tego się nie pojmie
jedząc słodkie jabłko
zimnym, sprężynowym nożem
gdy kolana bolą tak często
od rozmowy z Bogiem
a łokcie całkowicie skostniałe
od rozpychania się w katedrze
gdzie miejsce jest, niepokorne i stałe
nie chcą już służyć wierze
by skłaniać ramiona do prośby
tego się nie dotknie
nawet najdelikatniejszymi dłońmi
gdy ich nie ma kto w potrzebie
podtrzymać i ogrzać ustami
zostawiając w sercu tak delikatne
kruche ciepło po sobie
że w pamięci jak plamy niespieralne
z krwi nie swojej, trwają w osobie
tego się nie da zrozumieć
łykając białe opłatki jak tabletki
czy z krzyżykiem, lepiej nie wiedzieć
popite czarną kawą
z kawałkiem czekoladki
w pokoiku gdzie nadzieją
jak trawą zasiana podłoga
nie tłumi tętentu serca
walącego jak kowal morderca
lub ministrant w gong dla Boga
Z cyklu "w Pudełeczku"
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
Konstanty · dnia 09.04.2008 14:19 · Czytań: 948 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 3
Inne artykuły tego autora: