Sposób na karakana - Dobra Cobra
Proza » Inne » Sposób na karakana
A A A

Dobra Cobra przedstawia

bajkę, która w żaden sposób nie nadaje się do czytania dla dzieci p.t.

 

Sposób na karakana

 

Karakan (w slangu): Niesforne dziecko, zbyt ciekawskie, zbyt żywe w swoich reakcjach i zachowaniu. Przekleństwo młodych ojców.

 

 

   - Chodź tu Jasiu. - Kiwnąłem ręką na mojego sześcioletniego syna i spojrzałem na zegarek. - Opowiem ci parę bajek, bo już wieczór i niedługo trzeba by pójść spać. 

Niedaleko ktoś wystrzelił petardę, a jej huk odbił się echem po naszym blokowisku. Objąłem syna ramieniem i zacząłem snuć chytrą opowieść:

- Czy wiesz, że na naszej ulicy grasuje smok?

 

Jasio ze zdziwienia otworzył buzię.

 

- Słyszałeś  ten huk przed chwilą? To właśnie tak pierdzą smoki. Teraz bestia pewnie stoi na końcu ulicy - przy naszym kiosku z gumą do żucia - i szykuje się do lotu. Gdyby w tym momencie jakieś dziecko wyjrzało przez okno, to z oczu smoka wystrzelą takie zółte promienie i zaczarują je tak, że koniec. Kiła, mogiła. A dziecko umrze po paru dniach w strasznych męczarniach i będą mu z bulgotem wylatywały zielone gluty z nosa. Nie wierzysz? - spytałem i lekko odsunąłem zasłonę w oknie. Żółte światło padło na ścianę.

 

Jasio, drżąc z lekka, wtulił się w moją pierś i z niepokojem spoglądał w stronę okna. 

 

Kontunuowałem swoją wieczorną opowieść:

- A wiesz, synu, że na naszym osiedlu przy parku, tam gdzie jest studnia wody oligoceńskiej, od kilku dni grasuje ogromny, oślizgły czarny wąż, który porywa spacerujące tam dzieci? Sąsiad mi wczoraj mówił! Prezydent miasta ukrywa tę wiadomość, aby nie szerzyć paniki wśród mieszkanców naszego osiedla. Pamiętasz, jak ostatnio byliśmy na spacerze i szambiara wyciągała ohydną rurą gówienko z zapchanych studzienek na ulicy? Oni tak naprawdę wyciągali stamtąd utopione szczątki zjedzonych przez tego węża dzieci! - krzyknąłem. - Bo gdy jakieś dziecko idzie ulicą z tatą czy z mamą i jest już ciemno, to ten wąż czai się w mroku, łapie takie dziecko i bezlitośnie wciąga je w odmęty szamba. Ten zwierz jest gruby, grubszy niż niejeden wąż strażacki, które przecież też są grube. Oplata dziecko, wyrywa z rąk zrozpaczonego rodzica i je topi! - Ścisnąłem syna mocniej. - To straszna śmierć…

 

Jasio drżał na ciele coraz bardziej. 

 

- A wiesz, synku, że w ostatnim czasie kilkoro dzieci z naszego osiedla zaginęło na zawsze? Nawet twój kolega, Henryczek, co to mówili, że się przeprowadził z rodzicami, też zginął. Wszyscy oni zostali porwani przez straszliwego, obrzydliwego ślizgacza. Henryczek szedł wieczorem sam i z drzewa zsunął się ślizgacz. Bo one czatują na drzewach na swoje ofiary. Są przeźroczyste i nie można ich nijak dostrzec. Jak twój kolega przechodził pod drzewem, to ślizgacz wypuścił taką mackę, która przysysa się do ciała ofiary i wciąga je na drzewo. A tam, pośród gałęzi, ślizgacz okręca i dusi delikwenta, zatykając mu płuca gęstą galaretą o zapachu jakby kaszy jaglanej pomieszanej ze zgniłym jajkiem! Tak właśnie wyzionął ducha twój kolega!

 

W tym momencie gdzieś całkiem niedaleko ktoś wydał z siebie przeraźliwy okrzyk umierania. Spojrzałem w oczy syna i pokiwałem głową.

 

Jasio zaczął płakać. Wstałem i pogasiłem w domu wszystkie światła. 

 

- To tak dla bezpieczeństwa - wytłumaczyłem. - Wczoraj w nocy, jak wracałem z pracy, znów widziałem pod naszym blokiem żyjącą kobietę - trupa. Nie do końca ją dobrze zakopali i, korzystając z tego niedopatrzenia, wyszła z grobu. Zwisa z niej zgniłe, zielone, ohydnie pachnące mięso, podobne do tego, jakie wystrzeliło z naszej umarłej babci na jej pogrzebie, gdy przyszła burza, pamiętasz? Grabarze zawsze z niepokojem czekają na rozwój wypadków, gdy podczas pogrzebu walą pioruny… No więc kobieta - trup wałęsa się po naszym osiedlu i poluje na dzieci. Jak któreś złapie, to od dotknięcia jej lodowatej trupiej ręki u dziecka momentalnie zamarza serce i umiera.

 

Przez szparę w oknie złowieszczo zaświstał wiatr, a Jasio ze strachem przywarł do mnie jeszcze mocniej.

 

- Potem kobieta - trup, która jest brzydsza i straszniejsza od wampirów i wilkołaków - porzuca ciało w śmietniku zasypując je odpadkami. Nikt tych ciał nie znajduje, bo śmieciarze nie patrzą na to, co ładują, tylko  szybko wywalają kolejne wózki do swojej ciężarówki. Trupki dzieci leżą więc na tym ogromnym wysypisku śmieci za miastem i nikt ich nigdy przenigdy nie znajdzie! Nawet strach tam chodzić po zmroku.

 

Jasio krzyknął ze strachu przeraźliwie. 

 

- Cisza! Cicho być! - krzyknąłem i wlałem synowi w tyłek. Wziąłem do ręki pilota i włączyłem magnetowid. Na ekranie ukazał się komunikat policji poszukującej nieuchwytnego mordercy, grasującego na klatkach schodowych. Załączone zdjęcie pokazywało jakiegoś potwora w ludzkiej skórze.

 

Jasio z przerażeniem wpatrywał się w telewizor. 

 

- Przypatrz się. Ten morderca krąży po naszym osiedlu, synku. Nosi czarną czapkę i nikt dotąd nie widział jego trupiobladej twarzy. Niektórzy mówią, że on w ogóle nie ma twarzy, tylko jakby czarną dziurę na jej miejscu. Łapie idące schodami dzieci i wrzuca je do kanału windowego. Dziecko leci głową w dół, straszliwie krzycząc. Leci  prosto na spotkanie śmierci. A kiedyś otworzyłem drzwi windy i wiesz co ujrzałem na jej dnie? Roztrzaskane główki i połamane w drobny mak rączki i nóżki! Ohyda! To było tego dnia, kiedy po korytarzu latała straż pożarna. Pamiętasz? 

 

Jasio drżąc kiwnął głową.

 

- Musieli udawać, że się pali, żeby bez świadków zebrać te wszystkie zmasakrowane, śmierdzące zwłoki z windy. Czasem ten morderca wrzuca ofiarę do zsypu i potem, tam na dole, psy, koty i szczury zjadają ją w nocy. A rano nie ma po niej śladu.

 

Pociągnąłem za nitkę, do końca której wcześniej przywiązałem w kuchni pokrywkę od garnka. Teraz spadła z hukiem na glazurę. 

 

Mój syn Jasio krzyknął ze strachu jak oszalały.

 

- Jest w mieszkaniu! Chowaj się! Idę z nim walczyć! Pobiegłem do kuchni i zacząłem rzucać o ściany czym popadło. Rozbiłem też butelkę ketchupu, którym wysmarowałem swoją twarz. Po pewnym czasie wróciłem do pokoju. Zapaliłem lampkę i Jasio z przerażeniem ujrzał moje rany. 

- Chyba go pokonałem…

 

Mój syn skoczył na ścianę, drąc tynk paznokciami. Doprawdy, nigdy dotąd nie widziałem dziecka chodzącego po ścianie! Dopiero po chwili udało mi się go od niej oderwać. Przytuliłem go i podałem mu wodę z, wcześniej podstępnie rozpuszczonym, środkiem na wymioty. 

 

Za oknami zbierało się na burzę. Błysnęło i zagrzmiało. Jasio wskoczył pod kanapę. Usiadłem obok niego na podłodze:

 

- Podczas takich burz z grobów wychodzą żywe trupy. Porywają dzieci i w swoich kryjówkach obcinają im po kawałeczku paluszki, a potem nóżki i rączki. A na koniec główkę. Krew ofiar ścieka specjalnymi rynnami do butli, w których ją przechowują. Znów błysnęło i głośno zagrzmiało. Po chwili snop silnego, jasnego światła oświetlił nasz pokój.

 

- Widziałem ich! - wydarłem się i chwyciłem przerażonego syna w pasie. Pobiegłem z nim do ciemnego przedpokoju i posadziłem na stojącym tam stołku, który uprzednio sprytnie podłączyłem do prądu. Zatrzeszczało, a zszokowanemu Jasiowi włosy stanęły na głowie.

- Nie porywajcie go! - krzyczałem szamocąc synem brutalnie. Jasio zaczął krztusić się i wymiotować.

- Czy kupowałeś dzisiaj w sklepie pani Wandzi te czipsy, co je tak uwielbiasz? Syn wytrzeszczył oczy nie mogąc dobyć głosu.

- Ty głupi! Nie wiesz, że pani Wandzia codziennie dosypuje do nich truciznę na szczury?!

 

Jasio dalej wymiotował. Jego oczy ze strachu wychodziły z orbit, a ciałem wstrząsały coraz mocniejsze dreszcze. Bełkotał coś bez ładu i skałdu, tocząc pianę z ust. Sięgnąłem po telefon.

 

 

 

   Gdy mój syn już zasnął - po uprzednim podaniu przez lekarza pogotowia silnych środków uspakajających - zrobiłem sobie herbatę. Posłodziłem ją trzema łyżeczkami cukru, wkroiłem cytrynę i wygodnie usiadłem w fotelu. Bez dwóch zdań odniosłem pedagogiczny sukces! Od tej pory Jasio z pewnością nie będzie chciał łazić popołudniami po kolegach albo szwędać się między blokami i w okolicy trzepaka ulegać demoralizacji w złym towarzystwie. Nie będzie też już prosił, aby mu kupować te niezdrowe czipsy, zawierające w swoim składzie duże ilości chemicznego, trującego młode organizmy syfu. Będzie za to siedział murem w domu, a ja z pewnością ustrzegę go w ten sposób przed złymi wpływami i wychowam go na bardzo moralnego człowieka. 

 

Sięgnąłem po telefon, aby podziękować kolegom za pomoc w wytworzeniu zewnętrznych efektów specjalnych, które jakże skutecznie pozwoliły mi przekonać Jasia o czyhających na niego poza domem różnorakich śmiertelnych zagrożeniach.

 

KoNiEc

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dobra Cobra · dnia 09.11.2010 08:10 · Czytań: 1321 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 28
Komentarze
Wasinka dnia 09.11.2010 09:22
Ech, nie przekonał mnie ów pedagogiczny obrazek w oprawie czarnego humoru. Piszesz dość sprawnie, gładko się czyta, tyle że do mnie nie przemówiło tym razem. Wiem, że to zabawne być miało i karykaturalne pewnie maksymalnie, jedakowoż - przebiegło obok mnie. Ale to subiektywne spojrzenie. Trzeba przyznać jednak, że tatuś ma wyobraźnię... ;-) Choć energię, jaką poświęcił na swój fenomenalny "wykład", mógłby zapewne spożytkować na inny, przekonujący syna sposób ;-)
Pióro masz lekkie, zresztą pewnie już Ci to kiedyś pisałam.
A "czipsy" Jasio kupi sobie w innym sklepie, gdzie nie trują ;-)

Interpunkcja czasem się buntuje,
ponadto literówki: zółte, nkiedopatrzenia
oraz: Cicho być - Cicho bądź

Pozdrowienia zostawiam słoneczne.
Usunięty dnia 09.11.2010 12:00
Tekst spełniający rolę poradnika dla tatusiów, jakich bajek nie należy dzieciom opowiadać - bardzo dobry. Gdybym czytał leżąc w łóżku, sam bym się schował pod kołdrę wraz z głową.
Pozdrawiam. :smilewinkgrin:
peggy dnia 09.11.2010 12:56
bez wzgledu na cel, ktory nie zawsze srodki uswieca, przyswiecajacy owemu tatusiowi, to on dla mnie jest pedosadysta i tyle. strach pomyslec o wplywie owego wieczoru na biedna psychike dzieciaka! tatus jest dla mnie be! za to dobrze sie czyta owa historie, to fakt, choc czekalam na jakas bardziej radykalna puente. pozdro
zajacanka dnia 10.11.2010 00:23
Hehe, dobre:)
Usmialam sie, az mnie policzki bola:) Choc, szczerze mowiac, nie chcialabym byc dzieckiem Autora :D
Zmien kategorie na Humoreske, bo inni komentatorzy wezma cie za psychola:) - ale mi sie rymnelo :)
Duzo literowek i interpunkcja do niczego, ale czyta sie niezle:)
Pozdrowienia rozesmiane B)

Zapomnialam dodac:
slyszalam kiedys, ze najlepszy sposob na karakany, to: "Azotoksem, i na szufelke" :)
Krzysztof Suchomski dnia 10.11.2010 16:10
Eeee ... myślałem, że go radykalnie spacyfikujesz. Masz jednak miękkie serducho ;)
Miladora dnia 10.11.2010 16:37
Bardzo mi się spodobało, bo nie lubię dzieci. :lol:

Tylko, na litość Boską, Cobro Niedobra, zrób porządek z interpunkcją, powtórzeniami i tym podobnym stylistycznym syfem, bo inaczej naślę na Ciebie hodowanego przez siebie ZwłokozjadaŻywcem, który nie dosyć, że Cię wystraszy na śmierć, to jeszcze przegoni po tym Twoim zakichanym osiedlu, każąc recytować na cały głos regułki gramatyczne.

A teraz żegnam pogodnie. :D
Dobra Cobra dnia 14.11.2010 11:45
Pozdrawiam czytających dziękując za budujące treści zawarte w komentarzach!
Usunięty dnia 19.02.2011 23:46
Świetny humor! W sam raz na dobranockę. Nie widzę żadnych wad stylistycznychw tym tekście. Za to są "gówienka", ale tu pasują :)
Poczytam inne Twoje teksty i zobaczę, czy to jest regułą.
Kolejne gratulacje.
Dobra Cobra dnia 22.02.2011 21:06
Dziękuję.


Pozdrawiam
Usunięty dnia 25.07.2013 14:03
No dobra, dziecka nie mam więc nie przeczytam, ale no nie chciałabym, zeby mi to ktos czytał,a dzieckiem już nie jestem :)
Dobra Cobra dnia 25.07.2013 22:10
Ale jak się kiedyś bejbi u Ciebie pojawi - masz jak znalazł.:-)

DoCo
Usunięty dnia 11.12.2013 15:32 Ocena: Bardzo dobre
Masz okrutnie bujną wyobraźnię i nie boisz się jej użyć. Nawet, jeśli mogłoby się to spotkać z linczem wymierzonym przez miłośników dzieci. I to podoba mi się tutaj najbardziej.

Pomysł fajny. Stylistycznie do lekkiego szlifu.

I takie tam:
Cytat:
Do­praw­dy(,) nigdy dotąd nie wi­dzia­łem dziec­ka cho­dzą­ce­go po ścia­nie!

Cytat:
Jasio z prze­ra­że­niem uj­rzał moje rany. - Chyba go po­ko­na­łem…Mój syn z prze­ra­że­nia sko­czył na ścia­nę

Cytat:
Jego oczy ze stra­chu wy­cho­dzi­ły z orbit(,) a cia­łem wstrzą­sa­ły coraz moc­niej­sze dresz­cze. Beł­ko­tał coś bez ładu i skła­du(,) to­cząc pianę z ust.

Cytat:
Roz­bi­łem tez bu­tel­kę ket­chu­pu,

też

Cytat:
krzy­cza­łem(,) sza­mo­cąc synem bru­tal­nie.

szamocząc

Cytat:
w skle­pie pani te Wan­dzi czip­sy, co je takm uwiel­biasz? Syn wy­trzesz­czył oczy(,) nie mogąc dobyć głosu.

pani Wandzi te czipsy?

Cytat:
Po­cią­gną­łem za nitkę, do końca któ­re­go wcze­śniej przy­wią­za­łem

pociągnąłem za nitkę, do końca której przywiązałem wcześniej

Cytat:
koty i szczu­ry ją zja­da­ją w nocy.

zjadają ją w nocy

Cytat:
Dziec­ko leci głową w dół(,) strasz­li­wie krzy­cząc.

Cytat:
Nie­któ­rzy mówią, że on wo­gó­le nie ma twa­rzy

w ogóle

Cytat:
po­rzu­ca ciało w śmiet­ni­ku(,) za­sy­pu­jąc je od­pad­ka­mi.

Cytat:
Przez szpa­rę w oknie zło­wiesz­czo za­świ­stał wiatr(,) a Jasio ze stra­chem przy­warł do mnie

Cytat:
i wiesz(,) co uj­rza­łem na jej dnie?

Cytat:
i ko­rzy­sta­jąc z tego nkie­do­pa­trze­nia(,) wy­szła z grobu.

niedopatrzenia

Cytat:
o za­pa­chu jakby kaszy ja­gla­nej po­mie­sza­nej z za­pa­chem zgni­łe­go jajka!

Cytat:
Oni tak na­praw­dę wy­cią­ga­li stam­tąd uto­pio­ne szcząt­ki zje­dzo­nych przez tego węża dzie­ci! - Bo gdy ja­kieś dziec­ko idzie ulicą z tatą czy z mamą i jest już ciem­no, to ten wąż czai się w mroku, łapie takie dziec­ko i bez­li­to­śnie wcią­ga je w od­mę­ty szam­ba.

niepotrzebny nowy akapit; sprawia wrażenie, jakby była to odpowiedź syna, albo jakby opowiadał już ktoś inny

Cytat:
wy­ry­wa z rąk zroz­pa­czo­ne­go ro­dzi­ca i je topi! - (Ś)ci­sną­łem syna moc­niej.

Cytat:
wtu­lił się w moją pierś(,) z nie­po­ko­jem spo­glą­da­jąc w stro­nę okna.

Cytat:
Gdyby w tym mo­men­cie ja­kieś dziec­ko wyj­rza­ło przez okno(,) to z oczu smoka

Cytat:
Jasio ze zdzi­wie­nia otwo­rzył swoją buzię.

- swoją zbędne

Cytat:
Nie­da­le­ko ktoś wy­strze­lił pe­tar­dę(,) a jej huk odbił się echem

Cytat:
Opo­wiem ci parę bajek(,) bo już wie­czór

Cytat:
- Chodź tu Jasiu(.) - (K)iw­ną­łem ręką

Cytat:
Jak twój ko­le­ga prze­cho­dził pod drze­wem(,) to śli­zgacz wy­pu­ścił taką mackę
Dobra Cobra dnia 13.12.2013 12:34
morfino,

Dziękuję Ci za odwiedziny i analityczne podejście do zawartości dzieła!

Niejeden ojciec i nie jedna matka zastanawiają się w domowych pieleszach, jak tu wychować dziecko właściwie. To skromne dziełko jest przyczynkiem do odniesienia sukcesu pedagogicznego na niespotykaną dotąd skalę!



Pozdrawiam,

DoCo
ajw dnia 13.02.2014 22:41 Ocena: Świetne!
Gdzie sie rozerwać? Najlepiej na szwie kiedy się czyta DoCobrową humoreskę, bo nie wierzę, by to było na poważnie. Niezły z Ciebie granat! ;) Potrafisz tworzyć niezwykle wyszukane historie ;) Jezu Chryste! Gdybyś mnie opowiadał takie bajki do snu, to pampersy byłyby nieodzowne. Aż strach pomyśleć, co jeszcze mogłoby przyjść Ci do głowy. Zdaje się, ze od dzisiaj bedę miała nerwowe tiki gdy zgaśnie światło.
I wszystko to napisane leciutko, jakby mimochodem, bez żadnego wysiłku :)
Absokurwalutnie miłego wieczoru :)
Dobra Cobra dnia 13.02.2014 22:52
Cieszy to, że znajdujesz rozweselenie i odskocznię (hop!) od codzienności i poezji życia w prozie dobrocobrowej.


Droga ajw,

Tekst ten wpisuje się w ogolne poradnictwo na temat dzieci - jak je wychować. Jedni uważają, że tylko płatne szkoły i tysiące zajeć pozalekcyjnych. Inni leją na tą sprawę i dzieciak po szkole gania przy komputerze.

Teraz dziecka nie wychodza na podworka' bo jest tam niebezpiecznie ( dziękujemy ci, Jacku Strongu, za "wyzwolenie" ) nudno, można się spocić i nie ma po prostu czasu na zabawę.

O i tak.


Miło Cię gościć w dobrocobrowym kąciku.

Spokojnego wieczoru,

DoCo
amsa dnia 16.02.2014 14:32
Dobra Cobro - postanowiłam zajrzeć do wcześniejszych Twoich utworów, zauważywszy wpis ajw, uświadamiając sobie, o zgrozo (jakże adekwatnie) że ten tekst został pominięty. Wychowywanie dzieci to trudne zadanie, nawet można powiedzieć, wyzwanie mordercze. Ileż to rodzic musi się pogłowić, na starać, wzbić się na wyżyny twórczej myśli pedagogicznej, żeby osiągnąć zamierzony skutek. To czasem bolesne, dla dzieci, ale rodzica stać na takie poświęcenie, bo wiadomo - świat jest groźny, brzydki i czyhają na młodocianych przeróżne niebezpieczeństwa, a obowiązkiem opiekuna jest przewidzieć wszystko, o ile to możliwe, i ustrzec przed niechybnym wdepnięciem w straszne matnie i wiry życia.
Jeśli chodzi o chipsy, miałam to szczęście, ale nie syn, że on, będąc uczulony na glutaminian sodu, wymiotował sam z siebie po zjedzeniu tychże, przy czym ból brzucha, a nawet stany zapalne żołądka nie odwiodły go jednak od potajemnego sięgania po to paskudztwo. Teraz widzę, że błędem było nie zastosowanie w sposób właściwy narzędzia wychowawczego, jakim są bajki.
Dziękuję Ci, że mi to uświadomiłeś. Teraz siedzę wertując różnego rodzaju horrory, żeby przygotować się do dzieła wspomożenia wychowywania wnuków, jeśli takowe się pojawią...

Pozdrawiam

B)
Dobra Cobra dnia 16.02.2014 15:25
Witaj amso,

Trafiłaś akurat na dziwaczny tekst, traktujący o wychowaniu jako takim.

Niejeden ojciec a i niejedna matka zastanawiają się, jak to zrobić. Niestety, nie ma stuprocentowych porad w tej sprawie. A ta skromna próba wskazania drogi jest co najmniej optymistyczną.


Wpadaj, kiedy chcesz.


Pozdrawiam,

DoCo
amsa dnia 16.02.2014 15:34
Dobra Cobro - dziwaczny?:) Obawiam się, że wśród Twoich utworów znalazłam bardziej, niż ten. Ludzie mają zaskakujące pomysły w kwestiach metody wychowawczych, w pewnym sensie to, co tutaj przedstawiłeś wcale nie jest takie cudaczne. Bardziej cudaczne jest dla mnie np. zamykanie w złotej, bądź wcale nie złotej klatce. Może być piwnica, może być mała, ciasna i brudna szopka. Nawet łańcuch. I zawsze dla dobra... Więc nie uważaj tego tekstu za dziwaczny mój drogi.

B)
Dobra Cobra dnia 16.02.2014 15:40
Masz rację,

Pas cnoty to był piękny wynalazek: zamykało się delikwentkę i już można bylo ze spokojem serca ruszać na kolejną wyprawę krzyżową. A teraz? Która baba dalaby się zatrzasnąć, co by w godzinach pracy inny delikwent nie dobrał się do słodyczy żądz cielesnych? No która?

DoCo
ajw dnia 16.02.2014 15:52 Ocena: Świetne!
Myślę, że parę idiotek by się znalazło ;)
amsa dnia 16.02.2014 15:53
Dobra Cobro - to bardzo trudne pytanie, takie z gatunku hamletowskiego - być albo nie być...zakutą (panią, damą - nie pałą). Do klasztoru, czy raczej popłynąć? Niekoniecznie mówię o rzece:).
Sam widzisz, jak trudny i wielowarstwowy to tekst, ile pytań i możliwości otwiera przed czytelnikiem. Nadmiar skromności autora jest uroczy, ale musisz spojrzeć prawdzie w oczy, musisz się z nią zmierzyć. Chwyć za klucz, może być nawet francuski... to prawie brzmi jak pocałunek.... Daleko nas te rozważania prowadzą, ale i pas cnoty nie ustrzegł przed... hm dziećmi i wtedy pojawiał się ten problem - jak je wychować, jak ustrzec. Wiadomo już, że nie pasem cnoty...

B)
Dobra Cobra dnia 16.02.2014 19:34
Oj, nie pasem cnoty... Czyli zostaje zwykły pas i lanie w dupsko :)

Oj, zbyt mądrze i filozoficznie się robi, gdyż nawet filozofowie nie znają odpowiedzi na wyżej postawione pytania!

Być może, kto wie (?), nastanie moda na samozakuwanie się w pasy cnoty - w podobie dziesiejszego piercingu na wargach (bynajmniej nie tych od ust), nosach i uszach. O pępkach nie wspominając nawet (pępkowe! cóz za radosna uroczystość!)

Zatem chwytam klucz francuski i dę w miasto rozkuwać, co jest do rozkucia! Niech żyją rycerze okrągłego stołu!


Pozdrawiam słodkie czytelniczki

DoCo
ajw dnia 16.02.2014 19:45 Ocena: Świetne!
Niech żyją zakute pały! :)
wienczyslaw dnia 16.02.2014 19:46 Ocena: Bardzo dobre
tatuś! a mógł być jeszcze bardziej okrutny. mógł straszyć nieszczęśnika czerwonymi płuckami. tego mogłoby serce malca nie wytrzymać...
Dobra Cobra dnia 16.02.2014 20:33
Oj, różne metody można stosować - cel wszak uświęca środki.:)

Do batożenia zatem dzielni rodzice! Kasować luzy w smyczach dzieci, ile wlezie! Wszystko dla dobra naszej Ojczyzny!

Spocznij.

DoCo
pablovsky dnia 18.02.2014 11:15 Ocena: Świetne!
Cofnąłem się w czasie o całe cztery lata i znowu poczułem się młodzieniaszkiem! Jak dobrze mieć te cztery lata mniej, od razu świat pojaśniał. A po co się cofnąłem? Bo znowu dopadł mnie PSZZ*
Moja druga jaźń z samego rana nie dawała mi spokoju. To silniejsze od parcia na mocz! A fuj, nawet palce na klawiaturze stukają słowa inne, niż w głowie!
Gdybym wiedział, że tak się skończy moja inicjacja...
A sam tekst?!
Wybuchałem co chwila! Toż to niewiarygodny sposób na karakana, że też wcześniej nie wpadłem na podobne pomysły, gdy mój karakanek był w wieku nadającym się do podobnych ex-perymentów! Znów nauki pobrałem, Dobra Cobro! Będę pobierał systematycznie!

Serdeczności! Nieskończonej wesołości!
Ukłony. ZyZas.

*Podprogowy Syndrom Złego Zaskrońca
wienczyslaw dnia 18.02.2014 18:32 Ocena: Bardzo dobre
albo tak: syneczku, bądź grzeczny, bo przyjdzie ksiądz pedofil i zrobi ci z dupy jesień średniowiecza!
Dobra Cobra dnia 18.02.2014 22:08
pablovsky, drogi.

Wielka szkoda, że nie zdążyłeś z naukami z tej opowieści w czasie, gdy Twój mały syn był mniejszy, niż to ma miejsce dzisiaj. Szkoda...

Ale cóz zrobić! Tak to jest w tym życiu. Ja np kiedyś miałem wytypowane 6 cyfr pewniaków na losowanie totka i oczywiście nie wysłałem kuponu i te właśnie cyfry akurat wygrały! To jest dramat, mówię Ci! A synowi to najwyżej można w dupę pasem wlać i też będzie jakaś z tego nauka i korzyść, hihi...

Pozdrawiam, dziękując za odwiedziny!

DoCo


------

wienczyslawie,

Taaa, to ostatnio jakoś modny temat jest...


Pozdrawiam,

DoCo
Proza: Górna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dobra Cobra
27/11/2022 20:35
Wspaniala odpowiedź! Rzeczowa, ale bez nacisku, szanującą… »
Kazjuno
27/11/2022 19:50
Dzięki, Dobra Cobro, za przemiłe słowa. Decyzja o wybuchu… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:47
Kaz, Bo to opowieść ku pokrzepieniu serc, co jest prawdą i… »
Dobra Cobra
27/11/2022 16:36
Aj, qrde, już człowiek się nigdy nie oderwie od tego… »
wolnyduch
27/11/2022 14:26
Wiem, że ten portal istnieje nadal, ale też już się na nim… »
wolnyduch
27/11/2022 14:21
No to jak dobrze, to dobrze :) Pozdrawiam również :) »
Yaro
27/11/2022 12:39
Witam! https;//www.poezja - polska.pl (jaropasztii) na… »
Yaro
27/11/2022 11:13
Wszystko jest dobrze Duszku:) Pozdrawiam:) »
Kazjuno
27/11/2022 09:28
Ech, Dobra Cobro! Jak celnie zauważyłeś w privie, nieomal do… »
wolnyduch
26/11/2022 23:13
Witaj Jarku Rozumiem, że to dawny wiersz, też czasem daję… »
wolnyduch
26/11/2022 22:36
Yaro/Jarku Ja nic takiego nie napisałam, pisałam o peelu,… »
Florian Konrad
26/11/2022 19:58
Dziękuję, nawzajem! »
Ronin
26/11/2022 19:56
Zaparz ziółka i już idź, bo nie zdążysz. Stoperan nie jest… »
Yaro
26/11/2022 18:18
To ty się spinasz nie ja. Kolejnym jesteś , który nie ocenia… »
Marek Adam Grabowski
26/11/2022 14:43
Abstrahują od całego wymiaru polityczno-historycznego, jest… »
ShoutBox
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:53
  • Ja oczywiście żartuję, bo w gruncie rzeczy nie ma to chyba żywotnego znaczenia, ale skoro może działać dobrze, to dam mu trochę czasu ;)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:49
  • Silnik portalu potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby wszystko przemielić, żeby dane były jeszcze bliższe prawdy. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:45
  • Nie żebym narzekała, ale byłam online przed chwilą, a pokazuje, że po raz ostatni byłam o 9:34. ;)
  • TakaJedna
  • 24/11/2022 12:39
  • Grunt to porządek :)
  • Wiktor Orzel
  • 24/11/2022 12:11
  • Zabłąkane daty ostatnich wizyt w końcu wróciły do odpowiedniej czasoprzetrzeni, tak samo licznik nieprzeczytanych postów powinien wskazywać już prawdziwe dane ;)
  • Darcon
  • 22/11/2022 18:39
  • Uwaga! W konkursie wolne już tylko trzy miejsca. Dłużej nie zwlekajcie. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas