I co, już nie wyjeżdżasz? - bury_wilk
Proza » Obyczajowe » I co, już nie wyjeżdżasz?
A A A
Łąka, rzeczka, nad nią mostek, jeszcze dalej droga meandrami wyobraźni mknie aż po kres horyzontu. Innym razem...
*
Już dawno nie byłem tak pogodny. Wszystko wokół działało na korzyść mojego samopoczucia. Można by nawet powiedzieć, że chciało się żyć...
- I co, już nie wyjeżdżasz? - Rozejrzałem się zaskoczony. Diabeł siedział na płocie i bujał nogami. Opuścił skrzypce i tylko wymachiwał smyczkiem próbując trafić natrętną muchę. Swoją drogą ciekawe, że jego też denerwowały takie drobiazgi, jak latające robactwo.
- A tobie, co do tego? - Nie czułem się w obowiązku, żeby mu odpowiadać. Nasze kontakty, choć częste, nigdy nie były szczególnie zażyłe.
- Nie, nic... Tak sobie pytam. - Może to mania prześladowcza, ale w jego głosie wyczuwałem drwinę. - Ostatnio odgrażałeś się, że spalisz mosty i pójdziesz w świat. - Teraz kpił już wprost. Patrzył na mnie swoimi kaprawymi oczkami i strzelał głupie miny. Mucha wciąż latała w okolicach jego szpiczastych, owłosionych uszu. Wyglądał groteskowo.
- A nawet jeśli, to co? - Nie miałem w tej chwili ochoty na przekomarzanie się, a tym bardziej na dyskusje, ale czułem, że trochę potrwa, zanim się wykręcę. Postanowiłem, że nie dam chociaż zepsuć sobie humoru.
- Nie wypadałoby przypadkiem dotrzymać słowa? - udał zagniewanego moim opryskliwym tonem, może nawet obrażonego, ale trwało to tylko mgnienie oka. Mucha usiadła mu na nosie i cały ten aktorski pokaz szlak trafił.
- Nie bądź śmieszny. Nie miałem i nie mam wobec ciebie żadnych zobowiązań, a już szczególnie, jeśli chodzi o moje własne życie.
- Czyżby? A nie wzywałeś mnie przypadkiem, gdy ci nudziarze z góry cię olali? - Smyczek ze świstem przeciął powietrze, lecz zmyślny owad i tym razem nie dał się zaskoczyć.
- Ty, olałeś mnie dokładnie w taki sam sposób. Nie ma tematu.
- Powiedzmy...
- Chcesz coś ode mnie, czy tylko tak marudzisz dla sportu? Nie lubię stać na słońcu...
Nie odpowiedział. Zamiast tego uniósł swój instrument i wyciął żwawą, finezyjną solówkę. Trzeba Czartowi przyznać, że skurczybyk miał talent. Nogi zupełnie bezwiednie zaczynały przytupywać, a usta w równie niekontrolowany sposób pogwizdując chwytały melodię. Zresztą, nie musiał grać. Jeśli szło o jakąkolwiek rozrywkę, to Diabeł zawsze był świetnym towarzyszem. Wesoły, zawadiacki, bystry, pomysłowy i zawsze chętny. Wystarczyło coś wspomnieć o piwie, a nie dawał się dwa razy prosić, gdy zaś brakowało kasy, sam ochoczo stawiał. Co ważne, uczciwie trzeba zaznaczyć, że w takich chwilach przestawał truć i jątrzyć, nie wyszukiwał dziur w boskim, czy też ludzkim planie, nie dokuczał, nie kusił. Ot, po prostu całkiem się rozluźniał, a jego radosna aura rychło obejmowała całe towarzystwo...
Ale dziś nie było mowy o imprezowaniu. Niby przyjemnie, ciepło , słonecznie i sielsko, niby można by rozpalić grilla, skoczyć po zimne piwo... Nie, dziś nie. Miałem swoje sprawy, zapewne bardziej męczące, ale kto wie, może w efekcie przyniosą jeszcze więcej przyjemności. Praktyka uczy, że nadzieja prowadzi na manowce, jednak w tej chwili i w tym temacie miałem tej nadziei naprawdę sporo.
Nie czekałem, aż skrzypce umilkną, zarzuciłem na plecy tobołek i ruszyłem w stronę domu. Ktoś tam czekał i nie chciałem, by to oczekiwanie trwało zbyt długo.
Diabeł miał czasem odchyły i bywał złośliwy. Wiedząc o tym powinienem zachować ostrożność, a jednak dałem się zaskoczyć. Cisnął we mnie kamieniem i co gorsze trafił. Sycząc z bólu rozcierałem piekące udo, gdy tymczasem drugi pocisk uderzył w mój bagaż i oczywiście poczynił dotkliwe straty. Czekająca na czarną godzinę butelka portera nie doczekała się, a ciemny, pieniący się płyn pozalewał wszystko, co zalać się dało.
- Pogięło Cię!? - W pierwszym odruchu też złapałem kamień i zamierzyłem się na rogatą kreaturę, ale nie rzuciłem. I tak za pomocą jakiejś diabelskiej sztuczki, w ostatniej chwili uniknąłby trafienia, a potem nie omieszkałby wyśmiać mojej kiepskiej celności.
- Ot, głupi żarcik. - Uśmiechnął się krzywo uznając sprawę za zamkniętą.
- Głupi, to ty jesteś... - Chciałem odejść, ale trochę się bałem, że znowu coś mu odbije. Udo i tak bolało, a strata piwa dokuczyła mi naprawdę. Tą butelkę darzyłem o tyle szczególnym sentymentem, że zawierała Królewskiego Portera, którego już jakiś czas temu przestano warzyć. Na jakąś szczególną okazję, byłby to rarytas, a ten baran stłukł... Nie miałem żadnych wątpliwości, że zrobił to celowo.
- Kupię ci inne, chcesz? - Albo mi się wydawało, albo w jego źrenicach coś błysnęło. Nie zdążyłem się przyjrzeć. Nerwowo machnął ogonem, bo znów dopadła go złośliwa mucha.
- Nie. - Odburknąłem krótko i treściwie. Starałem się bardzo, ale jednak udało mu się mnie wkurzyć. - Teraz będę robił coś innego i tobie od tego wara!
- Tak, tak, wiem o twoim promyku słońca. - Znudzone skrzywienie miało chyba oznaczać, że Diabła to nie interesuje, ale mnie i tak zmroziło. Dobrze wiedziałem, że gdyby chciał mi naprawdę dogryźć, to uderzyłby właśnie w ten punkt. To bolałoby niewspółmiernie do trafionej kamieniem nogi i zbitego piwa. Z jakiegoś jednak powodu wolał się skupić na drobnych dokuczliwościach. Może go bardziej bawiły, może na więcej nie miał dość mocy, a może przygotował jakiś inny, długofalowy plan. Nie pociągnąłem tego tematu. Nic by mi nie powiedział, a po za tym nie chciałem go prowokować.
- Dasz mi spokój?
- Jakiś dzisiaj jesteś nie do życia.
- Przeciwnie. Dziś jestem bardzo do życia, nawet jeśli jakiś palant rzuca we mnie kamieniami.
- Sratatata... - Tym razem on wydawał się niezadowolony. Nagłym ruchem mlasnął językiem i wreszcie upolował swoją błonoskrzydłą dręczycielkę.
Ponownie odwróciłem się. Gdy szedłem, stłuczona noga się rozgrzewała i bolała trochę mniej. Do domu miałem jeszcze kawałek, a chciałem zdążyć przed wieczorem. Znów świsnął kamień, tym razem, tuż obok mojej głowy. Nie zatrzymałem się. Na policzku poczułem lekki, przyjemny powiew wiatru, zupełnie, jakby musnęło mnie pierzaste skrzydło. Diabeł rzucał dalej, ale ten zefirek chyba źle na niego wpływał, bo pociski chybiały coraz bardziej, nie robiąc mi krzywdy. Zupełnie, jakby wokół mnie roztoczyła się jakaś nienamacalna, niewidzialna ochronna bariera.
- Ej, zaczekaj!!!
- Co znowu? - Nie zwolniłem kroku, choć łaskawie, jeszcze raz spojrzałem na ciemną maszkarę.
- Trzymaj się kumplu. - O dziwo, tym razem nie brzmiało to ani zgryźliwie, ani złowrogo. - Jeszcze nie raz się spotkamy.
- Nie wątpię... - Mruknąłem sobie pod nosem, tak, że raczej tego nie słyszał. Ręką wykonałem pożegnalny gest. Nie miałem do niego żalu. Trudno winić kogoś, że postępuje zgodnie ze swoją naturą i przekonaniami.
Zza pagórka widać już było dach domu. Uśmiech sam wypłynął na twarz, słonko rozgrzewało mnie z nieba, a wesołość od środka, od duszy. Świat może być piękny!!!
Jakby dopełniając tą sielankę w powietrzu, na skrzydłach słabego wiatru płynęły radosne nuty wygrywanej na skrzypcach melodyjki...

LCF
06.2007
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bury_wilk · dnia 19.12.2007 16:42 · Czytań: 1606 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 84
Komentarze
milla dnia 17.01.2008 15:41 Ocena: Bardzo dobre
Ten tekst przeczytałąm dużo wczesniej. TYlko widzisz, kłopot z Twoimi kawałkami jest taki, ze ciężko się je komentuje:). OCzywiście nie sa słabe. OScylują pomiędzy piatką, a szóstką i dlatego tak cieżko się do nich ustosunkować, przynajmniej mnie.
PISzesz bardzo dobrze, czyta się płynnie, fajnie malujesz obrazy. Ale ja w to jakoś nie do konca wchodze. Jestem jakby obok i to trochę przeszkadza.
POza tym często mam wrażenie...kurde nawet nie umiem w pełni oddać, o co mi chodzi:)...jak dla mnie tekst jakoś nie stanowi całości. Mam wrażenie, ze jest to obrazek wyjęty z ramek i czuję pewien niedosyt. To już koniec? - czesto się dziwię.
Czegoś jeszcz ebrakuje, ale nie wiem teraz. To są oczywiscie niuanse.
ocena 5
bury_wilk dnia 18.01.2008 07:46
Zawsze czegoś brakuje, bo do doskonałości droga daleka i wyboista :D
Znów kwestia wyjęcia z ram. Myślę, że ten konkretnie efekt wypocenia można potraktować dwojako. Albo jako samodzielny tekst i wówczas tego, co było przed rozpoczęciem akcji, jak i po niej, można się trochę podomyślać, albo jako fragment pewnej całości na którą składają się inne opowiadania, potraktowane nieco metaforycznie.
To, że czytelnik jest jednak obok tekstu i go nie czuje, to w pewnym sensie porażka. Muszę nad tym pomyśleć...

p.s. ale wrzuciłem też teksty, które zaczynają się i kończą... choć przyznaję, że z reguły tak, by był możliwy ciąg dalszy :)
milla dnia 18.01.2008 09:11 Ocena: Bardzo dobre
To moze to jest wałsnie to. Jelżeli zaznaczysz, że tekst jest fragmentem, to w sumie wiadomo, zę ma prawo jakby być urwany, że kolejne cześci coś doświetlą.
MOże warto zaznaczać, że jest to fragment?
POZdrawiam.
bury_wilk dnia 18.01.2008 10:22
To nie zupełnie tak :)
Opowiadanie jest całością, ale całością będącą częścią pewnego ogólnego obrazu nakreślanego w różnym czasie, przez różne teksty. Więcej nie tłumaczę, bo nie chcę za bardzo się uzewnętrzniać, a to byłoby nieuniknione. Niech może trochę tajemnicy zostanie...

wyszło trochę zagmatwane :D
milla dnia 18.01.2008 13:35 Ocena: Bardzo dobre
To, ze ja nie czuję tekstu, to jeszcze o niczym nie świadczy:) Warto byłoby, żeby wypowiedzieli się inni. Sam wiesz, ilu czytelników, tyle interpretacji, itp.
POZdro
bury_wilk dnia 21.01.2008 16:45
Jasne, tyle, że inni nie bardzo się kwapią :(
valdens dnia 21.01.2008 17:39 Ocena: Bardzo dobre
Hehe, mi się podoba :D A najlepszy ten fragment jak diabeł zaczyna grać, a ludź zaczyna tańcować hehe. I jak diabeł jęzorem muchę chlapnął. :)
bury_wilk dnia 21.01.2008 18:35
a fragmenty owe, w założeniu, nie miały być bez znaczenia...
:)
ginger dnia 08.05.2008 14:14 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobrze się czyta, choć ja też wolę, jak opowiadania kończą się w miarę przejrzystym rozwiązaniem. Chociaż główkowanie nad tym, co będzie dalej, też bywa przyjemne...
Poza tym muszę dodać, że niektórzy mają tu wybitny talent - w ich opowiadaniach nawet diabła darzy się sentymentem, a czasem można go też polubić.
Poza tym w "Pogięło Cię!?", "Cię" powinno być z małej litery, bo to nie list przecież...;)
bury_wilk dnia 11.05.2008 00:41
A tu nie ma przejrzystego rozwiązania?
Cię... - jak by to ująć, możesz mieć rację... :p

No i odnośnie środka komentu... Nie chciałbym i jestem od tego naprawdę daleki, żeby próbować umoralniać i mówić o tym, co dobre i złe, ale trochę mnie przeraża odbiór diabła w tym opowiadaniu. Może i on sprawia wrażenie sympatycznego i nawet zabawnego, ale czy na prawdę nie widać, że to jest skórwysyn???
ginger dnia 11.05.2008 00:47 Ocena: Bardzo dobre
Oh! Jak miło, że mogę mieć rację;)
No ja wymyśliłam przynajmniej dwa możliwe scenariusze tego, co się wydarzy za chwilkę.
Hmm... Zawsze myślałam, że "skurwysyn" pisze się przez "u", a nie "ó"... No widać, że jest postacią negatywną, ale mimo wszystko jest jakiś taki, z tymi swoimi skrzypkami... Taki, że ja też mogłabym sobie z nim pogadać:)
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:15
W tym tkwi jego siła, a to "ó", to pewnie też jego sprawka :p

Dobra, z tą racją sie pomyliłem, nie możesz jej mieć :D
ginger dnia 11.05.2008 01:19 Ocena: Bardzo dobre
Jak to nie mogę...? Ja nie tylko mogę, ale ja ją mam. Rację oczywiście... I mi proszę tutaj autorytetu nie podkopywać;)
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:22
Hmmm, powiedzmy, że tym razem sprezentowałem Ci jednorazową licencję na rację, ale pamiętaj, to już ostatni raz!!! ;)
ginger dnia 11.05.2008 01:26 Ocena: Bardzo dobre
Hmm... Aż nie wiem, co powiedzieć... Muszę się chyba bardziej starać, żeby na przyznawanie mi racji zasłużyć...:D
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:28
O tak, musisz się starać :D
ginger dnia 11.05.2008 01:29 Ocena: Bardzo dobre
Tak to już jest, że ja się muszę starać, a efektem są "jednorazowe licencje"...
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:31
Wiesz, Moja Słodka, lepsza licencja jednorazowa, niż żadna...
ginger dnia 11.05.2008 01:33 Ocena: Bardzo dobre
Co racja, to racja... I słodka jestem... Tylko się cieszyć:D
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:34
Zatem cieszmy się :)

p.s. tak naprawdę, to od słodyczy wolę trochę pikanterii...
ginger dnia 11.05.2008 01:36 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Każdą radość mi zepsuje, no...
bury_wilk dnia 11.05.2008 01:37
Taka już moja podła natura... podła, czy może raczej rogata?...
ginger dnia 11.05.2008 01:40 Ocena: Bardzo dobre
A tego to ja jeszcze nie wiem... Chociaż skłaniałabym się raczej ku rogatej...:D
bury_wilk dnia 11.05.2008 11:46
może słusznie...
ginger dnia 11.05.2008 12:40 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Może... Może nawet za to "słusznie" zasłużę na jakąś dłuższą licencję...
bury_wilk dnia 12.05.2008 11:07
nie przesadzasz z roszczeniami?
:p
ginger dnia 12.05.2008 12:21 Ocena: Bardzo dobre
Phi! Nawet się jeszcze dobrze nie rozpędziłam:D
bury_wilk dnia 12.05.2008 12:45
Na razie ograniczmy się do krótkich licencji jednorazowych. Jeślii to będzie się sprawdzać, to pomyślimy o rozszerzeniu oferty
ginger dnia 12.05.2008 12:47 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Wyczuwam brak zaufania do mojej skromnej osoby...
bury_wilk dnia 12.05.2008 12:49
ależ skąd...
:p
ginger dnia 12.05.2008 12:55 Ocena: Bardzo dobre
A jednak...
bury_wilk dnia 12.05.2008 13:30
niemożliwe...
ginger dnia 12.05.2008 13:35 Ocena: Bardzo dobre
Niby dlaczego...?
bury_wilk dnia 12.05.2008 14:25
Jak mawiali Starożytni Ludzie Radzieccy: "Bo nie"

:p
ginger dnia 12.05.2008 14:28 Ocena: Bardzo dobre
Wiesz... Odpowiedź "bo nie" bywa satysfakcjonująca tylko i wyłącznie u kobiet, i to też tylko raz w miesiącu;) Więc stanowczo domagam się innej;)
bury_wilk dnia 12.05.2008 14:31
Napisz stosowny, oficjalny postulat. Obiecuję go rozpatrzeć w terminia wynikającym z nazwy, czyli nie wcześniej, niż po stu latach :D
ginger dnia 12.05.2008 14:39 Ocena: Bardzo dobre
Ech... Ja tego nie dyżyję, a Ty to już w ogóle...:p Więc poczekam na jakąś rozsądniejszą propozycję...:)
bury_wilk dnia 12.05.2008 14:55
słusznie... poczekasz :D
ginger dnia 13.05.2008 11:53 Ocena: Bardzo dobre
Czekam, czekam, i czekam, a tu nic...:p
bury_wilk dnia 16.05.2008 12:18
nie było mowy o tym, ile czasu masz czekać...
ginger dnia 16.05.2008 12:58 Ocena: Bardzo dobre
No ja miałam nadzieję, że krócej niż tydzień...:p
bury_wilk dnia 16.05.2008 13:23
ech, nadzieja...
cóż mi zostaje, rzeknę Ci jeno, dzieweczko: "nadziei nie trać!" :p
jak nie w tym tygodniu, tow następnym, a jak nie w następnym, to jeszcze w następnym... ... ... ... ... ...
ginger dnia 16.05.2008 13:36 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... To nie brzmi pocieszająco. Ale dam radę:D Ja w czekaniu całkiem niezła jestem:p
bury_wilk dnia 16.05.2008 14:11
To się cieszę :)
ginger dnia 16.05.2008 14:16 Ocena: Bardzo dobre
Coś mi się widzi, że moje pokłady cierpliwości mi się przydadzą:p
bury_wilk dnia 16.05.2008 14:52
Mnie też się tak widzi, ale nie chcę Cię zniechęcać :p
ginger dnia 16.05.2008 15:02 Ocena: Bardzo dobre
Wcale nie zniechęciłeś. Ani odrobinkę...:p
bury_wilk dnia 16.05.2008 15:08
ufff, już się zacząłem martwić :p
ginger dnia 16.05.2008 15:16 Ocena: Bardzo dobre
Jakoś w to twoje martwienie nie do końca wierzę...:D
DamianMorfeusz dnia 16.05.2008 15:38 Ocena: Bardzo dobre
Co racja, to racja - tekst wyrwany skądś, nie wiadomo o co i po co :)
Ale z racji tego, że jest przyzwoity, to oceniam na bdb :)
bury_wilk dnia 16.05.2008 16:22
hmm, chyba z tym wyrwaniem muszę sie pogodzić, choć ciągle uważam, że nie każdy tekst musi się zaczynać od tego, że na początku był chaos (względnie jakaś materia, czy inny wielki wybuch) i że na końcu też będzie coś w ten deseń... Ale jeśli nawet jako "wyrwany" podoba się, to się cieszę i merdam uszami :)

Ginger, czy te oczy mogą kłamać?...
ginger dnia 16.05.2008 16:26 Ocena: Bardzo dobre
Oczy nie, ale właściciel...:p
bury_wilk dnia 16.05.2008 16:28
cóż za podłe insynuacje...
ginger dnia 16.05.2008 16:53 Ocena: Bardzo dobre
Wcale nie podłe, i żadne insynuacje. Ja tylko się zgodziłam, że te oczy kłamać nie mogą, i wysnułam pewne przypuszczenie, co do właściciela tychże oczu... Oczywiście mogę się mylić...
bury_wilk dnia 16.05.2008 17:00
oczywiście sie mylisz :p
ginger dnia 16.05.2008 17:01 Ocena: Bardzo dobre
Skąd ja wiedziałam, że właśnie takie zdanie przeczytam...?:D
bury_wilk dnia 16.05.2008 17:02
no nie wiem, może jesteś prorokiem?
ginger dnia 16.05.2008 17:04 Ocena: Bardzo dobre
Taaa... Jasnowidzem jakimś albo inną czarownicą...:p
pw dnia 16.05.2008 18:22
mały czacik w komentarzach widzę :) no aż dziw, że się nikt nie pogniewał :p
DamianMorfeusz dnia 16.05.2008 19:16 Ocena: Bardzo dobre
Bo są zabawne, a jak przejdą z tym na czata albo gg czy cosik, to z czego będę się śmiał? :)
bury_wilk dnia 16.05.2008 20:28
A kto miałby sie pogniewać? Nie zaśmiecamy tematów innych autorów, tylko swoje własne, to co to komu szkodzi? :) ...zwłaszcza, że merytorycznych dyskusji nie ma za wiele.

pw, a skoro już zajrzałeś, to choć napisz, czy opowiadanie Ci się podobało :D
bury_wilk dnia 17.05.2008 10:45
Ginger, kwiecie majowego poranka, tak sobie myślę iż zważywszy na powyższe pokusić się musimy przy najbliższej okazji o uczoną, merytoryczną i błyskotliwądyskusję nie odbiegającą od tematu :p
ginger dnia 17.05.2008 10:54 Ocena: Bardzo dobre
Oj nie ma się o co gniewać. A skoro znalazła się chociaż jedna osoba, której sprawia przyjemność czytanie tego, to już w ogóle...;)
Hmpf... Ja myślę, że przecinki i literówki mogą być świetnym tematem na takową dyskusję. Bo jak się okazało, ja mam z nimi problem, więc możesz mnie Wilku pouczać do woli:D
bury_wilk dnia 17.05.2008 11:33
Jak sam je znajdę...
Bardziej myślałem o głębi tekstów, podtekstach, metaforach, symbolach i innych takich wyższych ważnościach :p Ale zobaczymy, zobaczymy...
ginger dnia 17.05.2008 11:35 Ocena: Bardzo dobre
To musisz napisać coś nowego pełnego wyższych wartości, to będziemy dyskutować:D Chyba, że zabiorę się za jakieś Twoje wcześniejsze opowiadania;)
bury_wilk dnia 17.05.2008 11:46
zabierz się zabierz :D bo zanim coś napiszę, to potrwa...
ginger dnia 17.05.2008 11:54 Ocena: Bardzo dobre
Hmpf... Wobec tego nie mam wyjścia...:)
bury_wilk dnia 17.05.2008 12:31
nie no, niby jakieś tam masz...
ginger dnia 17.05.2008 13:21 Ocena: Bardzo dobre
No właśnie... Niby...:p Poza tym już za późno, bo zaczęłam czytać:D
bury_wilk dnia 18.05.2008 11:28
I to jest słuszne podejście do życia :D
ginger dnia 18.05.2008 14:23 Ocena: Bardzo dobre
Czytanie Twojej twórczości...? Tak, też uważam, że jest jak najbardziej słuszne...;)
bury_wilk dnia 18.05.2008 22:40
no ba :p
wiewioorka dnia 26.06.2009 12:41
"(...)WIEM! CZART TAK DŁUGO BĘDZIE
HUŚTAWKĘ HUŚTAĆ, NIEŚĆ,
AŻ SKOSI MNIE W ROZPĘDZIE
ZAMACHEM GROŹNA PIĘŚĆ.

AŻ PĘKNIE SZNUR Z KONOPI
PODNOSZĄC MNIE POD STROP
AŻ MI POD CHWIEJNE STOPY
PODWINIE SIĘ MÓJ GLOB.

PRZEZ JODŁĘ FIKNĘ NAGLE
I ŁBEM O ZIEMIĘ TRACH!
WIĘC HUŚTAJ, HUŚTAJ DIABLE
WCIĄŻ WYŻEJ, WYŻEJ...ACH!"
bury_wilk dnia 26.06.2009 14:28
he he, pięknie, pięknie :)
wiewioorka dnia 26.06.2009 14:46
Niestety to nie moje tylko Fiodora Sołoguba...Moje spotkanie z poezją skończyło się 12 lat temu na wierszu o Leninie...I tak być może umarł wielki talent poetycki
bury_wilk dnia 26.06.2009 14:52
ale za to Lenin pozostał wiecznie żywy :D
gabstone dnia 06.07.2009 21:25 Ocena: Świetne!
Dużo w tym opowiadaniu z Ciebie... Dobre piwo, kawał diabła, brak anioła:) Złośliwy kawał sukinsyna z tego diabła, trzeba przyznać, choć wydaje się być "sympatyczny" i "koleżeński". Tyle, że jak przeczytałam po raz enty, to wcale mi nie do śmiechu. Bo w założeniu jednak to opowiadanie chyba nie miało być śmieszne? Bliskie spotkania trzeciego stopnia nie zdarzają się Twojemu bohaterowi przypadkowo, więc jak zwykle "diabeł tkwi w szczegółach". Oj bury, raz być coś napisał, nad czym łba bym nie musiała sobie łamać;)
bury_wilk dnia 06.07.2009 21:44
No tkwi w szczegółach, tkwi :)
i fakt, ze diabeł tylko z pozoru miał być milaśny, natomiast nie prawda, że brak anioła :D
Co dodać, że dużo mnie... no dużo, że nie śmieszne, to też prawda, acz mimo tego, że szans na szczęśliwe do końca rozwiązanie nie widać, to jednak jest dość optymistycznie :) ... jak na mnie :D
A łba Gabuszko łamać nie trzeba... co najwyżej można :)
gabstone dnia 06.07.2009 21:51 Ocena: Świetne!
Oj wiem, że anioł jest w cieniu:) Chodziło mi o to, że choć raz kobieta jest ważna, może nawet najważniejsza, ale nie widać jej tutaj, pozostaje postacią domyślną.
bury_wilk dnia 06.07.2009 21:54
tak mi się zdaje, ze dość często najważniejsze zostaje w cieniu...
Usunięty dnia 22.12.2009 15:10 Ocena: Dobre
Eh, niech Ci będzie.

Według mnie, jest to opowiadanie, o tych rzadkich i krótkich chwilach, kiedy wydaje się, że wszystko już będzie dobrze. O chwili nadziei, że po długiej wędrówce znalazło się już swoje miejsce. O chwili siły i przekonania, że można podołać każdemu kamieniowi.

Z tym, że chyba obydwoje wiemy, że to są tylko chwile i zawsze jest jakieś "potem"...

Jak już Ci mówiłam, to nie był dla mnie odpowiedni moment na to opowiadanie. Odbiło się od muru, bo chociaż je zrozumiałam i poczułam, to jednak ja jestem teraz w "potem"...
bury_wilk dnia 23.12.2009 22:23
Z jednej strony rozumiem, z drugiej, to chyba jednak nie jest super tekst, bo taki potrafiłby śnianę choć nadkruszyć :)
Wasinka dnia 04.01.2012 23:40
A tutaj to już bardziej pogodnie. I diabeł w bezradnosci swojej niepocieszony... I niech taki zostanie.
Pozdrawiam wiosenno-styczniowym księżycem.
bury_wilk dnia 05.01.2012 08:08
Ech, gdzie ten księżyc?... Chyba diabeł ogonem przykrył...
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/05/2022 00:14
Przeczytałam po raz wtóry i teraz nie jestem pewna co do… »
wolnyduch
24/05/2022 23:08
Wymowny i bardzo smutny wiersz, ale na szczęście nie każdy… »
wolnyduch
24/05/2022 22:36
Wiem, wiem :) Literówki to moja specjalność, niestety,… »
Kobra
24/05/2022 22:10
Super. Każdy wers nie pozwalał się oderwać. Są emocje. I jak… »
Kobra
24/05/2022 22:08
Aj - dubek, literówka. Miało być dubel :) »
wolnyduch
24/05/2022 18:43
Takie bonusy, to, msz głównie wśród celebrytów można… »
wolnyduch
24/05/2022 18:38
Witaj Lilko To pewnie przez tego kosa, takie, a nie inne… »
wolnyduch
24/05/2022 18:36
Niezwykle ciekawy wiersz, o smutnym zabarwieniu,… »
Lilah
24/05/2022 15:58
Kurczę, i mnie się mrówki przywidziały, coś w tym jest.:)»
Lilah
24/05/2022 11:46
Uśmiechnęłam się szeroko, czytając Twój komentarz, tetu -… »
FrancodeBies
24/05/2022 08:46
Dziękuję za wizytę. Nie jest łatwo być sobą, a według… »
wolnyduch
24/05/2022 00:01
Świetny wiersz, poruszający i nawiązujący do aktualnych… »
wolnyduch
23/05/2022 23:53
Ciekawie o transformacji, lubię takie esencjonalne wiersze,… »
wolnyduch
23/05/2022 23:37
No nie wiem czy nie ma, jeśli wierzymy np. w Boga, to… »
wolnyduch
23/05/2022 23:25
Ja bardzo lubię takie "tasiemce" miniaturki mają… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:30
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas