Uciec przeznaczeniu - lina_91
Proza » Historie z dreszczykiem » Uciec przeznaczeniu
A A A
Bartek poprawił glocka w kaburze i zapiął bluzę. Maciek nasunął na oczy czapkę z daszkiem i pierwszy przestąpił próg biura Starego. Komendant siedział przy biurku i grzebał w papierach, które tonami zalegały jego pokój.
-Maciek, odsuwam cię od sprawy. Nie mów nic, jesteś w to za bardzo zaangażowany, a na akcji emocje tylko ci przeszkodzą. Bartek, prosiłem cię tutaj, bo nie wyślę cię na rozkaz. Masz wybór. W sumie nikt z nas nie powinien tam teraz jechać, atecy sobie poradzą sami, ale... Bartek, podejmij decyzję i zgłoś się u Gołoskiego.
Maciek, wysoki, postawny blondyn, stał jak wmurowany. Dłonie bezwiednie zaciskał w pięści. Bartek poklepał go pocieszająco po ramieniu i błyskawicznie podjął decyzję, nawet się nie namyślając.
-Jadę.
-Okay. Maciek, ty przejmujesz sprawę Jarka Madeja. Idźcie już.
Kiedy wyszli na korytarz, Maciek stanął i oparł się o ścianę, jakby nagle zabrakło mu sił.
-Teraz... Po tylu...
-Stary, zrobiłeś to. Doprowadziłeś do końca. Wystarczy. I tak od początku byłem zdania, że nie powinieneś się mieszać w tę sprawę.
-Wątpisz we mnie? - Maciek wyglądał na urażonego, jakby Bartek najechał mu na ambicję, ale oboje wiedzieli, że chodzi o coś więcej.
Sprawa porywaczy i dilerów, którą Maciek prowadził od kilku miesięcy, przenikając do gangu, wykańczała go psychicznie. Gdy został gliniarzem, wiedział doskonale, na co się porywa. Nigdy natomiast nie przypuszczał, że w czasie jednej z akcji spotka mordercę swojej siostry.
Marta zginęła, gdy miała czternaście lat, porwana spod dyskoteki, następnie zgwałcona i uduszona własną chustką. To dlatego Maciek poszedł do szkoły policyjnej. Chciał walczyć z bezprawiem, chciał wprowadzać własne porządku, chciał sprawiedliwości, ale nigdy nie przypuszczał, że koszmar sprzed lat wróci do niego w czasie niewinnej na pozór pogawędki z Zarazą, jednym z przywódców grupy Tatara, który pokazał mu jakieś zamazane zdjęcie pobitej i niemal nagiej dziewczyny. Maciek cudem chyba wtedy nie udusił chłopaka, gdy na fotografii rozpoznał swoją siostrę. Zdjęcie było niewyraźne, ale on nie mógł się pomylić. Małe znamię na jej ramieniu w kształcie półksiężyca wryło mu się w pamięci w chwili, gdy zobaczył je po raz pierwszy, choć miał zaledwie pięć lat, kiedy Marta się urodziła.
Od tamtej chwili przestał się starać o obstawę, wchodził w przysłowiową paszczę lwa bez broni, nawet bez radia. Był zaślepiony chęcią zemsty. Lata spędzone w policji miały tylko tę zaletę, że nie próbował sam wymierzyć sprawiedliwości. Marzył o wsadzeniu za kraty już nie tylko Zarazy, ale również Jahima, Tatara i pozostałych. Nie dbał już o pozory, nie zachowywał ostrożności. Bartek był przekonany, że Stary odsunie Maćka od sprawy już kilka tygodni temu, ale ten, nie wiedzieć czemu, nie reagował. Wciąż czekał.
Może wiedział, że Maciek zaszedł już za daleko, żeby się wycofać?
Dopiero gdy nadszedł czas na końcową akcję, zaoponował.
-Idź lepiej do Justyny i powiedz jej, że przejęliście Madeja. Zobaczymy się wieczorem.

Życie ma taką szczególną właściwość, że kiedy coś się zaplanuje, często okazuje się, że los uniemożliwia nam wykonanie planów. Maciek nigdy nie przypuszczał, że wtedy w holu, przed gabinetem komendanta, po raz ostatni widział przyjaciela.

Gołosowski, który kiedyś był brunetem, ze złością tarł obecną łysinę, gdy Bartek przekazał mu, po kogo jechali. Bartek dobrze wiedział, o co chodziło. Gołosowski z Tatarem miał do czynienia już dawno, ale był zmuszony go wypuścić ze względu na brak dowodów.
-No, dobra, jedziemy. Bartek, wskakuj.
Pięć kilometrów przed celem zadzwonił telefon Bartka.
-Co jest, Kasiu? - za wszelką cenę starał się nie okazywać zniecierpliwienia, bo w jego małżeństwie i tak ostatnio było zbyt wiele spięć.
-Bartek, błagam cię, nie jedź na tę akcję, nie musisz przecież...
-Muszę - do tej pory nie zdawał sobie z tego sprawy, ale naraz zrozumiał, że nie jechał tam ani dla siebie, ani dla komendanta, tylko dla Maćka. Musiał wszystkiego dopilnować. Musiał się upewnić...
-Bartek...
-Kocham cię - przerwał jej i wyłączył telefon. Miał przez moment wrażenie, że w nagłej ciszy usłyszał szloch żony, ale to przecież musiało być złudzenie.
Naraz kierowca musiał depnąć ostro po hamulcach, bo polecieli do przodu.
-Co jest, dlaczego stoimy?! - wrzasnął do małego mikrofonu. Odpowiedział mu głos Jacka, młodego chłopaka, którego znał tylko z widzenia.
-Nie wiem. Przekaz... - Jacek nie dokończył zdania. Krótka, terkocząca seria z automatu zabrzmiała w uszach Bartka jak kapiszony.
-Wycofać się! - wrzasnął Gołosowski, ale ich kierowca pochylił się do przodu i grzmotnął czołem o kierownicę. Strużka krwi pociekła po opalonej dłoni.
-Cholera - Bartek nie tracił czasu, odrzucił telefon, odsuwając myśli o Katarzynie i wyciągnął swojego niezawodnego glocka.
-Osłaniaj mnie - usłyszał jeszcze za sobą głos Gołosowskiego, ale nie obejrzał się. W tym był podobny do Maćka: oboje nie zwracali uwagi na rozkazy, gdy do stracenia mieli zbyt wiele.
-Nie wyjdziesz stąd sam - warknął, wykorzystując przerwę pomiędzy strzałami. Szarpnięciem otworzył drzwi i jak placek padł na ziemię. Wciąż leżąc płasko na piachu, usłyszał, że Gołosowski zrobił to samo.
Bartek uniósł głowę tylko na ułamek sekundy. Mógł teraz się wycofać. Przed nim nikogo nie było.
Nie przewidział tego, bo i jak. Nikt nigdy mu nie powiedział, że w czasie policyjnej akcji należy również patrzeć do tyłu, na swoich. Nawet nie zdążył krzyknąć. Jedna kulka, precyzyjnie wycelowana w tył głowy, spełniła swoje zadanie. Bartek już się nie podniósł.

Gołosowski dokładnie wytarł rękojeść swojego pistoletu, żeby nie pozostawić odcisków palców i odrzucił go w bok. Wykonał zadanie. Bartek nie zginął od kuli z broni policyjnej, a nikt nie będzie w stanie udowodnić, że zabił go gliniarz. Nawet jeśli komuś to w ogóle przyjdzie do głowy...


Trzy tygodnie później

Tego dnia Maciek pojawił się wcześnie rano na cmentarzu. Przy granitowej płycie klęczała jakaś szczupła, drżąca sylwetka. Nie zdążył się cofnąć. Katarzyna poderwała się, jakby ktoś smagnął ją batem.
-To twoja wina - powiedziała wyraźnie, powoli, najwyraźniej delektując się skurczem bólu na twarzy Macieja. -To ty miałeś tam jechać.
Nie dodała, że to on miał tam zginąć, ale nie musiała. Oboje znali prawdę. Maciek odszedł bez słowa, ze spuszczoną głową.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
lina_91 · dnia 02.12.2007 11:37 · Czytań: 891 · Średnia ocena: 2,5 · Komentarzy: 9
Komentarze
Wiktor Orzel dnia 02.12.2007 11:49 Ocena: Przeciętne
Cytat:
jakby Bartek najechał mu na ambicję

-To mi troszeczkę nie pasuje.

Niestety opowiadanie jak dla mnie za bardzo skondensowane. Nie ma tu opisów, akcja niestety wydaję się być drugoplanowa. Napięcie trzeba budować, zaskakiwać też trzeba umieć a tu wszystko jest zbite do przysłowiowej kupy. Sama historia ma potencjał, ale jak powiedziałem tekst jest nierozwinięty. Oceniam na przeciętne.

Pozdrawiam :)
qla dnia 02.12.2007 12:08 Ocena: Przeciętne
Przeczytałem i ... nic.
Nie mam żadnych głębszych przemyśleń związanych z twoim opowiadaniem. Technicznie jest ok, da się czytać jednak fabularnie jak zauważył Sagitarius jest ubogo.
Moja ocena przeciętne.
qla dnia 02.12.2007 12:29 Ocena: Przeciętne
I jeszcze kilka poprawek, które przydałoby sie umieścić w tekście

Cytat:
i grzebał w papierach, które tonami zalegały jego pokój


powinno raczej być - gdzie? - w jego pokoju

Cytat:
Kiedy wyszli na korytarz, Maciek stanął i oparł się o ścianę, jakby nagle zabrakło mu sił


skoro już oparł się o ścianę to wiadomo, że stanął, więc już nie muszisz tego zaznaczać

Cytat:
ale oboje wiedzieli, że chodzi o coś więcej


byli mężczyznami więc obaj - oboje gdy chodzi o mężczyznę i kobietę, obie gdy coś dotyczy dwóch kobiet

Cytat:
chciał wprowadzać własne porządku


chyba raczej własne porządki?

Cytat:
wchodził w przysłowiową paszczę lwa bez broni, nawet bez radia


trzeba by się zastanowić trochę nad sensem wypowiedzi, z której wynika, że lew nie miał broni, ani radia

Cytat:
Gołosowski, który kiedyś był brunetem, ze złością tarł obecną łysinę


czytelnika raczej nie zainteresuje, że Gołosowski kiedyś był brunetem, więc chyba można to pominąć ?

Cytat:
Miał przez moment wrażenie, że w nagłej ciszy usłyszał szloch żony, ale to przecież musiało być złudzenie.
Naraz kierowca musiał depnąć ostro po hamulcach, bo polecieli do przodu.


musiało być złudzenie, a kierowca musiał depnąć po hamulcach, moze po prostu kierowca nadepnął hamulec to unikniesz powtórzenia

Cytat:
oboje nie zwracali uwagi na rozkazy,


obaj...

Cytat:
powiedziała wyraźnie, powoli, najwyraźniej delektując się skurczem bólu na twarzy Macieja


powiedziała wyraźnie, najwyraźniej delektując się - powtórzenie

to chyba tyle, radzę sie jednak jeszcze zastanowić nad sensem niektórych zdań, łatwo sie bowiem pogubić czytajac tekst
Caroline dnia 02.12.2007 12:45 Ocena: Przeciętne
Niestety musze sie linko zgodzić z moimi przedmówcami. a szkoda. naprawde liczyłam duzo wiecej. Przeciętne.
valdens dnia 02.12.2007 12:50 Ocena: Dobre
A mi się podoba. Myślę, że linka robi postępy.
lina_91 dnia 02.12.2007 16:33 Ocena: Dobre
Ja się dopiero rozgrzewam ;), ale dziękuję za opinie.
MarcinD dnia 03.12.2007 18:19 Ocena: Dobre
Hmm, przeglądając sobie nowe opowiadania z zastanawianiem się, które by tu wziąć "na tapetę", w oczy wpadło mi jedno zdanie.

Cytat:
Bartek poprawił glocka w kaburze i zapiął bluzę.


Lubię takie początki, kiedy nie wiadomo kompletnie nic. Sam często tak zaczynam. Zobaczymy, co będzie dalej...

Cytat:
atecy


Kto taki?

Cytat:
Naraz kierowca musiał depnąć ostro po hamulcach, bo polecieli do przodu.


Ja wiem, o co Ci chodzi, ale brzmi tak, jakby polecieli do przodu i przez to kierowca musiał zahamować.

I tyle. Pod kilkoma uwagami, jakie są powyżej, się podpiszę także. Ale generalnie jest dobrze. Mogło być lepiej, ale jakoś tak... właśnie dobrze.
lina_91 dnia 03.12.2007 19:20 Ocena: Dobre
Atecy to antyterroryści, wybacz, nie myślałam, że to taki trudny zwrot... Faktycznie, mogło być lepiej. Ale tak może być zawsze. Zresztą, jak już mówiłam, to ja się dopiero rozgrzewam ;)
MarcinD dnia 03.12.2007 19:24 Ocena: Dobre
Znaczy trudny, jak trudny... Ale może trudno wpaść na to... Lepiej chyba jednak było zrezygnować z takich skrótów.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ks-hp
18/04/2024 20:57
I taki autor miał zamysł... dziękuję i pozdrawiam... ;) »
valeria
18/04/2024 19:26
Cieszę się, że przypadł do gustu. Bardzo lubię ten wiersz,… »
mike17
18/04/2024 16:50
Masz niesamowitą wyobraźnię, Violu, Twoje teksty łykam jak… »
Kazjuno
18/04/2024 13:09
Ponownie dziękuję za Twoją wizytę. Co do użycia słowa… »
Marian
18/04/2024 08:01
"wymyślimy jakąś prostą fabułę i zaczynamy" - czy… »
Kazjuno
16/04/2024 21:56
Dzięki, Marianie za pojawienie się! No tak, subtelnością… »
Marian
16/04/2024 16:34
Wcale się nie dziwię, że Twoje towarzyszki przy stole były… »
Kazjuno
16/04/2024 11:04
Toż to proste! Najeżdżasz kursorem na chcianego autora i jak… »
Marian
16/04/2024 07:51
Marku, dziękuję za odwiedziny i komentarz. Kazjuno, także… »
Kazjuno
16/04/2024 06:50
Też podobała mi się twoja opowieść, zresztą nie pierwsza.… »
Kazjuno
16/04/2024 06:11
Ogólnie mówiąc, nie zgadzam się z komentującymi… »
d.urbanska
15/04/2024 19:06
Poruszający tekst, świetnie napisany. Skrzący się perełkami… »
Marek Adam Grabowski
15/04/2024 16:24
Kopiuje mój cytat z opowi: "Pod płaszczykiem… »
Kazjuno
14/04/2024 23:51
Tekst się czyta z zainteresowaniem. Jest mocny i… »
Kazjuno
14/04/2024 14:46
Czuję się, Gabrielu, zaszczycony Twoją wizytą. Poprawiłeś… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 01/04/2024 10:37
  • Z okazji Św. Wielkiej Nocy - Dużo zdrówka, wszelkiej pomyślności dla wszystkich na PP, a dzisiaj mokrego poniedziałku - jak najbardziej, także na zdrowie ;-}
  • Darcon
  • 30/03/2024 22:22
  • Życzę spokojnych i zdrowych Świąt Wielkiej Nocy. :) Wszystkiego co dla Was najlepsze. :)
  • mike17
  • 30/03/2024 15:48
  • Ode mnie dla Was wszystko, co najlepsze w nadchodzącą Wielkanoc - oby była spędzona w ciepłej, rodzinnej atmosferze :)
  • Yaro
  • 30/03/2024 11:12
  • Wesołych Świąt życzę wszystkim portalowiczom i szanownej redakcji.
  • Kazjuno
  • 28/03/2024 08:33
  • Mike 17, zobacz, po twoim wpisie pojawił się tekst! Dysponujesz magiczną mocą. Grtuluję.
  • mike17
  • 26/03/2024 22:20
  • Kaziu, ja kiedyś czekałem 2 tygodnie, ale się udało. Zachowaj zimną krew, bo na pewno Ci się uda. A jak się poczeka na coś dłużej, to bardziej cieszy, czyż nie?
  • Kazjuno
  • 26/03/2024 12:12
  • Czemu długo czekam na publikację ostatniego tekstu, Już minęło 8 dni. Wszak w poczekalni mało nowych utworów(?) Redakcjo! Czyżby ogarnął Was letarg?
  • Redakcja
  • 26/03/2024 11:04
  • Nazwa zdjęcia powinna odpowiadać temu, co jest na zdjęciu ;) A kategorie, do których zalecamy zgłosić, to --> [link]
Ostatnio widziani
Gości online:61
Najnowszy:pica-pioa