Szkiełko i oko - bury_wilk
Proza » Obyczajowe » Szkiełko i oko
A A A
Łzy płynęły potokami, rozlewając mokry, słony blask na delikatnych anielskich policzkach. Tuż obok, po drapieżnych, ale równie przegranych twarzach diabłów ściekały krople ciemnej krwi. Dostojne istoty, apostołowie dobra i zła, wieczne przeciwieństwa, znów byli tacy sami. Zupełnie, jak przed upadkiem, tyle, że wtedy łączyła ich radość bożej miłości, a teraz cierpienie i beznadzieja.
- Następny! - Darł się potężny łysy barbarzyńca, a dwóch innych brutalnie prowadziło pobitego anioła. Rzucili go twarzą do ziemi. Jeden przygniótł kolanem, drugi mocno trzymał ręce.
- Dawać łańcuch - chrypiał główny oprawca. Ładna, choć tandetnie wymalowana i przebrana dziewczyna przyniosła srebrzący się zwój metalu. Niby niechcący potknęła się i wbiła leżącemu obcas pod żebro. Anioł krzyknął, ale zamiast litości, doczekał się tylko wybuchu gardłowego śmiechu i serii niewybrednych przekleństw.
- Trzymaj mocno - łysy pomógł dziewczynie dobrze złapać i przygiąć pierzaste, śnieżnobiałe skrzydła, po czym zaczął je z całej siły pętać łańcuchem.
- Gotowe, następny...
Mefisto stał w parze ze śliczną anielicą, ale nie myślał o tym, by zawrócić jej w głowie, lub, choć spytać o imię. Szli bez słowa, podobnie, jak setki innych niebiańskich i piekielnych stworzeń. Załadowano ich do towarowych wagonów i zawieziono do wielkiego miasta. Ci słabsi, co chwilę mdleli, niektórzy krzyczeli, wyli z bólu, kilku płakało, reszta cierpiała bez słowa.
Wysiedli na dużym dworcu pełnym spieszących się gdzieś, obojętnych ludzi, szczurów, narkomanów i świecących nachalnie reklam. Ze skutymi, połamanymi skrzydłami, brudni, pokaleczeni i bladzi musieli się wyróżniać, lecz nikt nie poświęcił im więcej, niż kilka sekund uwagi.
Stare autokary powiozły ich do jakiegoś urzędu. Wchodzili pojedynczo, przez szerokie drzwi, które zamykały się zaraz niemiłosiernie skrzypiąc. Nikt nie wychodził.
Mefisto znów zobaczył tę samą anielicę, z którą szedł ostatnio. Była kilka osób przed nim. Podobnie jak pozostali weszła do budynku i już się nie pojawiła. Wreszcie przyszła kolej na niego.
Za drzwiami był zupełnie normalny korytarz. Sztywna panienka w szarym biznesowym kostiumie i okularach, poprowadziła go, do jednego z gabinetów. Tam czekał już młodzieniec o idealnie skrojonym garniturze i nienagannych manierach.
- Kawy, herbaty? - Spytał uprzejmie, lecz Mefisto odmówił kręcąc głową. Nienawidził tego człowieczka równie mocno, jak wszystkich pozostałych, a ból, jeszcze tą nienawiść potęgował.
- Rozumiem, że nie ma pan dobrego nastroju. Widzę, że nie traktowano pana dobrze, ale proszę zrozumieć, ciężko jest znaleźć ludzi o odpowiednim podejściu, którzy chcieliby się wami zajmować.
Mefisto wciąż milczał, więc młodzieniec kontynuował tyradę:
- Wszystko, przez to, że was tak dużo, no i przez te skrzydła. Zdecydowaliśmy się was przyjąć, ale nie możecie sobie latać, nie możecie się tak wyróżniać. To chyba oczywiste? Najlepiej byłoby je amputować, ale sam pan wie, ze zaraz odrosną, stąd radzimy sobie w ten sposób. Zapewne, to mało komfortowe, ale z pewnością jakoś pan przywyknie. Moja asystentka poprowadzi pana do magazynu. Tam otrzyma pan ubrania, trochę pieniędzy i przydział mieszkaniowy. Czy chciałby pan o coś spytać?
Mefisto po raz kolejny się nie odezwał, więc mężczyzna wezwał asystentkę, która pokierowała diabła dalej...
Z budynku wyszedł zupełnie po drugiej stronie, wprost na ulicę. Miał dżinsy i ortalionową, luźną kurtkę, która dość dobrze tuszowała spętane na plecach, błoniaste skrzydła. W kieszeni miał klucz do mieszkania, a w plecaku kilka konserw, portfel, dokumenty, telefon komórkowy i budzik, który już jutro miał go wezwać do pracy. Powietrze śmierdziało spalinami, a ludzie potem i tanimi perfumami...
Siedział w fotelu, zamknięty w swoim m3, zmęczony po pracy. Popijał nienajlepsze, ale za to mocne piwo i przeglądał brukową gazetę, która skutecznie brudziła mu dłonie i umysł. W kronice wypadków zobaczył zdjęcie znajomej anielicy. Leżała na chodniku, w nienaturalnej pozie. Napisali, ze rzuciła się z wieżowca...
Mefisto czuł się dziwnie. Z jednej strony chciał działać, giąć zasady, buntować się i walczyć, z drugiej było mu wszystko jedno. Otumaniony, szedł ruchliwym chodnikiem i beznamiętnie przyglądał się mijającym go ludziom. Obok na ulicy samochody stały w potężnym korku i nienawistnie klęły klaksonami. Z przodu, za czerwono białą wstęgą, robotnicy zupełnie się tym nie przejmowali i specjalną, tarczową piłą rżnęli asfalt.
- A gdyby tak...? - Rozpaczliwa, bezsensowna myśl zabrzęczała diabłu w głowie...
Do wieczora siedział w knajpie i sączył piwo. Nikt się do niego nie dosiadł, ale Mefisto właśnie chciał być sam. Dobrze po zmroku, chwiejnym krokiem wyszedł na ulicę. Gwar znacznie ucichł, nie było widać samochodów, a z tłumu ludzi pozostało jedynie kilka kręcących się w tą i z powrotem dziwek...
Z pewnym trudem, ale ustawił i unieruchomił piłę w pozycji, jaka wydała mu się najlepsza. W asyście głośnego gwizdu tarcza zaczęła się obracać. Mefisto obrócił się, ukucnął i ostrożnie odchylił w stronę ostrza. Trochę szarpnęło, iskry posypały się na ziemię, a okropny jazgot rozszedł się echem pomiędzy domami.
"Pewnie zaraz wezwą policję, za zakłócanie ciszy nocnej" - pomyślał, ale nie przejął się i ponownie dotknął łańcuchem do piły. Nacisnął mocniej, ale nie bardzo mu szło. Żeby choć mógł widzieć, co robi...
- Czekaj, pomogę ci. - Mefisto z niedowierzaniem spojrzał na długonogą blondynką o anielskich włosach, ustach rozpłomienionych krwawą pomadką i wielkich, smutnych oczach. Dziwka schyliła się, nie dbając o to, że króciutka spódniczka odsłoniła jej pośladki, złapała łańcuch i precyzyjnie skierowała go na ostrze...
Ból był okropny. Skrzydła były zdrętwiałe, kilka kości pękniętych, wyłamane stawy i porwana błona. Mefisto zacisnął zęby i zmusił się do jeszcze jednej próby. Skrzydła powoli rozpostarły się. Dziwka uśmiechnęła się smutno:
- Powodzenia.
Spojrzał na nią jeszcze raz. Była aniołem... kiedyś. Mogłaby też spróbować...
- Żegnaj - odpowiedział i powoli, trochę niepewnie wzbił się w powietrze. Już będąc ponad dachami zobaczył niebieskie światła radiowozu i funkcjonariuszy wpatrujących się w nocne niebo.
- Mam was wszystkich w dupie! - Krzyknął najgłośniej jak potrafił i wzbił się wyżej...
Mefisto znów, z bólu ronił krwawe łzy, ale był wolny i to dawało mu siłę. Nie poddał się, gdy z przerażeniem patrzył jak na ziemi uporano się z jego panem. Kilka dni obserwował Lucyfera, jak z teczką biega po urzędach i knajpach, jak zamyka się we własnej skorupie, od czasu do czasu wychylając tylko głowę podczas wizyt u psychoanalityka. Potem odleciał i starał się zapomnieć. Zza chmury patrzył, jak kilku robotników przybija boga do zachodniego skrawka nieba. Długie gwoździe unieruchomiły wszechpotężnego, a nad nim zawisła tabliczka "BÓG".
-Teraz wszystko jasne! - Cieszyli się robotnicy - Bóg jest, wiadomo gdzie go szukać, jak wygląda i co robi. I przede wszystkim do niczego się nie wtrąca.
Długie drabiny ściągnięto w dół i w niebiosach zapanował smutny spokój. Samoloty tędy nie latały, a dla ptaków było za wysoko.
"Może go uwolnić?" - Pomyślał Mefisto, lecz nie uczynił tego. W końcu, to był jego sukces. Wielki ojciec przegrał...
Mefisto był sam. Wylądował w cichym lesie, z dala od miast i wiosek. Nie miał ochoty na nic. Patrzył jak wilczyca uczy swoje szczenięta trudniej sztuki zabijania...
Snajper był daleko, ale miał za sobą świetne wyszkolenie, doskonały karabin i wzrok. Przyłożył oko do szkiełka i pociągnął za spust. Srebrna kula z świstem pomknęła ku swemu celowi. Precyzyjnie przeleciała pomiędzy gałęziami, obok pni. Z głuchym tąpnięciem uderzyła w pierś, wbiła się, rozerwała tkanki. Spłoszona wadera i jej potomstwo czmychnęły w głąb lasu.
Mefisto powoli złożył skrzydła i umarł.

11.2005
LCF
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bury_wilk · dnia 11.12.2007 14:50 · Czytań: 1226 · Średnia ocena: 3,75 · Komentarzy: 51
Komentarze
valdens dnia 11.12.2007 21:05 Ocena: Dobre
No widzisz, tutaj to Ty schrzaniłeś końcówkę. 3/4 opowiadania jest świetne, a potem to jakby zakończone na siłę. W każdym bądź razie, po takim pomyśle, spodziewałem się lepszego zakończenia. Szkoda.

A teraz kilka szczegółów, które mam nadzieję Ci się przydadzą:
Mefisto pijąc mocne piwo czyta gazetę, gdzie "Napisali, ze rzuciła się z wieżowca..." W następnym zdaniu, dowiaduję się ni stąd, ni zowąd, że on idzie sobie ulicą. Potrzebny tam co najmniej akapit, albo jakieś inne rozwiązanie.
"rPewnie zaraz wezwą policję, za zakłócanie ciszy nocnejr1" - przeklęte robaki (tak je nazywam)
"spojrzał na długonogą blondynką"
"rBÓGr1;" - znów robactwo, ale w sumie nie o to chodzi, bo od tego momentu zaczyna się zamęt. Nie wiadomo do końca, czy "bogiem" jest dla niego chrześcijański Bóg, czy Lucyfer. Naprawdę nie wiem, choć przeczytałem to drugi raz

Ostatnie zdania też są zbyt enigmatyczne, bo nie wiadomo, czy snajper zdiął Mefista, czy wilczycę. Czy Mefisto zginął z rozpaczy na ten widok? ;) Aaaa sory, już kumam wilczyca czmychnęła, ok ok, ale myślę, że i tak nie jest ok skoro musiałem końcówkę czytać trzy razy.
Teraz naprawdę nie wiem jaką ocenę postawić, bo połowa jest na 6 a połowa (3/4) na 3 (za rozczarowanie).
Daję 4 z dużym plusem (niestety ten plus będzie istniał jedynie w świecie rzeczywistym)
valdens dnia 11.12.2007 21:16 Ocena: Dobre
To jeszcze raz ja :) Zapomniałem dodać dlaczego podoba mi się pomysł. Podoba się dlatego, że to ciekawe spojrzenie na sprawy duchowe. Myślę, że ludzie rzeczywiście byliby zdolni wybić i diabły i anioły, i Szatana, i Boga, gdyby ci wpadli im kiedyś w ręce.
Koniec odbioru :)
Kabuki dnia 11.12.2007 21:23 Ocena: Bardzo dobre
A ja nie wiem znow dziwne myśli i odczucia.
Bo mimo,ze jestem osoba wierzącą, to dziwie się czuję czując smutek, że i "diabłów "już nie ma.

Poruszyłeś mój czuły punkt.

Smutny robi sie ten świat gdy ludzie chcą zwiazać wszystko co duchowe,uwiezić i udawać, że tego nie ma...
To opowiadanie przekazuje bardzo wiele, choć nie wiem , czy właśnie to było Twoim celem.

Podobało mi sie :)
Może później coś dodam, bo teraz zbyt duży natłok myśli.
Pozdrawiam.
bury_wilk dnia 11.12.2007 22:34
Kabuki, to chyba nie jest takie dziwne, bo zło jest nieodłączne w wierze, tak samo jak dobro, bo niby skąd byś wiedziała, co jest dobre, gdyby nie było zła? Zawsze się cieszę, jeśli słyszę po poruszaniu czułych punktów :)
Zaś jeśli chodzi o tych ludzi, to nie tak, że oni udają, że czegoś nie ma, oni sprowadzają wszystko do poziomu, który znają i niech to sobie będzie, ale takie, żeby mogli to pojąć. Tekst miał wiele pokazywać, choć zwykle, jak mam ambitne plany, to nic z tego nie wychodzi...
I dodaj coś jeszcze koniecznie :)

Valdens, a Tobie odpowiem jutro, bo mam usterki po za granicami kraju...
bury_wilk dnia 12.12.2007 07:51
Już jest "jutro"? No dobra....
:)
Zatem, Valdens, czemu końcówka "na siłę"? Na prawdę tak wygląda? Czasem piszę na żywioł to znaczy mam tylko ogólny pomysł i w trakcie pisania "akcja" rozwija się, idzie własnym rytmem, wtedy wszystko może się zdarzyć, jednak najczęściej mam dokładny plan, co chcę, żeby było i kiedy, tak i tu zakończenie było przemyślane jeszcze zanim zabrałem się do pisania. No, ale skoro się nie podoba, to szkoda :( Choć może i dobrze, bo to znaczy, że Czytelnik nie godzi się an taką wizją.
gazeta, piwo, idzie chodnikiem... - przecież tam jest akapit... ???
Z przejściem od Lucyfera, do Boga, to masz rację, powinno być klarowniejsze, jednak jeśli chodzi o sam koniec i snajpera, to celowo napisałem tak, żeby dopiero w ostatniej chwili było jasne do kogo on strzelał.
Robactwo doprowadza mnie do szału. Nie wiem, czemu tego nie wychwyciłem przy wrzucaniu tekstu :(

A jeśli pomysł Ci się spodobał, to może są dla mnie jeszcze jakieś szanse :p
Dzięki i pozdrawiam
valdens dnia 12.12.2007 11:08 Ocena: Dobre
Teraz jest jutro z całą pewnością :p
"gazeta, piwo, idzie chodnikiem... - przecież tam jest akapit... " - też mało klarowny ten akapit. Chyba nie zaszkodziłby tam zrobić jeszcze większą przerwę.
"napisałem tak, żeby dopiero w ostatniej chwili było jasne do kogo on strzelał." - niech się ktoś inny wypowie, czy się domyślił w ostatniej chwili. Dziś jest jutro, wczoraj było wczoraj; może przez to wszystko nie byłem w formie ;)
"A jeśli pomysł Ci się spodobał, to może są dla mnie jeszcze jakieś szanse"- no właśnie chodzi o to, że pomysł się bardzo spodobał i uważam, że z takiego pomysłu, można dużo lepszą historię wyciągnąć. Tak po prostu go zabić, to bez dwóch zdań, pójście na łatwiznę.
Pozdro
bury_wilk dnia 12.12.2007 11:35
Może i tak, choć jak już mówiłem, nie było to przypadkiem. Trochę denerwuje mnie moda na takie przeciąganie, dorabianie ideologii, cudowanie, czasem należy właśnie twardo, raz a dobrze uciąć i na tym koniec.
valdens dnia 12.12.2007 12:06 Ocena: Dobre
Eee, ja wcale się tu nie spodziewałem "cudowania i ideologii". Gdybyś to zakończył religijną nauką z nachalnym zbawiennym morałem, to dopiero byś przegiął. Cholera, nie wiem, czy się tym razem zrozumiemy :/
Ja, po "Hero Turbo"(choć tam końcówka też nie była najlepsza) i świetnym początku, spodziewałem się tu bardziej pomysłowego końca i tyle. Jestem pewny, że byś coś wymyślił, ale skoro się naburmuszasz, to trudno. :)
milla dnia 12.12.2007 12:57 Ocena: Dobre
POmysł oceniłabym na 6. Wykonanie też niezłe. Ale czytałam zupełnie bez emocji. BYłam obok, a nie w tej historii. Nie weszłam w nią, a tylko przeczytałam. W odróżnieniu od valdensa, najbardziej spodobało mi się zakończenie. Krótkie, treściwe, powalające.
Jednak w całości na 4
bury_wilk dnia 12.12.2007 13:04
Ano, właśnie wszystkim się nie dogodzi, ale dobrze, że jednak komuś :) To było odnośnie zakończenia, a co do emocji, to moja wina. Nie mogłem się zdecydować, czy napisać to w formie dziennikarskiego, suchego opisu, czy jednak bardziej literackiej historii i w efekcie jest takie coś pomiędzy.
Dzięki
Alterchaos dnia 18.12.2007 01:55 Ocena: Bardzo dobre
Za Mefisto! Jestem rad ! :D Masz 5 ode mnie :D
bury_wilk dnia 20.12.2007 12:06
To ja jestem rad w imieniu Mefisto :)
ginger dnia 02.05.2008 21:17 Ocena: Bardzo dobre
Hmm... Przez sześć lat szkoły dużo się nasłuchałam o Bogu, aniołach, diabłach i całym tym galimatiasie sił czystych i nieczystych. Niektórzy ludzie rzeczywiście chcieliby wiedzieć wszystko, ale większości to właśnie wiara jest do życia najbardziej potrzebna. Niekoniecznie w Boga... W cokolwiek.
A Mefisto zginął, ale zginął wolny, a to lepsze niż bieganie z teczką do pracy i psychoanalityka...
Wiesz, ja lubię krótko i dobitnie. Podobało mi się.
bury_wilk dnia 02.05.2008 22:07
Nie jest to najlepszy moment na odpisywanie o tym, że wybór Mefista był lepszy... Może lepiej, żebym nie odpisywał, to wtedy odpiszę jeszcze na coś innego...

I cieszy mnie, że Ci się podoba, nawet jeśli Mefisto z założenia nie jest pozytywny bohaterem :)
ginger dnia 02.05.2008 22:25 Ocena: Bardzo dobre
Na co innego znowu...?;>
Bo wiesz, ja jestem właśnie na etapie "Mistrza i Małgorzaty", gdzie Woland - jak dla mnie - jest naprawdę porządnym facetem. Więc może Mefisto też nie jest taki zły...?
bury_wilk dnia 02.05.2008 22:37
Na cokolwiek, co zechcesz skomentować :)
A do tego tekstu:
Hej, to pułapka!!!
On jest zły i to zły z gruntu i do szpiku kości, a żal go, bo jest przegrany. W tym opowiadaniu przegrywa i dobro i zło, bo tak sobie myślę, że paradoksalnie jedno i drugie, choć totalnie sprzeczne, nie może istnieć bez swojego przeciwieństwa. Tylko co wtedy zostaje? Chyba tylko wiatr hulający pomiędzy opadłymi skrzydłami (wszystko jedno, czy te skrzydła są z zimnej, ciemnej błony, czy z śnieżnobiałego pierza).
ginger dnia 02.05.2008 22:49 Ocena: Bardzo dobre
Mnie uczyli, przez lat kilka, że w każdym jest coś dobrego. I Ty mi tu mojej ideologii nie burz:p
W sumie mi go nie żal. Żal mi anielicy, która została dziwką, Boga i Lucyfera. A Mefista polubiłam za jego odwagę. Chyba mogę go lubić, co...?;)
bury_wilk dnia 02.05.2008 22:55
Pewnie, ja też go lubię :)

A ideologii burzyć nie chcę, zważ tylko, że tak, jak jest w każdym coś dobrego, tak i coś złego...
ginger dnia 02.05.2008 23:00 Ocena: Bardzo dobre
Jak sam wcześniej słusznie zauważyłeś, jedno bez drugiego istnieć by nie mogło. Gdyby Mefisto był chodzącym ideałem, miałby białe, pierzaste skrzydła, a nie ciemne i błoniaste. Wiem, że on jest zasadniczo zły, ale jest w nim odwaga, którą podziwiam, która mi się w nim podoba, i która jest jednak cechą dodatnią. Bo odwagę przecież zawsze cenimy, nawet u najgorszego wroga.
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:04
dodatnia cecha... a czy ktoś zły nie może być odważny? Czy zły zdradliwy i tchórzliwy, to nie jest aby stereotyp?
ginger dnia 02.05.2008 23:07 Ocena: Bardzo dobre
Jest. Stereotyp. Nie będę protestować. Nie lubię stereotypów, bo miałam z nimi bezpośrednio do czynienia nie raz i nie dwa. Ktoś zły może być odważny. Ale ta odwaga zawsze mu się będzie liczyć na plus. Tak jak honor na przykład. I to sprawia, że jest w nim coś, co szanujemy. A wtedy on przestaje być już tak zupełnie zły. Bo ma w sobie coś, co się nam w nim podoba.
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:10
I w tym między innymi tkwi jego siła...
ginger dnia 02.05.2008 23:14 Ocena: Bardzo dobre
I owszem. Jaki on by nie był, ja tam go lubię i cieszę się, że właśnie takiego go stworzyłeś.
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:20
p.s. wspomniałaś Mistrza i Małgorzatę? Jak dobrze poszukasz, to w moich męczydłach znajdziesz coś na rzeczy...
ginger dnia 02.05.2008 23:23 Ocena: Bardzo dobre
Mnie tam Twoje "męczydła" za bardzo nie męczą;)
Będę szukać wytrwale. Muszę sobie co nie co wydrukować, bo czeka mnie kolejny tydzień bez komputera. Poczytam sobie pomalutku, a potem sypnę komentarzami;)
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:26
będzie mi miło :)
ginger dnia 02.05.2008 23:27 Ocena: Bardzo dobre
Uhm... A mi będzie lepiej, bo zdecydowanie wolę staromodny papier od nowoczesnego komputera:)
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:28
ja też...
ginger dnia 02.05.2008 23:34 Ocena: Bardzo dobre
No widzisz, jak ja się tutaj dla Ciebie męczę;)
A tak naprawdę uważam komputer za niezwykle przydatne urządzenie, jednak ono właśnie zmusiło mnie do zakupienia drugiej, plastikowo-metalowej pary oczu... A książki mają w sobie coś takiego, że mogłabym je wąchać i dotykać bez przerwy. Ale to pewnie wina babci-polonistki, bo kiedy inne dziewczynki dostawały lalki i miśki, ona kupowała mi książki. Za co jestem jej teraz bardzo wdzięczna rzecz jasna.
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:48
Książki są spoko; na dłuższą metę nie mógłbym czytać z kompa. Zresztą pisząc też wolę pióro i papier.
ginger dnia 02.05.2008 23:53 Ocena: Bardzo dobre
Hmm... Ja mam z tym tylko jeden mały problem... Mam swój śliczny zeszyt z owieczką, w którym zapisuję pomysły i różne jakieś bzdury, a potem nie mogę przeczytać.... Bo już w gimnazjum się od mojej wychowawczyni dowiedziałam, że ma "naprawdę ładny charakter pisma; szkoda, że kompletnie nieczytelny"...
Tu chyba też nam gdzieś główny wątek zaginął:)
bury_wilk dnia 03.05.2008 13:41
może znajdzie się gdzieś indziej :)
ginger dnia 03.05.2008 13:44 Ocena: Bardzo dobre
Może nawet nam się uda go kiedyś znaleźć...;)
bury_wilk dnia 03.05.2008 13:49
hmmm... może...
DamianMorfeusz dnia 05.07.2008 21:25
Z tego czytania komentarzy, które zamieniły się w przekomarzanie się, czy tam flirt ;) zapomniałem, co czytałem :)
Podoba mi się wizja schwytanych aniołów i diabłów, jednak odnoszę wrażenie, jakbyś prześlizgnął się nad tym tematem, zostawiając duży niedosyt.
Acha, skapnąłem się, że snajper strzela do Mefista. Równy z niego diabeł :)
bury_wilk dnia 08.07.2008 09:33
Może i równy, ale 1) jednak diabeł, 2) Mefista już nie ma wśród nas...
DamianMorfeusz dnia 10.07.2008 20:07
I płaczemy nad jego duszą... Hm. Diabły mają dusze? A gdzie ona idzie po śmierci? A diabeł może sprzedać duszę aniołowi? Lub anioł diabłu?
bury_wilk dnia 18.07.2008 09:44
Być może, może...
gabstone dnia 27.10.2009 19:00 Ocena: Dobre
Kolejny obiecany kom... co zrobić, nic nie poradzę na to, że teraz piszesz lepiej. Jednak podoba mi się pomysł. Ponieważ nic nigdy nie jest proste u Ciebie, a tu jest niewiarygodnie czytelnie:)
Druga sprawa, że ludziom nigdy nie podoba się nic, co odstaje od tzw. pionu i nie przystaje do ludzkiej, ograniczonej rzeczywistości. Czy to brak pewnej wrażliwości, czy też próba zamknięcia w ramy, tego co zamknąć się nie daje? Po raz kolejny człowiek próbuje panować nad? Materią, antymaterią? Aż żal, jak bardzo bliski przez to cierpienie wydaje się być Mefisto. Bo chce się rozciąć łańcuch, i podać nowe skrzydła...
Czy upadły anioł nadal pozostaje aniołem? Czy anioły po śmierci idą do anielskiego nieba?:) Tym razem ode mnie tylko dobry, ponieważ za mało mi "burego" w burym...
bury_wilk dnia 27.10.2009 22:53
Hmmm, mało Burego? Może ten tekst nie jest najlepiej napisany, ale wydaje mi się, że jest zupełnie bury... Choć faktem jest, iż jest dość oczywisty.
A diabeł zawsze pozostanie diabłem... tak jak wilk pozostanie wilkiem :)

Dzięki, coraz mniej Ci zostało :)
gabstone dnia 27.10.2009 23:00 Ocena: Dobre
Wiem, że mniej:) A ile?
bo mnie zamęczysz... I nie jest zupełnie bury...
Izolda dnia 27.10.2009 23:09 Ocena: Bardzo dobre
To pierwszy Twój tekst, który czytam, przyszłam za Twoim komentarzem, ale nie sądziłam, że się wpisywałeś do siebie samego. no i zostałam. Mam słabość do tekstów z aniołami, niezależnie czy czarne czy białe.
Podobało mi się, tylko czemu Ty nie poprawisz erek? One psują płynne czytanie.
Żadnego czepiania się. Na starcie bdb, a potem się zobaczy.
bury_wilk dnia 28.10.2009 09:19
A może się zepnę i poprawię... :) Zapraszam też do innych, w większości tych erek powinno być mniej...

Gabiszonie, jeszcze sześć :D

p.s. chyba ja wiem lepiej, że jest bury :D
gabstone dnia 28.10.2009 09:23 Ocena: Dobre
Co Ty tam wiesz? W końcu jesteś tylko facetem:)
Jeszcze sześć?ło matko:rol:
bury_wilk dnia 28.10.2009 09:24
sześć, a niedługo będzie siedem :D
gabstone dnia 28.10.2009 09:27 Ocena: Dobre
Mam nadzieję, że siedem:) bo jakoś doczekać się nie mogę... Muszę chyba iść do egzorcysty, żeby się od Ciebie uwolnić:lol:
bury_wilk dnia 28.10.2009 09:28
Ty coś wiesz...
:D
gabstone dnia 28.10.2009 09:30 Ocena: Dobre
Ja? No coś TY?;)
Usunięty dnia 21.12.2009 14:14 Ocena: Świetne!
Bury, mistrzostwo... Jak dla mnie perfekcyjnie oddany klimat beznadziei i rezygnacji. Może nie wszystko jest jasne, ale za bardzo to nie przeszkadza.

No ale nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała, że trochę zepsułeś zakończenie. Na Twoim miejscu odpuściłabym sobie co najmniej ostatnie zdanie, a może i nawet przedostatni akapit.
bury_wilk dnia 21.12.2009 19:15
stan beznadzieji... cóż, fakt, że nie jest to tekst tryskający optymizmem :/
a co do zakończenia, to jednak zupełnie się nie znasz :D :D :D Przecież to jest tu idealnie wpasowane :D ;)
Usunięty dnia 21.12.2009 19:26 Ocena: Świetne!
Jest "tanie" :bigrazz:
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Brytka
28/05/2022 02:22
Akurat mowa tu o chorych układach w korporacji. pozdrawiam… »
wolnyduch
27/05/2022 21:56
No to dobrze, że nie palisz, bo wydłużasz sobie dzięki temu… »
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas