Pewien idealista poznał idealistkę (chyba)...
I mogli byli żyć długo i szczęśliwie, gdyby nie... instynkt rozrodczy, który zaczął podszeptywać im dalsze działania, tyle że nie w języku, który znali oboje, więc nic dziwnego, że nie potrafili go rozszyfrować, błądząc po omacku...

Idealizm i brak doświadczenia to wróg ludzkości w zakresie przedłużania gatunku.

To "po omacku" uwidoczniło się w zaproszeniu idealistki do domu i zaserwowaniu jej arii operowych i miłosnych wierszy, by przygotować właściwy grunt do dalszego prozaicznego działania.
Bóg świadkiem, dotarło pod właściwy adres, ponieważ idealistka zdjęła okulary (wiadomo, że w okularach niezręcznie jest się całować) i ruszyła w stronę idealisty... I wszystko skończyłoby się szczęśliwie, gdyby ten palant idealista zrobił choć jeden krok w jej stronę. Cóż, brak doświadczenia spowodował, że nie rozszyfrował sygnału i stał nadal w miejscu jak ostatni kołek...

Zdeprymowana brakiem reakcji idealistka, chcąc ratować twarz, przeciągnęła ręką po półce i zmieniła temat (bo co miała robić?), a palant nie połapał się, że bez okularów to guzik mogła zobaczyć, a nie kurz na meblach i nadal sterczał jak ostatni idiota.
Wprawdzie zew natury podpowiedział idealistce, że powinna otaksować spojrzeniem całą postać idealisty w celu ostatecznego sprawdzenia, jak jego "libido" reaguje na skrócenie dystansu między nimi, ale zabieg ten widać nie przyniósł spodziewanych rezultatów, skoro w ostatecznej rozpaczy musiała się chwycić pretekstu brudnego obuwia...

Tak więc spuściła skromnie oczęta, by nie wydało się, co było przedmiotem jej zainteresowania i zaserwowała swojemu niekumatemu partnerowi odpowiedni tekścik, dając tym jednocześnie do zrozumienia, że potrzebny mu jest ktoś, kto nie tylko zadba o czystość w domu, lecz i zatroszczy się o jego osobę.
Jednym słowem, że potrzebuje małżonki...

Bo jak nie z tej, to z innej strony trzeba próbować.
Sęk w tym, że jak się trafi na idiotę, a w dodatku idealistę, to nic nie skutkuje.
I w ten sposób próba życia "długo i szczęśliwie" spaliła na panewce.
Morał dla kobiet - arii operowych należy słuchać z odpowiednim facetem, najlepiej w łóżku i po fakcie.
Morał dla mężczyzn - kobieta ma silniejsze instynkty w tym względzie, więc nie zawracaj jej głowy, gdy nie możesz.
A wiersze zostaw na wieczorki poetyckie...
Morał ogólny - Uczmy się języków, bo jak się w jednym nie dogadasz, to może w innym się poszczęści.

Morał szczególny - nie ma idealistów, są tylko frajerzy.
