Fotograf cz. 7 - Berserkerka
Proza » Długie Opowiadania » Fotograf cz. 7
A A A
Puste wnętrze zakładu wydawało się zimne i nieprzyjazne. Stare, obdrapane ściany po raz pierwszy nie miały mu nic miłego do powiedzenia. Pod ladą znalazł kilka klisz do wywołania i duży, mosiężny klucz. Klucz do mieszkania Jantarskiego. Zostawił go na prośbę Janka, na wszelki wypadek. Chłopak nie miał jednak odwagi tam wejść, bał się, że poczuje starczy zapach, zobaczy jego zdjęcia. Nie był pewien, czy tego chce.
Od kilku dni męczyło go też pytanie, co stanie się teraz z zakładem? Pojawi się spadkobierca? Zostanie wystawiony na sprzedaż? Janek widział oczyma wyobraźni nowego właściciela sklepu – młodego mężczyznę, który wprowadzi nowoczesne metody sztuki fotograficznej, zabije duszę tego miejsca i wszystkich pozostawionych w nim zdjęć.
Kilka dni później sprawa zakładu fotograficznego rozwiązała się sama. Janek po raz kolejny ściskał w ręce klucz do mieszkania pana Wacława. Od kilku dni wyjmował go, patrzył przez chwilę na gładką powierzchnię, po czym brał do ręki z zamiarem pójścia na górę. Jednak zawsze jakaś niewidzialna siła zatrzymywała go przy drzwiach i nie pozwalała opuścić zakładu. W jednym z takich momentów weszła Ania. Nie skomentowała zastanej sceny, za co był bardzo wdzięczny.
- Będziesz musiał tam wreszcie iść – powiedziała, patrząc na niego z zaskakującą czułością. – Podobno dziś ma przyjść nowy właściciel. Nie wiem czy przejmie też jego mieszkanie, ale to może być ostatnia szansa, żeby tam wejść…
- Nowy właściciel? – Janek poczuł, jak krew krąży w jego tętnicach. Spodziewał się, że przybędzie ktoś, kto przejmie sklepik, nawet go sobie wyobrażał, ale zawsze był to tylko twór jego wyobraźni. W rzeczywistości nie dopuszczał do siebie myśli, aby to miejsce kiedykolwiek miało się zmienić lub należeć do kogoś innego.
- Tata mówił, że ma tu być wieczorem. Jantarski podobno zapisał zakład jakiemuś swojemu przyjacielowi, nie wiem komu… Chodzi mi o to, że może powinieneś tam iść ostatni raz, dla własnego spokoju.
Dobrze wiedział, co Ania miała na myśli. Jeśli okaże się, że już nigdy nie zobaczy starych, zakurzonych mebli, tysiąca twarzy na fotografiach, małych skarbów Jantarskiego, może tego żałować do końca życia. Musiał się pożegnać z tym miejscem i z przyjacielem.
Niebieska sukienka dziewczyny falowała za nim w drodze po schodach, ale kiedy przekręcił klucz w zamku, błękit materiału pozostał na zewnątrz. Chłopak przyjął to bez słowa, nawet tego chciał. Ruszył korytarzem, zajrzał niepewnie do kuchni, gdzie stał jeszcze talerz z zielonymi już kanapkami i kubek herbaty, będącej wylęgarnią robaków. Na ten widok, jego ciałem wstrząsnął dreszcz. Takie same robaki wgryzały się teraz w gałki oczne starca, pomyślał. Czując dziwny ciężar w żołądku ruszył do salonu. Koszula powieszona na krześle, stare kapcie rozrzucone po podłodze... wciąż czekały na Jantarskiego, aż przyjdzie, chwyci w ciepłą dłoń i włoży.
Gładził dłonią meble pokryte kurzem, przyglądał się Warszawie zamkniętej na papierze, odpowiadał na spojrzenia obcych ludzi z fotografii. Zatrzymał się przy tej, na której, jako mały chłopiec, trzymał za rękę ojca. Schował ją do kieszeni i ruszył w stronę biurka. Miał zamiar zabrać ze sobą jak najwięcej zdjęć. Nie pozwoli ich spalić, wyrzucić czy podrzeć. Uratuje setki dusz, a przede wszystkim uratuje duszę pana Wacława. Zaczął otwierać szuflady i szafki w celu znalezienia czegoś, w czym mógłby wynieść wszystkie fotografie. Szybkim szarpnięciem odsłonił wnętrze szuflady biurka. Na stercie papierów leżały zdjęcia, które dawno temu znalazł w zakładzie Jantarskiego. Zdjęcia przedstawiające dziewczynę z zawiązanymi oczami. Nie wiedzieć czemu, pomyślał, że to była Irena. Po kilku minutach wpatrywania się w nie, był o tym przekonany. Fotografie wylądowały obok tej z ojcem i bez oglądania się za siebie, opuścił mieszkanie.

Cały następny dzień siedział w swoim pokoju jak na szpilkach. Wstał o piątej rano i krążył po pokoju bijąc się z myślami – iść na Złotą czy nie? Z jednej strony chciał sprawdzić kto teraz urzęduje w królestwie Jantarskiego, ale z drugiej, bał się tego. Bał się, że widząc nowego właściciela i zmienione oblicze tego miejsca, zapomni o jego dawnym uroku. Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że już nigdy nie zobaczy starego maga w jego pieczarze.
W południe udało mu się wyrwać z domu i ruszył niepewnym krokiem na spotkanie z nieznajomym. Całą drogę zastanawiał się kim jest ten człowiek? I czy może już kiedyś go widział? Może znał? Podobno to przyjaciel Jantarskiego, więc pewnie często się spotykali. Jednak drążąc zakamarki pamięci, nie potrafił przypomnieć sobie, aby pan Wacław opowiadał mu o jakimś znajomym, lub by ktokolwiek taki odwiedzał sklep. Z drugiej strony, starzec nie musiał przecież opowiadać mu o swoim życiu prywatnym, a i zakład fotograficzny nie jest najlepszym miejscem na spotkania towarzyskie.
Pół godziny później, stanął przed zakurzoną witryną i próbował zajrzeć do środka. Nie wiedział czy wejść i co powiedzieć, kiedy już tam się znajdzie. Dodatkowe rozterki wynikały z faktu, że za kontuarem dostrzegł sylwetkę jakiegoś mężczyzny, ale na drzwiach wisiała karteczka z napisem „Zamknięte”. Po chwili, wziął głęboki oddech i nacisnął na klamkę. Drzwi ustąpiły. Dźwięk dzwonka sprawił, że ów mężczyzna podniósł głowę. Fakt, że jakiś chłopiec wszedł do środka, zdawał się napawać go przerażeniem. Szyja nienaturalnie się wydłużyła, a oczy rozszerzyły, wyrażając starach i zdziwienie, co można było dostrzec nawet przez okulary w grubej oprawce. Trwało to jednak zaledwie kilka sekund, po których jego twarz złagodniała i mężczyzna spojrzał uprzejmie na przybysza.
- Dzień dobry – powiedział Janek podchodząc nieśmiało do lady. – Ja… nazywam się Janek, to znaczy… Jan Kolmer. Pracowałem u pana Jantarskiego. Wiem, że to nie moja sprawa, ale zastanawia mnie czy… co stanie się teraz z tym zakładem. – Starał się być uprzejmy i spokojny, choć z jakichś powodów dłonie zacisnęły się mocno w pięści.
- Nie wiem – odpowiedział tamten, w jego głosie można było usłyszeć smutek.
- Jak to? Pan nie wie? – zapytał zanim zdążył ugryźć się w język.
Kąciki ust mężczyzny drgnęły w nikłym uśmiechu, zanim powiedział:
- Nie znam się na wywoływaniu zdjęć, fotografowaniu, a tym bardziej na prowadzeniu takiego zakładu – jego oczy zaszkliły się, ale nawet jedna łza nie spłynęła na czerwone policzki. Po chwili milczenia dodał – ale nie chcę też zmieniać tego miejsca. Widzisz… ono nie miało być moje, dostałem je przez pomyłkę.
- To pan Wacław nie przepisał go panu?
- Przepisał, ale… jak to powiedzieć… to miało być tymczasowo. Przez te wszystkie lata nie zmienił zapisu… - mówił bardziej do siebie niż do Janka, kręcąc powątpiewająco głową. – Muszę to wszystko przemyśleć… Ale skoro pracowałeś dla Jantarskiego, to może przez kilka dni popracujesz dla mnie? – ożywił się nagle udając beztroski ton. – Muszę zająć się jego mieszkaniem. Może mógłbyś przyjść jutro i tam posprzątać?
- Jak to posprzątać? – pomyślał nagle o starych meblach, dywanikach, o setkach zdjęć czekających na górze. Czy posprzątać znaczy dla niego to samo co wyrzucić?
- Posprzątać chłopcze… byłem tam dziś rano, wszystko jest tak jak to zostawił, kolacja na stole, ubrania… - głos mu się załamał i ukrył twarz w dłoniach.
- Przyjdę – powiedział, kiedy tamten już się uspokoił. Odwrócił się do wyjścia i zobaczył wiszący na stojaku na ubrania długi płaszcz w kratę.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Berserkerka · dnia 18.08.2010 08:57 · Czytań: 856 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 6
Komentarze
Jonasz dnia 18.08.2010 09:53 Ocena: Bardzo dobre
Witaj:) To moje pierwsze spotkanie z Twoim tekstem. Jestem tutaj od niedawna i nie zdążyłam jeszcze poznać użytkowników tego portalu. Fragment Twojej powieści wciągnął mnie w swoją fabułę. Chętnie sięgnę po jej wcześniejsze części. Myślę, ze dopiero wtedy będę mogła ją komentować. Pozdrawiam serdecznie:) Jeszcze raz zerknij na tekst - pojawiają się błędy w zapisie niektórych wyrazów i błedy interpunkcyjne.
Berserkerka dnia 18.08.2010 21:05
Dziękuję za komentarz. Zgodnie z Twoją radą przejrzę dokładnie tekst i poprawię to co znajdę, ale dopiero jutro wieczorem niestety. Jakoś nie mogę się skupić :-)
Pozdrawiam i zapraszam do kolejnych części.
Jack the Nipper dnia 31.08.2010 20:56 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Zaczął otwierać szuflady i szafki w celu znalezienia jakiegoś pudła, które mogłoby mu w tym pomóc.


Niejasne to zdanie, bo jak pudło może sie mieścic w szufladzie? Niezbyt jasne jest również do czego odnosi się "tym".

Cytat:
to była ona, Irena. Po kilku minutach wpatrywania się w nie, był o tym przekonany. Fotografie wylądowały obok tej z ojcem, po czym bez oglądania się za siebie


to – ona – tym – tej – czym - siebie - zaimkoza

Cytat:
dzień, siedział w swoim


jaki sens ma ten przecinek?

NIebezpiecznie powracasz do zaimkozy. Poza tym całość jak najbardziej udana. Przydałby sie bardziej sugestywny opis mieszkania Jantarskiego, żeby i w czytelniku wzbudzić nostalgię - był człowiek, przygotowywał się do kolacji, a nagle nie ma nic. Teraz jest trochę za sucho.
Berserkerka dnia 24.09.2010 14:40
Przepraszam, że poprawiam dopiero teraz, ale wczesniej nie miałam do tego głowy. Zaimkozę postarałam się poprawić chociaż trochę, "szuflady" też, a przecinek był przez pomyłkę:-) już zabieram się za poprawki w kolejnej części.
Elwira dnia 26.10.2010 19:45
Cytat:
fotograficznej i zabije duszę tego miejsca i wszystkich pozostawionych w nim zdjęć.

pierwsze "i" bym wyrzuciła

Cytat:
wyjmował go, patrzył przez chwilę na jego gładką powierzchnię

jego - zbędne

Cytat:
powiedziała(,) patrząc na


Cytat:
Janek poczuł(,) jak krew krąży w jego


Cytat:
Spodziewał się, że pojawi się

2 razy się

Cytat:
Jednak drążąc zakamarki swojej pamięci,

swojej - zbędne

Cytat:
do środka. Nie wiedział czy wejść do środka i co powiedzieć,

2 razy "do środka" drugie bym wyrzuciła, bez uszczerbku dla zdania

Powtórz interpunkcję.
W początkowej partii tego fragmentu za dużo "go", jego", spróbowałabym coś z tym zrobić.
Opisałabym też mieszkania właśnie z tymi ubraniami, z jakimś nieporządkiem, z tymczasowością, czekającą na powrót gospodarza.
Pozdrawiam.
Berserkerka dnia 27.10.2010 11:03
Dzięki za przeczytanie i wskazówki. Poprawiłam, mam nadzieję, że jest już ok. Interpunkcje obiecuję poprawić, jak tylko się jej naucze, co mam nadzieję nastąpi szybko:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pociengiel
15/08/2022 14:33
,,kaczk dziennikarskie duszone w pocie czoła" »
akacjowa agnes
15/08/2022 08:11
Wolnyduchu, dziękuję za Twój obszerny komentarz. Cieszę się,… »
Brytka
15/08/2022 08:08
wolnyduch - Blisko jesteś moich intencji, peel chyba zrobił… »
wolnyduch
14/08/2022 22:59
Wiersz pełen emocji i bardzo gorzki w wymowie, ten los… »
wolnyduch
14/08/2022 22:53
Ciekawy wiersz przywodzący tytułem hiszpańskiego… »
wolnyduch
14/08/2022 22:42
Witaj Akacjowa Bardzo ciekawa ek fraza, trudna do… »
wolnyduch
14/08/2022 22:11
Ciekawy obrazek turystycznego miejsca, opisany w… »
wolnyduch
14/08/2022 21:58
Witaj Berele Mój wiersz jest moim odczuciem, uważam, iż… »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:11
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:10
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Berele
14/08/2022 13:54
Wiersz sprzyja ekofanatykom, którzy potrafią uprzykrzyć los… »
Berele
14/08/2022 13:46
Ustawka, los gołodupny, baranie skóry piękne! Wiersz mi się… »
Berele
14/08/2022 13:35
Przy każdym twoim wierszu liczę na wielkiego kopa w dupę,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:30
Nie jestem przekonana czy to jest haiku, a co do neologizmu,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:26
Tak, Agnieszko, też uważam, że dobrze, gdy chce się chcieć,… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:35
Najnowszy:JakubWilk
Wspierają nas