Sacrum - bury_wilk
Proza » Obyczajowe » Sacrum
A A A
Profesor Art siedział na wystawionym na balkon krześle. Popijał whisky i pykał fajkę. Zupełnie przyjemne marnotrawienie cennego czasu, którego oczywiście mu brakowało. Jak wszystkim. No, ale Art był artystą, a przynajmniej za takiego się uważał, a to z kolei, w jego mniemaniu upoważniało do lekkiego traktowania obowiązków, terminów i w ogóle realnej rzeczywistości. On miał alkohol, fajkę i pełnię księżyca, więc wszystko inne musiało poczekać w sferze odleglejszych planów.
Spadła gwiazda. Profesor nie zdążył pomyśleć życzenia, lecz świetlista iskra, która ulotnie wzbogaciła obraz nocy, jakoś chyłkiem wkradła się do jego duszy. Na niebie już zgasła, lecz w umyśle Arta dopiero zaczynała jaśnieć. Podlana whisky, wybuchła nagle żarem natchnienia. Profesor zamknął oczy i ujrzał w całej okazałości wiekopomne dzieło, które jeszcze nie istniało.
Dopalił fajkę do końca, zabrał ze sobą butelkę i z błyskiem - nieomal obłędu - w oczach, wrócił do mieszkania. Zabarykadował drzwi, odłączył telewizor i telefon.
*
Płótna miał zagruntowane. Leżały w szafie i czekały na chwilę taką jak ta. Szkic powstał szybko, bo wizja wciąż była świeża. Wystarczyło przenieść obraz z głowy na materiał. Nałożyć to, co widziała wyobraźnia, na to, co było przed oczami.
Trochę whisky, żeby rozgrzać serce...
Pędzel tańczył prawie sam. Gładkie, szybkie ruchy. Tylko tam, gdzie były szczegóły, trzeba trochę ostrożniej. Nieee! Trzeba inaczej. Bardziej zadbać o perfekcję. Nabazgrać, każdy potrafi. Niech zagięcia na sukni, będą miały prawdziwe załamania faktury materiału, na dłoniach niech będą linie papilarne. Może trochę zbyt oczywiste? Akademicko wierne, ale obdarte z tajemnicy? Więcej mroku i cienia... O tak, od razu lepiej. Niech błyszczy tylko spadająca gwiazda. Postać kobiety z książką wydaje się zbyt statyczna. Niech mruga okiem, niech obraz będzie zatrzymaniem chwili, a nie przedstawieniem posągu!
Ta noc zbyt banalna. Może trochę rozświetlić ją tą dzisiejszą pełnią? Byle, nie za bardzo. O, akurat... Trochę księżycowej poświaty niech pada na policzek. Taka namiastka jaśniejszej strony życia.
Trochę symboliki, ale dyskretnie. Ukrytej w geście, w załamaniu światła, a może w cieniu. Niech cień ma skrzydła archanioła. Zbyt sielankowo. Teraz i anioły nie mają dobrze, więc jeszcze łańcuch, kotwica, coś, co trzyma cień przy człowieku, przy ziemi.
Niee. Ona nie może być na balkonie. W chmurach? Banał. Jakaś panoramka? Banał. Piana morska? Banał. Na skraju przepaści? Lepiej, ale to nie to... Może nich stoi na szachownicy, a tam, gdzieś w rogu, szary pion poruszony ręką boga? Można zaryzykować. I gruzy wieży. Albo lepiej dwóch wież... Łyk whisky dla odprężenia.
*
Ta otwarta księga... może Biblia otwarta na Apokalipsie? Ciekawe, ale chyba oklepane. To może Koran, byłoby wyrazistsze, bardziej na czasie i pasowałoby do dwóch wież. Niee, nie o to chodzi. Coś bardziej osobistego... Po za tym to za bardzo pod publiczkę...
Profesor usiadł naprzeciw własnego dzieła i wpatrywał się w nie ponad godzinę. Nie był do końca zadowolony, ale ponoć prawdziwy artysta zawsze zobaczy jakieś swoje niedociągnięcia, znajdzie coś, co można by zrobić lepiej. To motor samodoskonalenia, wieczne szukanie ideału. Mimo to obraz był dobry. Był dobrze namalowany i miał coś do przekazania. Tylko ciągle, był po prostu obrazem, a Art chciał czegoś więcej. Może w gwiazdę wstawić diodę? Byłoby oryginalnie i nowocześnie. Nie, zdecydowanie zbyt pretensjonalnie i kiczowato.
Ta książka...
*
Więcej whisky - po godzinie zastanawiania to była myśl przewodnia i jak się okazało słuszna. Wraz z alkoholem profesorowi wrócił geniusz. To nie może być książka, choćby najlepsza, najwartościowsza, którą wszyscy znają. Nie może to też być ukryta perełka, którą to Art miałby odkryć. To musi być coś bardziej od niego samego. W końcu, to jego dzieło.
Nie łudził się, że swoim artyzmem zmieni świat, ale mimo to chciał spróbować. Pomyślał, że może w całym tym otoczeniu beznadziei zostawić coś cennego i Pięknego. Może ktoś, choć na chwilę się zatrzyma, pomyśli, może uśmiechnie, a może wzruszy... Art był idealistą. Nie wierzył, że jego idee mogą być zrealizowane, ale mimo to chciał im służyć. Może właśnie tworząc sztukę? Nie potrafił, bądź nie nadawał się do tego, czym inni wystawiali sobie pomniki. Ale chciał dawać Piękno i Prawdę.
Włączył rPink Floydr1;, wziął pióro, kartki i utonął w nastroju. Zabrał się za tworzenie. Nowelka, prosta historia, o banalnym początku, bez przyzwoitej akcji i wzruszającego zakończenia. Kilkanaście stron o zwykłej dziewczynie, która przysiadła na jego obrazie. Trochę o gwieździe betlejemskiej, o dzienniku telewizyjnym i trochę o Pięknie. To prawie jak poezja wypływająca z duszy natchnionego profesora. Nie uważał się za mistrza słowa, ale czuł, że ma coś do powiedzenia i że potrafi, choć w części to zrobić. O ludziach, o życiu, o wolności, o sztuce i o nadziei. Trochę to trwało, ale w końcu opowieść o niczym stała się całością i chyba można już w niej było znaleźć sens. Niezbyt popularny, niezbyt optymistyczny, niezbyt oczywisty. Inny niż z pozoru, a z drugiej strony zbyt prosty, by nie obcować z nim na codzień. I oczywiście, mała prowokacja, którą Art tak bardzo lubił się zabawiać.
Przepisanie na komputerze, czy nawet maszynie, wydało się profesorowi zbrodnią. Rękopis będzie bardziej wymowny, bardziej wyrafinowany. Pozbierał kartki, spiął. Przydałaby się okładka. Pomyślał o grubej skórze spreparowanej jak oprawy starych bernardyńskich woluminów, ale kłóciło się to z jego wizją. Wziął szarą tekturę i czarny flamaster. Napisał "Art" i "Sonata o niekochanej". Wszystko poskładał w całość. Wyglądało spartańsko, trochę prymitywnie, jakby to była wersja robocza. I chyba o to chodziło. Przykleił rękopis do obrazu. Wydawało się intrygujące. Dodał jeszcze wyszperaną z szafy ramę i usiadł pod sztalugą.
Dopił whisky.
*
Od chwili, gdy wpadł w trans, minęło kilka dni. Większość przepracował, resztę przedrzemał, przepił, spędził na przełykaniu resztek z lodówki i wpatrywaniu się w efekt twórczego uniesienia.
Nadal nie uważał swojego dzieła za doskonałe, ale raczej był z siebie zadowolony. Stworzył coś ciekawego i to łaskotało jego dumę. Pycha kazała mu znaleźć potwierdzenie swojego odczucia, więc zadzwonił do galerii.
Kilku znamienitych ekspertów i krytyków rozpłynęło się w pochwałach. Co chyba najważniejsze, podobało się też zwykłym ludziom, którzy spragnieni kultury wyższych lotów, niż majteczki w kropeczki, przyszli na wystawę wchłonąć moc farby i pióra. Skoro mieli takie pragnienia, może nie byli zwykli? O profesorze Arcie napisano w gazetach, a nawet wspomniano coś w telewizji. Czuł się doceniony, choć nie do końca mu na tym zależało. Art chciał coś powiedzieć, może wykrzyczeć, a może wyszeptać i zrobił to. Użył najdoskonalszego z narzędzi - świętości sztuki i idei nieskalanej brudem świata.
*
Zarobił trochę pieniędzy. Nie tworzył dla mamony, ale skoro dawali... Nie starczyło na dom i super samochód, ale okazało się w sam raz na zupełnie ładną i doprawdy, wiele potrafiącą dziwkę.

LCF
01.2006
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bury_wilk · dnia 07.12.2007 15:01 · Czytań: 923 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 8
Komentarze
Kabuki dnia 07.12.2007 19:03 Ocena: Świetne!
"Na niebie już zgasła, lecz w umyśle Arta dopiero zaczynała jaśnieć. Podlana whisky, wybuchła nagle żarem natchnienia. Profesor zamknął oczy i ujrzał w całej okazałości wiekopomne dzieło, które jeszcze nie istniało.
Dopalił fajkę do końca, zabrał ze sobą butelkę i z błyskiem - nieomal obłędu - w oczach"
(pozwolę sobie na odrobinę prywaty ;P )I tu czytając zaśmiałam się w duchu jak te %-ty mają wpływ na natchnienie :lol: ...

Równie ciekawe opowiadanie co poprzednie...emocje te same co przy "Profanum", tylko wywołane w odwrotnej kolejności. No ale w końcu to "Sacrum i Profanum"
P.S. Dodam,że obie prace skłaniają do refleksji.
bury_wilk dnia 07.12.2007 19:40
Czasem mają:p ... acz na szczęście nie zawsze;)

Sacrum i Profanum, to niby dwa różne teksty, ale oczywiście pomyślane były jako komplet.
Dzięki, że wpadłaś
gabstone dnia 29.08.2009 20:09 Ocena: Świetne!
Sacrum... Hmm, przeciwieństwo profanum. Czytając oba teksty widzę zderzenie wtajemniczonych i profanów. Choć pomyślane jako komplet oddają kompletnie różne sposoby widzenia rzeczywistości. O ile założymy, że w poprzednim opowiadaniu możemy odnieść się do kobiecego ciała, traktowania go przez kobietę jako obiektu profanacji, o tyle tu mamy do czynienia ze świętością niemal.

Tyle, że we właściwy sobie sposób sprowadzasz tę świętość do rynsztoka:) Bo w jaki sposób Art by nie tworzył, jakiego natchnienia by nie doznał, kończy się na wiele mówiącym mi : starczyło na... dziwkę.
I doprawdy zastanawiam się czy bardziej "Sacrum" jest profanum, czy tez zupełnie na odwrót;)
bury_wilk dnia 02.09.2009 14:35
Fakt, że ujęcia są różne, ale obstaję przy tym, że to komplet. Miałem nadzieję ze w Profanum będzie coś więcej niż tylko kobiece ciało (choć z pewnością jest ono tam wyeksponowane). Co do zderzenia wtajemniczonych i profanów, to mniej więcej tak to miało wyglądać. Tego może nie widać, ale chodziło mi po głowie coś takiego, żeby celowo jadąc na stereotypach bardzo jaskrawie nakreślić obie te "grupy" i pokazać, że obiegowa opinia ma się nijak do ich faktycznej wartości. Bo taki Art struga się na wielkiego artystę, a przecież to tandetny pijak i dziwkarz z przerostem ego... Niechby on nawet naprawdę miał talent, to pozostaje otwartym pytaniem, czy to, co on z tym talentem robi i na co to spożytkowuje nie obdziera przypadkiem tej mistycznej wielkości sztuki z całego sacrum?
Tak naprawdę nie wiem, jaka jest odpowiedź. Może sztuka sama w sobie pozostaje świętością bez względu na to, kto i jak ją tworzy, a może po takim zakończeniu jest już tylko śmieciem...
bassooner dnia 02.09.2009 14:44 Ocena: Bardzo dobre
nieźle... ta wyliczanka, o tworzeniu i szukaniu myślę, ciut nużąca, jak to wyliczanka, ale ogólnie jest ok... ;-)))

dwie erki poprawki.
Usunięty dnia 19.12.2009 11:51 Ocena: Bardzo dobre
Heh, to zakończenie tak nie pasuje do całości, że jest po prostu świetne :D

Pokusiłabym się tutaj o bardziej poetycki język, bo ten, którego użyłeś, trochę mi się rozjeżdża z tematyką. Drugi raz też zauważyłam (jak przy tym rycerzu), ze strasznie rozbudowujesz ludzkie myśli w miejscu, gdzie takiego rozbudowania nie ma: szał bojowy czy natchniony. Wydaje mi się, że wtedy myśli są mocno porwane, chaotyczne. A Ty przy każdej okazji podkreślasz: ta, tą, taka, to... Myślę, ze już sama likwidacja zaimków dużo by dała.

Co do treści: całkiem zgrabnie :) Jest jakaś koncepcja, można wyciągnąć ciekawe wnioski. No i takie to inne od tego, co czytałam wcześniej...
bury_wilk dnia 19.12.2009 23:09
Inne? Hmmm, ciekawe, dlaczego tak Ci się spodobało. Przecież tak naprawdę, to bardzo podobne do Profanum...
Usunięty dnia 21.12.2009 00:17 Ocena: Bardzo dobre
Nie jest podobne, jest jego dokładną przeciwnością :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas