Komputerowy blues. (cz.I) - wyrrostek
Proza » Humoreska » Komputerowy blues. (cz.I)
A A A
Komputerowy blues.

Napis nad pawilonem „BB Komputer“ nie wyróżniał się niczym spośród podobnych szyldów „upiększających” Plac Zbytków. Godziny otwarcia odbiegały natomiast wyraźnie od norm przyjętych dla zakładów usługowych: „Czynny od 10-tej do 22-giej”.

Wiktor Workiewicz przemierzał codziennie ów plac, zmierzając do albo z pracy. Spieszący się lub zmęczony, bez zainteresowania traktował reklamy znużonym wzrokiem. Z nostalgią spoglądał jedynie na punkt naprawy komputerów, były Bar Mleczny. Pamiętał, jak jeszcze stosunkowo niedawno wpadał do niego na świeżą bułkę z serem i kubek gorącego mleka. Miejsce to zapisało się w jego życiu złotymi literami. Tam spotkał Krystynę, swoją obecną żonę. Co prawda, owe litery przestały już dość dawno porażać blaskiem, mimo to sentyment pozostał.
W wolnych chwilach Wiktor zajmował się namiętnie zbieraniem znaczków. Nie przeszkodziło mu to jednak w spłodzeniu uroczego chłopczyka i ślicznej dziewczynki. Gdy dzieciaki podrosły i zaczęły regularnie dopominać się o drobne na wyskoki do McDonald´sa, Wiktor, chcąc je właściwie edukować oraz ograniczyć wydatki, postanowił kupić komputer. Za namową żony udał się do Media Markt’u.
Radość z nowego nabytku trwała stosunkowo krótko. Okazało się bowiem, że Wiktor nadmierną uwagę przywiązywał do teorii.
Zdezorientowany obserwował kursor, nie mogąc ruszyć z miejsca. Stukanie w klawisze przyniosło po paru minutach całkowity spokój na ekranie. Po ponownym, nerwowym uruchomieniu komputera, na monitorze pojawił się granatowy kolor, a na nim jakaś tabelka z angielskimi słowami, których nie rozumiał. Kolejne próby wyjścia z opresji doprowadziły do nieprzyjemnego migania, a następnie całe ustrojstwo, łącznie z monitorem, zamarło. Szalona reanimacja nie przywróciła mu życia.

No i zaczęły się nerwy. W Media Markt´cie poinformowano Wiktora, że naprawa w ramach gwarancji jest oczywiście zapewniona, ale cały sprzęt, w oryginalnym opakowaniu, musi wysłać pod wskazany adres. Na nieśmiałe pytanie: „Jak długo to potrwa?”, dostał enigmatyczną odpowiedź, z której wynikało, że co najmniej dobre dwa tygodnie.

Wdzięk dziewczyny witającej klientów w „BB Komputer”, a szczególnie jej uśmiech, uspokoił Wiktora. Wyczuł ciepłą atmosferę, emanującą spokojem, równowagą i jakąś nieokreśloną stabilnością. Poczuł się pewnie.

- Jak szybko wykonujecie usługi i ile będzie kosztowała diagnoza? – zapytał już bez zniecierpliwienia. - Bo widzi pani, komputer jest nowy, jeszcze na gwarancji…
- Ja widzę, że to pan jest nowy i nigdy nie korzystał z naszych usług.
- Nie miałem na szczęście potrzeby.
- Na szczęście… ach, to się okaże. W każdym razie zapoznam… ale jak pan ma na imię?
- Wiktor jestem.
- Bardzo męskie imię. Ja jestem Jola. A więc, panie Wiktorze, zapoznam pana z naszą ofertą. Przejdźmy zatem do biura.

Szeroki korytarz, tłumiący kroki grubą wykładziną, prowadził wśród szeregu drzwi (na jednych widniały znaczki WC z natryskiem) do przestronnego salonu. Przymglone światło podkreślało miękkość skór gabinetowych foteli.

- Co mogę panu zaproponować? – zapytała Jola, częstując Wiktora przeciągłym spojrzeniem. - Kawę, a może trochę koniaku?
- W zasadzie to chciałbym tylko wiedzieć ile może kosztować…
- O koszty proszę się nie martwić. Z powodzeniem stosujemy zasadę: „Najpierw zadowolenie klienta, później zapłata.
- Ale ja jestem już zadowolony, tylko dalej nie wiem, co zrobić z komputerem.
- Zaraz podam katalog usług, a na razie proszę wypić kawę.

Urzędniczka zakołysała biodrami, a Wiktor, widząc kształtne pośladki z niedowierzaniem uzmysłowił sobie, że jego myśli poszybowały w dawno zapomniane regiony.
Szarość małżeńskich przyjemności po dwudziestu latach pożycia, dylematy związane z wychowaniem dwójki dzieci i ciągłe problemy finansowe zawęziły jego świat rozrywki do bezmyślnego oglądania telewizji. Wiktor, nie chcąc tkwić w okowach powszechności, zagłębił się po uszy w filatelistyce. Nigdy nawet nie pomyślał, prawdopodobnie z tchórzostwa, o zdradzeniu Krystyny. Co prawda coraz częściej, można powiedzieć nawet chronicznie, po wieczornym myciu zębów bolała ją głowa, ale czasami było inaczej, i to mu wystarczało.

cdn.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wyrrostek · dnia 19.01.2011 08:51 · Czytań: 1123 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 14
Komentarze
Usunięty dnia 19.01.2011 12:01
Cytat:
granatowy kolor

nie, to jest zdecydowanie niebieski :)

Interpunkcja kuleje, a i czasem jakieś dziwne znaki się wkradają...

Jak działa moja logika: facet ma około 40-50 lat, skoro ma dwadzieścia lat stażu małżeńskiego. To nie jest na tyle dużo, żeby nie mieć żadnej styczności z komputerem, a nawet jeśli, to skoro ma dzieci w wieku edukacyjnym, które w dodatku same odwiedzają McDonald's, to one na pewno już dobrze wiedzą, jak się komputerem zająć.

Więc, albo nie wziąłeś tych faktów pod uwagę, albo dobrze by było, gdybyś bardziej uściślił tekst, żeby tacy czepialscy jak ja nie mieli powodów do czepialstwa :)
wyrrostek dnia 19.01.2011 13:40
Oke Mani, miło, że znowu wpadłaś. :)Twoja logika działa jak najbardziej prawidłowo, mam jednak małe ale… Wiktor należy do tej kategorii facetów, którzy nie mieli odwagi wejść w przestrzeń cybernetyczną (znam takich, którzy nawet nie wiedzą jak posługiwać się komórką, a co dopiero komputerem), ale z różnych powodów, zostali zmuszeni. Boją się do dzisiaj, jak ognia dotykać klawiatury, aby czegoś nie spieprzyć.
Dzieci też bywają różnie uzdolnione, a nie każdy ojciec pozwala pociechom bawić się swoimi zabawkami.
Interpunkcja… dobrze wiesz i to nie od dzisiaj, że czekam aż Miladorka dobierze się do mnie.;)
Granatowy czy niebieski – zastanawiałem się nad tym i przeważył ten ciemniejszy.
Dzięki za uwagi i pozdrawiam. :)
Usunięty dnia 19.01.2011 13:44
Nie, nie, to się nawet nazywa "blue screen" :)

Ale z opowiadania wynika, że komputer został kupiony dla dzieci... Myślę, że dodatkowych parę zdań wytłumaczenia by nie zaszkodziło, ale zrobisz, jak chcesz :)
wyrrostek dnia 19.01.2011 14:42
to dla Wiktora jest granatowy – przecież on pojęcia nie ma co to jest "blue screen"…;)
komputer został kupiony również z myślą o dzieciach, ale nie dla nich.:lol:
Miladora dnia 19.01.2011 20:33
Jeżeli jest popyt, to podaż również, drogi Wu. :D

- niczym z pośród podobnych – spośród

- przemierzał codziennie Plac Zbytków(,) zmierzając do – plac masz powyżej, więc może daj „ów plac”

- Spieszący się, lub zmęczony – bez przecinka

- bez zainteresowania traktował znużonym wzrokiem reklamy. – taki szyk to Twoja specyfika, tym niemniej jeżeli chcesz, to możesz zmienić na „ traktował reklamy znużonym wzrokiem”

- Pamiętał(,) jak jeszcze stosunkowo niedawno

- Co prawda(,) owe litery przestały już dość dawno porażać blaskiem, (pomimo tego sentyment pozostał). – a nie lepiej „mimo to sentyment pozostał”

- Wiktor, w wolnych chwilach, zajmował się – zmieniłabym szyk:
- W wolnych chwilach Wiktor zajmował się

- Nie przeszkodziło mu to (jednak) w spłodzeniu – może tak?

- McDonald´sa, Wiktor(,) chcąc je właściwie edukować oraz ograniczyć wydatki(,) postanowił

- Zdezorientowany obserwował kursor(,) nie mogąc ruszyć z miejsca.
- Klikanie w klawiaturę – nie lepiej „stukanie w klawisze”?

- całe ustrojstwo, łącznie z monitorem(,) zamarło.

- że co najmniej dobre dwa tygodnie (poczeka). - bez „poczeka” albo „… dwa tygodnie będzie musiał czekać”

- witającej klientów w „BB Komputer”, a szczególnie jej uśmiech(,) uspokoił Wiktora.

- Wyczuł ciepłą atmosferę(,) emanującą spokojem, równowagą

- Na szczęście… ach(,) to się okaże.

- A więc(,) panie Wiktorze,

- do przestrzennego salonu. – lepiej „przestronnego”

- W zasadzie to chciał tylko wiedzieć(,) ile może kosztować… - chciałbym tylko…

- Z powodzeniem stosujemy zasadę: „Najpierw zadowolenie klienta, później zapłata(?) – daj kropkę, to nie pytanie

- dalej nie wiem(,) co zrobić z komputerem.

- Urzędniczka, zakołysała biodrami – bez przecinka

- a Wiktor(,) widząc kształtne pośladki(,) z niedowierzaniem uzmysłowił sobie,

- dylematy (związane) z wychowaniem dwójki dzieci i ciągłe problemy finansowe

- Wiktor, nie chcąc tkwić w okowach powszechności(,) zagłębił się

- o zdradzie Krystyny. – o zdradzeniu Krystyny

No, zaintrygowała mnie ta sytuacja. Wu, na litość, on chyba nie trafił do zakamuflowanego burdelu? :D Ale nawet jakby, to daj mu Bozia zdrowie. :D
Swoją drogą nie dziwią mnie jego kłopoty z komputerem. Nie każdy ma możliwości. Ja na przykład nie miałam i dopiero trochę ponad trzy lata temu włączyłam po raz pierwszy komputer. Przy okazji parę razy omal nie wysadziłam go w powietrze. ;)
Dlatego z niecierpliwością będę czekać na dalsze przeboje Wiktora z tym ustrojstwem.
Buźka wirtualna. :D

PS. Jeżeli dopadnie mnie Owsianko za te poprawki, to mnie broń, dobrze? :D Bo znowu grasuje po portalu. :D
wyrrostek dnia 19.01.2011 22:40
Droga Miladorko, jesteś niezastąpiona. Dzięki za wszystko. Przed Owsianko będę Cię bronił do ostatniego kliknięcia.
"Ale nawet jakby, to daj mu Bozia zdrowie." i chyba będzie zdrowy.:D

Buziak poza „BB Komputer”.
Krystyna Habrat dnia 20.01.2011 12:02
Zaczyna się intrygująco. Tu komputer chyba na przynętę do czegoś grzesznego.
Jestem z pokolenia, które komputera uczy się od własnych dzieci. One już się z tą smykałką rodzą. Nowoczesna technika inaczej kształtuje ich mózgi. Czy na lepsze, nie wiem, bo podobno trudniej im skupić się na czytaniu dłuższego tekstu.
Ale nie wszyscy mają dzieci pod ręką.
przyroda dnia 20.01.2011 13:24
Witaj :)

Jak na teraz... to wszystko wygląda na... ciszę przed burzą...hehe...ale znając Twoje skłonności do robienia "a kuku"...to w następnej części spodziewam się jakiś fajerwerków cy cuś :bigrazz:...chociaż pamiętam...opowiadanie o dymiącej Etnie...czekałam na wielkie buuuum, a ona tylko podymała...i wypięła dupę...na wszystko i wszystkich....:O

Pozdrawiam:)
wyrrostek dnia 20.01.2011 14:08
Witaj Sokole:), pewnie, że nam nie było łatwo wejść w ten wirtualny świat i sam jeszcze przed dziesięcioma laty wątpiłem w przydatność Internetu.
Sylwetkę Wiktora oparłem jednak o ten typ „dojrzałych”, którzy boją się i nie wierzą we własne siły siadając (albo dlatego nigdy nie zasiądą) przed PC.;)
Pozdrawiam.

Droga Przyrodo, a myślisz, że Etna mnie nie rozczarowała? Jeszcze jak! Stałem i czekałem aż coś dupnie, bo lubię i ryzyko i niewiadome, ale cuda zdarzają się tylko francuskim siostrom. ;)
Pomimo tego „cuś” spodoba Ci się w następnym kawałku – tak myślę.:D
Pozdrawiam.
OWSIANKO dnia 20.01.2011 16:09
Szanowny Panie Wyrrostek!

To mnie trzeba bronić przed Miladorcią, bo ja jestem człek ze wszech miar poczciwy i na ogół nieczepliwy.

Bardzo podoba mi się Twój tekst o komputerach i jestem ciekaw, co nastąpi dalej. Wiktora znam z lustra: też ze mnie komputerowy matoł. Co do twierdzenia Oke_Mani, jakoby dzieci lepiej się znały na komputerze, to święta racja. Ale jeśli ojcem tych dzieci jest facio w rodzaju „nie dotykaj, bo popsujesz”i chce wszystko sam zrobić, to nic dziwnego, że lata do serwisu po prośbie.
wyrrostek dnia 20.01.2011 18:25
Witaj Owsianko, czyżeś waćpan poczciwcem - osądzi Miladorka, choć nie mam powodu by nie wierzyć.;)
Dzięki za miły komentarz, ale z tym lustrem to radzę poczekać na końcowy obraz Wiktora.:D
Pozdrawiam.
Miladora dnia 20.01.2011 23:40
Potwierdzam. :D
Owsiankiewicz jest poczciwcem, tyle że w gorącej wodzie kąpanym i czasem koty drzemy ze sobą, żeby nudno nie było. :D
Ale lubię tę starą cholerę... pardon, Sekwoję. :D

Wu, a "momenty" będą? ;)
OWSIANKO dnia 21.01.2011 00:02
wyrrostek

odpowiadam za lustro wyłącznie w temacie "erudycja komputerowa"

Miladorciu, też się lubię. A Ciebie, to już specjalnie.
wyrrostek dnia 21.01.2011 13:07
Miladorko, „momenty“ już leżakują , ;)
natomiast podejrzewam Owsianko, że z tym:odpowiadam za lustro wyłącznie w temacie "erudycja komputerowa", się pospieszyłeś.:lol:
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:35
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas