Czasowstrzymywacz cz.7 (Kiwi Kid) - AnonimowyGrzybiarz
Proza » Groteska » Czasowstrzymywacz cz.7 (Kiwi Kid)
A A A
Czasowstrzymywacz cz. 7
Anonimowy Grzybiarz

27

Jak na tak późną porę, w tramwaju panował niezwykły tłok.
Każda klasa społeczna postanowiła tamtego dnia, o tamtej godzinie wysłać jednego ze swych przedstawicieli do tamtego tramwaju. Był tam więc spocony grubas, rozwrzeszczane dziecko, piękna kobieta, biznesmen w garniturze, pewien małoletni kozak. Nawet gildia żebraków stanęła na wysokości zadania i wysłała jednego ze swoich żołnierzy. Zbiorowisko ludzkich charakterów było więc bardzo zróżnicowane. Niestety, takie nagromadzenie „luda” w jednym miejscu źle wpływało na naturalną filtrację powietrza, które było ciężkie i stojące.
Otwarte okna, czasem wpuszczające do środka świeży podmuch, na dłuższą metę nie spełniały oczekiwań podróżujących.
Cała sytuacja ogromnie mnie irytowała. Również to, jak chwilę wcześniej potraktował mnie Brat, nie wpływało kojąco na mój burzliwy nastrój.
Tramka zatrzymała się na przystanku. Otwarcie drzwi spowodowało chwilowy przeciąg. Kilka osób wysiadło, kilka wsiadło – jak to na przystankach z reguły bywa. Wśród wsiadających, moją uwagę zwróciła pokaźna grupa narzekających na wszystko staruszek, wojowniczo wygrażająca ludziom torebkami. Babcie chyba należały do jakiejś organizacji, ponieważ wszystkie miały identyczne, moherowe berety.
Tramwaj ruszył. Stojący za mną jegomość zakaszlał kilka razy. I wtedy, ta cienka granica, która powstrzymywała mnie przed wybuchem, pękła w jednym momencie.
- Zatykaj pan usta, jak pan kaszlesz! Mama nie uczyła?! – ryknąłem.
- … szam – bąknął tamten speszony i podał mi chusteczkę higieniczną – widać tlił się w nim jeszcze instynkt samozachowawczy.
- Dzięki – powiedziałem, biorąc chusteczkę. – Ale nie myśl pan, że to koniec! Zapamiętałem cię!
Zapadła cisza. Wszyscy patrzyli na mnie. Ktoś nieśmiało zaklaskał, mówiąc że „w dzisiejszych czasach, nie można tak bezkarnie kaszleć na ludzi”. Moherowe babcie uformowały ordynek bojowy, tak na wszelki wypadek, gdybym okazał się kimś, przed kim trzeba bronić Ojczyzny. Jeden z nastolatków zaczął krzyczeć, że jestem ziomek i ma do mnie szacunek.
Podszedłem do niego, a ludzie ustępowali mi z drogi. Nachyliłem się do ucha młodzieńca.
- Cichaj, pajacu. Nie jestem twoim kolegą, żebyś tak krzyczał, a po tym co pokazałeś, nawet nie chce nim zostać – szepnąłem. Na odchodnym dodałem jeszcze: - Ziomków to se na wsi szukaj.
Miałem dość i postanowiłem wysiąść na najbliższym przystanku.
- Przepraszam, może pan potrzymać…? – zagadnęła młoda kobieta i wepchnęła mi w wyciągnięte ramiona małe dziecko. Sama schyliła się i zaczęła poprawiać coś przy wózku bobasa.
- I co, maluszku? – zapytałem, gdy szkrab zaczął z całej siły ciągnąć mnie za brodę.
- Ojej! Cześć! – powiedział jakiś nowy, lecz znajomy, głos. Chciałem obrócić głowę, by zobaczyć kto to, ale…
… właśnie wtedy tramwaj w coś uderzył.

28

Z akompaniamentem wielkiego huku, zgrzytu, oraz odgłosu tłuczonego szkła moje stopy oderwały się od podłoża. Podobnie, jak stopy większości innych osób, jadących wtedy publicznym transportem.
W locie poczułem, jak coś miękkiego we mnie uderza, a potem przywaliłem całą powierzchnią pleców w metalową podłogę.
Wylądowałem w dziwnej pozycji, z ramionami wyciągniętymi maksymalnie do góry, by trzymanemu przeze mnie dziecku nic się nie stało.
Osobą, która najpierw powiedziała „Ojej! Cześć!”, później we mnie uderzyła, a teraz na mnie leżała, była tą samą dziewczyną, którą w baku dusił Bluszczyk. Co za zbieg okoliczności. Nawet duże miasta, są jednak małe.
Cały wagon wypełnił się jękami poszkodowanych, w tym nagłym i nieplanowanym przystanku. Jedyną postacią, którą ucieszył taki obrót spraw, był bobas, zwisający bezwładnie w moich dłoniach, śmiejący się na głos i bijący brawo z zadowolenia.
- Przepraszam – wyjęczała, leżąca na mnie dziewczyna, i zaczęła się podnosić.
- Nie ma sprawy.
Wstałem i rozglądnąłem się w poszukiwaniu matki dziecka. Nie mogąc jej nigdzie dostrzec, zwróciłem się do małego:
- I co, maluchu? Gdzie zgubiłeś mamę? – dziecko, jakby rozumiejąc, wzruszyło ramionami.
Mama znalazła się chwilę później. Spory problem sprawiło jej wydostanie się z wózka, do którego wpadła, gdy tramwaj się zatrzymał. Przynajmniej miała miękkie lądowanie.
Oddałem kobiecie, co jej i skierowałem się w stronę drzwi. Zacięły się, więc musiałem użyć prawej nogi i pewnej siły, by móc wydostać się na zewnątrz. Zeskoczyłem na asfalt i zacząłem iść w kierunku pierwszego wagonu, by zobaczyć co się tak naprawdę stało.
A stało się dużo i szybko.

29

Pierwszy wagon dachował, leżąc na lewym pasie. Przez rozbite szyby, próbowali wydostać się ranni, którzy znaleźli w sobie dość sił. Szorujący po jezdni tramwaj skasował kilka aut. Zniszczenia były ogromne. W oddali słychać było syreny.
Powodem, dla którego pojazd wypadł z ustalonej trasy był… brak torów!
Nagle się urywały. Zniknęły, wyparowały. Nie było torów.
Grupa ludzi, określanych najczęściej mianem „żuli” ukradła tory. Przepraszam, muszę doprecyzować to co właśnie powiedziałem, bo „grupa” żuli nie określa jasno ich liczebnego stanu. Myślę, że nie skłamię, jeśli powiem, że było to największe skupisko żuli w tej części galaktyki.
Sprytne bestie skumały się w pary i w takiej konfiguracji schylali się, podnosili szynę i zaczynali uciekać. Tak po prostu.
Widziałem wiele rzeczy w życiu, ale epickość tamtej sceny, sprawiła że rozpadłem się na atomy i potrzebowałem dłuższej chwili, by złożyć się z powrotem.
Skoro za całą aferę odpowiedzialne były żule, to tylko jedna osoba na świecie była w stanie mi pomóc.

30

Zaraz za mną, z tramwaju wypadły staruszki. Kręcąc młynki swoimi torebkami rzuciły się w pogoń za żulami. Oczywiście, nie mogło się obyć bez walecznych okrzyków, podgrzewających serca niewiernych do walki.
- Za Kraj, za Ojczyznę!
- Za Radio Maryja!
- Obojętne za co, byleby leki były tańsze!
- Za Ojca!
- Ty, Kazia, czekaj… Jakiego ojca? Mojego, czy twojego?
- Głupia! Naszego wspólnego Ojca!
- A, tego! – krzyknęła Głupia, nadal jednak wyglądająca na nieprzekonaną. Mimo wątpliwości targających jej starczą duszę pobiegła za przyjaciółkami.

31

Do domu wróciłem w towarzystwie, znanej mi już, dziewczyny z banku. Okazało się, że ma na imię Anna Katarzyna, jest dwa lata młodsza ode mnie (jeszcze studiuje) i dobrze nam się rozmawia. Zapytała, czy nie chciałbym się jeszcze kiedyś spotkać, a ja zastanowiłem się chwilę. Dosłownie kilka sekund, bo nie było nad czym myśleć. W podjęciu decyzji pomogła mi niecodzienna uroda, jaką obdarzona była dziewczyna, wspólne zainteresowania i to, że jakby nie patrzeć, uratowałem jej życie przynajmniej raz. Można by nawet powiedzieć, że półtora, bo nigdy nie wiadomo, w co by uderzyła, gdyby nie wylądowała na mnie w tramwaju.
- Bardzo chętnie – odpowiedziałem.
Uśmiechnęła się przepięknie, słysząc to i zaproponowała termin.
- Dziś wieczorem nie mogę – odpowiedziałem martwym głosem, myśląc o tym, jak miłe spotkanie mnie czeka, gdy zajdzie słońce.
Chyba dostrzegła ton, jakim to powiedziałem i cień, który najpewniej padł wtedy na moją twarz, bo o nic nie zapytała, tylko dała mi swój numer i poprosiła bym zadzwonił, kiedy znajdę czas.
- Zadzwoń kiedy znajdziesz czas. – Nawet nie wiedziała, jak prorocze zdanie padło z jej ust.
„… znajdziesz czas.”

C.d.n.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AnonimowyGrzybiarz · dnia 08.06.2010 09:26 · Czytań: 1393 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 11
Komentarze
Wasinka dnia 08.06.2010 20:43
Witaj, AnonimowyGrzybiarzu :)
Przeczytałam sobie Twój tekst i całkiem mi się spodobał :) Co prawda, nie jestem trochę w temacie, gdyż nie znam części wcześniejszych, ale ten fragment mnie do nich zachęcił.
Posługujesz się specyficznym poczuciem humoru, a ja lubię w ten sposób podany tekst. Żule kradnący szyny - niezły obrazek - i te babuliny pokrzykujące w pogoni :) Opis frustracji w przepełnionym tramwaju i przekrój osobników tam się tłoczących - również w humorze, groteskowo nawet.
Potykasz się trochę o interpunkcję, zdarzają się małe niezgrabności w zdaniach, ale całość połknęłam szybko i z uśmiechem.
Pozdrawiam :)
AnonimowyGrzybiarz dnia 08.06.2010 20:51
Fajnie, że się podoba. Fajnie, że z uśmiechem, o to głównie chodzi.

Zapraszam więc do wcześniejszych części, jak i innych tekstów!
Wasinka dnia 08.06.2010 20:54
Skorzystam z zaproszenia :) A jakże! Choć wydaje mi się, że czytałam już Twój jeden tekst o trzech muszkieterach... Mam nadzieję, że nie pomyliłam Autora. To by była dopiero gafa! :O Lecę sprawdzić.
AnonimowyGrzybiarz dnia 08.06.2010 20:57
To mój, acz niezbyt udany ;)
Wasinka dnia 08.06.2010 21:19
Pamiętam, że mnie się podobał. Błędów było sporo, ale sposób napisania urzekł. Było groteskowo i absurdalnie :) Ale to chyba pisałam pod tamtym tekstem. No, i zapamiętałam jednak. To chyba najlepszy dowód :D

Edytowane:
P.S. Rany, o czym ja myślę, przecież wszystkie tytuły po tym tekście są wypisane. A ja szukam jak...
Almari dnia 10.06.2010 17:08 Ocena: Bardzo dobre
Witam

Cytat:
nawet nie chce nim zostać. – szepnąłem


~ bez kropki.

Cytat:
-Ziomków to se na wsi szukaj.


~ spacja

Cytat:
I co, maluszku? – zapytałem, gdy maluch


~ za blisko maluch 2x. Może bobas.

Cytat:
Wstałem i rozglądnąłem się w poszukiwaniu matki dziecka. Nie mogąc jej nigdzie dostrzec


~ znaleźć chyba bardziej by pasowało. Ale to tylko sugestia.

Cytat:
Mama znalazła się chwilę później. Spory problem sprawiło jej wydostanie się z wózka, do którego wpadła, gdy tramwaj się zatrzymał.


~ 3x się.

Cytat:
pewnej ilości siły,


~ styl. Sporej siły.

Cytat:
dłuższej chwili by złożyć się z powrotem.


~ dłuższej chwili(,) by złożyć się z powrotem.

Cytat:
dobrze nam się rozmawia. Zapytała, czy nie chciałbym się jeszcze kiedyś spotkać, a ja zastanowiłem się chwilę


~ 3x się.

Cytat:
- Zadzwoń kiedy znajdziesz czas. – nawet


~ Duża litera.

Wybacz grzybiarzu, ale zabrakło mi czasu na wszystkie części. Obiecuję, że nadrobię. Póki co oceniłam tą i muszę się zgodzić, że jest bardzo przyjemna. Momentami zabawna (mohery, żule) Dobrze mi się czytało, masz ładny styl. :)

Pozdrawiam.
AnonimowyGrzybiarz dnia 10.06.2010 18:32
Cześć. Poprawiłem większość błędów, chociaż wszystkie "się" zostały - pokminię nad nimi kiedy indziej.

~za blisko maluch 2x. Może bobas.

Zmieniłem na "szkrab", bo zarówno bobas, maluch, jak i dziecko to określenia, które pojawiły się w poprzednim zdaniu.

~ styl. Sporej siły.

Pewna, wcale nie oznacza, że spora ;)

Dziękuję i zapraszam do poprzednich części jak i innych tekstów.

pozdrawiam.
Almari dnia 10.06.2010 18:40 Ocena: Bardzo dobre
~ szkrab też dobry. Nie zauważyłam wcześniejszego zdania. ;)

~ Skoro nie sporej, to w takim razie wykasuj słowo"ilości" źle tam brzmi i zostanie - pewnej siły.

Pozdrawiam.
Art123 dnia 10.06.2010 18:44
Jak dla mnie hm.....Znam to.
Pozdrawiam

A na konkretniejszy komentarz Cię nie stać? Odsyłam do lektury Regulaminu.
Jeff_Moon dnia 12.06.2010 19:09 Ocena: Bardzo dobre
Chyba wszystko już wypunktowano przedemną. Czytając poprednie cżęści zauwarzyłem jedynie brak kilku przecinków... to nic.:D

No trzeba powiedzięć, że zrobiło się ciekawie i już mnie nurtuje co będzie dalej:D
Jeff_Moon dnia 12.06.2010 19:09 Ocena: Bardzo dobre
Chyba wszystko już wypunktowano przedemną. Czytając poprednie cżęści zauwarzyłem jedynie brak kilku przecinków... to nic.:D

No trzeba powiedzięć, że zrobiło się ciekawie i już mnie nurtuje co będzie dalej:D

Ocena za całość BD
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
wolnyduch
26/05/2022 20:47
Gratuluję wyróżnienia. Dobrze, że nie tylko surrealistyczna… »
wolnyduch
26/05/2022 20:07
Muszę przyznać, że dobrze wychodzi to zbieranie słów, a… »
wolnyduch
26/05/2022 20:00
Tak, też myślę, że mnogość interpretacji to plus dla… »
wolnyduch
26/05/2022 19:53
Rozumiem i gratuluję drugiego tomiku. Pozdrawiam serdecznie… »
Kobra
26/05/2022 18:54
Bardzo dziękuję Wolnyduchu! Tak, miałam fazę wspomnień. Taki… »
Florian Konrad
26/05/2022 16:23
Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam! »
Zdzislaw
26/05/2022 15:48
Brytka - pozdrówka :) FrancodeBies, i o to chodziło :)»
KatarzynaKoziorowska
26/05/2022 14:55
Wolnyduchu, dziękuję Ci bardzo za wyczerpujący komentarz.… »
FrancodeBies
26/05/2022 14:36
Dobry tekst! Trafił w moje gusta. Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:31
Poprawia humor! Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:15
Na pewno temat reinkarnacji jest ciekawym zagadnieniem oraz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas