Warszawa da się lubić - Szach-Mat
Proza » Miniatura » Warszawa da się lubić
A A A
Nie wiem, co mnie podkusiło, ale dwa lata temu hajtnąłem się z Wandeczką. Efekt jest taki, że przybrałem na wadze, jestem bardziej zestresowany i nie mam czasu dla kumpli. Rzecz jasna, są i pozytywy, ale odczuwam je tylko wtedy, gdy Wandeczki nie ściga migrena. Jest jednak coś, co mnie przeraża. Wandeczka jest ode mnie większa i silniejsza, i bezlitośnie wykorzystuje tę przewagę. Gdy ma zły humor, chowamy się z Pikusiem w najgłębszy kąt pokoju i czekamy na zmianę nastroju. Tak było wczoraj, gdy wróciła ze spotkania z przyjaciółkami. Cisnęła torebką w telewizor i oświadczyła, że nie przykładam się do swoich obowiązków. Pierwszy w powietrzu wyczuł kwas Pikuś i natychmiast dał dyla na podwórko. Ja niczego nie poczułem i dopiero gdy Wandeczka zbliżyła się do mnie z włączonym żelazkiem, zdecydowałem się na ucieczkę. Zbiegłem po schodach i zatrzymałem się na trzepaku. Nie wiedząc, co ze sobą zrobić, łypnąłem okiem na gablotę i zagaiłem:
- Wpuścisz mnie?
Warszawa parsknęła śmiechem i zapytała:
- Znowu cię wywaliła?
- No.
- Ta stara krowa kiedyś cię wykończy. Zobaczysz!
Podszedłem do gabloty, starłem ptasią kupę ze zderzaka i powiedziałem:
- Pewnie masz rację. To jak będzie?
Warszawa natychmiast wpuściła mnie do środka i zaczęła wspominać:
- Kiedyś to było fajowo! Jeździliśmy z panienkami do lasu albo nad jezioro i mogłam się napatrzyć za wszystkie czasy. Miałeś kumpli i wszystko było jak trzeba. A teraz...
- Daj spokój - przerwałem przyjaciółce. - Nie dobijaj mnie.
Warszawa wrzuciła nagle na luz i wyszeptała:
- Ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Tylko czy ty jeszcze masz jaja.
- O co ci chodzi?
- A pamiętasz ten nieszczęśliwy wypadek, w którym żona Ernesta straciła obie nogi?
- Pamiętam.
- No widzisz. Przecież to nie był przypadek.
Rozejrzałem się wkoło, wcisnąłem mocniej w fotel i dałem znak warszawie, żeby zaczęła nawijać. Po chwili okazało się, że zona Ernesta chciała zmienić wartburga na nowszy model i gabloty moich kumpli uznały, że Marzenę musi za to spotkać kara. Dowiedziałem się również, że główną rolę w spisku odegrała moja przyjaciółka, która mogła teraz liczyć na rewanż wtajemniczonych. Gdy o moją duszę zaczął walczyć diabełek z aniołkiem, warszawa przeszła na wyższe obroty i powiedziała:
- Proponuję zacząć od lewej nogi. A potem zobaczymy...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szach-Mat · dnia 03.04.2010 08:33 · Czytań: 1267 · Średnia ocena: 3,69 · Komentarzy: 30
Komentarze
Tukas dnia 03.04.2010 11:38 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo mi się podoba sposób, w jaki żonglujesz slangowym słownictwem.
Historyjka niezła, pointa mi się podobała.

A, i popraw mnie jeśli się mylę, ale od stresu to się na wadzę raczej traci, nie przybiera.

pzdr.
Szach-Mat dnia 03.04.2010 13:07
Tukas,


przez krótki czas byłem mężem i takie są moje doświadczenia (a propos wagi). Po rozwodzie człowiek wraca do normalności. Moi kumple mieli podobne doświadczenia.

dzięki za komentarz.


Pozdrawiam.
Usunięty dnia 03.04.2010 13:58 Ocena: Świetne!
jak zwykle świetny tekst

pozdrowienia świąteczne
Usunięty dnia 03.04.2010 14:09 Ocena: Dobre
Bardzo dobry warsztat, jak zwykle. Historia miałka, jak zwykle, ale teraz lepiej rozumiem Twój charakter. Przynajmniej nie napisałeś kolejnej schematycznej błahostki.

A po ślubie zazwyczaj się tyje, to jest naukowo udowodnione.
Usunięty dnia 03.04.2010 14:11 Ocena: Dobre
Sorki, zapomniałam, że kazałeś mi nie komentować Twoich tekstów. :|
Szach-Mat dnia 03.04.2010 14:21
OWSIANKO,


dzięki za komentarz. Tobie również życzę Wesołych Świąt!


Pozdrawiam.
gresud dnia 03.04.2010 17:15 Ocena: Dobre
Niezłe, z lekkim pieprzykiem i takie akurat na poprawienie nastroju wszystkim pan-toflom.
Miladora dnia 03.04.2010 17:40 Ocena: Bardzo dobre
Małe "co nieco", Szachu... ;)

- w najgłębszy kąt pokoju i czekamy na zmianę nastroju. - sugeruję pozbyć się tego rymu, bo rymy w prozie to dysonans.

- gdy Wandeczka zbliżyła się do mnie z włączonym żelazkiem, zdecydowałem się na ucieczkę. Zbiegłem po schodach i zatrzymałem się na - kontroluj "sięjączki" w tekście. ;)

Mimo że stosujesz sporo podobnych form gramatycznych, czyta się lekko i płynnie. Podobało mi się.
No i co? Bohater miał jaja? ;)
Możesz potraktować to jako pytanie retoryczne.

Buźka wielkanocna na 5 pisanek. :D
Szach-Mat dnia 03.04.2010 18:06
gresud, Miladora,


dzięki za komentarze i uwagi.


Pozdrawiam.
sirmicho dnia 03.04.2010 18:56 Ocena: Dobre
Cześć Szachu.

Cytat:
Po chwili okazało się, że zona Ernesta chciała zmienić wartburga na nowszy model

żona

Właściwie nie mam się do czego więcej przyczepić.
Moje odczucia w stosunku do tekstu. Stylowo bardzo dobrze. Tekst czyta się jednym tchem, nie ma żadnych przeszkód po drodze.
Fabuła - no cóż. Dla mnie jest to ledwie zaznaczony fragment czegoś większego. Ten pomysł można na prawdę rozwinąć do ciekawego opowiadania... ale zaraz... zaraz... coś takiego napisał już Stephen King w "Christine".

Reasumując - dobre.

P.S. A i jeszcze - dobry tytuł. Spodziewałem się po nim zupełnie czegoś innego.
Szach-Mat dnia 03.04.2010 22:26
sirmicho,


może kiedyś wyjaśnię na PP co było dla mnie inspiracją dla formy ("krótkie teksty";) i pewnie wielu moim krytykom będzie trochę głupio (chociaż specjalnie na to nie liczę, bo wszyscy mniej więcej znają się na wszystkim doskonale). Żeby była jasność, nie kieruję tego do ciebie.

Stephen King - na pewno nie jest dla mnie bogiem. Tak naprawdę, to napisał jedną fantastyczną książkę "Jak pisać". Przy mojej drugiej powieści przydała się jak ulał. Wątpię, żebym zerżnął z Kinga. Już prędzej z Topora, jeśli znasz. Albo z Viana.

Tytuł miniatury - to fragment słynnej piosenki o Warszawie, jeśli znasz.

a i jeszcze jedno - "naprawdę" pisze się "naprawdę".


Dziękuję za komentarz.


Pozdrawiam.
sirmicho dnia 03.04.2010 22:53 Ocena: Dobre
Cytat:
Wątpię, żebym zerżnął z Kinga

Nie sugerowałem, że zerżnąłeś. Napisałem tylko, że coś takiego już było.

Cytat:
Już prędzej z Toporam, jeśli znasz

znam

Cytat:
Tytuł miniatury - to fragment słynnej piosenki o Warszawie, jeśli znasz.

Obiło mi się kiedyś o uszy:)
Tytuł kojarzy się z miastem, a nie z autem. To miałem na myśli.

Cytat:
"naprawdę" pisze się "naprawdę"

Dzięki. Często robię ten błąd.
Szach-Mat dnia 03.04.2010 22:58
sirmicho,


bardzo mi miło, że nie skaczemy sobie do oczu. Miłe doświadczenie.


Pozdrawiam.
sirmicho dnia 03.04.2010 23:10 Ocena: Dobre
Cytat:
bardzo mi miło, że nie skaczemy sobie do oczu.

Komentuję Twój tekst, nie mam powodu do jakiegokolwiek szykanowania Twojej osoby. Co nie zmienia faktu, że w "tamtej" kwestii mam odmienne zdanie do Twojego.

Daleko mi do skakania i wydziobywania sobie oczu nawzajem. Jeśli już to staram się wyjaśnić spór w miarę kulturalny sposób:) Czasem bywa to trudne.

Pozdrawiam i Wesołych Świąt.
Szach-Mat dnia 03.04.2010 23:16
sirmicho,


również życzę Wesołych Świąt.
Daniel Radziejewski dnia 04.04.2010 00:05 Ocena: Bardzo dobre
Naprawdę fajny tekścik, który czyta się gładko i szybko. Spodziewałem się czegoś innego po tytule (na pewno nie tylko ja), a tu pozytywne zaskoczenie. Spokojnych Świąt. :-)
ox dnia 04.04.2010 00:24 Ocena: Dobre
Niezłe, całkiem niepokojąca wizja. Ze względu na motyw mówiącego samochodu skojarzyło mi się z "Cars" Disney'a, tylko tamte auta były kochane;)
Usunięty dnia 04.04.2010 00:39 Ocena: Świetne!
Szach_Mat

Aż strach komentować Twoje teksty, bo można być posądzonym o prywatę i wystawianie ocen "po znajomości".

spokojnych świąt
magdam dnia 04.04.2010 10:58 Ocena: Bardzo dobre
a ja od razu powiem tak - znowu potraktują mnie jak czarownicę ale ciąg dalszy przepowiadam następująco: - parę lat (s)pokoju w dreszczu z niepokojem, w zgodzie z (przed)pokojem, w rezultacie ucieczka przed tym co ma wisieć (a)utonie.
wszelkie niedociągi typu razem czy osobno przedmówcy wskazali, zatem tylko ocenić pozostało. Podobało mi się.
Szach-Mat dnia 04.04.2010 10:58
Daniel Radziejewski, ox,


dziękuję za komentarze.



OWSIANKO,


ten kto komentuje moje teksty musi być prawdziwym twardzielem. Wielki Brat czuwa.


Pozdrawiam wszystkich.
Szach-Mat dnia 04.04.2010 11:01
magdam,


dzięki za komentarz.


Pozdrawiam serdecznie.
Elwira dnia 04.04.2010 21:16 Ocena: Dobre
To chyba najlepszy Twój tekst, z tych, które czytałam. Jest o czymś, jest stylizowany, jest w pewien sposób charakterystyczny. Czego zabrakło? Osadzenia w jakiejś tam scenerii. Właściwie tej Wandeczki nie znamy za dobrze, nie wiemy, czy jest taka wiedźma, czy to bohater jednak ma coś za uszami. Ale skoro przytył, to chyba źle nie ma... Właśnie, za płytko trochę, jakbyś miał pomysł, a zabrakło czasu na jego opisanie.
Dystrykt111 dnia 05.04.2010 13:30 Ocena: Świetne!
No to jajeczko wielkanocne w końcu wybuchło xD długo szukałam czegoś, przy czym mogłabym spokojnie sie odprężyć, pomarzyć, pomrugać... Mi osobiście w tekście podoba się sama Warszawa, cudne auto:p Cała opowieść jest niby realistyczna <sprawy z żoną, tycie, strata kolegów> a jednocześnie całkowicie abstrakcyjna <z autkiem się zazwyczaj nie gada, no chyba że na bani, to wtedy oczywiście:)> Humor absolutnie w moim stylu:)
Bez wahania daję świetnie! Szachu, dzięki za ten tekst, tak mnie jakoś zachęcił do wyjścia z domu <może wyjechania?> i pogadania sobie z kimś <lub czymś!?:)
Jack the Nipper dnia 05.04.2010 18:25 Ocena: Dobre
Rozbawiło mnie to. Opowieść jak niezły dowcip.
Wrażenia artystyczne sobie zostawię, za wiele ich nie było. Tekścik jako miniaturka się obroni. W sumie o to chodziło.
Szach-Mat dnia 05.04.2010 19:48
Dystrykt111, Jack the Nipper,


dziękuję za komentarze.



Dystrykt111,


bardzo się cieszę, że poprawiłem Ci nastrój. Przecież po to właśnie istnieją takie teksty, jak moje. Humor i mrugnięcie okiem... The Beatles śpiewali: Nothing is real... Nie wszystko musi być w naszym życiu dosłowne i nazwane na amen.
Bardzo Ci za coś dziękuję (wiesz, o czym mowa) i życzę udanej konwersacji z czym lub kimkolwiek.


Jack the Nipper,


"W sumie o to chodziło". Otóż to - efekt został osiągnięty. Jako fachowiec od literatury, musisz widzieć, że nie piszę z nadęciem i nikogo nie pragnę pouczać, co jest wielką literaturą, a co nie jest nią. Piszę właśnie dla tego "mrugnięcia", wywołania dobrej reakcji, uśmiechu. Nie wchodzę na żadne szczyty, oczekuję jedynie inteligentnej reakcji czytelnika. Jak sam wiesz, nie wszystkim pasują utarte ramy, także w literaturze. Myślisz, że każdy chce zdobyć Nike albo Nobla? Ja na pewno nie. Ja szukam odbiorcy, który myśli samodzielnie, nie interesują go podziały literackie, towarzyskie i każde inne. Wierzę, że są ludzie, którzy cenią sobie błysk, duże pole do własnej interpretacji i pragną się cieszyć tym, co czytają. Ot tak, po prostu.


Pozdrawiam bardzo serdecznie.
miniawka dnia 14.06.2010 11:29 Ocena: Bardzo dobre
Witaj, nie jestem od prozy, lecz miniatury jakoś mnie ciekawią, więc:
tak sobie pomyślałem, że Twoje teksty to sztuka kampu, z jednoczesną ironią na jej temat. To budowanie banału na banale i zaprzeczanie temu banałowi. Zazwyczaj mężowie biją żony, tu jest odwrotnie i to buduje całość sytuacji. I wbrew pozorom, z literackiego punktu widzenia, to jest wysoka sztuka - operowanie schematami w ich warstwie meta wymaga czegoś więcej niż poprawności przecinkowej. I zaryzykuję twierdzenie, że jest to jakiś rodzaj prozy poetyckiej. Nie wiem jakiej i nie chce mi się dalej tego rozwijać. Powodzenia tu i nie tu.
miniawka dnia 15.06.2010 11:09 Ocena: Bardzo dobre
Witaj ponownie,
zobaczyłem Twoje zdanie o Bursie. I zrozumiałem poetykę Twoich prac. Jest wzbogacona o doświadczenia tych lat, kiedy Go już nie ma.
O Bursie pisałem pracę magisterską.
Pozdrawiam
Szach-Mat dnia 15.06.2010 11:44
Witaj,

jestem niezmiernie szczęśliwy, że odkryłeś znaczenie i inspirację dla moich teksów. Tak, to Andrzej Bursa, lat 25.
Powaliły mnie kiedyś na kolana "Szachy" (zob. mój nick) oraz tych kilka krótkich tekstów napisanych prozą. To w Polskiej literaturze ewenement, jakby wypadek przy pracy. Ale za to jaki genialny! Maksimum treści przy minimum słów. I ten ukryty gdzieś pod spodem surrealizm (tak jak w jego sztukach - "Zwierzęta Hrabiego...).
Stąd zrodził się w mojej głowie szatański pomysł... a gdyby tak pociągnąć temat...

Dziękuję Ci bardzo za wnikliwość.

Pozdrawiam serdecznie.
miniawka dnia 15.06.2010 12:37 Ocena: Bardzo dobre
Witaj, to gra warta świeczki, a może i gromnicy. Jak mało kto, Ty masz to, co On miał. I masz to, co dzieje się teraz (widzisz to, czujesz - hak wie jak to nazwać). I dlatego możesz być współczesnym kontynuatorem tego nurtu twórczości. I rób to dalej, i gdy będziesz miał już sporo, próbuj to wydać. Bo to, co piszesz znakomicie przedstawia nasze czasy, które jakie są, każdy widzi, lecz prawie nikt nie potrafi strzelić celnie.
Pozdrawiam
Szach-Mat dnia 15.06.2010 15:52
Dziękuję,
dziękuję,
dziękuję...

spróbuję.


Pozdrawiam serdecznie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
dach64
28/11/2023 16:55
Bardzo słuszny wiersz. Niezwykle istotny i prawdziwy.… »
Marian
28/11/2023 08:25
Marku, dziękuję za odwiedziny. »
gaga26111
27/11/2023 17:56
Dziękuję:) za opinie i czas poświęcony na komentarze.… »
Lilah
26/11/2023 20:13
Bardzo dziękuję, ajw. Moje strofki mają trochę inne metrum… »
ajw
26/11/2023 19:47
Przepiękne tłumaczenie. Pozdrawiam serdecznie, Lilah :) »
ajw
26/11/2023 19:45
Wiolinie - piękna interpretacja :) »
ajw
26/11/2023 19:45
Niby nic, a jednak dzieje się w tym wierszu pomiędzy… »
mike17
26/11/2023 17:54
A ty liż mnie, to taka piękna gra :) Sztuka lizania to nie… »
Yaro
26/11/2023 14:12
Pozdrawiam:) »
Yaro
26/11/2023 14:11
Nie wiem czy celowy rozjazd światów , taki obraz się… »
Marek Adam Grabowski
25/11/2023 14:05
Kopiuje mój komentarz z innego mieszcza: "Ciekawy… »
nicekk
25/11/2023 14:00
NImfa, blacha i smsy. Celowo taki rozjazd światów? Ciekawe… »
ajw
25/11/2023 11:00
Nawet iskrą można wzniecić ogień, więc może nie wszystko… »
valeria
23/11/2023 20:51
Bardzo się cieszę, że mnie odwiedzają takie gwiazdy:) a… »
Pulsar
23/11/2023 17:47
Dziękuję za wpis. Również pozdrawiam. »
ShoutBox
  • Berele
  • 28/11/2023 08:40
  • Poranek; dźwięk budzika, odcisk brudnej ręki na ścianie, szum czajnika, strumień wody do kubka, silnik samochodu dostawczego za oknem; wciśnięcie klawisza w starym radio.
  • mike17
  • 14/11/2023 20:43
  • Sweet dreams, my love :)
  • Jaaga
  • 14/11/2023 12:23
  • Dzień dobry, zapraszam na herbatkę.
  • mike17
  • 13/11/2023 14:45
  • Dzień doberek całej literackiej społeczności :)
  • aleksander81
  • 13/11/2023 09:16
  • I dzień dobry w poniedziałek, do piątku już niedaleko ;)
  • mike17
  • 12/11/2023 14:02
  • Wesoły pozdrowczyk ślę dla wszystkich :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty