Bajeczka cz II - Azazella
Proza » Inne » Bajeczka cz II
A A A
Słońce powoli wstawało nad Królestwem. Oświetlało, pola, łąki, rzeki i jeziora. Ulice (cóż lepiej, żeby nikt obcy ich nie zobaczył) pokrywały resztki po zabawie z dnia poprzedniego i tak właściwie tylko one zdradzały, że ktoś tu całkiem niedawno mieszkał. Teraz Królestwo było wymarłe. Gdybyś drogi czytelniku był tutaj, sam doszedłbyś do wniosku, że mieszkańcy nagle i nieoczekiwanie… ZNIKNĘLI!
Tymczasem znany nam już Tajemniczy Przybysz, przechadzał się pustymi uliczkami rechocząc złowieszczo, jak na czarnego charaktera przystało. Śmiech ten i niezaprzeczalnie niecne plany czyniły go w tym momencie Złym Tajemniczym Przybyszem. Tak na marginesie pierwsza część nikczemnego planu już została wprowadzona w życie. A polegała on na „zniknięciu” mieszkańców Królestwa. Tak, zaprawdę powiadam ci drogi czytelniku, plan ten był wart najczarniejszego z czarnych charakterów! I z ręką na sercu przysięgam ci, że nie wychwalam Złego Tajemniczego Przybysza, ale czyn jego został uhonorowany Nagrodą Roku Dla Nikczemnego Planu przez Instytut Zła i Występku.
W międzyczasie
Po dziedzińcu mknął niczym błyskawica ogier. Na jego grzebiecie zasiadał rycerz. Jasne niczym pszenica, pukle włosów, opadały mu na barczyste ramiona, a błękitne oczy, które uwiodły niejedną dziewkę, bystro świeciły pomiędzy szczelinami wypolerowanego, odbijającego refleksy słońca, hełmu. Ach jakże cudownie, napawając optymizmem, wyglądałoby to… W każdej innej opowieści. Tutaj jednak sytuacja przedstawiła się nieco inaczej…
Leśnym traktem(każde dziecko wie, iż owe są najlepszym skrótem) człapał, chociaż lepszym słowem byłoby, toczył się, niesłychanie spasiony kuc, którego brzydotę przewyższał jedynie jeździec. Ów czło…Ktoś, odziany był w zapluty kaftan, a jego twarz była tak zarośnięta, że rysy twarzy były niemożliwe do rozpoznania. W gęstwinie skołtunionych włosów, widoczne były kaprawe, przepite oczka, które nie zdradzały ni krzty inteligencji. Smród niemytego od miesięcy ciała ciągnął się za ową postacią, zabijając małe zwierzątka, które nie zdążyły uciec.
- Dziwko moja dziwko, gdzieś mi się podziaaaaałaaa!!! – Darł się przepitym głosem.
- Chyba powinno być dziewko…
- A, co ty możesz o tym wiedzieć. Siedź cicho.
- Przebywając z tobą naprawdę dużo i powiedz mi proszę jak mam usiąść? Jestem twoim…
- Tak, wiem. SUMIENIEM - rzucił od niechcenia brzydal.
- To miała być ironia? Nie wyszło ci… Jak zwykle z resztą…
- Aaaaa taaam!
Cóż drogi czytelniku, niewątpliwie dziwna to była para. Brzydal i jego sumienie. Kłócili się niczym stare dobre małżeństwo. Porzućmy jednak te, czcze pogaduszki i skupmy się na akcji…
Pijak szukał najbliższej wioski. Zamierzał najpierw przespać w gospodzie tyle nocy ile można, napić, nażreć za darmo, pokazać kilka sztuczek, aby wyłudzić pieniądze i uciec nim ludzie spostrzegą, co się święci. Cóż czekała go niespodzianka, ale nie uprzedzajmy faktów…
Mały konik już ledwie człapał. Nasz bohater kiwał się sennie nad jego grzywą. Nawet, zwykle rozgadane, sumienie posępnie milczało. Brzydki kuc zastrzygł uszami. Jego pan w pełni odzyskał świadomość. W oddali majaczyły bramy Królestwa.
- I oto mężny wojak, na swym rączym rumaku…
- Tjaaa chciałbyś
- Cicho!
- Dobrze. Dobrze, skoro tego chcesz już się nie odezwę. Nigdy, przenigdy, nie! Nic już nie powiem, a będziesz żałował! Będziesz prosił, sumienie moje kochane powiedz coś mądrego, bo przecież tylko ja tu myślę! Ty masz niewiele więcej rozumu niż ta… szkapa, chabeta chędożona! I widzisz, co przez ciebie?! Już przeklinam nawet! To twoja wina! Już nigdy nic nie…
- Skończyłeś?
Nadąsane sumienie, postanowiło nigdy już się nie odezwać do swojego towarzysza.

Chociaż nasz bohater nie należał do ludzi spostrzegawczych, a pusty żołądek i organizm domagający się alkoholu, wcale nie ułatwiały mu procesu myślenia, od razu zauważył, że coś jest nie porządku. Ledwie przekroczył bramy miasta, a natrętna, niczym mucha, myśl nie dawała mu spokoju. Z początku nie mógł się połapać, o co tak właściwie chodzi, ale nagle go olśniło! Królestwo było puste i ciche, mimo, iż godzina popołudniowa, a dzień jarmarczny.
- Impreza była, ale się skończyła – mruknął nasz przybysz widząc zaśmiecone ulice. – Niewychowaństwo, takiej persony, jak ja nie zaprosić!
- Niewychowaństwo? Co ty znowu tworzysz? W jakim to narzeczu?
- Miło… Miałe… Miałeś się nie odzywać! A tak właściwie to, jakiej ty jesteś płci?
- Cóż za bezczelność! Jestem oburzony twą niewiedzą! Jestem sumieniem! Rozumiesz?! Nie mam płci!
- Jak nie masz płci, to, czemu mówisz o sobie jak facet?
- Twoja bezczelność przekracza granice dobrego smaku! Nie będę odpowiadać na głupie pytania!
- Haha! Nie wiesz!
Sumienie znowu się nadąsało i kolejny już tego dnia raz obiecało sobie, że przenigdy nie przemówi do swego towarzysza.
Tymczasem Zły i Tajemniczy Przybysz obserwował nieproszonego gościa knując kolejny niecny plan…
*
Nasz gość rozpoczął realizację swojego własnego zamysłu. Punktem pierwszym było znalezienie szynku, a potem… Co będzie potem to się zobaczy. Wprowadzenie planu w życie nie było zadaniem trudnym. Już po chwili sumienie, jego towarzysz i tłusty kuc stali przed gospodą. Nie trzeba było ich długo namawiać, konik truchtem pobiegł do stajni, a nasz gość ruszył do wrót gospody. Sumienie, z braku innych możliwości, udało się razem z nim. Gospoda była wysprzątana. Nic dziwnego, skoro poprzedniego dnia, cała impreza była na dworze.
- Gdybym był wódką, gdzie bym był? – Zastanawiał się głośno.
Przybysz zaczął myszkować po knajpie. Im bardziej uświadamiał sobie oczywisty fakt, tym bardziej był przerażony. W gospodzie nie było ani krzty alkoholu!
- Nieeeeeeeeeeee! – pełen przerażenia krzyk rozdarł ciszę panującą wokoło.
- Przybysz klęczał na podłodze, ukrywszy twarz w dłoniach. Właśnie doświadczył najbardziej przygnębiającego doświadczenia w swoim życiu. Dysonans poznawczy, jaki w tym momencie szalał w jego duszy…
- Zamknij się! Nie wiesz, co przeżywam! Ja cierpię! Rozumiesz! Jak możesz się śmiać?!
- Nie zapytasz, co to jest dysonans poznawczy?
- Gdybyś miał ciało, obiłbym ci mordę.
Sumienie zarechotało triumfalnie, co jeszcze bardziej poirytowało naszego bohatera. Nagle usłyszał za sobą szelest. Odwrócił się gwałtownie i zobaczył Złego Tajemniczego Przybysza.
- A kuku! – złośliwy uśmiech rozszerzył usta nikczemnika i był ostatnią rzeczą, jaką nasz gość zobaczył, zanim Zły Przybysz ogłuszył go pałką.

*
Zostali strąceni do zimnej i wilgotnej piwnicy.
- I co masz jakiś pomysł mądralo? No dawaj, dalej. Ty nas w to wplątałeś. Pić ci się zachciało, dziw… dziewki chę... zabawiać!
- Zamknij się, nie mogę myśleć
- Ty?! Myśleć?! Przecież ty nie myślisz!
Chociaż sumienie strasznie irytowało naszego bohatera, postanowił nic nie robić. Niech się wygada, w końcu mu przejdzie. W piwnicy było ciemno. Woda skapująca z powały wsiąkała w ubitą ziemię, tworząc śmierdzące błoto. Kamienne ściany potęgowały chłód panujący wewnątrz.
- To rodzi dobrze warunki… Brzydki Bohater rozejrzał się, mrok panujący wokoło uniemożliwiał głębszą penetrację pomieszczenia. Trzeba było zdać się na węch, coś musiało tu być.
Węszył, niczym pies. Zaczął chodzić po piwnicy, z gracją linoskoczka omijając porozwalane stoły, widocznie jego nos wyczuwał również przegniłe drewno.
Trochę zajęło, przejście na drugi koniec pomieszczenia, ale domysły okazały się słuszne. Zapach alkoholu wypełnił nozdrza brzydala. Pod ścianą leżały antały z winem.
- I co zamierzasz?
Bohater nie odpowiedział. Zabrał się do tego, co wychodziło mu najlepiej.
*
- Przybieżeli do karczemki pijacy! Niosą piwo, wódkę na tacy! Chwała alkoholowi, wódce spirytusowi… – głos niósł się wokoło. Nawet grube ściany piwnicy nie były w stanie go zagłuszyć. Po drugim antale wina nasz brzydal znacznie poweselał. Lata praktyki sprawiły, że nadal potrafił trzeźwo myśleć. Ba! Przychodziło mu to nawet dużo łatwiej niż przedtem. Miał plan…
Zainteresowany wrzaskiem Tajemniczy Zły Przybysz, wszedł do piwnicy. Jeszcze przed wejściem uderzył go zapach alkoholu. Gwałtownie otworzył drzwi pomieszczenia. Struga światła, padła na pijaka.
- Co się tutaj dzieje?! – zapytał.
- Chodź tutaj, napij się! - zachęcał więzień.
Zły Tajemniczy Przybysz był coraz bardziej zaintrygowany zszedł do naszego bohatera i zabrał mu drewniany kubek. Powąchał zawartość i skosztował. Słodkie winko spłynęło przełykiem do żołądka, pozostawiając przyjemne ciepełko. Nigdy przedtem nie czuł czegoś takiego. Spodobało mu się. Jednym haustem wypił resztę.
- Dobre winko, dobre. Może jeszcze kolejeczkę?
- Pooolej – zabełkotał Zły Przybysz
Bohater wypełnił jego kubek, podał mu z uśmiechem i puścił oko.
Trochę później.
- Ach zdradliwe jest winko porzeczkowe – zachichotał nasz bohater
Zły Przybysz chrapał w kącie. Biedny nowicjusz w dziedzinie picia, nie wytrzymał długo. Zwalił się jak kłoda po piątym kubku. Brzydki Bohater wykorzystał to i związał przeciwnika.
Jeszcze trochę później.
- Yyyeeeyeee – Zły Tajemniczy Przybysz jęknął przeciągle. Spróbował się poruszyć, ale tylko go zemdliło.
- Witaj mój mały przyjacielu.
Więzień uniósł głowę. Zaowocowało to kolejną falą mdłości.
- Coś ty mi zrobił… ty… ty… draniu! – krzyknął. Zaraz jednak tego pożałował, gdyż pulsujący ból głowy nasilił się – ojejejejejejej – zajęczał.
Nasz Brzydki Bohater zarechotał wrednie.
- Eliksir prawdy rzucił z uśmiechem – postanowił pobawić się kosztem swojej ofiary – widocznie coś ukrywasz maleńki.
Zły Tajemniczy przybysz usiłował wyszarpnąć się z więzów. Uprzednio spożyty napitek usilnie chciał wrócić tą samą drogą, która przybył
- Lepiej zacznij mówić, bo twoje wnętrzności wyjdą przez usta – mówiąc to brzydal nachylił się do swej ofiary. Efekt był o wiele lepszy niż myślał. Zły Tajemniczy Przybysz odpełznął tak daleko, jak pozwalały mu na to więzy i wciąż atakujące mdłości. Po chwili jednak postanowił pokazać swój zły charakter.
- A co jeżeli…
- Nie możesz kłamać. To eliksir prawdy. Chcesz żeby twój mózg wypłynął uszami?
Ostatnie słowa brzydala zrobiły na Złym Tajemniczym Przybyszu jeszcze większe wrażenie, niż poprzednio. Tym razem omal nie wtopił się w ścianę.
- N – n – nie – wyjąkał – błagam nie.
- Mów, zatem
I Zły Tajemniczy Przybysz opowiedział o swym niecnym postępku i równie niecnych planach. Ach drogi czytelniku, długa była to opowieść. Naszemu bohaterowi niejednokrotnie kiwała się sennie głowa. Nie chcę ja i ciebie zanudzać powtórnym opowiadaniem jej. Powiem jedynie, że i Mądry Mag z Zachodu maczał palce w całym tym zamieszaniu. Jednak dzięki „winku prawdy” wszystko wyszło na jaw i mieszkańcy oraz Król i Królowa zostali szczęśliwie przywróceni. Ich wdzięczność nie miała granic.
- Ach nasz… Bohaterze – krzyczeli monarchowie, a lud im wtórował.
- Dobra, dobra gdzie moja zapłata?
- Ej no! Jak ty się zachowujesz? Może trochę ogłady?
- Ogłady? Przecież to ja im pomogłem. Mają być mi wdzięczni!
Władcy byli ciekawi, z kim brzydki Bohater rozmawia, tym bardziej, że nie widzieli owego osobnika.
- Ehhmmm. Z kim to gawędzisz, jeżeli można wiedzieć – zapytała Królowa.
- I widzisz, co przez ciebie! Mają mnie za czubka!
- No to jakby twój problem.
- Nie wytrzymam z tobą…
Mieszkańcy spojrzeli po sobie. Mieli jeszcze w pamięci Złego Tajemniczego Przybysza i nie chcieli mieć ponownie do czynienia z podobnym osobnikiem. W każdej chwili byli gotowi przegnać gościa. Bohater czując nerwową atmosferę otrząsnął się i postanowił nie rozmawiać ze swym irytującym kompanem. Przynajmniej nie w obecności innych ludzi.
- Królu i Królowo, co teraz będzie ze Złym Przybyszem? – Zapytał ktoś z tłumu.
- Ściąć mu głowę! – Moi drodzy, należą wam się wyjaśnienia. Władcy byli z natury dobrymi ludźmi, którzy by muchy nie skrzywdzili, ale gdy sytuacja tego wymagała potrafili być stanowczy i nieubłagani. Nasz brzydal zadrżał. Przypomniał sobie, co zrobił Zły Przybysz i zorientował się, że jego sytuacja jest podobna. Uratował Królestwo, ale ma złe zamiary, gdy ktokolwiek się zorientuje i jego czeka kara.
- Bycie złym nie popłaca – czuł wzrok wszystkich zgromadzonych – potem zamykają was w piwnicy, głowę ścinają i takie tam – czuł się coraz bardziej nieswojo.
Królowa podeszła do naszego bohatera. Zajrzała mu w oczy i położyła rękę na ramieniu.
- Mój drogi, czy Ty coś ukrywasz? Mów śmiało.
- No to teraz, mój drogi, leżymy – odezwało się dotąd milczące sumienie.
Brzydal wziął głęboki wdech, policzył w myślach do dziesięciu i postanowił się przyznać. Może jak będzie szczery to nie zrobią mu nic złego.
- Królu, Królowo – zwrócił się do monarchów – przybyłem do Królestwa w celu ograbienia go, chciałem zabawić się waszym kosztem i uciec, zabrawszy tyle ile będę mógł – poszło o wiele łatwiej niż się spodziewał. Czuł ulgę, że wreszcie to z siebie wyrzucił.
- No, kochanieńki, toś pojechał po bandzie.
- A pomogłeś nam tylko dla zapłaty? Przyznałeś się w obawie przed karą? – Spytał Król.
- Tak – brzydal spuścił głowę.
Król i Królowa spojrzeli po sobie. Czuli się oszukani po raz kolejny.
- Eeem przepszam – jedna z kobiet podniosła rękę.
- Tak, Alberto?
- A weźcie, go do skółki niedzielnej wyrychtujcie. Tamoj go wyucom, jako się zachowywać. Jak mu psoty we łbie siedzom, to go naprostują.
- A jak znowu taki numer wywinie?
- A kieby tam! Jak mu psota we łbie to i go tom najtwardszą linika bez łeb utną i usami wyńdzie! – Kuma była wyraźnie zadowolona ze swojego pomysłu - Te – pokazała sękatym paluchem na bohatera – będziesz fikał, będziesz?
Bohater spuścił głowę jeszcze niżej i wymamrotał coś niewyraźnie.
- Te, ale w ocy mi się pacz kie do mnie godosz! – Alberta była nieubłagana – Ty jancyku! – Pogroziła mu sękatym paluchem.
*
Egzekucja Złego Tajemniczego Przybysza była jeszcze tego samego dnia. Plac w centrum Królestwa zaroił się od chętnych krwawej rozrywki mieszkańców. Właściciele stoisk z alkoholami i przekąskami dwoili się i troili obsługując wciąż przychodzących ludzi. Król, Królowa i brzydki bohater zasiedli przed samym pieńkiem kata.
- Iiiiii raz! – Zakrzyknął zakapturzony mężczyzna i uderzył toporem. Głowa z wielkimi uszami z głuchym stukotem odtoczyła się do pobliskiego rowu, ku uciesze wygłodniałych psów.
- Ej, a jeżeli oni zrobią nam to samo? – sumienie było przerażone.
- W końcu byś się zamknął – mruknął brzydal.
Władca od jakiegoś czasu obserwował gościa. Był ciekaw jego reakcji. Jeżeli by zobaczył panikę i strach natychmiast kazałby ściąć i jego. Boją się tylko ci, którzy coś kombinują. Nasz brzydal był jednak opanowany, a przynajmniej starał się być. Tak naprawdę miał ochotę uciec z krzykiem, jednak dziwne przekonanie, iż natychmiast zostałby złapany i ścięty, nie dawało mu spokoju.
- Widzisz gdzie zaprowadziło go kłamstwo – szepnął monarcha – kłamał od samego początku, a kłamstwo nie popłaca. Zawsze wyjdzie na jaw, prędzej czy później! Kłamcy – wskazał na bezgłowe zwłoki – zawsze tak kończą.
Bohater z trudem powstrzymał drżenie rąk.
- Nie strasz go – Królowa skarciła małżonka – wie, że źle zrobił i dostał już nauczkę – wymownie spojrzała we wcześniej wskazanym przez męża kierunku – teraz niech sam wybierze.
- Już nie będę kłamał – powiedział z mocą brzydal – już nigdy więcej…
- Oj, oj nie szarżuj maleńki – roześmiał się władca i zamyślił na chwilę. – Tak właściwie to potrzebujemy kogoś do prac porządkowych. Po ostatniej uroczystości trochę tu brudno, a ty - wskazał na brzydkiego bohatera – musisz jakoś zapracować na siebie, nieprawdaż?
Brzydal z zapałem skinął głową. Wszystko było lepsze od tego, co spotkało Złego Tajemniczego Przybysza.
- Co z tobą? To nie podobne do ciebie! – sumienie było zaniepokojone – co ty kombinujesz!
Bohater nie odpowiedział. Czuł, że właśnie nastał dla nich nowy czas.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Azazella · dnia 24.07.2010 10:58 · Czytań: 912 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 7
Komentarze
wodniczka dnia 21.05.2011 13:01
Witaj

Przynaję się, że do końca nie przeczytałam - bo jestem mało wytrwała w długich opowiadaniach ale wnioski wysunęłam i ten fragment - spory:) mi wystarczył. Masz pomysł!:) A to najważniejsze. Ciekawie opisujesz - widać, ze masz taki lekki styl ale:) no i tu jest ale... forma, która mieści ten przekaz już mi się nie podoba. Postaraj się o większą poprawność zapisu:). Jeżeli trudno pisać Ci rozbudowanymi zdaniami - bo jak wiadomo zgubić w nich logikę nie trudno - to staraj się używać krótszych. Staraj się unikaj powtórzeć i nie używaj zaimków tam, gdzie to niekoniecznie. Również staraj się ograniczać te zwrotne typu ''się''. Wtedy tekst nabierze większej płynności. Także postaraj się lepiej ubierać to, co chcesz przekazać w słowa i będzie ok:). Bo wyobraźnię masz na pewno.

Pozdrawiam serdecznie!:)
Azazella dnia 21.05.2011 14:17
Dziękuję za odwiedziny. Postaram się w najbliższym czasie poprawić ten tekst. Dziękuję za uwagi:) Co do długich zdań. Zostawię je takie jakie są w tej chwili. Kilka osób, które czytało ten tekst przed Tobą(zanim go wystawiłam)nie miało uwag. Jeżeli jednak znajdziesz konkretny przykład rozmyślę jego zmianę:). Pozdrawiam:)
wodniczka dnia 21.05.2011 17:15
Czytałam ten tekst późnym wieczorem - dziś wracam i jest lepiej. Czasami późna pora nie wpływa na odbiór złożonych zdań:).
na początku ciągle piszesz - drogi czytelniku, potem też. Mam wrażenie nadmiaru tych zwrotów.
Nagromadzenie wielokropków:). Za dużo:). Lepiej czasami skończyć po prostu kropką - lepiej to wygląda:)
a tak jest ok:).
Pozdrawiam serdecznie!:)
Azazella dnia 21.05.2011 17:52
Witaj ponownie:)
Racja, mnie też to zaczęło mierzić, ale jak pisałam wzięłam się ostro za ten tekst i go dopieszczam. Poprawiłam już trochę, w powyższej wersji wyrzuciłam niektóre powtórzenia, ale pewnie jest ich znacznie więcej. Ach te wielokropki;) Moje utrapienie, daje za mało przecinków, a za dużo wielokropków - tak dla równowagi chyba:D. Do zmiany. Dziękuję jeszcze raz, za komentarz i przeczytanie Bajeczki. Buziaki popołudniowe:)
pocahontas dnia 09.08.2011 17:10
Jest pomysł, to najważniejsze :) Podoba mi się Twój styl pisania, dialogi pijaka z sumieniem naprawdę dobrze się czyta ;)

Tekst wciąga, chociaż nie przepadam za czytaniem długich opowiadań w komputerze :).

Poza tym - coś mi czasem nie gra z przecinkami ;)
Na przykład tu:

"Ledwie przekroczył bramy miasta, a natrętna, niczym mucha, myśl nie dawała mu spokoju."

Ja bym dała: Ledwie przekroczył bramy miasta, a natrętna niczym mucha myśl nie dawała mu spokoju.
Żeby tak nie ciąć brutalnie tych zdań.
Niemniej jednak i język, i pomysł naprawdę przyciągają uwagę czytelnika.

Serdeczne i słoneczne pozdrowionka :)
Azazella dnia 09.08.2011 18:26
Niestety przecinki nie są moją mocną stroną, do tego dochodzą sadystyczne zapędy i oto mamy efekt - zmasakrowane zdania;). Bardzo się cieszę, że opowiadanie przypadło Ci do gustu.
Pozdrawiam
Elatha dnia 24.09.2011 10:27
Równie interesujący tekst jak poprzednia część :). Mam wrażenie, że bawisz się swoim opowiadaniem ( w końcu Ty jesteś Władczynią i masz do tego prawo :) ), a to według mnie duża zaleta :). Ogranicza nas tylko nasza własna wyobraźnia, a Tobie jej nie brakuje przecież :).
Doszukałam się kilku błędów, zmieniłabym momentami styl zdań na bardziej jasny i wyrazisty, ale może właśnie taki miałaś pomysł na to :). jeśli będzie kolejna część to zajrzę :).

Pozdrawiam :).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
TakaJedna
01/12/2022 15:24
Chociaż muszę przyznać, że kiedy wczoraj wieczorem szukałam… »
Dobra Cobra
01/12/2022 15:19
Człowiek sie uczy cale życie, a nauka wyniesiona z młodości… »
valeria
01/12/2022 00:05
Jestem po prostu taką romantyczką, ułatwiam sobie ten… »
TakaJedna
30/11/2022 21:48
Bagno ma, jeśli pamiętam dobrze, inną temperaturę zamarzania… »
Dobra Cobra
30/11/2022 21:35
Pytanie jest tylko jedno: skoro mróz i wszystko skute na… »
Zdzislaw
30/11/2022 09:28
Dobra Cobro, kiedy nadchodzi jakiś kryzys, to ludzie próbują… »
Yaro
30/11/2022 09:19
Dziękuję serdecznie,:) »
wolnyduch
29/11/2022 23:05
Witaj Valerko Te listki przypomniały mi nie tylko o lecie,… »
wolnyduch
29/11/2022 22:59
Znieczulica z pewnością nie jest dobrą towarzyszką dla… »
wolnyduch
29/11/2022 22:53
Msz, jeśli mamy szukać łez, to tylko tam, gdzie płyną łzy… »
wolnyduch
29/11/2022 22:47
Wymowny, mocny wiersz, niestety wynalazcy zbrodni są nadal… »
Kazjuno
29/11/2022 22:46
D.Urbańska, też Cię serdecznie pozdrawiam! Uieszyłem się z… »
wolnyduch
29/11/2022 22:44
Witaj Jarku Wiersz pełen optymizmu, z nadzieją w tle iż… »
wolnyduch
29/11/2022 22:35
Witaj Yaro/Jarku Tak, to teksty o reinkarnacji i o… »
wolnyduch
29/11/2022 22:31
Witaj al - szamanko Miło mi, że zadałaś sobie trud… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:Monika2022
Wspierają nas