Komputerowy blues. (cz. ostatnia) - wyrrostek
Proza » Humoreska » Komputerowy blues. (cz. ostatnia)
A A A
Zalotny uśmiech nie schodził z buzi pani Joli. Jej gest w czasie podawania pliku zdjęć mówił jednoznacznie: „Takiej propozycji nikt nie odtrąca”.
W pierwszej chwili Wiktor pomyślał, widząc akt kobiecy z łukiem, że trzyma w rękach aktualny kalendarz Pirelli. Adam, kolega z pracy, chwalił się nim parę dni temu i dlatego właśnie zapamiętał wspaniale wyprężone ciało Artemis.

- To jest magiczna strzała Kupidyna. – Usłyszał dochodzący z bardzo bliskiej odległości głos Joli.

Nie miał odwagi zaglądać dalej. Przeczytał tylko krótką informację: „Godzinne usuwanie awarii - 500 złotych”, i wstał. Pomimo fizycznie odczuwalnej burzy erotycznych myśli postanowił jak najszybciej opuścić lokal.

- Panie Wiktorze, w ramach promocji i chcąc zachęcić debiutujących klientów do korzystania z naszych usług, proponuję pięćdziesięcioprocentowy upust.

Wychodził wzburzony, wziął jednak wizytówkę, do której pani Jola dołączyła w formie słownej zachęty nadzieję na szybkie spotkanie.

- No i co? Droga będzie ta naprawa? – spytała Krystyna wracającego do domu męża.
- Jakieś parę stów, ale nie wiem, czy ten „BB Komputer” to dobry punkt – odpowiedział dość zakłopotany.
- Bo co? Źle zostałeś potraktowany, czy nie mają terminów i trzeba długo czekać?
- Nie! Usługi wykonują tam nawet w ekspresowym terminie. Mam tylko wątpliwość, czy ty byłabyś zadowolona.
- A co mi do tego? Pojęcia nie mam o co biega! Jeszcze nawet nie myślałam o kursie komputerowym.
- No dobra! Jutro muszę to jeszcze przemyśleć – odpowiedział poirytowany kończąc rozmowę.


Burza erotycznych myśli opuściła Wiktora na dobre, gdy walcząc ze sobą dostrzegł wzorzyste kwiatki szlafroka małżonki i jej przetłuszczone włosy.
Kupując komputer, zdawał sobie sprawę, że wejdzie w inną rzeczywistość, ale nie był przygotowany na szok. Wiedział co nieco o burdelach i agencjach towarzyskich, jednak nigdy nie miał zamiaru korzystać z ich usług.
Jego świat wartości zaczynał się walić. Czuł, że po rozmowie z panią Jolą coś pękło.
Rano, po niespokojnej nocy, wstał rozkojarzony. Śnił, nie mogąc odróżnić jawy od rzeczywistości. Klawiatura zamieniała się w okrągłości „urzędniczki”, a przy jej naciskaniu słyszał głębokie, miłosne odgłosy. Opuszkami palców odczytywał gorącą miękkość, wypełniającą jego ciało tytaniczną energią. Na koniec przeistoczył się Apolla z kalendarza Pirelli; bezwstydnie odrzucił srebrny „listek figowy” ograniczający męskość.

Śniadanie przebiegało w normalnie nerwowej atmosferze, podobnie zresztą jak krzątanina przed wyjściem do pracy.
Wszystko wyglądało po staremu, ale kolega zza sąsiedniego biurka, obserwując Wiktora przeglądającego kalendarz Pirelli, dostrzegł dziwny błysk w jego oczach. Zaniemówił, kiedy ten poszedł do szefa i zwolnił się z pracy.

- A jednak zdecydowałeś się na tę ekspresową naprawę - powiedziała Krystyna, wchodząc do mieszkania. Ze zdziwienia stanęła widząc męża siedzącego przed komputerem z wypiekami na twarzy.
- No… doszedłem do wniosku, że usługi tam wykonywane, choć nie tanie, są solidne – odrzekł Wiktor, starając się zachować obojętny ton.

Wieczorem tego samego dnia, Krystyna po wymyciu zębów zaczepiła męża: „Przestałeś być upierdliwy. Dobrze się czujesz?”
- A co! Może dzisiaj nie boli cię głowa? – odrzekł poirytowany.
- Mnie nie, ale ty chyba nie jesteś w formie.

Wiktor zamilkł. Nie był typem macho, ale poczuł uderzenie. Wiedział, że próba udowodnienia żonie czegokolwiek zakończyć się może jedynie kompromitacją.

Po miesiącu komputer znowu nawalił. Nasz bohater nie miał wyjścia. Rozpoczął przecież naukę pisania dziesięcioma palcami - musiał dojść do perfekcji. Po pierwszych wskazówkach pani Joli zaangażował się do tego stopnia, że całkowicie zapomniał o klaserach pełnych znaczków. W zasadzie wszystko przestało go obchodzić. Jedynie były Bar Mleczny, koło którego nadal przechodził dwa razy dziennie, wywoływał w nim ekstremalne podniecenie.

- Te produkty z Media Markt’u są do dupy! – wybuchnęła Krystyna po kolejnej awarii komputera. My się, cholera, nie wyrobimy! Będę musiała wziąć nadgodziny.

I wzięła, ale wydatki związane z nowym hobby „ukochanego” nadal rosły.
Po kolejnych paru miesiącach zaczęła coś podejrzewać. Oczywiście nie męża, broń ją panie Boże, tylko jego nieudolność. „No bo przecież, jak często może nawalać komputer, a on nigdy nie ma pojęcia, co się dzieje?!” Postanowiła przejąć inicjatywę.

- Wiesz Wiktor, jak ty nie jesteś w stanie coś zrobić z awariami, to ja się tym zajmę.
- Przestań pieprzyć! Znasz się na tym?
- No, i właśnie o to chodzi!
- O co chodzi? Kobieto… podaj lepiej piwo!
- Wyszło! I ja też wychodzę. Idę zapisać się na kurs komputerowy.
- Jaki kurs, do cholery?
- Mam dosyć twojej bezradności i wysokich rachunków!
- Wiesz, ile kurs kosztuje?
- Wiem, bo właśnie byłam w „BB Komputer”. Wykorzystam promocyjną cenę.

Wiktora zatkało. „Wszystko, co piękne ma swój koniec” – pomyślał, ale zrezygnować z przyjemności, które go nakręcały, nie miał zamiaru. Nie myślał o charakterze zajęć, w których miała uczestniczyć żona. Wiedział, że tam pracowali fachowcy. Umieli przecież zaprogramować jego komputer. Wystarczyło wysłanie do nich emaila o treści: Jola, Ania, Zosia albo Frania, i po paru minutach awaria była gotowa.

Krystyna po pierwszej lekcji zachowywała się dość dziwnie. Była tak roztargniona i rozkojarzona, że nawet nie obejrzała kolejnego odcinka ulubionego serialu „Miłości w bramie”.
Po drugim spotkaniu, już bardziej uspokojona i zadowolona, oświadczyła: „Wybrałam opcję oszczędną. Pan Adam stwierdził, że jedna godzina w miesiącu powinna mi wystarczyć”.

- Jaki Adam? Nie rozmawiałaś z panią Jolą? – wybuchnął Wiktor.
- Nie znam żadnej Joli. Natomiast pan Adam - ten, który prowadzi kurs, jest bardzo kulturalnym fachowcem – oświadczyła Krystyna, znacząco poprawiając włosy.

Wypada jeszcze wspomnieć o uroczych i już wyrośniętych dzieciach państwa Workiewiczów. Bez rodzinnych konsultacji postanowiły zatrudnić się, na razie w okresie próbnym, w „BB Komputer”.

Czy Krystyna i Wiktor zostali zaskoczeni tą decyzją, dowiecie się państwo w tysiącpięćdziesiątymdrugim odcinku serialu „Miłość w bramie”.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wyrrostek · dnia 24.01.2011 09:24 · Czytań: 1336 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 14
Komentarze
Usunięty dnia 24.01.2011 13:11
No nie wiem... Jakoś tak po łebkach temat potraktowany... Zbyt skrótowo, a przecież takie pole do popisu jest.
czarodziejka dnia 24.01.2011 14:01
Swoim tekstem odpowiedziałeś zarazem o czym tylko myślą mężczyźni:lol:
Krótki, ale zabawny tekst ( albo tylko mnie rozbawił).
Nie oglądam seriali ale poczekam na kolejny odcinek„Miłość w bramie”
wyrrostek dnia 24.01.2011 15:35
Witaj Oke… dzięki za komentarz, ale nie wiem, co z tym „po łebkach”, bo chyba nie oczekiwałaś, że przykładowo rozwinę wątek o wstępną rozmowę dzieci Workiewiczów w „BB Komputer”.;)

Czarodziejko, dzięki za odwiedziny i za miłą opinię. :)
Swoim tekstem odpowiedziałeś zarazem o czym tylko myślą mężczyźni
Za wszystkich mężczyzn nie biorę odpowiedzialności, ale za siebie tak.:lol:
Pozdrawiam
maszracje dnia 24.01.2011 17:39
Krótkie, ale śmieszne. Mi się podobało, choć już w połowie, domyśliłem się co będzie dalej ;)
Pozdrawiam.
Adela dnia 24.01.2011 20:17
Jak dla mnie trochę bez pazura, jak na taki temat przystało, a temat i dowcipny i ciekawy:)
Pozdrawiam
A.
wyrrostek dnia 24.01.2011 20:59
Maszracjo, miło, że zgadzam się z Twoim nickiem.;) Miało być śmiesznie, a że już od połowy – tak zamierzałem.

Adelajdo, dzięki za komentarz. :)Pewnie, że mogło być z większym pazurem, ale ja, szczególnie w tym temacie, nie lubię za mocno rysować.
Pozdrawiam Was.
zajacanka dnia 24.01.2011 22:44
Hehe, usmiechnelam sie:)
Sympatyczne, lekkie. Zawsze mowilam, ze czlek uczy sie cale zycie!:):):)
Co do nauki, to troche z zapisem dialogow sa drobne problemy. I przecinki leza:( I jeszcze jakies drobiazgi mi mignely, ale usmiech wciaz na twarzy, wiec jest niezle:)
Pozdrawiam:)
Miladora dnia 25.01.2011 02:55
Moim zdaniem dobrze wyważony tekst i w sam raz niedopowiedziany.
Ubawiłam się, Wu. :D
No i fakt - lekkie pióro pokazałeś. Niezły pomysł poza tym. ;)

Czy pozwolisz, że rozbiorę Cię przy następnej wizycie? ;) Bo strasznie zagoniona jestem od paru dni.

Buziaki i znikam z uśmiechem. :D
Wasinka dnia 25.01.2011 09:54
Tekst do sympatycznego poczytania. Napisane lekko (i pierwsza, i druga część), a małe potknięcia widzę, że Mila obiecała wyłuskać.
Przyjemna lektura, do uśmiechnięcia i odprężenia.
Pozdrowienia słoneczne :)
wyrrostek dnia 25.01.2011 10:38
Drogie panie, z wdzięcznością przyjmuję Wasze opinie. :)
Jednocześnie marzę, aby wreszcie w moim tekście przecinki stanęły na właściwym miejscu i Miladorka nie musiała zarywać nocy na ich tępienie.;)
Głęboki ukłon.
przyroda dnia 26.01.2011 09:34
No i fajnie...hehe...może nie było wielkiego buuum...ale nieźle zakręciłeś...wilk syty i owca cała;)...widać śmigasz słowami...ślizga się lekko i z przyjemnością...jak po stoku...:)

Pozdro!
wyrrostek dnia 26.01.2011 10:17
Dzięki Przyrodo,:)
myślę, że na stoku lepiej sobie radzę… w wylatywaniu z trasy.:lol:
Miladora dnia 26.01.2011 20:49
No to zaczynamy zabawę, drogi Wu. ;)

- Zalotny uśmiech nie schodził z buzi pani Joli. – a odwrotnie?
- Z buzi pani Joli nie schodził zalotny uśmiech. – ale do wyboru.

- Jej gest, w czasie podawania pliku zdjęć mówił – bez przecinka

- Adam, kolega z pracy chwalił się nim parę dni temu, i właśnie zapamiętał wspaniale wyprężone ciało Artemis. – trochę inaczej:
- Adam, kolega z pracy(,) chwalił się nim parę dni temu i (dlatego) właśnie zapamiętał wspaniale wyprężone ciało Artemis.

- Usłyszał, dochodzący z bardzo bliskiej odległości, głos Joli. – nie dałabym przecinków

- i chcąc zachęcić debiutujących klientów do korzystania z naszych usług(,) proponuję

- do której pani Jola dołączyła w słownej formie pewność na szybkie spotkanie. – inaczej bym ujęła:
- do której pani Jola dołączyła w formie słownej zachęty nadzieję na szybkie spotkanie.

- Jakieś parę stów, ale nie wiem(,) czy ten „BB Komputer”

- Mam tylko wątpliwość(,) czy ty byłabyś zadowolona.

- A co ja (mam) do tego? Pojęcia nie (mam) o co biega! – powt. (A co mi do tego?)

- muszę to jeszcze przemyśleć. – odpowiedział – bez kropki (kwestia mówiona)

- Kupując komputer(,) zdawał sobie sprawę,

- rzeczywistośc – literówka

- Wiedział co nieco o burdelach i agencjach towarzyskich(,) jednak nigdy nie miał

- Rano(,) po niespokojnej nocy(,) wstał rozkojarzony.
- Opuszkami palców odczytywał gorącą miękkość(,) wypełniającą jego ciało tytaniczną

- kolega zza sąsiedniego biurka(,) obserwując Wiktora przeglądającego kalendarz Pirelli(,) dostrzegł

- powiedziała Krystyna(,) wchodząc do mieszkania. Ze zdziwienia stanęła(,) widząc męża siedzącego

- Krystyna, po wymyciu zębów, zaczepiła męża – bez przecinków

- ale poczuł uderzenie. Wiedział, że udowodnienie żonie czegokolwiek zakończyć się może jedynie kompromitacją. – uderzenie/udowodnienie – rym, daj „że próba udowodnienia żonie…”

- Bar Mleczny, koło którego nadal przechodził dwa razy dziennie(,) wywoływał w nim

- Te produkty z Media Markt’u są do dupy. – wybuchła Krystyna – poprawka:
- Te produkty z Media Markt’u są do dupy! – wybuchnęła Krystyna

- My się(,) cholera(,) nie wyrobimy!

- z nowym hobby „ukochanego”, nadal rosły. – bez przec.

- Oczywiście nie męża(,) broń ją panie Boże, tylko

- „No, bo przecież jak często może nawalać komputer, a on nigdy nie ma pojęcia, co się dzieje.” – na:
- „No bo przecież, jak często może nawalać komputer, a on nigdy nie ma pojęcia, co się dzieje?!”

- Wiesz(,) Wiktor, jak ty nie jesteś w stanie coś zrobić z awariami(,) to ja się tym zajmę.

- Jaki kurs(,) do cholery?

- Wiesz(,) ile kurs kosztuje?

- „ Wszystko, co piękne ma (swój) koniec” – bez spacji przed Wszystko

- Wystarczyło, wysłanie do nich emaila o treści: Jola, Ania, Zosia albo Frania i po paru minutach awaria była gotowa. – na:
- Wystarczyło wysłanie do nich emaila o treści: „Jola, Ania, Zosia albo Frania”, i po paru minutach awaria była gotowa.

- Krystyna, po pierwszej lekcji – bez przec.

- Po drugim spotkaniu, już bardziej uspokojona i zadowolona(,) oświadczyła:

- panią Jolą? – wybuchł Wiktor. – wybuchnął.

- Natomiast pan Adam (-) ten, który prowadzi kurs(,) jest bardzo
- oświadczyła Krystyna(,) znacząco poprawiając włosy.

- postanowiły zatrudnić się, na razie w okresie próbnym(,) w „BB Komputer”.

- Czy Krystyna i Wiktor zostali zaskoczeni tą decyzją(,) dowiecie się państwo

Nie stresuj się, Wu, bo większość to tylko te głupie przecinki. :D
Buźka wieczorna. :D
wyrrostek dnia 27.01.2011 17:08
Duże dzięki droga Miladorko.:)
Gdyba nie te „głupie przecinki” na pewno bym się nie stresował.;)
Buziaki.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:44
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas