Ballada - bury_wilk
Proza » Obyczajowe » Ballada
A A A
To, że szwędacy istnieli, to najwyraźniej był błąd któregoś z bogów, albo raczej bogiń. Może jakaś chwilowa zachcianka, ot, taki kaprys, może głębsza myśl porzucona w pół drogi, może efekt niezdecydowania, dość, że na pewno nic przemyślanego. Szwędacy nie byli źli, okrutni i bezwzględni, nie byli potworami, ani nie tworzyli potworów. Nie w tym rzecz. Bardziej chodzi o to, że byli niepotrzebni. Zupełnie. Nikomu i niczemu. Żaden szwędak nigdy, tak na prawdę się nie przydał, nie wpłynął na bieg historii, nie odkrył nic, co przysłużyłoby się cywilizacji (a nawet jeśli odkrył, to zachował to dla siebie), nie dawał ludziom szczęścia, nie uczył, nie leczył. Nie pomagał słabszym, nie ginął w bitwach, nie chronił zwierząt, ani nawet nie uprawiał roślin. Nie był potrzebny nawet sobie samemu. Zbędny.
No, ale istnieli i jakoś ziemia znosiła ich obecność. Nie szkodzili nikomu, więc jeśli przypadkiem nie wpadli w kłopoty, to mogli się tułać ile tylko chcieli.
Północnice widywało się rzadko. Stroniły od siebie nawzajem, chadzały własnymi drogami i było ich bardzo niewiele. Miały swoje własne problemy, swoje tajemnice i fascynacje, swoje odludzia i wiedzę. Jednak północnice zawsze się w jakiś sposób przydawały. Jeśli nikt im nie zrobił krzywdy, nie szkodziły ludziom, za darmo rozdawały uśmiechy i nadzieję. Ponadto każda miała jakiś talent i potrafiła poświęcić się do reszty po to, by w jakiejś misji, ten talent służył innym. Północnice były płoche, powabne i ulotne. Były nieostrożne, nieodpowiedzialne i wolne. Były jedyne w swoim rodzaju.
Może w innych czasach czczono by je jako boginki, czy rusałki, może uznawano by za osoby święte lub pośredniczki między ludźmi a bogami. Szukano by u nich pomocy i opieki. Ale świat był, jaki był i północnice żyły sobie obok innych, nierozumiane i niedoceniane. Na szczęście, przynajmniej od czasu do czasu, potrafiły docenić same siebie.

Gdzieś daleko, całkiem blisko, jest mój świat. Ogień grzeje, woda chłodzi, w sercu iskra, w duszy mgła, w głowie wiara. "Nie" znaczy "nie", a "tak", znaczy "tak". Droga wije się po świecie, mrok tajemny, światło życia, gęsty las. Kobiety są Piękne, a mężowie szlachetni i choć diabeł gra na skrzypcach, a wilk wyje pieśń posępną, w nim jest bezpieczne siedlisko, nie ma wad. To mój świat.

Przeklęta kraina. Ziemia nieurodzajna, nie ma bogactw, nie ma szlaków, nie ma miast, nie ma prawa. Tylko lasy i łąki, góry i doliny. Strumyki i rwące potoki. Mnóstwo zwierząt, niebezpieczeństw, jakiś stworów tajemnych, co to ich nikt nigdy nie widział i tylko od czasu do czasu, jakaś biedna wioska, stada owiec, lub samotne świątynie. Kraj, co prawda piękny, można by rzec - urokliwy, ale mało potrzebny komukolwiek. I chyba właśnie dlatego szwędacy ciągnęli tu z najdalszych nawet okolic. Dobrze, że nie było ich dużo, bo całkiem zadeptaliby te niskie szczyty i łagodne zbocza.
Loki przybył z bardzo dalekiego, wielkiego miasta. Miasto słynęło bogactwem, cudami świata, wyrafinowanym gustem i pychą. Gdyby tylko się uprzeć, to Loki mógłby po nim włóczyć się bez końca. Ale się nie upierał. Usłyszał legendę, a może przeczytał baśń o odległych krainach i zapragnął je zobaczyć. Gdyby był potrzebnym człowiekiem, to zwalczyłby to w sobie i zajął się pracą, ale Loki był szwędakiem. Nie wiedział gdzie ma iść, ale poszedł i, co ciekawe nawet udało mu się dotrzeć.
Nie znał gór, nie potrafił kierować się gwiazdami ani stronić od niebezpieczeństw, ale miał trochę szczęścia. Nie zginął po drodze, nie wszedł w drogę zbójcom, a wilki nie wpadły jeszcze na jego trop. Dzięki temu szwędał się, gdzie oczy akurat poniosły. Ktoś go czasem przygarnął na wieczór, by posłuchać opowieści i pieśni, ktoś inny dał mu chleb w zamian za wystruganą fujarkę. Kiedy indziej znalazł dziuplę z miodem, lub niepilnowane pole marchwi.
Teraz jednak Loki się zgubił. Nie jadł ponad dzień, nie wiedział, gdzie jest, a noc w ciemnym lesie napawała go jeśli nie strachem, to przynajmniej niepokojem. Napadł go wychudzony upiorzec, ale na szczęście sam był zbyt słaby, by odebrać szwędakowi jego nieistotny żywot. Loki stoczył zwycięską bitwę i mimo, że ranny, mógł odejść w chwale i glorii. Szkoda, że widziało to tylko kilka drzew.

Gdzieś daleko, całkiem blisko, jest mój świat. Ogień grzeje, woda chłodzi, w sercu iskra, w duszy mgła, w głowie wiara. "Nie" znaczy "nie", a "tak", znaczy "tak". Droga wije się po świecie, mrok tajemny, światło życia, gęsty las. Kobiety są Piękne, a mężowie szlachetni i choć diabeł wciąż przygrywa, a wilk wyje pieśń posępną, w nim jest bezpieczne siedlisko, nie ma wad. To mój świat.

Trafił przypadkiem, zapukał, a ona otworzyła. Trochę jej przeszkodził, bo akurat czarowała, czytała tajemne księgi i latała na miotle, ale, co tam. Mogła do tego wrócić każdej innej nocy. Dała mu jeść. Ciepła kasza, potrawka z królika i napar z tajemnych ziół. Uczta, jak na te dzikie okolice, niemalże wykwintna. Przy chybotliwie żółtym płomieniu świec, północnica opatrzyła rany, upiła swojego gościa i ułożyła do snu. Pozwoliła, by zmęczone powieki zamknęły się, nie doceniając uprzednio jej urody, a zaciśnięte z bólu usta nie podziękowały za pomoc. Niech śpi, niech zbiera siły. Może nim odejdzie gnany północnym wiatrem, może opowie jej coś ciekawego, lub po prostu chwilę porozmawia?
Loki spał, a Gabi wróciła do swoich nocnych tajemnic. Wzywała dobre duchy i złe demony, śpiewała z elfami i tańczyła nago na zroszonej łące. Poszła spać po świcie.
W dzień wybrała się do wioski. Może nie musiała, może nikt na nią nie czekał, ale chciała. Potrafiła leczyć i wiedziała, że może się przydać. Pomogła kilku dzieciom, kobiecie w połogu i pasterzowi, który chronił owce przed wilkami. Zaleczyła otarcia, dziecko urodziło się zdrowe, a ciało bez ręki i z bezwładnymi nogami nie umarło. Gdy wróciła, Loki siedział przed chatą. Nie odszedł.
-Nigdy nie spotkałem północnicy- powiedział zupełnie normalnym tonem, tak, jakby z gospodynią samotnej chaty był na "ty" przynajmniej od kilku lat. -Myślałem, że będziesz miała włosy krucze, lub słoneczne, ty masz kasztanowo płomienne. Myślałem, że będziesz miała oczy niebieskie, lub piwne, ty masz zielone. Myślałem, że... Nigdy nie spotkałem północnicy.
-Teraz już spotkałeś- odparła bez emocji, za to z uśmiechem, który towarzyszył im obojgu do końca dnia. Była wieczerza i było dużo wina. Ona marzyła, mówiła o fantazji, tajemnicach i wiedzy, on opowiadał, co widział, co kochał i co chciałby zobaczyć. Upoili się słowem, uśmiechem i winem.

Gdzieś daleko, całkiem blisko, jest mój świat. Ogień grzeje, woda chłodzi, w sercu iskra, w duszy mgła, w głowie wiara. "Nie" znaczy "nie", a "tak", znaczy "tak". Droga wije się po świecie, mrok tajemny, światło życia, gęsty las. Kobiety są Piękne, a mężowie szlachetni. Diabeł jednak gra na skrzypcach, a wilk wyje pieśń posępną, niebezpieczne to siedlisko, ale... nie ma wad. To mój świat.

Szwędak spał obok północnicy. Miał ją na wyciągnięcie ręki, lecz jej nie dotknął. Była snem, wizją, ideałem. Nie chciał, by stało się to, po prostu częścią przemijającego świata. Wolał tęsknić i marzyć.
Zwykła kobieta powiedziałaby Lokiemu, że jest tchórzem i gdyby on był zwykłym mężczyzną, to miałaby rację. Ale Gabi nie była zwykłą kobietą, a on był szwędakiem. Północnica rozumiała go. Swoich myśli nie obnażyła. Może z dumy, może z ostrożności, może ze strachu. Mimo to połączyła ich wesołość, północny wiatr, marzenia i wycie wilka. Oboje mieli dusze pełne żalu i smutku i oboje dużo się śmiali. Loki żył niepotrzebny, Gabi nikt nigdy nie docenił, za to, że do czegoś się przydawała. Loki nienawidził ludzi, ale w nich wierzył, Gabi chciała żyć bez ludzi, ale pragnęła im pomagać. Tańczyli ze sobą i pili wino, a gdy zimnego wieczora przemoczył ich deszcz, ogrzewali się wzajemnie płomieniem, który płonął w ich sercach. Byli gotowi spalić świat, ale nie chcieli. Woleli siedzieć gdzieś w górach i patrzeć na gwiazdy.
Loki kochał północnicę, ale o tym nie wiedział. Gabi nie wiedziała, że nienawidzi szwędaka.

Gdzieś daleko, całkiem blisko, jest mój świat. Ogień grzeje, woda chłodzi, w sercu iskra, w duszy mgła, w głowie wiara. "Nie" znaczy "nie", a "tak", znaczy "tak". Droga wije się po świecie, mrok tajemny, światło życia, gęsty las. Kobiety są Piękne, a mężowie szlachetni. Ech, gdyby tylko diabeł nie grał, a wilk nie wył swej pieśni posępnej, w nim jest bezpieczne byłoby siedlisko, nie byłoby wad. To mój świat.

Szwędak powiedział północnicy, że jest piękna i podziękował za pomoc. Odkrył w niej to, co powinno być dumą każdej kobiety, a ona doceniła komplement. Polubili się, ale nie byli sobie pisani.
Loki odszedł na wschód, bo akurat tam go jeszcze nie było. Potrzebował znów posłuchać wiatru, potrzebował samotności, wędrówki i przestrzeni.
Gabi została, by móc schodzić do wioski i leczyć ludzi, a nocami, w zaciszu swojego domku czarować i zgłębiać wiedzę.
Szkoda, że nie mogli się kochać. Może wtedy ona poczułaby się bardziej spełniona i nie czekałaby jej smutna starość. Może wtedy jego, nie zjadłyby wilki. Szkoda. No, ale wszystko było jasne od początku. Ona była północnicą, on szwędakiem, a świat był po prostu zwyczajny. Żadne z nich nie miało przyszłości.

Przy blasku księżyca ludzie nucili prostą piosenkę. Wsłuchiwali się w legendę, w mit. Dzieci czekały na szczęśliwy koniec, a dorośli -po prawdzie -trochę przysypiali.
Noc musiała trwać, księżyc musiał świecić.
Mercedes zamknęła drzwi swojego domu, zapaliła świece. Chciała zapomnieć o Jimie, który odszedł poprzedniego wieczora. Na stole leżał list i pordzewiały kluczyk. Wcześniej ich nie było, więc ciekawa, szybko sięgnęła po dziwne przedmioty. Przeczytała.
"Nie potrzebujesz mnie, a świat nie potrzebuje nas. Jednak, jeśli chcesz, zróbmy coś szalonego. Stańmy światu naprzeciw, z płonącą żagwią w ręce. Ten klucz otwiera zamek i kłódkę. Gdy zechcesz otworzyć zamek, uchylą się drzwi do mojej wymarzonej krainy. Wejdź i czuj się jak u siebie. Zawsze będziesz miła memu sercu, zawsze będziesz miłym i oczekiwanym gościem. Nie znajdziesz w mojej krainie złota i kariery, ale znajdziesz prostotę, uczciwość, spokój i piękno. Kłódka zamyka klatkę, w której czeka gołąb. Jeśli zapragniesz, wyślij skrzydlatego posłańca, a wyjdę ci naprzeciw, by cię powitać i ugościć. Wypuść gołębia, a trafi on do mnie i tylko do mnie.
Przyjdź, zapraszam, czekam"
Mercedes zamyśliła się. Jednak była inna droga. Nie wiadomo, dokąd prowadziła, ale była. Było ryzyko, ale i szansa i nadzieja. Mimo tego, że była północnicą, a Jim był szwędakiem.
Wystarczyło przekręcić zardzewiały klucz i wysłać gołębia...

LCF
12.2005
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
bury_wilk · dnia 19.12.2007 16:42 · Czytań: 1269 · Średnia ocena: 4,4 · Komentarzy: 59
Komentarze
valdens dnia 02.05.2008 15:38 Ocena: Świetne!
Ja nie rozumiem dlaczego tu nie ma żadnych komentarzy :/
Przecież ta "Ballada" powinna być dla każdego miłośnika fantasy (ja do nich nie należę) pocieszeniem, iskierką nadzieii, że ich ulubiony gatunek tak szybko się nie wypali i nie zginie.
bury_wilk dnia 02.05.2008 17:13
tak myślisz?
nie planowałem tak uniwersalnego przesłania, a przynajmniej nie w gestii fantasy...
No dobra, póki jestem pijany, to powiem szczerze. Nie lubię pisać wprost i ten tekst jest metaforą, ale wcale nie fantastyczną. Opowiada o spotkaniu pewnej przeklętej wiedźmy i pewnego równie przeklętego...
No, to starczy szczerości. Oprócz tego, to miało być coś trochę jak baśń, coś trochę, jak sam nie wiem co. Fajnie, że Ci się spodobało, nawet, jeśli nie lubisz postaci i scenerii fantastycznych (Bieszczady :p )...
valdens dnia 02.05.2008 17:47 Ocena: Świetne!
No i może właśnie w tym sęk, że zasadza się na autentycznie niespełnionej miłości szwędaka do północnicy z krwi i kości. Może właśnie dlatego mi się to podoba i może dlatego nie podobają mi się te fantasy, które ulepiono z materiałów syntetycznych. Sam tego nie wiem, ale może tak być.
ginger dnia 02.05.2008 17:52 Ocena: Świetne!
Jestem grzeczną dziewczynką, więc skorzystałam z Twojego zaproszenia, że tak to ujmę, i zabrałam się za czytanie Twoich opowiadań. Chyba wybrałam dobre, bo jestem zachwycona i czym prędzej zaglądam do pozostałych.
Z tego opowiadania bije jakiś spokój, który bardzo mi się podoba. I nadzieja na lepsze jutro... Lubię opowiadania w takim klimacie (trochę grozy, trochę tajemnicy, krainy nieznane), niestety są poza moim zasięgiem twórczym, więc pozostaje mi "ochanie" nad Twoimi:)
valdens dnia 02.05.2008 18:04 Ocena: Świetne!
A jesteś aż tak grzeczną dziewczynką, że do mnie też przyjdziesz, jak zaproszę? B)
ginger dnia 02.05.2008 18:25 Ocena: Świetne!
Jeśli ładnie zaprosisz, to owszem:)
valdens dnia 02.05.2008 18:52 Ocena: Świetne!
"Sto gorących słów, gdy na dworze mróz, w niewyspaną noc - jeden koc..." ;) Niewiele Ci mogę dać, ale wpadnij, może wystarczy.
ginger dnia 02.05.2008 19:16 Ocena: Świetne!
Bo się zarumienię... Hmm... Wobec tego zajrzę z rozkoszą, tylko musisz mi powiedzieć, od czego mam zacząć, żebym znowu nie została posądzona o sugerowanie się słówkami na "e" bądź ich pochodnymi;)
valdens dnia 02.05.2008 20:18 Ocena: Świetne!
To ja Ci dam taką radę: Trzymaj się z dala od "Ewangelii Gwałtu", bowiem może się to skończyć trwałym urazem do autora, a nie wszystkie moje opowiadania są takie obleśne.
Aha i wolałbym żebyś wybrała raczej coś od "Ew. Gw" w stronę nowszych, czyli do góry, a nie starszych (bo tych mi wstyd), ale też nie radzę najnowszych, bo ostatnio pozwalałem sobie na eksperymenty. Nie każdy mówi, że ich wyniki są pozytywne :D

Wilk, wybacz prywatę w Twoim lesie i sorry, że Ci odbiłem czerwonego kapturka. Życie ;)
bury_wilk dnia 02.05.2008 22:00
Życie powinno wygrywać, a wiadomo, że wilk i Czerwony kapturek nie mają przyszłości...
ginger dnia 02.05.2008 22:23 Ocena: Świetne!
A widziałeś "Prawdziwą historię Czerwonego Kapturka"...? Chyba taki tytuł to miało...;) W życiu, jak w bajce, wszystko jest możliwe.
bury_wilk dnia 02.05.2008 22:28
niby tak, ale wciąż mam wrażenie, że "związek" z wilkiem, to porażka z definicji
ginger dnia 02.05.2008 22:35 Ocena: Świetne!
Hmpf... Skoro już przechodzimy do definicji... A tym bardziej definicji związku... To jest ich tyle, ilu ludzi. Tak sądzę. Tylko w końcu trzeba iść na kompromis i znaleźć wspólny mianownik definicji swojej i tego drugiego człowieka. Poza tym ktoś, kto wie, jak się do rzeczy zabrać, nawet wilka ułagodzi i oswoi.
bury_wilk dnia 02.05.2008 22:43
Nie twierdzę, że nie ma osoby, która wilka oswoi...

ale na słowo kompromis wilk odgryza wyciągniętą dłoń... i ma rację...
ginger dnia 02.05.2008 22:53 Ocena: Świetne!
Po pierwsze, zależy jaki wilk. Po drugie, że od razu nie odgryzie, tylko zrobi małą krzywdę. Po trzecie, z miłości do wilka można pójść na bardzo liczne ustępstwa... A na kompromis niepożerania drugiej osoby nawet wilk chyba może pójść.
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:01
jeśli jest najedzony...
ginger dnia 02.05.2008 23:04 Ocena: Świetne!
Osoba, która będzie kochać wilka, zawsze będzie dbać o to, żeby był najedzony. Jak przestanie dbać, to znaczy, że jej już nie zależy, a wtedy wilk może ją spokojnie zjeść :]
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:12
chyba, że wilk, choć głodny, nie przestał czuć tego, co łatwo nazywać pięknym słowem na literę "K"...
ginger dnia 02.05.2008 23:17 Ocena: Świetne!
Ha! Czyli jednak wilk z miłości może iść na pewne ustępstwa. Nawet, jeśli nikt już tego od niego nie wymaga. Co oznacza, że związek z wilkiem jest nie tylko możliwy, ale może być nawet udany.
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:24
skoro tak twierdzisz...
ginger dnia 02.05.2008 23:26 Ocena: Świetne!
Jak dobrze poszukasz, to napewno znajdziesz inne optymistki mojego pokroju, które tak uważają:)
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:28
tylko, czy to dobrze?...
ginger dnia 02.05.2008 23:30 Ocena: Świetne!
Że są na świecie optymistki, czy że można się związać z wilkiem bez utraty ręki lub innych cennych kończyn?
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:32
jedno i drugie...
ginger dnia 02.05.2008 23:36 Ocena: Świetne!
Ja myślę, że dobrze. Jakbym myślała, że źle, to negowałabym własne istnienie. A do tego to ja się nie posunę...
A czy dobrze, że można się związać z wilkiem? Też dobrze. Gdyby nie było można, wilk byłby bardzo samotny i smutny...
bury_wilk dnia 02.05.2008 23:47
jakby chcieć to rozbierać na czynniki pierwsze, to można być samotnym będąc z kimś, albo na przykład można być szczęśliwym samemu, albo będąc samemu nieszczęśliwym można uchronić kogoś innego od nieszczęścia... Takie tam piardu piardu :D

chyba odeszliśmy od tematu :)
ginger dnia 02.05.2008 23:49 Ocena: Świetne!
Też mi się wydaje, że nieco zboczyliśmy... Ale jakże twórcza to dyskusja:)
No wiem, że samemu można być szczęśliwym, itd., itp., ale jednak fajnie jest mieć kogoś bliskiego, kogo nie ma się ochoty zjeść, albo czegoś mu odgryźć...
valdens dnia 03.05.2008 00:55 Ocena: Świetne!
A ja myślę (jeśli mogę się wtrącić), że jeszcze milej jest jak jednak ma się ochotę zjeść, albo odgryźć. A najmilej jak druga strona też ma taką ochotę i na dodatek trwają wyścigi, kto-kogo wcześniej połknie. No, a jak połkną się oboje dokładnie w tej samej chwili... no to co będę więcej gadał... nirwana. eh
ginger dnia 03.05.2008 08:26 Ocena: Świetne!
Hmm... Takie "metaforyczne" zjadanie może w sobie coś mieć. Ale też nie zawsze, bo może się bardzo szybko skończyć. A wtedy to zostaje już tylko kupka niedojedzonych kości.
bury_wilk dnia 03.05.2008 13:39
ale jakże szczęśliwa kupka...
ginger dnia 03.05.2008 13:43 Ocena: Świetne!
Jeśli mogę wybierać, to wolałabym być szczęśliwa mając wszystkie części siebie na swoim miejscu... "Szczęśliwa kupka" brzmi kusząco, ale jednak mimo wszystko dość dramatycznie...
bury_wilk dnia 03.05.2008 13:48
:D
ginger dnia 03.05.2008 13:51 Ocena: Świetne!
I śmieje się ze mnie... Ja jestem młodą idealistką i niepoprawną optymistką. I nie dziw się, że, przynajmniej na razie, nie chcę kończyć jako "kupka" czegokolwiek...
bury_wilk dnia 04.05.2008 20:50
Idealizm jest mi bardzo bliski, optymizm... sam nie wiem... a że skończymy jako kupka czegoś tam, to realizm :p
ginger dnia 04.05.2008 21:15 Ocena: Świetne!
Dlatego właśnie realizm jest mi daleki. Na razię kupką być nie chcę...
bury_wilk dnia 05.05.2008 12:14
Tylko w tym konkretnym przypadku nikt się Ciebie nie pyta, czy chcesz :D
valdens dnia 05.05.2008 12:21 Ocena: Świetne!
Trza przyznać, że dość oryginalna bajera, bury_wilku. "Na kupkę." Tego jeszcze nie słyszałem. ;)
bury_wilk dnia 05.05.2008 12:29
Mało jeszzce słyszałeś :D
ginger dnia 05.05.2008 12:31 Ocena: Świetne!
Wiem, że nikt nie pyta. I boleję nad tym wielce... Ale na razie, mam nadzieję, do "kupki" mi jeszcze daleko...
bury_wilk dnia 05.05.2008 13:05
nie zbadane są wyroki...
ginger dnia 05.05.2008 13:09 Ocena: Świetne!
Ależ z Ciebie bije optymizm... Ale cieszę się, że tak dobrze mi życzysz;)
bury_wilk dnia 05.05.2008 13:29
Pewnie, że dobzre Ci zyczę, niby dlaczego miałoby być inaczej? :)
ginger dnia 05.05.2008 13:35 Ocena: Świetne!
No wiesz... Próba utwierdzenia mnie w przekonaniu, że być może za kilka godzin, lub w najlepszym razie dni, zostanę tylko bezkształtną kupką, brzmi conajmniej dziwnie...;)
bury_wilk dnia 05.05.2008 13:54
Och, wcale nie chciałem Cię utwierdzać w takim przykrym przekonaniu :D Co najwyżej, celem moich lotnych wypowiedzi było zwrócenie uwagi iż takiej ewentualności wykluczyć nie można...
:)
ginger dnia 05.05.2008 14:59 Ocena: Świetne!
Hmm... Wykluczyć nie można, ale osobiście postaram się jej uniknąć. Tej ewentualności przykrej rzecz jasna...
Usunięty dnia 05.05.2008 15:11 Ocena: Bardzo dobre
Pierwsze słowa, o szwędakach bardzo dobre... potem te "rusałki" troszkę jakby powielały poprzednie słowa, nie pasowały już (a może poprostu dlatego, że nie lubię kobiet, na tyle, żeby o nich czytaćB)). "gdzies daleko całkiem blisko" Mało fajny początek ale dalej super. Coś mi nie leży w tej polnocnicy tak, że dziala mi na nerw. ale za opowiadanie ogółem powiem - Pozytywne wrazenie. Pozdrawiam!
bury_wilk dnia 05.05.2008 16:41
Hmm, północniece mogą na nerw działać, nie mówię nie...
Jaa też pozdrawiam i dzięki
DamianMorfeusz dnia 09.05.2008 18:33 Ocena: Bardzo dobre
Przypomniało mi się, jak za młodszych lat uwielbiałem czytać baśnie. Miałem dużą książkę - na okładce była chyba lisica, może nawet lisia rodzina, chyba w ubraniach. Lisica opowiada? Jaki to miało tytuł? I inna kniga, gruba, ale mniejszy format, coś z bajarką.
A teraz bury_wilk zaczarował mnie swoim szwędakiem i północnicą.
:)
A Wasze rozmowy w komentarzach mnie rozbrajają :D
ginger dnia 10.05.2008 09:50 Ocena: Świetne!
"Bajarka opowiada"... Mam to cały czas na półce. Jak byłam mała, to dziadziuś mi to czytał godzinami, a babcia się denerwowała, że już dawno powinnam spać. Piękne to były czasy...
Wiem, że to nie na temat, ale to są naprawdę absolutnie cudowne bajki...
bury_wilk dnia 10.05.2008 21:53
W ogóle bajki, a jeszcze bardziej baśnie, są super, a jeśli do tego czarują, to już nie ma co pisać, tylko czytać i się cieszyć :D !!!
Usunięty dnia 23.12.2009 23:31 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
ktoś inny dał mu chleb w zamian za wystruganą fujarkę

:lol:

Śliczna balladka. Bardzo nastrojowa. W sam raz na dzisiejszy wieczór. A jeszcze lepsza byłaby przy kominku. Tylko powinna być w kategorii "bajki" :)

To jest chyba modelowy przykład Twojej twórczości. Są wszystkie najważniejsze motywy, są charakterystyczni bohaterowie i fabuła. Jestem coraz bliżej ukończenia mojego artykułu ;) I zdążyłam dzisiaj :bigrazz:
bury_wilk dnia 23.12.2009 23:54
Ale wiesz, że teraz, to już na poważnie liczę na ten artykuł? :yes:

Trochę mnie zaskoczyłaś z tym modelowym przykładem, nigdy tak o tym tekście nie myślałem, ale może...
Usunięty dnia 23.12.2009 23:56 Ocena: Bardzo dobre
Ale wiesz, że on się ukaże dopiero po wydaniu Twojej pierwszej książki? :smilewinkgrin:
bury_wilk dnia 23.12.2009 23:59
a to już świńska zagrywka :D
Usunięty dnia 24.12.2009 00:06 Ocena: Bardzo dobre
W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone :bigrazz:
bury_wilk dnia 24.12.2009 00:11
hmmm, albo o czymś nie wiem, albo żadne z powyższych nas nie dotyczy...
Usunięty dnia 24.12.2009 00:13 Ocena: Bardzo dobre
No możliwe, że pomyliły mi się przysłowia, ale, w związku z chorobą, czuję się usprawiedliwiona :bigrazz:
Usunięty dnia 24.12.2009 00:27 Ocena: Bardzo dobre
Kurde, Bury, skradłeś mój tysięczny komentarz, a on miał być dla kogoś specjalnego :smilewinkgrin:
bury_wilk dnia 25.12.2009 12:42
a to pech... cóż, oddaj mu milionowy :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas