Karta. (cz.I) - wyrrostek
Proza » Groteska » Karta. (cz.I)
A A A
Zamieszanie na parkingu przed Aldi´kiem wnerwiało Kazika .
Nerwowo kręcił głową - „Cholera! - promocje już dawno się skończyły, a taki ruch jakby dawali coś za darmo!”.
Nowego mercedesa, wyjeżdżającego tyłem, dostrzegł w ostatniej chwili. Na wolne miejsce chciał wskoczyć, sygnalizując migaczem, jakiś poobijany grat. Kazik z wściekłością zacisnął palce na kierownicy. Gwałtownie puścił sprzęgło. Z piskiem zaparkował.
Gdy wysiadł, zauważył opodal, w opuszczonym oknie samochodowych drzwi, wystawioną w jego kierunku rękę z prowokacyjnie wyprostowanym środkowym palcem. Odwdzięczył się ordynarnym wałem.
Wkładając kluczyk do zamka, zauważył coś leżącego na asfalcie. Flegmatycznie podniósł pęknięte, plastykowe pudełeczko. W środku leżała czarna płytka. Natychmiast rozpoznał kartę „Memory Stick”. Używał podobnej w swoim aparacie. 8 GB z dużą prędkością zapisu kosztować musiało dobrą stówę. Wsadził ją do kieszeni, z której jednocześnie wyciągnął listę zakupów przygotowaną przez Basię. Basia, jego żona musiała coś pilne załatwić, dlatego na niego wypadło tygodniowe zaopatrzenie domu.
Po wtarganiu do mieszkania ostatniej torby z żywnością włączył komputer. Memory Stick wsadził do czytnika. Na monitorze wyskoczyły zdjęcia, cała masa zdjęć. Zorientował się szybko, kto zgubił kartę. Rażącym akcentem większości ujęć był błyszczący lakier srebrnego mercedesa, mercedesa, którego właśnie dzisiaj spotkał przed Aldi´kiem.
Nie miał również wątpliwości, gdzie zdjęcia robiono. Taki błękit nieba, łagodne pagórki z drogami podkreślonymi rzędami tui, nadmorskie pinie, spotkać można było tylko w Toskanii. Uwielbiał te klimaty.
Niestety, w minionym roku dobrowolnie z nich zrezygnował. Basia musiała wykorzystać urlop na odwiedzenie chorej matki na drugim końcu Polski. Zapowiedziała zresztą ostatnio, że kolejne letnie wakacje również tam spędzi.
Stosunki rodzinne stanowiły jego priorytet, dlatego Kazik dość łatwo pogodził się z myślą odłożenia na czas nieokreślony wyjazdu do Toskanii.
Oglądając jednak cudze fotki, ogarnął go jakiś żal i nostalgia. Poszybował na fali wspomnień, odurzony zapachem piniowego lasu, szumem morza, nastrojem promieni zachodzącego słońca.
Otrzeźwienie nastąpiło przy pewnym kadrze.
W pierwszej chwili nie mógł zdać sobie sprawy, dlaczego zwrócił na niego uwagę. Przecież w serii plażowych ujęć nie było niczego szczególnego.
A jednak!
Skoncentrował spojrzenie na drugoplanowej postaci kobiecej podświetlonej taflą szmaragdowego morza. Jej sylwetka, pełna wdzięku nieokiełzanej swobody, emanowała erotyzmem.

Kazik Letukot, właściciel warsztatu samochodowego, choć nie miał wyższego wykształcenia, posiadał dość rzadką umiejętność odczytywania mowy ciała. W trakcie kontaktów, szczególnie przy „robieniu” interesów, potrafił bezbłędnie filtrować dochodzące słowa, oddzielać bajery, wykrywać fałsz.
Powiększając na monitorze daleką postać kobiecą, wstrzymał oddech i gwałtownie poczerwieniał. Myszka w jego ręku zaczęła dziko tańczyć. Wszystkie zdjęcia, skadrowane do tej jednej sylwetki, przelatywały przez ekran z zawrotną prędkością. Po paru minutach nastąpiło uspokojenie.
Nieskopiowaną na twardy dysk kartę wyciągnął z czytnika. Wyłączył komputer.
Miał już chyba wtedy opracowany plan… może nawet parę.

Błysnął niewinny ogień zapalniczki. Z „Memory Stick” została kupka popiołu, strzepnięta do kosza na śmieci.
Tak, Kazik wiedział, co powinien zrobić. Pomimo gwałtownej natury umiał z pedantyczną dokładnością kontrolować swoje odruchy. Prawdopodobnie zbiłby fortunę, gdyby grał w pokera. Na karty jednak nie miał czasu. Czasu nie miał również na dzieci. Praca zawodowa i żona stanowiły jego cały świat.

Pomimo dziesięciu małżeńskich lat nadal wariował za Basią. Jej ciało podniecało go tak samo albo jeszcze bardziej, jak w pierwszych dniach narzeczeństwa. Stosunki poza sypialniane też były ok.
Cholerny problem musiał zostać rozwiązany jak najszybciej.
Postępował zawsze zgodnie z zasadą, nabytą zresztą dzięki doświadczeniu zawodowemu: „Nie zabieraj się za naprawę, zanim nie poznasz przyczyn awarii”. Regułę tę stosował również przy rozwiązywaniu wszystkich problemów życia codziennego.
W jego postępowaniu nie było nigdy miejsca na stwierdzenie: „Nie rozumiem” albo „Nie wiem”.

- A więc: „Co robiła Baśka w Toskanii z tym kurduplem z Urzędu skarbowego?”.

Przecież nie szukała kochanka. Znając swoje i jej erotyczne fantazje oraz seksualne możliwości, był święcie przekonany, że przyczyna leżała zupełnie gdzieś indziej. Wykombinował, że w rachubę mógł wchodzić jedynie szantaż.
Przed laty, Basia, młoda i atrakcyjna absolwentka WSE, przypadkowo wylądowała na pewnym balu, zorganizowanym przez przedsiębiorców. Propozycja zajęcia się księgowością i sprawami administracyjnymi warsztatu samochodowego wyglądała mało pociągająco. Gdyby chodziło o samo zatrudnienie, nigdy by się nie zdecydowała. Propozycja zresztą wyglądała mało poważnie. Złożył ją jegomość po paru drinkach i sama nie wiedziała, dlaczego tak łatwo dała się zaciągnąć do łóżka. Jednak następnego dnia ważniejszym od pracy stał się facet, z którym spędziła noc. Kobieca intuicja podpowiedziała: „To jest ten jedyny!”
Do obowiązków Barbary Letukot należały wszystkie sprawy związane z fiskusem. Zanim przystąpiła do działalności, rozliczenia podatkowe stanowiły największą zmorą Kazika. Przyzwyczaił się już nawet do konieczności składania Urzędowi haraczu. Gdy Basia wzięła sprawy w swoje ręce, problemy zniknęły.
Kazik już wiedział, choć nie potrafił pozbyć się ironicznej myśli, że w kontaktach z fiskusem nie tylko ręce odegrały ważną rolę. Tak, żonie bardzo zależało, aby ich interes dobrze prosperował. Planowali nawet rozbudowę i modernizację warsztatu. Kazik chciał wziąć kredyt, ale Basia uważała, że na takie posunięcie jest za wcześnie.

Jerzy Zboczaj , czyli kurdupel z Urzędu skarbowego, a raczej jego naczelnik, precyzyjnie, „na pożyczkę”, przykrywał czterdziestoparoletnią, siwiejącą łysinę. Kazik znał go dobrze. Niejednokrotnie naprawiał mu samochody i właśnie pomyślał, że powinien dokonać „po znajomości” przeglądu sezonowego.
Odszukał numer telefonu. Zadzwonił i bez problemu ustalił termin.
Przez kolejne dni intensywnie obserwował swoją żonę, ale niczego nienaturalnego nie zauważył w jej zachowaniu. Wszystko, łącznie z seksem, pozostawało w najlepszym porządku.

Nie wyobrażał sobie życia bez Basi. Był przekonany, że ich związek jest nierozerwalny. Nie mógł więc pozwolić, aby ktoś do czegokolwiek zmuszał albo szantażował jego żonę.
Pewnie, że potężny domiar albo jakieś „sprawiedliwie” naliczenie zaległego podatku mogło zagrozić ich egzystencji.
Kazik w sumie nie wiedział, co jest grane, uważał jednak, że tylko w przypadku istotnego zagrożenia Basia potrafiłaby pójść na tak duże ryzyko. Sytuację należało rozwiązać w krótkim czasie i to bez ubocznych skutków.

Zakład Kazimierza Letukota słynął z bardzo solidnego traktowania klientów. Samochody naprawiano tam szybko i stosunkowo tanio. Właściciel wyposażył warsztat w najnowsze urządzenia elektroniczne. Awarie wszystkich zespołów, od silnika po układy zawieszenia, diagnozowano precyzyjnie w ciągu paru minut. Dużo kosztowały firmowe programy komputerowe, ale właśnie dzięki ich zastosowaniu pan Kazio robił pieniądze.
Wprowadzenie i zmiana pewnych danych „eksploatacyjnych” w elektronice sterowania mercedesa, wymagało hakerskich umiejętności.
Kazik poświęcił na to wiele godzin. Operacją polegającą na skoordynowaniu wprowadzonych danych z systemem nawigacji satelitarnej i to w taki sposób, aby po ingerencji nie pozostawał żaden ślad, nie powstydziłby się niejeden informatyk.

CDN.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wyrrostek · dnia 02.01.2011 10:21 · Czytań: 794 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 7
Komentarze
Miladora dnia 02.01.2011 15:32
Miło mi Cię znowu zobaczyć, drogi Wu. ;)
No i starym zwyczajem porozbieram Cię trochę. :D

- Kazik, z wściekłością zacisnął palce – bez przecinka

- Gdy wysiadł(,) zauważył opodal

- Wkładając kluczyk do zamka(,) zauważył coś

- zauważył w ostatniej chwili/Gdy wysiadł zauważył/zauważył coś leżącego – powt.

- załączył komputer – lepiej „włączył”

- Nie miał również wątpliwości(,) gdzie zdjęcia robiono.

- Niestety(,) w minionym roku dobrowolnie z nich zrezygnował.

- Basia, urlop wykorzystać musiała na odwiedziny chorej matki – bez przecinka i zmieniłabym szyk:
- Basia musiała wykorzystać urlop na odwiedzenie (albo odwiedziny u chorej matki)

- Oglądając jednak cudze fotki(,) ogarnął go jakiś żal

- W trakcie kontaktów, szczególnie przy „robieniu” interesów(,) potrafił bezbłędnie

- wstrzymał oddech (i) gwałtownie poczerwieniał. – z „i” jest bardziej spójne

- Z „Memory Stick” została kupka popiołu(,) strzepnięta do kosza na śmiecie. – śmieci

- Prawdopodobnie zbiłby fortunę(,) gdyby grał

- Jej ciało, podniecało go tak samo, albo jeszcze bardziej – bez przecinków

- Stosunki pozasypialniane też były ok! – poza sypialniane i dlaczego wykrzyknik?

- Nie zabieraj się za naprawę(,) zanim nie poznasz

- erotyczno-seksualne możliwości – jaka jest różnica pomiędzy erotycznymi a seksualnymi możliwościami? ;) wystarczy „seksualne”

- atrakcyjna absolwentka WSE , przypadkowo – bez spacji przed przecinkiem

- na pewnym balu(,) zorganizowanym przez przedsiębiorców.

- warsztatu samochodowego, wyglądała mało – bez przecinka

- Gdyby chodziło o samo zatrudnienie(,) nigdy by się nie zdecydowała.

- Gdy Basia wzięła sprawy w swoje ręce(,) problemy zniknęły.
- siwiejącą łysinę. – łysina może siwieć? ;)

- Kazik, znał go dobrze. – bez przecinka

- że powinien dokonać, „po znajomości”(,) przeglądu sezonowego. – albo dwa przecinki, albo żaden

- Wszystko, łącznie z seksem(,) pozostawało w najlepszym

- zmuszał, albo szantażował – przed „albo” nie daje się przecinków

- potężny domiar, albo jakieś – bez przec.

- Kazik w sumie nie wiedział(,) co jest grane,

- zagrożenia, Basia potrafiłaby pójść na tak duże ryzyko. – bez przec.

- dramatycznie szybko/naprawiano tam szybko – powt. daj „w dramatycznie krótkim czasie” chociaż „dramatycznie” mógłbyś pominąć

Sytuacja stara jak świat, a jednak zaciekawia. Co też ten Kazik wymyślił? :D
Sprawnie napisane, Wu. Lekko i wciągająco.
No to dawaj tę następną część. :D
Buźka po starej znajomości – noworoczna. :D
wyrrostek dnia 02.01.2011 17:02
Droga Miladorko, jak zawsze zawstydzony i z niecierpliwością czekam na Twoje rozbieranie wiedząc, że wyjdzie z tego bez wątpienia niezły numer. :lol: Śliczne dzięki. Wszystko poprawione – zostawiłem jedynie łysinę, bo ona oznacza również mocno przerzedzone włosy.
Noworoczny buziak.:D
zajacanka dnia 02.01.2011 23:52
Musze przyznac, ze mnie wciagnelo:)

Cytat:
- A więc: „Co robiła Baśka w Toskanii z tym kurduplem z Urzędu skarbowego


Wrzucaj nastepna czesc, czekam :)
Wasinka dnia 03.01.2011 11:18
Zainteresowałeś. Zajrzę do części kolejnej również.

Czy może być zamiast "w przeciągu paru minut" - w ciągu paru minut? ;-)

Pozdrowienia słoneczne.
Darksio dnia 03.01.2011 13:32
Ja także czekam na cdn.

Cytat:
Wprowadzenie i zmienienie pewnych danych „eksploatacyjnych” w elektronice sterowania mercedesa, wymagało hakerskich umiejętności.

Powinno być: "zmiana"lub "zamiana". "Zmienienie" nie istnieje w języku polskim.
Pozdrawiam.
wyrrostek dnia 03.01.2011 15:32
Moi drodzy, Zajacanka, Wasinka, Darksio dzięki za zainteresowanie. Błędy i sugestie uwzględnione. Część druga-zakończenie leżakuje już w poczekalni.
Pozdrawiam Was noworocznie.:)
Jack the Nipper dnia 15.01.2011 16:10
Bardzo interesujące. Kilka zdań trochę powykręcanych, za długich i przez to niejasnych, ale generalnie czyta sie bardzo dobrze.

Trochę za mało opisu tego, co bylo na karcie, przydałoby sie nieco więcej szczegółów.
I dość niejasne, czemu tak szybko spalił kartę? NIe ma jakiejś jasnej przyczyn.

Poza tym ok.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zbigniew Szczypek
25/02/2024 13:58
Florianie Tekst specyficzny, jak to u Ciebie. Nie będę się… »
Florian Konrad
25/02/2024 12:09
No, fakt, jego dzieła są nieco przydrogie :) Również nie na… »
Zbigniew Szczypek
25/02/2024 00:28
Florian !!! E.A.Poe to jeden z moich ulubionych autorów,… »
Florian Konrad
24/02/2024 23:27
Anioł dziwnych przypadków ? Jeśli o niego chodzi -… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 22:26
Jacku To bardzo się cieszę i piję zdrowie Twoje i Kazia nie… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 22:19
Kaziu Tasz to szok! Ale wszystko, do końca?! No to jest… »
Jacek Londyn
24/02/2024 21:51
Zbigniewie, prześpię się z podrzuconą mi twoją krytyką.… »
Kazjuno
24/02/2024 21:43
Więc mówię na końcu: ocena ostateczna powinna brzmieć:… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 20:43
Kaziu Nic się nie stało! Tak sobie myślę, że tam gdzie… »
Kazjuno
24/02/2024 20:26
Przepraszam. Zbysiu. Przeczytałem tekst jeszcze raz, już na… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 19:47
Kaziu 1. Sam pewnie wiesz, że ciężko jest utrzymać stale,… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 19:23
Jacku Rozumiem zamysł, nawiązanie do "K.S.P" ale… »
Zbigniew Szczypek
24/02/2024 17:40
Florianie Jeśli tak jest, to spodoba Ci się mój obraz,… »
mike17
24/02/2024 17:01
Człowiek, który się gniewa, sam się udręcza, bo? Bo nie… »
mike17
24/02/2024 16:45
Malowniczy, aczkolwiek to smutny wiersz... Bo co możesz… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
  • pliszka
  • 22/02/2024 12:26
  • Nie nazwałabym tego skansenem. Jako przedstawicielka młodych zaryzykuję stwierdzenie, że to społeczny charakter i duża interaktywność przyciąga moje pokolenie. Młodzi są tam, gdzie się dużo dzieje.
  • Redakcja
  • 22/02/2024 10:23
  • Młodzi siedzą na Wattpadzie i TikToku. Dla nich jesteśmy skansenem ;-)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty