Miś - JaneE
Proza » Obyczajowe » Miś
A A A
- Mamo, Pan Kajetan się popsuł. Patrz coś mu wychodzi ze środka.
Podnoszę głowę znad laptopa. Zuzia stoi przede mną i z odrobinę zmartwioną miną wyciąga watę z misiowej łapki.
- Połóż go tu, zaraz zaszyję – odpowiadam trochę nieprzytomnie, bo w głowie mam jeszcze własne myśli, które usiłuję przelać na papier.
Mała uśmiecha się i widzę już tylko dwa mysie ogonki znikające za drzwiami.
Próbuję ponownie skupić uwagę na ostatnim napisanym zdaniu, ale oczka misia wyraźnie się we mnie wpatrują.
Odkładam laptop. Biorę pluszaka do ręki. Moje zdolności krawieckie widocznie są już w kilku miejscach, a mimo to Zuzia ani myśli rozstawać się z przyjacielem. Czy może wiedzieć, że ja też tego nie chcę?

****
Mdli mnie, nie wiem czy z bólu, czy ze strachu. Wszystko dzieje się tak szybko. Telefon do Maćka, szaleńcza jazda przez miasto, pielęgniarka, lekarz – jeden, drugi, trzeci. Wiozą mnie korytarzem, chyba zbyt szybko, bo wózek trzęsie się i skrzypi złowrogo. Coś mówią, ale ja skupiam całą uwagę na tym, żeby nie zwymiotować. Maciek próbuje złapać mnie za rękę, odganiają go - zostaje w tyle. Wykafelkowana sala jest pełna zimnego światła. Każą mi usiąść, pochylić się. Odpowiadam na jakieś pytania, mam nadzieję, że niczego nie mieszam.
Kobieta w zielonym czepku ma łagodne oczy.
- Wszystko będzie dobrze? - pytam nieśmiało i zaraz znów chce mi się wymiotować. Panicznie boję się odpowiedzi.
Ogarnia mnie mgła. Jestem przytomna, słyszę metaliczny brzęk narzędzi, czuję szarpnięcia, ale to wszystko dzieje się gdzieś bardzo daleko - poza mną.
I nagle ciche kwilenie. Blisko, tuż obok.
Usiłuję się podnieść, ale pielęgniarka przytrzymuje mnie za ramiona.
- Mogę ją zobaczyć?
Nikt nie odpowiada. Ktoś wbiega do sali, ktoś wybiega. Niczego nie widzę, pochyla się nade mną zbyt wiele twarzy.
Znów korytarz i terkocący wózek. Nie mam czucia od pasa w dół, w górę zresztą też nie.
Pod drzwiami stoi Maciek , moi rodzice i lekarz. Mama gestykuluje zawzięcie. Łapię dłoń Maćka i już nie puszczam.
- Widziałeś ją?
Kiwa głową
- Ma włoski?
Boże, dlaczego pytam właśnie o to?
Przerzucają mnie na łóżko.
- Chce ją zobaczyć, co jej jest? – jęczę.
-Nie wiem.
Coś zaczyna do mnie docierać. Znów się boję. Mimo koca, którym mnie okryli, cała drżę, nie potrafię się uspokoić. Trzęsę się jak galaretka.
Wbiega lekarka, wpuszcza coś w kroplówkę, przykrywa jeszcze jednym kocem.
Jest miła, głaszcze mnie po głowie. Wszyscy są mili.
-Muszą ją przewieźć do innego szpitala, tu nie mają odpowiedniego sprzętu.
Patrzę na mamę. Wiem, że przed chwilą płakała.
Kiwam głową i uśmiecham się do niej. Chyba nie powinnam
- Czekają na karetkę. Maciek pojedzie za nimi.
Znów tylko przytakuję. O nic nie pytam.
- Jest śliczna i taka maleńka.
Zamykam oczy, chcę być sama, chcę żeby wszyscy sobie poszli.

Noc
Nie śpię. Pielęgniarka wchodzi co pół godziny. Mierzy ciśnienie, zmienia kroplówkę.
Powinnam się pomodlić. Zawsze się modliłam, kiedy było źle.
Ojcze Nasz. Zdrowaś Mario. Aniele Stróżu
Nie mogę… Nie chcę!


Dziewczyna na łóżku obok próbuje zmienić pieluszkę swojemu synkowi. Urodziła dziś rano.
Czy to, że leżymy razem, jest zgodne z przepisami? Dla takich jak ja powinny być przecież oddzielne sale.
Jest mi wszystko jedno.
To przecież tylko film, to nie dzieje się naprawdę, nie mnie.
Czyjeś dziecko leży pod respiratorem kilkadziesiąt kilometrów dalej. Czyjś mąż siedzi przy łóżku, z coraz bardziej szarą twarzą.

Od wczoraj nie przyjmuję środków przeciwbólowych. Chcę w końcu coś poczuć. Nawet ból wydaje się lepszy od pustki, jaką w sobie noszę. Za oknem znów pada śnieg, a ja mam wrażenie, że zamarzło mi serce.
Boże. Duchu Święty. Jezu… Cisza.

Odbieram wypis.
Nogi mam jak z waty, migrenę tak silną, że w samochodzie siedzę z workiem przy brodzie.
Wchodzimy na OIOM. Maciek obejmuje mnie w pasie, jakby się bał, że upadnę.
Nie Maćku, mnie nic nie jest. Nic!
Pielęgniarka podsuwa krzesło. Otwiera szklane drzwiczki inkubatora. W końcu trzymam na rękach moje dziecko. Boję się oddychać, aby przez przypadek nie wypadła któraś z wijących się wokół nas rurek. Pierwszy raz patrzymy sobie w oczy, a ja myślę, że musi być na mnie bardzo zła, za to, że jej nie ochroniłam.
Kap. Kap. Kap. Ciepło maleńkiej istotki coś we mnie roztapia.
Wychodząc potrzebuję pomocy.
Kap. Kap. Kap. W kompletnej ciszy jedziemy do domu.
Kap. Kap. Kap. Opadam na fotel. Omiatam wzrokiem pokój. Puste łóżeczko pod ścianą, nierozpakowana paczka pieluch i miś leżący na kanapie.
Maciek klęka przy mnie.
- Przytulałem się do niego, w te wszystkie noce.
Mimo bólu, który sobie zadaję napięciem mięśni, sięgam po zabawkę.
Kap. Kap. Kap. Łzy wsiąkają w pluszowe serce.
Nareszcie.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JaneE · dnia 25.11.2010 14:12 · Czytań: 3595 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 51
Komentarze
czarodziejka dnia 25.11.2010 17:05
bardzo wzruszająca historia i dobrze opisana.:)
Elwira dnia 25.11.2010 17:25
Cytat:
wszystko dzieję się gdzieś bardzo daleko - poza mną.

dzieje

Cytat:
od pasa w dół , w górę zresztą też nie.
Pod drzwiami stoi Maciek , moi rodzice

wyrzuć spacje przed przecinkami

Cytat:
Mimo koca, którym mnie okryli(m) cała drżę, nie potrafię


Cytat:
Zawsze się modliłam(,) kiedy było źle.


Cytat:
próbuje przebrać pieluszkę swojemu synkowi.

ja bym pieluszkę raczej zmieniła, bo ona chyba nie jest częścią ubrania

Cytat:
Czy to, że leżymy razem(,) jest zgodne z przepisami? Myślałam, że


spróbuj się pozbyć jednego że

Cytat:
Chcę w końcu coś poczuć,(.) (N)nawet ból wydaje się lepszy od pustki(,) jaką w sobie noszę.


Cytat:
wysunęła się któraś z wijących się wokół nas rurek. Pierwszy raz patrzymy sobie w oczy, a ja myślę, że musi być na mnie bardzo zła, za to, że jej nie ochroniłam.

2 razy się i 2 razy że

Cytat:
Maciek klęka przy mnie.
- Przytulałam się do niego, w te wszystkie noce.

ja bym zrobiła "Przytulałem", chociaż nie wiem czy to nie kłóci się z Twoją wizją

Cytat:
Mimo bólu, które sobie zadaję

który

Cóż, puściłam dzień wcześniej właśnie dlatego, że dziś obchodzimy Światowy zień Pluszowego Misia. To zabawka ponadczasowa i ponadwiekowa. Pluszowe serce zna nie jeden ból, pluszowe ucho usłyszało nie jedną skargę, a pluszowa głowa nieraz niosła otuchę. Taka zabawka jest jak przyjaciel i dobrze, kiedy się o niej pamięta zawsze.

Samo opowiadanie bardzo wzruszające, ciepłe i prawdziwe z swojej prostocie. Bo taka historia może się zdarzyć każdemu, tylko nie każdy potrafi właśnie tak czuć. Wymowne to "Kap, kap..."Jakby łzy zlewały się z deszczem, chociaż wcale nie wiadomo czy pada, ani nawet jaka jest pora roku.

Pozdrawiam.
Diana dnia 25.11.2010 19:02
Bardzo poruszające i motyw misia naprawdę mi się spodobał (zresztą dzisiaj mamy Międzynarodowy Dzień Pluszowego Misia):D
Miladora dnia 25.11.2010 23:58
To ładna opowieść, Jane. Więcej niż ładna nawet.
Często z przedmiotami związane są pewne historie i dobrze jest je pamiętać.
A pluszowe misie zdają się już mieć naprawdę spory udział w historii świata ludzkich uczuć. ;)
Też zachowuję takie relikty pamięci.

A więc piękna treść. Z wykonaniem trochę gorzej, ale widzę, że sporo już poprawiłaś. Została interpunkcja w dialogach – spacje do dodania przy myślnikach. Czasem brak kropki na końcu zdania.
A tu mała sprzeczność:
- Zrywam się jak oparzona,
- Nie mam czucia od pasa w dół , w górę zresztą też nie.
To „zrywam się jak oparzona” nie bardzo pasuje do kogoś, kto dostał znieczulenie w kręgosłup. Może inaczej? Próbuję się podnieść?

- Latam jak w galaretce. – też nie bardzo brzmi.

- Muszą ja przewieść – „ją” i „przewieźć” od przewozić

Przeczytałam ze wzruszeniem.

Buźka ;)
ekonomista dnia 26.11.2010 03:04 Ocena: Świetne!
A mogę zapytać autorkę o to, co chciała nam przekazać tym tekstem?
Usunięty dnia 26.11.2010 07:40
Byłam tu wczoraj, wzruszyłam się i uciekłam. Dziś wracam i wygodnicko stwierdzam, że już Misia rozebrano, więc tylko przytaknę: mnie też "zrywam się jak oparzona" nie pasuje. Zgadzam się z Miladorą w kwestii znieczulenia, poza tym w zdaniu oparzona rymuje się z ramionami.
Ekonomisto - jak to, co? Chociażby to, że jeden obszarpany misiek może łączyć pokolenia. Że nic nie jest oczywiste i czasem role się odwracają, a plusz wchłania więcej łez matki niż dziecka.
Jane - nie wiem, czy jestem obiektywna w tym temacie, ale tekst bardzo mi się podoba!
ekonomista dnia 26.11.2010 10:19 Ocena: Świetne!
JaneE, czy pisałaś to na podstawie własnych przeżyć? Czy to Twoja historia?
JaneE dnia 26.11.2010 10:21
Dziękuję za komentarze i wszelkie uwagi.
Zaraz zabieram się za poprawki.
Tak, pluszowe misie mają ogromne serduszka, i przechowują w nich wiele naszych emocji.

Ekonomista, pytasz co chciałam przekazać? Właściwe nic szczególnego. Chciałam podzielić się z Wami pewną historią, chciałam wzruszyć. Myślisz, że to zbyt mało?

Czy to moja historia? Myślę, że to nie ma znaczenia. :-)

Pozdrawiam ciepło.
ekonomista dnia 26.11.2010 10:27 Ocena: Świetne!
JaneE, nie, to nic złego, tylko na przyszłość powinna nas wzruszać Twoja bohaterka, a nie autorka. Pisanie takiego tekstu w pierwszej osobie to gra na emocjach, nieuczciwa gra. Nie chcę czytać tekstów literackich, które brzmią jak zapisy osobistego bloga lub pamiętnika. To się nie nadaje do publikacji, bo wtedy przekracza się granicę pomiędzy byciem literatką, a ekshibicjonistką.
JaneE dnia 26.11.2010 10:31
Czy za każdym razem kiedy czytasz książkę napisaną w pierwszej osobie zastanawiasz się, czy to prawdziwe przeżycia bohaterów?

Często piszę właśnie tak, i nie ma dla mnie znaczenia ile jest w danym tekście fikcji, a ile moich własnych przeżyć.

Czy dla ciebie wszelkie biografie ( w których znajdujemy czasem o wiele bardziej intymne opisy) są ekshibicjonizmem?
Izolda dnia 26.11.2010 10:52
Nie zgadzam się z Tobą, ekonomisto, rodzaj narracji nie ma nic wspólnego z przegródkami, ani z uczciwością. Pewnie mało dobrej literatury przeczytałeś pisanej w pierwszej osobie.

Ja pozwolę sobie teraz na ekshibicjonistyczny komentarz (ekonomista proszony o nieczytanie).

Owszem zadziałałaś emocjami, napisałaś wyciskacz łez i ja zareagowałam na to właśnie bardzo naturalnie: upuściłam łez. Z drugim synem miałam pod górkę i Twój szpitalny opis uruchomił wspomnienia. Wcale nie ma dla mnie znaczenia czy bazowałaś na doświadczeniu, i nie uważam, żeby to mogło być potępiane.
ekonomista dnia 26.11.2010 10:57 Ocena: Świetne!
Powtórzę jeszcze raz. Czytając ten tekst, współczuję Tobie, a nie Twojej bohaterce. Składa się na to kilka czynników (pierwsza osoba, styl oraz treść), ale moim zdaniem w pisaniu prozy jest to niedopuszczalne. Autor może być narratorem, głównym bohaterem, ale nie może zmuszać czytelnika, aby mu współczuł. Ja mam wejść w emocjonalną interakcję z Twoją bohaterką, a nie Tobą. Nie masz prawa naruszać mojej prywatności, wchodząc ze swoim problemami w moje emocje. To po to wymyślono narrację, bohaterów, żeby istniała bariera pomiędzy artystą i odbiorcą.
ekonomista dnia 26.11.2010 11:00 Ocena: Świetne!
Izolda, chyba zależy nam na tym, aby pojawiające się tutaj opowiadania były coraz lepsze. Moim zdaniem, jeżeli JaneE zmieni styl na zaproponowany przeze mnie, to jej twórczość na tym skorzysta.
Izolda dnia 26.11.2010 11:07
A gdyby JaneE była zakonnicą, która nigdy nie miała do czynienia z dziećmi ani swoimi, ani cudzymi i napisała taki tekst, to Twoje uwagi by się nie zmieniły?
JaneE dnia 26.11.2010 11:10
Dziękuję Izoldo, czasem trochę łez dobrze nam robi :-)

Ekonomista, naprawdę nigdy nie czytałeś wspomnień. Mnóstwo ludzi pisze o sobie, dzieli się z czytelnikami swoją historią. Każdy artysta jest w pewnym sensie ekshibicjonistą ( choć strasznie nie lubię tego słowa) otwiera dusze, pokazuje emocje, które nim targają.
Co w tym złego?
Nie zmienię stylu, lubię pisać w pierwszej osobie, i wierz mi bardzo często jest to fikcja, ale oczywiście tobie może to nie odpowiadać. Szanuję to.
ekonomista dnia 26.11.2010 11:17 Ocena: Świetne!
Izolda, w takiej formie to nie jest tekst literacki, niezależnie od tego, kto by to napisał. Ja oceniam tekst, jako jego odbiorca, a nie jako człowiek, który cokolwiek wie o autorze.
Oczywiście, że czytałem wiele pozycji napisanych w pierwszej osobie, ale JaneE zrobiła to w stylu typowym dla blogów.
JaneE dnia 26.11.2010 11:19
Jeszcze jedno mnie zastanawia. Tak jak już pisałam, pojawiło się tu wiele moich tekstów pisanych w pierwszej osobie. Tematy były różne, ale wcześniej nikt nie uznał, że taka forma narracji jest nieodpowiadania.
Napisałbyś tak gdy pisałam o romansie z księdzem, tam tez było dużo emocji, też mogłeś uznać, że to prawdziwa historia. Może po prostu poruszyłam temat, który dla ciebie jest tabu i to wywołało twoje "niezadowolenie".
ekonomista dnia 26.11.2010 11:22 Ocena: Świetne!
JaneE, to, że nikt tego wcześniej nie zauważył, nie znaczy, że nie ma problemu :) Może ja widzę więcej niż inni? :)
JaneE dnia 26.11.2010 11:28
Ekonomisto, myślę,że to co piszemy nigdy nie będzie podobało się wszystkim.
Mam swój styl, który oczywiście wciąż jeszcze szlifuję, ale jakieś zarysy już są. Lubię go, jest mój i godzę się z tym ,że nie wszystkim pasuje. :)

Pozdrawiam.
ekonomista dnia 26.11.2010 11:29 Ocena: Świetne!
Ja tylko chcę Ci pomóc. Jeżeli przyjmiesz, że dobrze Ci życzę, to może inaczej spojrzysz na moje uwagi :)
Elwira dnia 26.11.2010 12:22
Ale jestem bezduszna! Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że to może być o Autorce. Na każdy tekst literacki patrzę jak na fikcję, dzięki temu mogę powiedzieć o nim kilka uszczypliwych słów :) Bo gdybym się chociaż przez chwilę bała, że oceniam życie autora, to prędzej bym weszła do mysiej dziury, niż skrytykowała tekst. B)

Ekonomisto, a jeśli ktoś pisze stricte fantasy w pierwszej osobie, to też masz takie obiekcje?

Rodzaj narracji jest sprawą autora, jeśli pomaga mu on zagrać na emocjach - tym lepiej, świetnie ją wybrał. Teksty w narracji pierwszoosobowej jak najbardziej nadają się do publikacji (idź do księgarni i obejrzyj), sama piszę w takiej formie (nawet baśń) i jakoś nikt mi nigdy nie powiedział, że to o mnie :) No, chyba że źle się wczułam i nie zagrałam odpowiednio na emocjach :p
ekonomista dnia 26.11.2010 12:25 Ocena: Świetne!
No cóż, ucha sobie nie obetnę, skoro nie rozumiecie, że to nie tylko problem pierwszej osoby (wspominałem o tym wyżej) :)
Elwira dnia 26.11.2010 12:33
Ale ja wiem, o co Ci chodzi. Bo scenka jest bez osadzenia konkretnego, nie ma obsady, czasu, wstępu, pogody, przeżyć wszystkich bohaterów, jest skupienie tylko na jednej, głównej. Tekstowi należałoby nadać wielowymiarowość, wtedy byłby pełny. Tylko teraz to może się dziać zawsze, w każdym miejscu i u każdego, wtedy już nie :) To jednak podobnych scenek nie dyskwalifikuje, a ratuje je narracja. Bo trzecioosobowa jednak więcej wymaga od autora, a nie każdy jest na to gotowy twórczo.
ekonomista dnia 26.11.2010 12:36 Ocena: Świetne!
Elwira, jednym słowem, biorąc pod uwagę rozwój autorki, mam rację, prawda?
Elwira dnia 26.11.2010 12:39
Ale oceniamy tekst, a nie autora :)
Ja tam lubię czasem poczytać coś, co jest jak z życia, a resztę mogę sobie dopowiedzieć. To też ma urok.
ekonomista dnia 26.11.2010 12:42 Ocena: Świetne!
Elwira, jednym słowem, biorąc pod uwagę ulepszenie tekstu, mam rację, prawda? ;)
Miladora dnia 26.11.2010 14:27
Nie wiem, czy masz rację, Ekonomisto.
Wiem tylko, że sugerujesz autorowi pewien rozwój z całkowicie subiektywnego punktu widzenia.
Możesz mieć rację, ale nie musisz. Ponieważ ktoś może objawiać większy talent i większe umiejętności obrazowania i budowania klimatu, posługując się narracją pierwszoosobową.
Jeżeli Jane dobrze się czuje w tej konwencji, to dlaczego nie ma tak pisać? ;)

Tak a propos - ja dość często piszę prozę, gdzie narratorem jestem ja, ale jako mężczyzna, nie kobieta.
Jak to się ma do Twoich wywodów? ;)
ekonomista dnia 26.11.2010 14:32 Ocena: Świetne!
Jej, kiedy wreszcie zrozumiecie, że autor jest nieistotny. Ciągle tylko Ja, Ja i Ja :)
Miladora dnia 26.11.2010 14:39
Jeżeli autor jest nieistotny, to niestety złapałeś się we własne sidła, Ekonomisto. ;)
Ponieważ nieistotne się staje, w jakiej osobie pisze. Istnieje tylko bohater jego opowieści, kimkolwiek by nie był.
czarodziejka dnia 26.11.2010 16:25
Moim zdaniem mamy czuć ból , strach bohatera, po to przecież czytamy książki, czy teksty na portalach. Im bardziej wczuwamy się w role tym bardziej rozumiemy daną postać i nie jest ważne w jakiej osobie napisany jest tekst, czy jest fikcją, czy wspomnieniem. Ja osobiście lubię czytać w takiej formie.:D
ekonomista dnia 27.11.2010 00:57 Ocena: Świetne!
Miladora, źle się wyraziłem. To zdanie powinno brzmieć: Kiedy zrozumiecie, że autor nie powinien być istotny.

Miladora dnia 27.11.2010 01:56
Dlaczego nie powinien?
Autor zawsze jest istotny, bo niezależnie od tego, w jakiej osobie pisze, to on nadaje charakter swoim postaciom i tekstom. ;)
Bez niego one nie istnieją.

Czasem pierwszoosobowa narracja jest najlepszym sposobem na przekazanie treści. To taki sam środek literacki jak wszystkie inne.
Przekonałam się o tym, pisząc kiedyś opowiadanie w dwóch wersjach - w narracji pierwszo- i trzecioosobowej. Nie zawsze wszystko da się przekazać w trzeciej osobie.
Myślę, że pisząc jako "ja", często pozwalamy czytelnikowi na większą empatię i utożsamianie się z osobą bohatera.
I często o to właśnie chodzi.
ekonomista dnia 27.11.2010 13:00 Ocena: Świetne!
"Myślę, że pisząc jako "ja", często pozwalamy czytelnikowi na większą empatię i utożsamianie się z osobą bohatera."

No właśnie, z osobą bohatera, nie autora :)
Elwira dnia 27.11.2010 13:03
Słuchajcie, ta dyskusja chyba do niczego nie doprowadzi, bo nie przekona się kogoś, kto nie chce zostać przekonany. Przenieście się na forum, tu proszę wrócić do komentowania tekstu.
JaneE dnia 27.11.2010 14:29
Oj, dzięki Elwira, że to zaproponowałaś, sama chciałam, ale mi jakoś nie wypadało prosić komentatorów o przeniesienie dyskusji o sposobach narracji w inne miejsce .
zawsze dnia 27.11.2010 14:42
Jako zwolenniczka zarówno Twojego stylu, pierwszoosobowej narracji jak i historii, dziękuję Ci za tę historię. Trzeba nam było wyciśniętych łez.
Też jestem, widocznie, bezduszna - biorę ten tekst za literacką fikcję i przez to patrzę na niego chyba bardziej po ludzku, odczytuję historię z liter, a nie linii papilarnych.
I jestem pod wrażeniem... Chciałaś wzruszyć - wzruszyłaś. I to nie tylko przy pierwszej lekturze, w dniu debiutu, ale i kilka razy potem.
Gratuluję.

PS zgubiłaś nieszczęsne spacje w dialogach
Almari dnia 27.11.2010 17:13
Cytat:
- Mamo, Pan Kajetan się popsuł. Patrz(,) coś mu wychodzi ze środka.


~ jakoś lepiej mi się czyta z przecinkiem.

Cytat:
Moje zdolności krawieckie widocznie są już w kilku miejscach,


~ widoczne.

Cytat:
Pod drzwiami stoi Maciek , moi r


~ niepotrzebna spacja.

Cytat:
-Nie wiem.


~ tym razem brak spacji ;)

Cytat:
Znów się boję. Mimo koca, którym mnie okryli, cała drżę, nie potrafię się uspokoić. Trzęsę się


~ 3x się.

Cytat:
-Muszą ją przewieźć


~ spacja.

Cytat:
Kiwam głową i uśmiecham się do niej. Chyba nie powinnam


~ brakuje kropki.

Cytat:
Ojcze Nasz. Zdrowaś Mario. Aniele Stróżu


jw


Nie będę oryginalna jeśli powtórzę za innymi, że to bardzo poruszająca opowieść. Ech... To chyba najgorsze co może spotkać matkę. Kiedy dzieci umierają wcześniej niż rodzice. To kap, kap, kap - niezwykle sugestywne. Mi jednak kojarzyło się z czymś więcej niż tylko ze łzami. Krew, śmierć i rozpacz - u mnie w takiej kolejności się to rozegrało. Te krótkie zdania tworzą idealny klimat i napięcie. Dzięki temu, że nie poszłaś w długie, rozwlekłe opisy, historia stała się bardziej zjadliwa a jednocześnie dobrze współgrała z emocjami.

Pozdrawiam. :)
JaneE dnia 27.11.2010 18:51
Spalona, dziękuję i miło mi słyszeć, że podoba ci się mój styl i moje historie. To dobrze, że potraktowałaś to jako literacką fikcję. Nie jest ważne, czy historia wydarzyła się naprawdę, ważne, że utkwiła gdzieś w sercu.

Almari, dziękuję.
Nie miałam pojęcia, że to Kap,Kap, Kap można interpretować na tyle sposobów.
Końcówka chyba nie była dość jasna, bo to dziecko nie umarło, to dziewczynka, która po latach przyniosła mamie misia.
Almari dnia 27.11.2010 22:39
W takim razie przepraszam za to, że uśmierciłam dziewczynkę, ale takie miałam odczucie. Może rzeczywiście powinnaś pomyśleć o uściśleniu ;)
Wasinka dnia 28.11.2010 18:47
Emocje na pewno wyzwoliłaś, Jane, poczułam ból, pustkę, tęsknotę, bezsilnosć, rozpacz... Wszystko to, co matka czuje w takich sytuacjach. Jestem przewrażliwiona na punkcie tekstów o dzieciach, więc wzruszam się i przeżywam z byle powodu. Ale dlaczego o tym piszę... Dlatego bowiem, że Twój tekst wywołał również emocje sposobem napisania, nie tylko tematem.

Nie pomyślałam, że dziecko umarło, wtedy rzekłabym Ci, że przesadziałaś ;)
Ale dziwi mnie nieco, że matka nie została z dzieckiem w szpitalu... Choć na pewno jest na to wytłumaczenie.
Pozdrawiam ksieżycowo :)
Marika dnia 28.11.2010 20:46 Ocena: Świetne!
Piękne, wzruszające opowiadanie, podoba mi się Twój styl :) Wszystko ze sobą współgra, tworzysz niezwykłe napięcie i klimat. Pozdrawiam serdecznie :)
JaneE dnia 28.11.2010 21:05
Dziękuję dziewczyny.
Wasinka, wyjaśnienie jest proste, na intensywnej terapii nie można zostawać z dzieckiem.
Wasinka dnia 28.11.2010 21:26
Tak, choć znałam inne przypadki, może dlatego mi się "spytało". Niepotrzebne pytanie, fakt.
Krystyna Habrat dnia 29.11.2010 20:31 Ocena: Świetne!
Świetne opowiadanie. Wzruszające. Doskonałe stylistycznie. Nie wyobrażam sobie, by mogło być pisane w innej osobie niż pierwsza. Zatem: tak trzymaj i dostarczaj nam więcej takich perełek.
Łatwo się domyślić, co łączy podniszczonego, starego, misia ze wstępu, z tym nowym czekającym na nowo-narodzone dziecię, ale można ułatwić coś czytelnikowi, dając misiowi charakterystyczną cechę, np niepowtarzalną, łatkę. Ale dopiero na końcu. Wtedy nikt by nie miał wątpliwości, że duża dziewczynka, to tamta z inkubatora, skoro miś ten sam, tylko starszy. Chociaż... łopatologia w literaturze chyba niewskazana.
JaneE dnia 06.12.2010 14:50
Dziękuję Sokol, twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna. :)
pisag dnia 09.12.2010 12:37
Moja ocena jest czysto czytelnicza. Nie jestem profesjonalistką.
Uważam, że tekst jest b.dobry.
Przeczytałam go dwa razy. Mogłabym jeszcze raz.
JaneE dnia 09.12.2010 13:19
Piszemy dla czytelników, więc opinie czysto czytelnicze są bardzo cenne ;)
Dziękuję pisag.
Nova dnia 16.12.2010 21:42
JaneE,
napisane z zegarmistrzowską precyzją /ani jednego słowa za wiele/ i nie przejmuj się ekonomicznymi statystykami:smilewinkgrin:,
jak również niczego nie wyjaśniaj w końcówce, która jest oczywista jeżeli zaskoczyło się od samego początku.Możliwe, że
albo Almari nie "zaskoczyła",
albo już wprowadziłaś zmiany i stąd oczywisty był dla mnie związek początku z końcem.
A poza tym, nawet jeżeli Almari inaczej "to" sobie dopowiedziała - też OK .
Gratulacje:D
JaneE dnia 16.12.2010 22:41
Dziękuję Nova.
Olowiany Zolnierzyk dnia 18.12.2010 17:53 Ocena: Świetne!
Jestem zaskoczony.
JaneE dnia 18.12.2010 20:12
Prośbą o rozwinięcie wypowiedzi pewnie nic nie wskóram, więc dziękuję, cokolwiek twoje zaskoczenie oznacza ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
14/08/2022 22:59
Wiersz pełen emocji i bardzo gorzki w wymowie, ten los… »
wolnyduch
14/08/2022 22:53
Ciekawy wiersz przywodzący tytułem hiszpańskiego… »
wolnyduch
14/08/2022 22:42
Witaj Akacjowa Bardzo ciekawa ek fraza, trudna do… »
wolnyduch
14/08/2022 22:11
Ciekawy obrazek turystycznego miejsca, opisany w… »
wolnyduch
14/08/2022 21:58
Witaj Berele Mój wiersz jest moim odczuciem, uważam, iż… »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:11
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:10
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Berele
14/08/2022 13:54
Wiersz sprzyja ekofanatykom, którzy potrafią uprzykrzyć los… »
Berele
14/08/2022 13:46
Ustawka, los gołodupny, baranie skóry piękne! Wiersz mi się… »
Berele
14/08/2022 13:35
Przy każdym twoim wierszu liczę na wielkiego kopa w dupę,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:30
Nie jestem przekonana czy to jest haiku, a co do neologizmu,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:26
Tak, Agnieszko, też uważam, że dobrze, gdy chce się chcieć,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:23
Cieszy mnie, iż mój odczyt jest prawidłowy. Miłego… »
AnDob
14/08/2022 11:37
Czuję, że poezja pisana odręcznie dużo lepiej trzyma się… »
pociengiel
14/08/2022 10:46
Masz chyba najlepszy okres. Znowu poemat, powiem hipermarket… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas