Korkociąg - Izolda
Proza » Długie Opowiadania » Korkociąg
A A A
Dedykuję Esom Floresom za kilka niezbędnych słów.
Tekst powstał pod wpływem utworu i komentarzy pod nim zamieszczonych:


Link


Piątkowy wieczór planowali spędzić znów w tym samym, sprawdzonym gronie. Dżezabell i Lucija doczekawszy przyjazdu swoich mężczyzn, zaprosiły do akademika Paprotkę z Pancerem. Paprotka postawiła na kiwającym się stole dwie butelki wina, a Dżezabell rzuciła do Pancera:
- Zajmij się butelkami, kobitkę dawaj do nas.
Lentilek z Hałką w tym czasie wykładali przytachane przez nich zakupy.

- Gdzie znów wpakowałyście ten pieprzony korkociąg? - rzucał się Pancer.
- Pilibyśmy wódkę jak ludzie i byłby spokój, szklanki nutellówki i jest imprezka. – Zabłysnął Lentilek.
- Święte słowa. Zachciewa się kieliszków na nóżce, butelek w jakichś workach jutowych, a potem wszystko bierze w łeb przez korkociąg. – Dołączył do kolegów Hałka.
- Jesteście straszne bałaganiary, tamtym razem korkociąg schowałem tu. - Lentilek wskazał głową stojak na sztućce.
- Nie wiem, przecież go nie używałyśmy. – Zmartwiła się Lucija.
- Nie dość, że bałaganiary, to jeszcze sklerotyczki – dodał Hałka.
- To jesteśmy uziemieni. - Zapłakała Paprotka.

Dżez z marsową miną spojrzała na Lentilka, Lucija pogroziła palcem Hałce, a Pancer zrezygnowany padł w pozycji orła na łóżko. Nagle, w niespodziewanym olśnieniu Hałka wykrzyknął:
- Pancer, dawaj scyzoryk.
- Nie ma korkociągu.
- To nic, będziemy wpychać do środka.
- Boże was broń. – Wystraszyła się Dżezabell. - Paprochów nawpada, a potem będziemy pluć po kątach.
- He, he, jak kiperzy zaplujemy dziewczynom podłogę, wpychaj. – Ucieszył się Lentilek.
- Sam sobie wpychaj, nie pozwolę. – Broniła butelki własną piersią Dżezabell.
- To już ci się mój korkociąg nie podoba? - spytał Lentilek.
- Wreszcie jakieś konkrety, tak jej zasuń. Myślałem, że cały wieczór przepieprzymy bez sensu.– Odetchnął z ulgą Pancer.
- Ale o czym w ogóle mówicie, jakie wino? - Roześmiała się bezczelnie Dżezabell. - Dla was chłodzą się browary za oknem, o spluwaniu kiperów nie macie najmniejszego pojęcia, a o tym korkociągu będę z zainteresowanym rozmawiać na osobności, wybacz, Pancer.
- Mądra dziewczynka. Nie ryzykowałaś już wspólnotową lodówką? - naigrawał się Lentilek. - Stary, w życiu nie zapomnę, jak im zeżarto serki homogenizowane przeznaczone na torcik.
- Dochodzenie było pierwsza klasa. – Rechotał Hałka. - Wszystkie kosze na śmieci w całym akademiku przejrzane. Chryste, pomyśl co by było, gdyby mieszkały w „Słowiance”, nocy by brakło.
- My i tak wiemy kto to, jeszcze popamięta – zapiekliła się Dżezabell. - Cieszcie się, że zimno i mamy koszyk zaokienny. Inaczej siedzielibyście w kuchni i pilnowali lodówki.

Podczas gdy Hałka mocował się z korkiem, dziewczyny coś sobie szepcząc, przygotowywały kanapki. Lentilek kibicował przy odkorkowywaniu, a Pancer majstrował przy nodze kołyszącego się stolika.

- Ty, Pancer, słaba ta maszyna, co to za scyzoryk, jeśli mi się w korku wygiął? – Hałka przystąpił do studiowania zepsutego nożyka.
- Chłopie, to akurat podróba, nie żal. Ale coś się tak przysadził? Maszynę chowam gdzie indziej – powiedział dobitnie Pancer.
- Masz na myśli swój osobisty korkociąg? - Zachichotała Lucija.
- Tobie jedno w głowie, mówię o nowym niezbędniku do roweru.
- A, nie, nie! To im kiedy indziej pokażesz, bo teraz już po imprezce by było. - Rzuciła się Paprotka do bluzy swego mężczyzny.
- Paprotkaaa! - zawyli Lentilek z Hałką. – Pancer, pokazuj szybko.
- Tylko bez tekstów o pokazywaniu – poprosiła grzecznie Paprotka.

Po dwóch godzinach Lentilek prawie spał, rozbudzany na siłę przez Dżezabell, która zmieniała taktykę z łaskotania na przykładanie do karku śniegu, wykradanego z parapetu. Pancer, przy wtórze narzekań Paprotki, polerował nową maszynę do obsługi roweru. Niezbędnik, jak Paprotka niezdarnie wyjaśniła Dżezabell, zawierał nieogarnioną ilość śrubokrętów oraz skomplikowane przyrządy do zdejmowania opon i naprawiania łańcucha. Konspiracyjnym szeptem Paprotka ujawniła też, że nowy nabytek jest pierwszym przedmiotem, po który Pancer sięga po przebudzeniu. Hałka wytrwale robił za dansjora, rzucając Luciją po dywanie, w rytmie Janis Joplin, która śpiewała, żeby wreszcie przyszedł i zabrał jej kolejny, mały kawałek serca.

- Pobudka, ja też chcę tańczyć. – Łkała Dżez, tarmosząc Lentilka, choć bez widocznych efektów.
- I ja – przyłączyła się Paprotka.
- Mam lepszą propozycję, bo mnie, dla odmiany, się już nie chce tańczyć. Kobieto, zmęczyłaś mnie – wystękał Hałka. - Teraz będziemy poważnie rozmawiać, budźcie Lentilka.
- Cię pojebało, stary – rzucił Pancer.
- Wiesz, Paprotka, współczuję ci. Wiem, że na zmechu faceci tak muszą rzucać mięchem, żeby przetrwać, ale on tak będzie w domu, przy dzieciach – dogryzła Lucija.
- Kobieto, daj Pancerkowi spokój i zacznijmy poważne rozmowy o życiu.
- Jesu, a mówiłam, żeby trochę puszek schować. - Lucija wzniosła oczy do sufitu.
- Nie mów do mnie Jesu. Kanapki się skończyły? - marudził Hałka.

Rozpoczął przeglądanie zawartości stołu i skierował się w kierunku szafek. Z hukiem otwierał je i zamykał, aż zrezygnowany otworzył kolejne piwo i usiadł przy stole. Sprawdził fachową robotę Pancera, napierając na stół z kilku stron. Stolik ani drgnął.

- No popatrz, a mówią, że piwo takie kaloryczne. Myślałyśmy, że wam zatka te niezaspokojone gardziele - kpiła Lucija. - Czekam na poważne rozmowy, a ty znów o żarciu.
- Mówisz, masz. Podobno kobiety dzielą się na święte i dziwki. To wy, dziewczyny, gdzie się łapiecie? - zaczął wątek Hałka. – Lentilek, pobudka, słuchaj. Kobiety się będą wypowiadać.
- My same święte – zadeklarowała Paprotka.
- Ale ty głupia jesteś. Jakie święte? Ja i Lucija to oczywiście dziwki, prawda?
- Jasne, jak już ktoś ma zdradzać, to lepiej żebyśmy były my. – Rechotała Lucija. - Nie wiesz, że święte krowy są skazane na porażkę? Który facet z taką wytrzyma?
- No, święty – wyskoczył Hałka
- To nie ty, kochanie. – Pocałowała go Lucija.
- Pomóżcie mi obudzić zwłoki – prosiła Dżezabell. - Przecież ten człowiek przesypia zawsze to, co najlepsze.
- Tylko dlaczego, jeśli facet ma kogoś na boku, to zaraz mówią, że widocznie ma w domu nudną babę i jest usprawiedliwiony? - zastanawiała się Lucija. - A jak kobieta sobie kogoś poszuka, to zaraz jest dziwka i kurwi się na prawo i lewo?
- Bo oni to tłumaczą inną budową naszej psychiki i wmawiają nam od wieków, że nie mamy takich samych potrzeb, zwłaszcza seksualnych.
- No wiesz, kiedyś nie miałyśmy, bo co rok to prorok. A teraz podobno bije nam na mózg i jesteśmy nie do upilnowania.
- Hałka, przypierdolę ci za te poważne rozmowy, przecież tego się słuchać nie da – wycedził przez zęby Pancer.
- Ja się, kurwa, od dłuższego czasu nie odzywam, co ty masz do mnie?

Nastąpiła wymiana spojrzeń. Lucija zdegustowana odwróciła się od swego wybranka, Pancer ciężko westchnął. Janis J. pytała smętnie - czy Pan nie kupiłby jej Mercedesa Benza, aż niespodziewanie zachrypnięty głos oznajmił:

- A ja wam powiem: nie martwcie się, za dziesięć lat wymienimy się żonami. – Lentilek ocknął się nagle i zaczął dobierać do Dżezabell.
- Spokojnie, człowieku, łapy przy sobie – pogroziła Dżez. - Najpierw to zdołajcie nas zaciągnąć przed ołtarz, a potem będziecie ustalać dalsze transakcje.
- Ja za nic w świecie nie zgadzam się na żadne wymiany, moje kochanie będzie musiał zdechnąć przy mnie – zadeklarowała Paprotka.
Pancer spojrzał groźnie, ale nie zdecydował się kontynuować wątku.
- Lucija, a my? - spytała Dżez.
- My się możemy zamienić. O ile masz tak dobry korkociąg, jak mój.
- O tak, ja sobie pośpię, a Lentilek będzie musiał tańczyć – odetchnął Hałka.

W tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
- Nie wchodzić, impreza zamknięta – wrzasnęła Dżez.
Drzwi jednak się uchyliły, ukazując głowę Portosa. Dziewczyna trzymała w ręku kilka błyszczących części.
- Laski, ja was przepraszam, ale ten nowy facet nie umie się posługiwać korkociągiem.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, tylko Lucija podeszła do Portosa i ze stoickim spokojem powiedziała:
- Portosie, to nic, jak nie ten, to następny. Któryś w końcu spełni twoje oczekiwania. - Odebrała wszystkie części zdemontowanego korkociągu od zdziwionej dziewczyny. - Czy któraś z nas pożyczała ci ten cenny sprzęt?
- Nie, sama wzięłam, sorry, byłyście chyba w kuchni – odparła beznamiętnie Portos.
Gdy drzwi zamknęły się za Portosem, Lucija spojrzała porozumiewawczo na Dżezabell.
- Tak, Lucija, to jest kara za łakomstwo i kradzież, niech jej żaden korkociąg nigdy nie przyniesie satysfakcji i koniec od dziś z muszkieterami. Koniec z Atosem, wyrzekam się swego imienia.
- I ja swego, Aramis właśnie zdechł – przytaknęła Lucija. - A teraz odwołacie to, co powiedzieliście o bałaganiarach i sklerotyczkach.
- W przeciwnym razie skończycie jak korkociąg, który powrócił właśnie do właścicielek. – Zatarła ręce Dżezabell. - Dziewczyny, otwieramy sekretną butelkę i pijemy za nasze zdrowie, a Janis niech nam śpiewa, że życie jest proste, ryby same wyskakują z wody, a bawełna rodzi plony...




Wszelkie podobieństwo do postaci zupełnie przypadkowe. W tym miejscu pozdrawiam starych przyjaciół z pewnego akademika i jeśli ktoś z czytelników rozpozna nas po ksywkach, proszony jest o niezwłoczny kontakt z autorką.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Izolda · dnia 08.02.2010 09:04 · Czytań: 1492 · Średnia ocena: 3,67 · Komentarzy: 27
Komentarze
Elwira dnia 08.02.2010 10:39
Cytat:
Piątkowy wieczór planowali spędzić znów w tym samym, sprawdzonym gronie.


tym samym – bym wycięła, bo nie ma nic wcześniej do czego mogłabyś nawiązywać, ta informacja nic nie wnosi

Cytat:
Dżezabell z Luciją(,) doczekawszy przyjazdu swoich mężczyzn, zaprosiły do akademika Paprotkę z Pancerem.


pogrubienia brzmią tak samo niemal, pewnie nie celowo, dlatego proponuję Dżezabell i Lucija

Cytat:
Podczas gdy Hałka mocował się z korkiem, dziewczyny śmiejąc się


2 razy się
Cytat:
i coś sobie szeptając, przygotowywały kanapki.


szepcząc


Cytat:
to za scyzoryk(,) jeśli mi się w korku wygiął?


Cytat:
Pancer polerował nową maszynę do obsługi roweru, przy wtórze narzekań Paprotki.


szyk mi się nie podoba: Pancer, przy wtórze narzekań Paprotki, polerował nową maszynę do obsługi roweru.

Mam wątpliwości, czy wszystkie dialogi zostały poprawnie zapisane...

A co do treści, to raczej bym z tego zrobiła scenariusz do skeczu, bo tu dzieje się tylko dialog. Nawet zabawny, ale brak mi wprowadzenia, jakiegoś... hm... czegoś, co by sprawiło, że tekst będzie funkcjonował jako osobne opowiadanie. Postaci wprowadzasz dużo, ale wiem jedynie, że są przyjaciółmi, jakoś tam powiązanymi emocjonalnie. Trudno się w tych relacjach połapać, zapamiętać. Idę do wiersza, może on mi jakoś wszystko wyjaśni, ale moim zdaniem tekst powinien stanowić całość sam w sobie.
Nie umiem tego ocenić.
Pozdrawiam.
peggy dnia 08.02.2010 12:51 Ocena: Dobre
sentymentalnie mi sie zrobilo, pewnie ekipa ze slowianki to nie moja generacja, zreszta ja bylam dwudziestolatkowa wtedy, hahah. a o korkociagi zawsze bylo ciezko, bo bylo tylko piwo i to zawsze bylo go za duzo. scenka sama w sobie sympatyczna :D i zgrabnie napisana.
julanda dnia 08.02.2010 14:41 Ocena: Świetne!
:DA ja ani przez chwilę się nie nudziłam :D:D:D Pozdrawiam!
Tirieel dnia 08.02.2010 16:01 Ocena: Dobre
Przjemnie się czyta, ale cały tekst skupia się głównie na tej wymianie zdań i to trochę psuje efekt.
Hmm, a to "Długie opowiadania" to taki żart? ;)
Pozdrawiam,
Usunięty dnia 08.02.2010 16:29 Ocena: Dobre
Dobry utwór, ale szału nie ma. Choć w tekście widać temperament autora, to brakuje rozsądku.
Esy Floresy dnia 08.02.2010 18:10 Ocena: Bardzo dobre
Jest! W końcu się pojawił wyczekany:) No, cóż ja jestem już emocjonalnie związana z tekstem poprzez dedykację, co niewątpliwie miłym i za co bardzo dziękuję. :shy: Na tym jednak się nie kończy ponieważ opowiadanie przywiało wspomnienia z czasów akademickich i nieźle ubawiłam się, czytając Ciebie i uśmiechnęłam się do własnych wspomnień. I za to ode mnie bdb. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam:D
Usunięty dnia 08.02.2010 18:22 Ocena: Bardzo dobre
Genialny tekst! Uśmiałam się :)
i dobra inspiracja ;)
Izolda dnia 08.02.2010 19:20
Serdecznie dziękuję wszystkim za trud komentatorski.:)
Teraz gaduła pozwoli sobie na kilka słów:

Elwiro – scenariusz do skeczu mówisz? Pomyślę. Dzieje się dialog, bo taka w zamyśle jest ta lekka scenka i po co komu wiedzieć, w jakie kolorki były ubrane dziewczyny, jak bardzo przystojni byli faceci i ile razy Pancer dłubał w nosie? A tak bez żartu, to znów domagasz się ode mnie wprowadzenia, które mi wydłuży tekst i zmniejszy czytelnictwo.;)
Okroiłam zbędne szczegóły, przyznaję się, bo dialogi wydały mi się ciekawsze i istotniejsze i o potrenowanie ich mi chodziło, dlatego bardzo mi żal, że nie napisałaś, w których miejscach są źle zapisane.
Peggy – my nie ekipa ze Słowianki, ale w XX-latce też się imprezowało.:D
Julando – cieszę się bardzo.:D
Triel – Ty byś chciała, oprócz dialogu, o tych kolorkach ubrań czy o ich wewnętrznych przeżyciach?
Dłuższych długich opowiadań poza redakcją nikt tu nie czyta. Zgadzam się, powinna być jeszcze kategoria - krótkie opowiadania, która odróżniałaby się od miniatur, bo dla mnie to nie tożsame. To na pewno nie jest miniatura, masz inny pomysł?:confused:
Ołowiany Daszku – po co komu rozsądek w akademiku? Chyba, że miałeś na myśli autora, to tym bardziej po co autorce rozsądek, wystarczy jej temperament, wiadomo jaki. Jeśli Ołowiana Maruda pisze, że tekst dobry, to z pewnością jest szałowy.:D
Esy Floresy – tyle mi dziurę w brzuchu wierciłaś, że nie wytrzeźwieli dobrze po imprezie i widzisz jaki tego efekt!:D
Durna_Babo - ze swoim nickiem idealnie pasowałabyś na tej imprezie, przyjdź w przyszły piątek!
Cieszę się, ze się uśmiałaś, samo zdrowie.:D
Pozdrowienia dla wszystkich pozdrawiających.
Usunięty dnia 08.02.2010 19:36 Ocena: Bardzo dobre
będę ! możesz na mnie liczyć ! ;)
dzięki za zaproszenie ;)
Izolda dnia 08.02.2010 19:41
Zabierz ze sobą Esy (wino i korkociąg) oraz resztę bez przydziału.:D
Elwira dnia 08.02.2010 19:50
O tym skeczu mówiłam poważnie. Bo dialogi są świetne, ale gubiłam się trochę przy postaciach, a jakbyś zrobiła didaskalia, byłoby super. Pomyśl. ;) I nie chodzi mi o kolor ciuszków, bo to za szczegółowe. O relacje. Gdybym miała to skonkretyzowane, bo bym się nie gubiła, czytając. Też chodzi o to, że zamiast imion są przezwiska i miałam trochę problem z tym, kto jest jakiej płci, na początku ;) Zapis dramatyczny natomiast wiele by wyjaśnił. Wybacz, obudziłaś we mnie zmysł teatrologa, już to widzę graficznie ;)

Cytat:
pieprzony korkociąg? - Rzucał


Cytat:
jest imprezka. – Zabłysnął


rzucał i zabłysnął moim zdaniem są kontynuacją wypowiedzi bohaterów, więc małą literą, jako dalszy ciąg zdania (bez kropki, a pytajnik zostaje)

Pod tym kątem obejrzyj, bo nie zawsze chyba jest tak, jak powinno.
Esy Floresy dnia 09.02.2010 00:23 Ocena: Bardzo dobre
Impreza? Mnie dwa razy nie trzeba prosić:lol: Będę i o Korkociągu nie zapomnę!
julanda dnia 09.02.2010 07:21 Ocena: Świetne!
:D Izoldko, przezwiska! - one są rewelacyjne! Robią ten klimat właśnie taki wyjątkowy, teatralny. Z jakąś tam Anką i Gośką, to nie byłoby już to. ;) Po przemyśleniach (poważnych nad życiem i takiej tam innej lekturze - uznaję, że na tym świecie wszystko ma swoje miejsce, porę i chronologię), zmieniam ocenę na: świetne. ;)
Izolda dnia 09.02.2010 08:13
Elwiro - dzięki. Co do wyrazów , o których piszesz to korektorzy czasem się spierają, które jak wprowadzać i miewam nieraz wątpliwości.
Esy - no ba!
Julando - dzięki, te ksywki w realu brzmiały jeszcze zabawniej niż na papierze, więc je sobie zagarnęłam do tego tekstu.
gresud dnia 09.02.2010 09:16 Ocena: Bardzo dobre
Mnie tam się podobało!! A jeżeli dobrze odgaduję mowa jest o akademikach w moim rodzinnym Wrocku - stawiam bdb.
Elwira dnia 09.02.2010 10:01
Właśnie dlatego musisz sama to zrobić, bo Ty, jako Autor, wiesz najlepiej. ;)
Ale żeby było jasne, ja nie jestem za zmienianiem przezwisk na imiona.
Tukas dnia 09.02.2010 19:15
To ja coś powiem na temat formy, bo takie uwagi pewnie najbardziej Cię interesują. Dialogi dobrze zapisane przeplatasz z tymi słabszymi (przypuszczam, że był to w pewnej mierze umyślny zabieg).

1.
Cytat:
- Paprotkaaa! - zawyli Lentilek z Hałką. – Pancer, pokazuj szybko.

Takie wtrącenie w środku wypowiedzi to zwykle najlepszy możliwy zapis. Czyta się znacznie lepiej, kiedy już na początku wypowiedzi wiesz, kto jest jej autorem.

Czyli zamiast:
Cytat:
- Święte słowa. Zachciewa się kieliszków na nóżce, butelek w jakichś workach jutowych, a potem wszystko bierze w łeb przez korkociąg. – Dołączył do kolegów Hałka.

można by śmiało napisać:
- Święte słowa - dołączył do kolegów Hałka. - Zachciewa się kieliszków na nóżce, butelek w jakichś workach jutowych, a potem wszystko bierze w łeb przez korkociąg.

2. Kiedy z wtrącenia robisz nowe zdanie, nie zaczynaj go od orzeczenia. Czyli zamiast:
Cytat:
- W przeciwnym razie skończycie jak korkociąg, który powrócił właśnie do właścicielek. – Zatarła ręce Dżezabell. - (...)

Powinno być:
- W przeciwnym razie skończycie jak korkociąg, który powrócił właśnie do właścicielek. – Dżezabell zatarła ręce. - (...)
Albo ewentualnie:
- W przeciwnym razie - Dżezabell zatarła ręce//zatarła ręce Dżezabell - skończycie jak korkociąg, który powrócił właśnie do właścicielek.

3. Generalnie pisanie dialogów z taką ilością uczestników nie jest łatwe, a i czytanie takich rozmów sprawia zazwyczaj odbiorcy (przynajmniej mnie) pewien kłopot.
Mistrzostwo w pisaniu dialogów osiągnął Dostojewski (w końcu na nich opierał swoje książki), więc polecam podpatrzeć i co nieco od niego ściągnąć (tyko "co nieco", bo pod względem formy to jednak już dość archaiczny pisarz).

Bez oceny, bo traktuję 'Korkociąg' w kategorii ćwiczenia/eksperymentu.
Za to z pozdrowieniem!;-))
Izolda dnia 09.02.2010 21:21
Gresud - dziękuję
Elwiro – paniała
Tukas - Jesteś niezawodny, a ja bardzo usatysfakcjonowana Twoją wizytą.
Ostatnio zarówno Twoje, jak i moje eksperymenty kończą się moją satysfakcją, wniosek wysnuwa się jeden: warto z Tobą eksperymentować.;)
Pozdrawiam too.
bury_wilk dnia 10.02.2010 14:07
Hmmm, takie tam; niby fajne, lekkie, trochę zabawne, ale jakoś nie widzę w tym nic co by mnie bardziej zainteresowało. Nie wiem, jak to ocenić. Względnie za plus można uznać, że mnie Izolda zaskoczyła, bo takiego tekstu się po niej nie spodziewałem :)
Izolda dnia 10.02.2010 16:04
To jest wprawka dialogowa, a nie takie tam.:)

PS. A odnośnie plusa to masz, Burasie, mylne wyobrażenie o mojej duszy. Jak oko przyłożysz, to zerknij tam bardziej w lewo, od razu będziesz wiedział czego się spodziewać.:D
Miladora dnia 12.02.2010 02:03 Ocena: Bardzo dobre
Uff... :D
Dotarłam na miejsce wypadku trochę spóźniona, ale żeby jeszcze zabrać głos póki czas... ;)

Na początek o dialogach, nie o tekście.
Czytam, patrzę, sprawdzam po różnych książkach i nadal mam wątpliwości.
Ogólnie jest tak:
Kiedy w dialogach wstawka narratora nie dotyczy bezpośrednio tekstu przed myślnikiem, tekst ten kończymy znakiem interpunkcyjnym i po myślniku zaczynamy z wielkiej litery.
Jeżeli jest kontynuacją myśli - z małej litery.
No i teraz wszystko zależy od tego, czy uznamy, że dotyczy czy też nie.
I w tym cały problem. :D

- Przemyśl to sobie. - Wstałam i wyszłam. ;)

A tekst fajny, bo przypomina stare, dobre, studenckie czasy. :D
W dodatku sprawnie napisany. :D

W każdym razie wychodzę po nim mądrzejsza, niż po studiowaniu zasad interpunkcji. Im więcej wiem, tym wiem mniej - na to wychodzi. :lol:

Buźka, Izolda, a dialogi popraw sobie według uznania i powyższej zasady. :D
Izolda dnia 12.02.2010 18:37
- Dziękuję, DoroMiła, żeś przybyła - powiedziałam z uśmiechem na gębie. - Mogłabym według uznania poprawić, ale mi wszyscy mętlik w głowie robią, bo każdy chce inaczej. - Zamknęłam delikatnie dzrzwi, chociaż miałam ochotę nimi strzelić.

Buźka zwrotna w niebieskiej kopercie:D
przyroda dnia 13.02.2010 15:45
Witaj Izoldo...
Twój tekst niestety nie trafił w moje i tak mocno wredne poczucie humoru...może dlatego, że szczególnie płeć piękna potraktowana została...jak korkociąg...
Pozostawiam bez oceny...napisane sprawnie...ale treści nie potrafię ocenić...
Pozdrawiam...
Izolda dnia 13.02.2010 18:12
Przyrodo - na własną płeć też trzeba czasem spojrzeć z przymrużeniem oka;)
Dzięki za przeczytanie i komentarz.
Pozdrawiam (bez kropek):)
Jack the Nipper dnia 14.02.2010 11:54 Ocena: Dobre
Pierwszy akapit - wprowadzenie jednocześnie tylko imion postaci sprawia, ze żadnej nie mozna zapamiętać. One są tylko zbitką literek, nie mają nic więcej. Jakis opis by sie przydał.

Lecąc dalej - mamy dziennikarski zapis akademikowej imprezki, dośc spokojnej i bez nietypowych elementów. Dialogi nawet niezłe, dość naturalne, chociaż brakuje postaci, która miałaby cięty dowcip. Ponieważ jej nie ma, nie ma również żadnego mocniejszego akcentu. wszytsko podanej jest w tym samym tempie i brak zwrotow akcji - nawet porwót korkociągu nie ozywia jej.

Jesli impreza rzeczywiście sie odbyła, jej uczestnicy byliby z pewnością zadowoleni mogąc przeczytać to opowiadanie. Osoby niezaangażowane przebrną bez bólu ten tekst, ale raczej niewiele z niego wynika.
Izolda dnia 14.02.2010 20:53
Z pochylonym czołem zgadzam się z wszystkimi uwagami i nie planuję polemizować (co ten drążek tak wysoko zawiesiłeś? Uprę się żeby znów doskoczyć:D).
Serdecznie dziękuję za wizytę na koniec występów w ramce głównej.:)
Wasinka dnia 18.06.2010 22:16
Przyczłapałam tutaj spojona już poezją Eski, więc i odpowiednio przygotowana do kontynuacji :)
Po Twoich komentarzach wiem, że dowcipna babeczka w Tobie siedzi, a teraz czytam pierwszy Twój tekst napiasny na wesoło. Fajnie się czytało, zgrabnie napisane.
Pozdrawiam :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas