Harlequin - bury_wilk
Proza » Obyczajowe » Harlequin
A A A
motto:
"strach, seks i rock n'roll", bo fascynują mnie uczucia, które nie pozostawiają miejsca na nic innego. Jak radość słuchania rocka w rozpędzonym samochodzie, jak pozbawiające nieomalże przytomności pożądanie, jak politycznie niepoprawne i wstydliwie negowane - przerażenie"
Zygmunt Miłoszewski*



- Jezu... - jęknęła i ukryła twarz w dłoniach. Jednak tak, było jeszcze gorzej. Kiedy to się stanie, wolała widzieć, być świadoma, choć strach i tak chyba świadomość odbierał. Ostatnio o tym tak głośno. Zginęło tylu ludzi, nieraz bardzo młodych, nieraz bardzo zdolnych. Nawet tych z pierwszych stron gazet... A na nim, to nie robi wrażenia. Przecież lada moment oboje umrą...
Szaleńczy ryk silnika Pięknie zgrywał się z gitarowymi riffami, z perkusją i chrapliwym wokalem. Ostro, szybko, jeszcze szybciej. Z prawej, środkiem, lewą, znów środkiem, po hamulcach, w lewo, ostro w lewo i znów gaz do oporu. Poślizg, kontra, jeszcze raz, redukcja biegu, przyspieszenie. Droga prosta, samochodów mało, ale jakby stały w miejscu. 150, 160, 170, w prawo bez hamowania, lekka kontra, 180, 190, 200... Gitara zwariowanym solo tłucze się gdzieś w głowie...
- Zwolnij, zwolnij!!! - nie wytrzymała. - Zabijesz nas!
- Nie zabije... zresztą, nie boję się.
- Ale ja się boję. Dowieź mnie żywą!
- Wedle rozkazu. - Powiedział to jakby smutno. Puścił gaz, obroty spadły, samochód zaczął zwalniać. Jeszcze trochę i jechał tylko odrobinę szybciej od pozostałych.
*
Siedzieli przy ognisku, nad rzeką, popijając jasne piwo. Byli sami, była cisza i kojący spokój.
- Dobrze mi. Teraz i tu mi dobrze. Cieszę się, że ze mną jesteś. - Nabrał powietrza i powoli je wypuścił. Rzeczywiście, w tej chwili niczego innego mu nie było potrzeba.
- Też się cieszę... choć nie do końca cię rozumiem. Cichy i spokojny romantyk i jednocześnie szaleniec...
- Takich kontrastów jest mnóstwo. Ot, tak jest i już. Nie potrafię i nie chcę zrezygnować z żadnej z tych cech, ani z wielu innych.
- Dlaczego tak jeździsz? Bawi cię, że ludzie pukają się w czoło, że się boją, że ja się boję? Podnieca cię to?
- Bzdura. Jeżdżę szybko, bo to uwielbiam, bo mam nadzieję, że kiedyś zdołam w ten sposób uciec, stać się wolnym. Taka jazda, to namiastka wolności. Wolności ptaka kołującego na niebie.
- Ptak w ten sposób nie zginie...
- A ja mogę, wiem. Ryzyko wkalkulowane w przyjemność. Chyba jeszcze podnosi wartość tego uczucia. Lubię iść po krawędzi, nie, nie iść, lecz pędzić.
- Kiedyś z tej krawędzi spadniesz.
- I nie będziesz się już musiała martwić, ani bać...
- Dureń!!! - Zezłościła się naprawdę. Rzuciła butelką piwa, zerwała się i odbiegła w stronę namiotu. On został i patrzył smutno, jak niewielkie fale pulsują wraz z sercem rzeki.
*
Hałas był niewyobrażalny. Mimo, że mężczyzna spodziewał się grozy i objawienia potęgi sił matki natury, to rzeczywistość trochę go przerosła. Miał wziąć ze sobą magnetofon, lecz zrezygnował. I tak nie usłyszałby ani jednego fragmentu piosenki. Wicher miał taką siłę, ze trudno było ustać na wydmie, ale to, co wyprawiały fale było jeszcze bardziej porażające. Wściekle spienione, ogromne i diablo szybkie. Ryczały, zawalały się, zderzały ze sobą, rozbijały. Miliardy kropli zacinały jak rzęsista ulewa, choć nie padało wcale. Zimne, mokre piekło. Walka gigantów, demonów, morskich bogów.
Pierwszy raz widział sztorm (potężny sztorm) z tak bliska. Był zziębnięty i przemoczony, ale nie poddał się biczowaniu wichury, ani policzkującym go bryzgom piany, z której nie rodziła się Afrodyta.
Gdzieś z tyłu, z łoskotem runęło drzewo, a po lewej stronie osunął się spory kawałek wydmy. Rozebrał się i powoli zszedł na dół. Już w połowie drogi, słony, rozszalały, spieniony wściekłością cios powalił go i pchnął na faszynę. Druga fala przeszła jak walec, a kamienie, gałęzie i piach, które niosła poobcierały go i rozorały skórę. Wstał w ostatniej chwili. Jeszcze jedno uderzenie i zabrakłoby mu powietrza. Woda się cofała. Szybko, diabelnie silnie, ciągnęła za nogi w odmęty. Utrzymał się ledwo co, a przecież stał na samym krańcu tego inferno i powinien kontrolować sytuację. Żywioł rządził, karał jego pychę, odwagę, głupotę i ciekawość.
Kolejny, ryczący białą grzywą posłaniec Neptuna wezbrał ścianą wody na wysokość kilku metrów, by całym swoim impetem runąć na wydmę. Rozerwał ją, przebił się i tylko trochę osłabiony ruszył na las. Rzucił śmiesznym człowieczkiem o pnie drzew i cofnął się.
*
Jak zawsze miał masę szczęścia. Ot, kilka siniaków, obtarć, niegroźnych skaleczeń, krew z nosa i wybity nadgarstek.
Dziewczyna powiedziała, że nie chce go znać jeśli pójdzie, ale czekała na skraju lasu nerwowo paląc papierosa i mimo wszystko ucieszyła się na jego widok. Taka szalona, głupia, ślepa, skazana na porażkę miłość.
- Jesteś nienormalny! - Krzyknęła rzucając mu się na szyję.
- Może dlatego nie chcą mnie nawet tam...
- Czemu, tak chcesz umrzeć?
- Nie chcę. Chcę tylko zobaczyć jak daleko mogę wychylić się poza krawędź. Chcę dotknąć tego uczucia, poznać granicę. Wolę śmiertelne szaleństwo, od zwykłej monotonności.
- Nienawidzę cię. - Płakała ocierając krew wciąż płynącą z nosa chłopaka.
Oboje nawet nie zauważyli, w którym momencie zaczęli się kochać. To było równie gwałtowne jak uderzenie sztormowej fali. Dzika pasja, żądza, nagłe spuszczenie ze smyczy wszystkich emocji, danie upustu wyobraźni i szaleństwu. Drapieżnie, zachłannie i tak subtelnie zarazem... Nie istniało nic poza nimi.

*

Została w mieście. Powiedziała, że ma dużo spraw, że musi je załatwić. rGłupiar1; - pomyślał. On też miał dużo spraw. Tysiące umów, obowiązków i konwenansów ściągało go do poziomu racjonalnej rzeczywistości, ale pragnął to rzucić, uciec, więc po prostu uciekał. Był sam.
Tym razem nikt nie mówił, że się boi, nie prosił, by zwolnić. Droga była pusta, świeciło słońce, a z głośników sączył się dobry rock. Gnał jak wiatr, gdzie oczy poniosą, ku wolności.
Kątem oka dostrzegł ciemną sylwetkę jastrzębia kołującego po niebie. Jakże on był Piękny. Dostojny, dziki, nieokiełznany. Pogromca przestworzy, symbol wolnej myśli. Ptak go prowadził, sunął po niebie niczym żaglowiec, niczym anioł śmierci lub nadziei...
Lekki łuk i trochę żwiru rozsypanego przez ciężarówkę... Gładko, szybko... Tylne koła zaczęły uciekać, szybka kontra kierownicą. Teraz rzuciło w prawo, znów korekta, w lewo, obrót, jeden, drugi, trzeci. Droga, pobocze, drzewa, nie... Pomiędzy pniami, na pole rzepaku upstrzone słoneczną żółcią drobnego kwiecia...
Więc jeszcze nie dziś... Wysiadł z samochodu. Nogi uginały się w kolanach, ale był spokojny. Usiadł na masce i patrzył na polującego jastrzębia.

*

Stał do pół uda w czarnej, śmierdzącej stęchlizną wodzie i oganiał się od chmary komarów. Przejść samemu, w poprzek wielkie bagno. Kolejne marzenie, kolejny nonsens... Pomiędzy gwizdy ptaków i cichy szmer wiatru gładzącego trzciny, wdarł się nienaturalnie ostry dzwonek komórki.
- Proszę cię, wróć. Wróć teraz, potrzebuję cię. - Głos w słuchawce był słaby i smutny.
- Ty przyjedź do mnie, tu jest Pięknie...
- Proszę. - Rozłączyła się...
Zanim dobrnął do nieco suchszego terenu minęło sporo czasu. Błoto ciągnęło go, ale wypuściło ze swych objęć. Umył się, przebrał i wśród mgieł i ciemnej, bezgwiezdnej nocy pognał w jej ramiona.
Kochał ją, mimo całej beznadziei tej sytuacji. On, chorobliwie uzależniony od wolności i szaleństwa, wiecznie skrępowany własnymi marzeniami, egoizmem i nienasyceniem i ona, taka sama i zupełnie inna jednocześnie. Jakże jej zazdrościł, że potrafiła czuć strach, że potrafiła znaleźć dla siebie miejsce tam, gdzie dla niego miejsca nie było. Jak ja za to kochał i jak jej za to nienawidził. To się musiało źle skończyć... Ale jeszcze nie teraz, nie tej bezwstydnej nocy, do której teraz gnał.
Przywitała go czule, gorącym pocałunkiem, wilgotnym ciepłem grzechu i zakazanej słodyczy, nieuświęconej sakramentem rozpusty. Chciała być z nim i chciała, aby on był z nią.
Ten czas był tylko dla nich i nie ważne, że gdzieś obok trwało zwykłe życie.

*

Powiedział, że musi zobaczyć wschód słońca nad morzem, że musi być sam. Pozwoliła mu, bo wreszcie rzucił, niby mimochodem, te słowa, które tak bardzo chciała usłyszeć.
Pognał w noc, jak zwykle szaleńczo i jak zwykle dojechał tam, gdzie pchało go marzenie. Słońce wstało ciepłem słonej bryzy i krzyku mew. Rozlało się złotem po falach i zimnym piasku. Czysta poezja, czyste Piękno...
A przecież dzień jak każdy. Taki sam, bez perspektyw... Ruszył do domu. Przecież teraz miał dom...
Było tak wcześnie i tak jasno. Tak optymistycznie. Znów pusta szosa i ryk gniewnego tabunu mechanicznych rumaków. Most nad szeroką rzeką, trzy wolne pasy i Metallica. A może by tak?... Odbił w lewo, przytulił rozpędzony wóz do skraju jezdni, a potem szerokim łukiem, dodając gazu skierował się ku wolności. Chciał, choć przez chwilę lecieć jak ptak...
Huk, zgrzyt dartego metalu, złowrogi trzask, skrzypienie i cisza. Barierki zatrzymały żelaznego wierzchowca, tak, że tylko przednimi kołami dotknął rozpiętych nad rzeką przestworzy...
Tam go nie chciano. W sumie, nie było się czemu dziwić... Chyba trzeba spróbować znów wrócić do niej i do życia. Oby tylko czekała jak zwykle...

10.2005
LCF

* Nie znam tego człowieka. Podobno pisze powieści. Ten cytat trafiłem w Gazecie Wyborczej i spodobał mi się...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bury_wilk · dnia 30.11.2007 18:47 · Czytań: 3776 · Średnia ocena: 3,43 · Komentarzy: 76
Komentarze
ginger dnia 17.05.2008 12:16 Ocena: Bardzo dobre
Hmm... "Piękno" jest pisane z wielkie litery, kilka razy, więc było to celowe. Nie do końca rozumiem po co...? Poza tym znalazłam krzaczki, kilka brakujących przecinków i takie tam, ale nie będę tu tego wypisywać.
Czytając to, czułam jakieś napięcie. Nie wiem, czy o taki efekt Ci chodziło;) Twój bohater czegoś szukał, i ja to rozumiem, tylko ja i tak odebrałam go jako lekkiego wariata...
A jeśli chodzi o Twój sposób pisania, to ja go lubię:)
bury_wilk dnia 18.05.2008 11:38
Odpowiedź na pytanie pierwsze:
- Bo tak.
Te głupie krzaczki, to ech, szkoda słów. Widzę, że teraz istnieje możliwość edycji, kiedyś, jak będę w formie i miał kupę czasu, to muszę to popoprawiać.

Napiecie... w pewnym sensie tak, choć chyba nie był to główny zamiar. A co do "lekkiego wariata"... Ja tam myślę, że to wariat całkiem ciężki. I chyba dość dobrze znam ten przypadek wariactwa. Myślisz Słodka, że pisanie o kąpaniu się podczas sztormu to tak mi do głowy przyszło znikąd? :D
ginger dnia 18.05.2008 14:36 Ocena: Bardzo dobre
Wilku, bo jeszcze zacznę się o Ciebie bać;)
Nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś już wspomniałam, że odpowiedź "bo tak" jest niesatysfakcjonująca. Podtrzymuję:)
A co do wariactwa ciężkiego... To masz rację... Po trzecim czytaniu muszę Ci ją przyznać...:)
Napięcie... Ja naprawdę cały czas czekałam, kiedy on sobie w końcu zrobi krzywdę. Hmm... I tak się zastanawiam, czy nad nim jakaś nadprzyrodzona siła nie czuwała, że on ze wszystkiego cało wychodził...?
bury_wilk dnia 18.05.2008 22:46
Nadprzyrodzona na pewno, kwestia tylko, która...
Krzywdę, to on sobie przecież robił notorycznie. Może nie w taki oczywisty sposób, ale za to właściwie bez przerwy.

A co do bania się... to głupi pomysł. Jestem wiatrem tańczącym na krawędzi przepaści, jestem wiatrem, który pozostał po opadłych skrzydłach. Czy jest sens bać się o wiatr?
ginger dnia 20.05.2008 01:16 Ocena: Bardzo dobre
No tak... Ale jakieś tam zadrapania i kilka siniaków przy takich wyczynach to nie krzywda...
Poza tym "nie ma głupich pomysłów, są tylko nieopłacalne":D
bury_wilk dnia 20.05.2008 10:53
są też takie, przy których nie zastanawia się nad kwestią opłacalności...
ginger dnia 20.05.2008 10:56 Ocena: Bardzo dobre
Są. Co wcale nie oznacza, że są głupie...
bury_wilk dnia 20.05.2008 10:57
nie oznacza też, że są mądre...
ginger dnia 20.05.2008 11:00 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Mogą nie być takie do końca mądre... Ale jeśli, na przykład, wiążą się z uczuciami, to wcale mądre być nie muszą. Bo kieruje nimi coś innego niż rozum... I wtedy się je realizuje, o konsekwencjach nie myśląc.
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:02
no, mniej więcej tak to działa, czasem dochodzi jeszcze do tego coś tak niewytłumaczalnego jak "zew"
ginger dnia 20.05.2008 11:06 Ocena: Bardzo dobre
I wtedy jest już pomieszanie z poplątaniem, i nikt poza zainteresowanymi sytuacji nie rozumie.
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:13
prawda... choć nie dokońca; często zainteresowani też nie rozumieją...
ginger dnia 20.05.2008 11:18 Ocena: Bardzo dobre
Nom... Ale jakie to wszystko jest piękne...
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:19
nie powiem "nie"
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:19
choć zarazem kiczowate i tu właśnei dochodzimy do tego, skąd się wziął tytuł...
ginger dnia 20.05.2008 11:23 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Ale mimo wszystko dla mnie to i tak jest jakieś takie... słodkie. Takie kochanie i w ogóle... Jestem dziewczęciem, no...:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:28
Och Kochanie, to tylko takie kochanie :p
A że dziewczęciem, to i dobrze :)
ginger dnia 20.05.2008 11:34 Ocena: Bardzo dobre
Tak, mnie też to cieszy... Będę mogła rodzić i wychowywać dzieci, jak coś z nimi będzie nie tak, to będzie tylko moja wina, i oczywiście będę też mogła pracować i zarabiać trzy razy mniej niż każdy mężczyzna na taki samym stanowisku. Żyć, nie umierać:p
Poza tym nie jestem feministką i uważam, że bycie dziewczęciem ma naprawdę sporo zalet;)
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:36
i zalet ma dużo i wad, podobnie, jak bycie nie dziewczęciem; myślę, że spieranie się o to, co lepsze, kiedy i w jakich sytuacjach byłoby jałowe
ginger dnia 20.05.2008 11:39 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Bycie nie dziewczęciem może być całkiem ciekawe. Tak sądzę. Ale doświadczenia nie mam, więc napewno wiedzieć nie mogę.
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:43
wszystko pzred Tobą Majowe Słoneczko :p
ginger dnia 20.05.2008 11:47 Ocena: Bardzo dobre
Nie, no już bez przesady... Zdarza mi się robić dziwne rzeczy, ale nie dziewczęciem to ja za żadne skarby nie zostanę...
Poza tym wtedy odmówiłbyś mi godności "Kwiatuszka", jak V...:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:53
Zaprawdę tak by się stało :)
valdens dnia 20.05.2008 11:53 Ocena: Dobre
Hmmm, chyba nie czytałem tego jeszcze. Muszę zerknąć, co Ty tam jeszcze, wilku, zagrzebałeś w profilu. Ale zostawię sobie na wieczór. Teraz Kfiatuszek idzie się ogolić.
ginger dnia 20.05.2008 11:54 Ocena: Bardzo dobre
No właśnie. Sam widzisz, Wilku, że tak ryzykować nie mogę.
Poza tym codzienne golenie się doprowadziło by mnie do łez, rozpaczy i wielu niepotrzebnych zacięć...;)
bury_wilk dnia 20.05.2008 11:57
No fakt, dużo masz do stracenie. Kfiatuszku, a Ty zerkaj, zerkaj... I nie omieszkaj czegoś dopisać...
ginger dnia 20.05.2008 12:01 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Tak sądzę;)
bury_wilk dnia 20.05.2008 12:06
To lepiej pozostań Dziewczęciem, głpio byś wyglądała niepotrzebnie zacięta :)
ginger dnia 20.05.2008 12:08 Ocena: Bardzo dobre
Też tak właśnie uważam... Bardzo głupio nawet... Na twarzy takie rzeczy się bardziej w oczy rzucają niż na nogach, na szczęście:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 12:52
to zależy, bo czasem, wcale nie tak sporadycznie, nogi dość konkretnie przyciągaja wzrok :p
ginger dnia 20.05.2008 12:55 Ocena: Bardzo dobre
Ale jak się ma spodnie na przykład, albo rajstopy chociaż, to zacięć nie widać. A twarz ciężko schować...
bury_wilk dnia 20.05.2008 13:16
na twarz też mozna coć założyć, na przykład, jak się jest dziewczęciem z haremu :p
ginger dnia 20.05.2008 13:24 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Nie często spotyka się w Polsce dziewczęta z haremu. A już napewno nie sądzę, żeby V. był takim dziewczęciem. On raczej sobie twarzy nigdzie nie schowa, jak mu się maszynka omsknie... I ja też dziewczęciem z haremu nie jestem, a jakbym przestała być dziewczęciem w ogole, to tym bardziej nie miałabym gdzie schować twarzy w razie jakiegoś nieudanego manewru maszynką...
bury_wilk dnia 20.05.2008 13:28
A ja bym nie wykluczał, że V jest z haremu :D
ginger dnia 20.05.2008 13:33 Ocena: Bardzo dobre
Biedny, pewnie ma teraz czerwone uszy...:p
No wiesz, jak go na tyle nie znam... Ale coś mi się wydaje, że prędzej to on by w domu harem trzymał, niż sam by do jakiegoś należał:D
bury_wilk dnia 20.05.2008 13:46
ja też go nie znam, ale tym bardziej nie mogę wykluczyć, że jest tak, jak to tu wynikło :)

p.s. a harem jest ok, sam poważnie sie nad tym zastanawiam :D
ginger dnia 20.05.2008 13:52 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Taki duży, a z chłopięcych marzeń o haremie jeszcze nie wyrósł:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 14:02
To opcja, a nie marzenie... tylko ciii... ;)
ginger dnia 20.05.2008 14:03 Ocena: Bardzo dobre
Ojej... A wiesz, że w naszym wspaniałym kraju to jest nielegalne...?:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 14:06
eee, kto by się tym przejmował :p

jeżdżenie powyżej 130 też jest nielegalne...
ginger dnia 20.05.2008 14:08 Ocena: Bardzo dobre
Dobrze, jak się chociaż ma prawo jazdy:p
Poza tym są tacy, którzy by się przejęli...;)
bury_wilk dnia 20.05.2008 14:10
eee...
;)
ginger dnia 20.05.2008 14:18 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... No ja Ci mówię, że takie indywidua po ziemi stąpają;)
A wracając do haremu - nie popieram...:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 14:20
Młoda jeszcze jesteś, o życiu wiesz mało...
ginger dnia 20.05.2008 14:24 Ocena: Bardzo dobre
Może i tak, za to o haremie wiem co nie co. Kobiety mają tam przerąbane, że się tak niepoetycko wyrażę. Więc nadal nie popieram.
bury_wilk dnia 20.05.2008 14:43
Oj tam przerąbane...
Mają na waciki, dostają jeść i mają gdzie spać, z reguły mają też na eleganckie kiecki i kosmetyki. Czasem mogą nawet wyjrzeć pzrez okno :D
ginger dnia 20.05.2008 14:45 Ocena: Bardzo dobre
Taa... Normalnie raj... Który mimo wszystko jakoś mnie do siebie nie przekonuje...
bury_wilk dnia 20.05.2008 14:45
No tak, samicę szatana trudno pzrekonać do raju :D
ginger dnia 20.05.2008 14:48 Ocena: Bardzo dobre
Ale się wymądrzył:p
Sądzę, że kobiety, które z szatanem nic wspólnego nie mają, też będzie Ci ciężko do tego raju przekonać. Choć, jak sądzę, dar przkonywania jest kolejną z Twoich imponujących mi już zalet:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 14:52
Słusznie sądzisz :)

A jak się jakaś nie da pzrekonać, to tylko dowód na to, że tkwi w niej szatańskie nasienie i że należy je wyplenić, najlepiej batem :p
ginger dnia 20.05.2008 14:54 Ocena: Bardzo dobre
Sadysta jeden no... Ze mnie też, według Ciebie, należałoby co nie co batem wyplenić...?
bury_wilk dnia 20.05.2008 15:07
No pewnie :D
Choć, właściwie nie jestem pewien, bo co innego mieć diabelskie nasienie, a co innego całkiem być samicą szatana :D
ginger dnia 20.05.2008 15:10 Ocena: Bardzo dobre
Różnica jest zasadnicza... Zwykły bat w moim przypadku nic nie da:D
bury_wilk dnia 20.05.2008 15:15
hmmm, czyli musi być taki z drutu kolczastego?
ginger dnia 20.05.2008 15:18 Ocena: Bardzo dobre
Phi! Tylko na tyle stać Twoją wyobraźnię...?:p
bury_wilk dnia 20.05.2008 15:26
Prowokujesz... :D

Pytanie nie było o to, na co stać moją wyobraźnię, tylko, jakiego bata należy użyć... Mogłabyś grzecznie odpowiedzieć i tyle :p
ginger dnia 20.05.2008 15:32 Ocena: Bardzo dobre
Odpowiedniego...
A pytanie dotyczyło Twojej wyobraźni wzgledem batów, mój Wilku kochany...
bury_wilk dnia 20.05.2008 15:42
Mylisz się, ale jeśli już w tą stronę zmierzamy, to pozwolę sobie zmienić kierunek, bo to żadne wyzwanie, żebyś zaczęła się bać z tak banalnego powodu...
ginger dnia 20.05.2008 15:55 Ocena: Bardzo dobre
Więc jaki kierunek obierzesz...?
bury_wilk dnia 20.05.2008 16:16
na wschód, tam musi być jakieś życie :p
ginger dnia 20.05.2008 17:12 Ocena: Bardzo dobre
Jakieś...
bassooner dnia 10.06.2009 21:22 Ocena: Dobre
nuda... mógłbym tak napisać, ale żeby cię nie urazić napiszę dyplomatycznie, że "to jest przynudnawe" - przynajmniej dla mnie.
czaję o co chodzi, ale może ja nigdy, nawet jako mąż i ojciec, nie czułem się zniewolony. nie mówię, że ty (żeby cie nie urazić) ale, że ja... ;-)))

piszesz to emocjonalnie, czuć emocje, ale przeładowanie osłabia ich siłę.

sam nie wiem, a może zmęczony jestem... dupa mnie boli - wróciłem z wycieczki rowerowej i boli pomimo, że rowerem śmigam codziennie, a zimny browar czeka. może stąd ta niecierpliwość... ;-)))

eee tam... napijmy się bury wilku... ;-)))
bury_wilk dnia 27.06.2009 23:36
skoro tak mówisz... jasne, do picia jestem gotowy :D
wiewioorka dnia 29.06.2009 18:01 Ocena: Dobre
hmmmm.....
bury_wilk dnia 13.07.2009 22:48
ale, że co hmmm? :)
bury_wilk dnia 13.07.2009 22:48
ale, że co hmmm? :)
wiewioorka dnia 13.07.2009 22:54 Ocena: Dobre
To odnośnie czatu pod opowiadaniem, ciekawszym niż ono samo ;)
bury_wilk dnia 13.07.2009 23:00
he he, tak też czasem w życiu bywa :p
gabstone dnia 08.08.2009 21:52 Ocena: Bardzo dobre
Dobrze, że ma do czego wrócić... To pierwsza myśl, która nasuwa mi się po przeczytaniu. I kolejny raz mam nieodparte wrażenia, jakbym czytała opowieści z Twojego życia:) Przejść, odejść, zajrzeć za horyzont... Tylko właściwie dlaczego? Jak kiedyś powiedziałeś, masz awersję do wszelkich objawów kontroli nad Twoim życiem, więc nie dziwię się, że pociąga Cie pisanie o nadziei, byciu wolnym, braku ograniczeń. Tyle, że każdym kątem wygląda tu również pragnienie śmierci. Nie rozumiem tego, czasem mam wrażenie, że śmierć dla Ciebie jest równoznaczna z jest z wolnością.
Jednak samo opowiadanie ciągnie na krawędź właśnie, i dlatego bdb.
bury_wilk dnia 08.08.2009 22:33
Hmmm, widzisz Gabciu, może nie do końca uchwyciłaś mój tok myślowy, ale na pewno kombinujesz ciekawie...
Czy z mojego życia? Może nie wszystko, ale większość z pewnością. Już chyba gdzieś pisałem, że kąpałem się przy sztormie, że lubię smakować pęd i takie tam...
Przejść, odejść, zajrzeć za horyzont, dodałbym poznać, zasmakować, poczuć. Nadzieja, wolność, śmierć... trochę inaczej to widzę. Wierzę w niemożliwe, jestem idealistą, dlatego widzę lub wyobrażam sobie inne możliwości wolności od tej ostatecznej. Śmierć raczej odnajduję jako zamknięcie wszystkiego w diabły i spokój, ale chyba nie jako wolność. Wracając zaś do tego tekstu, to tu śmierć jest rozumiana zupełnie inaczej, jako element poznania, jako kolejna tajemnica do poznania, jako kolejne ekstremalne emocje, które warto przeżyć. Zajrzać w przepaść, poczuć tą adrenalinę, ale wcale nie koniecznie spadać. Albo skoczyć, a potem wznieść się jak ptak i jeśli taka będzie fantazja, to wrócić...
Usunięty dnia 10.12.2009 19:13 Ocena: Dobre
Eh, Bury... Jak będziesz już sławny, to będę mogła z pamięci wyrecytować charakterystykę Twojej twórczości ;)
A tak serio, to zaczynam się bać Ciebie czytać.

Szaleństwo i katastrofa wisząca w powietrzu. Czytałam z mocno bijącym sercem i bez nadziei na happy end.
bury_wilk dnia 11.12.2009 08:58
Bać się czytania? W sumie, to niezły, mocny efekt... tak, odpowiada mi :)
Tukas dnia 30.12.2009 18:46 Ocena: Bardzo dobre
No, to postanowiłem zacząć od początku.:)

Świetnie mi się czyta Twoje teksty, pewnie dlatego, że mamy tak podobne, niewyzwolone pragnienie wolności. Czuję to, o czym piszesz.

I rozumiem oczywiście, że na czerwiec, na Bemowo bilet masz już zaklepany...;)
bury_wilk dnia 30.12.2009 19:16
:D nie powiem, że nie :D
Wasinka dnia 04.05.2012 09:01
Spodziewałam się jakowegoś ckliwego banału, ale jednak nie zostałam takowym uraczona. I całe szczęście. Z drugiej strony pomyślałam, że to przecież Bury, więc może będzie parodiował, skoro taki tytuł dał. Ostatecznie muszę powiedzieć, ze czytało się nieźle, nie spadłam z krzesła, jednakowoż Twoje opisy wciągają. A temat na miłość (wszelakiej maści tutaj) niebłahy.
Pozdrawiam podeszczowym porankiem.
bury_wilk dnia 16.05.2012 08:32
Datowane na 2005. Od tego czasu zdążyłem już kilka razy umrzeć i zmartwychwstać :D
Ten tekst nie jest doskonały i jestem tego świadomy, ale lubię go :)
U nas jes poranek wtrakciedeszczowy ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:33
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas