Antywigilijna opowieść - Skropka
Proza » Humoreska » Antywigilijna opowieść
A A A
Świąt w tym roku nie będzie.
Mój bojkot Bożego Narodzenia miał swoje źródło w ciężkich doświadczeniach lat poprzednich.
Zaczynało się już miesiąc przed.
Podczas gdy w telewizji radosne bałwanki śpiewały kolędy, a grubi Mikołajowie zapowiadali spełnienie marzeń, ja zastanawiałam się skąd wziąć pomysły na prezenty. O pieniądzach nie wspominam, bo nie ma sensu mówić o nieobecnych. Moje starsze dziecko, lat czternaście, zafascynowane heavy metalem i wszystkimi innymi metalami ciężkimi, nawet nie udawało, że poprzednie niespodzianki zrobiły na nim wrażenie.
- No, widzę, że wydaliście trochę kasy na mnie, ale mogliście dać mi tę kasę, byłoby naprawdę lepiej – wyznało rok temu, ujrzawszy oryginalny ciuch, na który wydałam pół skromnej pensji.
Drugie pół poszło na prezent dla młodszego dziecka, które to dziecko miało być zadowolone z pluszaka wielkości szafy trzydrzwiowej, ale niestety nie było.
- Kochanie, przecież chciałaś takiego misia, pamiętasz jak pokazywali go w telewizji...? – zaczęłam łagodnie.
- Ale Maja ma innego, ja chcę takiego samego jak Maja! – wydarło mi się moje sześcioletnie dziecko, sugerując niesugerowanie się w przyszłości telewizyjnymi reklamami.
Skończyło się tym, że superdrogi ciuch zbierał kurz w szafie, a reklamowany miś w przedpokoju, bo w szafie się nie zmieścił. Niestety, na tym nie kończyły się świąteczne kłopoty.
Niewinny telefon na trzy dni przed wigilią zapowiadał ciąg dalszy.
- Skarbie, w tym roku przyjedziemy do was na wigilię, tak rzadko się widujemy... – szczebiotała do słuchawki teściowa. Ja oczywiście byłam innego zdania, jak dla mnie widywaliśmy się trochę za często, ostatecznie w ciągu roku była jeszcze Wielkanoc i parę innych uroczystości rodzinnych, ale może mamusia zapomniała.
- Dobrze mamusiu – zaświergoliłam, pamiętając, że w święta należy być miłym dla ludzi, zwierząt i teściowych.
Niestety, sympatycznie było tylko na odległość, na żywo znacznie więcej emocji.
- Ten barszczyk skarbie... – zaczynało się już po pierwszym zabłyśnięciu pierwszej gwiazdki na niebie – ten barszczyk jakiś taki... bezbarwny.
- Ale smaczny? – pytałam z nadzieją.
- No wiesz skarbie... ja robię inny, ty pewnie z proszku. Za moich czasów nie było proszku, człowiek musiał sam sobie radzić bez tych wszystkich trucizn i chemikaliów...
Przez kolejne pół godziny wysłuchiwałam opowieści o starych czasach, kiedy to zupy były bez proszku, bez zalewania, a życie znacznie trudniejsze. W takich momentach miałam ochotę dodać, że i telefonów nie było, i samochodów nie było, i teściów na święta...
Gryzłam się w język do krwi, która to mogłaby zabarwić bezbarwny barszczyk.
Nie wiem co robił mąż w czasie, gdy moja zupa była wybielana, a ja oczerniana o brak podstawowych kulinarnych umiejętności, ale podejrzewam, że bujał w obłokach. Może myślał o skarpetach pod choinką albo o krawacie od mamusi, minę miał na pewną głupawą. I nic nie mówił w obronie swej kobiety i jej barszczyku.
Moi rodzice, jak przystało na kochającą się parę, przypominali sobie nad wigilijnym stołem o wszystkich ciężkich grzechach, o których zapomnieli porozmawiać w ciągu ostatnich trzystu sześćdziesięciu powszednich dni.
- Gadasz i gadasz, bez przerwy gadasz – ojciec z miłością spoglądał na matkę.
- Patrzcie, święty się znalazł, dziad jeden... – komplementowała ojca matka.
„Nie ma to jak święta z rodziną ...” myślałam, przeżuwając kawałek pieroga.
W tym roku jednak pierogów i barszczu bez barwy nie będzie.
Teściów tym bardziej.
Nawet rodziców i niewypałów z pluszu.
- Tak właśnie będzie – zakomunikowałam.
Mąż zrobił głupią minę, lecz nic nie powiedział. Być może coroczna refleksja nad świątecznymi skarpetami męczyła go bardziej niż przypuszczałam. Dziecko sześcioletnie zapytało czy będą prezenty. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że jak dokładnie określi co chce, to może. Dziecko czternastoletnie podskoczyło z radości do góry, ciesząc się, że wreszcie starzy zmądrzeli, a ono w końcu spędzi święta słuchając metalu a nie kolędowego zawodzenia babci przy telewizorze.
Rodzicom życzyłam udanych kłótni świątecznych, a teściom szerokiej drogi do dalszej rodziny.
I kiedy już myślałam, że wreszcie będzie normalnie, zadzwonił dzwonek do drzwi.
W drzwiach stał bałwan. Bałwan prawdopodobnie z mojego podwórka, gdyż garnek na jego głowie wydawał mi się dziwnie znajomy.
- Tak się nie robi – wymamrotał – tak się nie robi.
- No... – odpowiedziałam.
Niestety, nie dowiedziałam się co bałwan miał na myśli, gdyż ostentacyjnie rozpłynął mi się w progu.
- No i masz babo bałwana – westchnęłam.
W chwili, gdy wróciłam ze ścierką, by zmyć jego szczątki, w progu stał kolejny jegomość. A raczej jej mość, w dodatku królewska.
- To błąd – powiedziała Królowa Śniegu – w ciągu roku można mieć serce z lodu, ale w święta trzeba odpuścić.
- Nie chcę skończyć jak bałwan – odpowiedziałam.
- To skończysz jak ja.
- Ale świąt tym bardziej nie chcę! – krzyknęłam i zatrzasnęłam drzwi królowej przed nosem. Chwilę później stwierdziłam, że jak na sen było to bardzo realistyczne trzaśnięcie. Tak samo jak kolejny dzwonek do drzwi.
- Ho, ho, ho! – grzmiał Święty Mikołaj w progu – Kogóż widzą moje oczy? Pani „nie-lubię-świąt.pl!
- A nie lubię, bo co? – zapytałam, przekonana, że we śnie można urągać nawet świętemu.
- A no nic. Mi twój bojkot nie przeszkadza, w sumie będzie mniej pracy i mniej zażaleń na nie ten numer Chanel co trzeba... ale im może być przykro.
Zobaczyłam męża, jak wraca z pracy. Zatrzymał się przy stoisku z choinkami, dotknął gałęzi drzewka, ale po chwili westchnął i poszedł dalej. W domu moje sześcioletnie dziecko dziecięcymi kulfonami pisało list do świętego, w którym prosiło o rudą małpkę. Bóg raczy wiedzieć, co to za małpka, ale to już przynajmniej nie był trzydrzwiowy miś pluszatek. Dziecko starsze, jak to się mówi, złapało doła, bo nikt z nim nie chciał słuchać metali ciężkich w wigilię. Wszyscy w rozjazdach, przy świątecznym stole.
Jakby tego było mało rodzice pokłócili się o moje wychowanie, a teściowie przygotowywali się do samotnej wigilii.
- Jedna twoja decyzja wpływa na życie tak wielu osób... – zaczął patetycznie święty Mikołaj, ale piorunującym wzrokiem zasugerowałam mu zejście z chmur na ziemię.
- Prawa karpi są przestrzegane, to niech i prawa matki-Polki-niewolnicy będą respektowane w święta...
- Uznajmy, że to będzie twoje świąteczne życzenie... tylko nie olewaj świąt i nie ignoruj bliskich – pogroził mi palcem święty, po czym poczułam jak zimno wieje mi po nogach. W drzwiach nikogo nie było, a ja stałam w progu i nie wiedzieć czemu miałam mokre kapcie i emaliowany garnek pod stopami.
Godzinę później zadzwoniłam do teściowej prosząc o przepis na barszczyk doskonały bez grama proszku. Tym razem teściowa rozpływała się w zachwytach nad moją zupą, jak nie przymierzając, bałwan w moich drzwiach.
Moje młodsze dziecko dostało zestaw kolorowych małpek, do podziału z koleżanką Mają w przedszkolu.
Dziecko starsze zaproponowało metalową wersję „Lulajże Jezuniu”, co było naprawdę okropne, ale i tak lepsze niż zawodzenia babci.
Mąż przyznał, ku oburzeniu teściowej, że barszczyk z domieszką proszku był lepszy.
Rodzice nadal kłócili się nad stołem, ale doszłam do wniosku, że każdy ma swoją świąteczną tradycję, więc pozwoliłam im na gorzkie żale w wigilię.
A ja?
Usiadłam za stołem i pomyślałam z radością, że święta to magiczny i wyjątkowy czas...
Na szczęście tylko raz w roku.
I niech już tak zostanie.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Skropka · dnia 14.01.2010 09:15 · Czytań: 804 · Średnia ocena: 3,63 · Komentarzy: 14
Komentarze
Krystyna Habrat dnia 14.01.2010 10:59 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo mi się ta satyra spodobała, pomimo, że do świąt staram się mieć inny stosunek. Podkreślam: staram się. Tu żywa narracja, humor, celne powiedzonka i barwne typy, naszkicowane zgrabną kreską. To tak realistyczne, że aż by się chciało udzielić bohaterce kilku rad, żeby te święta były radośniejsze. Ale to przecież literatura, która celnie oddaje stan wewnętrzny wielu pań przed świętami. Przepadam też za satyrą na teściowe, bo sama nią jestem, a mojej świętej pamięci nie zdążyłam poznać.
Chyba tylko po roku dzieci powinny być o ten rok starsze. I to "Mi" na początku zdania jakoś mi nie pasuje. Wolałabym "Mnie".
Krystyna Habrat dnia 14.01.2010 12:21 Ocena: Bardzo dobre
Trochę mi tylko żal, że te święta są tak prozaiczne.
Elwira dnia 14.01.2010 21:00 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo sympatyczne opowiadanie, o! Życiowe, napisane leciutko z pomysłem i zabawnie, a co najważniejsze - prawdziwe to aż do śmieszności.

Kilka uwag mam.

Cytat:
dla młodszego dziecka, które to dziecko miało


drugie dziecko do usunięcia

Cytat:
sugerując niesugerowanie się w


zbyt nachalna powtórka, można to jakoś zastąpić

Cytat:
Skończyło się tym, że superdrogi ciuch zbierał kurz w szafie, a reklamowany miś w przedpokoju, bo w szafie się nie zmieścił. Niestety, na tym nie kończyły się


powtórka

Cytat:
minę miał na pewną głupawą.


na pewno

Cytat:
pokłócili się o moje wychowanie, a teściowie przygotowywali się


2 razy się

A i jeszcze jedno, jeśli jednego roku dzieci mają 6 i 14 lat, to zstępnego mają o rok więcej... ;)

Pozdrawiam, życząc samych udanych świąt.
niks dnia 14.01.2010 21:28 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo miło się czytało (:
Przyznam, że poczułam klimat świąt i myślami cofnęłam się do grudnia. Całkiem ciekawe doświadczenie.
Usunięty dnia 14.01.2010 22:46 Ocena: Dobre
Cały problem, o którym piszesz tak szczerze, polega na zupełnym niezrozumieniu się ludzi. Niezależnie od święta. Przykre jest to, że cały kraj żyje w tej patologii (o świecie nie wspominam, bo nie znam). Rzygać się chce, to nie jest dwocip, to jest koszmar !

Cytat:
Usiadłam za stołem i pomyślałam z radością, że święta to magiczny i wyjątkowy czas...
Na szczęście tylko raz w roku.
I niech już tak zostanie.


Tu się rozpłakałam. Skoro tak możemy pisać o świętach, zrozumiale dla innych ludzi, to o czym to świadczy? Idę się powiesić. NA CHOINCE. Zostanie czekoleda do "następnego roku".

DB.
Usunięty dnia 15.01.2010 00:30 Ocena: Dobre
Elwira:
Cytat:
drugie dziecko do usunięcia


Tego bym się po Tobie nie spodziewała ;)
Usunięty dnia 15.01.2010 10:14 Ocena: Bardzo dobre
Sokół powiedział zbyt duzo, bym coś od siebie dodał prócz oceny.
Skropka dnia 15.01.2010 16:12
Dziękuję wszystkim za przeczytanie i komentarze...:)
Skropka dnia 15.01.2010 16:12
Dziękuję wszystkim za przeczytanie i komentarze...:)
przyroda dnia 15.01.2010 17:12 Ocena: Dobre
Jak dla mnie to czarny humor...szalenie smutne jest to...że inni mają taki "problem" ze świętami...chyba jednak jestem szczęściarą...bo mnie to nie dotyczy:smilewinkgrin:

Pozdrawiam...db
Krystyna Habrat dnia 15.01.2010 21:18 Ocena: Bardzo dobre
To jeszcze dodam na marginesie tekstu, który oceniłam wysoko: stwarzajmy sobie radosne święta. Nie uginajmy się pod ciężarem-przymusem prezentów, jedzenia i tego wszystkiego, co psuje nastrój. Niech nie zabraknie nam do tego wyobraźni.
Tego wszystkim życzy jeszcze w nastroju świątecznym, tym dobrym, najlepszym - przylatujący tu znowu Sokół.
Miladora dnia 17.01.2010 17:41 Ocena: Bardzo dobre
- Dobrze(,) mamusiu – zaświergoliłam
- Ten barszczyk(,) skarbie... – zaczynało
- No wiesz(,) skarbie... ja robię (dodaj przecinki w tych miejscach)
- Mi twój bojkot - Mnie
- święty Mikołaj, - Święty
- pogroził mi palcem święty - Święty (powyżej w tekście pisałaś z wielkiej litery, to bądź konsekwentna) ;)

Witaj, Skropcia - to fajny tekst... :D
Czytałaś "Ominąć święta" Johna Grishama? To jedyny jego tekst humorystyczny... I tak mi się przypomniał w trakcie czytania Twojego... ;)
Ode mnie bdb z buźką i uśmiechem :D
-
Polter13 dnia 27.01.2010 18:56 Ocena: Dobre
Dziwne, ale dobre.
Skropka dnia 28.01.2010 16:09
Dziękuję wszystkim jeszcze raz:)
A książki nie czytałam... co nie znaczy, że nie da się tego zmienić;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas