Karta (cz.II i ostatnia) - wyrrostek
Proza » Groteska » Karta (cz.II i ostatnia)
A A A
Naczelnik Jerzy Zboczaj wsiadł do swojego samochodu.
Przekręcił kluczyk w stacyjce, ale silnik nie zaskoczył.

- Przecież parę dni temu odebrałem auto po przeglądzie – pomyślał poirytowany. - Nigdy nie miałem takich problemów. - Sięgnął do kieszeni po komórkę.

Mroźny wieczór grudniowy nie zachęcał do spacerów. Temperatura spadła poniżej zera. Wskazówka zatrzymała się na minus dziesięciu stopniach.

Pan Jurek postanowił nie psuć sobie szampańskiego nastroju. Wracał właśnie z przyjęcia opłatkowego zorganizowanego przez Izbę Skarbową. Doroczna, głośna impreza, znana nie tylko szerokim kręgom urzędniczym, wywoływała zawsze szeroki reperkusje towarzyskie. W „Monopolu”, oczywiście za pieniądze podatników, bawiono się hucznie. Poza tym, „zaufany” urzędnik doniósł mu, że niedługo zostanie dyrektorem Izby Skarbowej. Marząc o nowym fotelu, bezmyślnie przekręcił ponownie kluczyk w stacyjce.
Spokojna praca silnika wyrwała go z zadumy. Przejeżdżając koło stacji PKN Orlen, zauważył pulsujący wskaźnik zużycia paliwa i wyświetlony napis na monitorze komputera pokładowego: „Zatrzymaj auto - zatankuj”. Nigdy nie czytał takiego komunikatu.
- Zahamował gwałtownie i rozejrzał się. Nikogo z obsługi jednak nie zauważył, stację już zamknięto. Stanął przy automatycznym dystrybutorze, wyciągnął kartę bankową i zatankował do pełna.
Zadowolony wsiadł do auta. Z chwilą uruchomienia silnika usłyszał charakterystyczny odgłos powstający przy blokadzie drzwi. Chciał ruszyć, ale spod maski zaczął wydobywać się dym. Spojrzał jeszcze raz na monitor. Nie rozumiał: – „Toskania to nie twoja bajka!”.

Czerwony balon ognia rozświetlił dzielnicę. Po nim nastąpił potężny wybuch. Eksplozje trwały parę minut. Najpierw w powietrze wyleciało auto, a następnie zbiorniki paliwa.
Zaalarmowane jednostki Straży pożarnej dojechały na miejsce, pokonując zaspy zalegające pobocza oblodzonych ulic, gdy już nie było czego ratować. Strażacy stanęli bezradnie wobec ogromu zniszczeń. Dymiące pogorzelisko pokryli jedynie pianą gaśniczą.

Następnego dnia na stronach tytułowych, lokalnych i ogólnopolskich gazet, pojawiły się zdjęcia szokujących kikutów orlenowskiej stacji benzynowej. Prasa donosiła o olbrzymim szczęściu, strasząc czytelników, że mogło dojść do gigantycznej katastrofy. Niektóre tytuły zaczęły spekulować na temat zamachu terrorystycznego, nie wykluczając udziału w nim rosyjskich służb specjalnych i Al-Kaidy. Inne winą obarczały nieudolnie rządzących, z premierem na czele.

Policja bardzo energicznie rozpoczęła dochodzenie. Wiele dni jednak minęło, zanim wyłączono ze śledztwa zwłoki zamarzniętego w pobliżu menela, którego płomienie benzynowych oparów również zdążyły zwęglić w ten feralny wieczór.
Teren ogrodzono dopiero wtedy, gdy w prasie pojawiły się zdjęcia ludzkich szczątków, przynoszonych do redakcji przez przypadkowych przechodniów. Śledztwo przyspieszyło, jednak zawrotnego tempa nabrało po skojarzeniu niedających się zidentyfikować zwłok z zawiadomieniem Urzędu skarbowego o zaginięciu naczelnika.
Przystąpiono do badań DNA. Ściągnięto również ze złomowiska i zabezpieczono w policyjnym garażu porozrywane na skutek eksplozji resztki mercedesa.
Dochodzenie objęto ścisłą tajemnicą, niemniej dziennikarze śledczy dokonywali cudów. Pojawiły się przecieki. Prokuratura rozpatrywała trzy wątki: zamach, nieszczęśliwy wypadek oraz zabójstwo. Mnożono poszlaki, ale konkretnych dowodów ciągle brakowało.
Tożsamość ofiary ustalono, i to już ze stuprocentową pewnością, po miesiącu.
Po dwóch miesiącach przesłuchań licznych urzędników i urzędniczek oraz nielicznych sąsiadów naczelnika Zboczaja, w prasie, szczególnie kolorowej, pojawiły się nagłówki: „Przyjaciółka zabija!”, „Tajemnicza miłość.”, „Ofiara rozwiązłości”.
Wszyscy już wiedzieli, że naczelnik miał kochankę, a po anonimowym telefonie do pewnej redakcji podejrzenie padło na blondynki.
Do identyfikacji szczątków ofiary w dużym stopniu przyczynił się pęczek kluczy, cudem odnaleziony w złomie pozostałym po mercedesie. Jeden z nich pasował do stacyjki, inne, jak się później okazało, należały do drzwi wejściowych i skrytki pocztowej.
Policjanci, mimo wielokrotnego przeszukania mieszkania naczelnika, nie byli w stanie znaleźć jakichkolwiek dowodów. Najbardziej denerwował ich laptop. Przeprowadzone badania w wyspecjalizowanym laboratorium niczego nie wniosły. Z twardego dysku nie można było odtworzyć żadnych informacji. Wszystkie dane zostały precyzyjnie wymazane.
Po trzecim miesiącu śledztwa wybuchł skandal. Na grobie naczelnika leżały nadal całkiem świeże wieńce, zapalano czasami znicze, ludzie pamiętali jeszcze o uroczystym pogrzebie z udziałem miejscowych notabli i partyjnych prominentów, a okazało się, że niedoszły dyrektor Izby Skarbowej nieuczciwie wykorzystywał swoją pozycję. Kontrola NIK-u przeprowadzona w urzędzie wykryła, że Skarb Państwa został uszczuplony o pół miliona złotych. Procedura oszustwa była dość prosta: „niesłusznie” naliczane podatki wracały nie na konto podatnika, który oczywiście nic nie wiedział, że coś mu się należy, tylko do kieszeni Jerzego Z. Kontrolerzy mieli olbrzymi problem z dojściem do tego, ponieważ chodziło o drobne sumy, które jednak, gromadzone na przestrzeni dziesięciu lat, wygenerowały e końcu pokaźną kwotę.

Ujawnienie intymnych związków Jerzego Z. z nieznaną kobietą zaczęło niepokoić Kazika. Był przekonany, że wszystko przewidział i nie pozostawił żadnych śladów. Nie miał przecież problemu w czasie przeglądu mercedesa z dorobieniem zapasowych kluczy do mieszkania naczelnika i dokonania tam gruntownych „porządków”. Pół miliona zdefraudowanych złotych intrygowało go, ale nie wiązał tych pieniędzy ze swoją i żony działalnością.
Uspokojenie nastąpiło, i to na wielu płaszczyznach, gdy prasa zamieściła wywiad z pewną blond pięknością. Dzięki jej barwnym, pogłębionym dosadnością opisywanych sytuacji, wyznaniom, opinia publiczna dowiedziała się, że Jerzy Z. był również zboczeńcem.
Płacił kobietom nie za seks, tylko za… i tu zaczynała się cała litania prozaicznych czynności. W czasie ich wykonywania „ofiary” były fotografowane ze wszystkich możliwych perspektyw.


- Mam dwie dobre wiadomości. Jaką chcesz najpierw usłyszeć? – figlarnie zaczęła Barbara.
- Oczywiście lepszą – odpowiedział podekscytowany Kazik.
- Sama nie wiem, od której zacząć, bo w zasadzie obydwie dotyczą tej samej sprawy.
- Zacznij więc szybko od pierwszej, bo wyglądasz, jakbyśmy mieli zaraz pobaraszkować.
- Dobra! Załatwiłam pozwolenie na budowę.
- Jaką budowę?
- Jaką! Tę, o której, ze względu na niepowtarzalną lokalizację, od dawna marzyłeś.
- Nie mów! Możemy postawić warsztat na byłym terenie PKN Orlen?!
- Warsztat, myjnię i nową stację benzynową.
- Fantastycznie! Nie wiem, jak to załatwiłaś.
- Nie zapomniałeś o czymś? Myślisz, że w okresie kryzysu tak łatwo dostaniesz kredyt?
- Faktycznie! Jestem jednak w stanie poruszyć niebo i ziemię, aby inwestycję sfinalizować.
- Nie musisz. Wygrałam na loterii pół miliona złotych i wiesz, gdyby nie zbieg okoliczności, mogłabym wygrać jeszcze kilka razy tyle.

A nie mówiłem, że Kazik mógł mieć powody być nieprzytomnie zakochanym w swojej żonie?
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wyrrostek · dnia 04.01.2011 09:26 · Czytań: 776 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
przyroda dnia 05.01.2011 18:59
Zawędrowałam i ja, do Cię drogi panie:)...przyznaję, że część pierwsza mnie zaintrygowała...ciekawa byłam cóż to wymyśli Kazik...co szykuje...
a tu w drugiej odsłonie zrobiłeś " a kuku"...i jakoś mi się to nie widzi...w zasadzie większość tekstu skupia się na "dociekaniu" : kto, co i dlaczego...może to i celowy zabieg skierowany na wyśmianie opieszałości tzw. specjalistów od mordów...:uhoh:...no, nie przekonał mnie ten wywód...stąd wniosek, że kryminolog ze mnie żaden...
Napisane zgrabnie, płynnie się czyta...i w zasadzie końcowy akapit jest najcelniejszy...czyli puenta trafna:)

Pozdrawiam ciepło:)
wyrrostek dnia 05.01.2011 21:31
Droga Przyrodo serdecznie witam. Jeżeli „a kuku” nie przepadło Ci do gustu to żałuję, ale chciałem niewierną żonę przedstawić w groteskowym świetle. No, bo cóż mogła „robić Baśka z tym kurduplem” :D– temat zdrady dość banalny i szeroko opisany. A reakcja zdradzonego, zawsze jest trywialnie jednakowa. Starałem się więc dorobić parę den wychodząc poza oczywistości. Jak się nie udało, to cóż, mea maxima culpa.
Pozdrawiam również bardzo ciepło.:)
Miladora dnia 06.01.2011 02:12
No to gotowy do następnego numeru? :D

Przecież parę dni temu odebrałem auto po przeglądzie – pomyślał poirytowany.
- Nigdy nie miałem takich problemów. - Sięgnął do kieszeni po komórkę. – popraw zapis, bo to kwestia tej samej osoby:
Przecież parę dni temu odebrałem auto po przeglądzie – pomyślał poirytowany. - Nigdy nie miałem takich problemów. - Sięgnął do kieszeni po komórkę.

- dyrektorem Izby skarbowej. – Skarbowej

- Przejeżdżając koło stacji PKN Orlen(,) zauważył pulsujący wskaźnik zużycia paliwa

– Nigdy nie czytał takiego komunikatu. – bez myślnika przed zdaniem

- Gwałtownie zahamował. Nikogo z obsługi nie zauważył, stację już zamknięto. Stanął przy automatycznym dystrybutorze. Wyciągnął kartę bankową i zatankował do pełna. – same krótkie zdania. Może by je tak połączyć dla płynności narracji? No i szyk bym nieco zmieniła:
- Zahamował gwałtownie (i rozejrzał się). Nikogo z obsługi (jednak) nie zauważył, stację już zamknięto. Stanął przy automatycznym dystrybutorze, wyciągnął kartę bankową i zatankował do pełna.

- Chciał ruszyć, ale (z pod) maski wydobywał się dym. – spod maski zaczął wydobywać się dym

- Nie rozumiał(: ) – „Toskania to nie

- Zaalarmowane jednostki Straży pożarnej, dojechały na – bez przecinka

- na temat zamachu terrorystycznym(,) nie wykluczając udziału

- Al-Kaidy . Inne winą – bez spacji przed kropką

- Inne winą obarczały nieudolnie rządzących(,) z premierem na czele.

- Wiele dni jednak minęło(,) zanim wyłączono ze śledztwa

- jednak zawrotnego tępa nabrało, po skojarzeniu – tempa, Wu (nie spiesz się tak ;) ) i bez przecinka

- zabezpieczono w policyjnym garażu, porozrywane na skutek eksplozji, resztki mercedesa. – bez przecinków

- wypadek, oraz zabójstwo. – bez przec. przed oraz

- Tożsamość ofiary ustalono(,) i to już ze stu procentową pewnością, po miesiącu. – stuprocentową

- Po dwóch miesiącach przesłuchań, licznych urzędników i urzędniczek, oraz nielicznych – bez przecinków

- inne, jak się później okazało(,) należały

- Policjanci po wielokrotnym przeszukiwaniu mieszkania naczelnika, nie byli w stanie znaleźć jakichkolwiek dowodów. – inaczej bym to ujęła:
- Policjanci, mimo wielokrotnego przeszukiwania mieszkania naczelnika, nie byli w stanie znaleźć jakichkolwiek dowodów.

- dyrektor Izby skarbowej, nieuczciwie wykorzystywał – Skarbowej i bez przec.

- Kontrola NIK-u, przeprowadzona w urzędzie – bez przec.

- Kontrolerzy mieli olbrzymi problem z dojściem (do) tego, ponieważ chodziło o drobne sumy, które jednak(,) gromadzone na przestrzeni dziesięciu lat(,) wygenerowały (w końcu) pokaźną kwotę.

- z nieznaną kobietą, zaczęło niepokoić Kazika. – bez przec.

- Nie miał przecież problemu, w czasie przeglądu mercedesa, z dorobieniem zapasowych kluczy – bez przecinków

- Uspokojenie nastąpiło(,) i to na wielu płaszczyznach, gdy prasa zamieściły wywiad – zamieściła wywiad

- Płacił kobietom nie za seks(,) tylko za… i tu

- Jaką chcesz najpierw usłyszeć(?) – figlarnie zaczęła Barbara.

- Oczywiście lepszą – podekscytowany odpowiedział Kazik. – zmieniłabym szyk – odpowiedział podekscytowany Kazik.

- bo wyglądasz(,) jakbyśmy mieli zaraz

- Jaką! Tę(,) o której, ze względu na niepowtarzalną lokalizację, od dawna marzyłeś.

- Nie wiem(,) jak to załatwiłaś.

- Myślisz, że w okresie kryzysu tak łatwo dostaniesz kredyt(?)

- mogłabym wygrać jeszcze razy tyle. – jeszcze dwa razy tyle? Kilka razy tyle?

- A nie mówiłem, że Kazik mógł mieć powody być nieprzytomnie zakochanym w swojej żonie(?)

Starałeś się zamydlić oczy czytelnikom tym długim śledztwem, a jednocześnie podsycić ciekawość i udało Ci się, Wu. ;)
Przy "blondynce" niemal zrezygnowałam z podejrzewania Basieńki, a tu na koniec taka pointa. Chociaż przecież ta biedna kobieta mogła być całkowicie niewinna i rzeczywiście wygrać na loterii. Spodobało mi się i opowiadanie (jako całość) i zakończenie. Dobrze to poprowadziłeś.
Jak widać nawet banalne historie zdrady można lekko i ciekawie opowiedzieć. W sam raz, żeby uśmiechnąć się (mimo tej tragedii). ;)
No i cieszę się, że próbujesz swoich sił w innym niż poprzednio wcieleniu literackim.
Czekam na następne twory Twojej wyobraźni, Wu. :D
Buziak serdeczny. :D

PS. Rozbieranką się nie stresuj. Zresztą jesteś już do niej przyzwyczajony, więc mogę spokojnie odejść. :D
wyrrostek dnia 06.01.2011 16:01
Droga Miladorko,
i jak tu się nie stresować? ;)
No trudno, wpędzasz mnie w kompleksy, ale proszę rób to nadal, bo przecież bez Ciebie cały PP widzi jak to wygląda.:D
Piękne dzięki i duży buziak.:)
Wasinka dnia 06.01.2011 21:53
Przyjemne, zgrabnie czytające się, do uśmiechnięcia.
Zaciekawiłeś w pierwszej części, drugą zakończyłeś, mrugając okiem.
Do miłego, lekkiego poczytania wieczorkiem, co też i uczyniłam zadowolona :)
Pozdrawiam serdecznie.
zajacanka dnia 06.01.2011 22:39
Witaj Wyrrostek,
i jak tu nie kochac kobiet, jesli daja swoim mezczyznom wszystko o czym marza, albo nawet jeszcze nie zdazyli zamarzyc :):):)
Lekkie, zabawne, do poczytania:)
Pozdrawiam
wyrrostek dnia 07.01.2011 11:45
Drogie, Wasinko i Zajacanko, dzięki za odwiedziny i sympatyczne komentarze.:)
Jak Wam się zabawnie i miło zrobiło to życzę, aby tak nadal było.:D
Serdeczności.
Jack the Nipper dnia 15.01.2011 19:28
Spodziewałem się banalnego zakończenia, że tak naprawdę to na zdjęciu nie ejst Basieńka, albo, że jest, ale ma to dobre uzuasadnienie. Tymczasem dostalem cos zaskakującego, więc jest dobrze. Natomiast nieco mniej podoba mi sie zagmatwanie sytuacji. Interpretacji jest wiele, kto z kim i po co, że wlaściwie to troche jestem skołowany. Jedna rzecz szczególnie sie rzuca w oczy - to że Kazik niemal przeszedł do porządku dziennego nad domniemaną zdradą Basi. Zupełnie go nie interesował jej uział w tym, skupił sie tylko na urzędniku. Troche dziwne. Ale ok.
wyrrostek dnia 16.01.2011 18:31
Jack, dzięki za wizytę i za pozytywną opinię; w każdym razie tak ją odebrałem. :)
Wystąpię jednak w obronie Kazika ;)- oto jego charakterystyka: 1.W jego postępowaniu nie było nigdy miejsca na stwierdzenie: „Nie rozumiem” albo „Nie wiem”.
2. Pomimo gwałtownej natury umiał z pedantyczną dokładnością kontrolować swoje odruchy.
przeszedł do porządku dziennego nad domniemaną zdradą Basi ? – nie domniemaną, o czym od samego początku wiedział i nie przeszedł, tylko pozbył się kochanka, a przy okazji załatwił sobie wymarzoną lokalizację :D– w każdym razie tak miało być, a czy wyszło???
Pozdrawiam
Jack the Nipper dnia 16.01.2011 19:02
No tak miało byc i tak wyszło, tylko ten brak jakichkolwiek uwag do zony w związku ze zdradą taki trochę dziwny
wyrrostek dnia 16.01.2011 22:32
Jasne, co czuje facet, gdy go żona zdradza, ale też może zachować ciszę, chcąc dalej z „niewierną” być. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
wolnyduch
25/06/2022 21:26
Jeśli ktoś nie oglądał filmu pt. "Przełęcz… »
wolnyduch
25/06/2022 21:22
Witaj Katarzyno/Kasiu, jeśli można?... Dziękuję za… »
wolnyduch
25/06/2022 21:16
Piękne obrazowanie, czytałam z przyjemnością, pozdrawiam… »
Marek Adam Grabowski
25/06/2022 15:19
Ciekawe i dobrze napisane opowiadanie. Oddajesz magiczny… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:35
Poetycka wirtuozeria. Nic dodać, nic ująć. Gratuluję… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 14:31
Wiersz zasługujący na uwagę. Pełen bólu i smutku, lekko… »
KatarzynaKoziorowska
25/06/2022 08:43
Oj. Początek jest mocny. Wiersz wzbudza zainteresowanie i… »
Yaro
24/06/2022 22:40
3maj sie:) »
Yaro
24/06/2022 22:38
Wszystko każda rzecz ma nazwę i twarz... :) »
Materazzone
24/06/2022 17:58
Przypominam, że wiersz wcale nie musi się rymować,… »
Materazzone
24/06/2022 17:55
Erotyk dla dzieci. Ciekawe, nie powiem choć zbyt mocno… »
Materazzone
24/06/2022 17:52
Nie pasuje mi czwarty wers. Jakoś tak nie wybrzmiewa,… »
Materazzone
24/06/2022 16:37
Dzień dobry wszystkim. Rozwiążę wasz spór, choć omyłkowo… »
Jacek Londyn
24/06/2022 13:47
Dobra Cobro, dziękuję za komentarz i dobre słowo. Tekst… »
ShoutBox
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
  • Dobra Cobra
  • 10/06/2022 16:14
  • I dopiero teraz piszesz?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas