to, że się w nim bujałam, choć to prawda. Nie chodzi też o to, co mi dał, bo i tak nie zrozumiesz. Co chcesz usłyszeć? Jak godzinami siedziałam na łóżku, gapiąc się w ścianę, powtarzając te trzy słowa, jak modlitwę: że on nie żyje? Jak zamiast na lekcję, szłam do jego klasy, siadałam w swojej ławce i patrzyłam w tablicę, marząc, że jakimś cudem on ożyje? Jak przez kilka nocy pod rząd nie zmrużyłam oka, po raz setny wspominając szybkie kroki, gdy mnie dogonił w tamten wtorek i wcisnął do ręki kolejne zadania, jak wtedy poszłam do niego po lekcjach z wcześniejszymi i zasiedzieliśmy się tak, że do domu wróciłam na siódmą? Jak siedziałam na cmentarzu do nocy, tak długo, aż pozamykali bramy, chociaż pogrzeb był o trzynastej? Dał mi więcej niż ktokolwiek, ale to wszystko było oparte na nauce. To on pomógł mi uwierzyć, że dam radę, że dla marzeń warto zrobić wszystko.
-Anita, poczekaj. Poczekaj! - prawie krzyknął. Wiedział, że powinien był przerwać jej wcześniej, ale on również chciał to usłyszeć. Miał zamiar się cofnąć, ale pytanie wyskoczyło z jego ust w sposób niekontrolowany:
-To dlatego chciałaś się zabić?
Anita pobladła. I wtedy zobaczył łzy, pierwsze malutkie łzy w kącikach jasnych oczu.
-To nie tak...
-A jak?
-To był wypadek... Wiem, co myślisz, ale naprawdę. Od miesięcy się cięłam. Jak Jackson zginął, jeszcze bardziej. Tamtego dnia przesadziłam, zaczęłam jeździć nożem po żyłach. Nie chciałam się zabijać, tylko zapomnieć, choć na chwilę. Ból przynosił ulgę, ale był za słaby. Prawie niczego nie czułam i, wściekła, że to nie skutkuje, poharatałam sobie obie ręce. Straciłam przytomność z upływu krwi, nie z bólu.
-Ale odzyskałaś ją, zanim cię znaleźli.
Jacek nie odrywał od niej wzroku, ale to było coraz trudniejsze. Nie mógł się zmusić, żeby spojrzeć na obandażowane ręce dziewczyny. Błąd, kolejny błąd... Nie mógł przecież jej pomóc. Już prawie postanowił, że zrezygnuje, kiedy zatrzymały go jej słowa:
-Tak. I przestraszyłam się, że nie dotrzymam tego słowa, jedynego, z którego nie zdążyłam się wywiązać do tej pory. Nigdy go nie okłamałam. Byłam wredna, pyskata, ale do niego nigdy...
-Jakiego słowa?
-Jackson wiedział, że się tnę. Obiecałam mu, że z tym skończę, ale zwlekałam. Zdałam wszystkie egzaminy z matmy na szóstkę, ale bałam się, że nie dam sobie rady na wyższym poziomie. Długo przekonywał mnie, że mogę to zrobić, że tu chodzi o to, co ja chcę...
-Jak się dowiedział?
-Nie był ślepy. Nie udawał, że niczego nie widzi. Pytał. Nie ustępował. No i przestraszyłam się, że nie zdążę... ale zaraz potem pomyślałam sobie, że to i tak nie ma sensu, że ja to wszystko robiłam dla niego, starałam się, żeby go nie zawieść, nie chodziło o mnie, nawet do matematycznej szkoły nie zdawałam dla siebie. Kocham matmę, ale robiłam to dla niego. Rozumiesz?
Głos Jackowi uwiązł w gardle. Rozumiał. Aż za dobrze. Ale nie mógł tego jej powiedzieć. Nie mógł jej ułatwić niczego, jeszcze nie. Zawahał się, bo nie wiedział, czy da radę, ale już wiedział, że ona jest silna. Będzie płakać, będzie krzyczeć, ale wytrwa.
Musiał w to wierzyć, inaczej okazałoby się, że popełnił kolejny błąd, tym razem niewybaczalny. Jeżeli Anita coś sobie zrobi...
Potrząsnął głową. Nie umawiał się na takie sesje, bo to lubił. On wiedział, co musi zrobić, żeby pomóc tym, którzy tego potrzebowali. Dopiero teraz, po raz pierwszy zdał sobie sprawę, że tak naprawdę o swoich pacjentach nie wie nic. Nawet Anita, choć gdyby przyjrzała mu się uważniej, zobaczyłaby ślady i blizny, o których nie mówił, blizny identyczne jak te na jej rękach, osobowość miała tak skomplikowaną, że nie zdobyłby się na stwierdzenie, że wie o niej cokolwiek. Mógł sobie wyobrazić, co robiła i o czym myślała, ale tego było za mało. On przecież był tu, żeby jej pomóc...
Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że obustronna cisza trwa już zbyt długo. Podniósł wzrok. W oczach dziewczyny mignęło zrozumienie. Zdał sobie sprawę, że jego tajemnica już nie jest sekretem.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
lina_91 · dnia 19.11.2007 12:13 · Czytań: 727 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 12
Komentarze
milla dnia 19.11.2007 18:07
Nie wiem, jak to robisz, że tekst, pomimo iż prawie w całosci jest dialogiem, czyta się płynnie i dobrze po prostu. Nie szafujesz opisami;wszystko wkłądasz w usta swoim bohaterom. Błędów nie wyłowiłam, żadnych potknięć też.
Jestem natomiast ciekawa czy pisałaś na kanwie jakichś wydarzeń...
POzdrawiam
fantasja dnia 19.11.2007 18:35
Po przeczytaniu Twojego opowiadania rozumiem dlaczego moje teksty " nie leżą " na twoim guście
W tym opowiadaniu gadasz, gadasz, gadasz, gadasz....choć tekst łatwo się czyta, opisywanie szczegółow , szczególików nie pozwala czytelnikowi rozwinąć wyobraźni, jakby przestaje być uczestnikiem ograniczając się do roli biernego obserwatora narracji.
Jeśli czytelnik lubi być prowadzony za kołnierz od początku do końca (a są takie typy)
będzie zadowolony.
pozdrawiam
lina_91 dnia 20.11.2007 12:21
Millo, pisalam na kanwie swojego zycia, swoich lez... Dlatego trudno mi zrobic korekte, choc wiem, ze robie bledy.

Fantasjo, o gustach sie nie dyskutuje. Milla zmieni najprostsze zdania w najpiekniejsza opowiesc, ja w kilku zdaniach naszkicuje ci portret psychologiczny kazdego bohatera, Mauricjo w kazda historie wplecie cechy poematu, itp... Wnioskuje, ze moj tekst Ci sie nie podoba. Przykro mi.

ps. Nie zeby mi Twoje utwory sie nie podobaly. Sa po prostu tak diametralnie rozne od tego, co czytam na co dzien, po raz pierwszy, szczerze Ci powiem, spotkalam sie z tak zlozona struktura, ze wiecej mysle niz jest to warte. Moze jak przywykne, bardziej je docenie.
milla dnia 20.11.2007 13:51
Błędów nie dostrzegłam. przepraszam, ze tak cisnęłam o te fakty... Tak czułam, że to nie zwykła fikcja.
Fantasjo, sposoby pisania są bardzo różne. podobnie, jak gusta czytelników. jeden preferuje opisy, drugi dialogi, itp.
POzdrawiam
lina_91 dnia 20.11.2007 14:45
Nie szkodzi, moze to wlasnie dobrze... Bo ja juz tak dlugo uciekalam przed tym tematem i przed przyznaniem sie sama przed soba, co sie naprawde stalo, ze autentycznie sie zagubilam. Nie chce dluzej uciekac, nawet jesli prawda jest bolesna. Bo i boli swiadomosc, ze okazalam sie tak glupia...

Samym bledem jest wlasnie brak opisow, wiem o tym od dawna, ale jak zaczne pisac, to nie dam rady tego poprawic.
milla dnia 20.11.2007 21:19
Dobrze, ze to z siebie zrzuciłaś... Bedzie już tylko lepiej. Co do opisów, taki Twój styl. Jak zaczniesz poprawiać, to to może już nie być takie "linowate":)
Pozdrawiam cieplutko
lina_91 dnia 21.11.2007 14:16
No, masz racje, a jednak czuje, ze czasami powinnam bardziej skupic sie na literackiej wartosci, a nie na emocjach, bo to zly przewodnik... A dzisiaj w ogole mam takiego dola, ze sama jestem na siebie zla, bo myslalam, ze nie moze juz byc gorzej...
lina_91 dnia 21.11.2007 19:20
Ostry jesteś, ale masz rację. Może po prostu za wcześnie wzięłam się do pisania, bo minęło niewiele czasu, może powinnam jeszcze odczekać... Miej jednak na względzie, że nie jestem pisarką, że to jest portal, na którym mamy się uczyć... Owszem, pisanie pod wpływem emocji nie jest usprawiedliwieniem, jeśli tekst nie ma wartości literackiej, a jednak...
Ale nie. Nie będę się usprawiedliwiać, bo to rzeczywiście bez sensu. Pozostaje mi jedynie przyznać Ci rację.
lina_91 dnia 21.11.2007 19:37
Przepraszam. Chodzi właśnie o to, że nie wracam nigdy do raz napisanego tekstu, po prostu nie umiem. A właśnie tej historii, do której zajeżdżam po raz kolejny, choć tym razem zdecydowanie najwierniej faktom, nie umiem ujarzmić. Własna głupota boli najbardziej, a teraz ból jest jeszcze zbyt świeży.
milla dnia 21.11.2007 22:17
A kim jest Twój "patron", Uits? Pytam tak z ciekawości. Ja uważam, ze iceżko poproawiac właśne teksty, szczególnie pod cudze dyktando. Ja za nic nie mogłabym sie pod czymś takim podpisać. I dobrze. POkory nie mam, więc pewnie niewiele w tej dziedzinie osiągnę:)

Utis, przecztałam jeszcze raz ten tekst. Faktycznie masz rację, gdzieniegdzie styl siada: "Nie umawiał się na takie sesje, bo to lubił". to akurat jest do poprawienia. Ja tylko dodam, ze czytając ten tekst po raz pierwszy, ma się wrażenie takich emocji, ze one po prostu przesłaniają słabsze momenty. NIe zauważa się ich po prostu.
I jeszcze jedno (pewnie narażę się n akompletną kryrtykę), ale mam wrażenie, że gdyby ten tekst był uładzony, emocje okiełznane, to zatraciłoby się, wrażenie takiej trochę bezładnej spowiedzi. Odczucia, słowa, które musi się z siebie wyrzucić szybko. czasem może nieskładnie, w prostych zdaniach.
I mnie akurat do tego tekstu to pasowało
lina_91 dnia 26.11.2007 14:29
Nie rozumiem, jakie znaczenie dla komentowanego tekstu ma fakt, ze jest to ''kartka z pamietnika'', choc diabli wiedza, skad taki osad, bo ja niczego takiego nie powiedzialam. Utwor to utwor, koniec.
lina_91 dnia 29.11.2007 16:04
A teraz ostro zajechalas.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:37
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas