Bo nikomu nie powiem, jak tu jest pięknie - sisey
Publicystyka » Felietony » Bo nikomu nie powiem, jak tu jest pięknie
A A A
Dyskusja o tym, czym jest sztuka, toczy się od zawsze. Czasem ma kulturalny przebieg, a czasem mniej. Zdarzało się już, że oponenci wychodzili z okopów, bynajmniej nie po to, by wypracować wspólne stanowisko, że się odwołam do języka polityków, lecz by ręcznie udowodnić swoje racje. Niezłe rozwiązanie, zważywszy, że publikacje pośmiertne zwykle mają wysoki nakład, a nie znam autora, który o to by nie zabiegał, nawet jeśli oficjalnie zaprzeczał.

Otóż to, nakład - słowo kluczowe, a nawet wytrych. Używane często niczym łom: duży - masówka (kogo on zna, przecież to miernota), mały - trzysta egzemplarzy, to chyba za dużo dla rodziny? Ideałem wydaje się sytuacja, gdy autor... nic nie wydał. Teksty jego, znamy wyłącznie z szuflady i towarzysko możemy błysnąć tradycyjnym: "a czytaliście". Następnie pokazujemy nuworyszom plecy, pozostawiając ich w przekonaniu, z jak wielkim intelektem dane im obcować. O ile dość często będziemy stosować tę technikę, możemy doczekać się tytułu krytyka, znawcy wykwintnej kuchni, a nawet ciała opiniującego. Stąd już krok, do własnej rubryki w prasie, lub dyskusji panelowych w pozostałych mediach masowego wrażenia. A wtedy już bez strachu możemy wygłaszać opinie, ferować wyroki, ścinać i wynosić (ważne, by zdecydowanie) jak na przykład M. R. R. Swoją drogą, dałbym wszystkie pieniądze, za widok jego miny, kiedy upubliczniono, czym się parał w latach czterdziestych.

Takie myśli cisną się do głowy, kiedy od czasu do czasu wyjdę z mojego bunkra.
Ostatnio, gdy wyjrzałem, z hukiem przemknęły dwa pociski: "poziom naszego portalu nieustannie spada" i "w Polsce nie mamy literatów". Łupnęły w ścianę tuż koło mojej głowy, obsypując tynkiem. Przecierając oczy i wykasłując ten nadmiar informacji, usiłuję ogarnąć rzeczywistość. Po chwili przychodzi konstatacja, że ten pierwszy to "nihil novi", ale drugi był jak strzał zza węgła. Muszę przyznać, że coś w tym jest, albo to kwestia moich rzadkich kontaktów z rzeczywistością.

Sztuka zawsze była elitarna, mimo tego, że do utrzymania wymagała sponsoringu. Miała swoich kapłanów, wyznawców i było miło. Jaśnie oświecony tyran, czy inny satrapa, zamawiał dzieło, a gwarancją jakości była łaska, lub niełaska, a czasem nawet gardło. Doskonały sposób, by zdopingować autorów. Stan taki trwał przez wieki i nikt nie myślał o demokracji. Barierę dla plebsu stanowiła umiejętność czytania i pisania, co skutecznie chroniło status autorów, jako postaci wyjątkowych. No dobrze, ale co z szeroko pojętymi odbiorcami? Nikt przecież nie uprawia sztuki dla sztuki (no prawie). Już antyczni wynaleźli "audiobooki" i funkcjonowało to całkiem nieźle, skoro przetrwały takie rzeczy jak "Iliada" (przyznam, że nie wyobrażam sobie, bym miał się jej nauczyć na pamięć). Rzecz bardzo przydatna, choćby w sytuacji, gdy sąsiedzi wpadną z wizytą i niechcący zaprószą ogień w biblioteczce. Z czasem jednak papier zaczął dominować, a wynalazek Gutenberga skutecznie pozbawił zajęcia bajarzy i pewnie tak narodziła się kasta polityków (jakoś trzeba było skanalizować gadulstwo) a ci, którzy nie dorwali żadnych stołków, wynaleźli... telewizję. Oczywiście zajęło to chwilę, otrząsanie z szoku trwa, a z poważnego szoku - odpowiednio dłużej. Był czas, by słowo drukowane rozpleniło się i było miło. Wszystko co dobre, kiedyś się kończy - pozbawieni zajęcia bajarze dopięli swego. Ruchome obrazki dopadły nas wszystkich.

Niektórym może się wydawać, że to bardzo świeża historia, więc wspomnę, iż pierwsza transmisja miała miejsce jeszcze przed drugą wojną. Jak zabawnie brzmią słowa, że telewizja upadła i kiedyś była lepsza. To już się staje nudne: Grecja, Persja, Rzym, antyk, średniowiecze, Jerozolima, Bar, komuna, telewizja, radio, literatura, malarstwo - ja mam dość, ale wracając do rzeczy.

Ogólnie rzecz biorąc - znów można było przestać czytać. Czy już pisałem, że było pięknie? No więc było, do czasu aż narodził się internet. Przez kilka lat... elitarny. Ależ tak, komputer i ta cała technologia (znajomość unixa, dosu, niuansów protokołu, dostęp do kabla) stanowiły barierę dla tych "technicznych inaczej". To był okres, kiedy słowo admin, znaczyło bóg. W ekspresowym tempie poprawiono "to i owo" i świat stał się jakby mniejszy. Pisanie o wszystkich możliwościach, jakie daje dzisiejsza sieć, mija się z celem. Zamiast felietonu, powstałaby opasła księga. Skupmy się na jednym aspekcie: funkcjonowaniu literatury w internecie, a dokładniej - portalach literackich.

Muszę tu kogoś zacytować: "Sztuka zwrócona jest nie ku materii, lecz ku duchowi. Ujawnia w granicach danego tworzywa wrażliwość zmysłową danego artysty i związaną, z nią symbolikę, odkrywa rytm określonych stron życia wewnętrznego oraz zewnętrznego. Jej punktem widzenia i zarazem przedmiotem są indywidualne przejawy rzeczywistości — przede wszystkim ludzkiej, ale i pozaludzkiej. Jest zainteresowana w zdobyciu prawdy, w odsłonięciu tego, co sekretne, a więc cechuje ją bezinteresowność, a nie nastawienie pragmatyczne." Takie poglądy głosił Bergson i ja, człowiek kompletnie oderwany od życia, chętnie się z nim zgadzam, ale jak to się ma do obecnej sytuacji?

Początki portali były nieśmiałe. Autorzy nieliczni, teksty z pretensjami do dzieł najmarniej dobrych, moderatorzy przejęci swoją rolą. Pisało się w cichości klasztornych cel, z rzadka wychodząc na światło. Kapłani w białych szatach odprawiali liturgię, a całość owiewał kadzidlany zaduch. Za takim stanem rzeczy tęsknią dzisiejsi weterani (nie wszyscy) i stąd znów słychać głosy o... upadku, a jakże. I nie przeszkadzał nikomu fakt, że dostać się do grona publikowanych było trudno, a mimo to, żaden portal nie awansował do miana opiniotwórczego. Nie oszukujmy się, różnego autoramentu: "nieszuflady", czy "rynsztoki" niczego nie zmieniły. Zadziałało natomiast prawo entropii. Ci pierwsi (nie wiem czy lepsi), różnili się spojrzeniem na sztukę, co musiało rodzić konflikty, podziały i pożegnania (popularnie zwane banem). W konsekwencji, kolejne portale rosły niczym grzyby po deszczu. Maluczkim wypadało jedynie poczekać, kiedy popyt przekroczy podaż i stało się. Łatwość tworzenia nowych stron, wręcz gotowe skrypty, zachęcały, by spróbować swoich sił. Gorszy pieniądz wypiera lepszy, wszystko dąży do rozpadu, grawitacja istnieje również w sieci. Dzisiejsze portale przypominają bazary, a te, które tego uniknęły, wcześniej czy później (raczej wcześniej) takimi się staną, lub spadną do roli niszowej i wymrą z braku czytelników. Bo w tym wszystkim pierwszorzędną rolę odgrywa sława. Czasem ta mołojecka, a czasem prowadząca na prawdziwy szczyt i święcie wierzę, że przyjdzie taki dzień, gdy pojawi się pierwszy noblista mający w życiorysie portalowy start. Że nieszybko? Mnie się nigdzie nie spieszy, poczekam. Komu jednak, zawdzięczamy ten masowy pęd ku sławie? Sądzę, że prym wiedzie tu telewizja, która już kilkadziesiąt lat promuje mit kopciuszka. Zwykły użytkownik opiekacza do grzanek, praktycznie co wieczór znajdzie stosowną pozycję w swojej kablówce. Ktoś może zaprotestować, oskarżyć mnie o uproszczenia, ale jaki procent piszących kieruje się innymi pobudkami? Sława, przepraszam za wyrażenie i kasa to podstawowe cele dla większości. Nieliczni piszą, bo muszą, bo dusza się wyrywa, bo czują, że coś istotnego mogą powiedzieć innym, ale ciąg jest na sławę, i to nie podlega dyskusji. Poglądy głoszone przez Bergsona były dobre, nim kły obnażyła komercja, a raczej cała komercyjna galaktyka. Dziś pachną harcerstwem, a szanse mają, niczym pierwsi chrześcijanie w rzymskim cyrku. No cóż, właśnie przyznałem, że skazany jestem na wyginięcie. Kondolencje proszę słać na pocztę.

Cały naród wziął się za pisanie i mam wrażenie, że zaczyna brakować czytelników. Średnia jakość publikacji runęła ostrym pikiem w dół, wyrżnęła w wirtualną glebę tak, że echo w postaci "jakie to tragiczne, dno, mizeria", ciągle słychać. Mnie to ni grzeje, ni ziębi - robię swoje, czyli piszę. Ludzkość nie przetrwałaby tyle, gdyby nie posiadła umiejętności adaptacji do warunków i przystosowania środowiska do swoich potrzeb. Jako że to drugie stało się obecnie domeną polityków, usiłujących za pomocą wszelkiej maści paragrafów nagiąć rzeczywistość (życzę powodzenia), to nam malutkim pozostało jedynie to pierwsze - dostosować się. Mam za sobą okres wojowania, gdzie biały kaptur i pochodnia wydawały mi się najbardziej stosownym środkiem. Przegrałem, bo nie sposób grabiami zatrzymać powódź. Dziś chodzę ciszej. Uczę się, gdzie dają dobry towar, a co omijać szerokim łukiem. Koegzystencja z tandetą nie jest taka zła i proszę mi nie wymyślać od konformistów. Sztuka, jak miłość, wymaga kontaktu z drugim człowiekiem, życiem. Inaczej wyradza się i niczym rak, zżera samą siebie.
Jedyny mankament tego współistnienia to trudność w wyszukiwaniu pereł, ale jak cieszy, gdy wreszcie znajdziemy coś godnego uwagi. Paniom bliskie będzie porównanie do zakupów, gdy nagle trafia się w jakimś secondhandzie na oryginalnego Gucciego za śmieszne pieniądze. Panom, może giełda?

Wydaje się, że kolejny krok (choć żaden ze mnie futurysta), to wykształcenie mechanizmu wzajemnego informowania się o tych poszukiwanych dobrach. I to, nie oglądając się na żadnych krytyków, czy tak zwane autorytety, sponsorowane przez wytwórnie, wydawców, kreowane na potrzeby wszechmocnej telewizji itd. Zwykła rzecz: ja, autor/czytelnik dostrzegam "perełkę" reszta to już tylko kwestia komunikacji, a tą internet oferuje bez ograniczeń znanych w epoce konnych posłańców. Ktoś tam wpadnie i stworzy stosowny serwis (może już to zrobił). Nie, Twittera nie uważam. Takim metodom jednak nie ufam, gdyż obarczone są poważnym ryzykiem manipulacji. Przykładem niech będzie "pieprzę zimę" - z Facebooka, gdzie sprawa się rypła jakiś czas temu, ale w międzyczasie, kilkadziesiąt tysięcy osób uległo złudzeniom. Trzeba przyznać, że PR w niektórych firmach godny jest samego Szatana.

A co z literaturą krajową? Wtórna, pełna zbędnych eksperymentów, wreszcie nudna. Do rozpaczy może doprowadzić śledzenie tych początkujących. Ile można czytać nieudolne klony Pottera, Wiedźmina, śledzić losy kolejnego wampira? Ciekawostka, nie natknąłem się jeszcze na podróbki Wędrowycza, mam nadzieję, że autor oryginału nie cierpi z tego powodu?

Z nurtem realistycznym nie jest lepiej. Proza traktująca o współczesnych nam wydarzeniach, praktycznie nie istnieje. Może to obawa przed procesami, jakie mogłyby wytoczyć nasze "elyty" gdyby tylko ruszyć temat - nie wiem. Szczęka mi natomiast opadła z podziwu nad szybkością publikacji, kiedy ujrzałem książkę traktującą o wydarzeniach smoleńskich. Ktoś zwietrzył kasę? Na celowniku mam również: Grocholę, Sapkowskiego, Pilipiuka, Masłowską... ale o tym może następnym razem, o ile będzie, bo właśnie odczułem niepowstrzymaną potrzebę napisania kolejnego wiersza i być może przypadkiem na niego traficie. Przy okazji odwiedzę kilka interesujących miejsc. Interesujących między innymi dlatego, że nikomu nie powiem, jak tu jest pięknie. No prawie nikomu.


Niepoprawny Sisey.


PS. Autor reprezentuje wyłącznie siebie i nie rości żadnych pretensji do bycia wyrocznią.




Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
sisey · dnia 16.06.2010 08:24 · Czytań: 1217 · Średnia ocena: 3,8 · Komentarzy: 17
Komentarze
Wasinka dnia 16.06.2010 09:14 Ocena: Bardzo dobre
O... Trudno nie zgodzić się z racjami Autora... Tak sobie myślę, że jest również druga strona, jednak...
Sposób napisania felietonu jak najbardziej mi odpowiada. Język, którym operujesz, przemawia do mnie, co więcej - podoba mi się, jak wyrażasz myśli i układasz słowa. Argumentujesz jasno i ciekawie.
Parę potknięć interpunkcyjnych.
Na razie tyle, bo... muszę poupychać gdzieś na dnie szuflady swe wytwory :( ;).
Szkoda, że nie opowiesz, jak "tam" jest pięknie. Może coś by się dzięki temu zmieniło...
Pozdrawiam :)
Elwira dnia 16.06.2010 11:02 Ocena: Bardzo dobre
Trudno nie przyznać racji. Właściwie chcąc wskazać tekst do polecenia musiałam kilka tygodni temu dobrze zanurkować w portalowe teksty, żeby znaleźć coś godnego uwagi. Trudno jednak się dziwić, że ludzie nie potrafią pisać, bo dziś nawet nie potrafi się poprawnie mówić :) Znam niewielu młodych ludzi, którzy potrafią poprawnie po polsku o czymś opowiedzieć, a już o płynności i estetyce mowy nie wspominam. Duch jednak musi się wykrzyczeć i dlatego powstają teksty, nie-teksty. To jest jak naturalna potrzeba.

Historycy ocenią, czy dobra.

Wydaje mi się jednak, że nie należy ustawać w poszukiwaniu perełek i te szlifować, nękać, mobilizować. Moje zdanie.

A co do wymienionych autorów... cóż, zależy, co się dziś liczy, sztuka, czy kasa. Jeśli to drugie, to obok kasy należy postawić komercja, a to zabija literaturę. Szkoda.

Bardzo ciekawe przemyślenia.
Pozdrawiam.
Szach-Mat dnia 16.06.2010 12:28 Ocena: Świetne!
sisey,

a raczej, Panie Sisey. Doskonały tekst i spostrzeżenia.

Uważam, że żyjemy w czasach upadku i agonii jakichkolwiek wartości. Przede wszystkim, że wielu maluczkim ubzdurało się w głowie, że są lub mogą być wielcy, np. politycy, dziennikarze, a także ludzie związani ze sztuką. Tylko, czy to sztuka? A może już szołbiznes.
Czy prawdziwy literat ma dzisiaj szanse? Nie! Gdyby Dostojewski wysłał swoją powieść do jakiegokolwiek wydawnictwa spotkałby się z szyderstwem i odrzuceniem (to się nie sprzeda).
Gdyby wysłał swoje dzieło do portalu literackiego (ostatnia deska ratunku oraz przeświadczenie, że to "fajne" i WOLNE od uprzedzeń miejsce) efekt jeszcze gorszy. Musiałby rywalizować z TWA, innymi piszącymi o duperelach oraz z moderatorami od siedmiu boleści. Ci ostatni mają wielką władzę i potrafią z niej korzystać, leczą swoje kompleksy.
Tak więc Dostojewski, po jakimś czasie musi wybrać:
1. strzelam sobie w łeb, bo sztuka jest najważniejsza, lub
2. dostosowuje się do rzeczywistości.

Panie Sisey, Pan musisz sobie kupić Browninga!

Tylko nie strzelaj do siebie, tylko do otoczenia.


Pozdrawiam serdecznie.
sisey dnia 16.06.2010 12:34
Jest to mój portalowy debiut w szeroko rozumianej publicystyce, ale proszę mnie nie oszczędzać. W razie wątpliwości, gotowy jestem wyjść z okopów. :)

@ Wasinka Chętnie usłyszę o tej drugiej stronie. O "tam" nie opowiem - powody przecież wyłożyłem. Zmiany zachodzą cały czas, też o tym wspominam. :)

@ Elwira. Dziękuję, pewnie to Twoja rączka poprawiła tagi. :)
Duch musi się wykrzyczeć? Upieram się, że to tylko jeden z powodów pisania i wcale nie najważniejszy. Historycy literatury będę mieli ciężkie życie. Przy takiej masowości, to już chyba funkcje statystyczne i filtry grzebieniowe trzeciego rzędu - inaczej chyba utoną.

Cytat:
Wydaje mi się jednak, że nie należy ustawać w poszukiwaniu perełek i te szlifować, nękać, mobilizować.


Ależ ja nękam, mobilizuję (mimo że deklaruje pewną "autopacyfikację";), za co skutecznie wiele osób mnie nie znosi. Tylko wyhodowany pancerz pozwala mi przetrwać w takich sytuacjach. Nie wydaje mi się, bym był jakimś wyjątkiem.

Dziękuję za wasze głosy. Kłaniam, sisey z działu wiersze do dupy itd.
Wasinka dnia 16.06.2010 14:28 Ocena: Bardzo dobre
Sisey, nie napisałam - "opowiedz", tylko szkoda, że nie opowiesz. Nie naciągam na zwierzenia.
O drugiej stronie dysput niewarto toczyć, znasz ją, ale negujesz.
Pozdrawiam :)
Lukas Wolf dnia 16.06.2010 21:25
Racje poparte faktami, ubrane w ładne szatki i jak zwykle u siseya czyta się super. Tylko, że są ogólnie znane i nic nie wnoszące. Gdy czyta się mnóstwo płytkich tekstów o ile łatwiej jest zachwycić się paroma perełkami w wykonaniu choćby pana, panie sisey (i bynajmniej nie piszę tego w ramach "wazeliny";). Jest też jeszcze kilka argumentów, by mogli pisać wszyscy:
1. Nie mieszkamy w Chinach.
2. Ci maluczcy mogą się czegoś nauczyć pod okiem mistrzów.
3. Czasami jak sam napisałeś, człowiekowi w duszy gra i chce się to opisać.
Myślę, że można by znaleźć jeszcze kilka powodów, które polemizowałyby z twoim punktem widzenia ale zostawiam to innym.

Za niedługo powinien pojawić się mój tekst na PP i zaznaczam, że napisałem go nim przeczytałem "Bo nikomu nie powiem, jak tu jest pięknie"
Pozdrawiam
Elwira dnia 16.06.2010 22:14 Ocena: Bardzo dobre
Sisey, nie mam pojęcia, dlaczego ludzie piszą, ba zapewne nie dla jakiś wyższych celów (chociaż może?). Ja piszę, bo mam taką potrzebę, pomaga mi to ogarnąć myśli, może nawet odbić się od codzienności. Właściwie, to nawet metka grafomana nie stoi na przeszkodzie, bo lubię pisać i już. Pewnie, miło, jak się komuś podoba, trzeba robić tak, żeby było jak najlepiej, doskonalić, ale... to jest już na drugiem planie.
Izolda dnia 17.06.2010 00:00
Zlituj się, sisey, co tak biadolisz od samego rana? Jak Cię czytam to zaraz „Rozczarowany” mi się przypomina. Takim marudzeniem podcinasz ludziom skrzydła i gotowi są zakopywać swoje dzieła w ogrodzie. Zaprzyjaźnij się z kimś, kto rozsiewa więcej entuzjazmu, żeby Ci coś skapnęło i żebyś następny felieton napisał o tym, jak to dobrze, gdy ludzi jednoczy pasja i gdy mogą ją uprawiać w ramach tego samego adresu w sieci. Żebym mogła po nim pomyśleć, jak to przyjemnie, że jedynymi literatkami w moim życiu, nie są te których mi się nie chce polerować, nie odbieraj mi nadziei, że istnieją takie, z którymi przyjaźnię się na tym portalu.
Wedle życzenia nie oszczędzałam. Forma ujdzie.:D

PS. Pewnie, że nie mów, po co siedzieć w tłumie.
Usunięty dnia 17.06.2010 00:37 Ocena: Bardzo dobre
Czyta się dobrze, tzn. płynnie i wyczuwa zaangażowanie, które cichcem w trakcie lektury udziela się czytelnikowi. A szkoda, bo - tu zgodzę się z Izoldą - o wiele chętniej zestroiłabym się z czymś bardziej optymistycznym. ;) Tym bardziej, że świat (w tym również świat sztuki) faktycznie parszywieje.
Jedna rzecz, która mnie jakoś ubodła - zarzut, że niektórzy piszą dla sławy.
Cóż, moim zdaniem i tak zasługują na szacunek na pewno bardziej niż ci, którzy dla sławy np. obnoszą się z tipsami i różowym jednorożcem w domu bez klamek, a nawet bardziej niż Herostrates, bo w końcu coś tam jednak tworzą, prawda? :D
I jedna rzecz, która mnie zdenerwowała, choć daleko mi do wojujących feministek. Zgadniesz, o czym mówię?

Bdb z pozdrowieniami.
Krystyna Habrat dnia 17.06.2010 09:29 Ocena: Przeciętne
Temat wybrałeś wielki. Za wielki, żebyś chcąc go udźwignąć, nie upadł nim przywalony, wydając płytkie tchnienia ironii i cynizmu.
Po drugie: zbyt szybko uogólniasz, np, gdy piszesz o sławie, co robi to wrażenie, jakby ci się wydawało, że wiesz to najlepiej ze wszystkich, a ty w końcu wychodzisz z tego kichając na prawo i lewo.
W sumie, niby masz rację, ale zarazem próbując w krótkim tekście ogarnąć tak wielki problem, dużo upraszczasz. No i jakie wnioski? Takie stwierdzenia muszą mieć jakieś wnioski.
Przypuszczam, że odetniesz się ostro. Trudno. :confused:
Szach-Mat dnia 17.06.2010 09:32 Ocena: Świetne!
byłem przekonany, że tekst siseya wywoła lawinę komentarzy. A tu wielkie sru...
To kolejny przykład na miałkość portali literackich. Po co się wadzić z rzeczywistością? Lepiej napisać pamiętnik, pocztówkę z wakacji, ponarzekać, że miłość jet trudna albo zacząć uprawiać literaturę dla dzieci.
Sądzę, że zdecydowana większość bywalców portali publikuje tu swoje dzieła, nie czytając innych, i nie próbuje nawet mierzyć się ze sztuką. Wystarczy publikacja. Przecież zawsze można to pokazać znajomym i rodzinie.
Usunięty dnia 17.06.2010 11:05
Sisey

dałeś się wykorzystać w kiepskiej sprawie. Na przyszłość sprawdzaj, co firmujesz
sisey dnia 17.06.2010 11:25
@ Szach-Mat, Panowie zostali przed drzwiami, tu jestem sisey i dość.
Pistolet, strzelanie? Artysta sięga po drastyczne środki, gdy czuje się wyobcowany, a to przez brak zrozumienia dla swoich koncepcji, a to przez morze gówna (to za Witkacym) które dostrzega. Powiedzmy sobie, że sam nie odczuwam żadnego z tych stanów. Powodem może być łódka, którą sobie wymyśliłem.
Czy Dostojewski miałby dziś szansę - nie mam pojęcia - każde rzucenie krwawnika daje inny wynik, więc kto wie?

@Lukas Wolf, jak zabawnie czyta się zwrot: "jak zwykle u sieseya" u kogoś kto istniej tu raptem dwa miesiące. Chciałbym się też dowiedzieć do kogo pijesz w swoim paszkwilu, ale jednak nie zrobię Ci reklamy. :D

Dla czego ludzie piszą, punktuję w swoim tekście, fakt braku cenzury jako powodu - nie uwzględniłem. :)

Nie narzucam swojej wizji nikomu, co najwyżej sugestywnie o niej piszę.

kłaniam Sisey
sisey dnia 17.06.2010 11:33
Elwira, skoro tak postrzegasz potrzebę wypowiedzi twórczej, to należysz do tej małej grupy, która czasem jedynie dochodzi do głosu, a mimo to potrafi być niedościgłym wzorem dla reszty. To tam rodzą się diamenty. Na co dzień jednak, jest pusty stół i najwyżej herbata.
Przepraszam, znów pisze oczywistość. :)


@Izolda To ty żyjesz? Wspólne pasje i jeden adres sieciowy, masz na myśli Naszą Masę, czy Durnik? Wyjdzie człowiek z tego swojego bunkra zaczerpnąć oddechu, a tu ci dokopią, że smucisz. No ja przepraszam, chcesz obarczyć mnie winą za kształt rzeczywistości?
A jeżeli choć kilka osób to przeczyta i wyciągnie właściwe wnioski na temat procesu twórczego, to już będzie sukces.

Właściwie... zakopywanie w ogrodzie nie jest takie złe.

sisey dnia 17.06.2010 12:03
Ipiranga, paradne - domagać się od siseya - nałogowego melancholika, by pisał optymistyczne teksty. A proszę bardzo, napiszcie go razem z Izoldą. Proponuje zamieścić go w dziale "fiction"
Ubodło cię, że dla sławy. Przecież sława to pustka, to samotność, zawiść otoczenia, trzy operacje twarzy przed trzydziestką, naciski, konieczność układów i negocjacji, bywanie w miejscach w których nigdy dobrowolnie być byś nie chciała, puste uśmiechy, fałszywe zapewnienia... To mało?
Pseudo twórcy - tak ich określamy przecież, bo wartości w tym co robią nie znajdziesz, wiec trudno mówić tu o tym "kto lepszy". Stawiam znak równości między nimi a "tipsiarami".

Ipi, nie mam pojęcia co Cie tak wzburzyło. Brak nazwiska jakiegoś? Czy odbieranie paniom szansy na giełdzie. Przecież, posługuje się pewnym obrazem uśrednionym - nie czyń mi z tego zarzutu, bo co akapit musiałbym dodawać "nie dotyczy wszystkich" :D

oczywiście odpozdrawiam
Elwira dnia 17.06.2010 12:05 Ocena: Bardzo dobre
To, że Masłowska jest po Pilipiuku :)
sisey dnia 17.06.2010 12:23
Sokol, to nie jest ani magisterium, ani wypracowanie. Tematu nie wybierałem, on leżał i czekał, serio. Nie jestem zmuszony dawać rady, dzielić się wnioskami (choć przecież to robię). Czy fakt, że są rozsiane w tekście, a nie wypunktowanie na końcu, uniemożliwił ich odszukanie? Odnoszę wrażenie, że tylko przeleciałaś się po tekście. Nie rozumiem również Twoich obaw. Obiektywizm sądów, i szczerość wypowiedzi, zawsze ceniłem bardzo wysoko. Być może inaczej spojrzysz na ten tekst, gdy zrozumiesz, że pisał to zwykły facet, nie pretendent do bycia guru. To jest moje spojrzenie i garść przemyśleń. Nawet te, którymi się dzielę są dla mnie tak oczywiste, że miałem wątpliwości, by pisać. Truizm - ładne słowo i gdyby nie świadomość, że brak nam czasu, by poskładać wizje "do kupy" to tego tekstu by nie było. Amen.

pozdrawiam i dziękuję za opinię.


PS. Rozbawił mnie pierwszy akapit. Gzie się kupuje takie zwroty? Toż to już poezja! :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
08/08/2022 23:26
Lubię przyrodę i wiersze o niej również, w Afryce byłam… »
wolnyduch
08/08/2022 23:16
Cześć Abi Ciekawy wiersz w tematyce wiary, czy to wola… »
wolnyduch
08/08/2022 22:54
Wymowny wiersz, msz pełen emocji, a to najważniejsze, do… »
wolnyduch
08/08/2022 22:44
Witaj ajw No cóż, to fakt, że tak jest, mnie fascynują… »
wolnyduch
08/08/2022 22:38
Jak widać, z dobrym skutkiem, a ja pogadać też czasem lubię,… »
wolnyduch
08/08/2022 22:36
No, to znaczy, że jeszcze zmysł wzroku działa, to dobrze :) »
wolnyduch
08/08/2022 22:33
Witaj ajw To prawda, że inspirujące mnie opowiadanko… »
Dobra Cobra
08/08/2022 16:27
Manipulacja zaletą wszystkich korporacji, firm i rządów… »
valeria
08/08/2022 13:38
Dzięki, mamy odmienne poczucie estetyki :) »
ajw
08/08/2022 13:36
Dziewczyny, bardzo dziękuję za opinie :) »
ajw
08/08/2022 13:34
Miło, że tak go odbierasz :) »
ajw
08/08/2022 13:33
Bardzo dziękuję :) »
akacjowa agnes
08/08/2022 13:32
Dziękuję za komentarz. Ważne, że choć dobór słów i druga… »
ajw
08/08/2022 13:21
wolnyduchu - to bardzo dobrze widzisz :) »
Afrodyta
08/08/2022 13:21
Wolnyduchu, dziękuję za podzielenie się swoimi refleksjami.… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas