Przyszło do mnie życie - lina_91
Proza » Obyczajowe » Przyszło do mnie życie
A A A
Jest wiele książek, wiele historii, spisanych przez ludzi mądrzejszych ode mnie. Czytałam mnóstwo opowieści o śmierci. Utożsamiamy ją z chudą, wysoką panią w czarnym płaszczu i może jeszcze kosą w ręku. To jest wasza wizja, no i dobrze, peace. Ja jednak już wiem, że śmierć wygląda inaczej. Nie ma kosy, bo nie jest jej potrzebna. Nie musi za nas płakać, więc nie ubiera się na czarno.

Śmierć ma duże, piękne oczy, pełne strachu, ale strachu naszego. Bo to my się jej boimy, to my zrobilibyśmy wszystko, żeby od niej uciec. Śmierć pachnie iskrami z ogniska i nagrzaną słońcem trawą. Śmierć ma ręce matki, te jedyne, które uspokajają nas już samą świadomością, że są, że zawsze będą.

Spytacie pewnie, skąd u mnie taka anielska wizja? Powiem wam.

To było dwa lata temu. Byłam głupia, młoda, naiwna i pierwszy raz w życiu zakochana. On - doświadczony, zawsze opanowany i trzy lata ode mnie starszy, z własnym motorem suzuki, którym codziennie po szkole zabierał mnie na długie przejażdżki. Jeździł brawurowo, ale mi nigdy nie przyszło na myśl się poskarżyć, sama też lubiłam ostrą jazdę. No i skończyło się tragicznie, chociaż, kto wie, może to i lepiej? Ale do rzeczy.

Wracaliśmy z dyskoteki, było ciemno. W którymś momencie zdałam sobie sprawę, że lecę. Poszybowałam przed siebie, wyrzucona siłą uderzenia z siedzenia pasażera, uderzyłam w pień i pokoziołkowałam jeszcze kilka metrów. Marcin wymigał się jedynie złamaną ręką.

Leżałam w szpitalu długo, najpierw w śpiączce, nieświadoma niczego, potem w malignie, półprzytomna z bólu. Odrzucałam tabletki przeciwbólowe, żeby nie przegapić momentu, w którym on do mnie przyjdzie, więc podłączyli mnie do morfiny. To i tak nie miało sensu. Marcin nigdy nie przyszedł.

Nie na darmo mówią, że nastawienie psychiczne działa cuda. Ja się załamałam. Nie chciałam zdrowieć, żałowałam, że przeżyłam.

Któregoś ranka, o czwartej, zaraz po wschodzie słońca, ktoś wszedł do mojego pokoju w szpitalu. Spojrzałam w twarz kobiety, bo to na pewno była kobieta, ale do dziś nie potrafię powiedzieć, jak wyglądała. Moja mama, wyczerpana po tygodniach spędzonych przy moim łóżku, spała w domu, pielęgniarki pewnie też drzemały.

Nieznajoma przez dłuższą chwilę nie powiedziała ani słowa. Usiadła na krawędzi mojego łóżka i wzięła mnie za rękę. Miała dłonie mojej mamy, ciepłe i pocieszające.

-Czego szukasz? - nie wiem, czy ona to naprawdę powiedziała, czy to tylko był szum wiatru. Milczałam.

-Możesz znaleźć śmierć i to bardzo łatwo. Dają ci tabletki - wystarczy wziąć więcej. Ale czy tego właśnie chcesz?

Wciąż milczałam, bo dławiło mnie w gardle. Łzy drapały w podniebienie. Pokręciłam głową.

-Więc musisz zacząć żyć. Śmierć możesz tylko odwlec, ona i tak po ciebie przyjdzie. Ale jeśli zaprzepaścisz swoje życie... nie będziesz mieć drugiej szansy. Przeżyłaś wypadek. Nie zmarnuj tego. Musisz żyć. Mówią, że śmierć to ostatni wróg, z jakim musimy się zmierzyć. Ale tak nie jest. To życie jest walką, którą w końcu i tak przegramy. I to nie będzie zależne od nas. Jedyne, co możesz zrobić, to udowodnić, że śmierć nie jest ciebie warta. Jeszcze nie. I, Maju? On też nie był.

Milczałam. Bo i co mogłam powiedzieć? Wiedziałam, że ma rację. Spojrzałam za okno, na wstające słońce i zapytałam:

-Kim jesteś?

Odpowiedziała mi cisza. Kiedy odwróciłam się do kobiety, już jej nie było. Zostałam sama. Ale tym razem wiedziałam, którędy iść, dokąd zmierzać.

Ja nie musiałam udowadniać śmierci, że może mnie zabrać, że nie będę jej się bać. Prawdziwym bohaterstwem stało się życie. A ja w końcu byłam tą odważną. Tylko że teraz musiałam to udowodnić sama sobie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
lina_91 · dnia 06.12.2007 14:12 · Czytań: 549 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 3
Komentarze
milla dnia 07.12.2007 13:06 Ocena: Bardzo dobre
Czytajac Twoje teksty, tylko Twoje, zastanawiam się zawsze na ile prawdziwa jest treść. I szczerze powiedziawszy, obawiam się odpowiedzi na te pytania.
PIszesz o rzeczach trudnych, o swoich przezyciach, a do tego zawsze podchodzi się inaczej niż do fikcji.
BAdzo podobają mi się dwa pierwsze akapity; Sprawiają, że po kręgosłupie przebiegają ciary i, ze trzeba po prostu przeczytać dalej.Twoje opowiadanie bardzo mnie poruszyło. Za to poruszenie dają "5", ale nie ocenię strony technicznej. Wybacz, nie potrafię w tym przypadku.
POZdrawiam, linuś
milla dnia 07.12.2007 13:06 Ocena: Bardzo dobre
I jeszcze jedno: tytuł batrdzo dobry, intrygujący.
lina_91 dnia 07.12.2007 14:22
Dziekuje. Ostatnio siegnelam tak daleko, ze balam sie, aby emocje nie zburzyly calkowicie wykonania. Ja tam uwazam, ze wykonanie same w sobie ma niewielka wartosc, bo tekst dobry tylko technicznie moze nie miec duszy, a jednak wykonanie zbyt czesto ma wplyw na sam utwor.

Pisze o rzeczach trudnych - byc moze. Musisz jednak wiedziec, ze nie sa to tylko moje doswiadzenia czy przezycia. Czesto - ale nie zawsze. W szkic zawsze wpycham emocje i zmuszam czytelnikow, zeby je poczuli. Nie wiem, czy to dobrze.

A gwoli pierwszych akapitow, to przyznam Ci sie, ze kiedy zaczynalam je pisac, mialam nieco inna wizje ciagu dalszego, ale wyszlo wlasnie tak, jak wyszlo.

O tym tytule mialam napisac cos innego, ale nie wyszlo i w sumie dobrze. Sa rzeczy nie na moje pioro :).

Pozdrawiam cieplutko.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas